Gość: robdabank
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.07.10, 08:03
Witam
Moja historia składa się z 3 etapów.
1. W marcu zatrzymał mnie pan policjant. Ładnie poprosiłem żeby nie dawał mi
punktów bo już sporo mam. Pyta mnie ile? Mówię, że ok. 15. Odpowiedź: to
możesz pan jeździć i jeździć, od marca można mieć 46.
W kwietniu udałem się na Mazowiecką żeby sprawdzić ile rzeczywiście mam
punktów. Okazało się że 11. Wiedząc, że za 2 tyg minie rok od 1 mandatu na 8
pkt. miałbym 3. Niestety w mojej pracy goniły mnie terminy więc załapałem
kolejny mandat, pierwszy od grudnia, na 7 pkt. za 2 tyg dostałem skierowanie
na sprawdzenie kwalifikacji kierowcy w związku z przekroczeniem 28pkt!!
wniosek: na policja ma co najmniej 5 miesięcy nieaktualną bazę danych.
2. zmuszony do zdawania egzaminu do 14.06, poddałem się w dniu 11.06.
Teoria bezbłędnie, praktyka... też, tylko egzaminator stwierdził inaczej.
Egzamin praktyczny był opóźniony o 1,5 godz. więc pojechałem coś zjeść.
Wróciłem o 5min za późno jednak wyprosiłem żeby mnie jeszcze pozwolili. Gdy
podszedłem do auta hrabia egzaminator na dzień dobry już tylko zawarczał, był
to zwiastun nadchodzących wydarzeń. Kilkoma nieprzyjemnymi i sarkastycznymi
uwagami pokazał swoją pozycję "ja tu rządzę, a ty jesteś śmieciem, jak śmiesz
się spóźnić" - między wierszami - "już nie zdałeś". Jeździliśmy tak z pół
godziny. Szukał jak mógł, ale po przejechaniu ok 1000 000 km nie jest mnie tak
łatwo zagiąć...
W końcu przerwał egzamin bo nie obróciłem głowy o 90 stopni w prawo. Jego
wniosek - możliwe było stworzenie zagrożenia.
Nie wiedziałem, że egzaminatorzy są również przeszkoleni w okulistyce. Po 10
latach jazdy mam wypracowane odruchy i kątem oka widzę dużo, a na pewno
zauważyłbym nadjeżdżający samochód i ustąpił pierwszeństwa. Ścieżka z prawej,
która powinna być drogą podporządkowaną, była jednak pusta więc żółwim tempem
pojechałem dalej prosto...
Wracając egzaminator przekroczył prędkość 2 razy i przekroczył ciągłą linie.
jak widać on może.
Odwołałem się. 3 niezależnych instruktorów stwierdziło że mam pełne podstawy,
ale ostrzegali, że pan dyrektor jest bardzo dobrym kolegą egzaminatora więc
nie mam szans.
I tak było...
wniosek: jeżeli ja stworzyłem zagrożenie,przez nie obrócenie głowy o 90 stopni
to idąc tym tropem nawet rozpoczęcie egzaminu przez osobę nie posiadającą
prawa jazdy jest już stworzeniem zagrożenia... bo pod to można wszystko podpiąć.
3. Dostałem pismo z wydziału komunikacji. W związku z nie stawieniem się na
egzamin w terminie do 14.06 cofamy panu uprawnienia.
Stawiłem się 11.06. - komentarz chyba zbędny. trzeba zatrudnić więcej
urzędników bo sobie biedactwa rady nie dają.
do tej pory koszt jaki poniosłem to ok 500zł, utrata pracy, wczasów w
Hiszpanii, bo nie mam jak pojechać...itd Zmuszony byłem również do badań
psychologicznych dla kierowców (100zł), które przeszedłem celująco.
Będę walczył o prawdę tak długo jak się da. Może komuś będzie łatwiej w
przyszłości.
Może ktoś wie gdzie jeszcze mogę się odwołać?
Jaki jest organ nadrzędny WORD?