mama3ania
07.07.09, 22:32
Aż nie mogę się powstrzymać od podzielenia się z Wami taką małą refleksją.
Dziś na spacerze spotkałyśmy dziewczynkę z babcią i aż przykro mi się zrobiło,
gdy obserwowałam jej spotkanie z moimi dziewczynkami. "Spotkanie" to zresztą
za dużo powiedziane. One biegną ciekawe do innych dzieci, przedstawiają się,
chcą ich dotknąć. Tymczasem dzieci "pojedyncze" w znakomitej większości
reagują zalęknieniem, czasem udają, że nie widzą, uciekają. A najczęściej
zdziwione i wystraszone patrzą na rodzica/opiekuna. Jakby chciały zapytać: "O
co tej dziewczynce chodzi? Czego ona ode mnie chce?" Najstarsza pyta, dlaczego
dziewczynka jej nic nie odpowiedziała, a ja wymyślam, że może nie słyszała,
nie zauważyła, może się wystraszyła. Przykro mi wtedy.
I tak sobie myślę, że dzieci mające rodzeństwo odczuwają chyba jakąś naturalną
potrzebę kontaktu z innymi dziećmi. A jedynacy nie bardzo. Raczej reagują na
inne dzieci jak na zagrożenie. Może tego uczą ich rodzice?