Dodaj do ulubionych

reportaz o wizy narzeczneskiej

04.07.05, 14:22
Pisze reportaz o wizie narzeczenskiej do USA. Interesuja mnie kontakt z
osobami, ktore taka wize dostaly i jak potoczyly sie ich losy. Ten reportaz
ma pokazac wszystkie fazy procesu, a jadnoczesnie nie znudzic czytelnika i
opowiedziec historie prawdziwych ludzi.
Bede wdzieczna za pomoc.
Obserwuj wątek
    • triskell Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 04.07.05, 14:29
      No to pytaj, co konkretnie chcesz wiedzieć? smile

      Jestem w Stanach od prawie 2 lat, przyjechałam tu właśnie na wizę narzeczeńską,
      na wszystkie pytania chętnie odpowiem smile.

      Dodam jeszcze, że inna uczestniczka naszego forum prawdopodobnie (miejmy
      nadzieję, nadal czekam na telefon) jakieś 10 godzin temu wylądowała w Stanach,
      również z wizą K1.

      A tak w ogóle to dla kogo ten reportaż piszesz?
      • blue_jay Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 04.07.05, 17:51
        a dla kogo piszesz takowy reportaz? jest mnostwo stron o wizie K1, gdzie ludzie
        opisuja swoje przypadki. Ja wjechalam do USA na takowej we wrzesniu 2002, kilka
        tygodni temu bylam w INS na "ostatniej" wizycie przed otrzymaniem 10-letniej
        GC, jestem na biezaco w temacie, bo pomagam swoim uczniom, ktorzy maja
        jakiekolwiek watpliwosci w wizowych problemach, pytaj wiecwink)
      • karinabar Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 17.08.05, 15:27
        Cześć! Jestem w trakcie procesu przyznania wizy narzeczeńskiej. Petycja została
        już zatwierdzona i przesłana do Polski czekam na "Pakiet informacyjny". Mój
        narzeczony jest studentem i poprosił siostrę o współsponsoring. Mam parę pytań:
        1. Czy to może przejść?
        2. Czy odpis z Krajowego Rejestru Karnego mam przynieść na rozmowę, czy może
        mają go przesłać bezpośrednio do Warszawy?
        3. Jak długo trzeba czekać na wizę od momentu kiedy petycja została przesłana
        do Polski?
        4. Jak wyglądała ta rozmowa? Czy to długo trwa? Co mnie tam czeka?

        Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
        Basia

        • blue_jay Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 17.08.05, 15:55
          czesc Basia,
          tak, wspolsponsorowanie jak najbardziej pzrechodzi, w moim wypadku tez byl
          wspolsonsor
          2. odpis z Krajowego rejestru karnego? tego nawet Ci do domu nie przysylaja, to
          idzie prosto do Wawy
          3 hmm nie wiem. Wiem, ze 100 dni ta petycja lezy w USA, potem ja odsylaja do
          Polski, ja dostalam zawiadomienie, ze juz jest w kwietniu bodajze, a na
          poczatku lipca mialam juz rozmowe w ambasadzie
          4. Moja rozmowa trwala 3 minuty, jak sie poznalismy, narzeczony pracuje jako
          kto? ile ma na godz, gdzie bede mieszkac i tyle, podniesienie prawej reki,
          zaprzysiezenie, odbior wizy o 4.30 hehe
        • nika285 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 17.08.05, 17:23
          Hej,

          Przyjechalam do stanow na wizie narzeczenskiej.
          1. Tak i jezeli masz wszzystkie dokumenty jest to bez problemow.
          2. Ja przynioslam go na rozmowe, bo podalam swoj adres i KRS odeslal mi go do
          domu.
          3. No ja dostalam termin rozmowy po 2 i pol miesiaca, ale u mnie cos sknocili,
          inni8 czekali krocej.
          4. Dostalam pytanie jak sie poznalismy i to bylo tyle.

          Pozdrawiam
        • triskell Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 18.08.05, 00:07
          Basiu, dziewczyny już bardzo wyczerpująco odpowiedziały na Twoje pytania, ja
          jeszcze od siebie dodam - jeśli w ciągu kolejnych 2-3 tygodni ten pakiet do
          Ciebie nie dotrze, pisz maila do ambasady. W naszym przypadku poczta zgubiła
          pakiet, a ja jak durna czekałam. W końcu napisałam maila do ambasady, na
          odpowiedź czekałam tydzień (taki mają tryb rozpatrywania skarg i wniosków), ale
          jak ją w końcu dostałam (to było w sierpniu i dowiedziałam się, że "pakiet
          wysłaliśmy w maju"), to zawierała plik pdf z pakietem i potem już wszystko
          poszło szybciutko.

          U nas co-sponsorem była mama mojego męża, może to być ktokolwiek, nawet nie z
          rodziny. Po zaświadczenie o niekaralności wybrałam się do rejonowego rejestru we
          Wrocławiu, tam złożyłam wniosek, poczekałam parę minut, żeby sprawdzili dane z
          komputerem w Warszawie i dostałam zaświadczenie do ręki. Jeśli tak jest i w
          Twoim przypadku i to zaświadczenie masz u siebie, to chyba nie wysyłaj, zabierz
          na rozmowę.

          Rozmowa to faktycznie formalność. Tego dnia, kiedy ja byłam na rozmowie, jedyne
          osoby, które nie dostały wiz (nie mówię o turystycznych, Ty wchodzisz w kolejce
          razem z imigracyjnymi) miały niekompletne dokumenty (np, sponsor nie zarabiał
          wystarczająco dużo, a nie było co-sponsora). I tym osobom też nie odmówiono tak
          "na amen", tylko powiedziano "proszę uzupełnić dokumentację i zadzwonić, żeby
          umówić się na kolejną rozmowę".

          Będzie dobrze, a gdybyś miała jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości, to my
          przez to przeszłyśmy, pytaj śmiało smile.
        • karinabar Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 18.08.05, 08:01
          Chciałam podziękować wszystkim za wsparcie i wyczerpujące odpowiedzi. Ostatnio
          czułam się trochę osamotniona w tym całym zamieszaniu. Mój luby wyjechał do US
          parę miesięcy temu. Ja osobiście nigdy nie byłam w Stanach i szczerze mówiąc
          wywracam całe moje życie do góry nogami - wszystko ta miłość! Pewnie będę miała
          jeszcze mnóstwo pytań później. Dzięki! Basia
              • triskell Karinabar!!! :-) 18.08.05, 08:48
                karinabar napisała:
                > Do stanu Washington. A ty gdzie stacjonujesz? Jak Ci się układa?

                NO CHYBA ŻARTUJESZ!!!

                O rany, przyjeżdżaj jak najszybciej. Większość ludzi na forum, którzy są w
                Stanach, jest gdzieś na wschodzie lub w centrum. Tu na zachodnim wybrzeżu jest
                nas tylko garstka, więc zapytałam tak raczej pro forma, bez większych nadziei. I
                prawie spadłam z krzesła, jak przeczytałam Twoją odpowiedź. big_grin

                Otóż rozmawiasz z jedyną regularnie tu pisującą mieszkanką Washington State (w
                ubiegłym tygodniu pokazała się u nas jedna dziewczyna z Seattle, ale po
                napisaniu kilku postów znikła). Ja mieszkam w Olympii, ok. godzinę drogi na
                południe od Seattle. A Ty gdzie dokładnie będziesz?

                Mieszkam w Stanach od prawie dwóch lat i dopiero w ubiegłym miesiącu po raz
                pierwszy spotkałam się tu z kimś z Polski (naszą forumową Anią z Oregon).
                _Bardzo_ brakuje mi tu polskiego towarzystwa. Nawet nie masz pojęcia, jak się
                cieszę, że przyjeżdżasz smile.
                  • triskell Re: Karinabar!!! :-) 18.08.05, 09:02
                    Tak Sylwku - wiedziałam, że Twe spostrzegawcze oczy pewnie to już zauważyły smile.

                    Basiu, napisz coś o sobie. Tu masz linka do postu, w którym ja przedstawiałam
                    się, gdy parę miesięcy temu znalazłam to forum:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=19639112&a=22948188
                    Super byłoby, gdybyś też nam się zaprezentowała na końcu wątku "poznajmy się" smile
                    • karinabar Re: Karinabar!!! :-) 18.08.05, 14:53
                      Super!! Nie muszę się już martwić, że będę tam zupełnie sama (poza mężem rzecz
                      jasna). Mam nadzieję dotrzeć do Seattle. Chciałabym wyjechać jeszcze w tym roku
                      bo tęsknię bardzo za ukochanym. Na forum jestem pierwszy raz. Nie mam Internetu
                      w mieszkaniu, korzystam z niego w pracy, tylko że często wyjeżdżam w teren więc
                      czasem zaglądam też do kafejek. Z tego co piszesz wydajesz się być bardzo
                      ciekawą osobą. Nie lubię za bardzo mówić o sobie, żyję w swoim świecie. Mogę
                      napisać, że napewno nie jestem typem bimbo.
                      Pozdrawiam
                        • karinabar Re: Karinabar!!! :-) 18.08.05, 15:12
                          Znajdź w słownikach wyraz:
                          bimbo

