jan.kran
26.07.06, 19:30
Zaispirowalo mnie do tego tematu skrecenie watku ubraniowego Poli
Wlasciwie juz od kilku dni sie chcialam zapyatac o pewien problem
lingwistyczny ale troche sie boje ze cos bardzo glupiego wymyslilam...
Uczylam sie roznych jezykow w rozny sposob , moge rozszerzyc.
Ale nigdy angielskiego,
Natomiast wskutek tego ze od trzydziestu lat angielski mi towarzyszy ,
najpierw w postaci Beatelsow i Zappy , potem jako pomoc moim dzieciom w
lekcjach angielskiego a nastepnie poprzez ogladanie fimow z Juniorem ktory
mi tlumaczyl o co chodzi jakos obylam sie z tym jezykiem.
Nie lubie angielskiego , moze nie samego jezyka ale jego powszechnej
dominacji.
Ale pogodzilam z sie z tym ze bez niego trudno poruszac sie w dzisiejszym
swiecie.
Nie mam ochoty na chodzenie na jakies kursy , przynajmniej na razie.
Ostatnio przeczytalma piec czesci HP po polsku , po raz kolejny,
I od kilku dni czytam czwarta czesc po angielsku. Przeczytalam juz sporo bo
czytam bardzo szybko.
Swietnie sie bawie, zamiast slownika uzywam polskiego tlumaczenia i nie
musze zbyt czesto po nie siegac.
Naprawde rozumiem mase. O gramatyce angielskiej mam podstawowe pojecie bo
przepytywalam latami dzieci z gramatyki , poza tym wszystkie znane mi jezyki
maja spore podobienstwa gramatyczne.
W angielskim jestduzo slow pochodzenia francuskiego , trooche niemieckiego,
znam laciene wiec jakos mi idzie to czytanie i sprawia mi frajde.
Mam zdolnosci jezykowe i bardzo dobra , wycwiczona pamiec tak ze nowe slowka
zapamietuje blyskawicznie.
Ale czy to jest droga do nauki jezyka ?
Mam powazne watpliwosci ale bawie sie swietnie.
Dodam ze nie ma mowy zebym wziela jakas ksazke po norwesku do reki.. A po
angielsku mi sie podoba... moze dlatego ze lubie HP ?
Pozdrawiam
Kran