dzieci adoptowane

02.04.08, 23:53
Witam!

Czy któraś z Was ma dziecko adoptowane?
Jestem zainteresowana wymianą doświadczeń z rodzicami mieszanymi,czyli
biologiczno-adopcyjnymi.
    • nurit Re: dzieci adoptowane 06.04.08, 09:12
      Zglaszam sie. mam troje dzieci w ekstremalnym wieku 4, 3 i 1,5; dwoje z nich
      urodzilam. Z pewnym lekiem i ekscytacja zabieram sie do myslenia o czwartym.
      Pozdrawiam bardzo
      • ewa9923 Re: dzieci adoptowane 06.04.08, 22:00
        witam!
        Ja mam na razie tylko biologicznego syna 6-letniego i myslę o adopcji dziecka.
        Jesli nie stanowi to dla Ciebie problemu czy możesz napisać na mój adres gazetowy?
        Mam niestety wiele wątpliwości i obaw dotyczących adopcji. Najchętniej
        dowiedziałabym się od kogoś w praktyce jak to jest...
        pozdrawiam
        • azja1974 Re: dzieci adoptowane 17.04.08, 10:37
          dziewczyny, czy moglybyscie i ze mna podzielic sie
          doswiadczeniami/watpliwosciami? urodzilam troje dzieci - 6, 4 i pol
          roku i znowu mnie dopadly mysli o adopcji. jakos tak zawsze czulam,
          ze chce adoptowac dziecko. maz nstawiony jest sceptycznie, a
          szczerze mowiac mowi, ze trojka mu wystarczy, a ja nie moge przestac
          myslec o adopcji. szczegolnie wlasnie interesuja mnie takie
          rodziny "mieszane". jak to jest? czy bede sprawiedliwie dzieci
          obdzielac miloscia i uwaga? czy dam sobie rade? czy pokocham to
          dziecko tak jak wlasne? wiem, ze to moze glupie pytania i
          watpliwosci, ale taki wlasnie mam rozterki. i czy to bedzie dobre
          dla dzieci, ktore juz mam. i czy jestem wystarczajaco dobra, czy
          nadaje sie. no i czy mam prawo, bo nie pracuje zarobkowo, naciagac
          meza na jeszcze wieksze wydatki (o ile w ogole mozemyu sobie na nie
          pozwolic).
          • jol5.po Re: dzieci adoptowane 18.04.08, 01:09
            witajcie dziewczyny, na wielodzietnych.net jest kącik dla rodziców adopcyjnych,
            wielodzietni.net/viewforum.php?f=25
            na razie mały ruch (on czeka na gospodarzysmile może Was zainteresuje, zapraszam
            serdecznie
            • verdana Re: dzieci adoptowane 20.04.08, 23:43
              Moi dziadkowie mieli córke (moja mamę) i adoptowanego syna. Różnica
              wieku byla spora (9 kat). Wujek został adoptowany, gdy miał lat 7.
              dziadkowie bardzo kochali mojego wujka, ale... No własnie - całe
              dziecinstwo czulam, że jednak cos jest dziwnego - nie traktowali
              syna i corki w jednakowy sposób. Trudno mi powiedzieć, na czym to
              polegało, ale w momencie gdy mama powiedziała mi, ze wujek jest
              adoptowany - bylo dla mnie jasne, ze czegos takiego oczekiwwalam od
              poczatku.
              Niemniej stosunki miedzy moja mamą a jej bratem sa niezłe, mama ma
              rodzenstwo - a by go nie miala i jest bardzo zadowolona.
              • mamusiewa Re: dzieci adoptowane 23.04.08, 21:04
                Ja tylko chcę napisac ,że bardzo podziwiam rodziny, które chcą
                adoptować dziecko, zwłaszcza , jak mogą mieć własne. Ja nigdy bym
                się na to nie zdecydowała. To wielkie wyzwanie.
