Dodaj do ulubionych

Artykul "Liczy sie tylko milosc"

15.09.05, 19:20
Nie jestem pewna czy ktos ten temat poruszal ale trudno,zaryzykuje.
Przeczytalam ten artykul o zwiazkach z obcokrajowcami.
To chyba wszystkie nas ten temat dotyczy.I jeszcze ciekawostka bo jest
wypowiedz naszej Jagienki.
wiadomosci.onet.pl/1245977,2679,1,1,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 15.09.05, 19:55
      ciekawy artykul. Po tej pierwszej historii Karoliny i Karima z Afganistanu,
      nasunal mi sie smutny wniosek. Pary mieszane, szczegolnie z wieksza roznica np.
      w kolorze skory, maja chyba najgorzej w Polsce. Lepiej wyniesc sie do jakiegos
      bardziej tolerancyjnego kraju niz skazywac sie na zasciankowe opinie.
    • sylwek07 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 15.09.05, 21:49
      "Na moje apele na internetowych forach, wśród znajomych i nieznajomych, w
      środowiskach polonijnych i międzynarodowych nie odpowiedział żaden mężczyzna.
      Być może kobietom łatwiej przychodzi opowiadanie o osobistych sprawach. A może
      to też tylko kolejny stereotyp."
      --------------------------------------------
      a mnie to wcale nie dziwi
      • samo Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 16.09.05, 00:24
        Dlaczego cię to nie dziwi, Sylwek?

        Mnie zaskoczył ten tekst:
        "– Po porodzie miałam koszmarny sen – opowiada – śniło mi się, że grupa kolegów
        ze studiów, Holendrów, przyszła mnie odwiedzić do szpitala i zobaczyć naszą
        córeczkę. Leżałam w kałuży krwi, a oni zaczęli wyciągać garnki, kuchenkę,
        zakupy i wesoło pokrzykując zabrali się za gotowanie obiadu. Na mnie nie
        zwracali uwagi. Opowiedziałam o tym ze śmiechem mojej holenderskiej teściowej.
        Jej to nie rozbawiło. W Holandii chyba mogłoby się to zdarzyć naprawdę."

        Jak to rozumieć???

        Dużo się w tym artykule mówi na temat partnerstwa w mieszanych związkach. Nie
        ma co gadać, polskie kobiety w większości się już wyemancypowały, niestety
        męska połowa społeczeństwa niekoniecznie chce za tymi zmianami nadążyć.Na
        Zachodzie fala feminizmu przetoczyła się już podczas "rewolucji kulturalnej"
        lat 60., tak więc dzisiejsi mężczyźni patrzyli już na swoje wyemancypowane
        mamuśki i nie byli obsługiwani wraz z tatusiami przez żony-służące. A nasi
        panowie dopiero teraz czują ten nadchodzący powiew kobiecej wolności z Zachodu
        i straszliwie muszą z tego powodu drżeć. Bastion męskiej dominacji trzęsie się
        w posadach, katolicki model rodziny z męską głową i usłużną kobietą popadł w
        kryzys wraz z nadejściem większych szans rozwoju zawodowego dla kobiet i
        koniecznością drugiej pensji w domu... Przechlapane mają ci panowie, ciekawe
        kto ich chce za granicami, może dlatego nikt się nie odezwał ;o)

        A na serio to po raz kolejny potwierdza się ta sama teoria- szukamy na
        Zachodzie wolności i lekkości bytu :o)
        • azja1974 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 16.09.05, 11:37
          hmmm, jesli chodzi o wlochy to tez bym nie przesadzala z ta wolnoscia i
          emancypacja - emancypacja przejawia sie glownie tym, ze facet nie otwiera
          kobiecie drzwi, nie podaje plaszcza i rachunek placa po polowie. a w domu
          mamusia gotuje, podaje do stolu, pierze prasuje itepede. ja i tak mialam
          szczescie, bo moj malz mieszkal przez rok sam, wiec wie, ze jedzenie nie rosnie
          w lodowce, a ubrania w szafie, ale i tak wtedy przychodzila pani do sprzatania
          naprawiac szkody, jak np. przez caly dzien zapomnial psa wyprowadzic...
          w domu dzilimy sie obowiazkami mniej wiecej rowno (ja mniej pracuje, wiec
          wiecej robie w domu - chociazby dlatego, ze spedzam tam wiecej czasu), ale np u
          tesciowej, to szanowny malz sam po sol nie wstanie, mimo, ze ma za plecami,
          tylko wola mammma!
          no coz, nie narzekam, bo do kolezanki przyjechala tesciowa z sycylii, juz sie
          prawei miesiac rozgoscila i nie zamierza wracac, i rzadzi w domu nie podzielnie.
          moze zmieniam troche temat, ale czy macie jakies wynikajace z roznic
          kulturowych doswiadczenia z tesciowymi?
          • demonka7 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 00:45
            Podpisuje sie pod twoja wypowiedzia jesli chodzi o Hiszpanie. Moj juz sie nauczyl ze jesli chce zjesc to
            co on lubi (nasze preferencje kulinarne sa dosc rozbiezne) albo znalezc rano w szafie wyprasowany
            ciuch to raczej musi sam na siebie liczyc, jakos nie czuje zobowiazana do pewnych rzeczy, chociaz od
            czasu do czasu, pewnie to kwestia hormonalna, nawet jakies miesko mu przyzadze i garderobe
            uporzadkuje. A jesli chodzi o tesciowa... to dokladnie to samo, w domu u mamusi ciezko tylek z krzesla
            podniesc. Nie raz na ten temat dyskutowalismy, i on niby sie ze mna zgadza i rozumie, ale jakos czuje
            sie nieswojo jak ma sie udac do kuchni. Zreszta ona tez. A przeciez nie bede zmieniac ich rodzinnych
            tradycji. Na poczatku wkurzalo mnie bardzo ze "kobiety" udaja sie do kuchni w celu przygotowania
            obiadu, podczas gdy panowie sacza sobie martini gapiac sie np. na wyscigi motorowe albo formuly 1
            (akurat emisje sa w niedziele w porze obiadowej). Po krotkim okresie buntu doszlam do wniosku ze
            nawet przyjemniej gawedzi mi sie z tesciowa w kuchni, niz siedzac przed tym telewizorem.
            A juz moi samotni i bezdzietni znajomi potrzebujacy "pani do sprzatania" zupelnie mnie rozbrajaja. Nie
            moge zrozumiec, ze komus ciezko raz w tygodniu pozamiatac i mopem podloge przetrzec.
            Mam taka teorie, ze kazdy mniej wiecej powtarza schemat wyniesiony z rodzinnego domu. U mnie
            rodzice na rowno zajmowali sie praniem, gotowaniem i podcieraniem dzieciom tylkow, tutaj jednak
            widze, ze jest wyrazny podzial obowiazkow, oczywiscie glownie wsrod nieco starszego pokolenia,
            chociaz czasami automatycznie powtazany przez calkiem mlode dziewczyny. Zreszta mowie "tutaj", bo
            akurat tutaj to odkrywam, ale mysle ze to dosc uniwersalny problem.
            Jakos zapominamy, ze ten model rodziny mogl byc akceptowany dawno dawno temu facet wyruszal na
            polowanie, wracal zmeczony, kobieta oprawiala i przyzadzala te zdobycze...
        • sylwek07 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 16.09.05, 12:03
          nie dziwi mnie poniewaz jest bardzo malo zwiazkow takich...a czy ktos chce
          mezczyzn z Polski,oczywiscie ze tak ale to zalezy na kogo sie trafi...
          po drugie Polki maja renome dobrych zon a my mezczyzni musimy wiele jeszcze
          popracowac na renome smile
        • asia.sthm Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 16.09.05, 12:30
          samo napisała:
          > Dużo się w tym artykule mówi na temat partnerstwa w mieszanych związkach.
          Nie
          > ma co gadać, polskie kobiety w większości się już wyemancypowały, niestety
          > męska połowa społeczeństwa niekoniecznie chce za tymi zmianami nadążyć.Na
          > Zachodzie fala feminizmu przetoczyła się już podczas "rewolucji kulturalnej"
          > lat 60., tak więc dzisiejsi mężczyźni patrzyli już na swoje wyemancypowane
          > mamuśki i nie byli obsługiwani wraz z tatusiami przez żony-służące. A nasi
          > panowie dopiero teraz czują ten nadchodzący powiew kobiecej wolności z
          Zachodu
          > i straszliwie muszą z tego powodu drżeć. Bastion męskiej dominacji trzęsie
          się
          > w posadach, katolicki model rodziny z męską głową i usłużną kobietą popadł w
          > kryzys wraz z nadejściem większych szans rozwoju zawodowego dla kobiet i
          > koniecznością drugiej pensji w domu... Przechlapane mają ci panowie, ciekawe
          > kto ich chce za granicami, może dlatego nikt się nie odezwał ;o)
          >
          > A na serio to po raz kolejny potwierdza się ta sama teoria- szukamy na
          > Zachodzie wolności i lekkości bytu :o)


          Samo , slicznie to ujelas ! Naucze sie chyba na pamiec i bede cie cytowac;
          moge ?
          Zgadzaam sie z tym w 108,5 %
          Buzka.

