jezyk w konatkach rodzinnych

31.05.05, 00:42
Kochane podzielcie sie jak Wasi rodzice ewentualnie rodzina z Polski
porozumiewa sie z Waszymi M?
Jestem na swiezo po rozmowie z mama, ktora chciala zablysnac norweskim
(ktorego sie uczy od 3 miesiecy chodzac na kurs w Polsce - bo jak
powiedziala, to wstyd zeby z wlasnym zieciem po angielsku tylko rozmawiala
zamiast nauczyc sie porzadnie norweskiego)smile))
I musze przyznac, ze ta rozmowa (ktora podlsuchiwalam a cosmile)) to najlepszy
kabaret jaki slyszalam (przepraszam Mamusiu - ale to bylo super)smile.
Chyba juz wole Ja w wersji angielskiej - przynajmniej nie przyprawia mnie o
ataki smiechusmile i bol brzucha tym samymsmile Ona po prostu czyta tak jak sie
pisze po norwesku i nijak nie da Jej sie wytlumaczyc, ze to tak nie dzialasmile
A jak jest z Waszymi Rodzinkami?

Pozdrawiam
    • abere8 Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 01:46
      U nas jest jezyk mieszany. Moj maz mieszkal w Polsce przez rok, wiec sie
      nauczyl wystarczajaco, zeby w codziennej rozmowie moc uczestniczyc. Nie mowi
      super poprawnie, ale jest ok. Kiedys w rozmowie z moimi rodzicami powiedzial,
      ze jest "czarny baran" zamiast "czarna owca" w swojej rodzinie smile

      Moi rodzice za to probuja do niego czasami po angielsku mowic, zeby mu bylo
      milo. Moj tata niestety bardziej wlada niemieckim niz angielskim, wiec w tym
      jezyku czesciej sie odzywa, na szczescie moj maz niemiecki kiedys tam lizna,
      wiec cos tam rozumie. Moja mama znowu uczyla sie angielskiego w liceum i na
      studiach, ale mowi z okropnym akcentem i ogolnie slow jej brakuje.

      Moja siostra zna angielski teraz juz chyba niezle, uczy sie go juz dlugo, ale
      mojego meza sie "wstydzi" i ogolnie wcale sie do niego nie odzywa smile To
      znaczy tak bylo, jak go ostatnio widziala - prawie trzy lata temu, jak miala 15
      lat. Mam nadzieje, ze juz troche wydoroslala i nastepnym razem sobie troche
      pogadaja smile
    • a.polonia Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 08:20
      Z tym "wstydem" uzywania jezyka u nas jest podobnie. Moj M. mowi b. dobrze
      zarowno po angielsku jak i po niemiecku. Takze wybor jest i wiem, ze ludzie
      znaja, a przynajmniej uczyli sie w szkole, a jak przychodzi do komunikowania
      sie z kims "na zywo", to sie wstydza. Np. moja bratowa zna niemiecki, ale jej
      uzywanie tego jezyka ograniczalo sie do "kawa czy herbata".
      Moja mama zna tylko kilka podstawowych slow po angielsku, wiec do M. mowila po
      Polsku, tylko glosniej, z nadzieja, ze bedzie mu latwiej zrozumiec smile))
      No, ale ja z rodzinka nie moge dogadac sie w jezyku ojczystym, wiec jesli
      chodzi o jakikolwiek obcy - nie ma szans smile)
      • kurczak1976 Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 10:41
        U mnie na szczescie tata mowi po niemiecku wiec komunikacja z moim lubym jest
        mozliwa. Gorzej z mama bo ona nie wlada zadnym jezykiem i zaczyna sie problem.
        Poza tym moja mama wychodzi z zalozenia ze ona juz jest za stara na nauke i to
        moj U. powinnien nauczyc sie polskiego.
        Wiec zwyczajnie robie za tlumacza ale szczerze powiedziawszy czasem juz mam
        dosc...
    • slunko Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 12:32
      Moj chlopak fantastycznie mowi po polsku (nauczyl sie ode mnie!), wiec nie ma zadnych problemow z komunikacja smile
    • greeneyes27 Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 14:10
      U mnie w najblizszej rodzinie dobrze po angielsku mowia moj brat, wujek i
      siostra cioteczna. Moi rodzice znaja za to niemiecki, ktorego z kolei moj M nie
      zna, wiec to w ogole nie pomaga - musze wiec byc tlumaczka.
    • greeneyes27 Jeszcze chcialam dodac, 31.05.05, 14:12
      gheradottir - ze podziwiam Twoja mame, ze poszla na kurs norweskiego!!!
      Moze ja namowie swoja, zeby poszla na kurs angielskiego???
    • suomen_poro Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 15:01
      u nas do tej pory byl totalny communication breakdown. my miedzy soba mowilsmy
      po angielsku, a zadne z naszych rodzicieli tym jezykiem nie wlada (z wyjatkiem
      meza mojej mamy), wiec przy kazdym spotkaniu jedno z nas robilo za tlumacza.
      baaardzo meczace. teraz powoli zaczynam do rodzicieli lubego mowic po finsku,
      brzmi to fatalnie poki co ale, kto wie... za rok. moja matula zas zaczela sie
      uczyc angielskiego (finskiego postanowila sobie oszczedzic, ciekawe czemu?),
      zaczyna juz nawet brzmiec. najlepiej jest z seniorka mojego rodu- Babcia, ktora
      w zamierzchlych czasach swojej molodosci biegle mowila po niemiecku i teraz
      probuje sobie przypomniec... gorzej ze luby z niemieckim jest na bakier. ale
      dla babci obcy jezyk to obcy jezyk i juz. w ostatecznosci bardzo glosno mowi po
      polsku. tez dziala wink
      • mulinka Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 15:17
        hi,hi
        glosno po polsku - najlepiej dziala smile

        ja mam tylko ziecia (przyszlego) do komunikacji innej niz po polsku
        nauczyl sie juz ladnie : "jestem bardzo najedzony"

        jakos dajemy sobie rade
        smile
    • frankie36 Re: jezyk w konatkach rodzinnych 31.05.05, 16:13
      Brawo dla mamy,ze jej sie chcialo na kurs norweskego,nic tylko podziwiac.
      U mnie w rodzinie praktycznie tylko mama nie mowi po angielsku(mowie o
      najblizszej rodzinie),siostra i szwagier dogaduja sie bardzo dobrze.
      Moj mowi troche po polsku,najwazniejsze slowa zna i cos tam zawsze skleci do
      mojej mamy i w Polsce zakupy zrobi jak trzeba(zamiast herbatnikow slodkich-
      herbatniki slotniki )
      • jan.kran Re: język w kontaktach rodzinnych 31.05.05, 19:31
        Ja opowiem cudzą historięsmile)))))
        Moja przyjaciółka wyszła za mąż za Francuza bardzo zakochanego w Polsce i Polakach.
        Krótko po ślubie pojechał sam na kilka tygodni do PL. Zna trochę angielski ale
        miał ogromne problemy z prozumieniem się z otoczeniem.
        Po powrocie zacząl uczyć się polskiego. Mówi świetnie i pięknie pisze.

        Trochę nie na temat ale taka anegdotka mi się przypomniała.
        Alain pije tylko wino więc działanie polskiej wódki i ilość jaką może zużyć była
        Mu bliżej nieznana. Chcac się zintegrowac pił grzecznie co dostałsmile)))
        W koncu zamówiliśmy taksówke i Alain ( normalnie spokojny i zrównoważony )
        wysciskał taksówkarza i cała drogę wykrzykiwał:
        Vive la France ! Vive la Pologne! i był ogólnie bardzo poruszony ideą przyjażni
        polsko /francuskiej.
        Następnego dnia miał kaca - giganta ale stwierdził, że wreszci zrozumiał polską
        duszę ... Kran.
        • alltid_ung Re: język w kontaktach rodzinnych 31.05.05, 20:00
          Następnego dnia miał kaca - giganta ale stwierdził, że wreszci zrozumiał polską
          > duszę ...
          --------------------------------------------------------------------------------
          ha ha ha .....dobre! ! ! ! ! .....moj maz tez w takim razie juz rozumie polska
          dusze ;-D ;-D ;-D ;-D....
          a z polakami po polsku rozmawiasmile
    • werata Re: jezyk w konatkach rodzinnych 01.06.05, 07:15
      Abere8, a ja sle uszanowania dla Twego M.
      No po prostu cieplo na serduszku mi sie zrobilo, ze sie polskiego nauczyl.
      Musi byc naprawde super M.!!!
      Powiedz Mu koniecznie, ze cala rodzinka moja sie Mu klania!!!
      • dede1 Re: jezyk w konatkach rodzinnych 01.06.05, 12:38
        Z moim bratem nie ma problemu bo on zna niemiecki. Z rodzicami jest juz
        skomplikowanie. Mama pod wplywem uniesienia wziela kiedys pare lekcji
        niemieckiego ale na tym sie skonczylo. Zna kilka wyrazen i slow to wszystko.
        Tato odgrzebuje czasem swoj angielski ale o rozmowie w tym jezyku ciezko jest
        mowiec. W zwiazku z powyzszym moj maz zmuszony jest do nauki polskiego. I czyni
        to, dosc powolno ale z miloscia. Da sobie jako tako rade w sklepie. Wytlumaczy
        tacie cos tam jak ogladaja razem pilke nozna. Mame o dziwo rozumie prawie
        zawsze. Generalnie uwielbiam jak moj maz mowi po polsku bo brzmi to tak
        smiesznie i slodko, ze nawet jak mam nienajlepszy humor to sie w mig
        rozweselam. Dzis mu napisalam sms, ze jest Dzien Dziecka a on mi odpisal: Alles
        Gute Moje Kochana. Du bist meine Malutki Myszka.(kazda okazja jest dobra na
        skladanie zyczen czyz nie?!). Mojej mamie na dzien kobiet wyslal
        zyczenia: "Anka, Dzien Kobiet". Bo myslal, ze to juz wyraza zyczenia.
        Zauwazylam, ze duzo uczy sie jak jestesmy w Polsce lub gdy rodzice sa u nas.
        Zalapuje rozne nowe zwroty i potem znienacka mowi do mnie np. "Tez fakt!" A ja
        robie wielkie oczy skad on to zna. Fajnie jest.
        • grazyna10 Re: jezyk w konatkach rodzinnych 01.06.05, 20:17
          Ja niestety musze robic za tlumacza. Moj niby troche rozumie jak sie mowi po
          polsku ale nie powie nic, albo prawie nic. Z moja corka i zieciem nie ma
          problemu dogaduja sie z nim do angielsku, wnuczka roznic jezykowych nie uznaje
          i nawija do niego po polsku. Z rodzicami jest problem, mama zna pare slow po
          niemiecku a ojciec pare po wlosku, wiec komunikacja jest utrudniona. Rodzice
          przyjeli typowa metoda mowienia glosno po polsku, moj odpowiada im glosno po
          holendersku i ogolnie mozna to skwitowac: ale sobie pokrzyczeli.
Pełna wersja