Obłędny rechot pani Dzidzi

28.09.09, 09:42
Krwistoczerwona czupryna, rozbrajający uśmiech i tona pozytywnej energii. Tak pokrótce można opisać wieloletnią pracownicę Filharmonii Sudeckiej, Wieńczysławę Grudzień. Dzidzia, bo tak mówią o niej prawie wszyscy, słynie również ze swojego charakterystycznego śmiechu.
Jej obecność na wałbrzyskich imprezach kulturalnych nie może być przeoczona przez nikogo. Nawet z najdalszych zakątków sal czy ogrodów można bezbłędnie wyłapać i rozpoznać uroczy rechot Dzidki. Nasi plotkarze wypatrzyli tego barwnego ptaka na promocji tomiku poetyckiego Romana Gilety ogrodach wałbrzyskiego Muzeum. Obłędny rechot Pani Dzidzi ciągle brzmi im w uszach...


Taki teskt wstawia na swojej stronie portal (?) nww24.pl Jeżeli można mówić o obłędnym rechocie to tylko czytając ten obłędny tekst. Znam panią Dzidkę osobiście i bardzo ją lubię ale nigdy nie odważyłbym się publicznie powiedzieć o niej, że obłędnie rechocze. No cóż, frak dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu, widać wyraźnie że redaktorom nww24 potrzeba więcej lektur poszerzających zasób słownictwa. Umieściłem odpowiedni komentarz po ich tekstem ale nie niestety nie ujrzał on do tej pory światła dziennego. Widocznie bardzo kulturalni redaktorzy nww24 tolerują na swojej stronie jedynie pozytywne komentarze.
    • Gość: He,he Re: Obłędny rechot pani Dzidzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.09, 09:56
      To nie "rechot" Dzidzi brzmi im w uszach. Ten dźwięk, to efekt
      obijania się o czerep mózgu wielkości orzecha włoskiego.
Pełna wersja