                          an attractive but rather unintelligent woman; a woman in relationship with an
                          older and rich man; atrakcyjna, mało inteligentna kobieta; kobieta utrzymywana
                          przez bogatego, starszego mężczyznę She’s been acting as if she wanted to
                          become a bimbo since she met that politician. Zachowuje się, jakby chciała stać
                          się kobietą utrzymywaną przez starszego od siebie mężczyznę od kiedy poznała
                          tego polityka.
                              • tamsin Re: Karinabar!!! :-) 18.08.05, 15:34
                                Nie zaciekawilo tylko zaintrygowalo, dlaczego tak akurat sie przedstawialas.
                                Nie spotkalam sie jeszcze z taka forma przedstawienia sie, ot co. Twoja sprawa
                                oczywiscie jak przedstawiasz.
                                • triskell Re: Karinabar!!! :-) 18.08.05, 21:57
                                  tamsin napisała:
                                  > Nie spotkalam sie jeszcze z taka forma przedstawienia sie

                                  A wiesz, Tamsinku, ja się spotkałam smile. Jakiś czas temu jedna dziewczyna ze
                                  Stanów napisała do mnie i w jednym z pierwszych maili zaznaczyła, że ona ma dość
                                  nie-mainstreamowe zainteresowania, że zamiast spędzać popołudnie na robieniu
                                  zakupów woli siedzieć w domu i tworzyć, itp. Wydaje mi się, że Basi chodziło o
                                  coś mniej więcej podobnego, jakkolwiek byś tą bimbo po polsku nazwała, to chodzi
                                  tu o raczej puste dziewczę typu tleniony blond, spalone na brąz w solarium,
                                  mające faceta dresiarza z BMW, rzucające "k..." co drugie słowo i reprezentujące
                                  sobą bardzo niski poziom intelektualny. Jeśli spojrzysz na polskie ulice, to
                                  taka bimbo będzie mniej więcej tym, co w Polsce nazywane jest "solarka". W
                                  niektórych polskich miastach jest tego faktycznie sporo i nie dziwi mnie, że
                                  osoby, które takie nie są, mogą czuć potrzebę wyraźnego zaznaczenia "ja nie z
                                  tych". Tak przynajmniej ja zrozumiałam intencje Basi.

                                  Basiu, życzę Tobie szybkiego dostania wizy, a sobie Twoich częstych wizyt w
                                  knajpkach internetowych i tym samym kontaktu z nami smile.
                                  • karinabar Re: Karinabar!!! :-) 19.08.05, 07:59
                                    Właśnie o to mi chodziło. Interesują mnie różne rzeczy i lubię dużo wiedzieć.
                                    Zamiast pisać jaka jestem i co robię krócej było ująć to w ten sposób. Mogłam
                                    napisać np. coś takiego: u ludzi najbardziej cenię niezależność i indywidualizm
                                    tylko mam nawyk stosowania skrótów i uproszczeń. Tak na marginesie do bimbo nic
                                    nie mam, generalnie lubię wszystkich ludzi, po prostu nie posiadam takich cech
                                    charakteru.

                                    Triskell mam jeszcze jedno pytanie: Jak się dostać do Seattle. Nigdy wcześniej
                                    nie leciałam z przesiadką, a takową będę miała prawdopodobnie w Chicago. Czy
                                    oni będą mnie tam sprawdzać czy dopiero na docelowym lotnisku.
                                    Pozdrawiam
                                    • triskell Re: Karinabar!!! :-) 19.08.05, 08:12
                                      karinabar napisała:
                                      > Triskell mam jeszcze jedno pytanie: Jak się dostać do Seattle. Nigdy wcześniej
                                      > nie leciałam z przesiadką, a takową będę miała prawdopodobnie w Chicago. Czy
                                      > oni będą mnie tam sprawdzać czy dopiero na docelowym lotnisku.

                                      A z jakiego miasta w Polsce będziesz lecieć? Jeśli ma ono połączenie z
                                      Kopenhagą, to polecam wersję ???(polskie miasto)-Kopenhaga-Seattle. Ja tak latam
                                      z Wrocławia, wiem że z Kopenhagą połączenia mają też np. Poznań, Kraków czy
                                      Warszawa. Lecisz SASem (lubię tę linię) i Seattle jest Twoim _pierwszym_ portem
                                      lotniczym w Stanach, więc oczywiście rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym odbywa
                                      się tam. Natomiast jeśli leciałabyś przez Chicago, to właśnie w Chicago
                                      rozmawiasz. A tam większy tłok, większe kolejki, większe nerwy. W Seattle
                                      ostatnio kolejka dla obcokrajowców była krótsza, niż dla Amerykanów (prawie
                                      wcale jej nie było). Zazdrośnie tylko na nią spojrzałam, bo ja tym razem
                                      leciałam już jako rezydent i "należałam" do tej amerykańskiej tongue_out.
                                    • monika_a_b Re: Karinabar!!! :-) 19.08.05, 08:38
                                      Czesc Basiu i Triniu wink (i pewnie gdzies Aniu, jak tu zajrzysz wink)
                                      To ja jestem ta "znikajaca" dziewczyna ze Seattle, ciesze sie, ze jeszcze ktos
                                      sie wybiera tutaj na nasze zachodnie wybrzeze... wink Trini, kochana, wybacz te
                                      chwilowa nieobecnosc, bylam troche zalatana ostatnio i co najwyzej odpowiadalam
                                      na maile... A tak sie zlozylo, ze dopiero co sie o tym forum dowiedzialam.. i
                                      zniklam... tongue_out Probuje "odzwyczajac sie" troszeczke od forum, za duzo czasu mi
                                      to zabieralo, a tyyyle dzieje sie naokolo... Ale bede zagladac, moze troszke
                                      nieregularnie... Za to jutro wysmale ci maila, ok? wink
                                      Wracajac do ciebie, Basiu, i twojego lotu przez Chicago, to jesli jest to twoj
                                      pierwszy pobyt w Stanach, bedziesz musiala przejsc jeszcze raz przez Check-in w
                                      Chicago. Po prostu po wyladowaniu w Chicago odbierzesz twoj bagaz i
                                      przebiegniesz na druga strone lotniska, aby go tam oddac... Uciazliwe to
                                      troche, wiem, bo sama przez to przechodzilam calkiem niedawno i to tez w
                                      Chicago... A w dodatku zgubilam sie, ale mialam szczescie, bo stewardesa, ktora
                                      poprosilam o pomoc byla Polka... i reszta juz gladko poszla... wink Wiec o nic
                                      sie nie martw... Zycze ci szerokiej drogi... wink I szybko do nas przybywaj... wink

                                      Pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie... Dobranoc...
                                      Moni

                                      PS: Niezaleznosc i indywidualizm... Boze, ile razy za to wlasnie dostawalam po
                                      nosie? Ale nie daje sie, nie daje... Chociaz teraz los tak zarzadzil, ze
                                      skonczyla sie niezaleznosc... Ale indywidualizm pozostal, hej! I na ten haczyk
                                      zalapal sie moj maz... wink

                                      Oj, lepiej pojde juz w poziom...
                                      • triskell Moni 19.08.05, 09:27
                                        monika_a_b napisała:
                                        > Za to jutro wysmale ci maila, ok? wink

                                        Super, bardzo mnie on ucieszy big_grin. Pisz na którykolwiek adres - albo gazetowy,
                                        albo na tlenie, albo 3skell@gmail.com I tak wszystkie zintegrowane są z Outlook
                                        Express.

                                        Uściski!
                                        • karinabar Dzięki 19.08.05, 11:23
                                          Jestem wam wszystkim wdzięczna za pomoc. Nie wiedziałam, że na forum można
                                          znaleźć tylu ciekawych ludzi. To mnie bardzo podniosło na duchu. Może teraz nie
                                          będzie mi tak ciężko opuszczać ojczyzny skoro za wielką wodą tacy fajni ziomale
                                          mieszkają.
                                          Pozdrawiam
                                          • triskell Re: Dzięki 19.08.05, 11:46
                                            karinabar napisała:
                                            > To mnie bardzo podniosło na duchu. Może teraz nie
                                            > będzie mi tak ciężko opuszczać ojczyzny skoro za wielką wodą tacy fajni ziomale
                                            > mieszkają.

                                            Nic sie nie martw, my się tu Tobą zajmiemy smile. Wiem, jak trudno wyjeżdżać, w
                                            końcu prawie 2 lata temu sama przez to przeszłam. Naciesz się teraz swoimi
                                            polskimi przyjaciółmi i rodziną smile.
                • rektorek4 Re: Karinabar!!! :-) 07.12.05, 00:15
                  hejka. Zainteresowala mnie twoja wiadomosc ze mieszkasz w olympii. Ja od 4 lat
                  wyjezdzam do USA na wize J-1 z Wprk&Travel. Pracuje dla firmy ktora sie zajmuje
                  wesolymi miasteczkami i miedzy innymi organizuje Puyallup Fair, pewnie
                  slyszalas. W przyszlym roku ponownie tam jade. Mam dziewczyne w Roy, to jakies
                  40 minut od Olympii, mam tez znajomych w Olympii. Daj znac. Pozdro
            • greeneyes27 do: rektorek 4 19.12.05, 14:18
              rektorek4 napisał:
              > Ja od 4 lat wyjezdzam do USA na wize J-1 z Wprk&Travel.

              Czy mozesz napisac, jakie sa warunki mieszkaniowe dla pracujacych na tej wizie?
              Do mojego miasta przyjezdza latem wiele studentow z Europy na ta wize i mysle,
              ze byloby to dobre rozwiazanie dla mojej kuzynki na podszkolenie jezyka, a przy
              okazji zobaczenie sie ze mna.
              Czy przydzielone jest gdzies z gory mieszkanie ze wspollokatorami czy tez
              otrzymuje sie pieniadze na to, zeby sobie cos wynajac?
              Jesli to drugie, to wtedy moglaby mieszkac u mnie...
              • samo Greeneyes, 20.12.05, 08:03
                z tego co wiem od znajomych, to ani jedno,ani drugie z wymienionych przez
                ciebie.Trzeba miec swoje pieniadze i samemu znalezc mieszkanie na czas pobytu.
                Czestokroc ludzie gniezdza sie np w 4 osoby w 1 BR apartment,albo, w
                miejscowosciach typowo letniskowych, dogaduja sie z wlascicielami moteli i
                placa za caly miesiac znacznie taniej,niz gdyby placili co noc. Czasami, np w
                przypadku pracy na camps zakwaterowanie zapewnia pracodawca, odliczajac koszt
                od wynagrodzenia. Wszystko wiec zalezy,gdzie ktos pracuje.
                Zeby twoja kuzynka mogla u ciebie mieszkac,wlasciwym rozwiazaniem wydaje mi sie
                wybranie opcji "wlasny pracodawca"- wtedy bedzie mogla zadecydowac o miejscu
                pobytu,a nie zdawac sie na opcje proponowane przez biuro organizujace wyjazd.

                Inna sprawa,ze moim zdaniem W&T to raczej ciezka fizyczna harowa (ludzie
                zazwyczaj sie zapozyczaja,bo wyjazd nie jest bynajmniej tani) i o
                podreperowaniu jezyka bym tu nie mowila, szczegolnie jesli mieszkasz z
                Polakami.
                • sylwek07 Re: Greeneyes, 20.12.05, 10:19
                  jesli bedzie pracowac tam gdzie sie mowi po Angielsku to sie szybko nauczy
                  jezyka i wtedy nawet przebywanie z Polakami nie cofnie jej z nauka (wazne aby
                  sie chciala uczyc jezyka)
                  • samo Re: Greeneyes, 20.12.05, 10:35
                    Zalezy GDZIE bedzie pracowac.Na zmywaku w McDonaldsie za wiele sie nie nauczy,
                    tak samo sprzatajac hotel. Chodzilo mi o to,ze celem W&T nie jest nauka jezyka
                    i nie ma co liczyc,ze podczas 3 miesiecznego zapieprzu zeby odrobic 10000zl
                    wpakowane w wyjazd nasze slownictwo ulegnie rozbudowie.Mowie, co slyszalam od
                    znajomych.Nikt do ciebie nie bedzie mowil o niczym,poza tym,co masz zrobic,
                    czyli usmazyc 50 hamburgerow w godzine,umyc podloge w lazience... Albo bedzie
                    kelnerka i przez 10 godzin dziennie bedzie slyszala tylko nazwy dan,
                    odpowiadajac nan usmiechem i "Can I help you?"
                    Jesli kuzynka chce reperowac jezyk, to chyba lepszym rozwiazaniem bylby
                    przyjazd na wizie turystycznej i wykupienie jakiego taniego kursu w community
                    college.
                    • greeneyes27 Re: Greeneyes, 20.12.05, 17:49
                      samo napisała:
                      > ludzie zazwyczaj sie zapozyczaja,bo wyjazd nie jest bynajmniej tani

                      No wlasnie, czy taki wyjazd w ogole oplaca sie finansowo? Kiedys bylam tym
                      zainteresowana ze wzgledu na mojego brata, podliczylam wszystkie koszty a po
                      drugiej stronie zarobek i wyszlo na to, ze wyszedlby na zero...
                      • samo Greeneyes, 20.12.05, 21:33
                        zeby wyjsc na plus jak pisze Sylwek, trzeba pracowac 60-80 godzin
                        tygodniowo,mieszkac w norze z kilkoma osobami, zywic sie w McDonaldsie a ciuchy
                        prac w pracy. Ci z moich znajomych lub znajomi znajomych, ktorzy tak
                        przebiedowali 3-4 miechy, odrobili co wlozyli i moze im jeszce kilkaset $
                        zostalo. Inni wyszli na zero, albo w ogole nie odrobili. O "travel" nie ma
                        mowy, jest tylko work work work.Tzeba sobie zdac sprawe,ze ten program jest
                        korzystny dla tylko dwoch z 3 zainteresowanych stron: pracodawcy,ktory znajdzie
                        sobie mnostwo pracownikow wdziecznych za minimalna stawke i sezonowa prace na
                        odludziu oraz agencji,ktora zgarnia niebagatelna prowizje od kazdego wyslanego
                        niewolnika.Jednak jako ze innych opcji brak, a o Ameryce ludzie wciaz marza
                        jakby Polska byla drugim Meksykiem, to chetnych wciaz nie brakuje.
        • tiger60 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 25.12.05, 19:43
          siemka!!Wiesz co ja ten odpis z krajowego wzięłem ze sobą i poprostu dałem
          konsulowi i tak było jak najbardziej wporządezku wize mam i 28.12.2005 lece do
          mojej ukochanejsmileJak masz jeszcze jakieś pytanka pisz do mnie ja z chęcia Ci
          pomoge bo sam przez to przechodziłem i wiem jak jest trudnoi a tak na marginesie
          moja sprawa trwała 1 miesiąc i w ciągu tego czasu już miałem wizesmilesmilePowodzenia
          i pisz do mnie albo na gadu:5272058 lub na poczte jak wolisz paul-18@o2.pl
    • sylwek07 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 19.08.05, 09:21
      co do przesiadki to przylatujesz na terminal 5 i potem po odprawie szukasz
      danego terminala (1.2.3),pomiedzy nimi jezdzi kolejka bezplatna,jesli masz
      przesiadke w Chicago to pewnie bedziesz leciec Lotem a tam pewnie dalsza droge
      pokonasz United ..
      • karinabar Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 19.08.05, 11:55
        Sylwku tobie też dziękuję! Po tym co tu przeczytałam to chyba wybiorę trasę
        Triskell. Nie planuje za dużo bo nie mam jeszcze tego najważniejszego - wizy.
        Teraz głównie zajmuję się tym co mi Trini radzi - cieszę się przyjaciółmi i
        rodziną.
        Pozdrowienia!
      • kaja7 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 23.08.05, 09:20
        Czesc ja tez czekam na wize narzeczenska, dokumenty jeszcze w stanach wiec to
        potrwa. Prosze powiedzcie mi o sponsoringu. Ktos z poprzednikow wspomnial ze ma
        wspolsponsora bo ktos tam mial za malo by byc sponsorm. Ile trzeba mniec by moj
        narzeczony mnie sponsorowal. On jest nauczycielem w szkole??? a moze potrzebny
        wlasnie wspolsponsor?
        Prosze o odp.
        dziekuje s gory
        • triskell Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 23.08.05, 09:29
          kaja7 napisała:
          > Ile trzeba mniec by moj
          > narzeczony mnie sponsorowal.

          On musi zarabiać co najmniej 125% minimum socjalnego dla rodziny dwuosobowej
          (zakładając, że ani on ani Ty nie macie na utrzymaniu dzieci, w przeciwnym razie
          dla większej rodziny oczywiście). Nie wiem, ile to w tej chwili wynosi (Sylwku,
          Ty jesteś dobry w znajdowaniu takich informacji, mógłbyś pomóc?), ale jestem
          prawie pewna, że nauczyciel zarabia dużo więcej smile.
              • kaja7 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 23.08.05, 15:01
                dziekuje wam serdecznie, spr te strony, bedzie mial tyle, czyli nie trzeba
                wspolsponsora?
                Jeszcze mam jedno pyt. dot swiadectwa o niekaralnosci. Na str. Ambasady
                poczytalam, ze trzeba swiadectwo z tych krajow, w ktorych sie mieszkalo powyzej
                roku. Ja mieszkalam w Niemczech. czy ja to swiadectwo musze sama zalatwic czy
                ambasada da mi jakies pismo po co to sw. potrzebuje. Niemcy to formalisci
                wstretni. Napisalam do Amb. Ameryk. Zadnej odp nie mam.
                • greeneyes27 Swiadectwo dot. niekaralnosci z Niemiec 23.08.05, 17:48
                  Swiadectwa dot. niekaralnosci zalatwiasz sama - ambasada amerykanska nie
                  zalatwi tego za Ciebie. Ja otrzymalam najpierw bledna informacje, ze mam to
                  zalatwic przez niemiecka policje, policjant poinformowal mnie, ze mam to
                  uzyskac z urzedu miasta (Rathaus) z dzialu, w ktorym zalatwia sie m.in.
                  paszporty (Passamt). Musialam wypelnic formularz i zaplacic bodajze 14 Euro
                  (nie pamietam dokladnie). Jesli mieszkalas tam przed naszym wstapieniem do
                  Unii, to byc moze dostaniesz to zaswiadczenie jedynie pod warunkiem, ze bylas w
                  tym danym miescie zameldowana. Zaswiadczenie przyszlo poczta (na adres
                  niemiecki) chyba po 2 tygodniach.

                  Powodzenia!
                • malpka108 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 23.08.05, 17:59
                  Witaj Kaja,
                  To prawda, musisz sobie sama zalatwic to zaswiadczenie z Niemiec i Amerykanie
                  nie popuszcza,chyba ze Niemcy sa na liscie panstw, ktore ich nie wystawiaja. Ja
                  tez myslalam o K ale musialabym specjalnie po takie samo zaswiadczenie jechac
                  do Anglii, a tam okres oczekiwania jest dosc dlugi ok 3 miesiecy), moze Niemcy
                  zrobia to szybciej? W kazdym razie musialabym pojsc do komisariatu policji w
                  miejscu mego zamieszkania, oni mieliby to sprawdzic i wyslac formularz o
                  wystawienie zaswiadczenia do ichniego Rejestru. Przypuszczam, ze w Niemczech
                  byloby to podobnie.
                  Niestety, nie mam bezposredniego linku, ale o ile pamietam znalazlam te
                  informacje przez strone rzadowa i wchodzac glebiej w linki.

                  www.travel.state.gov.visa/immigrants/types/types_1315.html#1d

                  Poszukaj w Foreign Affairs Manual, otwiera sie bardzo dlugo.
                  Powodzenia
                  • malpka108 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 23.08.05, 18:03
                    LOL, widze ze greeneyes udzielila Ci juz bardziej kompetentnej odpowiedzi.
                    Ciesze sie, ze procedura w Niemczech wydaje sie krotsza niz w GB. To wlasnie
                    ostatecznie nas zrazilo do wizy K i przyjechalam tu na turystycznej i juz
                    jestesmy miesiac po slubie, zalatwiamy adjustment of status. Zreszta to
                    rozwiazanie poradzily mi nasze nieocenione wspoltowarzyszki i chwala im za tosmile
                    Powodzenia
      • karinabar Re: Work & Travel 23.12.05, 22:33
        Czesc! Ja rowniez chcialam wszystkim podziekowac. Przylecialam do Stanow na
        wizie narzeczenskiej pare dni temu i dzieki temu forum - bez wiekszych stresow.
        Jestem teraz w okolicach Chicago ale za 2 tygodnie lece do Seattle. Musze
        powiedziec, ze jak dotychczas mam same pozytywne wrazenia.

        • triskell Karinabar 23.12.05, 23:29
          Do Seattle??? No to rośnie nam frakcja północno-zachodnia smile

          Na pewno na początku zajęta będziesz zadomowianiem sie z nowym otoczeniu,
          przeprowadzką, itp., ale jak już będziesz miała to za sobą, to koniecznie musimy
          zrobić spotkanko partyjne w Seattle.

          Moniczko, widzisz tą wiadomość? Świeża krew!!! big_grin
          • karinabar Re: Karinabar 24.12.05, 06:33
            To glownie dzieki Triskell i Slawkowi obylo sie bez stresow. Za to jestem Wam
            bardzo wdzieczna. Narazie mam maly zawrot glowy bo sa Swieta, nowa rodzina,
            znajomi, slub za pare tygodni... ale mysle, ze teraz jest latwiej bo juz nie
            jestem sama. Bardzo chetnie sie z Wami spotkam.
      • karinabar Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 24.12.05, 23:20
        Oczywiscie to nie o zadnego Slawka chodzilo tylko o Ciebie Sylwku07. Jeszcze nie
        mamy dokladnej daty ale chcemy zeby slub mial miejsce w styczniu. Zycze Wesolych
        Swiat wszystkim zainteresowanym. Slyszalam, ze Medison to piekne miasto, na
        pewno znajdzie sie ktos kto chetnie tam pojedzie.
        Pozdrowienia
        • triskell Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 25.12.05, 00:27
          A po ślubie pamiętaj, jeśli będziesz miała jakieś wątpliwości przy wypełnianiu
          papierów na Adjustment of Status, że parę z nas przez to przechodziło i chętnie
          pomożemy. Ja pomiędzy końcem stycznia a końcem kwietnia będę juz wysyłać wniosek
          o tą 10-letnią zieloną kartę. No ale obiecaliśmy sobie, że zbieraniem dokumentów
          i tą całą biurokracją będziemy się martwić dopiero po nowym roku smile
      • kaja7 do samo i do innych 05.01.06, 15:23
        ja tez chcialabym wam bardzo podziekowac za pomoc w sprwaie wizy
        narzeczenskiej. Przyjechalam 10.12. Wysiadlam na lotnisku w Chicago i dotarlam
        do Manitowoc z moim narzeczonym. Samo!!! ja juz bylam w Madison to 3h od
        Manitowoc. Bylam tam na weselu przyjaciela mojego narzyczonego. I chetnie bym
        sie z toba spotkala jak juz sie troszke osiedle, emocje zwiazane z nowym
        miejscem mnia. Domyslam sie, ze bedziesz studiowac w Madison.

        Dziekuje wam serdecznie dzieki waszej pomocy poszlo sprwanie w ambasadzie i na
        lotnisku, bez stresu. Teraz slub 28.01 w Clintonville, WI, rodzinnej
        miejscowsci mojego narzeczonego
        • samo Kaja! 06.01.06, 09:56
          dopiero teraz zajrzalam do tego watku. Pewnie,ze musimy sie spotkac, jak
          wszystko juz sobie w zyciu poukladasz,jak nalezy,poczujesz sie pewnie,
          osiedlisz sie i zatesknisz za polska mowa ;o)
          Madison jest super miastem i wiosna pewnie bedzie jeszcze bardziej super.

          Samo serowa glowa
          Madisonian pelna geba

          P.S. Zajecia mi sie zaczynaja 17 stycznia, w koncu wracam na uczelnie, ufffff
          • cudahy jak dlugo jest wazny wniosek? 09.01.06, 21:16
            witam wszystkich. Gdybym nie byla taka strachliwa juz od dawna zamieszkiwalabyl
            Kraine Olbrzymow, pakiet z ambasady otrzymalam w 2004 i nigdy go nie
            wypelnilam. Decyzja podyktowana rozsadkiem- serce sie nie posluchalo i tak
            nadal jestesmy w zwiazku na odleglosc (jakies wizy turystyczne w miedzyczasie).
            Czy ktos wie czy taki wniosek jest wciaz wazny i mozna zwyczajnie zaczac to
            zalatwiac w miejscu, gdzie utknelo? (tak powiedzieli narzeczonemu). Prace moge
            zostawic wylacznie w wakacje, a wiza jest wazna 6 miesiecy. Kiedy zaczac ja
            zalatwiac, zeby nie bylo za wczesnie ani za pozno? (celuje na maj...). PS.
            Nikt nie pisal o badaniach medycznych. Czy potrzebuje na nie calego wolnego
            dnia? (nie jestem z Warszawy)...
            Pozdrawiam wszystkich serdecznie
            • triskell Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 09.01.06, 23:14
              Nie wiem, jak długo jest ważny wniosek (Sylwek ma talent do wyszukiwania tego
              typu informacji i pewnie Ci to znajdzie), ale jeśli chodzi o badania, to robione
              są w trzech miastach w Polsce (Warszawa, Kraków i Poznań), ja byłam w Poznaniu.
              Trwało to całe przedpołudnie - od rana (chyba 9 czy 10) do 14 czy 15. Spokojnie
              byłam w stanie przyjechać rano z Wrocławia, odbyć badania i wrócić do domu tego
              samego dnia. Aha, i jeśli się zdecydujesz, to radzę poprosić ich, zeby
              szczepienia też Ci zrobili (choć od osób na narzeczeńskiej nie są wymagane), w
              przeciwnym razie będzie Ci ich tu w Stanach brakować, a tu są znacznie droższe.

              Życzę przede wszystkim wsłuchania się w swoje potrzeby i rozpoznania ich, no i
              potem ewentualnie skutecznych zmagań z biurokracją.
                • triskell Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 04:43
                  Bo są 3 czy 4 szczepienia, które w Polsce nie są robione, a tu są wymagane.
                  Pełna polska karta szczepień, kompletna według polskich standardów, nie zawiera
                  ich. Nie pamiętam teraz, które to, na pewno któryś typ żółtaczki i jeszcze jakieś.
                  • triskell Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 05:22
                    Znalazłam listę szczepień obowiązujących na zieloną kartę, oto ona:
                    # mumps
                    # measles
                    # rubella
                    # measles
                    # polio
                    # tetanus and diphtheria toxoids
                    # pertussis
                    # influenzae type b (Hib)
                    # hepatitis B
                    # varicella
                    # pneumococcal
                    # influenza
                    Wiem, że na żółtaczkę typu B w Polsce się nie szczepi rutynowo, pozostałe
                    musiałabym porównać z moją kartą z Polski (którą i owszem, mam tu ze sobą,
                    przetłumaczoną).

                    Jak byłam na badaniach w Poznaniu, to większość pozostałych osób miała już
                    zieloną kartę (wyjeżdżali w ramach loterii czy łączenia rodzin) i dla nich tych
                    kilka dodatkowych szczepień było _obowiązkowe_, płacili bodajże 80 zł i na
                    miejscu byli szczepieni na to, czego nam Polakom w tych naszych kartach brakuje.
                    Ja byłam tam jedyną osobą wyjeżdżającą na wizę narzeczeńską, która nie jest wizą
                    imigracyjną i w związku z tym tego obowiązku przy niej nie ma. Natomiast w
                    momencie ślubu imigrantką się ta osoba nagle staje i te szczepienia są nagle
                    potrzebne. I ciągle się zastanawiam, czy mogłam o nie lekarkę w Poznaniu po
                    prostu poprosić, wtedy kiedy ci od zielonych kart mieli swoje robione. Dlatego
                    potencjalnej przyszłej wyjeżdżaczce na wizie narzeczeńskiej radzę - nie rób tego
                    błędu, który ja zrobiłam, poproś o to.
                    • blue_jay Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 06:15
                      Mi lekarka w Poznaniu sama zaproponowala szczepionke, powiedziala mi, ze i tak
                      bede musiala uzupelnic karte szczepien, wiec czy tu czy tam bez roznicy.. hmm
                      roznica okazala sie byc wielgachna 60 zl w Polsce ok $350 tutaj i to 3 lata
                      temu. teraz sie nie orientuje.
                      • triskell Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 06:28
                        Kurczę, czemu mi tego nie zaproponowała?

                        U mnie sytuacja wygląda tak, że jakimś cudem przy rozmowie na zieloną kartę nie
                        zapytali mnie o szczepionki. A mam właśnie te z Polski, niepełne. Jak na razie
                        mi się upiekło. Za parę miesięcy kolejna rozmowa, ale o ile się orientuję, to na
                        tej akurat będą ich interesować dowody na to, że nasze małżeństwo nie jest
                        fikcyjne (podobno jeśli dowody są przekonujące, to nawet nie wzywają na rozmowę,
                        na co po cichu liczę, nie żebym miała coś przeciwko podróży do Seattle, ale boję
                        się, że wyjdzie sprawa tych @#%#*@ szczepionek). Ale jeśli 3 lata po ślubie będę
                        się starała o obywatelstwo, to już chyba nie ma cudu, wyjdzie to uncertain. Frustruje
                        mnie to, że gdybym _pomyślała_, to mogłam tego stresu uniknąć uncertain.

                        Cena lekarza pewnie zależy od miejsca. Musi to być ktoś z ich listy. Sprawdzałam
                        2 lata temu tą listę, w moim rejonie jest tylko jeden lekarz (czy lekarka, nie
                        pamiętam już) w Lacey, wygląda to na jakiś prywatny gabinet, czyli chyba drogo uncertain.
                        • samo Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 10:00
                          Triniu, lekarz wypelniajacy forme musi byc listy,ale szczepionki mozesz zrobic
                          gdzie ci sie zywnie podoba.

                          Znalazlam ci odpowiednik naszego social&health services w Olympii:
                          tiny.pl/x6gx
                          Klikaj na "Low cost and other option flyer"
                          • triskell Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 10:10
                            Dzięki, Samo, zaznaczyłam to sobie w ulubionych - choć z tego, co widzę, to
                            żałuję, że nie jestem dzieckiem (czy poziom emocjonalny się liczy?), bo one mogą
                            się w paru miejscach szczepić za $15, a dorośli muszą "call for rates" albo mieć
                            kupony. Moze mi uwiezą, ze ma tsy latka? wink

                            Tak czy owak dzięki, pewnie i tak jest tam taniej, nawet dla dorosłych.
                            • samo Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 10:16
                              Podzwon po tych miejscach. W Stevens Point w jednym szpitalu kasowali np $6o, w
                              drugim niemal stowe, a w human&health services i salvation army mozna bylo
                              zrobic to za darmo. Tak samo wymagane przez USCIS badania maja rozrzut cenowy
                              od 100 do 600 dolarow. Tu naprawde panuje jakas cenowa pierestrojka. Poza tym
                              pierwsze,gdzie dzwon, to do Thurston County Public Health and Social Services-
                              zobaczysz,ze bardzo malo zaplacisz albo wcale.Oni wola szczepic za friko, niz
                              potem sie martwic,ze kilka osob w miescie ma choroby zakazne.
                              • cudahy Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 12:20
                                Wow!Tak szybkiej i rzetelnej odpowiedzi sie nie spodziewalam...hmmm...na
                                dodatek..przeczytalam Stevens Point?? Bylam tam w sierpniu. Bo ja tez bede
                                Wisconsin.
                                To w takim razie jeszcze jedno mnie nurtuje. Tlumaczyc indeks u tlumacza
                                przysieglego? Podobno magistra mi maja zamienic na BA. Jakie jeszcze dokumenty
                                moga sie przydac przetlumaczone, a trudno na to wpasc...(tak jak karta
                                szczepien??)
                                • samo Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 12:42
                                  Juhuuu!Powieksza sie frakcja cheeseheads.Jestes trzecia po mnie i
                                  Kaji.Mieszkalam w Point ponad rok, od niedawna w Madison,stolicy stanu WI.
                                  A ty gdzie wyladujesz? :o)
                                  Jesli masz mgr,pomysl o ewaluacji dyplomu:
                                  wes.org
                                  Tlumaczenie indeksu przyda sie,jesli zamierzasz kontynuowac studia. Od indeksu
                                  wazniejsza jest karta prebiegu studiow.Daja ja w dziekanacie,lub sama
                                  sporzadzasz.

                                  Poza tym przetlumacz swiadectwo maturalne,jesli idziesz na studia. Zazwyczaj
                                  wystarcza ierwsza strona.Mam tlumaczenie przysiegle,moge wyslac ci na mejla.

                                  Poza tym juz chyba nic... Akt urodzenia jeszcze,ale pewnie juz masz.
                                  • cudahy Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 14:05
                                    Ale fajnie!! Madison jest chyba ostatnim waznym miejscem w Wisconsin, ktorego
                                    jeszcze nie widzialam. Ja bede (jesli przez to przebrne, bo sie znowu boje) w
                                    West Allis, to wlasciwie Milwaukee. Nie mam pojecia co to jest karta studiow i
                                    jak ja sporzadzic, znajac moj byly dziekanat tez nie beda wiedzieli, wiec bede
                                    wdzieczna za wskazowki, to ja sobie przygotuje. Mam 2.5 roku doswiadczenia
                                    zawodowego i nie bardzo mi sie usmiecha studiowanie, szczegolnie,ze moj olbrzym
                                    zyje raczej skromnie i nie bedzie nam latwo. Akt urodzenia mam tez po polsku,
                                    do narzeczenskiej nie trzeba tlumaczen, ale zakladam,ze pozniej tak? wszystkie
                                    dokumenty przez przysieglego? Frakcja cheeseheads...hehe...
                                    • samo Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 20:52
                                      Cudahy, West Allis jest 75 mil od Mad City :o) Karta przebiegu studiow to nic
                                      innego jak wykaz przedmiotow, liczby godzin i ocen, czyli wlasciwie
                                      przetlumaczony indeks :o)))) tyle,ze jak juz wypiszesz te oceny itd idz do
                                      dziekanatu, zostaw im te karte i indeks,niech sprawdza,czy dobrze przepisalas i
                                      podbija pieczatki.
                                      Tu link do info o teaching license:
                                      dpi.wi.gov/tepdl/
                                      Przetlumaczony akt urodzenia bedzie ci potrzebny do slubu i do wyslania do
                                      USCIS po slubie. Jesli studiowanie ci sie nie usmiecha, rob ewaluacje
                                      dyplomu,zebys miala master's.
                              • ania_2000 Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 16:39
                                Samo - wydaje mi sie, ze Immigration wyznacza swoich lekarzy - i narzuca
                                korzystanie wylacznie z ich uslug. Tak wiec byc moze jakies Social services cie
                                zaszczepia, ale i tak trzeba bedzie miec poswiadczajacy kwit od ich lekarza.

                                najlepsza rada - zrobic wszystko co sie da w Pl.
                                • samo Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 10.01.06, 20:46
                                  Ania- nie wiem o jakim kwicie mowisz, chyba ze o formie I-693 wypelnianej przez
                                  lekarza z listy USCIS. Na spotkanie z tym lekarzem nalezy wziac dowody na
                                  przeprowadzone szczepienia.
                                  Robta co chceta, natomiast Trinia to juz raczej tylko do social services, a ja
                                  nie szczepiona na zoltaczke i tylko z licealna karta przetlumaczona jakos sie
                                  zalegalizowalam :o)
                                    • kaja7 do cudahy 11.01.06, 01:43
                                      Ja ewaluowalam swoj dyplom w WES i mi uznali jako master's. Nawet mi za duzo
                                      wyszlo bo ja jeszcze czesciowo w Niemczech studiowalam wiec mi napisali
                                      master's of economics + rok studiow w Niemczech.
                                      • cudahy Re: do cudahy 11.01.06, 17:04
                                        Dzieki za cenne rady. Ja dzis mam dola totalnego. Z ambasady odpowiedzieli,ze
                                        wniosek jest wazny rok, czyli sie spoznilam... Mojemu olbrzymowi, jak dzwonil w
                                        tej sprawie natomiast powiedzieli w USCIS,ze sprawa jest wciaz otwarta...nie
                                        wiem czy mam sile na to wszystko....dzis sa jego urodziny...
                                        • samo Re: do cudahy 11.01.06, 21:03
                                          Cudahy, mam dla ciebie rade. Jedz na turystycznej i bierz slub. Narzeczenska na
                                          niewiele jest ci potrzebna, jesli masz juz inna wize,ktora umozliwi wjazd do
                                          USA. Po przyjezdzie wezmiecie slub,zlozycie papiery, po 2,5 miesiaca dostaniesz
                                          work permit,a zielona karte po 6.
                                          Glowa do gory!
                                          • cudahy Re: do cudahy 11.01.06, 21:19
                                            Jakbym miala turystyczna, to bym sie nawet chwili nie zastanawiala...ale nie
                                            mam...mialam za to 2xJ1 i w te wakacje dali mi turystyczna na...2.5 miesiaca
                                            (!). Juz mi pewnie nie uwierza w szczere intencje powrotu...na dodatek musze w
                                            maju wiedziec, inaczej wplacze sie w powazne zobowiazania w pracy...A juz bylam
                                            pelna nadziei i nawet sily na robienie wszystkiego od nowa...buuu
                                            Pochwale sie dodatkowo,ze tak sobie zyje w zawieszeniu od 2001...fajnie, nie?
                                            • samo Re: do cudahy 12.01.06, 01:53
                                              No niefajnie, natomiast jakby nie patrzec, masz to troszke na wlasne zyczenie-
                                              trzeba bylo albo zostac, albo sie nie bac tej narzeczenskiej- swoja droga
                                              zachodze w glowe,czego sie balas??? :o)
                                              Co to za powazne zobowiazania w pracy?Przeciez skoro i tak zamierzasz przenosic
                                              sie do Stanow, to nie ma co sie przejmowac zobowiazaniami tutaj! Jakies wyjscie
                                              z tej sytuacji musi byc. Niech Olbrzym zadzwoni na infolinie USCIS i sie
                                              dopyta. Zawsze mozna wystapic z wnioskiem drugi raz.Wszystko jest do
                                              zrobienia.Nie zlamalas amerykanskiego prawa, nie masz zakazu wjazdu do kraju,
                                              wiec nie ma powodu do rozpaczy. Jesli chcesz tu przyjechac, wez sie w garsc,kaz
                                              facetowi wypelniac papiery i juz.Jak bylas pelna sily, to odkop te sile w sobie
                                              od nowa.Milosc moze przenosic gory, wiec co dopiero mowic o glupiej wizie.
                                              • cudahy Re: do cudahy 12.01.06, 16:39
                                                Wlasnie to mnie denerwuje najbardziej,ze Olbrzym dzwonil na ta infolinie i mu
                                                powiedzieli,ze nasza sprawa jest otwara.
                                                Masz zupelna racje Samo, chyba mialam swoja szanse.
                                                Lista moich obaw jest wyjatkowo dluga, Olbrzym tez mial swoja, na przyklad
                                                latem to on nalegal na moj powrot. Wiec mamy po rowno.
                                                Ale...po co sie rozwodzic nad tym, czego nie da sie zmienic.
                                                Praca ma mnie wyslac w maju na kosztowne szkolenie, jesli pojade bede musiala
                                                podpisac cyrograf na 2 lata, jesli nie pojade to bedzie to rownoznaczne z
                                                wypowiedzeniem, a musze pracowac. Kolo sie zamyka.
                                                Czego tu sie bac?...zaskakujace... naprawde mozna (bedac skromnie zarabiajacym
                                                czlowiekiem) uporac sie z ta biurokracja i normalnie zyc za wielka woda? miec
                                                prace, dzieci, pieniadze na wizyty w kraju?? Moze rzeczywiscie czesc moich obaw
                                                jest nieuzasadniona...no wlasnie, co bylo najtrudniejsze? co naprawde bylo
                                                problemem, a co tylko wydawalo sie straszne?
                                                • tamsin Re: do cudahy 12.01.06, 16:49
                                                  nie wiem co jest najtrudniejsze...moze oderwanie sie od rzeczywistosci
                                                  pozostawionej w Polsce i wtoczenie sie w nowa? Najlepiej nie porownywac jednego
                                                  do drugiego i dobrze jest.
                                                  • cudahy Re: do cudahy 12.01.06, 17:18
                                                    Odwaze sie zadac bardziej prywatne pytanie? Czy udalo wam sie zaistniec tam
                                                    zawodowo? Nie mowie o robieniu kariery, tylko zwyklej stabilizacji zyciowej..i
                                                    jeszcze polaczyc to z posiadaniem rodziny liczniejszej niz 2...???no i
                                                    odwiedzac Polske przynajmniej raz w roku...
                                                  • tamsin Re: do cudahy 12.01.06, 17:56
                                                    cudahy, mysle ze akurat w usa mozna latwiej "zaistniec" zawodowo niz w Polsce.
                                                    Chociaz moze nie powinnam sie wypowiadc, bo nigdy w Polsce nie pracowalam.
                                                    Mowie tak jedynie, bo jakos bezrobocie jest nie do porownania z tym co sie
                                                    dzieje w PL, a ekomomia w Stanach ma to do siebie to, ze wciaz kreuje nowe
                                                    miejsca pracy.
                                                    Co do odwiedzania Polski, to akurat tego nie robie, ale jezdzimy do EU co jakis
                                                    czas, moj stary regularnie co roku do NL odwiedzac rodzine.
                                                  • kaja7 Re: do cudahy 13.01.06, 16:21
                                                    cudahy, ja sie odwazylam opuscic Polske i zaryzykowac, chociaz zastanawianie
                                                    sie i rozwaznie, co lepiej, gdzie, co ja bede robc, trwalo u nas 2 lata.
                                                    Oczywiscie zastanawialismy sie razem, gdzie byc. Nie wchodzila kwestia czy byc
                                                    razem czy osobno ale gdzie. Ja w Polsce zostawilam prace, prace naukowa co
                                                    moglaby mi dawac w przyszlosci jakis wiekszy preztiz, ale bez wyzutow sumiena
                                                    ja zostawilam. Nazywalam to bagno uniwersytecke, chociaz na zewnatrz o nim nikt
                                                    nie ma pojecie smile)))) Zazywszy na to ze w polsce musze byc nastawiona ze
                                                    zawodowo beda mi rzucac klody pod nogi,co tez mialo miejsce i to ze cudownie
                                                    byc z kims a nie samemu, czego mam teraz dowody, postanowailam sprobowac nowego
                                                    zycia.
                                                    Nie moge ci powiedziec czy mi sie udalo czy nie, bo wlasnie dopiero co
                                                    przyjechalam tu na wize narzeczenska. Ale znajac swoj zapal do pracy i wielka
                                                    chcec byca kims w zyciu oraz osiagniecia czegos, majac wyzanczony cel dotre do
                                                    niego.
                                                    Jako nauczycielka w POlsce, mozna TYLKO zyc satysfakcja ze czegos nauczylas ze
                                                    twoi maturzysci zdali, Niczym wiecej. Mowie to z pelna swiadomosca, bo moi
                                                    rodzice obydwoje sa nauczycielami i wiem co to znaczy zarabiac po nauczycielsku
                                                    i ile nerwow i czasu pochlania szkola. Mowie to rowiez z pelnym POWAZANIEM do
                                                    zawodu nauczyciela.Prosze nie nie przyjmij tego negatywnie.
                                                    Zycze zebys podjela wlasciwa decyzje, a wize narzczenska dostanie sie. U mnie
                                                    trwalo 4,5 miesiaca.
                                                    Nie chce ci niczego sugerowac, sama podejmiesz decyzje. Najwazniejsze jest byc
                                                    z czlowiekiem ktorego sie kocha (tak mysle) wtedy jest sie sczesliwym a praca,
                                                    ewentuana nauka LATWIEJ przychodza. Nie chce tez ci nic sugerowac bo sama te
                                                    pierwsze tygodnie czuje sie tu obco, ale szczesliwa i znow z wyznaczonym
                                                    celem.............
                                        • cudahy Re: do cudahy 13.01.06, 16:47
                                          Hmmm...bardzo mnie podnosicie na duchu. Jestem z natury optymista, moj pesymizm
                                          wyrosl z opinii, ktorych dlugo wysluchiwalam (glownie od wlasnego Olbrzyma)o
                                          tym jak bedzie bardzo trudno, ciezko i zle i chyba mimowonie poddalam sie tym
                                          nastrojom. U nas dochodzi jeszcze problem roznicy wieku, moze dlatego tyle
                                          strachu, rowniez nie mojego, ale i mi sie udzielilo.
                                          Mam jeszcze jedno wazne pytanie. Bedac na ostatnim roku studiow troche
                                          pomieszkiwalam sobie w UK. Bylam w Polsce na sesje, w sumie wyszlo tego pobytu
                                          okolo 7 miesiecy (2x3.5). Nie chce tego nigdzie wpisywac jako pobytu powyzej 6
                                          miesiecy (ostatecznie byly przeciez 2 3-miesieczne) i sciagac jakichs kwitow.
                                          Nie bylam tam zameldowana. Dobrze robie?
                                            • kaja7 Re: do cudahy 13.01.06, 17:02
                                              przy wize narzeczenskiej, nalezy dostarczyc zaswiadczenie o niekaralnosci jak
                                              mieszkalas za granica ponad rok. Ja mieszkalam 1,5 roku w niemczech wiec takie
                                              zaswiadczenie musialam miec. Wpisalam tez w miejscu gdzie pytano o miejsca
                                              zamieszkanie Niemcy i adres. Ale jezeli ty nie bylas w UK zameldowana i nie
                                              chcesz podawaac to nikt ci tego nie udowodni. Tak mysle.
                                              • cudahy Re: do cudahy 13.01.06, 19:07
                                                Kaja, z tego co zrozumialam wlasnie szykujesz sie do swojej drugiej z serii
                                                trzech ceremonii malzenskich, a na co dzien wypelniasz te wszystkie
                                                przerazajaco sie nazywajace papierki...czytam Twoje stare posty i znajduje
                                                odpowiedzi na moje przyszle pytania.
                                                Jak w koncu zrobic z tymi tlumaczeniami? W Polsce przez przysieglego, w
                                                Stanach, czy samemu i szukac pieczatki?? (metryka urodzenia, oceny ze
                                                studiow...)
                                                Gdzie jest Manitowoc?
                                                Spotkalas sie z Samo?
                                                • blue_jay Re: do cudahy 13.01.06, 19:26
                                                  ja tlumaczylam sama, przysiegly podbil pieczatki w POlsce, duuzo taniej.. 3
                                                  lata temu, kiedy wysyslalam papiery do www.wes.org za przetlumaczenie indexu
                                                  chciano ponad $400. Warto przysiasc faldek wink jesli potrzebujesz wzorca, moge
                                                  Ci pzreslacwink
                                                  • kaja7 Re: do cudahy 13.01.06, 20:12
                                                    co sie tyczy ewaluacji dyplomu to:
                                                    1)dyplom tlumaczylam sama + ksero polskiego
                                                    2)wyroznienie z laciny tlumaczylam sama + ksero polskiego
                                                    3)wyciag ocen se studiow dostalam w dziekanacie i tlumczylam sama + ksero
                                                    polskiego. Nie tlumaczylam indeksu, bo ten wyciag to wszytkie oceny z indeksu.
                                                    4)Wyciag ocen, niby, nie mozna widziec bo uczelnia w kopercie wysyla go na
                                                    adres w Stanach do WES. Ale oni mi dali (uczelnia) ja skserowalam i
                                                    przetlumaczylam a potem zanioslam i oni (uczelnia) wyslala do WES.
                                                    5) Studiowalam tez w Niemczech wiec poprosilam uczelni niemieckiej by juz po
                                                    ang. wwypelnili i wyslali Transscript of Records z przedmiotami tymi co robilam
                                                    w Niemczech. Mam w Niemczech kolezanke co mi tego dopilnowala.

                                                    Nie mailam zadnych pieczatek przysieglych na niczym. WES szybko mi przyslala
                                                    odp., zdziwialam sie nawet ze az tak.

                                                    co sie tyczy wizy. Do ambasady nic nie trzeba tlumaczyc na ang. pod
                                                    warunkiem !!!ze masz to po polsku. Ja musialam swiadectwo o niekaralnosci z
                                                    niememiec przetlumaczyc na ang. To mi zrobil tlumacz przysiegly.
                                                    Warto jest metryke urodzenia przedlumaczyc na ang. bo to sie tu przyda do
                                                    zielonej karty. Tez sama to zrobilam kierujac sie podpowiedziami fantastycznej
                                                    osoby z forum a mianowicie "samo". No i co ja jescze w Polsce zrobilam a czego
                                                    do wizy nie bylo potrzebne a tu bedzie to szczepienia. Zrobilam 2: MMR
                                                    (swinka, odra, rozyczka, 60zl) i (tezec i blonnica - TD 20zl, chcialam jescze
                                                    WZW B (przeciw zapaleniu wirusowemu watroby typy B) ale ja sie podaje w 2 lu 3
                                                    dawkach a na to juz nie mialam czasu. szczepienia robilam razem z badaniami do
                                                    ambasady, do wizy w Warszawie u DR Kruka, trwalo wszytko pol dnia. On na
                                                    specjalnym formularzu wpisal mi te szczepienia. A badania zapakowal do koperty
                                                    ktora musialam oddac w ambasadzie.

                                                    Mam nadzieje ze jasno wszytko napisalam.Ale jak masz pyatnnia to smialo pytaj.
                                                    Tak szykuje sie do cermonii slubnej, a nastepna dla rodziny bede miala w
                                                    polsce . Smiejemy sie z moim ukochanym ze nie bedziemy wiedzieli ktora rocznice
                                                    obchodzic smile

                                                    Manitowoc lezy na pn od chicago 2,5 h wzdluz Lake Michigan i 1h od Milwaukee.
                                                    pozdr
                                                • cudahy Re: do cudahy 13.01.06, 20:40
                                                  blue_jay, wzor mi sie chetnie przyda, wychodzi na to,ze czeka mnie duzo pracy z
                                                  tlumaczeniami. Naprawde moge to zrobic sama i nie wydawac fortuny na
                                                  przysieglych? Zrozumialam,ze kontakt z WES obowiazkowo jeszcze przed wyjazdem i
                                                  czeka mnie wizyta w dziekanacie.

                                                  Co 3 rocznice to nie 1 smile)
                                                  cudahy@gazeta.pl
                                                  • kaja7 Re: do cudahy 13.01.06, 21:11
                                                    WES mozesz sie zajac teraz lub juz po przyjezdzie, ja sie zajelam przed i jak
                                                    przyjechalam to na drugi dzien czekala mnie juz niespodzianka list z WES. Ale
                                                    radze ci teraz pojsc do dziekanatu. jak juz wszytstko maialm zgromadzone to
                                                    wypelnilam aplikacje online na str.WES i wyslalam wszytko a dziekanat swoja
                                                    droga, tak zeby bylo mniej wiecej w jednym casie.
                                                    Tlumaczenia, ktore mnie kosztowaly to zaswiadczenie o niekaralnosci z
                                                    niemieckiego na ang. ale w sumie niekosztowaly bo ten tlumacz okazal sie
                                                    znajomym jakisms tam mojego ojca i napisal na tlumczeniu: wolne od oplat.
                                                    reszte wszytkoo sama i jest ok.

                                                    Ja mysle ze to tylko tak brzmii ze duzo pracy ale jak to robisz stopniowo to
                                                    wcale duzo nie ma smile))Jak moj narzuczony chyba w czerwcu 2005 petycje, ta
                                                    ktora porzebna w stanach bo juz 3 listopada mialam wize.
                                                  • karinabar Re: do cudahy 16.01.06, 01:35
                                                    Czesc! Przylecialam do Stanow na wizie narzeczenskiej. Obecnie jestem w Seattle
                                                    i biore slub za niecaly miesiac. Dlugo nie sledzilam tego watku i teraz
                                                    nadrabiam straty. Cudahy musze skorygowac pewne wypowiedzi odnosnie szczepien.
                                                    Od wrzesnia 2005r. karta szczepien jest obowiazkowa juz podczas procedury
                                                    przyznania wizy narzeczenskiej. Moj lekarz o tym nie wiedzial i z doswiadczenia
                                                    wiem, ze lepiej wszystko sprawdzac dokladnie na stronie internetowej ambasady
                                                    amerykanskiej nawet na dzien przed interview.
                                                    Co do karty przebiegu studiow to sporzadzilam ja sama w jez. pol. i ang.
                                                    pozniej podpis dziekana + pieczatki (wzor karty mozesz pobrac ze strony
                                                    internetowej Ministerstwa Edukacji i Sportu)
                                                    Tytul magistra przetlumaczyl mi tlumacz przysiegly w Polsce jako Master of
                                                    Science in ........ - zgodnie ze strona internetowa mojej uczelni.
                                                    Nic sie nie boj, zbierz sie w sobie i zalatwiaj wize. Zycie w zawieszeniu to
                                                    chyba nie jest dobre rozwiazanie. Sama dlugo sie zastanawialam, zostawilam w
                                                    Polsce wszystko: przyjaciol, rodzine, ukochanego psa, dobra prace, mieszkanie.
                                                    Nie powiem, ze jest mi super latwo. Tesknie, nie mam tutaj nikogo poza
                                                    ukochanym. On jest studentem, ja bez pracy, przynajmniej narazie (= duzo
                                                    stresu) ale bylo warto. Dom jest tam, gdzie serce twoje.
                                                    Powodzenia!
                                                  • cudahy Re: do cudahy 16.01.06, 11:58
                                                    Bardzo Wam wszystkim dziekuje, w ciagu jednego weekendu dowiedzialam sie wiecej
                                                    niz poprzez wczesniejsze zmudne i dlugie przegladanie stron internetowych
                                                    ambasady. Coz, nalezy zakasac rekawy i zabrac sie do pracy.
                                                    Karinabar, masz zupelna racje- jakakolwiek decyzja jest lepsza niz zycie z
                                                    zawieszeniu. Praca na pewno sie znajdzie.
                                                    Zycze Tobie i Kaji niezapomnianej ceremonii slubnej...i trwania w tym
                                                    optymizmie, ktory dzieki wam i mi sie udzielil.
                                                  • karinabar Re: do cudahy 17.01.06, 08:36
                                                    Dzieki!! A ja zycze Tobie szybkiego zalatwienia formalnosci i duzo szczescia,
                                                    niezaleznie od miejsca pobytu. Jak bedziesz miala jakies pytania to bardzo
                                                    chetnie pomoge. Buziaki
                                                  • cudahy Re: do cudahy 16.01.06, 11:58
                                                    Bardzo Wam wszystkim dziekuje, w ciagu jednego weekendu dowiedzialam sie wiecej
                                                    niz poprzez wczesniejsze zmudne i dlugie przegladanie stron internetowych
                                                    ambasady. Coz, nalezy zakasac rekawy i zabrac sie do pracy.
                                                    Karinabar, masz zupelna racje- jakakolwiek decyzja jest lepsza niz zycie z
                                                    zawieszeniu. Praca na pewno sie znajdzie.
                                                    Zycze Tobie i Kaji niezapomnianej ceremonii slubnej...i trwania w tym
                                                    optymizmie, ktory dzieki wam i mi sie udzielil.
                            • blue_jay Triskell 11.01.06, 04:37
                              mowisz o pierwszym interview? na pierwszym interview to chcieli od nas tylko
                              papier z banku potwierdzajacy nasze wspolne konto, panie zadala kilka pytan i
                              po wszystkim. Nie bylo mowy o zadnych szczepionkach ani niczym w tym stylu
                              • triskell Re: Triskell 11.01.06, 07:26
                                Teoretycznie na tym pierwszym podobno mogą o to zapytać. Jak widać często
                                zapominają ;-D. Do drugiego, tego po dwóch latach, niebawem się przygotowujemy
                                (tzn. za jakiś miesiąc wysyłamy papiery), ale z tego, co wiem, to podczas
                                drugiego nawet zarobki ich nie interesują (przynajmniej nic na ten temat nie ma
                                wśród dokumentów, które należy wysłać), tylko czy małżeństwo trwa.

                                Ty chyba jesteś w Stanach dłużej ode mnie, prawda? Jesli tak, to jak u Ciebie
                                wyglądała sprawa po dwóch latach, wzywali Was na ponowną rozmowę czy
                                zatwierdzili pocztą?
                                • blue_jay Re: Triskell 11.01.06, 07:34
                                  Drugiego interview poprostu nie bylo, a wcale duzo papierzysk udowadniajacych,
                                  ze wciaz jestesmy malzenstwem nie wyslalam. I poczta dostalam potwierdzenie, ze
                                  mam sie stawic w urzedzie ze zdjeciami, bo moja pierwsza karta miala zdjecie z
                                  3/4 profila twarzy, teraz trzeba przodem, pobrali odcisk palca, zadnych pytan.
                                  Dzien dobry, pani tu nacisnie, tam podpisze, do paszportu wbito mi pieczatke
                                  znowuwink i karta przyszla do domu po chyba 3 tygodniach. W lutym bede mogla
                                  skaldac papiery o obywatelstwo juz.. na razie myslewink
                                  • triskell Re: Triskell 11.01.06, 07:41
                                    Dzięki, Bluejay smile. Ja właśnie taka mam nadzieję, że tego drugiego interview
                                    nie będzie smile

                                    Ściskam i życzę podjęcia takiej decyzji w sprawie obywatelstwa, która Cię
                                    uszczęśliwi i będzie dla Ciebie lepsza smile
                                  • samo Re: Triskell 11.01.06, 07:58
                                    Jak to w koncu jest z tym obywatelstwem osob,ktore wziely slub z obywatelem
                                    amerykanskim?Mozna skladac papiery
                                    a)3 lata od DATY SLUBY
                                    b)3 lata od 1 interview/zielonej karty
                                    c)3 lata od 2 interview/stalej zielonej
                                    ???
            • kazia001 Re: jak dlugo jest wazny wniosek? 07.04.06, 16:11
              Cudahy z nieba mi spadlas. Wlasnie przeczytalam Twoje wypowiedzi i czuje sie o
              niebo lepiej. Mam dokladnie taka sama sytuacje…. Chyba mozemy sobie nawzajem
              podac reke. Mnie tez watpliwosci targaja, z ta visa narzeczenska, tez dostalam
              pakiet z ambasady w styczniu i jakos nie bylam w stanie go wypelnic. Nagle
              zrodzily sie we mnie straszne watpliwosci o zyciu w malzenstwie, za oceanem itd
              itp, Praca w USA sie nie przejmuje i choc tu (tez na obczyznie bo na Zielonej
              Wyspie) mam bardzo fajna prace to jednak zgadzam sie z Tamsin co do tego ze w
              USA mozna latwiej zaistniec zawodowo niz w Polsce. Podam przyklad nauczycielki
              Polskiego ktora wyemigrowala 2 lata temu. Od jakiegos czasu robi kursy
              nauczycielskie i ksztalci sie do pracy w zawodzie. W Stanach jest wiele mozliwosci.
              Wlasnie teraz moje emocje troche opadly i punk widzenia ulegl zmianie. Ciesze
              sie ze te papiery wazne sa rok tak wiec chyba mam jeszcze czas na opamietanie
              sie smile))
              Tobie zycze powodzenie, a moze juz podjelas decyzje. Swoja droga nawet jak
              postarasz sie o wize teraz wciaz masz 6 miesiecy na przyjazd do USA, tak wiec
              mozesz bez przeszkod zakonczyc rok szkolny.
              Ciekawa jestem co postanowilas........
      • kaja7 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 10.01.06, 15:21
        "cudahy" ja jastem ta nastepna w Wisconsin, mieszkam obecnie w Manitowoc. Zycze
        powodzenia w zalatwianiu wizy narzeczenskiej.
        A co sie tyczy waznosci wyslanego pakietu to zadzwon do ambasady, bo na maila
        odpowiedza po 10 dniach roboczych, cyba ze sie nie spieszyszsmile)
        • cudahy Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 10.01.06, 15:57
          Fantastycznie, wlasnie rozmawialam z moim Olbrzymem, nazwalam go cheesehead i
          koniecznie chcial sie dowiedziec skad wzielam to okresleniesmileZ ambasada...nie
          wiem czy sie spiesze, bo jesli moja aplikacja jest OK, to moze sie to potoczyc
          zbyt szybko, jestem nauczycielem, chce moich maturzystow do konca doprowadzic.
          Czy ktos moze wie co nalezy zrobic,zeby zdobyc teaching licence? Podobno kilka
          prostych egzaminow, moze ktos zna szczegoly?
          Pozdrawiam wszystkich, ktorzy mieli cierpliwosc przez te wszystkie procedury K1
          przebrnac..a widze,ze to dopiero poczatek...
    • ania_2000 Re: reportaz o wizy narzeczneskiej 13.01.06, 21:33
      annie_laurie_starr napisała:

      > Pisze reportaz o wizie narzeczenskiej do USA. Interesuja mnie kontakt z
      > osobami, ktore taka wize dostaly i jak potoczyly sie ich losy. Ten reportaz
      > ma pokazac wszystkie fazy procesu, a jadnoczesnie nie znudzic czytelnika i
      > opowiedziec historie prawdziwych ludzi.
      > Bede wdzieczna za pomoc.



      ____________________________________________________________________________

      a ten reportaz to kiedykolwiek powstal?????
          • ania_2000 Re: znalazlam reportaz! 17.01.06, 20:22
            i to jest ten "reportaz"?

            wiecie co? rozczarowalam sie

            - napisane to jak...relacja z "kronik sadowych".
            bez stylu, polotu - suche, zdawkowe pare zdan - sztuczne to jakies...

            gdzie sie to ma tych TUTEJSZYCH pelnych milosci i uczucia love stories???

            kazda z WAS dziewczyny - ma wiecej talentu pisarskiego niz ta..anna witkowska
            • annie_laurie_starr Re: znalazlam reportaz! 17.01.06, 20:46
              Ania2000, Ty mnie nie trawisz i to jest dosyc oczywiste. Widac, ze nigdy nie
              pisalas do zadnego czasopisma. Kazde pismo ma inne wymogi i pozwala na
              okreslana ilosc slow.. Jedne lubia dlugie kwieciste reportaze ala love story.
              Innym chodzi o porady. Ten reportaz mial przeprowadzic przez kolejne etapy
              starania sie o wize. Czasopismo to akurat nie nazywa sie "Romantica". Pomogly
              mi dziewczyny z forum, ale celowo i za ich zgoda zmienilam ich imiona, zeby
              mogly zachowac choc troche prywatnosci.

              A przywolywanie po nazwisku jest conajmniej zenujece, droga Aniu2000. Nie
              musialas tego robic, w koncu uzywam nicka. Cos widze, ze bardzo Ci chyba
              zalazlam za skore tym Bushem, ze sie mnie bardzo czepiasz.

              Ja sie tez rozczarowalam co do tego forum.

              Good Bye!
              • ania_2000 Re: znalazlam reportaz! 17.01.06, 20:58
                upssmile))

                i dostalo mi sie po uszach - i to jeszcze za bushasmile)

                ps - przeciez podpisalas sie publicznie pod artykulem? to jakas tajemnica???

                i nie pisz ze sie roczarowalas co do tego forum - bo to jest potwarz dla tylu
                dziewczyn, ktore cie przyjely tak bardzo zyczliwie, i tak ci zawierzyly i
                zwierzyly ci sie z najintymniejszych spraw zyciowych.
                to ze masz problem co do mojej osoby - nie powinno rzutowac na obraz ogolny.. a
                jezeli tak jest, to jeszcze bardziej swiadczy o Twoim Charakterze..
                • annie_laurie_starr Re: znalazlam reportaz! 17.01.06, 21:11
                  Artykul napisalam nie dla Gazety Wyborczej i celowo nie wysylalam linka do
                  forum, bo tutaj chcialam byc annie_laurie_starr. Gdybym chciala byc znana
                  imieniem i nazwiskiem to tak bym sie podpisywala.

                  A po uszach ci sie nalezalo, bo zachowalas sie niezbyt kulturalnie. Nie chodzi
                  o opinie na temat mojego stylu pisania, masz do niej prawo, tylko o to, ze nie
                  wiesz, kiedy stajesz sie napasatliwa.

                  Rozczarowanie wobec forum wynika z tego, ze nawet na takim fajnym forum mozna
                  sie przejechac jesli chodzi o zachowanie jakichs zasad kultury miedzyludzkiej.
                  Jesli znasz czyjes dane personalne z innego zrodla niz to forum, to
                  przyzwoitosc nakazuje, zeby ich nie oglaszac.

                  Co do dziewczyn, ktore mi sie zwierzyly, to jestem im bardzo wdzieczna i
                  konsultowalam z nimi cala sprawe. I jesli nie bylo tutaj linka do reportazu to
                  takze dlatego, ze go nie chcialy. Ale niektore osoby nie umialy tego
                  uszanowac.