Praca z język.

26.10.06, 11:54
wiadomosci.onet.pl/1367983,2678,kioskart.html
Ciekawa jestem jakie są Wasze refleksje po przeczytaniu tego artykułu.

A poza tym czy moglibyście posługiwać się w pracy polskim czy język otoczenia
stał się Waszym językiem zawodowym ?
Czy myślicie po polsku w pracy ?
Ja mam swoje zdanie na ten temat ( na każdy temat mam zdanie :ppp ) ale nie
będę Wam nic sugerowaćsmile))
Krać
    • jan.kran Re: Praca z język. 26.10.06, 11:55
      Wrrr!!! Miało być praca A język. Teraz to już każdy wlezie na ten wątek choćby z
      ciekawoścismile))
      K.
    • blaubeeree Re: Praca z język. 26.10.06, 12:02
      Jako ze pracuje w biurze i mam do czynienia wylacznie z Austriakami,posluguje
      sie wylacznie niemieckim.Mysle tez po niemiecku..pracuje sama,nikt poza mna nie
      siedzi w biurze,wiec w sumie moglabym mowic sama do siebie po polskuwink)tylko
      troche dziwnie by to bylowink

      Nie rozumiem,dlaczego Ci Polacy nie moga mowic do siebie po polsku?!skoro nie
      maja stycznosci z goscmi a nie mowia dobrze po angielsku..dziwne,naprawde dziwne!
      • jan.kran Re: Praca z język. 26.10.06, 12:16
        Jagódko , zacznij mówić sama do siebie po polsku w ten sposób sprawdzisz
        tolerancję Twojego szefatongue_outPPP
        Kran
        • blaubeeree Re: Praca z język. 26.10.06, 12:26
          Kraniku,moj szef siedzi w Graz a ja w Wiedniusmiletakze jestem panna na
          wlosciachwink)chyba tak to sie mowiwink
          • jan.kran Re: Praca z język. 26.10.06, 13:06
            Matko ale masz fajniesmile
            A poza tym wiedeński to najładniejszy niemiecki !!!
            Dobrze że Młoda , bawarska nacjonaliska , tego nie słyszy , hihihihi .
            K.
      • blue_jay Re: Praca z język. 26.10.06, 12:23
        Nie uzywam polskiego ani w pracy, ani w szkole. Ale tez rozumiem jak sie czuje
        czlowiek, ktory jest jedyna ososba niewladajaca danym jezykiem. Powiedzialabym,
        ze grono miuch uczniow to w 75% ludzie z Ameryki Pld i 2 lata temu kometarze
        wypowiadane po hiszpansku "pod moim adresem" bardzo mnei denerwowaly, dopoki
        nie poszlam do szkoly podszkolic hiszpanskiego i... okazalo sie, ze to zadne
        komentarze, a juz na pewno nie pod moim adresem. Teraz mam znowu problem, bo z
        uczniami z Brazylii porozumiewamy sie za pomoca slownikow i obrazkow. Nie lubie
        tak, ale juz komentarzami sie nie pzrejmuje, bo wiem, ze nie mowia o mnie, a o
        lekcji, ktora prowadze i byc moze cos trzeba wyprostowac w "ichniejszym" jezyku.
        A w swojej szkole, niemozliwoscia dla mnei jest nawet myslenie w j.polskim,
        kilka minut myslenia po polsku i wyklad z neuroscience polozonywink
    • ab_78 Re: Praca z język. 26.10.06, 14:34
      koncern w ktorym pracuje ma fabryke w Polsce, poza tym w moim dziale jest kilku
      Polakow i z tego wzgledu rozmawiamy rowniez po polsku miedzy soba. Nikomu w
      biurze to nie przeszkadza.
      • aneta05 Re: Praca z język. 26.10.06, 15:28
        Teraz nie mam w pracy zadnych Polakow wiec problem z glowy, wczesniej byli i
        oczywiscie z nimi rozmawialam tylko po polsku chyba, ze bylismy w wiekszej,
        miedzynarowdowej grupie to wtedy angielski oczywiscie.
        Pracuje z kilkoma Chinczykam i oni miedzy soba rozmawiaja tylko po ichniejszemu
        i zupelnie mi to nie przeszkadza...
    • tamsin Re: Praca z język. 26.10.06, 16:15
      gosciu najpierw zatrudnil ludzi ktorzy ani be ani me po angielsku, no i to w
      dodatku cala gromade, bo pewnie polska sila robocza w Anglii jest tansza, a
      potem narzeka ze nie rozumie co mowia w kuchni. Nie zmniejsza to ich wydajnosci
      i efektywnosci w pracy ale mu i tak zle i tak niewygodnie.
      Z drugiej strony rozumiem, wlazles miedzy wrony to nauczy sie krakac jak one,
      mogliby troche poduczyc sie tego angielskiego jakby cos tam probowali miedzy
      soba rozmawiac.
      Osobiscie jak ide odbierac zamowione chinskie jedzenie, to mnie guzik obchodzi
      czy chinczycy w kuchni rozmawiaja po mandarin czy cantonese, czy akurat staraja
      sie mowic po angielsku, wazne zebym dostala smaczne jedzenie. Ale ten poczatek
      atrykulu mnie powalil, cholera jasna meczencow z nich zrobili sad
      "Polacy zatrudnieni w jednej z londyńskich restauracji, jak bohaterowie
      legendarnego strajku uczniów we Wrześni w czasie zaborów, walczą o swoje prawo
      do mówienia po polsku"
      • maja92 Re: Praca z język. 26.10.06, 16:33
        tamsin napisała:

        > atrykulu mnie powalil, cholera jasna meczencow z nich zrobili sad
        > "Polacy zatrudnieni w jednej z londyńskich restauracji, jak bohaterowie
        > legendarnego strajku uczniów we Wrześni w czasie zaborów, walczą o swoje
        prawo
        > do mówienia po polsku"

        **************

        Tylko, ze Wrzesnia na terenie Polski, a w Londynie - jakby nie patrzec -
        oficjalnym jezykiem - prawnie tez - jest jezyk angielski...ja tam prawa zadnego
        nie widze na korzysc Polakowwink)))
        w czasie zaborow....wink))))))))))))))) to teraz chyba role sie odwrocily i jest
        polski zabor w Anglii i polacy to ci okupujacywink)))))))))))))))
    • babiana Re: Praca z język. 26.10.06, 16:31
      Moja znajoma przed przyjazdem do Kanady czekala na pobyt w Grecji. Tam tez
      pracowala w kuchni w restauracji razem z dwiema Jugoslowiankami, ktore obijaly
      sie w pracy. Wlasciciel Grek zwracal im czesto uwage na co one zawsze
      odpowiadaly mu "kot te jebem".Chyba po pol roku wlasciciel zapytal mojej
      znajomej czy nie moglaby mu przetlumaczyc znaczenia tego zwrotu. Co tez ona
      uczynila i szef zrobil sie czerwony jak burak. Nie wyciagnal jednak zadnych
      konsekwencji wobec tych pracownic i dalej udawal, ze nie rozumie co one mowia.
      One nie wiedzialy, ze on wie i dalej z tym kotem wyjezdzaly przy kazdej okazji.
      Trzeba przyznac, ze chlop mial klase.
    • syswia Re: Praca z język. 26.10.06, 16:46
      W pracy porozumiewam sie i prawie mysle po angielsku. Prawie, bo licze i
      kalkuluje zazwyczaj po polsku, ale akurat tego nie slychacsmile
      Wiekszosc osob, z ktorymi sie stykam na niwie zawodowej nie jest polskiego
      pochodzenia - zarowno wspolpracownicy, klienci, jak i pracownicy innych firm, z
      ktorymi utrzymuje staly kontakt. Czasami zdarza sie, ze uzywam wtracen z innego
      jezyka i zazwyczaj sa to momenty bardzo mile. Klienci najczesciej reaguja
      entuzjastycznie - nigdy nie mialam jakiejs nieprzyjemnej historii.
      W firmie jest jedna Polka - szefowa mojej szefowej, z ktora czasami rozmawiam
      po polsku. To sa zazwyczaj bardzo sympatyczne, choc krotkie rozmowy - glownie
      na tematy zwiazane z firma i moim rozwojem w firmie. Czasami sie lapie na tym,
      ze wolalabym na pewne pytania odpowiedziec po angielsku - jakos latwiej mi ujac
      pewne rzeczy w tym jezyku - i nie chodzi mi wcale o jakies specyficzne dla
      zawodu slownictwo.
      Nie wyobrazam sobie, zeby ktos mogl zakazac mi poslugiwac sie polskim w pracy.
      W mojej firmie jest odwrotna tendencja: zacheca sie do komunikowania z
      klientami w ich wlasnym jezyku (za wyjatkiem oficjalnych dokumentow) i zacheca
      sie ludzi z "ethnic background" do przyjscia do firmy. Wszystkie ulotki sa w j
      angielskim, francuskim i mandarynskim, jest sporo reklam w telewizji z humorem
      sytuacyjnym opartym na nieporozumieniach jezykowych - jedna z nich jest w
      czesci po polsku...
      • kotorybka Ja... 26.10.06, 18:22
        ... pracowałam w laboratorium w Bostonie i przez jakiś czas pracowała też tam Polka. Chociaż baaardzo
        chciałam sobie z nią czasem pogadać po polsku, zdawałam sobie sprawę że nie jest to miłe dla otoczenia
        i nie sprzyja dobrej atmosferze w pracy - ludzie czują się odizolowani, niektórzy automatycznie myślą że
        mówisz o nich. Więc gdy byli w pokoju inni (prawie zawsze) rozmawiałyśmy po angielsku, nie miałam z
        tym problemów (wręcz odwrotnie - było mi łatwiej posługiwać się fachowym językiem, czego nie bardzo
        potrafię po polsku surprised). Wiem, że tu chodzi o inną sytuację i chociaż rozumiem, że ludzie pracujący w tej
        restauracji chcą między sobą mówic po polsku, jednak jestem chyba po stronie szefa.
    • mon101 Re: Praca z język. 26.10.06, 20:12
      Pracuje w koncernie gdzie jezykiem obowiazujacym jest angielski. Wszystkie
      dokumenty, maile, zebrania sa po angielsku. Nie jestem zachwycona, gdy na
      telefonicznym zebraniu moi koledzy w Helsinkach mowia, ze teraz na chwile
      przejda na finski, choc wiem, ze to robia zeby sobie wytlumaczyc skomplikowane
      czasem detale. My wtedy w Szwecji (mniejszosc), zloslwie mowimy, ze to my wobec
      tego przechodzimy na hiszpanski. Taki zart, niby. Mam w pracy kolezanke Polke,
      gdy jestesmy same rozmawiamy po polsku, ale jak tylko ktos sie zbliza
      przechodzimy na szwedzki lub angielski. Robimy to automatycznie, choc nigdy nam
      nikt nie zwrocil uwagi.Uwazamy po prostu, ze tak jest fair. O sprawach
      zawodowych rozmawiamy ze soba wylacznie po szwedzku, bo po polsku bysmy po
      prostu nie umialycrying
    • monie_pl Re: Praca z język. 26.10.06, 22:34
      Z artykulu wynika (dla mnie jasno), ze szef ma poczucie braku kontroli nad
      kuchnia. Jako HR polecialabym rozmowe z szefem kuchni, ktoremu ci pracownicy
      podlegaja, bo to on powinien zareagowac, ze jesli pracuja lepiej, wydajniej,
      jest mniej wypadkow to woli po polsku.

      Jesli jednak osoba, ktora kontaktuje sie z kelnerami lub kleintami ma problem z
      angielskim, to ejst to podstawa do rozwiazania umowy o rpace na podstawie nie
      spelniania wymagan na dane stanowisko. Oczywiscie powstaje pytanie dlaczego
      zostala taka osoba zatrudniona w ogole.

      Moim zdaniem grzecznosc wymaga by mowic w jezyku jakim rozumieja wszyscy
      uczestniczacy w rozmowie, a take ludzie znajdujacy sie w poblizu. Natomiast
      nikt nie moze mi nakazac mowienia po angielsku w trakcie rpzerwy, bo ejs to
      czas nieoplacany przez pracodawnce a wiec moj wlasny....

      Teraz, odebranie benefitu musi byc uzasadnione, np tutaj w USA jesli zmienia
      sie twoja liczba przepracowanych godzin w tygodniu to ubezpieczneie zdrowotne
      jest kasowane, ale jesli pracodawca sprobuje to zrobic bezpodstawnie to....

      Nastepnie, odebranie premii uznaniowej moze zostac zawsze zaskarzone, bo
      przyznawanie premii nawet uznaniowej powinno byc oparte na pewnych zasadach, a
      wiec im wieksza firma tym latwiej dostac liczbe takich warunkow do spelnienia,
      zeby dostac ta premie....

      Bottom line (no wlasnie szybciej to okreslenie przyszlo do glowy niz "sedno
      sprawy): szef restauracji ma wlasne problemy, a takze brak zabezpieczenia przed
      taka sytuacja.

      Pozdrowionka
      Monia

      P.S. PRacuje w Stanach w biurze i musze sie porozumiewac po angielsku, ale
      zawsze bede sie lepiej czula w wyrazaniu czegokolwiek po polsku. Mialam
      ostatnio smieszna sytuaje z moim M, ktory stwierdzil, ze ciagle bluznie (to
      prawda, ze czesto pod nosem uzywam slow "F" lub "S") na co ja mu
      odpowiedzialam, ze nie znam zbyt wielu bluznierstw po angielsku a tez nie mam
      poczucia, ze to sa najgorsze ze slow... smile
    • gosia_t Re: Praca z język. 26.10.06, 22:35
      Ja zostalam zatrudniona na swoje stanowisko wlasnie dlatego, ze mowie po
      polsku. Pracuje z Norwegami i z Polakami. Rozmawiamy roznie raz po polsku raz
      po norwesku, Norwegowie ucza sie polskiego smile.
    • abere8 Re: Praca z język. 26.10.06, 22:40
      Ja bym chyba tez sama do siebie musiala mowic, jakbym chciala po polsku, no i
      owszem, zdarza sie. Jak mi sie powiedzmy herbata rozleje, to wole rzucic cholera
      czy inna choroba zamiast angielskim odpowiednikiem, bo co maja sobie o mnie zle
      myslec smile Licze tez po polsku, bo szybciej smile Ale dziwnie sie czuje, jak
      zdarzy mi sie przez telefon po polsku w pracy rozmawiac (moze z piec razy sie
      zdarzylo w ciagu roku, wiec to nie jest tak, ze non stop wisze na sluchawce).

      Jesli ci Polacy nie maja kontaktu z klientami i wsrod nich tez nie ma w danej
      chwili innostranca, to nie widze powodu, zeby miedzy soba nie rozmawiali po
      polsku. Ale jesli angielski manager wsadzi glowe w drzwi i o cos zapyta, to
      powinni od razu przejsc na angielski. Mnie sie strasznie nienaturalnie rozmawia
      z Polakami po angielsku, ale trudno, trzeba byc uprzejmym.
    • pati.zop78 Re: Praca z język. 27.10.06, 00:11
      a ja w pracy mowie po polsku do... syna i brata gdy mnie odwiedzaja. nikt nie ma
      nic przeciwko.
      u mnie w pracy oprocz angielskiego dominuja tez jezyki uzywane w Pakistanie i
      Indiach. bardzo czesto nawet w tych jezykach obslugiwani sa klienci. nie
      przeszkadza mi to dopoki orientuje sie o czym mowa.
      nie znosze natomiast, gdy w rozmowach w ktorych uczestnicze uzywany jest jezyk,
      ktorego nie rozumiem. ale to chyba oczywiste.

      co do artykulu. wystarczyloby, zeby kierownik 'podlapal' kilka polskich slowek.
      wiedzialby czy pracownicy go obgaduja czy rozmawiaja o czyms zupelnie nie
      zwiazanym z praca.
    • conejito13 Re: Praca z język. 27.10.06, 11:02
      Co prawda nie mam zadnych wspolpracownikow Polakow, ale gdybym miala,
      rozmawialabym z nimi po hiszpansku. W pracy mysle po hiszpansku, w domu tez...
      Uwazam to za brak taktu, rozmawianie w jezyku, ktorego nie rozumie otoczenie
      nawet o sprawach prywatnych. Jesli mialabym kolezanke Polke w pracy, z
      pewnoscia sprawy prywatne zalatwialybysmy przy kawce poza godzinami pracy po
      polsku, aby nikt nie musial sie domyslac o czym rozmawiamy. To kwestia dobrego
      wychowania po prostu. A w pracy - po hiszpansku. To oznaka szacunku dla
      przelozonych. Pamietam, ze raz przedstawiono mi tutaj jednego z dostawcow, byl
      Polakiem i przejazdem byl w Walencji. Wszedl do pokoju, w ktorym siedze z 4
      innymi osobami i rozmawialismy po hiszpansku. Pozniej, odprowadzajac go do
      recepcji zamienilismy kilka slow po polsku, do widzenia i tyle.
      Zreszta, nie rozumiem tez postawy Polakow, ktorzy sa w Anglii i zamiast nauczyc
      sie jezyka, staraja sie stworzyc jakas dziwna komune, odseparowac sie i walcza
      o niewiadomo jakie prawa.... Do czego? Do nienauczenia sie przez lata pobytu w
      Anglii angielskiego?wink To takie typowo polskie walczyc o cokolwiek tam, gdzie
      sie jest...nawet chocby to bylo poniekad pozbawione sensu. Gdybym miala
      pracownikow np. Rosjan czy Niemcow, chcialabym, zeby mowili w biurze jezykiem,
      ktory wszyscy rozumieja (hiszpanski w tym przypadku). To znak dobrego
      wychowania, po prostu i zwyczajnie. Po co wszyscy w okol maja sie domyslac o
      czym mowia, dlaczego i czy cos sie nie stalo na przyklad? Jako klientka np.
      restauracji pakistanskiej czy libanskiej wiem, ze wcale to nie jest mile, kiedy
      kelnerzy nad twoja glowa rozmawiaja w jezyku, ktorego nie rozumiesz. Wiem, ze
      jest im latwiej, czesto zwyczajnie nie znaja dobrze hiszpanskiego, ale mimo
      wszystko troche to nie na miejscu. Naturalnie to, o czym i jak rozmawiaja w
      kuchni czy na zmywaku nie interesuje mnie tak bardzo... Nie widze jednak
      powodow, dla ktorych Hiszpan, ktory mialby takowa restauracje pakistanska (z
      czescia pracownikow z Pakistanu na przyklad), musialby znosic 'nierozumienie'
      wlasnego pracownika! To sie mi nie miesci w glowie! On chce zatrudnic fachowy
      personel, ale rowniez wymaga od ludzi, aby przynajmniej zrobili jeden krok
      (albo wiecej) ku temu, aby sie rozumiec w pracy. Przy obecnej miedzynarodowosci
      praktycznie wszystkich krajow (europejskich i amerykanskich) jest standardem
      wielokulturowosc i wielojezykowosc w pracy. Natomiast pewne normy musza
      obowiazywac wszystkich.
Pełna wersja