ilość dzieci, a stosunki z mężem

13.02.09, 09:22
Powiedzcie mi kobietki, czy u was też tak jest...

Im mamy wiecej dzieci, a mąż przez to więcej obowiązków, to on robi
się bardziej nerwowy, mniej czuły dla mnie, mniej mną
zainteresowany, nie starający się mnie już zrozumieć, pochmurny,
itd.... Niedługo przybedzie nam trzecie dziecko, chciane, planowane,
przez nas oboje i boję się, że bedzie jeszcze gorzej.
Czy u was jest podobnie wraz ze zwrostem obowiązków męża, czy to
może jakieś początki kryzysu w naszym małżeństwie?
    • nata76 Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 11:12
      Olusia,niebezpieczny temat. Za chwilke ktos nas zacytuje i napisze
      artykuł,ze wielodzietnosc sie do rozwodow przyczyniawink)))

      Wydaje mi sie,ze to co piszesz moze zdarzyc sie przy kazdej liczbie
      dzieci. Znam kolezanki po pierwszym,czy drugim dziecku miały taie
      problemy.Wlasciwie,jak sobie mysle,to przy kazdym kolejnym
      dziewczyny sie na to skarza.
      Nam było trudno przy drugim,bo sonia ma atopowe zapalenie skóry i
      koszmar mielism pierwsze dwa lata. ALe to nas pozniej zblizyło. Przy
      trzecim byl rozwod prawie, zwlaszcza tak jak synek mial 4-6 mies.ale
      z perspektywy widze,ze ja chyba przechodzilam cos w rodzaju
      depresji.
      trzeba sie bylo na nowo zorganizowac.
      A teraz widze,ze jest zdecydowanie lepiej.
      Wydaje mi sie,ze dlatego,iz oboje bardziej sie staramy. Ja juz taka
      nerwowa nie jestem,nie wymagam niewiadomo czego,maz tez sie zaczal
      bardziej starac i pomaga wiecej. Choc zawsze mi pomagal.
      Ale wydaje mi sie ,ze po porstu staramy sie,uczymy zyc razem i jakos
      sobie pomagac.Kurka,czytam,jakos to dziwnie brzmi,ale moze mnie
      zrozumiecie. Ja np.nauczyłam sie nie oczekiwac i wyczekiwac,ze sie
      malz domysli,ale mowie zaraz,no taki glupi moze przyklad. On
      widze,ze tez sie stara...zobaczymy....

      u nas raczej stosunki....horyzontalnewink legly,bo mamy synka 200%
      skutecznosci antykoncepcyjnej. po prostu jest przyczepiony do taty
      jak rzepwink
      • tolka11 Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 13:56
        U nas przybywanie dzieci niczego nie zmienia, czwarte w drodze.
        Obowiązków przybywało nam po równo. Zreszta oboje jesteśmy dojrzali
        społecznie (broń boże nie sugeruję, że ktos tu nie jest), że zdajemy
        sobie sprawe iż z dziecmi przybywa obowiązków.
        Ale najbardziej zblizyło nas i zbliża to, że ciąże są trudne,
        zakończone przedwczesnie, syn jest niepełnosprawny. Razem musimy
        sobie z tym radzić i nie ma czasu na jakieś fochy i kryzysy.
        Ale ten mój mąż to taki typ, dobry, uczciwy i łagodnysmile
        • dodadada Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 14:05
          Patrząc z perspektywy na swoje małżeństwo i przybywanie dzieci
          (obecnie 4 - i mam nadzieję że na tym skończymy) to mam wrażenie że
          każde kolejne dziecko wręcz nas umacniało w związku, miłości i
          odpowiedzialności za siebie wzajemnie. Czasu dla siebie nie mamy
          prawie wcale (o wyjściu gdzieś we dwoje nawet nie marzymy) ale same
          przytulenia, całuski i "kocham cię" wypowiedziane tak poprostu dają
          dużo siły. trzymajcie się mocno, Dorota
    • magda_1211 Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 14:15
      U mnie wręcz odwrotnie, niż u Ciebie. Początki małżeństwa były kiepskie, kłóciliśmy się ciągle i właściwie o wszystko. Ale to wynikało z naszych charakterów - oboje jesteśmy cholerykami. Kiedy byłam w ciąży z Tomkiem to szykowałam papiery rozwodowe, bo nie mogliśmy na siebie z M. patrzeć, a to było dopiero dwa lata po ślubie. A wraz z kolejnymi dziećmi jakoś tak się wyciszyliśmy i "dotarliśmy". Pewnie to kwestia doświadczenia i większej dojrzałości. Obowiązków byliśmy świadomi decydując się na dzieci, przy piątce faktycznie oboje jesteśmy bardziej zmęczeni, ale szczęśliwi. Może potrzebujecie z mężem wyrwać się chociaż na jeden dzień sami, bez dzieci? Wiem, że to może być trudne logistycznie do zrobienia, ale warto spróbować. Jeśli nie na cały dzień, to może przynajmniej do kina albo na kolację. Pozdrawiam i życzę powodzenia smile
      • verdana Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 19:04
        Problem w tym, ze sa osoby, szczególnie te nadmiernie
        odpowiedzialne, na ktore destrukcyjnie wplywa świadomość, ze od nich
        zalezy byt calej rodziny. Jesli zarabia na 4-5-6 osób tylko facet,
        to ta świadomość moze mu zatruwać zycie i szczęście rodzinne. Dla
        niego kolejne dziecko to jeszcze jedna osoba, ktorej utrzymanie
        zalezy tylko od niego.
        Jesli to ten przypadek, to niewiele mozna zrobić, oprocz powrotu do
        pracy, bo od odpowiedzialnosci nie ma odpoczynku.
        • jol5.po Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 19:19
          Albo, Olusiu, to po prostu następny etap w życiu, w Waszym związku, juz nie tak euforyczny, "zakochany". Może to nie kwestia dzieci.
          Im jesteśmy starsi, im więcej przeżyliśmy razem,tym bardziej się przyzwyczajamy do siebie i "nie udajemy", a im bardziej jesteśmy zapracowani, tym mniej nam się chce i tych czułości pokazywać i innych tym podobnych wymysłówwink.
          Spróbuj zmierzyć się z tym problemem nie jak z problemem związanym z posiadaniem dzieci, a jak z problemem związku, zawalcz o wolny wieczór, wyjście tylko z mężem.
          Zresztą co ja Ci będę pisać, sama wieszsmile)
    • hedonka Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 19:15
      Olusia, jesteś w końcówce ciąży, pewnie jest Ci trudno (mi było), oboje nie
      wiecie jak będzie, mąż się może boi, jak pisze verdana, czy nastarczy na
      wszystko, ja myślę, że to nie jest dobry czas na takie myślenie globalne, że to
      może kryzys, albo co, po prostu w tym momencie jest trudno, z tym sobie trzeba
      poradzić, no i pogadajcie o tym oczywiście, jak on się w tym czuje też
      • olusia56b Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 21:03
        Dzięki dziewczyny za wsparcie,

        myślę, że to jednak kolejny etap w życiu (jak pisała jol5), już nie
        tak "zakochany" jak na początku. Wiecie ta nasza miłość była tak
        wielka, tak niespotykana, że myślałam, że będzie trwała wiecznie...
        Oczywiście wciąż się kochamy, ale jemu już nie chce się starać...
        a ja mimo ogromnego czasem zmęczenia (synuś ma dopiero roczek i
        wstaje w nocy jeszcze 4 razy) wciąż mam ochotę mojego kochanego
        jakoś miło zaskakiwać, prawić mu miłe słówka, wsuwać miłosne
        liściki..itd
        Nie rozumiem dlaczego on stał się już takim "starym" małżonkiem, co
        tylko "papci i pilota potrzebuje". Myślałam, że nasz związek to nie
        spotka. Naprawdę większość znajomych i rodziny w dalszym ciągu
        stawia nas za wzór idealnego małżeństwa.
        Mój małżonek jak odpocznie, gdzieś pojedzie na urlop to jest taki
        szczęśliwy, taki wesoły, znowu rozkochany we mnie, a codzienność tak
        bardzo go zmienia...
        Może mężczyźni są mniej odporni na zmęczenie i codzienny trud..
        Ale z drugiej strony nie mogę wziąść wszystkich domowych obowiązków
        na moje barki (wtedy byłby w miarę wypoczety), bo i tak większość
        rzeczy w domu ja robię i padłabym ze zmęczenia na twarz. A on i tak
        by tego mojego poświęcenia nie docenił. I tak uważa, że siedząc w
        domu z dwójką małych dzieci, zajmując się sporym ogrodem, gotując,
        sprzątając itd.. nic nie robię sad
        Ach, może to emocje ciężarnej szaleją ...
        • jol5.po Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 23:30
          o widzisz, już inna płaszczyznasmile. Stosunki damsko-męskie to chyba najbardziej
          skomplikowana materia jaką znam. I pewnie niejedna dobra rada tu padniesmile)
          Z mojej strony, z mojego doświadczenia, chyba przede wszystkim trzeba Wam
          znaleźć nową receptę na nowe czasy.
          Elementem tych nowych czasów jest zmęczony mąż, jest maluch budzący się 4 razy w
          nocy, jest też radość trzeciego porodu.
          To nie jest gorszy etap w zyciu niż te wcześniejsze. Jest inny. Czasami nowe
          przychodzi za pomocą kryzysów. Może być, ze Ty wybuchniesz żalem i zmęczeniem.

          Ale nie traktuj tego wszystkiego jako gorszego etapu, nie dołuj się
          porównaniami. To nowe to wyzwanie.

          acha, i jak dobrze pamiętam, ciąża faktycznie sprzyja takim dywagacjomsmile)
    • sophie2202 Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 13.02.09, 23:13
      Ja tez spodziewam się trzeciego dziecka, my z meżem bardzo mało sie
      widujemy, bo obydwoje pracujemy. Ta praca to jednak wybawienie dla
      naszego związku. Jak ja siedziałam na macierzyńskim w domu to byłam
      tak nerwowa i o wszystko sie go czepiałam, ze on tez się wkurzał i
      tak nawzajem. Teraz wszystko jest porówno, opieka nad dziecmi,
      obowiązki praca i juz jest dobrze. Kazdy związek jest inny i
      potrzebuje innego rozwiązania. Powodzenia smile
      • mamaanieli Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 14.02.09, 09:34
        najlepsze i najbardziej szanujące się małżenstwo jakie znam,
        niedługo będzie miało ośmioro dzieci. inne dwa - rownież zasługujące
        na szacunek i naśladowanie - mają po sześcioro dzieci (kapitalne
        relacje miedzy mężem i żona, a także wśród rodzenstwa). nie sądze
        więc zeby wzajemne trudniejsze relacje były powodowane dziecmi.
        szcególnie, ze macie dopiero dwojesmile)
        chociaż z drugiej strony zmęczenie robi swoje... wiem to niestety po
        swoim małżenstwie. w każdym razie, malzenstwa o których pisze
        (bliskie ideału, naprawdę...) mają żelazną zasadę` - raz w tygodniu,
        wieczorem, wychodzą tylko sami. na randkę... i podobno działa to
        cuda. ja niestety nie mam takiej możliwości (albo tak sobie to
        tłumaczę...)
        pozdrawiam.a.
    • olusia56b Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 14.02.09, 11:56
      Dzięki dziewczyny, ależ mnie optymistycznie zastroiłyscie.. smile

      tak jak pracowałam, mąż pomagał dużo więcej bez krzywienia się smile
      ale ustalilismy, że odchowam sama nasze najmłodsze dzieciatko, więc
      do pracy na razie nie idę.
      Natomiast bardzo spodobał mi sie pomysł z tymi co tygodniowymi
      wyjściami tylko we dwoje. Wiem, że on tego BARDZO potrzebuje, ale do
      tej pory myślałam, że się za bardzo nie da. Mieszkamy z dala od
      ludzi, na polance leśnej, rodzina oddalona o 500 km, więc naprawde
      ciężko. Ale skoro to ma pomóc (i myślę, że to strzał w 10) to
      poszukam jakiejś pani, która popilnuje dzieci wieczorem.

      smile dzięki za rady smile

      bd.lilypie.com/yOzAp1.png""
      target="_blank">bd.lilypie.com/yOzAp1.png"</a> alt="Lilypie
      Expecting a baby Ticker" border="0" />moje maleństwo</a>
    • agathea Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 20.02.09, 23:15
      Naprawdę szczerze Was podziwiam, że zdecydowałyście się na tyle
      dzieci. My mamy "tylko" dwoje dzieci i raczej więcej już nie będzie.
      Nie jesteśmy kandydatami na rodzinę wielodzietną. Piszę tego posta
      dlatego, że zainteresował mnie wątek. Przechodziliśmy z moim M. też
      bardzo trudne chwile wraz z pojawieniem się dzieci, tyle tylko że ja
      chyba gorzej to znosiłam od niego. Ale znalazłam receptę, która
      sprawdza się w naszym związku i może przyda się Tobie (założycielce
      wątku). Zauważyłam, że kiedy jestem mniej zmęczona to i mniej
      drażliwa i mniej mnie denerwują dzieci i mąż. Dlatego zatrudniłam
      dziewczynę na kilka godzin kilka razy w tygodniu i w tym czasie
      oprócz różnych zaległych prac domowych zawsze staram się zrobić coś
      dla siebie: a to wydepiluję nogi, pomaluję paznokcie a to coś
      poczytam a to wyjdę do kosmetyczki, czy po prostu do knajpki na
      kawę. Te chwile spędzone w samotności dają mi kopa na kolejne dni i
      mam więcej pozytywnego myślenia, co BARDZO dobrze wpływa na nasze
      relacje. Do tego zawsze w weekend staramy się wyjść gdzieś tylko we
      dwoje - chociaż na kawkę. Myślę, że największym wrogiem związku jest
      zagonienie się w codziennej harówce.
      • chiyo28 Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 21.02.09, 09:22
        weszłam tu dzisiaj pierwszy raz, zastanawiając się, czy 3, to
        juz "wiele".

        Zgadzam się całkowicie z agathea, mam nadzieje, ze uda sie
        wamspedzic przynajmniej raz w tygodniu czas tylko we dwoje. o
        zwiazek trzeba dbać. tez sie o tym niedawno przekonałam wink a
        zakochanie zawsze mija, tylko u jednych wolniej u innych szybciej.
        najwazniejsze to umieć usiąść i bez emocji porozmawiać o swoich
        oczekiwaniach, pragnieniach i tym, co nam się nie podoba. Wszystko
        się da, nawet jak sie ma dzieci. Ja po 10 lat doczekałam sie wyjścia
        do teatru, a dzieciom nic sie nie stało z dziadkami wink
        • mamaanieli Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 22.02.09, 08:15
          a ja na to konto pozdrawiam z weekendu TYLKO  mężem - z Kazimierza
          nad Wisłą smile))
          • luxnordynka Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 22.02.09, 14:05
            Mamoanieli, zazdroscimy Ci bardzo, z kim zostawiliscie dzieci? W jakim wieku one
            sa? Jak to znosza? Ewa
            • mamaanieli Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 22.02.09, 16:27
              dzieci są małe (od 7 lat do roku), przyzwyczajone, że rodzice
              wychodzą z domu bo pracują, przyzwyczajone że rodzice to tez ludzie
              i muszą odpocząćsmile)) więc dzieci "znoszą" to normalniesmile nie
              wyjechalismy na rok czy miesiącwink) zostały z babcią. nie ma co
              przesadzać, że dzieciom się krzywda stanie gdy odpępią się od matki
              i ojca na CAAAŁE dwa dni. pozdrawiam. ps. nawet roczna Klara bez
              problemu to "zniosła"smile własnie wróciliśmy. przywieźlismy młodym
              prezenty i się cieszą. fajnie byłosmile)) (od piątku po południu
              byliśmy... łał, ale relaks... )
              • chrust5 Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 23.02.09, 10:39
                A jak zniosla to babcia? Bo czworka pod opieka dla jeden osoby przez
                dwa dni, to jednak cos!
                • mamaanieli Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 23.02.09, 11:09
                  babcia, znana tu z forum CZesiulabig_grinbig_grin młoda jest, zaradna,
                  pomysłowa. sama czworo wychowałabig_grin a dzieciaki moje są dość
                  zdyscyplinowane. wiec jakos zniosła big_grinbig_grin
                  • agathea No to wyjeżdżamy!!! 23.02.09, 21:36
                    Zachęcona przykładem mamaanieli zamówiłam weekend na dzień kobiet w
                    SPA i wyjeżdżamy pierwszy raz od 5-u lat sami!!!!!! Dzieci zostają z
                    dziadkami. Już nie mogę się doczekać.
                    • mamaanieli Re: No to wyjeżdżamy!!! 23.02.09, 21:54
                      i brawo! a gdzie się będziecie spamować? my byliśmy w hotelu król
                      kazimierz: cuuudne mają tam spasmile) wyspamowałam się i zrelaksowałam.
                      małżonek również. Tobie zazdroszczębig_grin
                      • agathea Re: No to wyjeżdżamy!!! 24.02.09, 15:32
                        A my jedziemy też do Kazimierza ale do hotelu "Villa Bohema". Ale zbieg okoliczności!
                        • mamaanieli Re: No to wyjeżdżamy!!! 24.02.09, 17:38
                          nie zbieg okoliczności, tylko miejscawink blisko wawy i przepięknie.
                          fajna ta villa bohema. napisz po powrocie jak zabiegi, obsługa i
                          jedzenie. może za rok??big_grinbig_grinbig_grin chociaż w Królu Kazimierzu było
                          SUUUPERsmile))
                          • bazylia_am Re: No to wyjeżdżamy!!! 05.05.09, 14:21
                            Razem z mężem byliśmy SAMI w Kazimierzu (też w Królu Kazimierzu) w połowie
                            marca. Było bosko! Trzy córeczki zostały z dzielną babcią, najbardziej
                            zestresowana byłam chyba ja wink
                            Weekendowy wypad wspominamy do dzisiaj, naładowaliśmy akumulatory na długie
                            tygodnie. Obiecaliśmy sobie z mężem, że raz na kwartał fundujemy sobie taki
                            wypad, który pozwoli oderwać się od codzienności.
                            • nata76 Re: No to wyjeżdżamy!!! 06.05.09, 17:10
                              Zazdraszczam. Pamietam,ze kiedy byłam w ciazy z synkiem,to tez
                              wyjechalismy sami (tzn. prawiewink ) ma dwa dni. Ja najbardziej
                              przezyłam to rozstanie,ale super było.wrocilismy tak steskieni do
                              domu i pełni energii!!!!
    • mama5plus Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.02.09, 01:45
      olusia56b napisała:

      > Powiedzcie mi kobietki, czy u was też tak jest...
      >
      > Im mamy wiecej dzieci, a mąż przez to więcej obowiązków, to on
      robi
      > się bardziej nerwowy, mniej czuły dla mnie, mniej mną
      > zainteresowany, nie starający się mnie już zrozumieć, pochmurny,
      > itd....


      nie, dokladnie na odwrotsmile
      Moze kiedy dzieci byly mlodsze, bylismy bardziej zabiegani ale i
      tak staralismy sie wiele rzeczy robic wspolnie, byl czas na rozmowy
      i razem podejmowalismy decyzje. Teraz czasu jest wiecej, razem np
      gotujemy a ze gaduly z nas to nie potrafimy w milczeniu wink
      Smiem twierdzic ze duzo wiecej czasu razem spedzamy czy na
      rozmowie, bliskosci niz przecietna rodzina.
      w kwestii czulosci, okazywania uczuc przez meza na codzien, czasem
      az nadmiar wink odczuwam.
      mysle ze to wazne, rowniez dla dzieci by widzieli dobre relacje
      mdzy rodzicami i te drobne gesty.


    • agathea Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.02.09, 20:50
      Poza tym myślę, że stosunki między partnerami nie zależą od liczby
      dzieci, co widać po postach dziewczyn tylko od dogrania, zgodności
      charakterów, oczekiwań. Jeśli związek jest dobry to czy dzieci są
      czy ich nie ma dobrym pozostanie i odwrotnie.
    • rudy.mundek.ziutka.druh Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.03.09, 12:48
      na mój chłopski rozum ilość dzieci powinna się przynajmniej równać ilości
      stosunków z mężem. Jeżeli stosunków jest więcej niż dzieci to w związku jest
      rewelacyjnie, jeżeli się równoważą to jest normalnie, a jeżeli stosunków jest
      mniej niż dzieci to można mówić o kryzysie w związku.
      • luxnordynka Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.03.09, 13:03
        ciekawa interpretacja, hehe smile) Chodzi o stosunki seksualne? Ilość na dzień,
        tydzień, miesiac, rok?? smile))))))), pozdrawiam Ewa
      • ivo-man Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.03.09, 18:24
        No, no ciekawa teoria.
    • enlightened Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.03.09, 16:00
      Dzieci nie sa dla mezczyzn zadna frajda - dzieci sa dla kobiet. Jak sobie
      zrobisz bahora, to mozesz pozegnac sie z romantycznym zyciem.
      • mamaanieli Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.03.09, 19:42
        popieram pszedmowce! jak se zrobie baHora, to siem szegnam z
        romantycznym życiem. szczegulnie jak se zrobie bahora z menszczysnom
        niskopismiennymsmile)) na ten pszykład - muj jusz mnie nie kupuje
        plastykowych rusz na walentynky.
        • enlightened Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.03.09, 23:01
          The spelling police strikes again... I happened to misspell a single word, and
          you jumped all over my post. I don't have Polish characters on my work computer
          either, so the rest of your post completely misses the point.
          I also tend to only use Polish when responding to people's silly posts that end
          up on gazeta's front page.
          I guess it's all about mentality - women in the West are more than baby-making
          machines, not so in Poland...

          NYC
          • stawonog popieram przedmówcę/przedmówczynię :) 25.03.09, 07:52
            te decyzje o dzieciach bardzo często są uzgodnione...w głowie kobiety
      • baska1_4 Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 24.03.09, 20:17
        Polecam do przeczytania nie wszyscy panowie to kretyni niektórzy
        świata poza dziećmi i rodzinął nie widzą.
        wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/23755,porady_doswiadczonego_tatusia_dla_nowych_adeptow,artykul.html
      • zielony_tomek Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 25.03.09, 09:51
        enlightened co ty pitolisz?
        Dla mnie dzieci to frajda i nie pozegnalem sie z romantycznym zyciem.
        A.......moze nie jestem facetem. Zabawne.
    • j-50 Re: Czy rzeczywiście o stosunki chodzi? 25.03.09, 02:22
      Bo przecież stosunek stosunkowi nierówny. Samiście uzgodnili
      dziecko, więc sprawa powinna być jasna. Gorzej jednak, jeżeli to ty
      na nim wymogłaś decyzję. A tak może być. Miałem do czynienia z
      muslimami. I jeden z nich opowiadał, że już pada z nóg. Bo jego żona
      targała go w nocy za ucho i szprachała mu: "Hassan - dziecko!". I
      cóż miał nieborak robić, skoro nie chodziło wcale o lizanko?
    • phalaphael Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 25.03.09, 08:44
      Wypowiem się jako facet...
      My po prostu nie mamy czasu na dumanie "o co jej znów chodzi?!".
      Szkoda czasu i wysiłku który można spożytkować o wiele produktywniej. Jeśli nie
      potraficie same się zdecydować czego od nas chcecie i wypowiedzieć JASNO bez
      tego waszego babskiego pitolenia, to wasz problem.
      I proszę tu nie zrzucać całej winy na faceta bo wina nigdy nie leży tylko po
      jednej stronie.
    • cas_sie Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 07.05.09, 13:13
      Najlepsze i najzgodniejsze małżeństwo jakie znam i mogę naprawdę postawić
      wszysztkim za przykład ma w chwili obecnej 8 dzieci. Ale może oni swoje kryzysy
      i rozterki już przeszli i są jakby po drugiej stronie. A może to jak układa się
      w małżeństwie nie zleży od ilości dzieci ale od charakterów i od tego czy można
      rodzinę utrzymac bez "zarzynania sie". tak mi sie wydaje
    • olusia56b Re: ilość dzieci, a stosunki z mężem 08.05.09, 12:38
      Wiecie, jest dużo lepiej! smile
      I co pomogło?
      Okazało się, że mojego męża trochę przerosły obowiązki. Teraz
      wychodzi sobie dwa razy w tygodniu na jazdy konne i go to taką
      energią napełnia. Jest znowu szczęśliwy i taki jak dawniej.
      Po prostu takie monotonne życie (praca, dom, dzieci i znowu to samo)
      go trochę znudziło. Potrzebował jakiejś odskoczni od codzienności.

      A po drugie mój małżonek nie może być głodny, bo wtedy jest zły na
      cały świat, więc przyrządzam mu coś do jedzenia do pracy i
      przyjeżdza do domu taki rozanielony jak dawniej smile

      Wymaga to ode mnie trochę więcej pracy, ale efekty są po prostu
      cudowne.

      Dziwne, że dopiero teraz go rozgryzłam, a powody było dość oczywiste.

      I życie znowu jest piękne..smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja