Porozmawiajmy o nalogach...

24.07.05, 23:13
wink
Zapraszam do zwierzen, bez czego nie mozecie albo ciezko Wam zyc? wink
Zaczne od:
- kawy (no coz, nie moge normalnie bez niej funkcjonowac)
- zielonych oliwek - pozeram sloikami (doszlo do tego, ze jak jestesmy na
zakupach i podchodze do "niebezpiecznej" polki, to M. mowi cos w
stylu..."just one jar, no more, come on, you can do it..wink))"
- decoupage
- ach, no i kawa, mowilam juz?

Przyznawac mi sie wink
Pola
    • triskell Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:22
      - Bez kąpieli (odczułam to ostatnio, gdy z przyczyn zdrowotnych przez miesiąc
      skazana byłam jedynie na prysznic),

      - Bez podróży. Jeśli nie ruszę nię nigdzie przez kilka tygodni, to zaczynam czuć
      się uwięziona.

      - Wstyd powiedzieć, ale bez internetu. Swoje pierwsze kroki rano kieruję do
      komputera.

      - Bez przyjaciół (mniemam, że pytanie brzmiało "czego", nie "kogo", ale nie
      chodzi mi tu o konkretne osoby tylko o ogólne poczucie bliskości z kimś, do kogo
      mi duchowo blisko).

      - Jeszcze tydzień temu napisałabym, że bez czekolady, ale jakoś na razie na tej
      kopenhaskiej mi zupełnie ochota na słodycze przeszła.

      ... i jak coś mi sie jeszcze przypomni, to dopiszę.
    • tiffany7 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:23
      KP
      • triskell Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:24
        tiffany7 napisała:
        > KP

        Tak, to zdecydowanie ujęłam w punkcie "internet" smile
        • mulinka Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:41
          Pola,
          tez mialam kiedys bzika oliwkowego
          da sie wyleczyc
          trzeba sie najesc, najesc baaaaardzo duzo
          oliwek zjadlam (na raz, bez niczego innego) duzy taperz, pelen
          zjadlam tyle, ze mialam naprawde dosc....na jakis czas
          teraz jem, jak ludzie, pare sztuk
          smile
          gorzej z lobsterami....
          bo jem i jem i najesc sie nie moge
          (ale to dlatego, ze brakuje mi jodu w organizmie i...wlasciwie jem na
          lekarstwo smile

          ale na powaznie
          to moj nalog, to palenie
          palic zaczelam...jako kilkuletnie dziecko i...tak mi juz zostalo
          buziak!
    • nataasza Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:25
      Oj mam ich troszke smile
      Po primo papieroski pale, z dnia na dzien co raz wiecej.
      No i kawusia moja kochana. Tutaj nalog dziala podobnie. Zaczynam pic coraz
      wiecej i wiecej, czesto zdarza mi sie pic rowniez poznym wieczorem.
      Hmm... no tak mysle, ze chyba komputer powoli zaczyna dzialac jak nalog. zle
      sie czuje gdy nie mam dostepusad
      Czytanie i chwile gdy moge byc sama. Bez nich wysiadaja mi baterie.
      No to sie wyspowiadalam.
      natasza
      p.s. Pola, daj znac prosze czy doszlo do ciebie to co dojsc mialo.
      wybieram sie na wakacje i chcialabym pojechac z czystym sumieniemsmile
    • feelfine Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:26

      Ja jestem uzalezniona od spania smile
      Jesli nie przespie min. 8 godzin nie funkcjonuje normalnie,
      nie rozumiem co sie do mnie mowi i w ogole jestem pol zywa.
      Poza tym jestem uzalezniona od ksiazek (moj rekord bez
      ksiazki to 3 tygodnie - wiecej nie dam rady) i od mego
      komputera. Komputer i ksiazki to byly zawsze dwie rzeczy,
      ktore ze mna wozilam po roznych dziwnych miejscach do ktorych
      sie przeprowadzalam.
      Acha i od kiedy robie sobie diete (6 dni) to ciagle mysle o
      slodyczach, wiec nie wiem czy jestem uzalezniona od slodyczy
      czy od myslenia o nich. W kazdym razie o roznych postaciach
      czekoladek, ciast i tortow mysle co najmniej 100 razy dziennie.
      To juz chyba choroba. Nawet mi sie snia sad(((
      Czy sa jakies kluby od tego ?? Klub Anonimowych Slodyczomaniakow ???


      Pozdrawiam,

      Feelfine
      • triskell Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:50
        feelfine napisała:
        > Acha i od kiedy robie sobie diete (6 dni) to ciagle mysle o
        > slodyczach, wiec nie wiem czy jestem uzalezniona od slodyczy
        > czy od myslenia o nich. W kazdym razie o roznych postaciach
        > czekoladek, ciast i tortow mysle co najmniej 100 razy dziennie.
        > To juz chyba choroba. Nawet mi sie snia sad(((

        Hehe, ja jakoś tak po jednym czy dwóch dniach kopenhaskiej w ciągu jednej nocy
        miałam dwa rózne sny o podobnym scenariuszu. W jednym bohaterką było kilka
        kostek czekolady, a w drugim kanapka z białego chleba z mnóstwem rzeczy na niej.
        W obu przypadkach we śnie zjadłam owe rzeczy... i nagle przypomniałam sobie, że
        przecież jestem na diecie! W obu snach nie chodziło o to, że ja jakoś tak bardzo
        tych produktów pragnęłam, po prostu zapomniałam się, tak z zapędu. Wydaje mi
        się, że musiało to być odbicie jakichś podświadomych obaw, że dieta się nie uda.

        Ale naprawdę jestem zaskoczona tym, że zupełnie nie mam teraz ochoty na
        słodycze. Ta dieta kopenhaska naprawdę jakiś pstryczek w organiźmie przestawia.
    • jan.kran Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:41
      Co jest decoupage ?
      • gherarddottir Re: Porozmawiajmy o nalogach... 24.07.05, 23:50
        ja chyba nie jestem uzalezniona od niczego tak naprawde...
        pale, ale jak np jestem chora to potrafie nie palic przez dwa tygodnie, gdy
        pracuje i wiem, ze nie mozna palic w pracy tez nie pale calymi dniami, a
        potemw domu juz mi sie nie chce. Mozna powiedziec, ze pale wtedy kiedy mam
        ochote - wszyscy znajomi mnie sie pytaja jak mi sie udalo przez tyle lat nie
        wpasc w kompletny nalog - odpowiedzi nie znam. Zima np nie palilam w ogole
        przez dlugi czas, teraz sobie popalam siedzac przy kompie, ale wczoraj i
        przedwczoraj nie wypalilam ani jednego, dzis 2 sztuki.
        Kawa - pije, ale moge bez niej zyc, tv - ogladam, ale bardzo wybiorczo,
        komputer - uzywam codziennie, ale zdarza mi sie jak np mam gosci mimo dostepu
        nie otworzyc ani razu...
        Jedzenie - raczej nie jestem od niczego, lubie truskawki i jagody - ale po
        najedzeniu sie np zjedzneiu jednego talerza wystarcza mi na dlugi czas.
    • a.polonia Re:internet, oliwki, decoupage... 24.07.05, 23:50
      No tak, internet tez moglabym zaliczyc, z tym, ze jak nie mam dostepu do netu,
      to mi go nie brakuje, tzn wystarczy mi sprawdzac poczte raz w tygodniu...

      Mulinko, ale ja lubie oliwki, nie chce sie leczyc wink))))


      Kranie, decoupage:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1111&w=19591237&v=2&s=0
      • marjanna1 Re:internet, oliwki, decoupage... 25.07.05, 00:38
        Ciezka sparwa z tymi uzalenieniami. Chyba tylko ksiazki mi zostaly. I muzyka i
        taniec. Tak. Ja nie potrafie zyc bez muzyki, tanca i ksiazek.
        Palenie zostawilam w przeszlosci. Okazalo sie ze nie bylo tak ciezko ja sie
        wydaje.
        pozdrawiam
      • jan.kran Re:internet, oliwki, decoupage... 25.07.05, 11:37
        a.polonia napisała:

        > No tak, internet tez moglabym zaliczyc, z tym, ze jak nie mam dostepu do netu,
        > to mi go nie brakuje, tzn wystarczy mi sprawdzac poczte raz w tygodniu...
        >
        > Mulinko, ale ja lubie oliwki, nie chce sie leczyc wink))))
        >
        >
        > Kranie, decoupage:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1111&w=19591237&v=2&s=0

        Obejrzałam zdjęcia. ładne smile))) Podziwiam ludzi którzy mają zdolności
        artystyczne...
        Kran Leworęczny.
    • tamsin Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 01:35
      ja tak jak feelfine, uzalezniona jestem od spania, lubie sie dobrze wyspac, a w
      weekendy to moj zwyczaj zrobic sobie drzemke. Nie mam innych nalogow chyba (?)
      bo bez kawy moge zyc, papierosow nie pale i nie lubie nawet zapachu dymu na
      dworze, z nalogiem kupowania butow zerwalam, po tym jak "odnalazlam" pare
      pudelek z nowymi butami w szafie, kupionymi pare miesiecy temu i zapomnianymi w
      tym samym dniu..wiecej grzechow nie pamietam wink
    • werata Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 05:18
      Hehe, dolaczam do nalogowcow.
      Nalogowo robie zdjecia mojemu synkowi:
      jak wchodzi na hustawke, jak siedzi na hustawce, jak schodzi z hustawki, jak...
      smile))

      Nie moge zyc bez... herbaty. Dobry gatunek, swiezo zaparzona na dobrej wodzie,
      bez cukru, mniammm.
      Gdy spedzalam wakacje gdzies na poludniu Europy (np.Grecja, Wlochy) i
      zamawialam w knajpce herbate, to pytali, czy chora jestem.

      Nie palilam na szczescie nigdy, kawka owszem - b.lubie choc Aussie nie maja
      pojecia, jak parzyc kawe, to, co tu serwuja przypomina pomyje.
      No i do kawki cos malego, cos slodkiego lubie.
      papa spiaca Europo smile
      • grazyna10 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 08:03
        - poranny kubek kawy
        - papierosy przez caly dzien
        - ksiazki (nie zasne jak nie przeczytam paru stron)
        - chyba tez juz komputer zaczyna byc moim nalogiem
        - ostatnio przez a moze dzieki Poli rowniez decoupage
        Nalogow jedzeniowych nie mam, wszystko jem ale tez nie ma produktu bez ktorego
        nie moglabym sie obejsc. Szalalam kiedys w sposob wrecz nienormalny za chalwa.
        Kiedys dostalam caly blok chalwy 2kg. Polowe zjadlam za jednym zamachem.
        Nastapil przesyt i od tego czasu jem normalnie, czasem, kawalek.
        • annah11 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 09:09
          Dobra kawa nie jest zla, szklanka czerwonego wytrawnego wina codziennie (nie
          kieliszek !)do kazdego obiadu. Komputer, ale czy jestem uzalezniona ?
          Chyba nie. Nalogowo natomiast czytam. a.smile))
    • sabba Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 10:09
      POla, nie kupuj sloikow!!! Kupuj swieze w zalewie - to dopiero pychotka!!!
      A co do nalogow to za takowe uwzama tylko te ktore mi by szkodzily a jak na
      razie zadne z moich przyzwyczajn mi az tak nie szkodzi...smile
    • ponponka1 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 10:11
      Ja muuuusze spac w nocy - najlepiej 7-8 godzin! To mi nabija beterie na caly dzien.
      Jestem uzalezniona od sniadania. Natomiast obiad i kolacja moga dla mnie nie
      istniec.
      Uwielbiam czytac - ksiazki i tygodniki polityczne. Jak nie mam po reka czegos do
      czytania, np. jadac samochodem jako pasazer, to rozgladam sie po okolicy za
      czmys, na czym moglabym oko zawiesic. Obecnie sa to reklamy i tabliczki z
      nazwami miast lub ulic. Jako dziecko liczylam konie smile
      Internet...hmmmm mysle, ze sprawia mi przyjemnosc, ale to jeszcze wolny wybor
      Ale w internecie - KUPA i forum Norwegia

      Cmok (jaki smok?)
      • viki2lav Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 10:17
        ja to sie po 30-tce jakas spiaca zrobilam, 6-8 godzin obowiazkowo, samo
        przyszlo!
        nie moge zyc bez internetu, kawy (boli mnie glowa jak nie wypije choc jednej)
        i samochodu, ja po prostu uwielbiam jezdzic! (nawet jako pasazer), milosc do
        ksiazki przez pewien czas mi przeszla, nie umialam nic sensownego wygrzebac
        albo znow glowa walczyla z tytulem (do tej pory smieje sie z mojego podejscia
        do Martwych dusz...) ale ostatnio znowu pozeram w ilosciach hurtowych!
    • blaubeeree Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 11:55
      Moje nalogiwinkoj,duzo ich jestwink
      po pierwsze kawa - chociaz ostatnio ze wzgledu na b.wysokie cisnienie mam
      zabronione picie kawysad((( ale i tak pije,jedna dziennie,
      dalej ksiazki-skrzywienie "zawodowe"winknie zasne bez przeczytania chociazby
      jednej stronki,
      a internet-zastanawialam sie nad tym niedawno i doszlam do wniosku,ze
      uzalezniona nie jestemwinkjak jest to dobrze a jak nie ma tez nie jest zlewink
      i papierosysadnajgorsza rzecz..ale nie moge sie jakos zmusic do przestania,pale
      co prawda mniej niz wczesniej,ale mimo to duzo za duzosadmam nadzieje,ze kiedys
      bede mogla sobie powiedziec "dosc" i wiecej nie zapale!
      Pozdr.smile
    • triskell Let's talk about sex... 25.07.05, 12:00
      Aż dziwne, że nikt jeszcze tego nie wymienił tongue_out
      • jan.kran Re: Let's talk about sex... 25.07.05, 12:03
        triskell napisała:

        > Aż dziwne, że nikt jeszcze tego nie wymienił tongue_out

        Wiesz może dlatego że nałóg kojarzy się z czymś niemiłym...
        Kran.
        • triskell Re: Let's talk about sex... 25.07.05, 12:12
          jan.kran napisała:
          > Wiesz może dlatego że nałóg kojarzy się z czymś niemiłym...

          No co Ty, przecież większość osób wspominała w tym wątku o miłych rzeczach:
          kawunia, książki, decoupage, oliwki... gdzie to niemiłe?
          • sabba bo sex 25.07.05, 12:20
            to tak jak oddychaniesmile)) no dobra, nie zawsze w kazdmy momencie konieczne. ale
            nie szkodzi, wrecz przeciwnie...smile
      • nataasza Re: Let's talk about sex... 25.07.05, 13:10
        He, he...no z tym nalogiem u mnie, jak z kazdym innym. Im starsza jestem tym
        chce wiecej i wiecejsmile
        pozdrawiam
        natasza
      • gherarddottir Re: Let's talk about sex... 25.07.05, 20:27
        sex nie jest dla mnie nalogiem bo nalog kojarzy mi sie z czyms co ma swoje zle
        skutki (pale-choroby nowotworowe, gorsze powonienie itd, za duzo slodyczy -
        przybieranie na wadze itd).
    • thorgalla Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 13:06
      -wszystko co czekoladowe:budyn czekoladowy,ciastka w czekoladzie,cukierki
      czekoladowe,wafelki w czekoladzie,sama czekolada i lody czekoladowe!!!!
      -chalwe tez lubie i mam w lodówce kilogramowe opakowanie ale boje sie go zaczac
      bo zjem wszystko na raz,
      -internet,mam kilka stron które odwiedzam obowiazkowo codziennie,po kilka razy,
      -czytanie,ale z tym róznie bo mam okresy,ze nie potrzebuje a czasami jedna
      ksiazke za druga,
      -spanie tez mozna doliczyc do nalogów

      Wiecej grzechów nie pamietam
    • samo Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 18:39
      a.polonia napisała:

      > wink
      > Zapraszam do zwierzen, bez czego nie mozecie albo ciezko Wam zyc? wink

      - ostatnio staram sie rzucic papierosy (nie jestem tak typowo uzalezniona, bo
      nie mam rano jakiejs strasznej ochoty na palenie- jak sobie przypomne moja mame
      wsciekajaca sie rankiem kiedy moj ojczym zabieral do pracy ostatnia paczke to
      mi skora dretwieje, ale zawsze chce mi sie zapalic jak jestem w barze albo sie
      z kims pokloce- i to tez chcialam wyplenic), no i jako ze popalam juz dobre
      kilka lat to staram sie zajac czyms innym mysli- a wlasnie- macie tak samo ze
      jesli np. zaczynacie sie odchudzac to tym bardziej chodzicie glodne albo z tzw.
      smakiem na cos, a jak rzucacie palenie to jeszcze bardziej chce sie palic?No i
      wlasnie ja zaczelam walke i chyba uzaleznilam sie od marchewek, tzw. baby
      carrots, malych marchewek juz gotowych do spozycia, zajadam sie nimi maczajac w
      ranch dressing (2 lyzki maja 160 kalorii, zbrodnia)
      -ksiazki- ostatnio tylko non-fiction, skacze po tematach, jak sie w cos
      zaglebie to nawet nie ma co probowac mnie wyciagac, mysle i chce mi sie mowic
      co przeczytalam ale niestety zazwyczaj to nikogo nie interesuje ;o)
      - internet- glownie poczta i forum, ostatnio ktos mi chcial dogryzc na "Praca w
      Ameryce" i zapytal czy nie mam prywatnego zycia, jakos tak przykro mi sie
      zrobilo, bo mam, ale i tak lubie czasem cos komus tam doradzic, ubolewam tylko
      nad brakiem kultury (i dlatego ciesze sie ze odkrylam to forum)
      -buty, torebki,kolczyki i farbowanie wlosow- jako ze to "Kobieca Polonia" to
      oszczedzcie mi tlumaczenia- chyba nie musze mowic ze nawet jesli ostatnio
      kupina torebka wciaz nadaje sie do noszenia to nowa tez... ach...

      ;o)
      • marjanna1 Do "samo" 25.07.05, 18:48
        Ja rzucalam palenie z ksiazka "Easy way to stop smoking" i pomogla.
        Polecam
        • iwo19 Re: Do "samo" 25.07.05, 19:42
          palenie rzucilam 10lat temu ale teraz zdarza mi sie dymka od znajomych
          podciagnac.a uzalezniona jestem
          -od mojego m , nie moge bez niego zyc
          -spania
          -przyjaciol i znajomych ,strasznie stadne stworzenie jestem
          - imprezek czesto alkoholem zakrapianym ,chociaz alkoholikiem jeszcze nie jestem
          (bronie sie jak moge)
          -kiedys bylam od tanca i teraz staram sie na nowo to wskrzesic
          -od sluchania roznej,naprawde roznej ,bardzo glosno , muzyki w samochodzie
          -niestety od martwienia sie co bedzie dalej
          -i nad czym teraz mocno pracuje,od jedzenia ,uwielbiam dobrze ,duzo
          zjesc ,najlepiej nie w domu ,restauracyjka jakas lub u dobrej kucharki w domu
      • triskell Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 23:36
        samo napisała:
        > farbowanie wlosow

        No jak ja o tym mogłam zapomnieć?! Oczywiście, farbowanie włosów, zdecydowanie!
    • h2so43 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 25.07.05, 20:14
      Papierosy - dzień się od nich rozpoczyna i kończy. Herbata - hektolitry
      wypijam. Ogród - mam miliony roślin dużych i maleńkich roślineczek.Kocham je
      wszystkie, i te szlachetne, i te polne, nawet chwasty mają u mnie schronienie.
      O roślinach i ich zwyczajach, o ich życiu i urodzie mogę bez końca. Zatrzymuję
      się przed różą albo nad tajemniczym zielskiem i kontempluję długo, bardzo
      długo. W rzeczywistości mój ogród nie jest nawet w połowie tak piękny, jak ten
      z marzeń. Ciągle kupuję nowe rośliny, ziemię, korę, nawozy, jakieś łopatki i
      grabki. To jest nałóg. Z myślą o nadchodzącej starości urządzam ogród tak, by
      się dobrze prezentował nawet gdy zdziczeje. Bez ogrodu byłabym nieszczęśliwa.
      Nie umiałabym bez niego żyć.
    • roseanne Re: Porozmawiajmy o nalogach... 26.07.05, 00:07
      kawa,
      inernet
      kawa
      ksiazki
      kawa
      no i jeszcze kawa,
      a jakbym zapomniala to kawa
      aha , wspominalam o kawie? smile
    • kotorybka Re: Porozmawiajmy o nalogach... 26.07.05, 02:52
      Ciekawe, ja bez kawy mogę żyć. Gdy (niedawno) byłam w ciąży całe 9 miesięcy przeżyłam pijąc kawę
      Inkę i codziennie mnie nieźle przebudzała ;-O
      Za to bez czekolady mlecznej i świeżego chlebka ciężko by było...
      *******
      A oto mój Matti-mam już 9 miesięcy!
      • melba_piszczykowa Re: Porozmawiajmy o nalogach... 04.08.05, 13:25
        moze kawa? ale nie, ostatnio pije inke i sobie to chwale...
        moze papierosy? ale miewam okresy przestoju...
        moze internet? hm, jak nie siedze w pracy to sie okazuje ze sa inne rzeczy do
        roboty niz patrzenie w ekran...
        moze jedzenie? oooo tu chyba sie zgodze ze to aktualne smile
        koty! to jest nalog, czasami jak wiem ze siedza same w domu i nie ma ich kto
        nakarmic to mam ssanie wewnetrzne zeby sie z pracy urwac wink a jak przychodze
        okazuje sie ze swiezo wylozone miesko wcale je nie neci i z powodzeniem zajmuja
        sie tarmoszeniem miedzykocim i ze wcale nie bylam im tak niezbedna smile
        no i drugi nalog ktory chwilowo czeka na lepsze czasy to motorki... a
        konkretnie jezdzenie na motorku bo co mi po ogladaniu ich w czaspoismach lub w
        internecie? to jak lizanie cukierkow przez szybke... ale to sie zmieni znow w
        przyszlym roku smile albo wczesniej

        no i taki powazniejszy nalog... to rozwoj, rozumiany ogolnie. moj wlasny
        rozwoj... jak nie czytam nowych rzeczy, nie rozmawiam na nowe tematy, nie mam
        myslowek intensywnych i nowych doznan to mam wrazenie ze spadam w fotel przed
        telewizorem z ktorego nie ma ucieczki wink tak zyje moj tato i zawsze to byla dla
        mnie czysta zgroza smile
        • kociaszek Re: Porozmawiajmy o nalogach... 04.08.05, 14:35
          kawa - dobra z mokatiery, nalog doprowadzony do mistrzostwa 5-letnim pobytem we Wloszech
          wino-ser-bagietka
          wino
          ser
          bagietka...francuskie nawyki...
          spanie...dlugie, rozkoszne i chlodnym pomieszczeniu, budzenie przez delikatne musniecia promykow
          slonka
          dobre jedzenie, knajpy, probowanie nowych rzeczy..., kolorowe drineczki, wszysko koniecznie w
          doborowym towarzystwie...
          przyjaciele...
          ksiazki
          samotne spacery nad morzem
          ceili dancing...w obecnej chwili na przymusowej abstynencji...w Lyonie nikt nie tanczy setow, ceili ani
          nie stepuje...zamierzam jedzic na stage raz w miesiacu do Mediolanu...
          INTERNET...
          praca, ktora jest pasja...

          PS co do slodyczy...Po kopenhaskiej wzrasta poziom chromu w org...reguluje chec na slodkie
          cudownie...wystarczy jesc zielono...kiedys zrobilam sobie kuracje chromem organicznym...polecam
          paniom ktore zyc nie moga bez czekolady, wole steka, albo pyszny obiad...
        • charlize79 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 05.08.05, 09:08
          triskell "- Bez podróży. Jeśli nie ruszę nię nigdzie przez kilka tygodni, to
          zaczynam czuć się uwięziona."- to moj najwiekszy nalog (?), koniecznosc. smile

          Poza tym poranna cafe latte, blyszczyki, balagan w torebce (pakuje wszystko co
          potrzebne (?) i juz robi sie balagan)

          Kiedys slodycze, teraz coca cola light, chcialam wygrac z nalogiem slodyczy i
          wpadlam w nastepne uzaleznienie smile

          i jeszcze jeden ktorego bardzo sie wstydze- przeklinanie w obcym jezyku smile)) no
          nie jest az tak tragicznie, ale zwazywszy ze po polsku nic a nic nie przeklinam
          to teraz prawdziwy ze mnie burak smile))
    • mon101 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 06.08.05, 21:00
      Zdecydowanie latte i poranna gazeta. Czerwone wino i ciemna czekoladacrying((
    • st0krotka Re: Porozmawiajmy o nalogach... 06.08.05, 23:27
      kawa - wlasnie staram sie ograniczac do jednej dziennie, ale mi nie wychodzisad
      no bo na przebudzenie koniecznie musi byc kawa a w pracy mamy maszyne z kawa i
      taka jest dobra, ze nie moge sie powstrzymac!!!

      ciastka - do kawy i nie tylko

      krewetki - uwielbiam!!!!
      • asica74 Re: Porozmawiajmy o nalogach... 06.08.05, 23:34
        nieco OT, ale przypomnial mi sie kawal:

        Przygodzi gosciu do lekarza i zaczyna:

        -panie doktorze, mam problem..

        Lekarz podnosi prawa brew oczekujac na ciag dalszy...

        - Uwielbiam nalesiki! - konczy swoj monolog gosciu.

        - Alez to nic takiego, wiele ludzi bardzo lubi nalesniki! - usmiecha sie lekarz.

        - Naprawde? - usmiech, w poczuciu ulgi pojawia sie na twarzy goscia.

        - TO CHODZ PAN DO MNIE! MAM DWIE SZAFY - krzyczy w ekstazie pacjent!

        Pieukne, co nie?
    • yatzekalexander Re: Porozmawiajmy o nalogach... 16.08.05, 23:19
      bez capuccino-czarnej kawy nie lubie
      bez pieczywa
      bez czekolady i wina i sera
      bez samochodu-nie to nie nalog, to koniecznosc
Inne wątki na temat:
Pełna wersja