z hinduskiego gara...:)

30.06.04, 05:01
Krolewnie odmowic nie wypada...smile
Postaram sie podrzucic pare sprawdzonych przepisow na hinduskie smakolyki.
Jesli ktos lubi warzywa, nie stroni od przypraw i lubi poeksperymentowac, to
bedzie jak w sam raz.
Smacznego!
Syswia

Matar Paneer

Co wyciagnac z lodowki?

2 srednie cebule, drobno posiekane
kawalek imbiru, posiekany (nie wiecej niz lyzeczke)
paneer
oliwa
1 lyzeczka czerwonej czuszki posiekanej lub innej ostrej papryki (pieprz
kajenski moze byc)
1 lyzeczka nasion kolendry pokruszonych (coriander seeds)
1/4 lyzki kurkumy (turmeric)
1/2 lyzeczki mieszanki przyprawowej garam masala (do nabycia w wiekszosci
zwyklych groceries w Am Pln, w Polsce w sklepach ze zdrowa zywnoscia i
zywnoscia orientalna, ew. w postaci pasty wekowanej w sloikach jak dzemsmile
zabek lub dwa czosnku
3-4 lyzki pomidorow z puszki rozrobnionych (takich bez skory)
sol do smaku
3 szklanki (anglosaskie cups) zielonego groszku np mrozonego

Jak zrobic?
1. Przesmazyc cebule na zloto-brazowo z dodatkiem wszystkich przypraw. Jako
ostatnia dodac kurkume. Uwazac, zeby nie przypalic (bo bedzie gorzkie)
2. Przygotowac paneer - lekko rozmrozic albo zrobic swiezy***
4. Dodac pomidory, dusic az masa nabierze rdzawo-brazowawego koloru. Podlac 2
szklankami wody.
5. Podgotowac az masa bedzie jednolita, prawie bez widocznyc kawalkow cebuli.
Powinna miec konsystencje troche rzadsza od sosu do makaronu.
6. Osolic. Wrzucic paneer i groszek. Dusic nastepne 10-15 minut az groszek
bedzie miekki.
Podawac z ryzem basmati, surowka z pomidorow i ogorkow oraz z jogurtem
naturalnym z wmieszana posiekana kolendra lub inna zielenina oraz posypanym
dla koloru kurkuma i slodka papryka.

Jak zrobic paneer (ser)?
Zagotowac w duzym garnku kilka litrow (na 3 osoby okolo 4l) tlustego mleka
pasteryzowanego (nie-UHT).W momencie podnoszenia sie mleka zalac kilkoma
lyzkami octu spirytusowego lub soku cytrynowego. Pogotowac pare minut az z
mleka wydzieli sie wyraznie serwatka, a klaki serowe beda duze. Przelac plyn
przez gaze. Zawinac ser ciasno formujac kwadratowy placek o grubosci 2 cm.
Obciazyc deska do krojenia i czyms ciezkim. Po godzinie pokroic na kawalki jak
leniwe i lekko zrumienic w piekarniku na blaszce wysmarowanej olejem/oliwa.
Paneer mozna przygotowac wczesniej i zamrozic poporcjowane w torebkach.

Ufff... Pisze sie dluzej niz sie robismile))
    • krolewna.sniezka Re: z hinduskiego gara...:) 30.06.04, 17:17
      no to ja zaraz zabieram sie do gotowania smile mam tylko pytanie, czy te paneer
      mozna by zastapic zwyklym tofu?
      • syswia Re: z hinduskiego gara...:) 30.06.04, 21:49
        Mysle, ze mozna. Nidgy tak nie robilam, bo prawde mowiac nie przepadam za tofu.
        Mozesz tez zamiast sera dodac po prostu pokrojonego w grubsza kostke kurczaka i
        tez bedzie dobrze. A, jest jeszcze inna alternatywa. Tylko ciiiii... slyszalam,
        ze wiele Hindusek upraszcza sobie sprawe kupujac serek ricotta i odciskajac z
        niego serwatke pod obciazeniem. Pewnie szybciej jest. A smak paneeru naprawde
        fajny jest!
        Podstawa kuchni tejze jest curry, czyli sos na cebuli i przyprawach, z dodatkiem
        odrobiny pomidorow. Na tej bazie mozna przygotowac wiele specjalow. Ja tam duzo
        eksperymentuje. Przeciez nie musi byc byc takie w 100% hinduskie, moze byc
        troche syswiowe, nie?wink
        • asia.sthm Re: z hinduskiego gara...:) 30.06.04, 22:45
          Pewnie, ze tak.
          Ja sie tez zlapie za eksperymenty na temat hinduskiej kuchni. Mialam kiedys w
          Libii kolezanke i wiem o co chodzi.Moze byc troche po asinemu wink)))
          • kornikuno Re: z hinduskiego gara...:) 01.07.04, 12:50
            mniam, mniam..pysznie to opisane...uwielbiam hinduska kuchnie!
            prosimy o jeszcze!
            pozdrowienia
            IzaBella
            • syswia no to teraz cos slodkiego:) 01.07.04, 15:03
              Kulfi - lody pistacjowe

              Przepis jest prosty jak drut, a jakie smaczne sa te lody - moj ulubiony deser
              hinduskismile
              250 ml smietanki kremowki
              1 puszka mleka skondensowanego slodkiego
              1 puszka mleka skondensowanego nieslodkiego
              garsc pistacji niesolonych (albo oplukanych) i migdalow (w postaci drobnego
              krokantu albo zmielonych)
              jeden gozdzik, 1 ziarnko zielonego kardamonu, ew. szczypta cynamonu (rozdrobnione)
              kromka chleba bialego tostowego

              Wszystko zmiksowac w mikserze. Zamrozic przez noc w malych pojemniczkach (takie
              malutkie po jogurtach beda dobre - albo sa takie specjalne zakrecane waskie
              foremki do nabycia). Uwaga! Orzechy moga opasc na dno foremki w trakcie
              zamrazania - mozna wiec (jak kto ma ochote)podczas zamrazania pomieszac mase
              widelcem, ale i bez tego jest ok.

              Tradycyjnie kulfi podaje sie z cieniutkim makaronem ryzowym pokolorowanym
              barwnikami spozywczymi na trzy kolory: zielony zolty i czerwony.
              Po podaniu czegos takiego na proszonym obiedzie od towarzystwa sie opedzic nie
              moznasmile
    • tamsin Re: z hinduskiego gara...:) 11.07.04, 18:32
      Juz jestem po skonsumowaniu przepisu na Matar Paneer, bez paneer bo ja mleka
      nie trawie, ale z tofu i z dodatkiem kielbasy z grilla wink) zjedlismy caly
      gar smile) a poniewaz je _uwielbiam_ kombinowanie z przyprawami hinduskimi,
      musialam na drugi dzien zrobic sobie aloo gobi, jedyny przepis ktory znam z
      filmu "Bend it Like Beckham" dziek syswia, mam pytanie oczywiscie, czy umiesz
      robic te malunki na rekach henna? bardzo to mi sie podoba, nie wiem czy tylko
      panny mlode sobie rece maluja czy tez zaleznie od religii, bo znajoma z Indii
      nie malowala na slub rak, bo on jest Parsi. Cos wiesz na ten temat???
      • syswia Henna=mendhi 13.07.04, 17:46
        Witaj Krolewnosmile
        Henna w kulturze hinduskiej nazywa sie mehndi (h nieme). Uzywaja jej wszystkie
        kobiety z tego kregu kulturowego, a czesto takze i mezczyzni. Zwyczaj pochodzi z
        okolic Mezopotamii i przyjal sie najpierw u muzulmanek/Arabek. Mehndi maluje sie
        z roznych okazji rodzinnych, najczesciej z okazji slubu, ale nie tylko. Z okazji
        slubu organizuje sie Mehndi Party - zbieraja sie wszystkie kuzynki i kolezanki i
        specjalnie wynajeta mehndi artystka maluje im wszystkim dlonie i stopy czerwona
        henna. Czarnej sie nie uzywa, bo czesto zawiera ona szkodliwe chemikalia, ktore
        powoduja poparzenie skory i blizny. Te artystki maja swoje sekrety, uzywaja
        roznych mieszanek suszonej rosliny mehendi, niektore dodaja sok z okry, zeby
        wzory byly ciensze na skorze. Taka papka musi pozostac na skorze jakies 3-4
        godziny i musi byc nasaczana cukrem rozpuszczonym w soku cytrynowym. Niektore
        kobiety stosuja takze olejek eukaliptusowy dla utrwalenia po usunieciu pasty.
        W dzielnicach hinduskich mozna kupic zarowno proszek, jak i paste, czasem juz
        zapakowana w specjalna tubke, ale ja nie mam najlepszych doswiadczen - wzory
        byly bardzo wyplowiale. E, w koncu to tylko 5-10 dolarow, a czlowiek czuje sie
        zrelaksowany, jak po dobrym fryzjerze albo manicuresmile))
        Napisalam artykul na ten temat:
        www.intercontinentalbridalshow.com/mehndi.html
        Zdjecie na tej stonie przedstawia moje wlasne dlonie w dniu slubusmile
        Pozdrawiam,
        Sylwia

