Dodaj do ulubionych

Możecie jutro §¤§ :-))))

16.08.05, 02:34
O 13 - ej czasu europejskiego.
Nie jest to nic specjalnie ważnego ale fajnie jakby się udało.
Kransmile)))
Obserwuj wątek
      • triskell Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 16.08.05, 13:24
        Tak w ogóle, to mam nadzieję, że to mialo być dzisiaj... Bo teraz dopiero
        zauważyłam, że według polskiego czasu pierwsza wiadomość była pisana tego samego
        dnia, który jest w Polsce teraz, więc może chodzi o jutro? A może tylko tak się
        Kranikowi powiedziało?
        • jan.kran Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 16.08.05, 14:42
          No tak jak to sę po nocach nie sypia...
          Napisałam przecież po połnocy smile)))

          Jestem po rozmowie ale dowiem się o jej wynikach za kilka dni.
          Staram się o pracę ,dodatkową do mojej tymczasowej.
          Rozmowa była ciekawa i istotne jest dla mne doświadczenie jak rozmawiać i co
          jest wazne.

          Spotkałam się z pytaniami na które nie byłam przygotowana , musiałam improwizować.
          Nastepnym razem będę mądrzejsza...

          Kran:--)))
    • asia.sthm Potrzymacie ? :-)))) 20.09.05, 13:47
      Potrzymacie ? smile)))
      jan.kran 20.09.05, 13:36 + odpowiedz


      Za pół godziny Młoda zdaje egzamin z niemieckiego.
      Nie mam obaw co wyniku , ale jest roztargniona i ma dysleksję wię jakieś
      mentalne wsparcie by się zdało.
      |A swoją drogą to tak jakby mnie kazali zdawac egzamin z polskiego dla
      cudzoziemców...
      Kransmile
            • asia.sthm Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 20.09.05, 23:11
              monhann2 napisała:
              Za Syswie tez (syswia zdradzisz za co
              > trzymamy?)


              Syswia wam nie zdradzi bo sama narazie nic nie wie.
              Syswia trzyma kciuki za Babykrana.
              A ja przekleilam watek Krana tutaj , napisalam ze trzymam §¤§ , potem
              polecialam skasowac ...a tu Syswia juz zdazyla paluchy zacisnac, to ja znowu
              Syswie tu przekleilam i ...zrobil sie galimatias polaczany z rozgardiaszem.

              No przeciez ja tu porzadek robie a nie zaden bajzel.smile

              i dajcie juz spokoj Syswii, chociaz jak znam zycie, to jej sie tez moga
              przydac..tak na zapas.

              Czy juz troche sie chociaz wyjasnilo ?

              Bo ja teraz za ustny Kranika trzymam i juz nie moge pykac w klawiature.
    • triskell Gdybyście mogły do poniedziałku trochę potrzymać 21.09.05, 21:45
      Moja tutejsza koleżanka potrzebuje opieki 3x w tygodniu nad swoim 11-letnim
      synem (on jest homeschooled, więc do szkoły nie chodzi). Opieka polegałaby
      praktycznie po prostu na tym, że ona by go w drodze do pracy mi podwoziła, on
      siedziałby sobie przy komputerze Joshuy, a moim zadaniem byłoby przypilnować,
      żeby o odpowiedniej godzinie coś zjadł, itp. Miałabym z tego ok. $100
      tygodniowo, praktycznie za nic, tyle że wstać musiałabym wcześniej.

      Wszytsko na 100% zadecyduje się w poniedziałek, kiedy to facet tej koleżanki (do
      tej pory on zajmował się ich synem) pójdzie na pierwsze zajęcia w collegu i
      dowie się, czy dostał się na ten kurs, na który startował.
      • triskell Re: Gdybyście mogły do poniedziałku trochę potrzy 27.09.05, 22:11
        Dziewczyny, dziękuję, kciuki ewidentnie podziałały, bo już drugi dzień wstaję o
        8.00 rano i zajmuję się 11-latkiem. Jest to super "praca", bo polega na
        siedzeniu w domu i robieniu tego, co robiłabym normalnie. Tyle, że muszę się do
        tego przestawić na zupełnie inne godziny funkcjonowania i to, prawdę mówiąc,
        przychodzi mi na razie z trudem. W niedzielę z przyzwyczajenia poszłam spać o
        6.00, wstałam o 8.00 no i jakoś przebrnęłam potem przez cały dzień, zakończony
        tańcem brzucha i ludowymi (i to w 2. dniu okresu), w wyniku czego udało mi się
        paść spać o 23.00.

        Dzisiaj natomiast obudził mnie ból głowy, jest mi słabo i przez ostatnie kilka
        godzin nic nie jestem w stanie zjeść, bo zaraz podróżuje w odwrotnym kierunku
        uncertain. Naprawdę mam nadzieję, że w miarę szybko się przystosuję. Wiem, że
        wstawanie o 8.00 dla wielu z Was wcale nie brzmi ekstremalnie (fabryczna
        dziewczyna to by to wręcz wyśmiała), ale weźcie jako punkt wyjściowy swoją
        normalną godzinę wstawania i odejmijcie od niej 5-6 godzin, to będziecie miały
        porównanie.

        Oczywiście nadal szukam takiej bardziej normalnej pracy też. W ubiegłym tygodniu
        poradzono mi, że Barnes & Noble (dla nie-Stańczyków - największa amerykańska
        sieć księgarni, cos jak polski Empik) ma politykę zatrudniania dziwnie
        wyglądających ludzi i wręcz tym się chlubi. Pobrałam podanie, jutro chcę
        składać. Może teraz, jak studenci wrócili na studia i część z nich porzuciła
        sezonowe prace, będzie szansa, że jakieś miejsca pracy się zwolnią. No a jednak
        to, że w PL byłam nauczycielką i przetłumaczyłam parę książek jest większym
        atutem przy ubieganiu się o pracę w księgarni, niż w knajpie. Tak więc od jutra
        dalej prosiłabym o jakieś kciuczki i jeszcze raz bardzo dziękuję za te
        dotychczasowe smile
              • triskell O książkach 28.09.05, 00:55
                azja1974 napisała:
                > tez trzymam, triskiniu, a jakie ksiazki przetlumaczylas, jesli to nie
                > tajemnica?

                Tłumaczyłam, co dawali. Najgrubsza (ponad 250 stron) była książką... o Kościele
                Katolickim po II Soborze Watykańskim. Tak, tak, Poganka tłumacząca książkę o KK.
                Dodam tylko, że dużo się z niej dowiedziałam i nabrałam wielkiego szacunku dla
                Jana XXIII, moim zdaniem jak do tej pory najlepszego i najbardziej postępowego z
                papieży.

                Oprócz tego były takie serie po 4 książeczki (30 parę stron, sporo kolorowych
                obrazków) na różne tematy. Tłumaczyłyśmy razem z przyjaciółką, najczęściej po 2,
                ja tłumaczyłam o trzęsieniach ziemi i wulkanach (seria o klęskach żywiołowych,
                od tamtej pory marzyłam, by odwiedzić Mount St. Helen's, co tutaj
                zrealizowałam), o przyrodzie pustyni (od tamtej pory wiem, że roadrunner to po
                polsku kukawka srokata tongue_out), rejonów arktycznych i wód głębinowych, o duchach i
                UFO (seria zjawiska nadprzyrodzone - to było dla mnie najtrudniejsze, bo np.
                temat Tarota był tak spłycony, że gryzłam palce, by nie porobić dopisków).

                No i przez 2 kolejne lata tłumaczyłyśmy fragmenty Księgi Rekordów Guinnessa. To
                był taki 4-tygodniowy maraton, z Wielkiej Brytanii nadchodziły faxem kolejne
                strony i trzeba było na bieżąco oddawać do wydawnictwa. W sumie tłumaczyło to
                kilkanaście osób, my zajmowałyśmy się częścią dotyczącą sportu. Wiecie, jak
                trudno znaleźć polską terminologię, dotyczącą np. krykieta? Ojciec mojej
                przyjaciółki zadzwonił na AWF, a tam powiedziano mu "My w to gramy na swoich
                zasadach, tak naprawdę nikt nie wie, o co chodzi". A ze znalezionego przeze mnie
                w necie (co prawda wtedy wyszukiwarki gorzej działały) wynikało, że krykiet
                polega na tym, że chodzi po boisku grupka ubranych na biało facetów i od czasu
                do czasu któryś z nich drapie się w jajka ;-P.

                Przetłumaczyłam też połowę książki o strażakach z 9/11, ale wydawnictwo nie
                dostało licencji, więc projekt został zarzucony.
                • samo Re: O książkach 28.09.05, 01:00
                  triskell napisała:

                  A ze znalezionego przeze mni
                  > e
                  > w necie (co prawda wtedy wyszukiwarki gorzej działały) wynikało, że krykiet
                  > polega na tym, że chodzi po boisku grupka ubranych na biało facetów i od czasu
                  > do czasu któryś z nich drapie się w jajka ;-P.

                  :o))))) Wyszukiwarki były wtedy mniej poprawne politycznie, a nie działały
                  gorzej.
                  • jan.kran Re: O książkach 28.09.05, 06:46
                    Bardzo się cieszę że cos się pozytywnego wokół Ciebie dzieje i oczywiście
                    trzymam kciukismile))))

                    Może to Twoje samopoczucie ma coś wspólnego z dietą i sportem intensywnym a nie
                    z godzinami wstawania ?
                    Bardzo Ci wspołczuję że musisz przestawić swój zegar biologiczny.
                    Niestety mam dla Ciebie złą wiadomośc , jak jestes sową to nią zostaniesz i nic
                    się nie da zrobić.
                    Ja unikam jak ognia pracy w dzień , bo o wiele gorzej funkcjonuję niż po
                    południu czy w nocy.
                    Kran.
                    • triskell Re: O książkach 28.09.05, 07:44
                      Kraniku, to nie do końca jest tak, że ja jestem sową (choć sowy uwielbiam). Ja w
                      ten nocny tryb życia wpadłam przez rozkład zajęć mojego męża, próbując się
                      dostosować do niego.

                      A dieta i sport chyba raczej mi służą, ogólnie czuję się zdrowiej, od kiedy
                      zagościły w moim życiu (może i dlatego, że ich efekty dają mi niesamowitego
                      psychicznego kopa, a to przekłada się także na zdrowie fizyczne, które przecież
                      często ma swoje korzenie w psychice). Tu poszło albo o tą drastyczną zmianę
                      rozkładu jazdy, albo o pomidorki, które ktoś wczoraj przyniósł na tańce. Takie
                      działkowe pomidorki, z twardą skórką. A ja juz w przeszłości miewałam podobne
                      przeboje, jak mi się skórka od pomidora do żołądka przyklejała.
                        • triskell Re: O książkach 30.09.05, 07:14
                          Asiu, dziś już lepiej, choć wczoraj jeszcze dalej niefajnie bylo. Dziś
                          świętujemy z Joshuą, w wątku o przepisach kulinarnych podałam link do mojego
                          postu na forum dieta.pl, gdzie mozna (oprócz zdjęć tortu i przepisu na niego)
                          zobaczyć np. nasze dzisiejsze zdjęcia. Teraz solenizant rozmawia (już drugą
                          godzinę) ze swoim ojcem przez telefon, Trinia ma więc czas na forum.

                          Wczoraj złożyłam to podanie do Barnes & Noble. Dostałam też pierwsze $100, za
                          pierwszy tydzień pilnowania 11-latka. W przyszłości chcę połowę odkładać, tym
                          razem jednak "pożyczam" sobie tą połowę i kupuję jakieś fajne buciory smile.
                          • samo Re: O książkach 30.09.05, 08:13
                            A ja wczoraj wysłałam resume do United Citizen Alliance, międzynarodowej
                            organizacji zajmującej się prawami człowieka, pomocą humanitarną i dyplomacją
                            na rzecz pokoju na świecie.Tu można zobaczyć ich oferty pracy:
                            tiny.pl/qk4v
                            Wysyłałam to resume ot tak, właściwie tonawet nie liczyłam ze się odezwą, bo
                            nie mam w Stanach żadnego doświadczenia zawodowego poza bzdurami którymi nawet
                            nie zamierzam się chwalić starając się o takie zatrudnienie jak powyższe.
                            Napisałam im tylko o doświadczeniach z pracy społecznej w Polsce i działalności
                            w podobnych organizacjach. No i jutro mam rozmowę, moje resume "looks great", a
                            ja siedzę i czytam wszystko co możliwe na takie tematy w necie i mózg mi się
                            lasuje, bo mam wrażenie że jutro zrobię z siebie idiotkę :o) Jeszcze w zeszły
                            weekend oglądałam żakiety tweedowe i myślałam "A może sobie kupię?", a
                            później "No co Ty, zanim ci się przyda to schudniesz 20 kilo" (tu mrugam do
                            Trinii po przeczytaniu wątku o starych ciuchach na diecie.pl). No i poszłam za
                            ciosem z tym resume, wysłałam jeszcze do kilku innych instytucji.Pojawiła się
                            seria mejli- press release writer, office assistant,program coordinator,
                            volunteer coordinator. Także przyszły tydzien to będzie urwanie łba. A tak
                            sobie wypociłam doc'a w wordzie i puściłam w przestrzeń netu. A teraz się boję.
                            O kciuki na razie nie proszę, bo nie mam terminów.Jestem jednak rozbawiona całą
                            sytuacją. Lubię sobie namieszać, a co mi tam.
                          • jan.kran Re:Triskell + Samo. 30.09.05, 13:11
                            Trskell , tak się cieszę ze pierwsze koty za płoty smile)) Słusznie czynisz że
                            pieniądze wydasz na cos miłego.
                            A masz jakiś cel na co składasz pieniądze ?
                            Bo ja bym Ci doradziła, chcesz ?

                            Samo , daj znak jak trzeba będzie zacząć trzymać !!!

                            Młoda jest od dziś oficjalnie studentką Ludwig - Maximilians - Universitaet w
                            Monachium.
                            Uff!
                            Wszystkie barerery biurokratyczne i upór urzędników bawarskich przebrnęła smile))
                            Kran.
                            • azja1974 Re:Triskell + Samo. 30.09.05, 17:51
                              brava triskell, brava samo!!!
                              ciesze sie z wami, trzymam mocno i ... zazdroszcze. ale moze to dzieki wam
                              sama sie wezme za uporzadkowanie zycia zawodowego. na razie czekam, az mi
                              przejdzie depresja. i az mi przyjdzie do glowy jakis pomysl na prace moich
                              marzen. no ale nie zasmiecam wam juz watku trzymaniowego, tu jest potrzebna
                              wieksza koncentracja energii, a nie jakies smuty.
                              pozdr, smutazja
                • azja1974 Re: O książkach 30.09.05, 17:53
                  dzieki, dopiero teraz znalazlam twoja odpowiedz o tlumaczeniach. a juz nie
                  chcesz tlumaczyc? z tego, co pisalas zdarzaly ci sie ciekawe teksty, no i
                  wlosow do tego nie trzeba przefarbowywacwink
                • monika_a_b Re: O książkach 01.10.05, 02:28
                  Kochan Triniu, najlepsze wytłumaczenie, o co tak naprawdę chodzi w tym całym
                  krokiecie, znajdziesz w filmie kanadyjskim "La grande séduction". Polecam
                  wszystkim! Ten film jest dostępny również w wersji angielskiej!
                  Znakomity!!! smile))
                  • triskell Re: O książkach 01.10.05, 09:27
                    monika_a_b napisała:
                    > Kochan Triniu, najlepsze wytłumaczenie, o co tak naprawdę chodzi w tym całym
                    > krokiecie, znajdziesz w filmie kanadyjskim "La grande séduction". Polecam
                    > wszystkim! Ten film jest dostępny również w wersji angielskiej!

                    Tak, tylko że mi nie tyle chodziło o to, co się w tej grze dzieje (o tym mniej
                    więcej na podstawie wersji angielskiej miałam pojęcie), tylko jakie słownictwo
                    jest używane w języku polskim. Nie pamiętam już teraz dokładnych pojęć, ale
                    wyobraż sobie, że tłumaczysz na polski coś o piłce nożnej - musisz wtedy znać
                    pojęcia takie jak "rzut wolny", "spalony" czy "faul", bo jeśli "free kick"
                    przetłumaczysz jako "wolne kopnięcie" a "faul" jako np. "nokaut", to Ci z tego
                    dziwoląg wyjdzie.
        • samo Re: Gdybyście mogły do poniedziałku trochę potrzy 28.09.05, 00:57
          Super,że już jedno się udało. Teraz czas na drugi, większy krok. Barnes&Noble
          to duży pracodawca, zatrudniają sporo, bo chyba w większości na part-time jak
          wszystkie sieci, żeby nie dawać benefits. Ale zawsze to coś, będą referencje do
          następnej pracy i doświadczenie w customer service żeby zostać flight
          attendant :o) Ja ich tylko nie lubię za wykańczanie małych, często bardziej
          ambitnych księgarni. A lubię za albumy o sztuce i wygodne fotele. I bądź tu
          mądry.A Starbucks też jest przy waszym B&N?Możesz od razu złożyć aplikację do
          nich.Tu part-time i tu part-time i będzie z górki.
    • samo Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 04.10.05, 01:46
      Aaaaa! Za 45 minut mam rozmowę w sprawie pracy i się denerwuję że hej!
      Myślałam,ze to będzie za kilka dni, a oni mnie tak przycisnęli,że już zaraz
      musze wychodzić :o( Pewnie nawet nikogo nie ma żeby mi kciuki potrzymał, taka
      beznadziejna pora, róznica czasu itd.
      Uciekam do łazienki drżącymi dłońmi uporządkować twarz. Zrelacjonuję później.
      O_O
      Powyższy emotikon oddaje wielkie oczy mojego strachu ;o)
        • samo Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 04.10.05, 02:01
          Ojej, jak dobrze! dziękuję :o) Biegam po domu i nie wiem co włożyć. Na dodatek
          mam się spotkać z facetem w kawiarni bo w biurze nie ma jeszcze mebli i się
          zastanawiam jak go rozpoznam, hihi.Uciekam!
              • jan.kran Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 04.10.05, 02:20
                Mnie natomiast oprocz oczywiscie wyniku rozmowy interesuje co Samo przyodzialo,
                Znam ten bol bo kiedys na wazna rozmowe probowalam sie udac w eleganckiej
                bluzce i zakiecie
                Na szczescie zaraz za progiem domostwa zauwazylam ze nie mam spodnicy..
                Trzymamsmile)))
                Kran
                  • jan.kran Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 08.10.05, 01:35
                    ... o jedenastej rano czasu europejskiego. Poprzrdnim razem pomoglo i mam fajną
                    drugą pracę. Jutro rozmowa w sprawie kolejnej związanej z tym co robię ale
                    trochę inaczej.
                    Bardzo ciekawa jestem jak pójdzie.
                    Przy okazji możecie ogolnie potrzymać za exa i Anglię bo coś się chyba
                    konkretyzuje.
                    Kran.
                      • jan.kran Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 08.10.05, 02:11
                        Chodzi o opiekę na 90 - letnią Panią , trzy godziny dziennie. Ja oczywiście nie
                        mogłabym codziennie ale dwa razy w tygodniu chętnie zwłaszcza że to za rogiem.
                        Zawsze chciałam być damą do towarzystwa a zdaje się że o to chodzi.
                        Wczoraj rozmawiałam z jedną z córek najpierw po norwesku a potem po francusku smile
                        Muszę zobaczyć w jakim stanie podopieczna jest i ile mi zapłacą ale mam wielką
                        ochotę czegoś takiego spróbować. Moje zadania to podobno pójść na spacer
                        przygotować jakieś jedzenie , pewnie jakiś prysznic, ogarnięcie mieszkania.
                        Bardzo lubię starszych ludzi i mam z nimi dobry kontakt a poza tym możliwość
                        pogadania po norwesku ma dla mnie znaczenie
                        Zobaczymy. Kran.
                        • triskell Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 08.10.05, 02:19
                          Czyli niby inaczej ale w pewnych aspektach tak samo, jak to moje opiekowanie się
                          nastolatkiem smile.

                          Ja tymczasem melduję, że drugi tydzień tego opiekowania się był juz dla mnie
                          znacznie łatwiejszy. Pieniądze będę dostawać pod koniec każdego miesiąca, ale
                          ponieważ $100 za pierwszy tydzień w całości wydałam na nowe ciuchy, więc kolejne
                          (którego jeszcze fizycznie nie mam) wirtualnie całe odkładam do savings, a konto
                          przeprowadzki do Seattle. A potem już będzie 50/50.

                          Z Barnes & Noble jak na razie nie zadzwonili, w najbliższych dniach składam też
                          podanie do Hot Topic, bo jak tam wydawałam to pierwsze $100 na ciuchy, to
                          dowiedziałam się, że przed świętami na pewno będą przyjmować.

                          A Tobie, Kraniku, życzę powodzenia z tą Panią. To może być naprawdę ciekawa
                          praca, możesz poznać bardzo ciekawego człowieka, który wiele przeżył i ma wiele
                          doświadczenia. Oczywiście to trudno tak tylko po wieku powiedzieć, ale potencjał
                          jest. Jak już napisałam, kciuki mocno trzymam.
                          • jan.kran Re: Możecie jutro §¤§ :-)))) 08.10.05, 02:31
                            Triskell , ja Ci miałam podrzucić żebyś odkładała na przeprowadzkę do Seattle))))

                            Ja bardzo źle się czułam w Lyonie i po pół roku stanęlam na głowie i
                            zamieszkałam w Paryżu.
                            Przeżyłam niejedno żeby się w Paryżu załapać.
                            Mieszkałam nielegalnie i zostałam dosłownie wywalona na bruk . Spałam pod stołem
                            u mojej Przyjaciółki bo to było jedyne wolne miejsce...
                            Potem przez miesiąc koczowałam na campusie studenckim z dwoma kolegami w jednym
                            pokoju , czasami jednak stan mieszkanców warastał do nieskonczoności...
                            Ale naprawdę warto było.

                            W Norwegii cztery lata mieszkałam w okropnym miejscu i jedynym moim marzeniem
                            było wyrwać się do Oslo.
                            Nie mamł atwo i mieszkanie płacę horrendalną sumę ale mam śliczną okolicę
                            jestem bardzo zadowolona i już trzecią pracę mam na oku:-pppp
                            Tak że warto zainwestować w marzenia !
                            Trzymam Triskell za miasto S. i za pracę.
                            Kran.
      • samo Dostałam! 04.10.05, 04:22
        Dziewczyny,teraz jestem chyba jeszcze bardziej zdenerwowana niż przed! Zostałam
        asystentką szefa i press secretary-sekretarką prasową??? W każdym razie ścisła
        współpraca z działem PR, konferencje prasowe.Jak mi napisali w mojej kartce co
        mam robić, to m.in.:"Serve as the public face of the office" :o)))) (służyć
        jako publiczna twarz ;o))) Poza tym wszystko to czym zajmuje się asystentka,
        czyli grafik, organizowanie spotkań, oficjalna dokumentacja, korespondencja,
        organizacja lokalnego wolontariatu. I dostanę paszport dyplomatyczny tej
        organizacji. Jestem przerażona.
        Ubrałam czarną spódnicę do kolan z aksamitu i czarną koszulę z pagonami. Do
        tego jasnoróżowe baletki- bałam się że się zabiję w czarnych szpilkach :o)
        Boże, dobrze że mnie nie widziałyście. Spociłam się jak szczur i tylko
        wycierałam rękę po drodze o spódnicę. Zadawali standardowe pytania, a ja
        dawałam niestandardowe odpowiedzi bo miałam wielki chaos we łbie i tylko w
        myślach pytałam siebie "Co Ty tu robisz?". Po spotkaniu pojechaliśmy do biura i
        zobaczyłam swoje biurko :o)))) Szef kazał mi kupić sobie kilka garniturów i
        przyjść na staff meeting w środę.
        Ja nie wiem.Nieźle wdepnęłam.
          • marta_midwest Re: Dostałam! 04.10.05, 04:41
            Ufff, nareszcie, juz mi paluchy odpadalysmile)) Martus, strasznie sie ciesze i
            jestem z Ciebie dumna, mam nadzieje ze Ty z siebie tez! No i tak poza tym to
            mam nadzieje ze w zwiazku z kariera nie przeprowadzisz sie do Seattle...
            Raportuj na bierzaco jak tam pierwsze dni w fabryce, na pewno bedzie
            interesujaco! I nic sie nie martw, dasz sobie rade, jak poradzilas sobie z
            nazista z forum praca w ameryce to poradzisz sobie z kazdym wyzwaniemsmile

            "If I leave here tomorrow, would you still remember me? For I must be traveling
            on now, there's too many places I haven't seen."

            Moje zdjecia
            • samo Re: Dostałam! 04.10.05, 04:47
              Jestem z siebie dumna i zarazem się boję, bo nie wiem jak sobie poradzę
              językowo. Ale jestem szczęśliwa, bo nie jestem już skazana na food service.
              • samo Re: Dostałam! 04.10.05, 04:53
                No i koniec z nocnym przesiadywaniem- praca od 7.30 rano- brrr, katorrrga.
                Jutro wyprawa do sąsiedniego miasta na zakupy- w ogóle mój świat wywraca się do
                góry nogami, ja naprawdę tak sobie wysłałam dla jaj to resume. Będę wam wysyłać
                dramatyczne wieści z pracy typu "Nikt mnie nie lubi i nie rozumie"
                albo "Właśnie skasowałam twrdy dysk z cala korespondencja" :o) A teraz udaję
                się do koleżanki z butelką sake, wam też przepycham kablem butelkę żebyście
                mogły wypić za niespodziewany sukces.
                • kasiasmom Re: Dostałam! 04.10.05, 05:44
                  Gratulacje, Samo! Mam pewnosc, ze po chaosie pierwszych par dni w pracy
                  swietnie sie "odnajdziesz". Informuj nas na biezaco, co tam bedziesz robic ;
                  bom ciekawa, a o posadzie "publicznej twarzy" wiem tylko tyle co z "Miss
                  Congeniality II" smile
                        • tamsin Re: Gratulacje! 04.10.05, 15:48
                          Samo gratulacje i sciski i wypijam za twoje zdrowie, chociaz nie ma jeszcze 10
                          rano! ale kieliszek z rana to jak smietana smile) Lec kupuj te garnitury, i
                          szczerz zebiska do wszystkich w pierwszych dniach, to nie zorientuja sie ze
                          jestes nerwowa. Dobrze bedzie, strach minie po 2 dniach, a jak nie to na sto
                          procent po 2 tygodniach smile)))
                          • ulinha Re: Gratulacje! 04.10.05, 17:24
                            OGROMNIASTE LOLsmileGratulacje to malo, taka to trza by podrzucic do gory pare
                            razy i ewentualnie dac sie zaprosic na odswietne opijaniewink Jak widac tutejsze
                            kciuki maja magiczna moc, nie zostaje wiec nic innego do powiedzenia jak "tak
                            trzymac"wink
                            I widze ze moj skromny cytacik sie spodobal i nawet trafil do "czolowki"wink
                            Wiec niech sluzy wszystkim na zdrowie!!! Buziaki
                              • ania_2000 Re: Samo:)) 04.10.05, 21:03
                                i jeszcze oprocz niedospanych to ciagle zajetych i zalatanychsmile)))
                                nie ma na nic czasu ..ale za to jest baaardzo duzo satysfakcji - z wszystkiego!
                                i to jest najwazniejszesmile

                              • myszka888 Re: Samo:)) 04.10.05, 21:07
                                Samo! Gratulacje smile)

                                Pieknie wejsc na forum i takie super wiadomosci czytac od razu smile))
                                Bardzo sie ciesze smile
                                I nie martw sie o radzenie sobie- raz- dwa sie wciagniesz i super bedzie smile))
        • triskell Re: Dostałam! 05.10.05, 03:03
          Samo, wczoraj przeczytałam prośbę. o kciuki przed samym wyjściem. Nie miałam
          czasu odpisać, ale trzymałam smile.

          Gratuluję i jestem pewna, że świetnie się sprawdzisz w nowej pracy. Troszke mi
          się smutno zrobiło, jak Ci Marta życzyła, żebyś sie nie przeprowadziła do
          Seattle i mam jednak nadzieję, że także w ramach tej pracy transfer do Seattle
          będzie możliwy.
    • mon101 Samo, gratulacje! 04.10.05, 13:34
      Samo,tak sie podekscytowalam i ucieszylam Twoim sukcesem, ze zalogowalam sie w
      pracy, wbrew moim twardym zasadom. A niech tam! Musztardowke mam jednak w domu,
      wiec wychyle ja wieczorem za Twoj sukces i dalsze powodzenie - HURRA!!!!!
    • yatzekalexander RE:Samo 04.10.05, 22:33
      gratuluje, pelno dobrych wiadomosci
      zawsze jest jakis strach przed nowym, glownie to pozytywne mysli
      Trzymaj sie cieplutko i poszalej sobie w nagrode w sklepie...
      • monika_a_b Re: RE:Samo 08.10.05, 02:25
        Samo,
        tak się cieszę, że ci się udało tak dobrze "wdepnąć"!!! smile))
        Głowa do góry, wciągnij brzuch, wypnij dumnie pierś i podbijaj świat! A w razie
        czego poproś o transfer do Seattle, ok? tongue_out Bo my razem z Trinią czekamy tutaj
        na ciebie już bardzo utęsknione... wink

        A u mnie z szukaniem pracy jak nic, tak nadal nic... Nie pozostaje mi nic
        innego, jak ćwiczyć cierpliwość... smile
        W zasadzie mam nawet jakieś spotkanie w następnym tygodniu, ale traktuję je
        raczej jako bezpłatną lekcję angielskiego, ponieważ firma nie sponsoruje takich
        ufoludków (aliens) jak ja... Z innej zaś firmy dostałam propozycję rozmowy,
        jednakże najpierw oni chcą sprawdzić mój "consumer credit" oraz dostać
        mój "motor vehicle report". Po kiego licha im to potrzebne?! Jestem baaardzo
        sceptyczna, nieciekawie mi to wygląda...
        A więc dalej szukam... Po weekendzie, of course... wink
        • monika_a_b Do Trini 08.10.05, 03:02
          Triniu,
          nie zapomnij o "follow-up call" do B&N! Trzymam kciukasy! wink I w razie czego
          melduj, co się tam dzieje, ok?

          Miłego weekendu całej Partii... wink
        • samo Monika, 08.10.05, 05:35
          Consumer credit sprawdza wiele firm, ostatnio widzialam to na aplikacji do
          salonu Victoria Secret.Moze jest to czesc sprawdzania ogolnego "background"
          potencjalnego pracownika. A jesli chodzi o record w DMV, to moze chca Ci dac
          samochod sluzbowy?
          Trzymaj sie i nie poddawaj!
    • samo Możecie jutro §¤§? 10.10.05, 07:34
      W sobotni wieczór wyjęłam ze skrzynki list z Planned Parenthood od lekarki. Ma
      moje wyniki pap testu (cytologii) i chce o nich porozmawiać, więc w
      poniedziałek rano jadę.Mama mi powiedziała dzisiaj że jej mama miała raka
      macicy i w ogóle mam złe geny jeśli chodzi o te sprawy. Na dodatek nie mam
      jeszcze tego cholernego ubezpieczenia. Pieniędzy też nie.I nie dam sobie wyjąć
      spirali bo nie chcę już łykać hormonów.I co?Może po prostu zamieszkam sama w
      jakiejś pustelni. Nie dość że leżę z anginą trzeci dzień (nawet nie wiem czy to
      angina, bo mam wywalone migdałki, ale nie kaszlę,nie gorączkuję, tylko się
      słaniam ze zmęczenia i śpię 20 godzin, omal nie upadłam pod prysznicem)to
      jeszcze to. Paskudny weekend. Boję się, nie panikuję, ale boję :o( Trzymajcie
      choć trochę kciuki, bo to pomaga.

      Samo zdołowane