andaba
27.06.09, 14:20
Poczytałam ten wątek o nastolatkach i tak zaczęłam sobie wspominać
własne dzieciństwo, a głównie postrzeganie innych rodzin. I chyba
wtedy pojęcie wielodzietności funkcjonowało na innych zasadach -
pamiętam, że mówiło się o jednej wielodzietnej rodzinie, że dzieci
ma "kupę" ale tam było czternaścioro... Nikt nie roztrząsał problemu
wielodzietności i odnajdywania się w tym dzieci, gdy było ich
pięcioro czy siedmioro. O trójce nie wspomnę, bo nazywanie trójki
dzieci wielodzietnością jest dla mnie przesadą nawet w obliczu niżu
demograficznego.
Zastanawiam się czy matki się czasem same nie nakręcają - mania
prostowania dzieciom wszystkich ścieżek przyjmuje coraz bardziej
absurdalne rozmiary. Zastanówcie się, czy wasi rodzce martwili się
czym jest dla was rodzeństwo, lub jego brak?