          W dyskusje wmieszam sie wieczorem jak maz bedzie gotowal obiad tongue_out, teraz
          pozarabiam troche na chleb i swawole wink
          • samo Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 06:33
            Masz moje oficjalne przyzwolenie, Asiu :o)

            No tak, mówiąc o Zachodzie należałoby napisać "z wyłączeniem Hiszpanii".
            Wypowiedzi dziewczyn z Hiszpanii i Włoch potwierdzają jedynie, że pozycja
            kobiet jest niższa w krajach o katolickim modelu rodziny. Nie tylko zresztą
            katolickim.Wszystkie religie w których bogiem jest mężczyzna stanowią idealną
            pożywkę dla dyskryminacji kobiet i spychania ich do roli "strażniczki domowego
            ogniska", a raczej zmachanego palacza w kotłowni. Im bardziej świeckie i
            hołdujące raczej lewicowym ideałom państwo tym lepiej mają się w nim kobiety.
            Przykład-Skandynawia. Myślę zresztą że to dla wszystkich oczywiste.Ja nie mam
            właściwie typowego doświadczenia z dzieciństwa (tzn statystycznie to nic
            wyjątkowego), bo byłam pierwsze 12 lat sama z mamą, więc ani nikomu nie
            usługiwała, ani też nie było komu nam pomóc, ale wyrobiłam sobie przekonanie,że
            trzeba liczyć na siebie, a nie czekać na ramiona mężczyzny w które można by
            bezwładnie się osunąć. I nie daję sobie w kaszę dmuchać :o) Kilku facetów w
            Polsce to przerażało, nie mogli się odnaleźć. Nie jestem jakąś heterą, ale nie
            pasowałam do tego, co zazwyczaj mieli w domu. Może podobne doświadczenia mają
            inne Polki które tak doceniają mężczyzn z innych krajów nie przeżywających
            upokorzenia kiedy muszą zrobić pranie i jeszcze co gorsza poukładać je do
            szafek i szuflad :o)
            • asia.sthm Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 10:23
              samo napisała:

              > Wypowiedzi dziewczyn z Hiszpanii i Włoch potwierdzają jedynie, że pozycja
              > kobiet jest niższa w krajach o katolickim modelu rodziny. Nie tylko zresztą
              > katolickim.Wszystkie religie w których bogiem jest mężczyzna stanowią idealną
              > pożywkę dla dyskryminacji kobiet i spychania ich do roli "strażniczki
              domowego
              > ogniska", a raczej zmachanego palacza w kotłowni. Im bardziej świeckie i
              > hołdujące raczej lewicowym ideałom państwo tym lepiej mają się w nim kobiety.

              Samo, ja juz nie bede sie mieszac w dyskusje, ty gadaj a ja narazie bede
              siedziec i ci gorliwie przytakiwac smile

              PS W Skandynawii tez to roznie nadal bywa, nadal pierunsko duzo do zrobienia w
              kwestii rownosci plci, ale posuwa sie do przodu w zauwazalnym tempie.
              Buzka
                • asia.sthm Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 15:21
                  Sylwek, moja wypowiedz bedzie krotka: chlopy w Polsce nadal rozpuszczone jak
                  dziadowskie bicze. Wolniej im idzie unowoczesnianie na tym froncie niz gdzie
                  indziej.
                  Zaznaczam ,ze uogolniam, bo znam paru wspanialych mezow, parnerow zyjacych
                  przez dlugie lata w zgodzie z wlasna zona, ale to wyjatki smile
                  Wiekszosc jednak jako mezowie, jest nie do wytrzymania smile)
                  Polskie kobiety zas nadal maja ciezkie opory w stawianiu wymagan.
                  Mlode dziewczyny sa coraz madrzejsze, ale wystarczy poczytac forum dla mlodych
                  mezatek, bezpieczenstwo kobiet, przemoc w rodzinie czy po prostu artykuly w
                  gazecie, zeby przekonac sie jak opornie to idzie.
                  sad(

                  PS Sylwek ja wiem, ze ty jestes dobry material na meza, szukaj swojej Melanii i
                  nie zrazaj sie moim krakaniem
                  smile
          • quails Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 16:49
            No i praw bilogii nikt nie przeskoczy. Partner szuka pieknej parnerki, ktora
            urodzi mu zdrowe potomstwo. Panie szukaja samcow, ktorzy zapewnia byt przyszlej
            rodzinie. Emigrantow (w pierwszym pokoleniu) z wypchanymi portfelami jest
            niewielu, pieknych pan emigrantek w pierwszym pokoleniu jest sporo.I dlatego na
            panow Polakow popytu za granica raczej ni ma....
            • melba_piszczykowa Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 19.09.05, 09:56
              ja ci quails zazdroszcze ze ty masz taki prosty i pieknie poukladany swiat wink

              a tak serio... uwazam ze na tym polega rozwoj czlowieka jako gatunku ze twoje
              prawa biologii traca na znaczeniu.
              musze ci powiedziec ze po osiagnieciu pewnego poziomu rozwoju osobniczego
              portfel mojego partnera nie jest dla mnie tak wazny jak przypuszczasz, skupiam
              sie raczej na swoim portfelu jesli juz mowa o pieniadzach.
              co do urody partnerki - dlugo nie moglam zrozumiec sposobu myslenia mojego
              mezczyzny na temat ciala/urody kobiet, czasami go zadagywalam na ten temat,
              prowokowalam mowiac np. o zobacz ta to ma piekne wlosy a tamta szczupla
              talie... ale on za kazdym razem tlumaczyl mi ze nigdy go po prostu piekno nie
              pociagalo samo w sobie, dostrzega je owszem, ale nie w kategorii czegos co
              mozna miec albo czegos co jest potrzebne do bycia razem. i jakby to banalnie
              nie zabrzmialo - on woli taka kobiete ktora bedzie partnerka na poziomie umyslu
              a glupich kobiet to on sie zawsze bal smile

              rozwijajac dalej temat obowiazkow domowych to dzielimy je miedzy siebie. ja
              osobiscie mialam straszne obawy na poczatku ze to sie nie uda i dolowalam sie
              ze wyladuje w roli gosposi (ktora to rola mi straszliwie nie odpowiada), ale on
              mnie przekonywal ze to sie da zrobic i ludzie z tym normalnie zyja wink to prawda
              ze kobiety sobie lubia komplikowac bardziej wink
              powoli okazuje sie ze mial racje... co prawda dopiero zaczynamy 'z tym koksem',
              prasowanie w jego wykonaniu wyglada przekomicznie, ja sie czasem zapedze i
              gimnastykuje sie w kuchni nad jakims daniem z kielkujacym zalem ze on oglada
              tv, ale mysle ze to tylko kwestia wytrwalej pracy nad soba bo kierunek juz mamy
              dobry.
              a jesli ktos nie zamyka sie we wlasnym sosie, dopuszcza mysl ze pewne rzeczy
              mozna lepiej, przyjemniej, prosciej... to chyba nic nie stoi na przeszkodzie
              zeby sie z druga strona dogadac tak, coby wszystkim pasowalo

              proponuje quails zebys juz sobie dal spokoj z tym trollowaniem smile
    • sylwek07 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 09:58
      samo jak sama wiesz ze Chrzescijanstwo to milosc tzn poszanowanie czyjegos
      swiata i bycia soba po drugie zazwyczaj Ci mezczyzni ktorzy szukaja kobiet do
      prac domowych to widzieli w swoim zyciu codziennym takie zachowania i tutaj nic
      nie ma religia do tego,znam to po swoim zyciu i gdzie mieszkam..
      zobacz po tym Forum ile Was gotuje,prasuje a co do krajow Skandynawskich to
      czytalem artykul ze w Szwecji ciagle kobiety zarabiaja mniej od mezczyzn ....

      • samo Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 19.09.05, 04:40
        sylwek07 napisał:
        Chrzescijanstwo to milosc tzn poszanowanie czyjegos
        > swiata i bycia soba

        Zważywszy na to co dzieje się w Polsce jeśli chodzi o poszanowanie mniejszości
        seksualnych, antysemityzm, wciąż ogromną i społecznie tolerowaną przemoc wobec
        kobiet i nietolerancję wobec wszelkiej inności, to polscy chrześcijanie muszą
        chyba stanowić jakąś podziemną strukturę, bo ja tej miłości w Polsce nie
        odczuwałam.

        po drugie zazwyczaj Ci mezczyzni ktorzy szukaja kobiet do
        > prac domowych to widzieli w swoim zyciu codziennym takie zachowania i tutaj
        nic
        >
        > nie ma religia do tego

        Jedno drugiemu nie przeczy. "Ci mężczyźni" widzieli w domu swoje matki harujące
        nierzadko na 2 etaty- domowy i zawodowy (zresztą domowy etat bywa przy małych
        dzieciach wystarczającym zajęciem na cały dzień), bez wdzięczności ze strony
        mężów i dzieci. W niedzielę cała rodzina szła wystrojona do kościoła gdzie
        modliła się do Boga-mężczyzny. I nawet jeśli sobie tego Sylwku nie
        uświadamiasz, to niestety dogmaty religijne mają wpływ na nasze postrzeganie
        świata. Nie chodzi tu tylko o stosunek do kobiet. Podam ci inny przykład. Jedną
        z głównych zasad buddyzmu jest "ahimsa"- nie czynienie zła i postrzymanie się
        od przemocy wobec innych istot- stąd większość buddystów jest wegetarianami. W
        Biblii zaś napisane jest "Czyńcie sobie ziemię poddaną" i że zwierzęta mają być
        poddane woli człowieka. Maria została sprowadzona jedynie do funkcji
        reprodukcyjnej- nie dość, że została zapłodniona bez seksu (czyli żadnej
        przyjemności), to jeszcze miała urodzić kolejnego Boga-Mężczyznę.Kościół
        zakazuje kobiecie stosowania antykoncepcji, traktując ją jako Matkę, dla której
        wzorem ma być Maria- cicha, podległa mężczyźnie. Jakie słowa Marii Sylwku
        możesz w tym momencie sobie przypomnieć?Żadne, prawda?A innej kobiety w Biblii?
        Nic nie pamiętasz, bo w Biblii kobiety nie mówią. Są albo świętymi, albo
        ladacznicami, ale nigdy się nie odzywają.Islam i judaizm z męskimi bogami mają
        do zaoferowania kobiecie jeszcze mniej.Odpowiednikiem muzułmanek z zakrytymi
        twarzami czy ortodoksyjnych żydówek golących włosy i niedotykanych przez
        mężczyzn podczas miesiączki są dla mnie w katolicyzmie zakonnice- cichutkie, z
        pochylonymi głowami usługujące księżom i nigdy w kościele nieprzemawiające.
        Jedynie kiedy się odzywają to podczas Różańca czy innych spotkań z dziećmi-
        wtedy mogą pełnić funkcje kościelnych matek.
        Nasze umysły są niezależne, ale dopiero wtedy kiedy uświadomimy sobie istnienie
        schematów regulujących na co dzień nasze potoczne widzenie świata. Jak bolesne
        bywają przebudzenia po latach kobiet, które całe życie poświęciły rodzinie i
        agle okazuje się, że są tak strasznie samotne i zmęczone, a obok nie ma
        nikogo... DO tej pory tego nie zauważały- nie dlatego że było im dobrze, po
        prostu nie przełamały nigdy w swojej głowie tego stereotypu wpajanego im od
        dziecka. W książeczce przedszkolnej dziewczynka mówi że będzie tańczyła w
        kuchni, a chłopiec będzie lotnikiem. W szkole chłopcy wbijają gwożdzie i robią
        młotki, a dziewczynki robią na drutach. Wszystko to i wiele więcej składa się
        na tzw. proces socjalizacji- przyuczenia do życia w grupie społecznej. Może
        gdybyś jako dziecko modlił się codziennie wieczorem do Bogini Wszechmogącej, a
        mężczyzna-zakonnik prowadziłby dom kapłance, to wiele w twojej głowie ułożyłoby
        się inaczej... Nawet nie możesz sobie tgo wyobrazić, prawda? Tak jak kobieta-
        prezydent, kobieta-chirurg i wiele innych "niedorzeczności".Tymczasem w Polsce
        i innych "religijnych" krajach to raczej kobiety dźwigają swoje krzyże,nie
        mężczyźni.
    • sylwek07 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 16:03
      asia.sthm jesli tak stawiasz sprawe to z tym sie zgodze ze sa tacy mezowie bo
      sam w rodzinie mam duzo takich przykladow (picie itp)
      i jak sama widzisz tez ze sa wyjatki i o to chodzi aby ktos widzial ogol
      wszystkiego a nie to co jest zle .zycze milej niedzieli smile
      • mon101 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 17:30
        W moim domu rodzinnym bylo pelne rownouprawnienie, mama (lekarz) pracowala
        bardzo intensywnie (pogotowie, szpital-dyzury, przychodnia, prywatna praktyka),
        ojciec (inzynier) platal sie po budowach socjalizmu (typ inzynier Karwowski
        jesli ktos pamieta Czterdziestolatka), czytaj: rodzicow nigdy nie bylo w domu,
        wychowywala nas Babcia i obslugiwala gosposia. Brzmi to moze sarkastycznie, ale
        ja nie uwazam ze ponieslismy jaka szkode, wyroslismy na samodzielne
        jednostki.Ja jednak mialam, z czego zdaje sobie sprawe dopiero teraz, nieco
        wypaczony wizerunek domu i mezczyzny, bo wydawalo mi sie, ze tak jak u nas jest
        w kazdym domu. Moja mama zawsze zarabiala duzo wiecej od ojca i nikt nie mial z
        tego powodyu jakiegos problemu. Totez gdy przyjechalam do Szwecji w latach
        siedemdziesiatych twierdzilam ,e to kraj zacofany jesli chodzi o
        rownouprawnienie. Niewiele matek moich kolezanek pracowalo, niewiele dziewczyn
        bylo na studiach medycznych, jeszcze mniej na technicznych. Niewiele bylo
        kobiet z wyksztalceniem. A w Polsce w tym czsie zawod lekarz byl juz
        sfeminizowany, na moim wydziale na SGPisie bylo duzo dziewczyn (na ekonomii na
        Uniwerku prawie same). A traktorzystki??? U nas lepiej, grzmialam! Tyle tylko
        ze tak jak samo slysznie zauwazyla, przelala sie sie potem fala feminizmu,
        Grupp 8 68 w Szwecji, podczs gdy w Polsce przez jakis czas byla odwrotnie,
        dziewczyna nagle zachcialy cieplych domostw i silnych mezczyzn, niewatpliwie
        duza role odgrywal w tym kosciol. Wczoraj wpadl mi w rece miesiecznik i
        artykul "meskie zenske", gdzie cytuje sie wypowiedzi znanych politykow na temat
        kobieet, ktore to wypowied<zi oznaczlyby koniec kariery polityczne takiego pana
        w Szwecji i pewnie w wielu krajach. Nie moge tu sie powstrzymac od zacytowania
        ks. pralata Jankowskiego "Mysle, ze kobieta powinna miec kapelusz na glowie,
        czytac Pismo Swiete, wychowywac dzieci i gotowac obiad mezowi" Co wy na to?????
        • mulinka Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 17:51
          a w moim patriarchalnym domu rodzice wciaz sie klocili, oboje pracowali i
          generalnie bylo malo spokojnie, wiec...tez mi sie kiedys wydawalo, ze
          malzenskie awantury to norma
          natomiast dzis mysle sobie, ze partnerskie malzenstwo nie ma nic wspolnego z
          praca zawodowa malzonkow
          jestem w domu, nie pracuje zawodowo, gotuje mezowi obiadki i mu je podaje, a
          JESTEM zdecydowanie jego partnerem
          w poprzednim malzenswie ....pracowalam, zarabialam, "rzadzilam" kasa w domu, a
          do partnerstwa bylo mam bardzo daleko
          dlatego mysle, ze nie ma znaczenia ile dany malzonek zarabia, ktore z malzonkow
          pracuje, ktore "osluguje", liczy sie przede wszystkim wzajemny szacunek
          i ...oczywiscie milosc
          smile
          • mon101 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 18.09.05, 18:39
            Otoz to, chodzi wlasnie o wzajemny szacunek,jezeli kobieta dobrze sie czuje w
            domu, czuje sie spelniona, to nie ma problemu, problem powstaje tylko wtedy
            kiedy mezczyzna uwaza ze psim obowiazkiem kobiety jest jego obsluga i ze
            zajecie to nie jest zadna praca tylko wlasnie rola i obowiazkiem wynikajacym z
            plci.
          • mon101 Rownouprawnienie po szwedzku 18.09.05, 19:15
            Szwecja jest krajem o teoretycznie najwyzszym rownouprawnieniu na swiecie.
            Statystycznie najwiecej zatrudnionych kobiet ( wynikac to moze jednak z tego,
            ze utrzymanie sie z jednej pensji na w miare przyzwoitym poziomie przy tym
            systemie podatkowym jest praktyczni eniemozliwe), urlopy macierzynske dlugie
            (rok, ale dobrze gospodarujac dniami moze byc i dluzej)wykorzystywane w duzym
            stopniu przez ojcow, podzial w opiece nad dziecmi po rozwodzie (dzieci
            mieszkaja tydzien z ojcem, tydzien z matka). Ale... Statystycznie jeat tu o
            wiele mniej kobiet na wysokich stanowiskach (z wyjatkiem rzadu gdzie poprawnie
            politycznie jest50/50), kobiety w zarzadach prywatnych, notowanych na gieldzie
            spolek mozna policzyc na palcach jednej reki. Dlaczego? Mysle ze powodow jest
            wiele ale jednym z nich jest, ze kobiety ciagle czuja sie bardziej
            odpowiedzialne za dom i dzieci a tutaj jest "bee" i bardzo drogo miec pomoc do
            dziecka czy do sprzatania. Kobieta z gory mysli "nie podolam", podczas gdy
            mezczyzna uwaza, za napewno da sobie rade. Kobieta musi umiec, podczas gdy
            mezczyzna uwaza, ze jesli nawet teraz nie za bardzo wie o co chodzi, to napewno
            wkrotce sie nauczy... Sylwek pisal ze kobiety w Skandynawii zarabiaja mniej,
            rzeczywiscie tak mowi statystyka. Miedzy innymi powodem jest, ze kobiety ciagle
            pracuja w sfeminizowanych zawodach w "budzetowce" (sluzba zdrowia, szkolnictwo,
            biblioteki itd) a tam pensje byly sa i beda nizsze. Swoja droga to ciekawe ze
            jak jakis zawod sie feminizuje, to traci status i pensje robia sie nizsze
            (lekarze, dentysci)jakby automatycznie. A co z wynagrodzeniem na takich samych
            stanowiskach? Statystycznie tez nieco nizsze. Dlaczego? Tu w wielu przypadkac (
            w prywatnych przedsiebiorstwach) pensje negocjuje sie indywidualnie, raz w
            roku, a mezczyzni, jak wyzej, lepiej "sie sprzedaja". Chociaz obserwuje teraz
            (jestem w zarzadzie zwiazkow akademickich i ma wglad w rezultaty negocjacji po
            ich zakonczeniu), ze te dziewczynay ktore sa w okolicach trzydziestki, swiezo
            po studiach, sa duzo bardzie przebojowe, umieja negocjowac i naswietlac swoje
            walory i mozliwosci, co wyraznie widac w rozwoju pensji, przynajmniej w moim
            przedsiebiorstwie.
            Teoretycznie, zgodnie z ustawa o rownouprawnieniu, kazde przedsiebiorstwo ma
            obowiazek miec tzw "plan rownouprawnienia", ktory sie rewiduje kazdego roku.
            Jedna z czescci tego planu jest inwentaryzcja pensji, porownanie
            kobiety)/mezczyzni na tych samych stanowiskach w celu wyeliminowania
            dyskryminacji. Oczywiscie jest to proste tam gdzie stanowiska sa rzeczywiscie
            identyczne, zawsze latwo jest cos znalezc, jesli pracodawca chce bronic roznic
            w wynagrodzeniu, stanowiska roznia sie na ogol od siebie, jednostki tez
            kwalifikacjami i doswiadczeniem, dyskryminacje udowodnic jest trudno, ale
            owszem kilka wygranych spraw w Sadzie Pracy bylo.
            • samo Re: Rownouprawnienie po szwedzku 19.09.05, 05:03
              Pisząc o Skandynawii podałam ją jako przykład państwa świeckiego w którym
              lewicowe ideały dają o wiele większe pole manewru kobiecie. Niestety wszędzie
              mamy do czynienia z dyskryminacją.Przykład Szwecji czy, z innej częsci
              świata,Stanów Zjednoczonych, jest o tyle chlubny,że pewne kwestie zostały już
              uwzględnione w ich prawodawstwie, więc o wiele łatwiej jest to egzekwować. Do
              ideału wciąż daleko,ale wierzę że od czegoś trzeba zacząć. Ten powszechnie
              pogardzany parytet (czyli równe obsadzanie stanowisk mężczyznami i kobietami)
              ma na celu nie wprowadzenie marnych kandydatek tylko dlatego że są kobetami,
              ale ogólną zmianę wyobraźni społecznej jeśli można to tak ująć, więc banalnie
              mówiąc-przyzwyczajenie męskiej częsci społeczenstwa do tego,że władzę w
              państwie mogą sprawować także kobiety (niestety wielu trzeba jeszcze przekonać)
              oraz pokazanie kobietom,że po pierwsze: jest sens kandydować, bo prawo zapewnia
              ochronę przed dyskryminacją wewnątrzpartyjną (naiwnie jest wierzyć że tam nie
              ma dyskryminacji, a o kwestii miejsca na liście decydują kwestie merytoryczne),
              a po drugie: pokazać kobietom, że jest sens głosować, bo w końcu kandyduje
              ktoś, kto będzie nasze interesy reprezentował. Jestem zwolenniczką parytetu,
              ale mogę sobie pomarzyć,że za mojego życia zostanie on w Polsce wprowadzony. Do
              przebudowy wyobraźni społecznej potrzebna jest także zmiana języka w jakim
              publicznie mówi się o wielu sprawach, tak więc np. "urlop rodzicielski" a nie
              macierzyński, czyli nie wskazujemy już że to rolą kobiety jedynie jest opieka
              nad dziećmi. Wiele jeszcze musi się zmienić. Dopiero w zeszłym stuleciu grupie
              kobiet odbiło i zachciało im się głosować, od równie niedawna mamy dostęp do
              edukacji innej niż robótki ręczne czy gra na fortepianie ku uciesze
              zgromadzonych gości. I tak całkiem nieźle sobie radzimy.Trzeba jednak pamiętać,
              że miliony kobiet na całym świecie wciąż cierpią z powodu religijnych bzdur i
              edukacyjnego zacofania. Moja koleżanka Hinduska została wyklęta z rodziny przez
              matkę (!) ponieważ zaręczyła się podczas studiów tutaj z Amerykaninem.W Indiach
              czekał na nią 30 lat starszy kandydat na męża. Nie mówimy tu o najniższej
              kaście. W Somalii wciąż wycina się dziewczynkom łechtaczki brudnymi żyletkami
              czy nożami i zaszywa wejście do pochwy zostawiając mały otworek, aby tylko
              mężczyzna odczuwał przyjemność podczas stosunku. Organizacje religijne
              bronią "swojej kultury" atakując Zachód za wtrącanie się w "tysiącletnią
              tradycję".Krew się we mnie gotuje!!!
                • samo Re: Rownouprawnienie po szwedzku 19.09.05, 09:14
                  Uff, już myślałam że za mocno pojechałam ;o))) Oba elaboraty przeczytałaś?Jeden
                  był o roli kobiety a drugi o roli parytetu big_grin Teraz pełnię rolę kobiety bo
                  piekę ciasto. Drugie 50% domowego parlamentu ucieszy się po powrocie z
                  polowania na kasę smile
                    • samo Re: Rownouprawnienie po szwedzku 19.09.05, 09:51
                      A ja ciamajda dopiero dzisiaj tę jakże przydatną funkcję odkryłam! I tak się
                      uradowałam,aż miałam ochotę wątek założyć że mimo tych rozgległych partyjnych
                      wątków da się jednak wszystko ogarnąć a i każdemu odpowiedzieć :o) Pomna jednak
                      ogłoszonej dyscypliny partyjnej oddałam się najpierw chwili refleksji i doszłam
                      do wniosku że zapewne byłam ostatnią forumowiczką która jeszcze o tym nie
                      wiedziała.Ech... Pieczenie mi lepiej wychodzi niż te męskie technologie ;o)
    • demonka7 Re: Artykul "Liczy sie tylko milosc" 19.09.05, 00:55
      Wpisze sie jeszcze raz bo mysle ze to zbyt powazny watek zeby uogolniac i wyciagac zbyt pochopne
      wnioski. Z pewnoscia jestesmy swiadkami sporych zmian spolecznych w podziale rol miedzy kobietami
      i mezszczyznam, bez wzgledu na kraj, kulture i religie. Jesli chodzi o zwiazek, to najwazniejsze jest,
      tak jak juz to sie tu powiedzialo, partnerstwo, swiadomosc wlasnych potrzeb i ich realizacja, bez
      wzgledu na to czy sie pracuje zawodowo, gotuje czy prasuje. Zbyt latwo obarczamy partnera i sytuacje
      zyciowa wina za nasz brak satysfakcji, a trzeba jedznak zaczac rewizje od samego siebie.
      Sama czasami przylapuje sie na tym ze "cos zrobilam - oczekuje wdziecznosci" a to jednak nie na tym
      polega. Przebywam sporo w meskim towarzystwie i widze ze oni naprawde czesto maja dobre intencje
      ale im nie wychodzi, trzeba przyznac ze ich podejscie do zycia jest o wiele prostsze i to my sporo
      komplikujemy.
      Kobitki, uczmy sie byc szczesliwe bez wzgledu na to co dzisiaj zrobilysmy, i najwaniejsze, dbajmy o
      dobra komunikacje, bo jej brak najczesciej wszystko psuje.
    • sylwek07 hm 19.09.05, 17:50
      "Wyjście za mąż przestało być dla kobiet priorytetem życiowym. Coraz więcej
      młodych pań wybiera niezależność i nie chce się z nikim wiązać. Czy mężczyźni
      stają się niepotrzebni? – zastanawia się brytyjski dziennik „The Independent”. "

      wiadomosci.o2.pl/?s=514&t=4263
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka