Nauka jezykow obcych:))

26.07.06, 19:30
Zaispirowalo mnie do tego tematu skrecenie watku ubraniowego Polismile

Wlasciwie juz od kilku dni sie chcialam zapyatac o pewien problem
lingwistyczny ale troche sie boje ze cos bardzo glupiego wymyslilam...
Uczylam sie roznych jezykow w rozny sposob , moge rozszerzyc.
Ale nigdy angielskiego,
Natomiast wskutek tego ze od trzydziestu lat angielski mi towarzyszy ,
najpierw w postaci Beatelsow i Zappy , potem jako pomoc moim dzieciom w
lekcjach angielskiego a nastepnie poprzez ogladanie fimow z Juniorem ktory
mi tlumaczyl o co chodzi jakos obylam sie z tym jezykiem.
Nie lubie angielskiego , moze nie samego jezyka ale jego powszechnej
dominacji.
Ale pogodzilam z sie z tym ze bez niego trudno poruszac sie w dzisiejszym
swiecie.
Nie mam ochoty na chodzenie na jakies kursy , przynajmniej na razie.
Ostatnio przeczytalma piec czesci HP po polsku , po raz kolejny,
I od kilku dni czytam czwarta czesc po angielsku. Przeczytalam juz sporo bo
czytam bardzo szybko.
Swietnie sie bawie, zamiast slownika uzywam polskiego tlumaczenia i nie
musze zbyt czesto po nie siegac.
Naprawde rozumiem mase. O gramatyce angielskiej mam podstawowe pojecie bo
przepytywalam latami dzieci z gramatyki , poza tym wszystkie znane mi jezyki
maja spore podobienstwa gramatyczne.
W angielskim jestduzo slow pochodzenia francuskiego , trooche niemieckiego,
znam laciene wiec jakos mi idzie to czytanie i sprawia mi frajde.
Mam zdolnosci jezykowe i bardzo dobra , wycwiczona pamiec tak ze nowe slowka
zapamietuje blyskawicznie.
Ale czy to jest droga do nauki jezyka ?
Mam powazne watpliwosci ale bawie sie swietnie.
Dodam ze nie ma mowy zebym wziela jakas ksazke po norwesku do reki.. A po
angielsku mi sie podoba... moze dlatego ze lubie HP ?

Pozdrawiam

Kransmile
    • tamsin Re: Nauka jezykow obcych:)) 26.07.06, 19:49
      moze i taka droga bedzie dla ciebie udana. ja nie umialam sie w ten sposob
      nauczyc hiszpanskiego. Czytalam rozne magazyny (najchetniej z obrazkami) typu
      Olah! rozumialam duzo slow, ale zdania niestety nie udalo mi sie nigdy dobrze
      sklecic. Bedac wsrod ludzi zmuszona do mowienia, moglam sie prozozumiec (bo kto
      mieszka w Hiszpani to wie, ze tam z angielski to krucho wink ale na bardzo
      podstawowym poziomie. Super opanowalam liczenie, jakos te liczby sa wyjatkowo
      latwe w hiszpanskim wink , ale budowalam zdania tylko i wylacznie ze sluchu,
      uczac sie od innych. Wymowa dla mnie bylo o wiele latwiejsza (akcent) niz
      poprawna wymowa w angielskim, gdzie jezyk trzeba nienaturalnie (jak dla Polaka)
      przesunac aby poprawnie wypowiedzic "th" czy "r". W hiszpanskim chyba tylko
      jedna spolgloska byla "inaczej" wymawiana.
      • monika_a_b Re: Nauka jezykow obcych:)) 26.07.06, 20:19
        Hiszpański jest językiem śmiesznie łatwym dla osoby znającej łacinę - więc
        Kraniku, to chyba coś dla ciebie? smile Mam na mysli tutaj słownictwo, bo
        gramatyka jednak jest trochę inna. Przy czasownikach radziłabym uważać na ich
        znaczenie, bo nawet _tak samo_ brzmiący czasownik w hiszp. może nie mieć tego
        samego znaczenia co jego łaciński odpowiednik. wink

        Dla obcokrajowca trudne do zrozumienia jest zróżnicowanie czasownika "być" w
        hiszpańskim - "ser" i "estar" + przymiotnik. Tego po prostu trzeba się nauczyć,
        bo inaczej może dojść do śmiesznych sytuacji w rozmowach... wink Wymowa
        hiszpańskiego "r" jest dla nas, Polaków, zbawieniem! smile Przez to mamy baaardzo
        ułatwioną sytuację w porównaniu do obcokrajowców np. z Niemiec bądź z
        Francji... wink Trudne do wymówienia jest natomiast z" (podobne do
        angielskiego "th"), i mam tu na myśli hiszpański z Hiszpanii (Broń Boże nie
        mylić z hiszpańskim z któregoś z krajów Ameryki Śr. i Południowej!), gdyż gdzie
        indziej po prostu "z" jest wymawiane m/w jak "s" (oczywiście są różnice
        pomiędzy krajami).

        ZAWSZE polecam szkołę językową w wypadku uczenia się języków obcych! Absolutnie
        nie rozumiem, jak ktoś np. może nauczyć się poprawnej wymowy z samouczków? W
        końcu potrzebna jest osoba, która potrafi skorygować błędy, prawda? wink
        Tak dla własnej przyjemności można poczytać książkę w danym języku (nota bene
        przez czytanie zapamiętujemy niesamowitą ilość słówek!), ale podstaw należy
        uczyć się w szkole językowej. Aby było smieszniej, ja uczyłam się podstaw
        języka angielskiego w Hiszpanii, w szkółce, gdzie uczyłam niemieckiego! wink))
        Nauczycielka jak na Hiszpankę miała dobrą wymowę, ale ona mieszkała również
        przez jakiś czas w Anglii. wink Absolutnie nie rozmumiem nauczycieli języków
        obcych, którzy nigdy nie wyjechali do danego kraju na okres _co najmniej_
        półroczny! Tacy "nauczyciele" nie znają odpowiedniej wymowy, nie umieją
        powiedzieć więcej na temat danego kraju, niż wiedzą to z książek, nie potrafią
        _zachęcić_ uczniów do nauki języka, bo sami nie są dobrym przykładem! sad
        Uwierzcie mi, w Niemczech często się spotyka takich "gagatków"... uncertain
        • mad_die Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 08:31
          Absolutnie nie rozmumiem nauczycieli języków
          > obcych, którzy nigdy nie wyjechali do danego kraju na okres _co najmniej_
          > półroczny! Tacy "nauczyciele" nie znają odpowiedniej wymowy, nie umieją
          > powiedzieć więcej na temat danego kraju, niż wiedzą to z książek, nie potrafią
          > _zachęcić_ uczniów do nauki języka, bo sami nie są dobrym przykładem! sad


          No i tu się z Tobą nie zgodzę - ja jestem idealnym przykładem nauczycielki angielskiego, która nigdy nie była w Anglii big_grin moja wymowa nie jest idealna, ale powiedzmy sobie szczerze, żaden nauczyciel "nie-Anglik" nie będzie miał wymowy nauczyciela Anglika. Moja wiedza o Anglii też nie jest ograniczona do bacon&eggs na śniadanie czy English teatime wink A na dzieci, które uczyłam angielskiego po części przelałam moją fascynację tym jezykiem i dzięki temu nie miały większych oporów przed nauką big_grin

          A angielski - tak czuję - jest moim drugim jezykiem, uczyłam się go odkad pamiętam smile potem przyszedł francuski i hiszpański i łacina a teraz jeszcze holenderski big_grin i też największą frajdę sprawiało mi zawsze czytanie książek, wypisywałam sobie zwroty, których nigdy normalnie nie mogłabym się nauczyć na kursie, i potem stosowałam je gdzie tylko mogłam smile więc kurs kursem, ale wkład własny w naukę jezyka musi być DUŻY big_grin
          • bielinka Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 10:05
            Powtórze co napisalam na skrecjaącym wątku - najskuteczniej uczylam sie
            rosyjskiego przez czytanie romansów i ogładanie filmów w telewizji. Teraz nawet
            bez oporu do kina chodze. ROmanse dawaly mi slownictwo a filmy wymowe smile Bo tu
            jest swietna zabawa z akcentem - w kazdym wyrazie jest gdzie indziej, pozatym w
            zaleznosci od miejsca akcent zmienia wartosc "o" na "a" - i tu tez obowiazuja
            dwie szkoly ... big_grin ALe ja sie tak bardzo akcentem nie przejmuje - nie ukrywam
            ze jestem cudzoziemką, ale najsmieszniejsze jest to ze bardzo czesto biora mnie
            przez ten akcent za mieszkanke Ukrainy Zachodniej - Lwow i te rzeczy kolo
            Polski big_grin
            • maja92 Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 15:59
              Kranie, wydaje mi sie ze jest metoda w Twoim szalenstwiewink))

              Przyklad mojego Pana Meza: po przyjezdzie do Eire przez pol roku chodzil do
              szkoly nauki jezyka angielskiego. Pozniej to kopnal. Mowi jezykiem biegle. Ci
              co Go nie znaja, mysla, ze jest z poludniowego Dublina, bo taki ma akcent, a
              jezyka uczyl sie od kolegow Irlandczykow w pracy. Prawidel gramatycznych
              kompletnie nie zna. Nie ma pojecia dlaczego ja sie zastanawiam, czy tutaj uzyc
              could czy wouldwink)) On idzie naturalnie tak jak sie osluchal i twierdzi, ze
              przez to mowi plynniej niz ja (moze ma i racje) bo nie sprawdza z "tylem glowy"
              = pamiecia jak powinno w tym momencie byc gramatycznie.
              Sam znajomy Irlandczyk robi raz oczy, gdy powiedzialam, ze w angielskim jest 16
              czasow - stwierdzil, ze on moze uzywa 6 i tak nie ma pojecia o reszciewink))))

              Sama ostatnio ide na zywial, tym bardziej ze od czasow szkolnych robi sie coraz
              dalej i pamiec mnie zaczyna zawodzic, jak to w szkole bylowink)), a bylam na
              rozszerzonym angielskim i obowiazkowo musialam pisac mature z anglika, a nie
              matematykiwink))
    • a.polonia Re: Nauka jezykow obcych:)) 26.07.06, 21:48
      Ale czy to jest droga do nauki jezyka ?
      -----------To zalezy. Chcesz sie uczyc jezyka, czy tylko swietnie bawic bierna
      jego znajomoscia?
      Probowalas porozumiewac sie po angielsku? Bo to insza inszosc, niz np. czytanie
      w tym jezyku.
      Jak przyjechalam do Holandii, to tez mi sie wydawalo, ze znam angielski (po
      nauce i calkiem dobrych wynikach w LO). Zycie i koniecznosc dogadania sie w tym
      jezyku pokazaly mi, ze jest inaczej.
    • triskell Re: Nauka jezykow obcych:)) 26.07.06, 22:58
      Kraniku, przyjeżdżaj tutaj, poprzez codzienny kontakt z językiem i konieczność
      uzywania go uczy się najszybciej smile.
    • babiana Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 05:06
      Wydawalo mi sie, ze znam angielski przed przyjazdem do Kanady. Byla to niestety
      jak okazalo sie na miejscu, bierna znajomosc tego jezyka. Gramatyka, czasy i
      pisownia wszystko bylo opanowane.Czytalam gazete a balam sie rozmawiac z ludzmi.
      Nie rozumialam co do mnie mowia kiedy odbieralam telefon(do brata), nie
      rozumialam o czym mowia w telewizji. Glos puszczalam na max, a brat pytal mnie
      czy jestem glucha. Powoli poprzez telewizje, kontakt z ludzmi(jak wspomniala
      Triskell) i ogladanie shows z Jay Leno i David Letterman pomoglo mi w opanowaniu
      jezyka czynnego. Uwazam, ze nie mozna nauczyc sie jezyka bez podstaw
      gramatycznych. Od tego trzeba zaczac. Bez tej podstawy jest to tylko
      porozumiewanie sie. Pojecie znajomosci jezyka jest zreszta bardzo subiektywne?
    • katarzynams Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 05:57
      Mysle, ze w ten sposob nie nauczysz sie jezyka tak, zeby w nim rozmawiac. No
      ale czytanie to tez frajda.
      Jak zeszlo na tematy lingwistyczne to mi sie cos przypomnialo. Dawno, bardzo
      dawno temu bywalam czesto w Bulgarii i troche sie nauczylam bulgarskiego, raz
      bylam nawet na jakims kursie wakacyjnym, gdzie poznalam pana - Polaka, z ktorym
      weszlam w blizsza zazylosc. Siedzimy ktoregos dnia w jakims barze i rozmawiamy
      po polsku, co chwila ktos zagaduje, Bulgarzy to towarzyski narod, i w koncu
      wdajemy sie w dluzsza rozmowe z jakims czlowiekiem. Rozmawiamy po bulgarsku, on
      troche niedowierza, ze jestesmy Polakami i w koncu mowi do mojego towarzysza:
      no ty to moze i jestes Polakiem ale ta dziwka z toba to Bulgarka. Doszlam do
      wniosku, ze byl to wyraz najwyzszego uznania dla moich umiejetnosci
      poslugiwania sie obcym jezykiem.
      katarzyna
      • tamsin Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 17:26
        tam wspominajac bulgarski, to mialam w nauczycielke od francuskiego Bulgarke.
        Wyszla za maz za Polaka i osiedli we Wroclawiu. Mowila super po polsku, nie
        mozna bylo sie zorientowac, ze nie jest Polka, jedynie nie rozumiala dlaczego
        jeden chlopak w szkole ma na imie Tadeusz Maria. No po prostu pojac tego nie
        mogla, jak mozna tak _chlopca_ nazwac i nie liczyc sie z konsekwencjami wink
    • babiana Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 18:01
      Rokita tez ma na imie Maria. Jan Maria.
      • marjanna1 Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 18:56
        Ja tak sobie mysle, ze wielu osobom pomoglo czytanie. Szczegolnie na poczatku.
        No bo jak mowic jak sie nie ma wystarczajacego zasobu slownictwa? A jednak jak
        sie czyta to sie mimo woli zapamietuje. Zapamietuje sie tez cale konstrukcje
        zdaniowe. Dobre jest tez ogladanie telewizji. Szczegolnie w krajach
        skandynawskich, bo sa napisy, wiec ogladasz w angielskim oryginale ale zawsze
        sie mozesz wspomoc napisami. Tak wiec kraniku do ksiazki. Jak chcesz to Ci moge
        podsylac jakies, bo ja czytam sporo po angielsku. smile))

        A co do mojego holenderskiego, to niestety problem w Holandii jest taki, ze
        kazdy mowi po angielsku wiec nie ma przymusu mowienia po holendersku. W wielu
        sytuacjach w zwiaku z tym mowie po angielsku, bo tak jest szybciejsmile))
        • jan.kran Re: Nauka jezykow obcych:)) 27.07.06, 23:20
          Kochane Kolezanaki Wielojezycznesmile)
          Wiem ze powinnam odpisac na temat bo watek zaczelam. I zrobie to przysiegam bo
          mam wiele przemyslen.
          Zwlaszcza ze sama jestem kiepsko wielojezyczna i mam takiez dzieci.
          Nawet forum powstalo na ten temat przy moim udziale bo Wieza Babel naszym
          codziennym chlebem jestsmile)
          Ale na razie przyszlam na nocna szychte do fabryki ugotowana zywcem i z trudem
          klece te kilka zdan po polskusmile)
          Nie daje rady , te upaly zalatwiaj mnie kompletnie odmownie.
          Zeby chociaz w nocy sie troche ochlodzilo...
          Jak ostygne napiszesmile)
          Kran Polnocny
          • jan.kran Re: Nauka jezykow obcych:)) 03.08.06, 05:18
            Przeczytalam czwarta czesc i HP i zaczelam piata.
            Nie traktuje tego jako mozliwosci nauczenia sie angielskiego, raczej jako
            lamiglowke i zabawe umyslowa.
            Czytalam w ten sposob ze obok angielskiego oryginalu mialam polskie tlumaczenie.
            Zagladalam czesto do polskiej ksiazki ale calego HP przeczytalam uczciwe po
            angielsku, ok opuscilam pare opisow przyrodysmile))
            Zawsze mnie ciekawilo jak Polkowski oddal nazwy wlasne w HP i mysle ze zrobil
            to dobrze.
            Angielski jest jezykiem ktorego trudno uniknac w dzisiejszym swiecie i
            chcialabym na razie miec mozliwosc chociaz go rozumiec troche w mowie i pismie.
            Ogladalam kilka odcinkow South Park po angielsku. Znalam te serie z niemieckim
            dubbingiem i jednak po angielsku jest o niebo lepsza.
            Jak Junior wroci to bedziemy ogladac dalej , On ma anielska cierpliwosc do
            tlumaczenia. Zreszta swietnie sie bawimy bo oboje uwielbiamy South Parksmile)
            Poprosze tez exa zeby mi sciagnal kilka filmow Woody Alena. Znam wiekszosc
            Jego filmow na pamiec , tez zniemieckim dubbingiem wiec mysle ze bedzie to
            kolejna przyjemnosc odkrywac te filmy po angielsku.
            Na razie traktuje to jako rozrywke ale mozliwe ze bede musiala w przyszlosci
            nauczyc sie podstaw tego jezyka na poziomie komunikacyjnym wtedy pojde na kurs.
            A potem pojade do Stanow i odwiedze wszystkie kolezanki z KUPY-y.
            Jak wroce to bede mowic swietnie smile)
            Kran
            • jan.kran Re: Nauka jezykow obcych:)) 03.08.06, 05:43
              Mysle ze najtrudniejszym krokiem jesy zaczac mowic w danym jezyku , tak bylo
              przynajmniej w moim przypadku.
              Francuskiego zaczelam sie uczyc jak mialam 12 lat , ale to byla godzina
              tygodniowo , taki wstep.
              Potem poszlam do liceum z rozszerzonym jezykiem francuskim , szesc godzin na
              tydzien , mialam super nauczycielke.
              Dwa lata przed matura mialam dodatkowo dwie godziny tygodniowo prywatnie bo
              chcialam zdawac na romanistyke.
              Gramatyke mialam wbita wmozg do bolu i to na naprawde wysokim poziomie.
              Czytalam i pisalam tez niezle ale z perspektywy czasu widze ze w tej nauce
              bylo za duzo teorii a zamalo praktyki.
              Kiedy wyjechalam po studiach do Francji rozumialm wszystko , od razu czytalam
              sporo i bez problemu.
              Natomiast pierwszy miesiac nie powiedzialm niemalze slowa po francusku. Zatkalo
              mnie kompletnie. Brak dostatecznej ilosci konwersacji w czasie nauki , tak
              sadze. Po pewnym czasie sie rozkrecilam na szczescie.
              Kiedy wyjechalam do DE to mialam jakies poczatki niemieckiego. Na pewno
              gramatyke na dosc podstawowym poziomie. Slownictwo tez istnialo w zakresie
              teoretycznie pozwalajacym na niewielka konwersacje ale cztery lata trwalo
              zanim zaczelam mowic swobodnie.
              Tzn. kiedy po 3,5 sie przeprowadzilismy i znalazlam dziewczyny w moim wieku z
              ktorymi rozmawialam na interesujace mnie tematy to w ciagu pol roku nauczylam
              sie lepiej mowic niz w ciagu poprzednich 3,5.
              W Norwegii mimo uczeszcznia na kursy , rozne , rozniste udalo mi sie w zasadzie
              nie mowic po norwesku przez prawie piec lat.
              Nie lubilam tego kraju , zle sie tu czulam.
              Potem poszlam na kurs przysposobienia do zawodu, bardzo dobrze prowadzony i
              tam bylam naprawde niezla.
              Natomiast jak zaczelam praktyke w fabryce to myslalm ze sie potne tepym mydlem.
              Zaloga od biedy domyslala sie co ja mowie , ja czasami tez pod warunkiem ze nie
              byl to jakis dialekt.
              A prawie wszyscy mowili dialektami , kazdy innymsmile
              Po blisko trzech latach kontaktu z norweskim daje sobie rade, rozumiem prawie
              wszystko , te ich dialekty zreguly tez.
              Po norwesku mowie tylko w pracy, nie czytam nic oprocz gazety czasami.
              Jednak codzienny kontakt z jezykiem to zdecydowanie jedna znajlepszych szkol
              jezykowychsmile))
              Kran
              • alesko Re: Nauka jezykow obcych:)) 03.08.06, 09:13
                nono mysle ze jak znasz tyle jezykow to ang powinien byc pestka!!!
                ja uczylam sie jako pierwszego jezyka obcego niemieckiego, potem wpakowano mi w
                liceum (taaaak bez mojej wiedzy, 1 wrzesnia czyli ponad 2mce po egz wstepnych
                podano do wiadomosci jakie jez beda w jakiej klasie) oprocz ang rowniez
                rosyjski, ciagnelam dalej niem jako jez dodatkowy probujac jeszcze uczyc sie
                laciny (tu nie osiagnelam wiekszych sukcesow bo zaden ze mnie talent jezykowysmile
                generalnie ang stal sie dla mnie pierwszym jez obcym po zmasowanej nauce na
                poczatku liceum, teraz jestem w niemczech i niby znam lepiej niemiecki
                ale osobiscie uwazam ze ang jest duuuuuzo latwiejszy przynajmniej do opanowania
                na dobrym poziomie, a czytanie to naprawde spoko metoda zeby sie go nauczyc
                (dla kogos kto ma talent jez i jest obyty z jez eur), do tego dodalabym
                konwersacje i moze jakis samouczek z gramatyki, zeby uporzadkowac pewne rzeczy
                (oczywiscie 16 czasow to mit, nikt tylu nie uzywa, a jak sie zalapie logike ang
                to one same sie "tworza" jak mowimy) jezeli znasz fr, niem i nor to napewno
                sobie poradzisz z ang!!!!!
                powodzenia
            • monika_a_b Re: Nauka jezykow obcych:)) 03.08.06, 19:22
              Ja tylko a propos tego dubbingu (do reszty chętnie się dopiszę za jakiś czas,
              jak wiesz ja również jest wielojęzyczna, mój mąż zresztą też wink)...
              Mój mąż sprezentował mi poprzedniej (montrealskiej, surowej, abym się nie
              nudziła... wink) zimy DVD's The Best Of Sex in the City, czyli jeden z moich
              ulubionych seriali... wink Jako, że mój angielski był wtedy w stanie kładzenia
              fundamentów, z lenistwa zachciało mi się oglądać odcinki w dubbingu hiszpańskim
              (w latynowskiej wersji)... Hiszpański jest dla mnie językiem potocznym w
              rozmowach z moim mężem, w dodatku studiowałam hiszp. i mieszkałam w Hiszpanii,
              wobec tego mogę śmiało twierdzić, że mam ten język "w małym paluszku"... Ale
              tego dubbingu po prostu nie dało się słuchać! Absolutnie! O-k-r-o-p-i-e-ń-s-t-w-
              o... uncertain Przesada nad przesadą... Więc z ulgą wróciłam do orginału... z
              sutitles... wink
              • jan.kran Re: Nauka jezykow obcych:)) 04.08.06, 01:58
                Alesko , ciesze sie ze mi dodalas otuchy smile
                Ja znam jeszcze lacine i stara greke , zwlaszcza lacina pomaga w nauce jezykow
                obcych , szkoda ze w Polsce i Norwegii nikt tego nie rozumie.
                W DE lacina jest na dobrym poziomie co odczuwa moja corka bo musi nadrabiac
                duzy kurs laciny ktory wiekszosc Jej kolegow po niemieckiej maturze ma
                przynajmniej czesciowo z glowy.
                Pozdrawiam
                Kran
                • grazyna10 Re: Kraniku 04.08.06, 14:56
                  a gdzies ty ten rozszerzony francuski miala, bo ja tez po rozszerzonym
                  francuskim w VIII jedno troche wczesniej niz ty. Tyle,ze ja odporna na wiedze
                  bylam i tego francuskiego niestety nie nauczylam sie, a wiekszosc moich
                  klasowych kolezanek poszla na romanistyke.

                  ********
                  Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                  ********
                  • jan.kran Re: Kraniku 04.08.06, 17:12
                    grazyna10 napisała:

                    > a gdzies ty ten rozszerzony francuski miala, bo ja tez po rozszerzonym
                    > francuskim w VIII jedno troche wczesniej niz ty. Tyle,ze ja odporna na wiedze
                    > bylam i tego francuskiego niestety nie nauczylam sie, a wiekszosc moich
                    > klasowych kolezanek poszla na romanistyke.

                    ------> Ja chodzilam do IX, a Ciebie pewnie uczyla francuskiego nauczycielka
                    ktora mi udzielala prywatnych lakcji , miala na imie Joanna.
                    Ja na romanistyke nie poszlam choc wszystkie moje kolezanki sie podstawaly.
                    Kilka miesiecy przed matura zdecydowalm sie na filologie klasyczna i nie
                    zalujesmile
                    Kran
                • onlymama Re: Nauka jezykow obcych:)) 04.08.06, 15:44
                  Nie mam talentu ani wielkiej milosci do nauki jezykow. Do Stanow przyjechalam w
                  9 klasie i podstawowym angielskim wiec angielski i polski to sa dwa jezyki,
                  ktore chyba znam biegle. Znam tez hebrajski, bo musialm w nim pracowac ale juz
                  nie udalo mi sie zmusic samej siebie do nauki arabskiego. A mialam wysmienite
                  warunki zeby to zrobic gdy mieszkalam w krajach arabskich. Skoro jednak
                  wszedzie moglam sie poslugiwac angielskim i nawet wszyscy bardzo chcieli zebym
                  uzywala tylko angielskiego bo wtedy oni mogli praktykowac ze mna to nie
                  skorzystalam z okazji i arabskiego sie nie nauczylam. Teraz probuje to
                  nadrobic, slucham tasm i staram sie ogladac news po arabsku ale jest mi bardzo
                  ciezko. Moj maz za to jest bardzo komunikatywny i nie ma problemu w
                  porozumiewaniu sie w zadnym jezyku. Zawsze podlapie kilka slow, zwrotow i
                  idiomow. I rozmawia rekami smile Moja mama sie smieje, ze gdyby go w nocy
                  przeniesc do Mongolii to w poludnie juz by prowadzil dyskusje o najlepszych
                  sposobach robienia kumysu z tubylcami smile On nie ma zadnych oporow i w ogole Mu
                  nie przeszkadza, ze mowi niegramatycznie lub przekreca slowa. To taka natura.
                  Latwiej mu zyc, bo wszedzie na swiecie czuje sie u siebie i nie odczuwa zadnej
                  bariery jezykowej.
                  Pozdrawiam.
    • rhodeisland Re: Nauka jezykow obcych:)) 05.08.06, 23:28
      Powodzenia w nauce angielskiego. Znam tylko angielski i polski. Nie bylam w
      stanie nauczyc sie innego jezyka.
      Czytanie bardzo pomaga w nauce jezyka, bo rozszerza slownictwo i pozwala uczyc
      sie calych zwrotow. Jesli nie zna sie wymowy mozna kupic book on tape i
      powtarzac na glos.
      Bardzo lubie filmy Allena. Ciekawe, czy latwiej Ci bedzie zrozumiec Allena, czy
      jakis film brytyjski. Dla mnie wymowa brytyjska jest trudna do zrozumienia.
      Angielski wielu osobom wydaje sie prosty, ale jest to bardzo zludne wrazenie.
      Ma pelno idiomow. Inaczej tez rozmiawia sie po angielsku z wyksztalconym native
      speaker, inaczej z kims dla kogo to nie jest jezyk ojczysty. Nie chodzi o
      znajomosc samego jezyka. Gdy na przyklad ogladasz serial komediowy w
      amerykanskiej TV (sitcom, czyli situational comedy), to jest w nim pelno
      odniesien kulurowych i zartow jezykowych (play on words). Ogladalam takie
      seriale z Polakami, ktorzy znaja dobrze angielski, ale nie mieszkali w Stanach
      i nie rozumieli dlaczego sie smieje. Rozumieli tresc, ale jednoczesnie nie
      rozumieli podtekstu.
      Amerykanie uzywaja tez body language duzo bardziej, niz Anglicy. Maja
      specyficzna mimike, intonacje, ktore potrafia zmienic znaczenia wypowiadanych
      slow. Polecam Ci obejrzenie jakiegos amerykanskiego sitcom jako ilustracje
      tego, co napisalam.
      • asica74 Re: Nauka jezykow obcych:)) 05.08.06, 23:53
        Amerykanie uzywaja tez body language duzo bardziej, niz Anglicy. Maja
        specyficzna mimike, intonacje, ktore potrafia zmienic znaczenia wypowiadanych
        slow.

        Z tym sie nie zgodze. Anglicy tez uzywaja body language w takim samym wymiarze,
        jak kazda nacja na tym bozym swiecie, wlaczajac w to Amerykanow. Po prostu
        wkracza tu uwarunkowanie kulturowe, specyficzne dla danej kultury.
        W angielskich komediach, tak samo jest mnostwo rzeczy, ktore trzeba
        czytac "between the lines", a ktore sa trudne do zrozumienia dla kogos
        nieobytego z zyciem codziennym tutaj.
        • alesko Re: Nauka jezykow obcych:)) 06.08.06, 00:25
          wydaje mi sie ze w kazdym kraju sa takie "lokalne" podteksty
          opanowanie ang na poziomie "mocno zaawansowanym" jest oczywiscie nie lada sztuka
          wlasnie ze wzgledu na bogactwo idiomow i kolokacji, tam gdzie niemcy tworza
          zbitek slowny, anglicy maja oddzielne slowko a najlepiej cala kolokacje
          ale czytanie na pewno pomaga w obyciu sie z tymi "uzyciami"
          natomiast opanowanie ang na dobrym komunikatywnym poziomie (przynajmniej dla
          mnie) trwalo duzo krocej niz opanowanie jez niem, glownie dzieki latwiejszej
          gramatyce jez ang
          pozdr
          • rhodeisland Re: Nauka jezykow obcych:)) 06.08.06, 03:26
            Ta nieszczesna gramatyka nie pozwala mi nauczyc sie zadnego jezyka poza
            angielskim.
            To ciekawe, co napisaliscie o body language Anglikow. Zwroce na to uwage
            ogladajac angielskie filmy.
            • onlymama Re: Nauka jezykow obcych:)) 07.08.06, 21:43
              Ciekawa jestem czy smiesza Was stand-up-comedians. Probowalam pare razy zabrac
              moich rodzicow na rozne wystepy ale Oni sie bardzo przed tym bronia. Mowia po
              angielsku bardzo swobodnie i oboje pracuja po angielsku. Mama moze poszla by ze
              mna bo Ona jest zawsze ciekawa ale tata mowi ze sie wstydzi jesli nie bedzie
              sie smial w odpowiednich momentach, bo nie zrozumie dowcipu. Ja uwielbiam
              chodzic do klubow na wystepy roznych komikow i chce zeby moi rodzice tez mieli
              fun.
              Pozdrawiam.
              • tamsin Re: Nauka jezykow obcych:)) 07.08.06, 21:47
                a moze sie boja, ze ich taki komik wybierze z tlumu i beda musieli
                uczestniczyc? Ja tez bardzo lubie chodzic na takie wieczorki, ale ile razy
                bylam to facet angazowal bardzo widownie, w tym rowniez mnie smile Niektorzy
                ludzie moga sie tego krepowac, ja np. nigdy bym nie odwazyla sie zaspiewac na
                karaoke bo glos mam do bani.
              • abere8 Re: Nauka jezykow obcych:)) 08.08.06, 23:32
                onlymama napisała:

                > Ciekawa jestem czy smiesza Was stand-up-comedians.

                Mnie nie bardzo. Jakos nie rozumiem tej calej konwencji, ze ktos stoi i opowiada
                dowcipy. Nie moglabym isc na taki wystep, bo balabym sie, ze mu jakis dowcip nie
                wypali i bedzie mu glupio, a ja za niego tez sie bede glupio czula. Ja to w
                ogole mam jakies skrzywienie, bo i do teatru z tego powodu nie lubie chodzic -
                bo co bedzie, jak ktos sie potknie albo zapomni swojej kwestii, i bedzie taka
                krepujaca atmosfera...

                Polskich kabaretow tez nie bardzo lubie, jakies takie wymuszone to wszystko mi
                sie wydaje. Wiadomo, jesli od czasu do czasu obejrze, to ok i nawet sie
                posmieje, ale juz wole jakis niezly sitcom niz kabaret czy stand up comedian. Z
                mezem najchetniej ogladamy "The Simpsons" - prawie codziennie odcinek przed
                snem, chyba ze jakis film ogladamy smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja