Dodaj do ulubionych

a ja kotow nie lubie!

22.09.05, 16:51
zwlaszcza jednego
nie dosc, ze niedawno na moich oczach zlapal MOJEGO czipmanka, to wczoraj
paradowal po moim trawniku z wiewiorka w zebach!
i co mam zrobic?
sad
Obserwuj wątek
      • effata Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 00:26
        Mulinko, po raz kolejny zbieżność poglądów smile) (bo ja choć tu rzadko bywam -
        busy life- to często podczytuje). A ponieważ właściwie jestem gościem, więc nie
        napiszę z gruber rury, że kotów nie znoszę, bo takie stwierdzenie, to śmierć
        towarzyska (w pewnych kręgach) i narażenie się na gromy ze strony miłośników
        kotów. A sądząc po wielu nickach na tym forum to oczywiście i prowokacja
        wielka smile))
        Pozdrawiam,
        Effata
    • tamsin Re: a ja kotow nie lubie! 22.09.05, 16:55
      ty masz jakiegos zabijake i tyle. Element podworkowy ci sie trafil. Ogolnie
      to "pssssik" powinno pomoc, choc niektore to sa ciezkie sztuki, wiec miej
      szlauf z odkrecona woda w pogotowiu na jego przyjscie przygotowany wink Jak raz
      go zmoczysz, to sie przeniesie o pare domow dalej smile
    • h2so43 Re: a ja kotow nie lubie! 22.09.05, 18:01
      Rozumiem Cię, Mulinko! Och, jak rozumiem! Ja mam 2 koty: chłopca i dziewczynkę.
      Chłopak jest spokojny, jakby naćpany, a dziewucha okropna! Ciągle znosi myszy,
      krety, ptaszki, jaszczurki.. Tłumaczę jej, żeby nie zabijała tych miłych
      stworzeń, ale ona wcale mnie nie słucha! Boczę się na nią po każdym takim
      wybryku, ale potem usprawiedliwiam. Po prostu taka jej natura. Męski osobnik
      ciągle się wyleguje, co najwyżej muchę złapie. Każde z nich inaczej wygląda i
      inaczej się zachowuje. Chadzają też różnymi ścieżkami i raczej nie wchodzą
      sobie w drogę. Kocham moje koty, choć sprawiają mi czasem przykrość.
    • asia.sthm Re: a ja kotow nie lubie! 22.09.05, 18:27
      To ja sie uczciwie przyznam ze na kotach wiekszosc zycia wogole sie nie znalam,
      predzej z wielbladem niz z kotem umialam sie dogadac.Psiara bylam od urodzenia
      tak jak moj ojciec.
      Owszem w dziecinstwie spotkalam wiele kotow, glaskalam malutkie szczegolnie
      gdzies na wakacjach . W domu tych smietnikowych sie raczej balam, wrzeszczaly
      mi pod oknem nie tylko w marcu, rzucalam z okna katroflami,ogryzkami zeby je
      przeploszyc.
      Dopiero tu mialam zaszczyt poznac koty domowe mojej sasiadki, potem moja
      przyjaciolka po ostnim swoim psie zdecydowala sie na kota, zrobily sie z tego
      dwa najsliczniejsze i najkochansze koty-rodzenstwo pod sloncem tongue_out.
      Wyszlo na to ,ze naczelam rozumiec inne koty, przestaly mnie denerwowac nawet
      te sasiedzkie wylegujace sie bezczelnie w lecie w moim hamaku.
      Jestem teraz kociara smile i po staremu psiara oczywiscie.
      To narazie
      • ulkaa Re: a ja kotow nie lubie! 22.09.05, 18:37
        Ja tez taka psiaro-kociara . Kiedys mialam i jedno i drugie. Moglabym zapelnic
        nimi dom, ale moja druga polowa nie za bardzo optuje za takimi zwiazkami.
        Po Tacie ( tez!) kocham zwierzaki i niczego sie nie boje - bez wahania
        odpchlilam kota , wyciagnelam szesnascie kleszczy z brody mojego sznaucerka po
        wczasach.
        Co ciekawe , zaden obcy pies na mnie nie szczeka , merda ogonem, a ja z nimi
        gadam jak nienormalna. To naprawde przyjemne uczucie, zwierzeta tak
        odstresowują smile

    • mon101 Re: a ja kotow nie lubie! 22.09.05, 18:43
      Ja za kotami tez nie przepadam, a wrecz sie ich nieco boje, moze dlatego ze nie
      znam zbyt wielu i nie lubie jak wala kupki w moje grzadki. zawsze bylam psiara
      i moj pies stawial uszy na sam dzwiek slowa "kot"....Ale po obejrzeniu
      melbowych zdjec, zaczelam sie lamac..... Moze dam sie przekonacwink
      • tamsin Re: a ja kotow nie lubie! 22.09.05, 19:52
        ja sie przekonasz, to zaadoptuj od razu parke kociakow. nie bedziesz miala
        potrzeby w ogole ogladac tv, ani nawet specjalnie nigdzie wychodzic na zadne
        zabawy. Kociaki dostarcza ci wystarczajaco atrakcji, to jest jakby miec swoj
        prywatny wystep cyrkowy co wieczor.
      • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 09:36
        co do grzadek, to pomaga zasypanie szyszek lub rozlozenie siatki pod cienka
        warstwa ziemi smile koty sie zniechecaja do grzebania

        no wlasnie, mialam zakladac koci watek, ale moze pod innym tytulem? a ten watek
        by sie do niego podczepilo?? co szefowo?? smile
        • asica74 Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 09:38
          melba, a ja kupilam tone pieprzu w nadzei, ze jak posypie nim grzadki, to koty
          sie zniecheca... ale wymyslilam. I co? Grzebia w najlepsze. Pewnie te wszytskie
          kupy pozbierane podrzuce sasiadom... nie ukrywam, ze nie znosze tego
          procederu...

          No nic, bede szukac szyszek.
          • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 09:46
            pieprzu??? smile przeciez one nie jedza tam gdzie kupkaja wink chodzi o to zeby im
            nie bylo przyjemnie grzebac w miekkim piaseczku/ziemi smile

            a przypomnialo mi sie jeszcze ze sa specjalne plyny odstraszajace, nawet
            niedrogie... najczesciej o zapachu cytrusow, moze sprobuj jakies skorki
            cytrynowej rozlozyc? jesli nie chcesz kupowac gotowych...
    • demonka7 Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 00:48
      Czekam niecierpliwie na wypowiedz Melby...
      Ja tez nie przepadalam za tymi zwierzakami, az pewnego dnia pojawily sie w domu dwa stworki
      mieszczace sie na dloni uratowane od niewatpliwej smierci na smietniku przez mojego meza w chwili
      slabosci, przysiegam ze przez pierwszy miesiac szukalam jakiegos godziwego sposobu na pozbycie sie
      tego niespodziewanego prezentu, az w koncu sie przyzwyczilam, i nie ma co ukrywac, pokochalam.
      Ale koty sa dosc wredne, trzeba przyznac. Moje ostatnio wyczuly, ze jedyne co nas wyciaga z lozka to
      dzwiek budzika, i swietnie go imituja, najczesciej o 6 rano. I oczywiscie weekend to dla nich abstrakcja.
      • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 09:44
        hehe budzik koci smile
        no przyznam sie wam ze i moje probowaly swojego czasu... ale im to wybilam z
        lebkow smile
        probowanie objawialo sie tym ze jeden skrobal do drzwi sypialni (jak byly
        zamkniete, a czasami byly). ja mam dosc lekki sen wiec takie skrobanie
        pazurkiem momentalnie mnie wybudzalo, i nie pomagalo krzyczenie zeby spadaly bo
        ja tu spie... no wiec sie zawzielam ktoregos razu.
        rano slysze: skrob skrob skrob... hm... mysle sobie dosyc tego. wstalam i
        wyjrzalam z sypialni i stanowczo mowie: nie, nie wolno! zamknelam drzwi i
        poszlam do lozka. mysle sobie ciekawe na ile to starczy.

        oczywiscie za piec minut: skrob skrob skrob do drzwi... uuu wnerwilam sie
        lekko smile znow sie wychylilam i stanowczo mowie ze nie wolno nie nie nie smile
        akcja znow sie powtarza za chwile... no ja juz na maksa wkurzona mysle sobie -
        tak to nie bedziemy gadac. wzielam spryskiwacz do kwiatkow otworzylam nagle
        drzwi i psiiiii na kota.... alez byl zdziwiony!!! uciekl oczywiscie momentalnie
        i juz wiecej nie drapie do drzwi smile oczywiscie nie obylo sie tez bez krotkiej
        obrazy...

        pozniej dopiero przeczytalam zeby tego spryskiwacza nie naduzywac i uwazac na
        nos koci, zeby sie tam woda nie dostala. troche mnie sumienie meczylo, ale na
        szczescie juz nie musialam kuracji powtarzac smile
    • melba_piszczykowa Re: a ja koty uwielbiam :) i Myszki tez ;) 23.09.05, 10:23
      myszka to dziewczyna ktora w bardzo zabawny sposob opisuje codzienne zycie
      swoich kociastych na forum.miau.pl

      oto jej wateksmile w pierwszym poscie sa tez odnosniki do czesci pierwszej i
      drugiej przygod
      forum.miau.pl/1-vt27476.html?postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=cc69ef8e36da2da42cce9c1a765be7d6

      te same opowiesci znajdziesz tez w blogu (choc chyba jest ich tam mniej?)
      myszeida.blog.onet.pl/
            • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 13:19
              no fajny jest...to fakt smile

              coz chyba nie ma jednak sposobu zeby kota oduczyc polowania, mozna go tylko
              namowic zeby robil to gdzie indziej...sad
              wiem ze to przykre ale ostatnio sobie o tym wszystkim myslalam, i jakos mi sie
              ulozylo w glowie i w sercu, ze swiat przyrody jest urzadzony tak jak jest, i to
              jest dla niego najlepsze... ciezko mi to wyjasnic, ale chodzi o to ze bardziej
              akceptuje rzeczy z punktu widzenia czlowieka 'zle' i uznaje ze one tez sa
              potrzebne, ze sa po prostu drugim biegunem... hm. filozoficznie mnie natchnal
              ten czipmanek smile
    • melba_piszczykowa fotki :) 23.09.05, 13:37
      no dobra skoro powstal koci watek bez mojego udzialu to juz przy nim zostanmy smile

      jako ze jestem zeswirowana kociara o czym juz wszyscy wiedza smile to sie dziele
      mikroskopijna czescia fotek mojej kociarni smile dla porzadku:

      1. Piszczyk - najstarszy, najwiekszy, najgrubszy wink buras w moim stadku smile jest
      najbardziej spokojny ale jak sie rozkreci.... Swoje imie otrzymal bo nie umie
      miauczec smile tylko tak piszczy smiesznie albo mruli albo robi: mrriiimia? smile cos
      w tym stylu, wlasnie z takim znakiem zapytania na koncu. Niestety zlapal teraz
      jakas alergie i mamy maly klopocik sad

      2. Glunio vel Gluś - latwo go poznac bo jest jedynym rudzielcem, niespotykanie
      wynioslym czasami, ale i takim co sie co noc melduje w lozku zeby mnie polizac
      po rekach... niestety nabral obrzydliwego zwyczaju zjadania wszelkich sznurkow
      i tasiemek, robi tez postepy to znaczy wygryzl dziure w narzucie na kanapie
      (!!!!) i regularnie zjada dywanik lazienkowy z gabki

      3. Staśka - najnowszy nabytek. to ta najmniejsza buraska... zostala znaleziona
      w Nowej Rudzie (poludniowa Polska, pod granica) i przywieziona do Warszawy
      przez dziewczyny z kociego forum ktore mialy tam mini zlocik. A ze dziewczyny
      sa wielbicielkami tajemniczego Stacha, zalozyly forum stachowek, no to kicia
      nie mogla miec inaczej na imie niz Staska... Nieodlaczna cecha Staski jest
      wyluzowanie. co widac w pozach i bezproblemowym podejsciu do zycia: Staska
      wlezie wszedzie, zje z kazdej miski i co noc o trzeciej-czwartej przyjdzie do
      lozka na glaskanko. To wszystko z mina "ale o co ci chodzi?" po prostu swiat do
      niej nalezy smile

      voila!

      community.webshots.com/user/melba_
      no wiec zaczynamy dlugi koci watek smile prosze sie dzielic kociary smile
      • gherarddottir Re: fotki :) 23.09.05, 13:44
        To i ja dodam, ze zostalismy wlascicielami dwoch pieknych kotow! Rebeka jest
        pregowana, gruba i leniwa, ale przy tym bardzo czarujaca i dostojna, a Herkules
        mleczno-rudy typowy zawadiaka, jednak bardzo lubiacy sie przytulac i wpatrujacy
        sie z zaciekawieniem w to co dzieje sie dookola. Nie wiem jeszcze jak beda
        razem zyli w jdnym domu, ale to sie okaze w najblizszych dniachsmile)
        Koty zawsze cenilam bardziej niz psy - sa nieprzewidywalne w swoich
        poczynianiach, ale z doswiadzcenia wiem, ze moga byc naprawde oddanymi
        przyjaciolmismile Grunt to szanowac ich indywidualnosc!smile))Pozdarwiam kociary!
      • demonka7 Re: fotki :) 24.09.05, 22:41
        Melba, piekne kiciachy, widze ze bardzo lubia sie wylegiwac
        a to moje utrapienia, ku mojemu zdziwieniu "pod reka" mialam tylko dwa zdjecia
        espanol.pg.photos.yahoo.com/ph/demonka7/album?.dir=/987e&.src=ph
        (dzieki temu forum zdobede sie w koncu na uporzadkowanie fotek)
        moje na spryskiwacz do kwiatow przestaly juz reagowc, mam wrazenie ze nawet to lubia, zwlaszcza jak
        jest goraco

        a lubilyscie Bonifacego i Filemona?
      • melba_piszczykowa Re: fotki :) 28.09.05, 11:30
        melba_piszczykowa napisała:

        > voila!
        >
        > community.webshots.com/user/melba_
        > no wiec zaczynamy dlugi koci watek smile prosze sie dzielic kociary smile


        skoro temat dzieci za sprawa Emmy i Henka jak najbardziej jest tutaj aktualny,
        to zapraszam do albumu 'wizyta Przemka' smile gdzie udokumentowane jest jak
        najmlodszy forumowicz z www.forum.miau.pl wpadl do mnie na chwilke w
        odwiedziny smile i jaka to reakcje wywolalo u domownikow... (jedni wachali i
        laskotali goscia wasami a inni woleli stracic glowe pod nosidelkiem)

        no i konkurs: w jakim wieku jest Przemek? smile
        • tamsin Re: fotki :) 28.09.05, 15:17
          Przemek ma 4 miesiace..a co do domownikow, ja ci sie ta cala czeladz polozy na
          lozko, to gdzie zwykle sypiasz? toz to trzeby byloby byc wezem zeby jakos sie
          miedzy nimi wyposrodkowac wink
          • melba_piszczykowa Re: fotki :) 07.10.05, 14:46
            Tamsin Przemek przyszedl tylko w gosci smile na chwilke wink nie jest moja
            pociecha... a ze spaniem dajemy na razie rade, Staska woli spac na misiu (co
            widac w albumie), Piszczyk sie upycha na szafce a Glunio miedzy nami (tzn.
            miedzy mna a moim TZ) dzis nawet wykoncypowal ze polozy sie tak jak czlowiek,
            pod koldra, lepek wystawi i polozy mi na ramieniu. Czulam sie jakbym dziecie
            piastowala, nie przymierzajac ;P
    • mijaczek Re: a ja kotow nie lubie! 23.09.05, 16:24
      mulinka napisała:


      > i co mam zrobic?
      > sad

      zdecydowanie mniej patrzec sie w swoj ogrod :o)
      uszy do gory
      ja tez kotow nie lubie
      nigdy sie nie przyznawalam, bo tu zdaje sie, ze same milosniczki kociakow...
      :o)
      • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 26.09.05, 14:10
        no no mijaczku smile bo przygalopuje na koniu jako obronczyni biednych malych
        kotuniow....

        no zartuje oczywiscie smile
        mozna kotow nie lubic naprawde smile nawet ja ci to powiem, zwariowana kociara...
        mimo ze mam hopla na tym punkcie to pozwalam ludziom zyc po swojemu wink
        • monhann2 Re: a ja kotow nie lubie! 26.09.05, 15:02
          To teraz juz jestem odwazniejsza i tez sie przyznam, ze nie przepadam za nimi.
          U znajomego jest kot, nawet mily ale jak usiadl kolo mnie i zaczal sie na mnie
          patrzec (nie odrywal wzroku tylko tak sie gapil w moje oczy) to brrrr...troche
          sie przestraszylam i ucieklam na inny fotel.
        • ponponka1 Re: a ja kotow nie lubie! 28.09.05, 15:58
          Ja tez nie lubie kotow ;-P Tzn. nie sa to moje ulubione zwierzaki. Ja jestem z
          urodzenia psiara. Niestety, praca nie pozwala mi na posiadanie psa. Zatem
          trafila mi sie kotka, podrzutek, ktora przygarnelam przejsciowo i tak juz
          przechodzi ze mna trzy lata smile.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=27547812&a=28419552

          Traktuje ja jak psa, doslownie!!! Ona za to stara sie jak moze pokazac, ze koty
          to mile stworzenia i ze da sie z nimi zyc. Teraz nie wyobrazam sobie powrotu do
          pustego domu. Uwielbiam jak mi sie rano placz pod nogami, jak mnie podglada pod
          prysznicem siedzac na spluczce toalety, jak mi zaglada w talerz i sledzi ruch
          widelca wyglodnialym wzrokiem (a w misce pelno!). Jak mi wskakuje na kolana
          kiedy siedze przed telewizorem lub kompem.

          Ale inne koty gonie.

          Cmok (jaki smok?)
    • jan.kran Re: a ja kotow nie lubie! 02.10.05, 21:39
      Ja w ogole nie mogę zrozumieć chęci posiadania zwierzęcia jakiegokolwiek w domu.
      Moi Bracia mają , jeden psa , drugi psa i kota, wielu znajomych ma ... a dla
      mnie to tylko kłopot i obowiązek.
      Koty szanuję ale nie przepadam za nimi.
      Kran.
      • demonka7 Re: a ja kotow nie lubie! 02.10.05, 23:02
        Troche sie z toba zgadzam. Jak bylam mala mialam psa, ktorego potracil samochod i strasznie to
        przezylam, obiecalam sobie ze juz nie chce wiecej zwierzat, ani zdychajacych czesto rybek czy
        chomikow, a tym bardziej psow, do ktorych czlowiek sie przywiazuje i wie, ze jak umrze, nawet
        smiercia naturalna, to bedzie dramat, bo dlugo te stworzenia nie zyja. Teraz mam koty, troche z
        przypadku, troche z litosci, oczywiscie bardzo o nie dbam, ale gdybym mogla jeszcze raz zdecydowac,
        to pewnie bym sie nie zgodzila, oprocz codziennych obowiazkow, problem przy dluzszych wyjazdach...
        No i ta wiez emocjonalna... Niedawno znajoma musiala uspic chora kotke no i nie bylo to zbyt
        przyjemne... jakbysmy malo mieli "ludzkich" zmartwien...
        Jakos tak mi to wyglada na zwykla dziecieca chec posiadania bezwarunkowego przyjaciela... Pewnie
        niektorzy tego potrzebuja, ma to pewnie jakies terapeutyczne dzialanie.
        • jan.kran Re: a ja kotow nie lubie! 03.10.05, 00:03
          Jak chodzi o koty nie mam doświadczenia ale mam wrażenie że raczej chowają się
          same , chodzi mi o wychowanie i nawyki.
          Natomiast miałam do czynienia z wieloma psami i ich właścicielami. Pies
          potrzebuje bardzo wiele opieki i staranności żeby wyjśc na ludzi.
          A i tak może trafić się jakiś nieudany egzemplarz.
          Ja po prostu nie mam czasu na dbanie porządnie o jakiekolwiek zwierzę.
          Kran.
        • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 07.10.05, 14:26
          no coz nigdy sie nie zastanawialam nad tym czy obowiazki zwiazane z moimi
          kotami sa dla mnie uciazliwe... po prostu przyjmuje je tak jak sa, nie ma w
          ogole takiej opcji ze jakby kotow nie bylo to i obowiazkow byloby mniej.
          brrr...
          jesli chodzi o bezwarunkowe przywiazanie - to chyba nie odnosi sie to do
          kotow smile)) z pasami predzej, ta radosc i przywiazanie widac jak na dloni. w
          przypadku kotow trzeba umiec je odczytac... po prostu z kotami nie jest wprost.
          troche sie dziwnie czuje myslac ze mam uzywac swoich kotow w autoterapii?? nie
          wiem, nie przyszlo by mi to do glowy... hm. no nikt nie wie jaka jest prawda,
          ale moze troche rozjasni tu fakt ze ja lubie wszystkie zwierzeta (koty
          najbardziej wink)) nawet te ktore sie ze mna nie przyjaznia, ktorych nie mozna
          poglaskac, ktore nie sa 'przyjacielem' a mimo to je lubie i czasami nawet
          podziwiam smile
          filozoficznie sie zrobilo. zostawmy wiec przyczyny lubienia lub nielubienia,
          chcialam sie pochwalic ze bedac w Amsterdamie odwiedzilam muzeum
          kocie smile)))))))))))))))) zakupilam plakacik i w ogole bylam strasznie
          zachwycona miejscem, klimatyczne, w starej kamieniczce... no i oczywiscie
          zamieszkane przez trzy koty smile ktore sypiaja na eksponatach... normalnie
          miodzio smile oto link

          www.kattenkabinet.nl
    • jan.kran Re: a ja kotow nie lubie! 07.10.05, 14:33
      Jedynym zwierzęcim jakie miałam był żólw. Miał na imię Zappa i bardzo Go kochałam.
      Uważam że mieliśmy głęboki intelektualny kontakt. Chodził postukując skorupką a
      ja czytałm książki o żółwiach i Go rozpieszczałam smakołykami.
      Po Jego odjściu już nie chcę mieć innego zwierzęcia.
      Kran.
      • melba_piszczykowa Zappa 07.10.05, 14:49
        to rzeczywiscie bardzo smutna historia kraniku... ja mialam to szczescie ze nie
        stracilam w dziecinstwie kochanego zwierzaka, moze dlatego teraz mi latwiej
        • jan.kran Re: Zappa 07.10.05, 15:11
          melba_piszczykowa napisała:

          > to rzeczywiscie bardzo smutna historia kraniku... ja mialam to szczescie ze nie
          >
          > stracilam w dziecinstwie kochanego zwierzaka, moze dlatego teraz mi latwiej

          Ja już byłam matką dwojga dzieci jak mnie żólw opuścił...

          W dzieciństwie wychowałam się wśrod zwierząt od pszczół aż po konie poprzez
          koty , psy , świnie , krowy, kury , indyki.. .
          Byłam z miasta ale sporo czasu soędzałam w kontakcie z przyrodą...
          • liloom koty kontra psy 09.10.05, 22:27
            kiedys na jednym forum bralam udzial w dyskusji "co fajniejsze koty czy psy".
            wiecie, ludzie autentycznie sie podzielili na grupy i malo nie pogryzli. nawet
            ci co bardzo sie przedtem lubili
            nie znosze kotow (sama nie wiem wlasciwie dlaczego) i kocham psy. moje dziecko
            meczy o psa straaaaaaaaszliwie, juz nie wiem co mam robic i jak stawiac opor,
            ale my duzo jezdzimy, duzo pracujemy i szkoda by bylo zwierzaka.
            narazie mamy tylko swinki morskiewink
            *liloom po winku czerwonym ex chile**
            • melba_piszczykowa Re: koty kontra psy 10.10.05, 09:26
              no a ja takich dyskusji nie lubie bardzo sad) bo co komu do tego co ktos lubi...
              ma swoje powody... i kazdy ma prawo do swoich upodoban. a takie licytacje sa po
              prostu bez sensu. gdybym zwalczala kazdego kto ma inne upodobania to lepiej by
              mi chyba bylo na bezludnej wyspie wink
    • zodiakalny_kot Re: a ja kotow nie lubie! 10.10.05, 04:00
      Melduje sie nastepna kociara - aktualnie tylko "bierna". Mysle, ze koty to sa
      autentycznie najpiekniejsze stworzenia na ziemi. Choc to banaly, ale
      rzeczywiscie gracja i wdziekiem bija wszystkie inne. Moj ostatni kot (w Polsce)
      (znaleziony na dworcu w stanie wycienczenia) byl tak ciekawa postacia, ze
      moznaby godzinami snuc... Najbardziej mnie zadziwial, kiedy urodzilam synka a
      kot (kicia raczej) poczuwala sie do odpowiedzialnosci niczym za swoje dziecko i
      caly czas go pilnowala - siedziala na jakiejs szafce w poblizu i caly czas
      miala go na oku. A gdy Kuba zaplakal a ja bylam w innym pokoju, kot wszczynal
      alarm niczym straz pozarna i biegl do mnie - wolal mnie - szybko, chodz.
      Prowadzil mnie do lozeczka i dopiero kiedy bralam Kube na rece wylaczal swoja
      syrene. Potem przez kilka lat Kuba rosl razem z kicia - oczywiscie tortury typu
      wsadzanie paluszka do oka, etc. a kicia nic - dalej nie odstepowala go na krok.
      Milosc kwitla - az okazalo sie, ze oboje nabylismy jakiejs strasznej alergii na
      siersc kota - ja sie dusilam, a Kuba mial chroniczny katar, ktory w koncu
      doprowadzil do niedosluchu (operacja, itp.) Oczywiscie musielismy sie rozstac,
      jak tylko stwierdzilismy, ze te objawy to rzeczywiscie ta alergia. Z tego
      powodu nie mozemy miec zadnych kontaktow z kotami, co uwazam za zlosliwosc
      losu, bo oboje koty nadal uwielbiamy. Z koniecznosci wiec mam psa - bardzo
      fajnego, ale wiadomo - to nie to samo. Pies, ze tak powiem, nie dysponuje
      takim "glebokim zyciem wewnetrznym" - jest jasny i przewidywalny. Koty zas sa
      tajemnicze, mistyczne wrecz i na ich milosc trzeba zapracowac.
      Wiadomo, ze ludzie dziela sie na cat-person/dog-person i kazdy ma swoje
      preferencje. Moje sa takie wlasnie. Czekam na postepy medycy, zebysmy mogli
      lykac jakas tabletke raz na ... i miec kota/koty w domu.
      Pozdrawiam kociary i nie-kociary tez.
      PS. Demolka - to pierwsze zdjecie (z dwoch) jest wprost cudowne -
      zachwycajace!!!
      • melba_piszczykowa alergia 10.10.05, 09:31
        oj buuu.... wspolczuje wam alergii sad ja mam ale na szczescie na kurz smile i sie
        odczulam, probowalas brac pod uwage taka opcje? to sa zastrzyki brane mniej
        wiecej po jednym na miesiac, cykl jest bodaj piecioletni ale co tam.

        wiem ze jak ktos ma sredni stopien alergii to moze zyc z kotami pod warunkiem
        ze je pierze raz w tygodniu i lyka leki antyhistaminowe smile no ale u was to bylo
        raczej ostro...

        a ktore zdjecie masz na mysli?
      • demonka7 Re: a ja kotow nie lubie! 10.10.05, 23:26
        Dzieki, moje koty to bardzo wdzieczne modele, ale jakos nie moge sie zebrac na uporzadkowanie
        zdjec, wciaz czekam na ta chwile kiedy bede miala troche wolnego czasu...
        W niedziele bylam na kociej wystawie, kot mojej kolezanki startowal w konkursie (w kategorii kot
        domowy, czyli nierasowy) i nawet wygral! Troche sie przerazilam cala ta atmosfera wystawowa,
        zwlaszcza, ze dowiedzialam sie jak latwo zdobyc rasowego 5-cio latka bo juz raczej nie mozna go
        prezentowac w konkursach i ludzie sie ich pozbywaja... to chyba juz nie milosc do zwierzat, wole
        zwykle dachowce... Chociaz bardzo spodobaly mi sie lyse sfinksy, moglam sobie pglaskac i sa calkiem
        mile w dotyku, wcale nie sa zupelnie lyse, maja taka aksamitna skorke... i nie ma problemu ze zmiana
        siersci... to link do znajomej, ktora utrzymuje sie z hodowli tych kotow, ciekawe czy wam sie
        spodobaja, wiekszosc ludzi twierdzi ze sa odrazajace
        www.valmegat.com/valmegatxp/serv03.htm
      • demonka7 kot grubasek 10.10.05, 23:36
        A wogole to mam koci dylemat, moi milusinscy maja lekka nadwage i jakos nie mam sumienia, zeby je
        odchudzic, kocia dieta polega glownie na wymierzaniu im dziennej dawki jedzenia, ktora pozeraja w
        mgnieniu oka i potem chodza bidulki wyglodniale usilujac wzbudzac litosc, poranny koci budzik to juz
        norma, wlasciwie moglabym zrezygnowac z normalnego, bo i tak nie dadza mi zaspac... Probuje
        organizaowac im "gimnastyke", przy ktorej mecze sie bardziej ja niz moje leniwce...
        Warto czy nie warto?
        • tamsin Re: kot grubasek 10.10.05, 23:40
          moje tez ciagna brzuchami po podlodze i sa wiecznie glodne..niestety co do
          gimnastyki to z domowej nici nam wychodza, zauwazylam natomiast ze
          wszystkie "wychodzace" koty sa w super formie, zaden niczym tam po ziemi nie
          ciagnie. Moj M. mowi, ze tak naprawde to kot codziennie nie musi jesc ale
          przeciez to jest niewykonalne!!!
          • melba_piszczykowa Re: kot grubasek 14.10.05, 10:38
            no nie wiem ja bym nie chciala zeby moj kot nie jadl codziennie sad

            a odchudzac warto bo nadwaga u kotow tak jak u ludzi przyczyna wielu chorob
            jest. wink
            niestety jak chodza i zebrza to dlatego ze pancia niekonsekwentna... tez mam
            takiego zebraka jednego smile nomen omen jest najgrubszy z calej trojki... choc do
            ciagnacego brzucha troche mu na szczescie brakuje.

            a probowalas karme light?
              • tamsin Re: kot grubasek 14.10.05, 16:01
                moi lubia "junk food" czyli najgorsze co tylko mozna kupic, jak kupilam cos na
                ich pisiorki i lekkiego, to krzyczeli jakbym ich chciala otruc..wypuszczam ich
                codziennie na dwor przynajmniej na godzine, na razie powypedzali sasiadow koty
                z naszego podworka..
                • melba_piszczykowa Re: kot grubasek 17.10.05, 15:39
                  no ladnie ladnie, kolezanko tamsin, rozpusciliscie koty wink))))))

                  mozna probowac mieszac to co lubia z tym do czego sie maja przyzwyczaic,
                  najpierw malo nowego, potem wiecej, wiecej... no wiesz o co chodzi smile
                  ale to nie jest szybki proces smile
        • jan.kran Re: Dziewczyny !Pomóżcie ! 31.10.05, 13:40
          Mam problem. Mój Brat ma kota a nawet jak podejrzewam dwa.
          Od lat ma psy i nigdy nie było kłopotów.
          Ale niedawno Bratowa dostał kota , ładny nawet.
          Brat od razu przesłał mi jego zdjęcie przez internet. Już to powinno mi dać do
          myślenia bo On nigdy nie ma czasu zeby mi jakieś rodzinne zdjęcia podrzucić
          netowo a kota wrzucił od razu jak go dostali.
          Potem za każdą rozmową telefoniczną musiałam wysłuchiwac o inteligecji i urodzie
          kota ( o psach nic mi nigdy nie opowiadał ).
          Ma domek letniskowy pod Wrocławiem i kot poszedł tam w długą do lasu i nie wrocił.
          Brat nalepił kilkadziesiąt ogłoszeń a takze odwiedził osobiście niemalże
          wszystkich okolicznych mieszkńcow i kot się po tygodniu znalazł.
          Jak rozmawiamy przez telefon to kot wrzeszczy , usiłuje wyrwac Bratu słuchawkę i
          zachowuje się skandalicznie.
          Ostatnio Brat powiedział ze na razie nie może używać komputera w domu i w
          związku z tym skypa bo kota to irytuje.
          Jezuuuuu smile
          Poradżcie coś bo ja uduszę to zwierzę. Znaczy się Brata ...
          K
            • jan.kran Re: Dziewczyny !Pomóżcie ! 04.11.05, 09:12
              melba_piszczykowa napisała:

              > jak to mu wyrywa sluchawke? i wrzeszczy?... smile ty masz racje, ty brata
              > umorduj wink

              Skacze po klawiaturze , wrzeszczy jak rozmawiam z Bratem przez telefon ,
              sterroryzował psa smile))))
              Ksmile
          • gherarddottir Re: Dziewczyny !Pomóżcie ! 05.11.05, 01:46
            Kranie dopiero teraz przeczytalam Twoja opowiesc i .....pieknie to
            opisalas!!!!smile))
            MOja siostra nabyla droga kupna dwa main coony jak tylko sie dowiedziala,z e ja
            i moj maz przygarnelismy dwa koty i teraz przez skype wysyla mi tylko i
            wylacznie zdjecia swoch kotow, a dodam ze ma 3 dzieci, ktore bardzo kocham i
            chce w kolko ich zdjecia ogladac!smile))))jaka plaga czy jak???
            dla pocieszenia napisze, ze zauwazylam, ze moj Herkules jest wyjatkowo
            inteligentny i rozumie co sie do niego mowi smile)))- chyba ta plaga i mnie
            dotknela aaaaasmile)))
    • kasiasmom Re: a ja kotow nie lubie! 17.10.05, 20:40
      Najsmutniejsze jest to, ze posiadajac jakiegokolwiek zwierzaka, musimy byc
      przygotowani na to, ze nas w koncu opusci…Poza tym kazde stworzenie na ziemi ma
      miejsce w “lancuchu zywnosci”, niestety. I nie ma co ignorowac zwierzecej
      natury – instynkt polowania zawsze jest obecny w miesozercach, chocby
      najbardziej udomowionych. Jedyne co mozemy zrobic, to odseparowac potencjalne
      ofiary od potencjalnych lowcow. Mnie sie niestety nie udalo – nasz ukochany
      Gizmo (kot) w zeszlym roku wymknal sie z domu i zostal zagryziony przez psa
      sasiada. Podobnie zreszta, jak bardzo stary , brzydki i przesympatyczny psiak,
      ktorego z zalu przygarnelam pare tygodni temu. Jednak tenze sam Gizmo rowniez
      szczekal zabkami z zadzy polowania na widok ptaszkow czy wiewiorek…
      • kociaszek Re: a ja kotow nie lubie! 17.10.05, 23:47
        Kicia dzisiaj obsikala Tuska centralnie, na pierwszej stronie starego numeru Polityki, ktory
        najlepiej nadawal sie do tluczenia wrednych komarzyc, ktore to najpewniej uwily sobie
        gniazdko, z ktorego atakuja nas w nocy...ten z Michalem Wisniewskim nie jest taki skuteczny,
        ale przynajmniej nie jest obsikany...i tak dobrze, ze tym razem nie byly moje spodnie albo
        recznik...
        Kicia ma traume i jak mnie widzi to ucieka...
        Czarna wyje pod drzwiami juz prawie jak pies, postanowilismy nie przedluzac jej wizy na
        pobyt u gory...
        Obie sa juz slicznie upasione na zime, bo M, robi im bufeciki co chwilke...
        Wszedzie kotluja sie kleby siersci a przedwczoraj przeciez sprzatalam...


        • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 18.10.05, 13:08
          kociaszku widze ze same uroki smile)))))))))))))
          czasem mam wrazenie ze siersc u mnie w domu krazy w obiegu zamknietym smile chwile
          po odkurzaniu bardzo zadowolona z czystej kanapy wraca na nia i sadowi sie na
          srodku, na swoim miejscu, bo gdzie siersci najlepiej bedzie? no, czasami za
          drzwiami zbija sie w malownicze kule...
          • asia.sthm Re: a ja kotow nie lubie! 18.10.05, 13:18
            Melba, tu jedna pani w telewizorni - ekspert od sprzatania - podala sposob na
            siersc.
            W zwyklych gumowych rekawicach do zmywania ( u nas sa zolciutkie jak cytrynki)
            czyli wlasnymi rencyma zgarniasz siersc ze srodka kanapy i ugniatasz w kulke ,
            ze wszystkich tekstyli pieknie schodzi, z pikowanych poduch do siedzenia z
            foteli i lozek wink
            Cholera nie wiem jak z dywanami , ale jak ktos ma zdrowie to zamiast
            gimnastyki - na czworakach i konczynami koleczka robic.
            • melba_piszczykowa rekawice? 19.10.05, 14:33
              a na mokro czy na sucho??? smile to nawet i sensownie brzmi.... hm smile trza bedzie
              wyprobowac, jak dziala to cie ozloce wink)))
              bo ubrania tez lubia sie odziac w ta siersc... i to by bylo lepsze z
              rekawiczkami niz ze szczotka...
              moj ostatni patent to 'plasterkowanie' smile to znaczy nie kroje ubrania na
              plasterki tylko biore tasme klejaca, owijam sobie dlon i sciagam siersciuchy
              tym...
              • asia.sthm Re: rekawice? 19.10.05, 15:17
                Pani Spec pokazywala na sucho - wymaga to troche techniki ale szlo jej bardzo
                sprawnie - z zakamarkow wygarnialo sie slicznie.
                Uwinela kule wielkosci pilki smile)
                Odsiersciowywania ubran nie pokazywala, ale pewnie mozna na sobie albo na
                twardym podlozu. Czy rodzaj gumy ma znaczenie tez nie wiem.
                Wyprobuj, a potem mozesz mnie spokojnie ozlocic - nie bede sie opierac.
      • melba_piszczykowa Re: a ja kotow nie lubie! 18.10.05, 13:06
        no wlasnie mialam pisac ze Gizmo piekny jest.... sad

        taaak... nie jest to latwe do pogodzenia sie. tak sobie mysle ze wszystko ma
        swoja cene i ja jestem gotowa ja zaplacic za chwile jakie mi zapewniaja moje
        kociszcza na przyklad w dlugie zimowe wieczory smile jestem przeszczesliwa gdy
        najbardziej niesmialy Piszczyk przychodzi i ugniata mi delikatnie brzuch i
        mruli, mruli mruli... cos pieknego smile
        ciezko to opisac, ale mam w srodku jakis taki optymizm, takie przekonanie ze to
        wszystko ma cel. no i wiem ze nikt nigdy nam nie zaplaci za zadna z chwil ktora
        sie nie cieszylismy. nie mozna bedzie zlozyc reklamacji... tylko od nas zalezy
        ile wyciagniemy z tego co nas spotyka.
        ale co to ma do kotow? ja sie chyba za bardzo madrze, prosze mnie
        uciszyc smile))))))
    • melba_piszczykowa uwaga smieszne :) 18.10.05, 13:15
      cytuje za myszka najnowsze jej perypetie:

      osoby: Myszka (pani), Merci/Mercedes(kotka), Mamut(kot)
      ----------------------------------------
      No dobra. Mamy swierzba. Mamut, Merci i ja. Swierzb sobie niecnie na mym ciele
      bladym poczyna, i chrupie mnie to tu, to tam. O ile za dnia jest to jeszcze
      wzglednie do przezycia, to wieczorem....
      Zlozywszy cialko swe w poscieli odplywam powoli w niebyt w uroczym ciepelku
      sennym. I byloby bardzo milo, gdyby nie to, ze wtedy, w owym milym ciepelku moj
      lokator na gape budzi sie do zycia i zaczyna chrup... chrup... chrup... O
      zesz.... o franco... o jak sfendzi... o kurr.... ka mata jak sfendzi. A tu z
      drapania nici, bo swierzb sie wkurzy i jeszcze mocniej do konsumpcji przystapi.
      O zesz by cie w te i spowrotem... aaaAAAAAAAAaaa jak sfendzi....

      I wtedy, nieczem blogoslawiona nadciaga Mercedes.... Mrrrrmrrrmrrr mrrrmrrrmrr
      po drodze z siebie wydajac robi po drodze pazurkami drap.. drap.. drap.. drap..
      dep dep dep... drap... drap... drap...
      Kocham ja, rany, jak ja ja kocham namietnie i szalenie... Jeszcze tu z prawej,
      kochanie, no pliiiis.... troszke bardziej w prawo... oooo taaaak....
      Boszz... kocham te zmije
      dep dep dep... mrrrmrrrmrrr... drap dap drap.... odplyyyyywaaaaam..

      -------------------------

      podano za
      forum.miau.pl
      • kociaszek Re: uwaga smieszne :) 18.10.05, 14:34
        Nasze kotki maja tyle siersci, ze nie jestem w stanie jej przerobic...byl pomysl sweterka nawet...malo
        mamy miejsca, plus przeciagi i te kleby sie za drzwiami klebia...
        po prawdzie jak Czarna ufnie przyjdzie i zamruczy frrrrrrrr i polozy sie na brzuchu (ugniatajac i szarpia
        delikatnie pazurkami np nowy sweter, ktory nie tylko jest juz pozaciagany ale i okocony) to jestem w
        stanie wiele wybaczyc...
      • myszka888 Re: co do kotow... 18.10.05, 15:07
        Ja tez myszka...
        na tym forum przynajmniej smile

        I lubie koty o tyle o ile. Zsprzyjazniona jestem z kotem sasiadow, ktory czasem
        mnie odwiedza skuszony zapachami z kuchni, lubi siedziec na dachu naszego
        samochodu.

        A jednak w glebi duszy zawsze bylam i jestem nadal psiara.
        Mialam kilka pieskow w dziecinstwie.
        I teraz- choc osobiscie nie mam- to jednak moja sympatia nieodmiennie kieruje
        sie w znacznej mierze w strone merdajacego psiego ogonka tongue_out
    • melba_piszczykowa myszka.xww melduje... 21.10.05, 08:51
      Walke ze swierzbem mozemy uznac za wygrana.

      Ale zeby nie bylo nam za dobrze, to teraz staczamy potyczki jedna za droga z
      grzybem. Bardzo fajnym zreszta grzybem. Jest facet cholernie towarzyski
      Dzisiajsza bitwa polegala na maltretowaniu towarzystwa imaverolem.

      Znaczy sie, czesci towarzystwa, bo Hanka (pies) uwielllbia takie maltretowanie
      Na widok butli z lekiem i strzykawy do odmierzania kocia grupa robi i chodu
      pod luzko. Hanka bryka z radosci i kreci sie pod nogami z ozorem na wierzchu i
      takimiz oczami. Kociejstwo tylko wzgardliwie na nia lypie z czelusci
      podluzkowych.
      Odmierzywszy i zaspokoiwszy przynajmniej czesciowo psie chucie zaczynamy
      polowanie
      W tym celu nalezy zgiac kregoslup i pogrzebac w odpowiedniej szafce. Rozlega
      sie rumor, tupot bialych stop i .... leci Mamut galopem ryczac donosnie w tyl
      eeee, wiaraaa! Zarcie daja! Chodzcie!!!
      Jest! Zlapany! Hyhyhy Spacyfikowanego Mamuta (kot), dracego sie jak zwykle
      auaaaaa... oszustwo, ja sie tak nie baaaawieeeee
      dobrze namaczamy w/w specyfikiem unikajac pracowicie osiemdziesieciu osmiu lap,
      ktore mu nagle wyrosly. Potem nalezy mokra sirote wypuscic, by mogla sie
      oddalic mamlac w pysku przeklenstwa i usilujac otrzepac wszystkie cztery lapy
      na raz.
      Przystepujemy do planu B. W tym celu wyjmujemy widro z zarciem i silnie nim
      wstrzasamy. Na ten dzwiek ponownie slychac tupot bialych lapek. Tym razem
      osmiu. Do kuchni wpada Merci (kotka) z wrzaskiem smarowane, smarowane, dawaj
      zrec! Pod zadnym pozorem nie wolno dac sie oszukac - smarowane jest to, ktore
      jest aktualnie mokre.
      Mercedes pacyfikujemy... pacyfikujemy.... pacyfikujemy... przy wtorze
      obelzywych wrzaskow panny i wolamy na pomoc TZa. TZ przytrzymuje silnie panne
      rozciagnieta jak strona, rozcapierzona na wszelkich dostepnych koncowkach i
      uchylajac sie przed latajacymi wkolo wylgaryzmami nacieramy az do zamokniecia.
      Puszczamy, na odchodnym przyjmujemy jeszcze soczysta wiache i wykonujemy powoli
      plan C.
      To znaczy nurkujemy pod luzko, z ktorego nalezy sie potem wyczolgac po drugiej
      jego stronie, dopelzamy wezym tempem do okno, szybki rzut cielska i... Mamy
      Rollka. Pacyfikujemy i namaczamy przy wtorze oburzonych westchnien pt: jakiez
      to uwlaczajace, to jest ponizej mojej godnosci, do konca swiata sie do ciebie
      nie odezwe, no wez te szmate z mojej twarzy...
      Namieknietego dobrze dzentelmena mozemy wypuscic i sprobowac sie przekonac
      kiedyz to nastapic ma ow koniec swiata.
      Otoz, prosze panstwa koniec swiata nastepuje w momencie zapodania zarcia


      podane za www.forum.miau.pl
      • melba_piszczykowa Re: myszka.xww melduje... 24.10.05, 08:29
        Od dluzszego czasu mialam problem ze wstaniem rano. Normalnie przesypialam
        budzik i ledwie zdazalam do pracy.
        Wyrzucalam sobie, ze sie budze, wylaczam budzik i spie dalej. Wiec zeby sie
        bardziej uprzytomnic, coraz dalej kladlam budzik na stoliku. A nawet na
        podlodze przy drzwiach. I nic. Ciagle to samo. Ba, nawet dwa budziki ustawilam.
        Dalej nic. Przesypialam. Zaczelam wpadac w lekka panike, co zaowocowalo dzisiaj
        gwaltownym wybiciem sie ze snu tuz przed budzikiem. I co widze?
        Ano nad budzikami siedzi Merci czujnie. I sie wpatruje. Budzik zadzwonil. Merci
        go bach lapa. Ja wielkie oczy
        Za chwile zadzwonil drugi. Merci go bach lapa. Ja wielkie oczy
        Merci zrobila w tyl zwrot, wlazla pod koldre i poszla spac

        podano za www.forum.miau.pl
      • melba_piszczykowa Re: myszka.xww melduje... MOCZU PRZYBYWAJ... 04.11.05, 09:15
        ... i mocz przybyl. Wielka kaluza na dywanie i ogromna plama na kanapie.
        Pierwszym podejzanym jest Mamut(kot). Bylismy dzisiaj u weta, siku tez juz
        zlapane do badania. Merci(kota) takoz podejrzana, ale na razie odmawia zlozenia
        daniny na miseczke. Po ogladzie palpacyjnym i ocznym wychodzi, ze to byc moze
        stres z racji ciaglego smarowania roznymi smierdzidlami. I sie kociejstwo
        zbuntowalo. Hanka(pies) rowniez zostala wciagnieta na czarna liste, z racji
        plamy dywanowej pod drzwiami. Tez mamy zlapac mocz. Ha ha ha
        Roll czuje sie lepiej. Przynajmniej jeden pozytyw na drodze wyboistej.

        Natomiast ja... nie spie.
        Mercusia wziela sbie do serca stasus kota zestresowanego i postanowila nie dac
        mi zyc. Zaczyna gdzies tak o 3:30 w nocy, kiedy spie. Nadchodzi powoli mrrr
        mrrrmrrr mrrr mrrr mrrr dryp dryp dryp po mnie. Budze sie, mizne po glowie i
        zasypiam. Mija 15 minut. Mrrrr mrrrr mrrrr mrrrrr drep drep drep. Nie budze
        sie. Nie ma mowy. MRRRRR MRRRR MRRRRR MRRRR DREP DREP DREP. Budze sie, mizne po
        glowie, ide spac. Mija 15 minut. MRRRR MRRRR MRRRR MRRRR DREP DREP DREP. Nie
        wstaje, tak bede spala. Mercusia zawija mi sie we wlos dlugi na poduszce
        zlozony i zaczyna z nim wedrowac. Budze sie, mizne po glowie, wyplacze kota z
        wlosow, ide spac. Mija 15 minut. MRRR MRRRR MRRRR MRRRR MRRRR Merci zawija wlos
        moj dlugi na lapkach i... chodu do kuchni. Szarpnieciem wyrwana ze snu Podnosze
        glowe, wlos dlugi zwisa niczem zaslona i juz mam powiedziec "tak Mercusiu,
        kocana jestes, spij" kiedy kocina ustawia sie na pozycji i zaczyna... corride
        urzadzac, atakujac z byka zaslone wlosiana. Padam na poduche dla spokoju,
        zasypiam. Mija 15 minut. MRRRR MRRRR MRRRR MRRRR Merci uklada sie na poduszcze
        na wlosietach moich, utawia lapki gotowe do pracy, wbija mi pazury w czaszkie i
        zaczyna sie .. ugniatanko. Budze sie, odwracam, miziam po lebku i zasypiam.
        Mija 15 minut. MRRRRMRRRRMRRRRR MRRRRR Merci uklada sie na moich wlosietach,
        obejmuje czule lapeckami moja biedna glowe, zbliza zebiszcza o czaszki i tuz
        przy samych cebulkach... odgryza mi wlosy od glowy. Budze sie, miziam,
        odwracam, ide spac... Mija 15 minut. MRRRRR MRRRRR MRRR MRRRRRR nie wstane, tak
        bede spala Merci wklada mi delikatnie paszcze w ucho i mowi miaaaa-a-a-A
        I tak do rana

        Probowalam spac w warkoczu, ale Mamut chwytal jego koniec w zeby i uciekal z
        nim do kuchni

        podane za www.forum.miau.pl smile
    • melba_piszczykowa KOCI KALENDARZ !!! nie tylko dla maniaczek ;) 21.10.05, 13:32
      bylo sobie takie story wink

      Pewnego dnia ludzie z www.forum.miau.pl postanowili cos zrobic dla kotow.
      Zebrali zdjecia swoich kotow, wlasnolapnie zrobione i wlasnymi silami stworzyli
      kalendarz. Caly zysk z jego sprzedazy pojdzie na schronisko www.azyl.org

      tutaj mozna obejrzec jak wyglada kalendarz (w pierwszym poscie sa odnosniki do
      miesiecy)
      forum.miau.pl/1-vt31293.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
      tutaj znajduja sie zasady zamawiania, dystrybucji i ceny
      forum.miau.pl/1-vt33877.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

      Jeśli ktoś chce zamieścić na swoich stronach WWW banner reklamujący kalendarz,
      to:
      adres obrazka: upload.miau.pl/1/23246.gif
      adres wątku, na który ma wskazywać banner:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=31293


      dla dziewczyn z KUP-y i Sylwka (oczywiscie jesli wyraza chec smile)moge sama
      zamowic i zaplacic a potem mi oddadza pieniazki?? no i musialabym sie zajac
      zapakowaniem tego i wysylka smile
      no i najwazniejsze smile)))) w marcu na dole strony wystepuja moje koty!!!!!!!

      UWAGA: na razie skladamy zamowienia, druk ma byc w listopadzie (1000szt) nie
      przewiduja dodrukow!!!!

      od siebie dodam ze nawet gdyby w nim nie bylo moich kotow to i tak by mi sie
      podobal... jest mniamusny smile
      • kendo Re: porzucone kociaki:((((((((((((((((((((( 25.10.05, 13:55
        od trzech tygodni blakal sie kociak na naszej ulicy,
        u siadki w garazu podjadal psi paciorki u nas z altany podobnie,
        bylo pre nocy mroznych ,spedzil noc na altanie w pudle ktore tam stalo,
        usch...wymoscilam u i kocie juz niechce sobie nigdzie isc,
        psiun bialej goraczki dostaje gdy na altane wycjodzi,bo kcie zdazy uciec,nie
        doszlo do konfrontacji jeszcze,
        slubne chce go zatrzymac,bo ladny jest,ja sie zastanwiam i frenetycznie szukam
        domu zastepczego dla niego bez rezultaku,,
        podejzerwamy ze to bedzie ta rasa ,jak bedzie dorosly:
        koty_domowe.w.interia.pl/mainecoon.html
        siodmy rzad kociaka ten bielszy,

        lub ta rasa:
        koty_domowe.w.interia.pl/norw_lesny.html
        czwaret zdjecie.

        jest bardzo grzeczny i pojetny,przenocowal w pralni z toaleta i naprawde spisal
        sie na medal.
        • tamsin Re: porzucone kociaki:((((((((((((((((((((( 25.10.05, 16:55
          Kendo, nakarmiony przez ciebie kto = twoj kot smile) ja mam takie dwa
          smietnikowce, pies tez na poczatku goraczki bialej dostawal, myslalam ze sie
          nigdy nie uspokoi ale po paru miesiacach przeszlo mu. Cud doslownie. Nie
          zostawilabym ich sam na sam z psem, ale jakos dajemy sobie rade. Gorsza jest
          moja suczka, koty na nia prychaja ona odskakuje ale chce dobrze ich powachac.
          • kendo Re: porzucone kociaki:((((((((((((((((((((( 25.10.05, 22:50
            ale zapodalas perspektywe aklimatyzacji zwierzynca....
            na noc bierzemy biedaka do domu,choc dzis zdecydowanie cieplej niz wczoraj,
            ale niech kocie ma lepiej.
            psiun po kolacji nie wchodzi do kuchni wiec nie czuje kociaka,a ten jakby
            wiedzial,ze ma siedziec w pralni cichowink)
            jade do kraju,niewiem czy slubne sobie poradzi z nimi,
            ech....moze znajadzie sie wlasciel??????????????
            • gherarddottir Re: porzucone kociaki:((((((((((((((((((((( 26.10.05, 12:51
              Moze daj jakies ogloszenie w miesjcowym sklepie lub na stacji benzynowej,
              ewentualnie w lokalnej gazecie?
              Ja wzielam swoje koty ze schroniska dla kotow - moze jak sie nie znajdzie
              wlasciel to oddak kociaka (jesli nie chcesz go zatrzymac) wlasnie tam?
              Nie wiem jak taka instytucja funkcjonoujew kraju, w ktorym mieszkasz, ale to
              schronisko z ktorego pochodza Rebeca i Herkules jest bardzo dobrze prowadzone,
              koty sa zadbane, wysterylizowane, po szczepieniach, maja dobre warunki i
              zajmuja sie nimi ludzie, ktorzy naprawde widac, ze maja serce do zwierzat.

              A przy okazji: czy ktos wie jak w sposob inny niz odkurzac usunac siersc z
              dywanu? Odkurzac niestety nie spelnia swojej funkcji bo siersc mocno sie
              wczepila w dywan no i mam problem bo nie wiem jak to wyczyscic?Pozdrawiam
              • kendo Re: porzucone kociaki:((((((((((((((((((((( 26.10.05, 19:22
                mieszkam w szwecji,
                porozwieszalam ogloszenia/pytam kazdego znajomego nikt niechce gosad(
                nawet dzis kupujac medycyne dla psiuny u wete.pytalam co mam poczac,:
                westchnela sobie i stwierdzila,ze bedzie ciezko,bo ostatnio jakas inwazja kotow
                nawiedzila nasze miasto,
                dala ne.tel do schroniska by tam zostawic,
                zobaczymy,jak sie zwierzaki dogadaja,
                slubny chce go zostawic.

                klaczyska w dywanie?
                z malych dywanikow najpierw odkurzam,(pozbylam sie duzych dywanow,wlasnie na
                ten problem)
                pozniej szczotka druciana szczotkuje na dworze delikatnie lub mocniejwink)
                zalezy czy mi na tym dywaniku badzo "zalezy".
                • tamsin Re: porzucone kociaki:((((((((((((((((((((( 26.10.05, 19:26
                  jak slubny chce kota to nie odmawiaj!! zostaw go bo w schronisku biedak
                  zginie sad pies sie przyzwyczai predzej czy pozniej, a kot jak maly to nawet
                  syczec na niego nie bedzie. Aha, dobrze byloby gdybys psa przyzwyczaila ze kot
                  po prostu jest i juz, moze klatke do przewozu nakryta troche kocykiem i niech
                  sie do siebie bezpiecznie przyzwyczajaja przez godzine dziennie? Psu kot sie
                  znudzi predzej czy pozniej, szczegolnie jak go bedzie regularnie widzial.
                  • melba_piszczykowa znaleziony kociak ;) 31.10.05, 13:32
                    kendo bedziemy cie wspierac moralnie smile slubnego tez mozemy pod twoja
                    nieobecnosc wink))
                    kociak ma szczescie ze do was trafil... a skoro dlugowlosy (nie udalo mi sie
                    obejrzec zdjec) to pewnie piekny...
                    to normalne ze pies szaleje na poczatku przeciez to zmiana dla niego smile a nowy
                    lokator tez sobie poradzi zobaczysz... moze dojdzie do jakichs spiec ale musza
                    sobie ustalic kto wazniejszy.

                    slubnemu zostaw instrukcje na kartce, nakup jedzonka na zapas i poradzi sobie smile
              • demonka7 co do siersci... 31.10.05, 20:41
                Szczotka w stylu tych zwyklych do zamiatania, ale wykonana z gumy. Nie wiedzialam, ze cos takiego
                wogole istnieje a tu ostatni chlop sie pomylil i kupil zamiast normalnej. Swietnie sciaga kocia siersc (i nie
                tylko) z dywanow, z sofy, z krzesel... Zreszta tak jak wyzej sie pisalo, gumowa rekawiczka tez mozna,
                chociaz caly dywan reka przeglaskac to pewnie lekka przesada, szczotka niezastapiona! Na samych
                kotach jeszcze nie wyprobowalam...
    • asia.sthm z cyklu: a ja kotow nie lubie! 04.11.05, 18:12
      Z cyklu: Bajeczki Babci Pimpusiowej

      Udzielał raz wywiadu kotek, że jest zdrowy,
      Wtem uszki mu opadły, oczki wyszły z głowy,
      Pękł mu brzuch, ogon, płuca i głosowa struna,
      Wreszcie zdębiał, ocipiał, zesrał się i umarł. Amen.
      • melba_piszczykowa Staska chora :( ale juz lepiej :) 10.11.05, 13:01
        pisalam juz w watku o spotkaniu partyjnym ze musialam je szybko opuscic... choc
        bylo tak milo smile
        w piatek przywiezli ze sklepu internetowego jedzonko dla kotow i jedna torbe
        zarcia dla psa ktore kupilam dla rodziny. schowalam je w komodzie w
        przedpokoju, nowe chrupki dalam piszczykowi-alergikowi a pozostalym to co
        zawsze. wcale mnie to wszystko jakos nie poruszylo. w niedziele komoda okazala
        sie slabym zabezpieczeniem przed zadnymi przygody kocurami smile otworzyly ja,
        wygryzly dziure w worku i skonsumowaly nieco psich chrupek... ale i to
        przezylam.
        niestety od niedziel wieczor staska zaczela slac zigolaki i przestala jesc... w
        srode po probie przeczekania i stosowaniu domowych sposobow udalam sie wreszcie
        do weterynarza... zaaplikowal dwa zastrzyki w dupsko kocie i dwie wielkie
        kroplowy na kark... czeka nas jeszcze kilka zastrzykow ale staska juz
        razniejsza byla wieczorem a rano zjadla male sniadanko smile

        glupi siersciuch... dostala nietolerancji pokarmowej prawdopodobnie po
        zlodziejstwie - albo zzarla chrupki dla alergika z piszczykowej miski albo
        chrupki dla psa i jej nie posluzylo.
        a podobno koty taki instynkt maja wink))))
        • melba_piszczykowa Re: Staska chora :( ale juz lepiej :) 14.11.05, 15:12
          dzieki dziewczyny za zainteresowanie moim glupim siersciuchem smile))
          strasznie mnie rozczulala ostanio jak jej dawalam strzykawa do pysia
          lekarstwo... tak ladnie je jadla normalnie skarb nie kot smile troche juz jej
          lepiej, przynajmniej wcina co jej daje... i nic jej to nie przeszkadzalo znow
          lazic po mokrej umywalce i wyglebic sie na podloge (bo mokre lapki to sliskie
          lapki). otrzepala sie i poszla smile

          dzis mam nadzieje isc skontrolowac kota smile bo kupka jeszcze nie teges wink))
            • melba_piszczykowa Rebeka 15.11.05, 11:58
              hahhaa pewnie myslala ze kasza to zwirek, kulturalnie sobie worek otworzyla i
              sie zalatwila jak prawdziwy kot, zagrzebujac potem wink)))) no czegoz ty chcesz,
              jaka ona kulturalna wink))))))))
              • gherarddottir Re: Rebeka 15.11.05, 12:48
                no wlasnie ta jej kultura to mi bokiem wyszla bo sie cieszylam na zrazy
                zawijane z kasza gryczana, a tu niestety..(((
                Rebeka w ogole odtsaiwa mi rozne numery - a propos co zrobic zeby odchudzic
                kota bo ona je doslownie wszystko i jak nie ma w miseczce to sobie otwiera
                lapka szafke i wydrapuje co tam sie da zjesc - ostatnio chleb chrupki. ratunku
                mam zarlocznego kota!smile
          • demonka7 Re: Staska chora :( ale juz lepiej :) 14.11.05, 23:57
            Hej, Melba, bardzo wspolczuje z powodu Staski. Moj Siwek raz dostal typowej ponoc dla kotow
            dolegliwosci, czyli cos w rodzaju piasku w drogach moczowych, przepraszam za brak fachowego
            slownictwa, ale jak czlowiek cos po raz pierwszy w zyciu przezywa w obcym jezyku to potem mu po
            polsku zwyczajnie brak slow. Biedak, nie mogl sie wysikac, wchodzil do kuwetki, i nic, nawet nie
            gonilam jak probowal robic w jego ulubionym miejscu, czyli w wannie... wzielam wolne w pracy,
            polecialam do jednego weterynarza, ktory powiedzial ze natychmiast mam zwierzaka przyniesc bo
            moze mu sie siusiak zatkac i wtedy koniec... ale jakos wizja badan, ktore mieli mu robic troche mnie
            przerazila, ponoc chcieli wyciskac z niego mocz do analizy... poszlam do innego, troche bardziej
            wyluzowany przepisal antybiotyk i jakos przeszlo... Ale ile sie wycierpialam...
            A dzisiej odbylo sie demokratyczne referendum nad wlaczeniem wreszcie ogrzewania. Przegralam. "Za"
            byly trzy glosy - 2 koty + moj cieplolubny malzonek.
            Pozdrowienia z wjatkowo jak na listopad deszczowej Barcelony!
            • melba_piszczykowa Siwek 15.11.05, 12:02
              demonko rzeczywiscie, dolegliwosci drog moczowych sa czeste u kotow sad((
              biedactwo, pewnie go bolalo...
              aczkolwiek co do wyciskania to tak sie robi... podanie antybiotyku jest
              skuteczne doraznie, to znaczy zlikwiduje mu to zapalenie ktore on teraz ma. ale
              sklonnosci do infekcji i zatykania kota pozostana... prawdopodobnie powinnas mu
              teraz juz do konca zycia dawac karme dla nerkowcow, minimalizujaca powstawanie
              kamieni moczowych. a tych kamieni tez sa dwa rodzaje i do tego inne karmy...
              jesli chcesz to bym ci poszukala jakiegos linka na ten temat.
              tfu tfu na szczescie z praktyki nie znam tej choroby

              ale pociesze cie ze przy odpowiednim karmieniu koty z taka dolegliwoscia maja
              sie dobrze smile))
        • melba_piszczykowa Re: Staska chora :( ale juz lepiej :) 15.11.05, 12:05
          no dostalo kocie jeszcze jeden zastrzyk w dupsko wczoraj, co sie znow odbilo na
          moich finansach sad(
          po powrocie do domu ze zdwojona werwa przystapila do mordowania myszek i (nie)
          kontrolowanych poslizgow na kafelkach podlogi smile

          a w nocy wszystkie trzy kociszcza spaly miedzy nami w nogach lozka... ciezko
          bylo nogi wyprostowac tyle kilogramow na koldrze smile
      • triskell Re: z cyklu: a ja kotow nie lubie! 15.11.05, 00:25
        asia.sthm napisała:
        > Z cyklu: Bajeczki Babci Pimpusiowej
        >
        > Udzielał raz wywiadu kotek, że jest zdrowy,
        > Wtem uszki mu opadły, oczki wyszły z głowy,
        > Pękł mu brzuch, ogon, płuca i głosowa struna,
        > Wreszcie zdębiał, ocipiał, zesrał się i umarł. Amen.

        Asiu, rewelacja!!! Na wątek o kotach normalnie nie zaglądam, ale teraz zajrzałam
        i nie załuję ;-D
    • melba_piszczykowa najglupszy tekst do kota... 15.11.05, 15:48
      jest taki watek na forum miau... a mnie sie on ostatnio przypomnial, bo moj tz
      moglby w nim wystapic smile
      szykujemy sie rano do pracy, juz wychodzimy, tz wiaze sznurowki w przedpokoju,
      nagle slysze jak intonuje z uczuciem: SIEDEM KOTOW Z ALBATROSA, TYS JEDYNA....
      do Staski. myslalam ze sie wykopyrtne ze smiechu smile))
      • melba_piszczykowa a ja koty lubie :) i on polubi ;) 16.11.05, 09:50
        no coz... hm... moj po prostu zostal wziety w trzy ognie smile to znaczy
        wprowadzil sie a koty juz byly... mial do nich stosunek obojetny raczej ale
        teraz juz sobie bez nic nie wyobraza zycia smile
        koty trzeba wziac od razu dwa, kazdy kociarz ci to powie ;P i w kazdej uczonej
        ksiazce o kotach tez tak jest napisane... co do przekonywania...no nie wiem smile
        a jakie on ma czule punkty wink))))?
        tak serio to bym mu po prostu powiedziala: kochanie, koty mi sa potrzebne do
        szczescia. nie grozi ci sprzatanie kuwety ani krmienie, ja sie tym zajme. tylko
        sie zgodz smile (i tutaj usmiechamy sie uroczo i trzepoczemy rzesami czy co tam
        inszego)
          • melba_piszczykowa kuweta 17.11.05, 14:20
            no ja tez kuwetkuje sama wink i nie jest to dla mnie straszne...
            niby trzy koty ale kuweta jedna - jest kryta, uzywam ekologicznego zwirku
            drewnianego ktory po prostu lopatka przerzucam do kibelka obok (kuweta jest w
            lazience) i tyle... jakos mnie nie boli smile wszystkie inne zwirki jakos mi nie
            odpowiadaja... a to smierdza a to trzeba latac do smietnika z nimi...

            pamietam ta twoja wypowiedz o smsie od meza smile)))))))) ze koty maja takie
            wielkie kupy smile)))))))))))
            moj jak zostal sam i mial im sprzatac to nawalil tyle zwirku ze przez dwa
            tygodnie bylo pelno w kuwecie i koty nie daly rady zuzyc smile tlumaczyl sie ze
            byl w takim stresie i bal sie zeby im nie bylo za malo i zeby sie nie sfajdaly
            na podloge smile))))))
            • a.polonia Re: kuweta 17.11.05, 14:35
              na razie wyegzekwowalam obietnice, ze do tematu wrocimy po remoncie (zreszta,
              sama wczesniej nie zdecydowalabym sie na zwierzaki w tym balaganie)
              Czyli mam kilka miesiecy na rozgladanie sie za schroniskami oraz doksztalcanie
              w temacie wink.
              PS. Argumenty typu" bede nieszczesliwa bez kotow", czy bede Ci robic kanapki do
              pracy do konca roku" itd absolutnie nie przemawiaja wink
              Zreszta, chlop zna za dobrze moj "slomiany zapal" i pewnie chce sie upewnic, ze
              mi nie przejdzie za jakis czas wink
              • melba_piszczykowa a.polonia :) 21.11.05, 15:22
                czy sugerujesz ze mamy ci zapal podtrzymywac? smile bo wiesz, mozesz sie tym samym
                skazac na ciagle maile o kotach, podtykanie kocich watkow, kocie sprawy,
                wyposazenie dla kotow.... no smile uwazaj!
                a tak serio to pytaj co bede wiedziala to sama ci powiem bez migania sie smile
                • a.polonia Re: a.polonia :) 21.11.05, 15:46
                  zapalu mi JESZCZE nie brakuje, melbo droga wink A podtrzymuja go sympatyczne
                  koty sasiadek (taka u nas kocia dzielnica), jeden rudas dzisiaj mnie
                  odprowadzil pod sama klatke wink.
                    • a.polonia Re: a.polonia :) 25.11.05, 15:48
                      no popatrz, nie wiedzialam,ze kolor kota moze byc wprost proporcjonalny do jego
                      charakteru wink
                      a czarny sasiadki z dolu jest nieprzywidywalny, z jednej strony strachliey (boi
                      sie wejsc na klatke, jak trzymam drzwi otwarte), a z drugiej strony wlazi nam
                      do mieszkania, w trakcie remontu, kiedy halas niemilosierny, wiercenie i
                      tluczenie, ech, kto za takim kotem dojdzie wink
      • melba_piszczykowa drapak!!! 21.11.05, 15:24
        oranyjulek...zamowilam w internecie drapak dla kotow smile w weekend chodzilam w
        kolko i kazdemu opowiadalam o tym nowym drapaku, jaki to on bedzie piekny, do
        sufitu i ze w ogole zapraszam na oblewanie drapaka jak juz go przysla.
        ja niedlugo sama ze soba zwariuje smile)))))))))))))))))))))))))))

        tak wyglada
        www.leoland.pl/?link=productCard.html&ProductId=14&idCat=2