        PS. Wzory na moim udzie (bo tam probowalam w razie gdyby mi nie wyszlosmile)) byly
        wyplowiale, ale poniewaz bardzo mi sie podobaja, to nalozylam je z plynnej
        czekolady tutka na torcie smietankowym, na wierzchu. Wszystkim sie podobal moj
        pomyslsmile))A tesc byl wniebowziety (bo to jego urodziny bylysmile))
        • asia.sthm Re: Henna=mendhi 13.07.04, 22:59
          Syswia,piekne mialas lapki do slubu.Mnie kiedys kolezanki libijki pofarbowaly
          henna, ale tam maja inny sposob.Obwiazuje sie palce i cale dlonie sznureczkami
          i te zabarwiaja skore.Pamietam ze spalam z tym cala noc i rano po zdjeciu tej
          pajeczyny z rak mialam piekny wzorek.No ale twoje ,to prawdziwe arcydzielo.
          I pomysl z tortem znakomity..smile))
          A mialam tez zaszczyt ponosic chwile slubne "zbrojone" prawdziwym zlotem sari
          mojej hinduskiej kolezanki.Mam nawet zdjecie w tym stroju kosztujacym fortunesmile
          • syswia Re: Henna=mendhi 14.07.04, 00:00
            Dziekismile
            A to bardzo ciekawe z tymi sznureczkami... One pewnie nasaczone sa ta pasta?
            Nigdy o tym nie slyszalamsmile
            Hmmm sari i inne stroje "hinduskie" potrafia byc kosztowne... Widzialam sari z
            prawdziwego jedwabiu, recznie tkane, po 600-700$ za sztuke. I to w "zwyklym"
            sklepie. Zaloze sie, ze takie slubne cuda moga kosztowac wiecej.
            • asia.sthm Re: Henna=mendhi 14.07.04, 22:42
              To byla raczej gesta ciecz niz pasta.Henna + herbata + cos jeszcze.
              Barwily tym sposobem tez stopy, ale glowna ozdoba to byly tatuaze na twarzy, na
              czole i brodzie.Nie dalam sie jednak na to skusic wink)).
              Za to przymierzylam tez zloty napiersnik, ktory wazyl cale trzy kilogramy i
              przysiegam zostal wyjety w celu pokazania mi z WIADRA takiego do dojenia.
              Stalo to w domu za slubnym lozem.
              • syswia zloty napiersnik 14.07.04, 22:53
                Zloty napiersnik rozbawil mnie do lezsmile)))
                Ale... prawda jest, ze takze w kulturze hinduskiej podarowuje sie mnostwo zlotej
                bizuterii z okazji slubu. I bynajmniej nie dotyczy to tylko panny mlodej (choc
                ona dostaje od rodziny pana mlodego najwiecej....) - wszyscy sie wymieniaja zlotem.
                Ja tez z okazji slubu dostalam od tesciowej i wszystkich ciotek razem gdzies...
                z wiadro zlotasmile))
                • asia.sthm Re: zloty napiersnik 14.07.04, 23:11
                  Ty sie nie smiej bo byl piekny.Taki wielki naszyjnik jak pol ksiezyca z
                  wisiorkami misternie ..nie wiem jaka ta bylo technika robione zakrywajace caly
                  front panny mlodej do pasa.Te najwieksze czesci byly puste w srodku ,ale w
                  sumie i tak bite trzy kilo .
                  Takie ilosci zlota wywolane jest przeciez tradycja, ze w razie rozwodu
                  kobieta zabiera tylko co ma na sobie.No nie wiem..w tym napiersniku to ciezko
                  by bylo.Nawet wiedzialam jak to sie nazywalo, ale mi ucieklo i nie chce
                  wrocic...no napiersnik.
                  No prosze, to ty tez masz wiadro...wink)))
                  • asia.sthm Re: zloty napiersnik 14.07.04, 23:12
                    A ten watek jak wiecie nazywa sie :Z hinduskiego gara...Dobre, nie?
                    • syswia Re: zloty napiersnik 14.07.04, 23:19
                      smile))
                      No, tak sie nazywa ten wateksmile))
                      No mam tyle zlota, bo jako zona swojego meza jestem zobligowana do brania
                      udzialu w roznych rodzinnych i community uroczystosciach. No i przecie musze sie
                      przyzwoicie ubrac i pokazac, ze moja tesciowa z bogatej rodziny pochodzi i na
                      mnie nie pozalowala, nie? smile)) A jak tu wygladac jak czlowiek bez prawdziwnej
                      zlotej bizuterii?
    • syswia cos innego do sprobowania 14.07.04, 23:14
      Nie pamietam jak to sie nazywa, ale jest bardzo smacznesmile

      Co trzeba miec:
      skladniki na "curried onions", czyli cebule i przyprawy z przepisu na Matar Panir
      paczke swiezego szpinaku (duzy durszlak)
      2 lyzki pomidorow z puszki (crushed tomatoes)
      2 piersi z kurczaka, albo kawalek innego bialego miesa

      Jak zrobic?
      Przyrzadzic curried onions wedle przepisu na Matar Panir i albo dusic je az sie
      zamienia w mase bez widocznych kawalkow albo po zrumienieniu i podduszeniu
      zmiksowac. Dodac mieso pokrojone w kostki 2cm/2cm. Dusic do miekkosci. Dorzucic
      posiekany szpinak. Na koniec doprawic pomidorami i sola. Poddusic na malutkim
      ogniu z pol godziny. Sos powinien byc dosc luzny (taki jak na spagetti albo
      nieco plynniejszy)
      • tamsin Re: cos innego do sprobowania 15.07.04, 01:38
        no to w ten weekend bede probowac smile) mam pytanie, czy wiesz jak zrobic te
        pierozki indyjskie, czasami one sa nadziane miesem a czasami chyba groszkiem i
        czyms jeszcze. Czy trudno to zrobic w domu? Aha, czasami jak idziemy do knajpki
        indyjskiej to zamawiamy taki duzy placek wypelniony nadzieniem, miesnym lub
        bezmiesnym, nie w kazdej knajpce to podaja bo to jakis regionalny placek, cos
        wiesz na ten temat? Bardzo lubie te placki, ahh...co tu ukrywac ja kocham
        indyjskie jedzenie smile)
        • syswia samosas 15.07.04, 17:15
          Te pierozki nazywaja sie samosas. Nigdy nie jadlam miesnych, ale latwo sobie
          wyobrazic takie nadzienie (pewnie jest to mielone z cebula, czosnkiem i
          przyprawami). Za to wegetarianskie robi sie tak: gotuje ziemniaki w mundurkach,
          kroi na 1/1cm kostke. Na patelni rozgrzewasz oliwe, dodajesz przyprawy: kmin
          (ew. kminek), kurkume, troche ostrej papryki i masala oraz czosnek. Musisz
          uwazac, zeby wydobyly sie aromaty, ale nie spalilo Ci sie (wbrew pozorom wcale
          nie jest takie latwe...). Dodajesz ziemniaki, zielony groszek, ew. troche marchewki.
          Samosas robi sie z ciasta francuskiego. Wykrawa sie prostokaty i zawija
          nadzienie w trojkaty, jeden "nieowiniety szef" z ktorego nadzienie mogloby sie
          wysypac zalepia sie bialkiem. Calosc smaruje sie zoltkiem i piecze w piekarniku.
          Mozna tez smazyc na glebokim oleju.

