Dodaj do ulubionych

zaproszenie

12.05.04, 19:21
Czy posiadanie "zaproszenia" druk Affidavit of Support w którymś ktoś z
rodziny zwierza się ze swoich dochodów i zapewnia " room and board" i np 200
dolarów na tydzień potwierdzone przez "ichniego" chyba Notariusza,ułatwi
ubieganie się o wizę nawet jak sie nie ma pracy? Droga Alilat i Śnieżko
napiszcie też do mnie coś więcej o załatwianiu wizy do USA.
Obserwuj wątek
    • krolewna.sniezka Re: zaproszenie 12.05.04, 19:35
      droga odpoczatku,
      zaproszenie niestety nie gwarantuje wizy, a i otrzymanie wizy (promesy wizy w
      konsulacie) nie gwarantuje wjazdu do USA uncertain mojej kolezanki mama (juz nie
      pracujaca) jezdzila ja odwiedzac co 1-2 lata, nigdy nie przedluzyla pobytu, po
      prostu posiedziala, nacieszyla sie corka i spowrotem do PL. ale gdy poszla po
      swoja 4ta wize, odmowiono jej mowiac: "czas aby corka ciebie odwiedzila"
      Kolezanka sie zdenerwowala i po prostu wystapila o zielona karte dla swojej
      matki, bo z tymi wizami jak wiadomo nigdy pewnosci miec nie mozna. Wiza
      turystyczna to taka loteria, nawet z praca nie ma pewnosci, a i bez pracy
      mozna ja dostac.
      • kendo Re: zaproszenie 12.05.04, 21:26
        ale dziwneto dla mnie,
        nieznam hamerykanskiego systemu na tyle,
        ale z tego Snieko zrozumialam,
        ze corka Twojej znajomej mieszkajaca w hameryce
        wtstapila o przyznanie -zielonej karty-
        dla swojej mamy,ktora mieszka w polsce???
        i co dosala jej mama to,??

        milego dnia/wieczoru.
        • krolewna.sniezka Re: zaproszenie 12.05.04, 21:59
          kendo, corka to jest moja znajoma, ale reszta sie zgadza smile) jej mama dostala
          zielona karte, chyba poltora roku czekala. Oczywiscie bylo to kupe czasu temu,
          ale od tego czasu nie miala problemow z jezdzeniem tam i spowrotem do USA. a
          co do tych przepisow hameryckich to sie mozna sie zupelnie pogubic wink)
          • kendo Re: zaproszenie 12.05.04, 22:50
            i prosze ,dobrze ze tak mozna bylo zrobic,
            jak to Polak potrafi,
            zawsze znajdzie inne "sciezki"
            zeby osiagnac swoj celsmile)
            • alex113 Re: zaproszenie 13.05.04, 06:16
              kendo napisała:

              > i prosze ,dobrze ze tak mozna bylo zrobic,
              > jak to Polak potrafi,
              > zawsze znajdzie inne "sciezki"
              > zeby osiagnac swoj celsmile)

              Jesli ma sie obywatelstwo to mozna ubiegac sie o papiery dla rodziny w
              najblizszej linii pokrewienstwa (malzonkowe, rodzice, dzieci) i jest to
              zupelnie normalna, oficjalna opcja.
    • alex113 Re: zaproszenie 12.05.04, 23:23
      odpoczatku napisała:

      > Czy posiadanie "zaproszenia" druk Affidavit of Support w którymś ktoś z
      > rodziny zwierza się ze swoich dochodów i zapewnia " room and board" i np 200
      > dolarów na tydzień potwierdzone przez "ichniego" chyba Notariusza,ułatwi
      > ubieganie się o wizę nawet jak sie nie ma pracy?

      Ten druk nie jest niezbedny. Wysylalam zaproszenie dla kuzynki i nie mialam
      ochoty opowiadac sie jej z caloksztaltu mojego portfela wiec napisalam do niej
      list potwierdzajacy ze ja zapraszam i oferuje dach nad glowa i utrzymanie na
      czas wakacji. W lokalnym banku pani przystawila mi pieczatke notarialna.
      Dziewczyna dostala wize. Nie pracuje ale jest na studiach.
      • alex113 Re: zaproszenie 12.05.04, 23:25
        Dodam ze w liscie podalam tez dokladne namiary na siebie (telefon, fax, e-mail)
        na wypadek gdyby Konsulat mial ochote sie ze mna kontaktowac.

        • dorrit Re: zaproszenie 13.05.04, 10:15
          Nic nie gwarantuje otrzymania wizy (w jakimkolwiek konsulacie zreszta),
          niektore dokumenty moga jednak zwiekszyc prawdopodobienstwo jej otrzymania.
          "Affidavit of Support" jest oficjalna gwarancja jednej osoby odnosnie innej i w
          razie czego tj. gdyby np. nie wywiazywala sie z tego, do czego sie zobowiazuje,
          mozna pociagnac ja w US do odpowiedzialnosci.
          • krolewna.sniezka Sprawy emigracyjne.. 13.05.04, 16:52
            a ta w zwiazku z emigracja rodzinna. wspominalam kiedys ze pracuje tutaj z
            jedna wietnamka, nie wiem czy u was tez tak jest, ale azjaci tutaj to jak jeden
            wyemigruje to za nim cala wioska ewentualnie sie dolaczy. ona opowiadala mi
            swoje przezycia wietnamsko-emigracyjne, podobnie jak inni azjatyccy emigranci,
            cala jej rodzina (oprocz najmlodszego brata) i cala rodzina jej meza (12
            rodzenstwa), posponsorowalo siebie nawzajem do USA.
            Otoz ta moja wietnamka (UWAGA DLUGAWE!!) przezyla wojne w wietnamie, rowniez
            jak komunizm zajal jej miasto, opowiadala mi jak sie zachowywali zolnierze
            amerykanscy no i potem jakie idiotyzmy zaczeli wprowadzac komunisci. Jej
            najstarsza siostra dala dluga z francuzami ale ciezko bylo zesponsorowac
            rodzine do francji, wiec starala sie przeprowadzic (z sukcesem) do kanady, to
            zajelo troche czasu wiec rodzina zdecydowala sie, ze najstarszy syn sprobuje.
            On sprobowal ucieczki w stylu wietnamskim (uciekal w nocy na lajbie
            przeladowanej) ale niestety do Malezji nie dotarl no bo lajba sie zatopila.
            Jego zloki znalezli trzy dni pozniej na plazy. Rok pozniej ta moja kolezanka z
            mezem i w drugim miesiacu ciazy, podjeli podobne ryzyko i z sukcesem wyladowali
            w Malezji. Ten oboz dla uchodzcow, to zupelnie inna historia, ale przebywali
            tam przez rok czasu (syn im sie tam urodzil) zanim nie przybyli do USA do
            swojego sponsora (amerykanina).

            Macie jakie egzotyczne historyjki emigracyjne (wlasne lub cudze)?? ja chetnie
            bym poczytala jak to ludzie przechodza te emigracje (niekoniecznie:lotnisko-
            samolot-lotnisko-done), taka z przejsciami. Dzielcie sie historyjkami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka