Dodaj do ulubionych

czy ja czegos nie wiem?

08.09.05, 17:48
dostalam dzisiaj 3 listy od pacjentow z zapytaniem o jodyne (iodine) na
przygotowanie do disaster, albo czy ludzie szaleja
ide wertowac CNN
Obserwuj wątek
    • yatzekalexander Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 17:59
      wszystko ok, pot z czola mozna otrzec
      czasami ludzie mnie zaskakuja...troche mnie wkurzylo bo teraz musze dzwonic do
      tych ludzi i im tlumaczyc dlaczego nie dostana recepty...
      • katlia Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 18:48
        Moze po katarinie zrozumieli, ze na rzad amerykanski nie mozna liczyc w razie
        emergency...
        • asia.sthm Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 18:49
          Katli !!
          Poczekaj , watej jest dla ciebie. Podbije ci
          smile)
        • tamsin Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 18:58
          po tej katrinie na serio moj stary zaczal sie zastanawiac nad posiadaniem
          jakiegos zabezpieczenia w domu, typu strzelba, pare granatow, i czolg wink
          zartuje tutaj, ale bedac super przeciwnikiem wszelakich "guns" w domu, nagle
          uswiadomil sobie, ze jak jest kataklizm, to niestety duzo osob bedzie
          korzystalo z tego, ze rzad nie jest w stanie zapewnic bezpieczenstwa od razu,
          chaos niestety moze sie zorpoczac, a cala akacja moze potrwac pare dni, moze
          nawet tygodni. Przestalismy nagle krytykowac ludzi, ktorzy z roznych powodow
          podjeli decyzje aby wziasc permit na pistolet. Osobiscie nie wiem jak bym
          zniosla obecnosc czegos takiego w domu.
          • mulinka Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 22:20
            a ja odgadalam film o rodzinie, ktora oplywala swiat dookola, ale...jacht im
            sie wywrocil i wyladowali na lodce skorupce
            nie mieli jedzenia, nie mieli wody
            zywili sie surowymi rybami i ....
            jak sie zebralo troche brudnej wody z opadow w lodce, to ....robili sobie z tej
            wody lewatywy
            gdyby ja pili, to mogliby sie zatruc
            a w ten sposob jelito grube wchlonelo wode
            przezyli na tej lodce 6 tygodni!!!!!
            w koncu ich uratowali

            a o tej lewatywie warto wiedziec, w dzisiejszych czasach warto wiedziec rozne
            rzeczy
            wink
            • tamsin Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 23:09
              ciekawe to i obrzydliwe za jednym zamachem wink ciekawe czym oni sobie ta
              lewatywe robili? zawsze myslalam ze do tego jakies urzadzenia sa potrzebne a tu
              popatrz...przypomnial mi sie ten film z Tom'em Hanks jak wyladowal na wyspie i
              gadal sobie z pilka, dzieki tej pilce wlasciwie przezyl, bo nie bal sie pic
              wody deszczowej..
              • mulinka Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 23:12
                matka byla z zawodu pielegniarka
                mieli kawalek gumy z pontonu, ktory ulegl zniszczeniu
                ale tak dokladnie, jak to robili, to....nie pokazali smile)))
          • h2so43 Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 22:41
            Wiesz tamsin, ja Cię rozumiem. Człowiek w chwilach zagrożenia żałuje, że nie ma
            czegoś pod ręką. Ale ja nie chciałabym żadnej strzelby w domu. Bo jak się
            pojawia strzelba, to o wystrzał nietrudno. Z mojej ręki padłoby już kilka
            trupów, bo nerwowa jestem cokolwiek. Co innego czołg - ten mógłby stać w
            ogródku bezpiecznie. Wyglada groźnie i wzbudza respekt, a jakbym się kiedy
            wkurzyła i chciała go odpalić, to zanim bym się wgramoliła, nerwy by mnie
            opuściły i sprawa zakończyłaby się z konieczności pokojowo. Przypomina mi się
            też babcia z filmu Sami swoi, która uważała, że w porządnym domu powinien być
            granat. I jak jej syn szedł do sądu, to dawała mu ten granat ze słowami; Sąd
            sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie!
            • tamsin Re: czy ja czegos nie wiem? 08.09.05, 23:14
              ten film to same madrosci mial smile osiedlili sie przy starym wrogu, bo po co
              szukac nowego; babka przezyla pare wojen, w tym dwie swiatowe; musieli ulepic
              babce piec, bo spac nie miala gdzie, no tylko te grantaty mi usmknely z
              pamieci, a przeciez to najwazniejsze!
              • ania_2000 Re: czy ja czegos nie wiem? 09.09.05, 00:19
                mulinka - sprawa z lewatywa ciekawa.
                z tej samej serii - gdzies tam wyczytalam, ze jakby w razie czego - musieliscie
                skakac z mostu do wody - to paluszki u nog zrobic jak baletnica - wyprostowac
                sie na swiece - i z calej sily zewrzec posladki! - bo w momencie uderzenia z
                woda podobno jelita rozrywa! jeeejjjj - mam nadzieje, ze te info nikomu nie
                bedzie potrzebne w realizacji, ale jakby co - to warto wiedziecsmile)
                • mulinka Re: czy ja czegos nie wiem? 09.09.05, 00:33
                  chyba ze strachu bym tak automatycznie zrobila
                  smile
                  warto wiedziec

                  i jak to jest z tym niedzwiedziem?
                  naprawde trzeba stac w bezruchu?
                  • ania_2000 Re: czy ja czegos nie wiem? 09.09.05, 00:37
                    z niedzwiedziem - to trzeba sie skulic - w bezruchu - w pozycji plodowej i
                    zaslaniac glowe..
                    nie wiem czy napewno pomaga - nie probowalamsmile))
                    kolega z pracy mi opowiadal, ze podobno szczekanie psow niedzwiedzie ploszy -
                    wiec mozna jeszcze dodatkowo - lezac w bezruchu - szczekac..wink
                    • mulinka Re: czy ja czegos nie wiem? 09.09.05, 00:45
                      jesli juz musze, to moge skakac z mostu, ostatecznie i lewatywe przezyje,
                      ale...za tego niedzwiedzia, to ja bardzo dziekuje smile
                      • tamsin Re: czy ja czegos nie wiem? 09.09.05, 01:50
                        Mulinko z tym niedzwiedziem nie musi byc, zle. Daje przyklad prosto z Polski,
                        ktory kiedys czytalam:

                        Pewien chlopek roztropek w Polsce zapraszal na polowania Niemcow, jednakze
                        zwierzyny brakowalo w pobliskich lasach wiec ow chlopek ubil interes z cyrkiem
                        i wykupil ich stare niedzwiedzie. Wyslal zaproszenia do stalych gosci
                        obiecujac im udane polowania i dobry bigosik. Niemcy sie podpalili, ze tym
                        razem moze im sie niedzwiedz natrafi na lufe wiec zjechali sie. Jeden z nich
                        po przyjezdzie poszedl na zwiedzanie okolicy. Wzial rower gospodarza i jezdzi
                        sobie po drozce w lesie gdy nagle zza drzewa wyskakuje niedzwiedz. Niemiec ze
                        strachu jak z roweru nie spadnie, ale podniosl sie i dawaj w nogi. A
                        niedzwiedz bum.. na rower i dawaj pedalowac za nim.

                        Mysle ze nie wszystkie spotkania z niedzwiedziamy musza sie konczyc kurczeneim
                        ciala i zaslanianiem glowy, ale lepiej miec rower ze soba, tak na wszelki
                        wypadek..
                        • samo Re: czy ja czegos nie wiem? 09.09.05, 01:56
                          :o)))))

                          I tak od jodyny do niedźwiedzia na rowerze. Siedzę sama w domu i się chichram
                          jak głupia do monitora. Boję się niedźwiedzi i przez pierwsze pół roku w
                          Wisconsin drżałam wchodząc do lasu na spacer bo mnie znajomy Amerykanin
                          nastraszył że jest ich tutaj pełno. Kłamał okrutnie!Pewnego dnia znalazlam
                          żółwia na ścieżce i zadzwoniłam do biura informacyjnego rezerwatu w którym
                          właśnie byłam (ich ulotki były rozmieszczone w lasku w wodoodpornych
                          stojaczkach :o)))) i po rozmowie o żółwiu (potem wysłałam im zdjęcia, wszyscy
                          się cieszyli bo to podobno samica była i jaja miała złożyć) nieśmiało zapytałam
                          czy to prawda że tu jest tyle niedźwiedzi... To był jeden z piękniejszych
                          dni :o)
                          • wiedzma30 o misiach... 09.09.05, 04:43
                            Bylismy znow na long weekend (miniony) we wschodniej czesci Algonqun Park (ok.
                            45 min. w glab lasu) - tam gdzie na poczatku lipca cwalowaly nam misie... i juz
                            po drodze spotkalismy jednego, pozniej jeszcze dwa...

                            Wczoraj w Ontario mis rozszarpal kobiete... Ostatni taki przypadek mial miejsce
                            w 1992 roku...
                            Jakies 3 tyg. temu w British Colombia mis rozszarpal mezczyzne i zdarl "skalp"
                            kobiecie...

                            Jak sobie pomysle, ze poszlysmy z kumpela na grzyby do lasu, daleko od campingu
                            to az mnie ciarki przechodza... Chociaz zastanawialysmy sie co zrobimy w razie
                            spotkania zwierzaka...
                            Nie mialybysmy szans...

                            Pozdrawiam!
                            • asia.sthm Re: o misiach... 09.09.05, 23:02
                              Z cyklu: Bajeczki Babci Pimpusiowej

                              Napadł na turystkę
                              Jeden niedźwiedź dziki.
                              Trafił na artystkę,
                              Musi brać zastrzyki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka