Wielodzietność wczoraj i dziś

27.06.09, 14:20
Poczytałam ten wątek o nastolatkach i tak zaczęłam sobie wspominać
własne dzieciństwo, a głównie postrzeganie innych rodzin. I chyba
wtedy pojęcie wielodzietności funkcjonowało na innych zasadach -
pamiętam, że mówiło się o jednej wielodzietnej rodzinie, że dzieci
ma "kupę" ale tam było czternaścioro... Nikt nie roztrząsał problemu
wielodzietności i odnajdywania się w tym dzieci, gdy było ich
pięcioro czy siedmioro. O trójce nie wspomnę, bo nazywanie trójki
dzieci wielodzietnością jest dla mnie przesadą nawet w obliczu niżu
demograficznego.
Zastanawiam się czy matki się czasem same nie nakręcają - mania
prostowania dzieciom wszystkich ścieżek przyjmuje coraz bardziej
absurdalne rozmiary. Zastanówcie się, czy wasi rodzce martwili się
czym jest dla was rodzeństwo, lub jego brak?
    • verdana Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 27.06.09, 17:40
      A w srodowisku, w ktorym ja się wychowywalam, bylo dokladnie
      odwrotnie. Wszyscy, ale to wszyscy znajomi rodziców mieli najwyżej
      dwoje dzieci, jedyna para z trzmacorkami omawiana byla szeroko,
      jako "wybryk natury". Wiekszość moich kolegow i w podstawowce i w
      liceum miala najwyzej jedego brata czy siostę, pojedyncze dzieci -
      dwoje. Kilka przypadkow 4 dzieci bylo w wyjatkowo biednych
      rodzinach, a jedyna taka rodzina w mojej klasie - to byly trojaczki
      posiadajace starszego brata, co niewatpliwie bylo "przypadkową"
      wielodzietnosciasmile W liceum nie bylo nikogo takiego.
      Tymczasem polowa moich kolezanek licealnych ma troje dzieci, a mam
      cale towarzystwo, gdzie rodzic gromadki mniejszej niż pięć sztuk
      czuje się nieswojo.

      A moi rodzice i rodzice znajomych zachowywali sie IMo tak samo, jak
      obecni rodzice, zastanawiali się nad rodzenstwem, wynajmowali
      korepetytorow, płacili za kursy i szukali najlepszych szkół. A bylo
      to za głębokiego PRL-u.Czyli to chyba bardzo zalezy od srodowiska.
      • hyris Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 27.06.09, 18:10
        w mojej sytuacji jest dokładnie tak jak u verdany
        środowisko rodziców małodzietne
        w liceum więszość jedynaków
        nie znałam ani jednej rodziny wielodzietnej
        moja teściowa uważa, że więcej niż jedno, to wysoka
        nieodpowiedzialność

        a teraz w moim środowisku pełno wielodzietnych mam
        my z trzecim w drodze jacyś tacy dziwni jesteśmy wink
        • mama.rozy Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 27.06.09, 20:43
          podpisuje się pod dwoma ostatnimi,w środowisku,gdzie dorastałam,dwójka to było
          dużo,rzadko kto miał troje.było małżeństwo,które obecnie ma 7 chłopców,przy 4
          już byli pokazywani palcami,a moja matka podawała mi ich za wzór zacofania.
          my mamy tylko troje,ale juz to wystarczyło,żeby moja matka nazwaa nas
          dzieciorobami...
          nasze środowisko-rodziny z 3,4 dzieci.normalkasmile
          • andaba Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 27.06.09, 22:51
            A u mnie w podstawówce były dwie jedynaczki w równoległej klasie. W
            liceum na 38 osób nie było żadnej.
            Norma to było 3-5.
            Natomiast moje szkolne koleżanki mają niewiele dzieci, góra czworo,
            przeważnie dwoje, niektóre nawet jedno (kojarzę dwie takie, żadna
            nie jest z wielodzietnej rodziny, jedna miała siostrę, druga dwie).
          • milorzab Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 27.06.09, 23:06
            Ja też wyrosłam wśród jedynaków i dwójek. Mam wrażenie, że wielodzietność była
            postrzegana jako zacofanie, patologia. Mnie zawsze ciągnęło do rodzin
            wielodzietnych i miałam koleżankę,która miała 6 rodzeństwa. To była i jest
            wspaniała rodzina. Moi rodzice nie mogli uwierzyć, że dziadek tej mojej
            koleżanki to profesor, a tata to doktor. Ja mam wielu znajomych z większą
            ilością dzieci. Taka decyzja coraz mniej dziwi. Często słyszę miłe słowa. Czasem
            tylko niesympatyczne. Mój własny tata przeszedł od dzieciorobów do prestiżu wink
            To była chyba trochę propaganda. Nie wydaje Wam się? Te dziecioroby wydają mi
            się znamienne.
            • anna_sla Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 10:16
              wydaje mi się, że chyba w miastach najmniej było wielodzietnych rodzin, co nie??
    • anna_sla Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 10:13
      czasy się zmieniły i do tego trzeba się przyzwyczaić. Wychowywanie dzieci w
      tamtych czasach dalece odbiega od tego teraz. Wiele rzeczy zmieniło się na
      lepsze, ale pociąga za sobą, jak wszystko na tym świecie, szereg innych wad.

      Tu nie chodzi oto czy kiedyś ktoś się zastanawiał jak się czuje mając liczne
      rodzeństwo, bo nikt ich nie pytał. Narzucało się z góry z hasłem "zamknij się
      gówniarzu" i tyle. Tu chodzi oto, że bardziej się nad tymi dziećmi i ich
      problemami teraz skupiamy. Dlaczego? Dlatego, że tamto społeczeństwo wyrosło w
      większości na wyrządzonej im krzywdzie i żalu i teraz tamto społeczeństwo przez
      pryzmat swojego dzieciństwa chce wychować lepsze społeczeństwo. Możecie zrobić
      sondę ile z Was wychowało się w patologicznej rodzinie, kto żył z dotkniętym
      alkoholizmem rodzicem/opiekunem. Ile z Was miało rodzica z innymi uzależnieniami
      czy chorobami psychicznymi, z agresywnym zachowaniem. Ile z Was przeszło
      jakiekolwiek formy molestowania czy gwałtu przez własnego
      rodzica/opiekuna/wujka/dziadka/kolegę taty. Na ogół większość wychowała się w
      rodzinie z takim problemem, większość skrzywdzono. Dziś chcemy tego dzieciom
      oszczędzić. Dlatego pytamy, rozmawiamy, rozważamy... i przesadzamy! Ukręcając
      sobie tym niejednokrotnie łeb lub wychowując egoistów. Z czym sobie poradzić nie
      możemy podciągamy pod hasło jakiejś choroby i traktujemy chyba częściej z
      pobłażaniem. Na co jeszcze nie wymyślono nazwy choroby czy jakiejś dysfunkcji w
      ciągu 5 czy 10 lat na pewno się pojawi.

      Poza tym żyjemy obecnie w świecie pazernym na pieniądz i tu kwestie naszego
      wkładu w wychowanie naszych dzieci niekoniecznie mogą skutkować. Jeśli
      wychodzimy z założenia, że dziecku nie potrzebna bluzeczka z Hanną Montana dając
      bluzeczkę koloru niebieskiego z kwiatkiem nie zawsze oznacza, że to dziecko nie
      będzie doznawało krzywdy. Rówieśnicy mogą teraz dużo częściej skrzywdzić nasze
      dziecko dużo bardziej niż my sami i też skrzywić je psychicznie.

      Kiedyś wielodzietność była zjawiskiem normalnym, na wsi to mało kto miał tylko
      jedno czy dwójkę dzieci. Na ogół od trójki się zaczynało i np. dziesięcioro
      rodzeństwa nie robiło aż takiego wrażenia jak dziś. Dzisiejsze dzieci mające tak
      liczne rodzeństwo mogą znacznie częściej spotkać się z dużo bardziej przykrymi
      docinkami ze strony rówieśników. I na to niestety my sami wpływu nie mamy za
      wielkiego, możemy się tylko starać tak uszczęśliwić swoje gromadki by czuły się
      dumne mając tak liczne rodzeństwo i mieć gdzieś owe docinki.. Jednak nie każdemu
      i w stosunku do nie każdego dziecka nam się to udaje niestety.
    • wierzba_placzaca Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 13:46
      W moim otoczeniu rodzin tak duzych, jak moja, nie bylo (mowie o
      swoim dziecinstwie). Dlatego odczuwalam, ze jestem z wielodzietnej.
      Sama nie planuje wiecej niz 2 dzieci, rowniez dlatego, ze mam wiele
      innych rzeczy do zrobienia. A z duza liczba dzieci byloby to
      skomplikowane, a moze nawet niemozliwe. I nie uwazam, ze jestem
      materialistka, ktorej tylko kasa w glowie. Moim dzieciom nie bede
      spelniac kazdej zachcianki. Ale chcialabym, zeby mialy szanse
      rozwijania swoich zainteresowan - ja takie mozliwosci mialam bardzo
      ograniczone i teraz to wlasnie nadrabiam. Jednoczesnie doceniam to,
      ze moje zycie nie bylo zbyt trudne, mam niepatologicznych rodzicow,
      nie bylam molestowana, nikt mnie nie wykorzystywal. Inna rzecz, ze
      ja mam raczej twardy charakter i staram sie nie robic glupot (z
      reguly: najpier mysle, potem robie).
      • anna_sla Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 13:59
        > I nie uwazam, ze jestem materialistka, ktorej tylko kasa w glowie. Moim
        dzieciom nie bede
        > spelniac kazdej zachcianki.

        ja nie w tym sensie. Chodziło mi oto, że dużo dzieci robi taką jakąś nagonkę.
        Przechwalają się tym i tamtym, która ładniejszy ciuch, kto ma lepszy telefon
        itd. a kto tego nie ma bywa źle traktowany przez rówieśników. Rodzic często
        chyba dla świętego spokoju spełnia te czy tamte zachcianki dziecka byleby nie
        było wyróżnione.

        > W moim otoczeniu rodzin tak duzych, jak moja, nie bylo (mowie o
        > swoim dziecinstwie). Dlatego odczuwalam, ze jestem z wielodzietnej.

        wielodzietnością można się "zmęczyć" i to jest zrozumiałe
        • wierzba_placzaca Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 17:53
          Dzieci przechwalają się, czasem wyśmiewają - pewnie zawsze tak było. Jednak,
          prędzej czy później, większość ludzi przekonuje się, że nie dostaną wszystkiego,
          czego zapragną. Przynajmniej nie od razu. Rolą rodziców jest, między innymi,
          wytłumaczenie tego dziecku. Nie twierdzę, że jest to łatwe, ale rodzicielstwo
          nigdy łatwe nie jest smile Wydaje mi się, że rodzice, którzy spełniają wszystkie
          zachcianki dzieci, zagłuszają w ten sposób swoje kompleksy i/lub wyrzuty
          sumienia (może są też i inne powody takiego postępowania). Warto na pewno uczyć
          dzieci, że: 1) status materialny nie jest dany raz na zawsze, 2) istnieją
          również wartości niematerialne. Z drugiej strony, podziały na biednych i
          bogatych (biedniejszych i bogatszych) zawsze istniały i raczej szybko nie znikną.
          • anna_sla Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 20:27
            albo mają dość "jęczenia" dziecka wink

            > Z drugiej strony, podziały na biednych i
            > bogatych (biedniejszych i bogatszych) zawsze istniały i raczej szybko nie znikną.

            i to jest okropne i smutne sad jakby nie można było żyć tak by sobie tego
            wzajemnie nie wytykać.
            • verdana Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 21:45
              Alez można.
              Moja corka chodzila do LO, gdzie w klasie miała dziewczynę, ktora na
              lekcji odbierala telefony od stangreta (miała wlasną stajnie, a
              stangret mial 3 pokojowe mieszkanie), kolege z lawki z willą
              tylopokojowa, ze nigdy się ich nie doliczyła (a córka dzieli 12 m.
              pokoj z bratem), i dziewczyny, ktorych nie bardzo było stać, by iść
              z klasą do kina.
              I wszyscy mieli to , jakby to powiedzieć nie używajac wulgaryzmow,
              hmm... Chyba się nie da. Mieli to w d...
              • anna_sla Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 29.06.09, 09:34
                pewnie, że można, ale zbyt mało takich ludzi. Większość jednak nie może.
    • nata76 Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 14:34
      ja mieszkałam na wsi. ale moi rodzice i ich znajomi mieli max dwoje dzieci.
      sasiedzi mieli czworo i byli napietnowani i wokoło sie z nich smiano. I ja
      tez....tak zostałam nauczona.

      uwazam,ze nie mozna porownywac kiedys z dzis. a zwlaszcza tych porownan
      uzywac,aby tlumaczyc siebie.
    • lliimmonka Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 28.06.09, 23:09
      Kiedyś normą było więcej dzieci,a teraz jest ...różnie. Jestem jedynaczką, mam
      jedno dziecko i tak zostanie.Dlaczego, dlatego, że mam jednak durnego męża. Z
      każdą rocznicą małżeńską zwiększa mi się chęć na rozwód. Natomiast patrząc na
      rodziny wielodzietne od czwórki wzwyż, ale z wyboru, żadne patologie to:nikt się
      do rodzenia dzieci nie garnie, bo dwójka to nie wielodzietność, albo nie ma ich
      wcale.Jest jednak inna kwestia, dzieci z rodzin wielodzietnych sobie świetnie
      radzą...ale rzadko stosują model rodziny jaki zafundowali im rodzice.
      • przeciwcialo Re: Wielodzietność wczoraj i dziś 09.07.09, 16:51
        Oboje z mężem jestesmy z wielodzietnych rodzin. Mamy troje dzieci
        wiec niejako powielilismy model.
        Bardzo nam sie ten układ podoba.
        W podstawówce miałam jednego jedynaka- reszta od 2-5 dzieci w
        rodzinie. W liceum podobnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja