potrzebuje pocieszenia:-(((

28.04.04, 06:27
Czesc dziewczyny!
czy ktoras z Was kiedy przyjechala do obcego kraju (teraz juz nie obcego)nie
znala dobrze jezyka?
Ja jestem zalamana,w USA jestem od lutego, chodze do szkoly jezykowej ale
efekty sa mierne, zakwalifikowano mnie do grupy srednio zaawansowanej bo
jakies podstawy mialam. Ciagle mam problemy z mowieniem i strasznie mnie to
stresuje. Czy mialyscie moze podobnie? Jak sobie z tym radzilyscie?
    • alex113 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 07:16
      Wprawdzie nie mialam takiego problemu (bo pracowalam mowiac po angielsku w PL)
      ale sprobuje ci chociaz dodac otuchy. Jestes tu dopiero 3 miesiace, wszystko
      jest jeszcze nowe.
      Naprawde musisz sie uzbroic w:
      a/ cierpliwosc (nie od razu Krakow zbudowano)
      b/ poczucie humoru (beda ci sie zdarzac rozne sytuacje i nieporozumienia i
      najlepiej podchodzic do tego z lekkim przymruzeniem oka, usmiech to podstawa)
      c/ wiare we wlasne sily i mozliwosci (chyba jest najwazniejsza)

      Amerykanie w odroznieniu od wiekszosci nacji europejskich, nie robia ludziom
      problemow, nie poprawiaja na sile i sa zyczliwi nawet jesli sie ich jezyk
      kaleczy.
      Pamietam moje pierwsze kroki jeszcze w PL, z obcokrajowcami rozmawialam i sie
      nie lamalam ale jak pojawila sie w okolicy osoba po filologii to nie bylam w
      stanie slowa z siebie wyksztusic, nagle mialam treme i panicznie balam sie
      krytyki.
      Jestes odwazna, ambitna osoba, ktora byla w stanie wybrac sie za ocean z
      walizka pod pacha, poklep sie po ramieniu za odwage i nie lam sie drobnymi
      niepowodzeniami. Jak juz przestaniesz sie stresowac to mowienie przyjdzie ci
      znacznie latwiej smile)
      Pozdrawiam i sciskam mocno. Dasz sobie rade tylko jeszcze o tym nie wiesz smile)

      • galla5 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 07:45
        Dzieki za słowa otuchy, no wlasnie ten starch przed krytyka jest paralizujacy,
        zazwyczaj kiedy juz strace okazje do powiedzenia czegos bo mnie zatkalo, to
        cala wypowiedz mi sie w glowce uklada, nie cierpie tych sytuacji brrr.
        • kuragan Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 08:43

          > Dzieki za słowa otuchy, no wlasnie ten starch przed krytyka jest
          paralizujacy,
          > zazwyczaj kiedy juz strace okazje do powiedzenia czegos bo mnie zatkalo, to
          > cala wypowiedz mi sie w glowce uklada, nie cierpie tych sytuacji brrr.

          Wszystko bedzie dobrze!
          Ja gdy pojechalam do Anglii to nawet egzamin z jezyka zdany mialam, ale
          pierwsze pol roku to raczej zgadywalam co ludzie mowia, a jak sie mialam
          odezwac to mnie pot zimny oblewal. I rzeczywiscie duzo trudniej bylo mi sie
          przelamac przy Polakach swietnie mowiacych po angielsku, niz przy Anglikach.
          Jakos bardziej bylo mi wstyd...
          A potem? Skonczylam studia w Anglii, po angielsku napisalam prace i jej
          obronilam, a potem nawet uczylam studentow.
          Bedzie dobrze!

          A ja teraz przeprowadzilam sie do Niemiec i cala bajka od poczatku... Z nowym
          jezykiem sie mecze...
        • alex113 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 16:56
          galla5 napisała:

          > Dzieki za słowa otuchy, no wlasnie ten starch przed krytyka jest
          paralizujacy,
          > zazwyczaj kiedy juz strace okazje do powiedzenia czegos bo mnie zatkalo, to
          > cala wypowiedz mi sie w glowce uklada, nie cierpie tych sytuacji brrr.
          • alex113 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 16:58
            Oj cos serwer gazetowy dostal czkawki i polknal polowe mojego postu. A pisalam
            ze jak masz ochote sie spotkac i pogadac po angielsku lub polsku to sluze swoja
            osoba, mieszkam pol godziny na poludnie od ciebie, nie gryze i nie krytykuje wink
    • asia.sthm Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 10:05
      Juz cie tak ladnie dziewczyny popocieszaly, ale ja dodam swoje 5 groszy.
      Zawsze i wszedzie poczatki sa trudne.Ja juz po tygoniu chcialam wracac do
      domu,potem raz w tygoniu sie pakowalam i tak coraz rzadziej az uplynelo 24 lata.
      Jezyk sie z czasem zadomowi w glowie i sama sie zdziwisz jak ci sie wyrwie caly
      elaborat poprawnie zlozonych zdan. Ja czytalam tez duzo ksiazek dla dzieci:
      Fizie Ponczoszanke, Karlssona z dachu, Basnie Andersena znanych mi juz, wiec
      bylo latwiej.Telewizja tez niezle edukuje jezykowo,szczegolnie tekstowane
      programy.A jak juz ci bedzie strasznie ciezko na sercu ,to odplasaj pare
      radosnych piruetow przyspiewujac "Szla dzieweczka do laseczka" i sama siebie
      chwal za odwage, zdolnosci,wdziek i wszystko inne, a i powtarzaj sobie:
      PRAWDZIWA CNOTA KRYTYK SIE NIE BOI , a jak sie boi to tez nie szkodzi,to
      ludzkie.
      Powodzenia i trzymaj pysia do gory
      • kendo Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 10:25
        galla....
        przybylam do szwecji nie znajac kompletnie
        tego jezyka,
        zaczelam kurs jezyka,gdzie nic nie rozumialam,zakuwalam codzien,
        nic nie wchodzilo do glowy,
        najgorzej bylo w sklepie /u lekarza,
        ale po pol roku olsnilo mnie,
        gdy powiedzialam poprawnie zdanie i bylam zrozumiana,
        pozniej poszlo duzo latwiej
        co jakis czas wspinalam sie na "wyzszy schodek drabiny"
        duzo czytalam/TV oggladalam....
        glowa do gory,przelamiesz sie i nawet nie zauwazysz,
        jak zrobilas postepy naprzod....

        pozdrawiam cieplutko zyczac powodzenia,,,,smile)
        • asia.sthm Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 12:56
          A Kendo musiala jeszcze nauczyc sie pierunsko trudnego dialektu i zyje..wink))
          Po skånsku to bardziej po dunsku niz szwedzku hi hi (zabije mnie)
          ½ roku daj sobie to minimum..
          Hej przelecial ptaszek i Najwiecej witaminy maja polskie dziewczyny tez dobre
          na smutki, potem przyjda angielskie teksty.
          • kendo Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 15:37
            masz racje Asiu....
            sånska to "djabelny" dialekt,
            ale chyba mowie raczej sztokholmska hihiwink)
            ale moje dziecie jak sie zapomni to mowi po skånsku....
            mam znajoma ,ktora z Blekinge przeprowadzila sie do Skåne
            i bys jej posluchala hi,hi,-tez polka.
            pozdrawiam cieplutko....
    • anutka1 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 19:56
      uuu spokojna głowa....moim zdaniem to narmalne-albo to ja jestem niemormalnasmile
      przyjezdzajac do obcego kraju albo wogóle zaczynając posługiwac się obcym
      językiem wprawnie i płynnie jest bardzo trudno...to wymaga troszke czasu (jedni
      potrzebują więcej inni mniej) - ale jestem pewna ze to nabycie i oswojenie sie
      z językiem przyjdzie.
      Ja w zeszlym roku bardzo sie rozczarowalam co do moich umiejetnosci.Bylam na
      zachodzie USA, no i było mi ciężko zrozumieć szybko mówiących Amerykanów z
      troche innym akcentem, slangiem i dialetkem. Ale ludzie okazują sie być
      wyrozumiali przez co można łatwo się przełamac i nabywać wprawy. Mam nadzieje
      ze w tm roku kiedy tam pojade problem bedzie troszke mniejszy...choc i tak nie
      rozwiązany...
      Życze Ci wytrwałosci i powodzenia!
      Pozdrowienia
    • angieblue26 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 20:07
      Nie wiem czy Cie to pocieszy, ale moj pierwszy wyjazd po trzech latach nauki
      jezyka wspominam jako koszmar. Bylo to przy okazji wymiany pol-fr, w Alzacji.
      Znalazlam sie w miejscowinie Forbach, pod sama granica niemiecka, w rodzinie
      profesorskiej i z tradycjami. Pod jednym dachem zamieszkiwaly 3 pokolenia.
      Dziadkowie mowili po francusku z niemieckim akcentem. Co wieczor przesiadywali
      przy niekonczacych sie kolacjach... A ja zasypywana bylam pytaniami, na
      ktore...odpowiadalam najczesciej po angielsku... Po pieciu dniach tej meki
      zaczelam spedzac wiecej czasu w lazience - na makijazu i pod prysznicem, niz z
      nimi. Przynajmniej tam mialam troche spokoju... Co innego
      podrecznikowe "Bonjour & au revoir", co innego zywy jezyk i konwersacja.
      Nastepny wyjazd - Honfleur. Tam znalazlam sie w towarzystwie ludzi mowiacych
      miejscowa gwara... i nie znajacych angielskiego. Koszmar. Porozumiewalismy sie
      w 50%, a w 50%- na migismile
      Pociesze Cie, ze dzisiaj lapie sie na tym, ze nawet mysle po francuskusmile
    • syswia Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 28.04.04, 23:45
      Czesc Gallosmile
      Grunt to byc wytrwalasmile
      Wyobraz sobie, ze uczylam sie angielskiego od 10 roku zycia pracowicie
      wsluchujac sie w akcent brytyjskiej krolowej chcac sie pozbyc tego twardego
      slowianskiego nalotu na mojej angielszczyznie. Jedna z moich prac magisterskich
      napisalam i obronilam po angielsku, uzywalam go na codzien w pracy i w
      towarzystwie. I co? smile))
      Moj maz kanadyjczyk poczestowal mnie na dzien dobry uroczym komplementem: "Jaki
      masz fantastyczny rosyjski akcent" Myslalam, ze go utlukesmile)) Jego kolege -
      rodowitego Yorkshire`czyka rozumialam w 10% a konwersowalam z nim potakujac i
      czesto sie usmiechajacsmile)) Kiedy przyjechalam do Kanady odczuwalam paniczny lek
      przed rozmowami telefonicznymi i formulowaniem oficjalnych listowsmile))
      Dzis - po roku - rozumiem wszystko, mowie wszystko, co chce i jak chce. Pracuje
      w agencji PR, a moje teksty promocyjne sa chwalone przez specjalistow. A dzis
      wlasnie jakies 3 godziny temu pan z kanadyjskiej smietanki stwierdzil, ze
      domyslil sie ze jestem Polka tylko i wylacznie ze wzgledu na moja urode i
      "polski owal twarzy"smile))
      Glowa do gory!!!! Swiat do nas nalezysmile))
      Syswia
    • alilat Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 29.04.04, 13:10
      Kochana Gallo!
      Klepie tutaj osoba, ktora uczyla sie kiedys jezyka w szkole, jednak jego
      znajomosc tak skutecznie zatarly lata jego nieuzywania, ze oprocz podstawowych
      slow w mozgu zostala tylko zakurzona szufladka z kilkoma frazesami i ...
      wierszem Roberta Stevensona .
      Na dzien dobry na lotnisku gosc sprawdzajacy moje papiery (przyjechalam na wize
      K-1)gadal do mnie , zadawal pytania , zrozumialam tyle,ze powinnam rzucic
      palenie (w wywiadzie lakarskim stalo, ze pale), a poza tym rozumialam tylko
      jego szeroki usmiech.
      W domu mowimy po polsku, mam tv polska, nie pracuje, wiec niewiele sie obracam
      w kregu mowiacych "inaczej".
      Tez chodze do szkoly (dla rozrywki raczej), a w domu narzucilam sobie
      dyscypline i codziennie ogladam amerykanskie programy, w tym jedna bajke
      dziennie. CZytam tez ksiazki po angielsku, ostatnio "Wyspe skarbow", wiesz
      szukam ksiazek, ktore czytalam po polsku i sobie tak dukam...
      Robie tez za malpe: slucham np radia i powtarzam na zasadzie malpy za mowiacym,
      na poczatku nic nie rozumialam, tylko powtarzalam coby jezyk "odsztywnic"...
      Na poczatku mialam zamurowana gebe, ale moj maz (Boze jak ja go w takich
      sytuacjach nienawidzilam!!!) wysylal mnie zalatwiac rozne sprawy.
      Wyobraz sobie,po kilku miesiacach pobytu tutaj, kupilismy samochod, brakowalo w
      nim jakiegos dekielka, jakis taki "zaslepiacz", musialam pojechac i sie
      upomniec, co ja przezylam!
      Na interview w INS tez postanowil, ze nie bedzie zadnego tlumacza, musialam
      dawac sobie rade sama, chcialam isc do ginekologa na kontrolne badania, nie
      ulatwial mi sprawy, tylko powiedzial, ze musze sobie zalatwic wizyte sama.
      Oddac cos do sklepu? No idz i oddaj... Dentysta? Zadzwon i zamow wizyte!
      Zapisac sie do biblioteki - idz i zalatw sobie! Przykladow moglabym klepac na
      peczki.A i poduszka powiedzialaby wiele...
      Teraz po kilku latach, nie powiem, ze jestem orlem, ale potrafie juz ogladnac
      film po angielsku, bez stresu zalatwic cos gdy trzeba .
      Dlugo balam sie mowic, ale przelom nastapil gdzies po ponad roku, gdy jedna
      ktos mi powiedzial madre slowa:
      "Ty sie nie boj, mow, to nie twoj problem, ze cie nie rozumiem, to moj problem,
      zebym cie zrozumiala"
      Dziwne, ale te slowa podzialaly na mnie jak balsam i teraz mam w nosie, wiem,
      ze mowie czesto jak Kali, ale czy bez Kalego "W pustyni i w puszczy" bylaby
      taka interesujaca?
      • asia.sthm Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 29.04.04, 13:36
        Alicjo, prosze nam tu opublikowac choc kawalek twojej powiesci,albo jakas
        nowelke, albo napisz cos na poczekaniu specjalnie dla nas.Ja juz czuje, ze mi
        sie spodoba.Tobie to tak ladnie wychodzi..PLEASE!!!!!
    • vino_tinto Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 29.04.04, 20:45
      witaj,
      jestem w bardzo podobnej sytuacji , tylko, ,ze ja wyjechalam bez zupelnej
      znajomosci jezyka (hiszpanskiego) znam za to angielski ( tak sobie moim zdaniem
      chociaz rozumiem wiele) .
      Przyjdzie taki moment, ze sie przełamiesz i zaczniesz mowic, ale tylko od
      Ciebie zalezy jak szybko to nastapi.
      Ja ostatnio usłyszałam od pewnej Włoszki, że mój angielski jest bardzo dobry (
      na rozmowie w sprawie pracy), do tej pory mialam kompleksy jak Ty.

      Znajdz sobie koniecznie przyjaciol dla ktorych ang jest drugim jezykiem ( np. w
      tej szkole do ktorej chodzisz), nie bedziesz sie wstydzic przy nich mowic i
      bedziecie sobie nawzajem pomagac. Poza tym pamietaj ! Nigdy nie boj sie
      powiedziec , w sklepie na ulicy, w restauracji czy gdzies tam, ze NIE ROZUMIESZ
      co ktos powiedzial. Normalny czlowiek powtorzy jeszcze raz innymi slowami, Ty
      sie czegos nauczysz i wyjdziesz z sytuacji bezstresowo.
      Zobaczysz kiedys jak juz bedziesz mowic biegle, jak to ludzie sie beda dziwic
      ze mowisz biegle po polsku- To dopiero jest trudny jezyk!
      Pozdrawiam cieplutko.
    • vino_tinto Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 29.04.04, 20:48
      jak chcesz to mozemy pogadac na gg i pocwiczyc nasz angielskismile Jakby co pisz
      na @.
      • galla5 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 29.04.04, 22:41
        Dzieki! Dzieki i jeszcze raz dzieki! Jestescie dziewczyny super, widze, ze
        kazda z nas miala w wiekszym lub mniejszym stopniu trudne poczatki.Jednym
        slowem nie nalezy sie latwo poddawac.
        Pytanko do alex113: moze to tylko zbieg okolicznosci, ale czytam Twoje
        wypowiedzi i wszystko mi pasuje, czy Ty przypadkiem nie spotkalas sie z moja
        kolezanka z Broomfield jakis czas temu, moze miesiac?
        • alex113 Re: potrzebuje pocieszenia:-((( 30.04.04, 00:31
          galla5 napisała:

          > Pytanko do alex113: moze to tylko zbieg okolicznosci, ale czytam Twoje
          > wypowiedzi i wszystko mi pasuje, czy Ty przypadkiem nie spotkalas sie z moja
          > kolezanka z Broomfield jakis czas temu, moze miesiac?

          Jesli masz na mysli Iwone (z brzusiem) to TAK smile)
      • dolores22 Hola, vino_tinto, & iquest;como estas? 01.05.04, 13:21
        Mieszkasz w Hiszpanii? Jakie wrazenia? Ja uwielbiam ten kraj, jestem nim
        oczarowana, moze dlatego, bo tam nie mieszkam - z perspektywy odleglosci ma sie
        inne pojecie o sprawach. Kocham ich jezyk, ich muzyke, ich pasión por la vida,
        olé!! Mam nadzieje, ze moja wypowiedz nie zabrzmiala naiwnie... smile Daj znac,
        chetnie poslucham wypowiedzi eksperta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja