jedynak/czka a rodzeństwo - refleksja :)

07.07.09, 22:32
Aż nie mogę się powstrzymać od podzielenia się z Wami taką małą refleksją.

Dziś na spacerze spotkałyśmy dziewczynkę z babcią i aż przykro mi się zrobiło,
gdy obserwowałam jej spotkanie z moimi dziewczynkami. "Spotkanie" to zresztą
za dużo powiedziane. One biegną ciekawe do innych dzieci, przedstawiają się,
chcą ich dotknąć. Tymczasem dzieci "pojedyncze" w znakomitej większości
reagują zalęknieniem, czasem udają, że nie widzą, uciekają. A najczęściej
zdziwione i wystraszone patrzą na rodzica/opiekuna. Jakby chciały zapytać: "O
co tej dziewczynce chodzi? Czego ona ode mnie chce?" Najstarsza pyta, dlaczego
dziewczynka jej nic nie odpowiedziała, a ja wymyślam, że może nie słyszała,
nie zauważyła, może się wystraszyła. Przykro mi wtedy.

I tak sobie myślę, że dzieci mające rodzeństwo odczuwają chyba jakąś naturalną
potrzebę kontaktu z innymi dziećmi. A jedynacy nie bardzo. Raczej reagują na
inne dzieci jak na zagrożenie. Może tego uczą ich rodzice?
    • fizula Re: jedynak/czka a rodzeństwo - refleksja :) 07.07.09, 23:33
      No nie wiem. Generalizujesz, w moim odczuciu.
      Znam jedynaki od razu i szybko wchodzące w kontakt i dzieci z
      wielodzietnych rodzin potrzebujące najpierw porządnie się przyrzeć
      innym zanim wejdą z nimi w jakąś żywszą iterakcje. Dużo więcej
      zależy od osobowości samego dziecka, jakie osoby je wychowują.
      • luxnordynka Re: jedynak/czka a rodzeństwo - refleksja :) 08.07.09, 09:00
        Kurcze, chcialabym, zeby to byla prawda. Moja dzieci sa wszystkie
        niesmiale, zwlaszcza do 4 roku zycia mniej wiecej. Wojtus (3 latka)
        nie wejdzie na zjezdzalniejak ktos tam sie bawi, do piaskownicy tez
        nie, brn Boze, jak ktos go przez przypadek dotknie, starszaki tez
        tak mialy...Oczywiscie, potem dojrzewaja do kontaktow spolecznych,
        same ich szukaja, ale w dziecinstwie tak juz mają, że lubia tylko
        siebie. Przy 4 dziecku juz sie z tym pogodzilismy, ale wczesniej
        naciskalismy, martwilismy sie... Teraz wiemy, że te nieśmiale
        zachowania przechodza, starszaki wspaniale zaaklimatyzowaly sie w
        nowej szkole, w nowym kraju. Czekamy wiec, ale twoja teoria nie
        sprawdza sie u nas, Ewa
      • bibba Re: jedynak/czka a rodzeństwo - refleksja :) 08.07.09, 13:04
        zgadzam sie z fizula. u mnie trojka niesmialkow i jeden 'do ludzi' -
        drugi z koleji.
        znam tez kilku bardzo pewnych siebie jedynakow.
        • mamaanieli Re: jedynak/czka a rodzeństwo - refleksja :) 08.07.09, 13:35
          tu chyba nie chodzi o typy "pewne siebie" i "nieśmiałe". chyba
          rozumiem o co chodzi autorce wątku. też obserwuję dziwne reakcje
          jedynaków, gdy moje dzieci (wcale nie wyrywne do obcych...) bawią
          się razem, czy zapraszają do zabawy. pewne takie wystraszenie, czy
          dystans. ale to jest chyba nieuniknione przy jednym dziecku - o ile
          rodzice nie pracują nad kontaktowaniem dziecka z rówieśnikami.
          człowiek istota społecznawink jeśli środowiskiem tej istoty są sami
          dorośli, np. nadopiekuncza babcia, to nie mozna się dziwić, że
          dziecko nie potrafi otworzyć sie na kontakt z innymi dziecmi.
          wszystko zależy od rodziców - ich nastawienia i wzorców, jakie
          dziecko otrzymuje. obserwowała absurdalne sytuacje, gdy mama stała
          nad jedynakiem przez cały czas zabawy z moją gromadąsmile)) gromada
          dodam - bardzo koleżenska, grzeczna i ułożona. więc nie ma obawy
          zeby pobiła, czy nadgryzłasmile a biedne dziecko nie mogło samodzielnie
          zdecydować czy wziąć łopatkę czy grabkiwink)) są i mamy, które
          "popychają" jedynaków do gromady, żeby się dziecko życia nauczyłosmile
          • mama3ania Re: jedynak/czka a rodzeństwo - refleksja :) 09.07.09, 20:52
            Otóż to! Niejasno się wyraziłam na początku. Nie chodzi mi o nieśmiałość, bo
            moja druga córeczka sama z siebie raczej śmiała nie jest; podąża raczej za
            starszą. Ale są dzieci, które mimo nieśmiałości nie są zdziwione, że ktoś je
            zagadnie i dzieci, które tego kompletnie się nie spodziewają. Może takie właśnie
            pod kloszem chowane.

            W każdym razie zauważyłam tę cechę nie tylko u dzieci, ale i u dorosłych. Są
            mamy, które gdy widzą, że zajmuję ławkę obok w zieleńcu, zbierają się i
            odchodzą. Jakby się bały, że je zagadnę. A może się boją, że się
            wielodzietnością zarażą wink To raczej cecha narodowa, bo jeżdżąc do rodziny do
            Niemiec spotykam się z uśmiechem i pozdrowieniem obcych ludzi na spacerach. A u
            nas dystans, powaga. Jakiś taki lęk przed nawiązywaniem kontaktów. I ten lęk
            potem przekazują swoim dzieciom.

            Z drugiej strony może wolą, żeby dziecko nie zaznajamiało się z obcymi na
            spacerach, niż żeby kiedyś raz jeden "zaznajomiło się" z jakimś podejrzanym typem.
          • fizula Re: jedynak/czka a rodzeństwo - refleksja :) 12.07.09, 00:24
            mamaanieli napisała:
            > wszystko zależy od rodziców - ich nastawienia i wzorców, jakie
            > dziecko otrzymuje

            A właśnie, że nie wszystko zależy od rodziców. I trochę się dziwię,
            że piszą taki slogan wielomamy. Bo na większej gromadce właśnie
            widać, że każde dziecko inne chociaż w tej samej rodzinie chowane,
            że nastawienie rodzica może być podobne przy młodszych i starszych,
            a dzieci jak z krańców kontinuum osobowości.
            Moja najstrarsza córa jest żywym zaprzeczeniem tego o czym pisze
            autorka wątku: ona właśnie bez żadnego skrępowania, strachu
            wchodziła w zabawę z innymi dziećmi, gdy była przez pierwsze 4 lata
            życia jedynaczką. Bo taki ma właśnie temperament: i od tych
            wrodzonych skłonności zależy również bardzo wiele, nie tylko od
            sytuacji społecznej w jakiej żyje dziecko na codzień. Choć znam też
            jedynaczkę będącą żywym potwierdzeniem założycielskiego postu, ale
            myślę, że jej temperament właśnie taki niesprzyjający szybkiemu
            wchodzeniu w relacje: powolny nieśpieszny, refleksyjny. Niektóre
            dzieci po prostu potrzebują dobrze się przyjrzeć innym, poobserwować
            sytuację, by wejść w kontakt z innymi. Taki typ- możliwy do
            występowania zarówno u jedynaków jak i u dzieci posiadających liczne
            rodzeństwo. Nie dalej jak wczoraj byłam w zaprzyjaźnionej rodzinie,
            gdzie jest ośmioro (8 sic!) dzieci. I ich najmłodsza córa właśnie
            tak się zachowywała jak w powyższym opisie przypisywanym jedynakom.
            Ja akurat zinterpretowałam to jako chwilowy "humorek". Gdy się
            rozczmuchała, wesoło zaczęła się bawić ze swoją rówieśnicą moją
            Tosieńką. Zresztą fajna dziewczynka- taka ocena powierzchowa, szybka
            byłaby bardzo niesprawiedliwa.
Pełna wersja