luxnordynka
17.07.08, 18:21
Witajcie mamy wielodzietne, nie byloby uczciwe, gdybym pozostala przy
napisaniu niegdys sl;odkiego postu o sielance mamy wielodzietnej nie
uzupelniajac go o te ciemniejsze strony mojego macierzysnstwa... Jestem w 37
czwartej ciazy i wszystko mnie drazni, a najbardziej moje wlasne dzieci, tak
mi smutno z tego powodu. Jestem wredna, toskyczna mamą. Nie krzycze na dzieci,
nie bije ich, ale strasznie zrzędzę, okropneie komentuje ich zachowania,
przyprawiam etykietki, tlumacze i traktuje jak rownorzednych partnerow, to
okropne. Caly czas sie zastanawiam, czy to tymczasowe i moje dzieci jakos to
zniosa i czy bede wstanie po porodzie na nowo sie zorganizowac i pokochac
swoje dzieci na tyle, zeby poswiecac im czas z przyjemnoscia (teraz nawet nie
stac mnie bylo, zeby przegladnac spokojnie ich prezenty, ktore dostali od
nauczycielek na koniec roku szkolnego, wstyd mi strasznie. Czy przypominacie
sobie, jak to wygladalo u Was pod koniec ciazy i czy potrafilyscie sie na nowo
pozbierac po porodzie i znowu nawiazac bliskie przyjacielskie relacje z
wlasnymi dziecmi, boje sie bardzo, jak to bedzie po porodzie, czy dam rade....
ehh, jak ja dam rade z czworka dzieci???? Nie chodzi o organizacje ale o dobry
kontakt z dzieciakami... I znow czytam watek Naty "czy ja krzywdze swoje
dzieci" i napawa mnie lekiem, pozdrawiam, Ewa