          Placki? Hmmmm. Jakiej wielkosci i grubosci one sa? Ja robilam tylko
          wegetarianskie z nadzieniem z: bialej rzodkiewki (sopla), ziemniakow albo
          kalafiora. Ciasto na placki robi sie z maki ROTI FLOUR albo z mieszanki tej maki
          ze zwykla maka oraz wody. Zagniata sie dosc zwiezle ciasto (troche jak na
          makaron), ktore musi odpoczac z pol godziny. Nastepnie walkuje sie placki
          wielkosci dloni i w miare cienkie (2,3 mm). Na jeden placek naklada sie
          nadzienie: starta na grubej tarce surowa rzodkiew albo kalafior lub ziemniaki
          gotowane pure, posypuje przyprawami wedle uznania (masala i ostra papryka to
          najczestsze). Na placek naklada sie okolo 2 lyzek nadzienia a nastepnie przykywa
          drugim plackiem i walkuje az do uzyskania cienkiego placka. Potem rzuca sie go
          na goraca patelnie z grubym dnem (zeliwna najlepsza) bez tluszczu, po chwili
          placek przewraca i smaruje po wierzchu odrobina masla (tyle co na czubku
          lyzeczki od herbaty). Czynnosc sie powtarza, az do stwierdzenia, ze placek nie
          jest surowy. Jada sie z jogurtem naturalnym na sniadanie. To jest tradycyjne
          sniadanie na polnocy Indii (o poludniu nie wiem...)
          smile))
          • syswia ad placki 15.07.04, 17:20
            Ach zapomnialam jeszcze dodac, ze placki, niezaleznie czy z nadzieniem, czy
            zwykle roti, po usmazeniu lekko namaszcza sie maslem (odrobinke - maslo ma
            wsiaknac, a nie splywac po plackach) a nastepnie umiesza w garnku, glebokiej
            misce, wymoszczonej czysta sciereczka i przykrywa przykrywka do czasu podania do
            stolu. Inaczej w ciagu minuty staja sie twarde jak kamien....
          • tamsin Re: samosas 15.07.04, 17:55
            teraz mi oczywiscie sie nazwa przypomniala smile ahh te samosy, uwielbiam je. Te
            placki regionalne (podobno), to nazywaja je "dosa", chyba z miesem to kema
            dosa, ale na sto procent nie pamietam. Placki te sa zrobione jakby z ciasta
            ryzowego, lub cos podobne, cienkie jak papier, ciasto jak na nalesniki a moze
            nawet i luzniejsze. Rozmiar tych nalesnikow zalezy jak je podaja, jako danie
            glowne, to jest to dlugosci calego ramienia do konca palcow, jednym slowem b.
            dlugie. Jako appetizer to wielkosc ich bedzie srednicy talerza. Te regionalizmy
            indyjskie to tez ciekawe, bo nawet w ubraniach sie roznia, zauwazylam ze
            niektore kobiety nakladaja taka dluga sukienke i spodnie z tego samego
            materialu, a wiele owija sie tym sari i pokazuje goly brzuch. Myslalam ze ta
            sukienka ze spodniami to z Pakistanu, ale z tego co mi powiedziala jedna
            babeczka z Indii, ze to zalezy od regionu.

            Aha te placki "dosa" zawsze podaja z kokosowym "chutney".
            • syswia Re: samosas 15.07.04, 20:42
              Troche regionalizmy, troche niesmile)))
              Rzeczywiscie sari na polnocy nie jest az tak popularne, ale kobitki nosza je na
              specjalne okazje. Tutaj w Kanadzie wynika to z tego, ze sari sa mniej wygodne w
              noszeniu: sari to 5 metrowy kawalek materialu, ktory sie upina agrafkami (co
              wprawniejsze kobitki nie uzywaja nawet agrafek) i zatkniete w pasie za polhalke
              ze sztywnego plotna. Takie cos ciagle sie rozsupluje i opada, jak ktos nie jest
              wprawny (a nowe generacje urodzone w Kanadzie wprawne nie sa, bo na co dzien
              nosza dzinsy....). Tak wiec oprocz sari na polnocy kobitki nosza jesze suknie
              zwana lengha: obcisly stanik i suta spodnica plus szal, a na zwykly "codzien"
              salwaar kameez: tunike ze spodniami i szalem, bo to najwygodniejsze. Dlugosc
              tuniki oczywiscie podlega modzie, jak wszystko na tym swiecie. Ostatnio modne sa
              b. krotkie, przed kolano.

              Takie dlugie placki sa do wykonania tylko w knajpach, bo maja tam takie
              specjalne piece - tandoori, ktore to umozliwiaja. W warunkach domowych placki sa
              male, bo robi sie je normalnie na gazie, a kiedys w Indiach rzucalo sie je na
              sciane wewnatrz takiego malego pieca. I z cala pewnoscia nie robi sie ich z
              ciasta ryzowego. Sluchaj, a moze Ci chodzi o takie jakby zoltawe oplatki z
              pecherzykami? Ale to podaja w knajpach jako przystawke i najczesciej z chutneyem
              mietowym... To sie robi z dodatkiem maki z soczwicy.... I to nie ma nadzienia,
              jest b. kruche...
              • aalex_b Re: samosas 22.07.04, 11:14
                Syswia, bardzo to wszystko ciekawe co opowiadasz ...
                Kurcze, nie wiem od czego zaczac (chyba pierwszy raz smile)) ... ale cos mi sie
                zdaje, ze moga mi byc przydatne adresy, namiary Polakow w Indiach itp. (Choc Ty
                chyba nie w Indiach, prawda?) Jakies fora? Gdzie ja to moge znalezc?
                PROSZE, cos mi podszepnij bo rece mi opadaja (nie znam absolutnie nikogo kto by
                znal choc troche ten kraj) ...
                zupelnie nielogiczne: ja jestem raczej styl "kostium" do pracy, krotkie wlosy
                na chlopaka, zadnego piercing'u, odloty ze swieczkami (jak to ktos kiedys
                nazwal tutaj smile)))... zaczelam kilka razy ... nigdy nie skonczylam bo nie moge
                sie skupic smile))) ... ciagle sie wierce, jem slimaki (mieszkam we Francji) ... a
                on jain, wegetrianin, wcielony spokoj ...

                Ostatnio cos napomknelam w rozmowie z przyjaciolka ... to jej wlos na glowie
                stanal ... ze niby pojade tam i mnie za slonia lub dwa sprzeda smile))) ...

                Serdecznie Cie pozdrawiam
                i reszte dziewczyn (mialam ostatnio niezle zamieszanie + ten Bombaj na glowie wink
                ale jak milo jest zobaczyc ze jeszcze gdzies tam jestescie i stukacie !!!!)
                Pozdrowionka!!!!
                • tamsin Re: samosas 22.07.04, 23:35
                  no pewno ze jestesmy, chociaz lato w pelni i na plaze chcialoby sie uciec. u
                  mnie "tylko" 90oF, wiec marze aby gdzies pod grusza swoje gnaty zlozyc wink)
                  pisz koniecznie co sie ci z tym wegetarianinem wyklulo smile) no bo jak juz do
                  Bombaju wyruszasz to na pewno co jest! smile))
                • syswia Re: samosas 26.07.04, 17:05
                  smile Dzieki za pozdrowieniasmile
                  Mieszkam w Kanadzie, nie w Indiach... Zreszta Indie.... z opowiesci moich
                  tesciow, mojego meza i jego rodziny to bardzo zroznicowany kraj. Ja nie wiem czy
                  w ogole powinno sie uzywac okreslenia Indie w innym odniesieniu niz tylko
                  panstwa na polwyspie Indyjskim...Tam mieszkaja miliony ludzi tak bardzo roznych
                  od siebiesmile w roznych warunkach, o roznej wierze. Moze ogolnie kultura jest
                  nieco podobna, ale tez chyba nie do konca. Moj maz jest Sikhem, jest czysto
                  ogolony, krotko obciety i nie nosi turbana. Ale to byla jego decyzja i dosc
                  liberalne wychowanie rodzicow, ktorzy uczyli swoje dzieci, ale do niczego nie
                  przymuszali. Kiedy go poznalam niewiele na temat Sikhow wiedzialam, a poniewaz
                  chcialam wiedziec zaczelam od poszukiwania informacji nt jego wiary (sikhizmu).
                  I to samo Tobie polecam. To wlasciwie niewazne, gdzie Twoj Jain mieszkasmile))
                  Wiekszosc "Hindusow" ma tradycyjne poglady, wiec warto sie zapoznac z podstawa
                  kultury, mysle, ze religia w duzej mierze wyznacza ich sposob zycia, nawet jesli
                  nie sa specjalnie religijni.
                  Szukaj w internecie pod haslem jain - ja od tego bym zaczelasmile W bibliotekach
                  nie znalazlam wiele nt Sikhow (nawet na Orientalistyce Uniw.Warszawskiegosmile))Na
                  stronach www poswieconych religiom jest wiele odnosnikow dotyczacych obrzedow i
                  kultury. Pytaj sie go duzo. Rozmawiajcie, wyjasniaj swe watpliwosci. Porownuj do
                  swojego swiatopogladu i spraw, aby on porownywal i rozumial dlaczego o cos pytaszsmile
                  Nie zwazaj na komentarze innych i nie martw sie na zapas. One step at the timesmile))
                  Moja znajomosc tez nie byla specjalnie logiczna, przez kilka lat na odleglosc.
                  Mysle, ze jestesmy razem, bo okazalo sie, ze myslimy i reagujemy podobnie. Nie
                  jest dla nas wazne, ze wygladamy razem jak smietana i karmelsmile, ksiadz w
                  Kosciele Kat. sie gapi na intruza swiecacego jajka na Wielkanoc, a kobitki w
                  Gurduarze gapia sie na mnie jak krowy w malowane wrotasmile)) Zreszta, wszyscy sie
                  juz powoli przyzwyczajaja. Najwazniesze, ze nam sie dobrze zyje razemsmile

                  Czego nie tylko sobie, ale i Tobie zyczesmile oraz wszystkim tutejszym forumowiczkom.

                  PS. A, i odnosnie Polakow za granicasmile)) Z moich wlasnych doswiadczen - nie jest
                  latwo nawiazac kontakt na obczyznie z Polakami, ktorzy byliby zupelnie
                  bezinteresowni i zyczliwi. Niestety. Wiele osob jest jednak uprzedzonych i
                  zacznie Cie czestowc niesamowitymi historiami z palca wyssanymi. Zdarzalo mi sie
                  takze poznawac rasistow, ktorzy "odkrywali sie" zanim powiedzialam im, ze mam
                  meza Sikha... Przykre to troche. Ale moze Polonia w Indiach jest innasmile
                  • aalex_b Hmmm ... no tak ... 01.08.04, 16:03
                    Hmmmm ... no tak (przede wszystkim "dziekuje", ze odstukalaswink...

                    Ja juz na temat jainizmu buszuje po Internecie od pewnego czasu smile)) I wiesz,
                    absolutnie nie widze w tym nic zlego , a nawet przeciwnie - sadze, ze duzo w
                    tym logiki.( "nie klam", "nie kradnij", "nie krzywdz istot zywych",
                    zwlaszvza: "nie uzywaj przemocy (to bodajze podstawa jainismu! a ja sama tez
                    do wszelkiego rodzaju przemocy - fizycznej czy slownej - mam po prostu
                    wstret!!)" ... o tym przeciez mowi tez Biblia) Ciekawe, podobno uwazaja sie
                    za ateistow i a-religijnych ... (?!)
                    Oj, bardzo duzo rozmawiamy (czy aby nie za duzo ? wink)) .... i jednak
                    zadziwiajace jest to, ze osoby o tak roznym podlozu kulturowym moga "gdzies",
                    na jakims poziomie sie wspaniale rozumiec, prawda? Chyba cos w tym jest - jak
                    mowisz, ze (cytuje): "wiekszosc "Hindusow" ma tradycyjne poglady, wiec warto
                    sie zapoznac z podstawa kultury, (...) religia w duzej mierze wyznacza ich
                    sposob zycia, nawet jesli nie sa specjalnie religijni." Osoba, ktora ja znam
                    wydaje mi sie bardzo otwarta na dialog, nowoczesna, ale na pewno mocno
                    zakorzeniona w swojej kulturze - ... tylko widzisz, chyba wlasnie mi sie to
                    podoba wink
                    A to, ze ktos je roslinki wink)) czy wyglada jak karmel wink)) ... to drobiazg,
                    folklor i sprawa organizacji wink! Tak à propos: hi, hi, hi ... jak by sie tak
                    dobrze zastanowic ... to dla nich przeciez na przyklad taka wielkanocna
                    swieconka to chyba musi byc tak samo egzotyczna jak dla nas ich kolorowe
                    wianki, dzbanki itp. smile))) Tak na zdrowy umysl: biegac do kosciola z
                    pomalowanym jajkiem?! wink
                    Inna rzecz: przeczytalam (a raczej polknelamwink ostatnio ksiazke Paul'a
                    Auster'a pt. "la Nuit d'Oracle": bohater, o malo co nie zabity belka spadajaca
                    z dachu, interpretuje to jako znak i porzuca dotychczasowe zycie, leci
                    pierwszym mozliwym samolotem, zeby zaczac nowe gdzieindziej. Usmiechnelam sie
                    (w kontekscie moich obecnych zainteresowan): ... nam, ktorzy nie wierza w
                    ciagly cykl zycia ... pozostaje tylko taka "austerienna belka" wink ... I gdzie
                    tu sprawiedliwosc?! smile)))

                    P.S.: Wiesz, to moje pytanie co do Polakow, to az sie sama dziwie, ze Ci je
                    zadalam ... bo przeciez i ja sama mam moje doswiadczenie z Polakami za
                    granica ... Hmmm ... mile lub mniej mile ... niewazne. Wiec je wycofuje wink
                    Chociaz ciagle w glowie mi sie nie miesci: dlaczego tacy jestesmy? Ale to inny
                    temat.
                    • syswia Re: Hmmm ... no tak ... 02.08.04, 21:02
                      Czescsmile

                      I wiesz,
                      > absolutnie nie widze w tym nic zlego , a nawet przeciwnie - sadze, ze duzo w
                      > tym logiki.

                      I o to wlasnie chodzismile)) Wazne, ze Ty w tym widzisz logike, i ze Tobie cos tam
                      nie przeszkadza, co komus innemu w ogole nie miesci sie w glowiesmile))

                      > Oj, bardzo duzo rozmawiamy (czy aby nie za duzo ? wink))

                      Nie da sie za duzo rozmawiacsmile))))

                      .... i jednak
                      > zadziwiajace jest to, ze osoby o tak roznym podlozu kulturowym moga "gdzies",
                      > na jakims poziomie sie wspaniale rozumiec, prawda?

                      Moga i wcale nie musi byc to religia, czy te samo pochodzenie lub tradycje,
                      czasem wystarcza podobne doswiadczenia, nastawienie do ludzi, zyciasmile))

                      to dla nich przeciez na przyklad taka wielkanocna
                      > swieconka to chyba musi byc tak samo egzotyczna jak dla nas ich kolorowe
                      > wianki, dzbanki itp. smile)))

                      Hi Hi Hi, no to wyobraz sobie jak sie nagimnastykowalam tlumaczac mojemu mezowi
                      o co chodzi z tym przemienianiem chleba w Cialo i wina w Krew podczas Mszy sw.
                      Do tej pory nie jestem pewna, czy tak w glebi duszy nie uwaza pierwszych
                      chrzescijan za kanibalismile))

                      > P.S.: Wiesz, to moje pytanie co do Polakow, to az sie sama dziwie, ze Ci je
                      > zadalam ... bo przeciez i ja sama mam moje doswiadczenie z Polakami za
                      > granica ... Hmmm ... mile lub mniej mile ... niewazne. Wiec je wycofuje wink
                      > Chociaz ciagle w glowie mi sie nie miesci: dlaczego tacy jestesmy? Ale to inny
                      > temat.

                      Hmmm, mysle, ze z czasem przechodzi mi oburzenie na te wszystkie dziwaczne
                      polskie fobie i w gruncie rzeczy olewam (brzydko mowiac) cudze agresywne opinie.
                      A i jakos szczerze mowiac nie ciagnie mnie do nawiazywania kontaktow z kims
                      tylko dlatego, ze jest Polakiem. Zaraz musze tlumaczyc, a co i dlaczego, a
                      wzielismy slub w kosciele taaaak? Zdecydowanie ciekawsze sa dla mnie kontakty z
                      ludzmi z innych kregow kulturowychsmile)) Wyjatkiem sa oczywiscie przemile Panie z
                      tego forumsmile))))
                      S.
    • ampolion Paneer 01.08.04, 23:52
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=8725956&a=8725956
      ashycook.topcities.com/paneer-recipes.htm
    • ampolion Re: z hinduskiego gara: GHEE, hinduskie masło 01.08.04, 23:58
      Gość: Pichciarz 19.04.2004 04:34 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      No cóż, twoje pytanie przekonało mnie do celowości załączenia mego opracowania
      dotyczącego gee, hinduskiego "klarowanego" masła.

      Ghee
      To inne, lepsze masło

      Sklarowane masło brzmi znajomo, ale ghee? Cóż to takiego? Otóż ghee
      (wym. gi) to nic innego jak hinduska wersja sklarowanego masła, choć zarazem
      jest to niezupełnie dokładny odpowiednik. Rzecz w tym, że ghee jest oczyszczane
      w jeszcze wyższym stopniu i odznacza się dodatkowymi zaletami. O ile sklarowane
      masło to masło rozpuszczone na ogniu i pozbawione szumowin, ghee jest masłem, z
      którego usunięto w całości wodę oraz stałe składniki. Dzięki tak daleko idącej
      czystości, ghee nie pali się tak łatwo jak masło i może być przechowywane nawet
      bez lodówki przez długi okres czasu. Co chyba najważniejsze, wytrzymuje
      znacznie wyższe temperatury niż nawet oleje. Można je z powodzeniem stosować
      także i w przepisach wymagających czy to smażenia, czy też pieczenia, a nawet
      do ciast.
      W kulinarnych, a również w medycznych tradycjach Indii, ghee istnieje
      od nie mniej niż 2000 lat. Tradycyjna medycyna hinduska, ajurweda, przypisuje
      ghee rozliczne właściwości zdrowotne, zarówno gdy spożywa się je w potrawach,
      jak i gdy stosuje się je zewnętrznie, ale o tym pomówimy później - najpierw
      przepis.

      Masło musi by niesolone i powinno by organiczne, bo choć droższe, to
      nie będąc zanieczyszczone chemikaliami czy innymi dodatkami daje dużo lepsze
      rezultaty.
      Powinno go też być trochę więcej niż zamierzona ilość końcowa. Normalnie
      zawiera ono jakieś 18% wody i minerałów oraz proteiny i to wszystko w końcu
      zostanie usunięte. Ghee nie zawiera niczego oprócz czystego tłuszczu.

      PROCEDURA
      W możliwie ciężkim, czystym i suchym garnku na małym do średniego ogniu
      rozpuścić masło. Można poruszać garnkiem by zapobiec przypaleniu. Zmnieszyć
      ogień do minimalnego. Choć ogień jest mały należy pozostać przy kuchni przez
      cały czas bo palnik palnikowi nierówny, a masło łatwo się przypala. Podczas
      procesu białe szumowiny zaczną wychodzić na powierzchnię i słychać będzie
      trzaski wypływających na powierzchnię bąbelków. Na zrobienie ghee z 1 funta
      masła potrzeba 40 do 60 min.
      Są dwie szkoły gdy chodzi o szumowiny: jedne przepisy zalecają
      delikatne ich zbieranie i usuwanie, inne zalecają pozostawienie ich bo i tak
      zmienią się w osad i osiądą na dnie naczynia. Tak czy inaczej trzeba obserwować
      płyn. Gdy masło przestanie bombelkować i skwierczyć i stanie się złociste jak
      jasny miód pora zdjąć garnek z ognia i odstawić go na jakiś czas dla lekkiego
      przestudzenia. Nie czekać ani chwili dłużej: nieco nawet dłuższe ogrzewanie
      bardzo szybko zmieni kolor plynu na brązowawy, a to już oznacza przypalenie.
      Uważać też trzeba aby naczyniem nie wstrząsać.
      Zawczasu należy przygotować szklany słoik, najlepiej żaroodporny,
      dokładnie umyty i wysuszony. Ghee należy przefiltrować póki dostatecznie
      ciepłe aby było płynne. Wstępnie można posłużyć się gęstym sitkiem, np. takim
      do herbaty, ale ostateczne filtrowanie wymaga czegoś gęstniejszego. Może to być
      złożony na kilka muślin, ale najlepiej posłużyć się filtrem do maszynek do
      kawy. Przelewać należy ostrożnie aby zanieczyszczenia nie zablokowały filtru.
      Ghee należy przechowywać pod przykryciem, ale niekoniecznie w lodówce. Jeśli
      przechowuje się je w temperaturze pokojowej przybiera ono formę niby-płynną,
      coś jak gęsty miód. Jeśli trzyma się je w lodówce to staje się twarde
      przypominajace wyglądem i konsystencją mydło. Tak czy inaczej, jest bardzo
      trwałe i nawet poza lodówką można je przechowywać nawet i 4 miesiące i to w
      gorącym, indyjskim klimacie.
      Gdy przychodzi do posłużenia się nim należy być pewnym, że łyżka czy nóż,
      którym je nabieramy są absolutnie czyste i suche bo inaczej bakterie mogą się
      dostać do masła i spowodować zepsucie.

      ZALETY
      Ghee ma wiele zalet. W sensie kulinarnym nadaje się ono do smażenia i pieczenia
      w zdecydowanie wyższej temperaturze niż zwykłe masło czy też nawet olej. Także
      można dać go mniej dla osiągnięcia tego samego efektu. W dodatku potrawy nie
      przywierają tak bardzo jak przy innych tłuszczach. Wspomnieć też trzeba i o
      pięknym aromacie charakterystycznym dla ghee.

      W Indiach przypisuje się ghee od tysiącleci specjalne właściwości zdrowotne.
      Ghee według ajurwedy, to jest trdycyjnych zasad utrzymywania ciała w balansie
      zdrowotnym, łagodzi nasze czynniki żywotne rozwijając element miłości. Wzbogaca
      też naszą inteligencję, pamięć oraz odporność biologiczną, a jednocześnie
      obniża stres i zmęczenie, wspomaga ciało w wydalaniu elementów toksycznych. Ma
      ono również właściwości antyseptyczne i działa przeciwrakowo. W formie maści
      jest także nośnikiem środków medycznych do użytku zewnętrznego, oczyszcza cerę
      i poprawia głos. Badania stwierdziły, że ghee zawdzięcza te właściwości
      zawartośći kwasu masłowego (butyric acid) , stwierdza Dr. Rudolph Ballentine.
      Zarazem ajurweda zaleca:
      „Z nadejściem wiosny można przyjąć każdego rana łyżkę ghee połączonego
      ze szczyptą lub dwiema kurkumy (turmeric) w przeciągu tygodnia do dwóch.
      Podobnie z nadejściem lata można przyjmować po łyżce ghee razem z łyżeczką
      brązowego, nierafinowanego cukru. Z kolei z nadejściem mokrej jesieni można do
      dozy ghee dodać ze dwie szczypty soli kamiennej i trochę później na jesieni
      można je zażywać z łyżeczką miodu. Wreszcie z nadejściem zimy można połączyć
      ghee z łyżeczką melasy”.
      • syswia Re: z hinduskiego gara: GHEE, hinduskie masło 02.08.04, 20:50
        Witam Ampolion,
        Fajnie, ze sie przylaczasz do dyskusji, ale z calym szacunkiem: umiem sobie
        wyszukac przepis na forum Kuchniasmile)))
        S.
        • ampolion Re: z hinduskiego gara: GHEE, hinduskie masło 03.08.04, 00:20
          To pięknie, ale oprócz ciebie na tym forum jest chyba kilka innych
          uczestników...
          • syswia Re: z hinduskiego gara: GHEE, hinduskie masło 03.08.04, 05:45
            smile)) To prawda, nie jestem tu jednasmile)) Ale mam niezbyt mile wspomnienia z
            poprzednich rozmow z Toba... Apodyktyczny jestes Kolego... i wszystkowiedzacy...
            S.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja