Dodaj do ulubionych

Zalety i wady zycia poza granicami Polski

27.02.04, 01:13
Czego brakuje wam od czasu wyjazdu z Polski? Czy utrzymujecie staly kontakt z
rodzina lub znajomymi w Polsce, pielegnujecie jezyk i tradycje polskie?

Ja po wyjezdzie z Polski tesknilam za moimi kolezankami/przyjaciolkami. Ale
to wszystko bylo do czasu bo jednak po latach kontakt sie urywa. Z rodzina
(kuzynami) utrzymuje sporadyczny kontakt. Tego mi troche brakuje, kontaktu z
Polska. Nie wiem kto i co jest w Polsce. Na codzien po polsku nie rozmiawiam,
wiec tego mi najbardziej brakuje. Z tadycjami polskimi to tez chyba jest u
mnie na bakier. A jak jest u was z tesknata za Polska? czy utrzymujecie
kontakty z rodzina/znajomymi z Polski, uczycie dzieci po polsku?
Obserwuj wątek
    • alex113 Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 27.02.04, 01:46
      Tesknie do czasow i znajomych z akademika, ale tesknilam nawet mieszkajac w
      Polsce bo wszyscy sie rozjechali, pozakladali rodziny i byli zajeci wlasnym
      zyciem.
      W Polsce dostalam od zycia po d... wiec wyjezdzalam z ulga, optymizmem i
      postanowieniem ze tam nie wracam. Przez pierwszych kilka lat moje rozmowy po
      polsku ograniczaly sie do sporadycznych telefonow do rodzicow. Z czasem
      poznalam kilka interesujacych osob rowniez pochodzacych z Polski.
      Fajnie sie tam czasem jedzie, milo jest odwiedzic znajomych i rodzine, ale
      wybralam sobie miejsce na ziemi, ktore bardziej mi odpowiada. Nie jest moze
      idealne, bo idealne nie istnieja no i zawsze jak to w powiedzeniu :"wszedzie
      dobrze gdzie nas nie ma"
      • brookie Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 27.02.04, 07:18
        Na pewno odleglosc, brak europejskiej zabudowy- braluje mi malych uliczek z
        kafejkami,starego miasta. Przez pierwszy rok nie bylam zadowolona, wszystko
        krytykowalam, brakowalo mi rodziny. Potem doszlam do wniosku,ze powrot nie
        wczodzi w gre, zapisalam syna do przedszkola, poszlam do szkoly i tak to
        zostalam szczesliwa pielegniarka. Juz nie tesknie, jest mi dobrze, brak
        stresow, stabilizacja.
        Moj syn ma 4 lata, mowi po polsku choc lepiej mu wychodzi angielski.
        Tradycje pielegnujemy ale bez przesady, nie poszcze, nie wpadam w panike ze sie
        z czyms nie wyrobie, ze ciasto nie wyrosnie. Piszac mysle o mamie, ktorej chec
        perfekcji wprowadzila w nerwice.
        Kocham moj ogrodek i roslinki, hoduje dwa koty, jezdze na plaze, delektuje sie
        tutejszymi winami i setki innych rzeczy.
        Pozdrawiam serdecznie!
        • krolewna.sniezka Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 27.02.04, 15:30
          brookie napisała:

          > Na pewno odleglosc, brak europejskiej zabudowy- braluje mi malych uliczek z
          > kafejkami,starego miasta.

          tak, europejskie miasta maja swoj niepowtarzalny urok. jak przyjechalam do USa
          to wlasnie tego mi najbardziej brakowalo, tych malych uliczek, kafejek, starego
          miasta, ludzi chodzacych po ulicach i zagladajacych na wystawy sklepowe. Ma to
          naprawde swoj urok.
    • doota Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 27.06.04, 23:21
      odswiezam watek smile
      ciesze sie, ze zyje w erze telefonow, intrnetu i samolotow, co pozwala na
      utrzymywanie kontaktow z rodzinka i znajomymi w kraju (a i nie tylko), choc i
      tak troche tesknie, ale spox
      brakuje mi polskiej kuchni, a raczej niektorych skladnikow- szczegolnie ogorkow
      kiszonych... znalazlam kapuste i swieze drozdze, a za tymi ogorkami laze i nic!
    • abere8 Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 27.06.04, 23:50
      Ja sie moze nie powinnam wypowiadac, bom na obczyznie dopiero od roku, ale
      potraktujcie to jako spojrzenie na problem swiezym okiem smile

      Bardzo brakuje mi kontaktu z rodzina i znajomymi na co dzien. Nie wyobrazam
      sobie, jak to wygladalo w tych zamierzchlych czasach, kiedy nie bylo
      internetu smile
      Punkt drugi to jedzenie - ogorki kiszone, twarog, zurek itp.
      Punkt trzeci to moze jezyk polski, ale w sumie czytam codziennie i pisze po
      polsku, tyle ze go nie slysze ani nim nie mowie.
      Po czwarte, brakuje mi por roku, bo tak na dobra sprawe od dwoch lat
      prawdziwego lata nie mialam! W zeszlym roku wyjechalam z Polski, zanim sie na
      dobre zaczelo, tutaj byl srodek zimy (niby bez sniegu, ale i tak zimno i
      szaro), a potem bylo lato - najzimniejsze od 50 lat... Takie juz nasze
      szczescie sad A teraz znow srodek zimy, szaro, wieje i deszcz pada, jak nasz
      polski listopad. A przyjechalam tu z letnimi sukienkami, szortami, koszulkami
      bez rekawow, ktore teraz leza bezuzytecznie na polkach, a tak je lubie! sad

      Ale mialy byc zalety, nie tylko wady, hmm. Wreszcie mieszkam z moim mezem
      (wczesniej nasz zwiazek odbywal sie na odleglosc), to po pierwsze, chociaz
      zagranica nie ma tu nic do tego.
      Po drugie, jedzenie, tak jak w wadach, ale z drugiej strony. Tutaj sa do
      dostania wszelkie skladniki potrzebne do przyrzadzania wyszukanych (z polskiego
      punktu widzenia) potraw indyjskich, chinskich i innych azjatyckich.
      Po trzecie, mysle, ze mieszkanie za granica poszerza horyzonty, tak ogolnie.

      No i na razie tyle, bo i tak dlugie mi wyszlo.

      Pozdrawiam!
      • ana1p Zalety i wady zycia poza granicami Polski 28.06.04, 04:51
        Wiele mozna pisac na temat wad i zalet lub zalet i wad. I zawsze osoba piszaca
        oddaje relacje przez pryzmat wlasnych przezyc, uczuc i przemyslen. Niewatpliwie
        wspolna cecha jest tesknota za najblizszymi i miejscami w Polsce z ktorymi
        wiaza sie pozytywne wspomnienia.

        Jesli chodzi o mnie to zyje poza Polska prawie dwadziescia lat. Jedno jest
        pewne, co na palcach jednej reki moge wyliczyc, to calkowity brak obrazu
        pijanstwa na ulicach. W Polsce byla to dla mnie plaga jak malaria gdzie w
        powietrzu unosily sie chmary komarow a ja biedna nie mialam nie tylko
        moskitiery ale i nie moglam sie nigdzie schowac. Na brak takiego obrazu moze
        wplywa fakt praktycznie nie wysiadania z samochodu w procesie przemieszczania
        sie z "tad" do "tamtad". Ale nie. Nie moge powiedziec. Bo sa dni kiedy chodzimy
        na spacery i w miescie i poza i w parkach i jakosc dopiero teraz do mnie
        dotarlo, ze wlasnie tego obrazu nie ma w mym zyciu. Oh, jak ja sie ciesze.
        Ciekawa jestem, czy ten problem dalej istnieje w Polsce na taka skale jak to
        bylo przeszlo 20 lat temu?

        Inna sprawa jest zwiazana z "narodowa" plaga jaka bylo (moze dalej jest) niskie
        poczucie wartosci z tym zwiazane nagminne, codzienne narzekanie i psioczenie na
        czym swiat stoi. Bylo wiele takich spraw i w ich obliczu trudno nie bylo
        narzekac. Nie mam bynajmniej na mysli takich sytuacji. Generalnie - czy bylo
        potrzeba czy tez nie wszedzie slyszalam tylko narzekania. I tutaj tego nie
        slysze. Jest wiele spraw do zalatwiania i wiele problemow, bo gdzie ich nie ma.
        Nie mniej jednak ludzie bardziej koncentruja sie nad szukaniem rozwiazan czesto
        przy tym usmiechajac sie a nieraz wprost smiejac sie z wielu spraw. Uwazam, ze
        w zyciu jest to bardzo wazne, aby pomimo jakis przeciwnosci samemu jeszcze nie
        dolewac "oliwy do ognia".

        Inna sprawa, choc mnie bezposrednio nie dotyczy, to (w tamtych czasach w Polsce
        i moze cos sie poprawilo teraz) to bylo w porownaniu do kanadyjskiej
        rzeczywistosci kompletne zacofanie cywilizacyjne jesli chodzi o zycie codzienne
        ludzi niepelnosprawnych fizycznie. Na sama mysl, ze nawet czasowo bylabym
        unieruchomiona w wuzku az mnie ciarki przechodza. Tutaj jest tyle udogodnien i
        one sa w wiekszosci wypadkow standrtami.

        Takie trzy najwazniejsze sprawy.

        A co mi brakuje? Tak jak i wielu dziewczyn napisalo juz wiele, ze mozna ksiazki
        pisac i nawet dobty film nakrecic. Ja czuje tak samo.
        Kontakt z rodzina i przyjaciolmi. To jest sprawa numer jeden. Mysle, ze jesli
        ktos mieszka w Europie to jest w tej sprawie troche lzej. W Ameryce Polnocnej
        dochodzi rowniez (przynajmniej u mnie) bardzo szybkie chloniecie tutejszego
        stylu bycia, zycia socjalnego - dotego ogromne odleglosci, brak historii
        liczonej w tysiaclecia ... Kanada - Stany to jedno podworko, na ktorym nie
        bardzo wiadomo co sie dzieje, oprocz jednego - PIENIADZE i tylko pogon za nimi.
        Tempo zycia jest tak ogromne, ze az przydusza do ziemi. I nawet kiedy
        wyjezdzamy na tak zwana prowincje tak samo i tam widoczne jest to tempo zycia.
        Na "prowincji" Polski czy w innych krajach Europy czas jakby sie zatrzymal. Sa
        miejsca gdzie czlowiek moze sie zatrzymac ze swym zyciem. Zatrzymac sie aby
        odszukac w swej duszy wdziecznosc dla swiata i zycia, ze ono jest. Tego mi
        brakuje tutaj. No tak. Namiastka jest czasem ktores forum. Takie zatrzymanie
        sie i spojrzenie prosto w oczy wspomnieniu minionego dnia bez poczucia winy.

        smile pozdrowka smile
    • frankie36 Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 28.06.04, 06:43
      Najbardziej spotkan rodzinnych,jezeli zdarzy mi sie zadzwonic do domu i
      dochodza do mnie gwary rodzinnego spotkania szybko rozmowe koncze ,bo mi
      wlochata kula w gardle rosnie.Na poczatku bardzo mi brakowalo moich
      przyjaciol,po czasie zorientowalam sie ,ze wsrod tych co w Polsce zostali
      kontakty tez sie porozluznialy,zakladamy rodziny,zaganiani nie mamy czasu
      pielegnowac przyjazni,a szkoda.
      Plany co do wychowywania dzieci mialam bardzo ambitne,moje pierwsze dziecko
      mowilo pieknie po polsku,spiewala piosenki a ja sie rozplywalam z dumy.Kolejne
      juz nie wykazywalo takiego entuzjazmu,a przy trzecim dziecku starsze przynosily
      juz inne jezyki do domu ,i nie bylo latwym zadaniem utrzymanie
      polskiego.Podczas naszego pobytu w Holandii czeste wyjazdy do mamy nie
      pozwalaly jezyka calkiem zapomniec,sytuacja sie zmienila po przyjezdzie do
      Kanady.Bije sie po glowie czesto,ze nie jestem konsekwentna,ze moja mama nawet
      sobie nie moze z wnukami przez telefon pogadac,pocieszam sie ,ze moze jak
      podrosna to obudzi sie ciekawosc,moze odezwie sie w moich dzieciach nasza
      niespokojna polska krew?
      JUz wiele z was pisalo o tesknocie za naszymi miasteczkami,ryneczkami,pamietam
      jak po raz pierwszy przyjechalam do Kanady i poprosilam mojego M ,zeby mnie
      zawiozl do centrum,mozecie sobie wyobrazic moje rozczarowanie na brak
      takowego.Zaczelam cos tlumaczyc ,a gdzie rynek i ,ze wszystkie uliczki do tego
      rynku itd.,ze to jak dusza miasta...Jak to mowia do wszystkiego mozna sie
      przyzwyczaic,w ogole przestawilam swoje myslenie i patrzenie na swiat po
      wyjezdzie z Polski,w kazdej sytuacji probuje znalezc pozytywne strony,nie
      zawsze sie udaje ,ale to juz inny problem.
      Pamietam jak moi zagraniczni znajomi podczas pobytu w Polsce czesto sie mnie
      pytali czy my to sie nie klocimy,zwracali uwage na nasze
      napiecie ,nieumiejetnosc prostego zrelaksowania.Wtedy sie smialam i winilam te
      nasze emocje,a teraz ,po dlugiej nieobecnosci w POlsce sama to zauwazam.
      Moje zycie sie tak ulozylo a nie inaczej ,wyjazdu z Polski nie planowalam
      dopoki nie pojawil sie w moim zyciu pewien przystojny Kanadyjczyk.Mieszkam w
      pieknym miejscu otoczona wspaniala rodzina,a z moimi w Polsce kontakt na
      biezaco i wierze ,ze pewnego dnia moje dzieci zapytaja:Mamo ,opowiedz nam o
      Polsce.
      • daisy123 Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 28.06.04, 16:47
        Po przyjezdzie brakowalo mi bardzo moich znajomych i rodziny. Z czasem
        nawiazalam i tutaj przyjaznie i zaczelo strasznie mi brakowac kontaktu z
        mòwionym jezykiem polskim . to nic, ze czytam bardzo duzo , mam polska
        telewizje, ale zlapalam sie na tym, ze rozmawiajac przez telefon brakuje mi
        slòw polskich. Po 10 latach pobytu zza granica urodzila sie moja còrka i dla
        niej zaczelam sie zmuszac do mòwienia po polsku. Dzisiaj rozmawiam z nia po
        polsku i jez. polski nie brzmi mi dziwnie w uchu.
        Poza tym przyzwyczilam sie do zycia tutaj i pewnych zalet juz nie widze, a
        wady...
        () ()
        (" ° ")
        ()*()
        • liloom wady zycia poza granicami Polski 29.06.04, 15:12
          Ja mam tak jak daisy, bo najbardziej brakowalo mi tutaj przyjaciol i rodziny.
          Tzn. byli jacys znajomi, ale nie byl to swiadomy dobor tak jak w Polsce, tylko
          czesto jakies przypadkowe znajomosci. A ja, jako zodiakalna panna jestem
          strasznie krytyczna i wymagajaca, wiec musze albo zjesc z kims beczke soli,
          zeby zaufacwink Teraz sa stada znajomych, co uwielbiam, ale ostatnio nawet bylam
          tymi ilosciami juz zmeczona i zdarzalo mi sie ze weekendy spedzalam w domu
          (sic!).
          To byl ten minus, teraz go juz nie ma, ale mentalnosc Austriakow daje mi czasem
          popalic, oni nie sa tak otwarci, brakuje mi "wpadania" (jak ladnie ktos napisal
          na innym forum), jak wpadniesz w czasie jedzenia, to czekasz az zjedza, jak
          ktos przy mnie je, to rzadko poczestuje - takie drobiazgi. Moze to kwestia nie
          tylko wychowania ale i wrazliwosci(?).
          Poczucie humoru tez calkiem inne. Np. to co Polak bierze za zlosliwosc w
          stosunku do innej osoby - tutaj jest dowcipem. Hm...
          Jedzenie polskiego raczej mi nie brakuje, bo Polska blisko, sa i polskie sklepy
          i samemu mozna cos upitrasic, ale my w domu nie jemy wlasciwie "po polsku".
          Brakuje smakow. Polskiego chleba, polskiej szynki, pierogow z grzybami...
          O zaletach bedzie pozniej.
          • krolewna.sniezka Re: wady zycia poza granicami Polski 29.06.04, 16:01
            tak sie zastanawiam liloom co napisalas o tym humorze, i to tym ze polacy
            odbieraja to jako zlosliwosc. czasami wydaje mi sie ze najwieksza wada narodowa
            nasza - polska jest to, ze nie umiemy sie z siebie samych smiac. czesto nawet
            niewinne zarty sa odbierane grobowo, no bo wyglada jakby ktos z nas drwil. tak
            ja przynajmniej zauwazylam, nie zebysmy nie mieli poczucia humoru, ale brak
            humorystycznej autokrytyki. ten strach przed wysmianiem czy zblaznieniem jest
            tak wielki ze nawet niewinny zart jest odbierany jako obelga.
            • asia.sthm Re: wady zycia poza granicami Polski 29.06.04, 22:15
              To ja nie moge sie pohamowac , bo to na temat tej polskiej powagi.
              W zeszlym roku bylam tydzien w W-wie z moja kolezanka (ta od akcentu).
              Obie reagujemy jednakowo na oficjalnosc, tytulowanie i chmurne twarze w
              urzedach itd. Drugiego dnia po przyjezdzie ,po powitalnym przyjeciu na nasza
              czesc, z ciezka glowa wyruszamy w miasto.Wpadamy do apteki , a moja kolezanka
              juz od drzwi blagalnym glosem:
              -Prosze pani ,niech nas pani ratuje! Jaaakiego my mamy kaaaca!!
              Pani magister, bo zawsze tak nalezy je tytulowac,rozpogadza sie od razu i pyta:
              - A na czym to ma byc, na paracetamolu czy kwasie acetylosalicylowym?-sprawdza
              - Na paracetamolu,bo mamy kiepskie zoladki- odpowiadamy jednoczesnie-(jestesmy
              po fachu)
              Dostajemy paczke brusujacych tabletek, na to moja koleznka blagalnie:
              -Moze niech nam pani da po jednej od razu, zebysmy tu pani nie umarly.
              Sluchajcie , ta powazna pani magister ,wyjela nam dwa kubeczki jednorazowe,
              nalala z pojemnika wody, rozpuscila po tabletce,chlapnelysmy sobie na miejscu
              przy kasie,zaplacilysmy oczywiscie za cale opakowanie i rozplywajac sie w
              zachwycie nad fantastyczna obsluga i dziekujac 100-krotnie polecialysmy dalej.
              Wyobrazcie sobie nasze zdziwienie kiedy znajomi opowiadali pozniej,ze ta apteka
              ma fatalna opinie,zla obsluge i nie nalezy tam bywac.Czyli co??
              • ana1p dziwy i cuda w aptekach polskich 30.06.04, 20:50
                asia.sthm napisała:
                > ma fatalna opinie,zla obsluge i nie nalezy tam bywac.Czyli co??

                to oznacza, ze albo obsluga dostala "pomylenia zmyslow" albo zadzialal wasz
                radosny choc skacowany stosunek do zycia i odpowiedz byla tej samej "miarki" -
                no ale to oznaczaloby ze jednak to bylo "niespelna rozumu" ... hihihi smile

                pozdrowka
    • jagienka.harrison Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 29.06.04, 23:24
      Hmm wadą dla mnie największą jest właśnie brak rodziny i znajomych. Ja mam
      bardzo zżytą rodzinkę i naprawdę tęsknię za urodzinami dziadka i innymi nudnymi
      okazjami rodzinnymi hehe. Bardzo trudno mi tu znaleźć przyjaciółki, bo
      znajomych to już mam kilka, ale to nie to samosad
      uczę synka mówić po polsku ale on bardziej łapie angielski, mam nadzieję że
      trochę go podłapie.
      Bardzo, ale to bardzo brakuje mi tanich, dobrych owoców i warzyw, ja uwielbiam
      owoce i ceny za pół kilo czereśni mnie powalają, te gumowe pomidory itp. No i
      brak chleba dobrego, bo oczywiście że się da gdzieś kupić polski chleb czy
      nawet coś podobnego w sklepie ale nie ma możliwości wpadnięcia do byle jakiej
      piekarni i kupienia bułki i popić kefirem. Jak juz jesteśmy przy kulinariach to
      brakuje mi polskiego żarcia, mimo że coraz więcej udaje mi się znaleźć
      produktów polskopodobnychwink ale za to - duży plus mieszkania tutaj - są tu
      półprodukty które wystarczy pyknąć so piekarnika czy już obrane i pokrojone
      warzywa. Nie mówiąc już o różnych take-awayachbig_grin
      Poza tym to lubię to, że tutaj jednak ludzie są bardziej przyjaźni,
      optymistyczni, może jest snobstwo ale rzadko ktoś komuś zazdrości. Poza tym
      mimo wszystko jest 'stabilniej'. Kurczę tyle miałam plusów i minusów a jak już
      siadłam to tylko o jedzeniu piszę jak zwyklewink) ja akurat lecę do Polski za 3
      tygodnie więc jakoś mi tęskno i sentymentalnie.
      • kornikuno Re: Zalety i wady zycia poza granicami Polski 01.07.04, 12:18
        zalety? - czlowiek tak szybko do lepszego sie przyzwyczaja! a po tylu latach to
        trudno pisac; no ale w pierwszym okresie pobytu tutaj to zaleta byla mozliwosc
        kupienia tego co potrzeba bez stawania w kolejnej kolejce bo "cos rzucili"...
        wady? - z pewnoscia:
        - brak codziennego kontaktu z Rodzina, przyjaciolmi, z jezykiem ( dzisiaj jest
        internet ale to przeciez wynalazek ostatnich lat....przede wszystkim w Kraju)
        - brak mi okrutnie zapachu/smaku polskiego chleba, masla...i ziemniakowsmile
        inne spozywcze zakupuje w sklepie polskim...
        - zapachu wiatru i ziemi; wiosna tej prawdziwej wiosny wylaniajacej sie spod
        sniegu...a jesienia kolorow zlotej polskiej jesieni...

        No wlasnie...zapachy i kolory tego mi brak
        Pozdrawiam IzaBella

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka