feelfine
24.01.05, 17:48
Hej,
Chcialam napisac troche jezyku (niemieckim) i innych bo to w sumie narazie to
co najbardziej mnie absorbuje tu w Niemczech.
Moj pierwszy jezyk (nieojczysty) to angielski.
No i oczywiscie wszystko z milosci.
Mialam 16 lat (i pol) no i zakochalam sie w pewnym Amerykaninie odwiedzajacym
nasz piekny kraj.
Troche uczylam sie wczesniej angielskiego(troche a dokladniej pare lat) ale
wiecie jak to jest z tym szkolnym jezykiem.
On wlasnie skonczyl studia w USA i przyjechal do polski na dwa tygodnie
szukac korzeni ...
No i zostal troche dluzej... Uczyl sie jezyka i pracowal.
A ja kulam slowka .... Bo wiecie taka roznica wieku, i ja zakochana po uszy
mialam go za najmadrzejszego czlowieka na swiecie. Wiec uczylam sie i uczylam
zeby moc potem dyskutowac o filozofii i teorii wzglednosci. (Jak sobie teraz
przypomne o czym my dyskutowalismy to zwijam sie ze smiechu).
Zwiazek jak mozna sobie wyobrazic oczywiscie nie przetrwal proby czasu ale
trwal wystarczajaco dlugo zebym naprawde nauczyla sie angielskiego i
pokochala ten jezyk.
Z tym niemieckim przytrafilo mi sie przypadkiem. Gdyby L. nie znal swietnie
angielskiego pewnie nic z tego by nie bylo. (Jakos preferuje wciaz fascynacje
intelektualne od typowo wzrokowych). Poznalismy sie, pokochalismy i
jezdzilismy w ta i z powrotem pomiedzy Polska i Hamburgiem. Jakis rok. Po
roku zdecydowalismy sie ze nie moze byc tak dalej no i ja przenioslam sie
tutaj do Hamburga. No i wlasnie w tym momencie zaczal sie problem. Kiedy
tylko moje wszystkie rzeczy zostaly zwiezione do HH, wnieslismy wszsytko i
rozpakowalismy L. z sekundy na sekunde nagle zapomnial angielskiego. Zadne
moje prosby nie pomagaly. Niby uczylam sie juz wczesniej niemieckiego(przed 6
laty w szkole). Ale rozmawiac ... ? Nie cierpialam w szkole tego jezyka.
Wiedzialam ze chce tu robic nastepne studia, ze jezyk, ze egzaminy a jednak z
odrobinka angielskiego czulabym sie pewniej... L. byl nieugiety. Mowimy po
niemiecku.
Oczywiscie chodzilam na kurs, wychodzilam na miasto. I wciaz tylko niemiecki
i niemiecki...
Jestem w HH od pazdziernika. Minelo pare miesiecy. A mi nagle zaczyna
brakowac w glowie angielskich slowek. Czytam gazety, historie Niemiec i
przerozne ksiazki z Ekonomii. Dzis zaczelam "Psychologie dla Idiotow", bo
jakos nie mialam odwagi siegnac po Zimbarda. I wiecie co .... te slownictwo
jest naprawde troche dla idiotow. Jutro wypozycze Zimbarda...
Jestem tak strasznie dumna. Choc przez te pare miesiecy balam sie o moj
zwiazek z L. . Bo jak mozna sie zwiazac z osoba, ktora wypowiada zdania
proste, zlozone maksymalnie z 6 wyrazow i wylacznie w trybie terazniejszym....
Heh, ale jestem dumna ze jakos przeszlismy ten okres. Oczywiscie nie znam
jezyka idealnie, ale ciesze sie ze moge byc prawdziwym partnerem dla L. i ze
moge dzwonic do jego mamy i godzinami plotkowac ...
Co niebawem zrobie.
Pozdrawiam serdecznie,
Ula/Feelfine