    • nurit Re: dzieci adoptowane 29.04.08, 13:03
      nie odpisywalam dlugo, bo wlasciwie nie wiem co napisac. jesli macie
      dzieci, musicie przygotowac sie na pytania w osordku: po co wam
      adopcja? to rzeczywiscie wazne pytanie. po co chcesz adoptowac,
      skoro mozesz urodzic? czasem siedzi w czlowieku pokusa pokazania
      (chocby samej sobie) „bo ja taka dobra jestem”, czasem jest to
      poszukiwanie sensu, czasem strach przed kolejna ciaza i porodem.
      powody moga byc rozne, ale trzeba je znac. i pamietac, ze jesli tym
      powodem jest pragnienie pomocy dziecku, to tej pomocy potrzebuja
      dzieci starsze albo chore. zdrowy niemowlak, z uregulowana sytuacja
      prawna, czyli nadajacy sie do syzbkiej adopcji, nie bedzie czekal.
      to po niego czeka kolejka rodzicow. jest mnostwo dzieci rozpaczliwie
      czekajacych na rodzine, czesc z nich ma na prawde blahe problemy
      zdrowotne, albo nawet zlozone, ale pozwalajace w miare normalnie
      zyc, a mimo to wciaz czekaja. warto, myslac o adopcji, probowac
      otworzyc sie na taka mozliwosc. mysle, ze to, czy jest roznica w
      podejsciu do dziecka urodzonego i adoptowanego, to, o czym napisala
      verdana, w duzym stopniu zalezy wlasnie od tego, jaka byla
      przyczyna, cel i jakie byly oczekiwania wobec adopcji. tak, jak przy
      zwyklym staraniu o dziecko, tylko bardziej smile
      a poza tym - niezwykle lubie to forum
      • jkl13 Re: dzieci adoptowane 02.05.08, 16:20
        Nie wiem, czy mnie dobrze zrozumiecie, ale przed decyzją o adopcji faktycznie
        warto się zastanowić, dlaczego chce się adoptować dziecko, mimo iż może się mieć
        jeszcze dzieci biologiczne. Bo jeśli chodzi o chęć "pomocy" dziecku i stworzenia
        mu prawdziwej rodziny, to w takiej sytuacji warto pomyśleć o adopcji starszego
        lub chorego dziecka, albo o byciu rodziną zastępczą dla dziecka z nieuregulowaną
        sytuacją prawną.
        Bo w naszym kraju zdrowe niemowlaki czy małe dzieci z uregulowaną sytuacją
        prawną nie siedzą latami w domach dziecka, tylko są odbierane przez rodziny
        adopcyjne praktycznie prosto ze szpitala.

        Ja sama jestem mamą adopcyjną (jak na razie pojedynczą, czekamy na drugiego
        adoptusia), nie możemy mieć dzieci biologicznych i dla nas adopcja jest jedyną
        szansą na rodzicielstwo. Na drugie dziecko (małe i zdrowe) czekamy już półtora
        roku, bo "brakuje" dzieci. Dlatego wasze pragnienie adopcji malucha (jakkolwiek
        ze szlachetnych pobudek) oddala mnie od jedynej drogi do rodzicielstwa.
        Nie kwestionuję waszej potrzeby i prawa do adopcji. Ale jeśli wynika to głównie
        z chęci pomocy dziecku, a nie niemożności posiadania dzieci w ogóle, to pomocy
        potrzebują głównie dzieci starsze, z problemami zdrowotnymi, bo zdrowe maluchy z
        uregulowaną sytuacją trafiają do adopcji "od ręki". A kolejka czekających na
        nich z roku na rok się wydłuża...
        Natomiast adopcja dziecka starszego lub chorego to już o wiele większy problem
        niż adopcja niemowlaka ze szpitala. Wymaga ona nie tylko dłuższych przygotować w
        ośrodku adopcyjnym, ale także znacznie głębszych przemyśleń. Nie każdy jest na
        to gotowy i nie każdy zdoła udźwignąć ten ciężar...
        • azja1974 Re: dzieci adoptowane 05.05.08, 09:16
          toteż ja wlasnie myslalam o starszym, niekoniecznie chorym (tzn nie
          wykluczam takiej możliwosci, po prostu nie przyszlo mi to do glowy).
          bardziej boję się problemów psychicznych. powiem szczerze, boję się
          zafundować swoim dzieciom ciężkich przeżyć. wydaje mi się, że nie
          mam prawa. czytalam artykuły o rodzinach adopcyjnych, czy też
          wypowiedzi tych rodzin na jakimś forum i bardzo mnie to ostudziło w
          moim zapale. boję się. natomiast choroba, potrzeba pielęgnacji - to
          mnie mniej przeraża. to wszystko jeszcze w sferze gdyby i może, bo
          mąż skłaniałby się ku "affido", nie wiem jak to się mówi, czyli
          czasowej opiece nad dzieckiem, a i to za parę lat, jak najmłodsza
          niuńka trochę nam podrośnie. albo chciałby zabierać dzieci z domu
          dziecka na wakacje, a to z kolei jakoś do mnie nie przemawia... bo
          te dzieci później musza wrócić do domu dziecka... u nas taka forma
          pomocy jest dosyć popularna, rodziny od lat zapraszają dzieci z
          ukrainy, w ramach jakiegoś tam programu. a wy co sądzicie, czy
          więcej jest dla dziecka korzyści (że jednak trochę czasu spędzi w
          rodzinie, że ma kogoś, kto o nim ciepło myśli i co jakiś czas bierze
          do siebie - zwykle te dzieci całe lata tu przyjeżdżają) czy minusów
          (że to tylko na trochę, a powrót do domu dziecka jeszcze gorszy)???
          w zeszłym roku była też afera, bo jedna matka nie chciała dziecka
          oddać o wakacjach, bo dziewczynka mówiła, że w sierocińcu jest
          molestowana...
          a czasem myślę sobie, czy to nie za dużo tych rozmyślań, rozważania
          każdego za i przeciw, z jakich pobudek itp. maryla z "ani z
          zielonego wzgórza" chciała chłopaka, żeby pomógł w gospodarce, a
          dostała anię...
          • nurit Re: dzieci adoptowane 08.05.08, 22:04
            azja,
            ja nie jestem megaentuzjastka laczenia rodziny naturalnej ze STARSZYMI dziecmi,
            albo dziecmi w ramach rodziny zastepczej (chyba, ze dzieci, ktore juz sa, sa b.
            duze). wiem, ze sporo takich rodzin jest, ze to dziala i ze sa szczesliwi. ale
            ja nie jestem do tego przkonana. moja sytuacja jest prosta, bo dzieci byly
            malutkie. poznalam rodzine, w ktorej sa dwie "wlasne" dziewczynki nieduze i
            kilkoro dzieci zastepczych. nie wydawalo mi sie to dobre ani dla jednych, ani
            dla drugich. dzieci zastepcze potrzebuja zwykle jeszcze wiecej czasu,
            cierpliwosci, pomocy - medycznej, logopedycznej, psychologicznej, etc, niz
            dzieci wychowujace sie w rodzinie. dzieci "wlasne", te, ktore sa twoje, z toba,
            na zawsze, potrzebuja czasem rodzicow na wylacznosc. to nie jest politycznie
            poprawne, ale w pewnym uproszczeniu: potrzebuja wiedziec, czy jestes ich mama
            bardziej, czy tak samo jak tych pozostalych dzieci, ktore sa z wami, ale jednak
            nie do konca - w kazdej chwili moga wrocic do swoich rodzin biologicnzych,
            rodzice ich odwiedzaja, etc. pamietam jak w tamtej rodzinie ktoregos dnia
            rodzice wzieli "wlasne" dzieci do cyrku. bo, jak tlumaczyli, musza czasem pobyc
            cala rodzina, sami. no, ich corki na pewno tego potrzebowaly, to oczywiste. ale
            jak sttasznie czuli sie chlopcy, ktorzy zostali w domu! wyobrzam sobie, ze
            takich dylematow jest duzo.
            oczwiscie w przypadku adopcji sprawa jest czysta: wszystkie dzieci sa twoje.
            pytanie brzmi, rzeczywiscie, co pojawienie sie nowego dziecka, z reguly z
            powaznymi problemami (mowimy o starszych dzieciach) oznacza dla rodziny, a
            szczegolnie dla dziecka. ktore poczatkowo moze byc entuzjastycznie nastawione,
            ale zwykle nie potrafi sobie wyobrazic co to znaczy. przy malej roznicy wieku
            dodatkowym problemem moze byc rywalizacja. jesli dziecko z deficytem, wyraznym
            deficytem, ma obok siebie brata/siostre, wychuchanych przez mame i tate od
            nowosci, doinwestowanych, jego samopoczucie moze byc jeszcze gorsze. caly czas
            mowie o dzieciach starszych. wiem, ze to brzmi pesymistycznie i niepoprawnie, i
            - powtorze - wiem, ze sa rodziny, ktore mimo to dobrze dzialaja. ale ja, gdybym
            byla decydentka z oao, bylabym przeciw. co innego, kiedy ma sie dzieci, ktore
            juz sa na wylocie. ale wtedy pojawia sie pytanie, co robic z tymi wszystkimi
            dziecmi, ktore siedza w dd.
            • azja1974 Re: dzieci adoptowane 08.05.08, 23:12
              zgadzam sie z toba nurit, mam podobne przemyslenia. to i tak nie
              jest jeszcze temat na juz, bo moje dzieci jeszcze male, nawet
              niemowlaka jeszcze mam. tak sobie mysle i sie zastanawiam. ten temat
              zawsze mi gdzies z tylu glowy siedzial. dzieki za cenne uwagi, wcale
              nie zabrzmialy potwornie, raczej dojrzale
              • ewa9923 Re: dzieci adoptowane 14.05.08, 08:48
                Ja zastanawiam się nad adopcją, bo nie mogę mieć więcej dzieci, a bardzo byśmy z
                mężem chcieli. Synek biologiczny ma obecnie 6 lat.

                Zależałoby nam na dziewczynce do pół roku. Chcemy zeby jak najmniej było miedzy
                nimi rywalizacji. Powodem dla którego chcemy adoptować dziecko jest cheć
                powiększenia rodziny, bo we trójkę zaczyna nam być smutno. Stać nas finansowo na
                wychowanie kolejnego dziecka i mamy w sobie dużo miłości.
                Zależy nam na niemowlęciu, dlatego że synek tak szybko wyrósł, a my
                chcielibysmy jeszcze raz cieszyć się pierwszym krokiem, pierwszym słowem itd.
                Nie chcemy brać dziecka starszego ani chorego, żeby na wstępie nie stwarzać
                problemów synowi, który jest dzieckiem wrażliwym. Powiedziałam synowi, że
                czasami tak się zdarza, jak kobieta nie może urodzić dziecka, to może pojść w
                takie miejsce i zapytać się czy inna pani nie urodziła jej dziecka. On bardzo
                chce zebyśmy tam poszli.
                Tak więc motywy nasze są czysto egoistyczne, niestety. Czy mamy szanse na adopcję?
                Przygotowujemy się do odwiedzenia ośrodka adopcyjnego ,ale dopiero około
                sierpnia,żeby nie podejmować decyzji pochopnie, chcemy po prostu zobaczyć czy
                czas nie ostudzi naszych zapałów.

                • verdana Re: dzieci adoptowane 14.05.08, 18:58
                  Nie chcę Cię martwic, ale kazda adopcja stworzy synowi problemy...
                  Wiele dzieci adoptowanych ma chorobe sierocą, wymaga bardzo wiele
                  troski, wiecej niż zdrowe dziecko. Egoistyczne motywy - OK - ale
                  typu "bardzo chcę miec dziecko". Natomiastmotyw "chcę, aby mój syn
                  miał rodzenstwo, ktore będzie dla niego radoscia, a nie klopotem"
                  przemyslałabym jeszcze raz.
Pełna wersja