lekarzspecjalista
29.01.12, 12:51
Kto ponosi winę za wywołanie obecnego kryzysu w strefie euro? Grecja? Włochy? Prawdziwa odpowiedź może leżeć dalej, bardziej na północ.
(tłumaczę ze strony BBC fragment dzisiejszego artykułu Allana Little'a)
To nie zachowanie członków południowej części strefy euro sprawiło, że pierwsza pogrążyła się w kryzysie wspólnej waluty.
Od początku wytyczono reguły polityce państw członkowskich UE do prowadzenia gospodarki według zasad, które zostały ustanowione dla wspólnej waluty w Traktacie z Maastricht.
Zostały ono nazwane Paktem Stabilności i Wzrostu, i to nie Włochy czy Grecja, przez które został on storpedowany ponoszą winę za kryzys - to były Niemcy.
W 2003 r. Francja i Niemcy miały przekroczony limit zadłużenia, ich deficyt budżetowy przekroczył 3% limitu PKB do których zostały prawnie zobowiązane.
Komisja - wtedy kierowana przez byłego premiera Włoch Romano Prodi - miała prawo do ich ukarania.
Jednak ministrowie finansów, wówczas 15 krajów członkowskich strefy euro, zebrani w Brukseli w głosowaniu odrzucili stanowisko Komisji.
Romano Prodi powiedział, że nie mógł nałożyć na Francję i Niemcy grzywien za złamanie zasad ochrony euro. Przegłosowany został aby Francja i Niemcy otrzymały wolną rękę.
Głosowali oni nie egzekwowanie podpisanych wcześniej zasad, które przecież zostały zaprojektowane w celu ochrony stabilności wspólnej waluty.
W Wielkiej Brytanii ówczesny kanclerz, Gordon Brown - jeszcze na tym etapie dla ratowania szterlinga, z ostrożności - głosował zgodnie ze stanowiskiem Francji i Niemiec.
(...)
Jacques Lafitte był młodym francuskim urzędnikiem ministerstwa finansów oddelegowanym do Brukseli w 1990 w procesie tworzenia wspólnej waluty.
Powiedział, że technokraci podczas pracy nad projektem wiedzieli, że niektóre centralne mechanizmy były potrzebne, aby upewnić się, że rządy państw członkowskich będą działać zgodnie z regułami.
"Podjęliśmy w tym czasie szereg sugestii w stosunku do państw członkowskich ", mówi Lafitte.
"Ale te zostały odrzucone, ponieważ groziły one przeniesieniem suwerenności rządów narodowych do Brukseli, a może do Frankfurtu."
"Wiedzieliśmy, że problem tkwi ukryty głęboko. Że nie możemy powiedzieć o tym publicznie."
"Byliśmy tylko technokratami. Mieliśmy się zamknąć i słuchać przedstawicieli państw członkowskich, którzy niemal z definicji, wiedzieli lepiej. Byłem przekonany, że to nie wystarczy".
(...)
"Była opinia, że ok, jeśli chłopaki nie będą przestrzegać dyscypliny i nie nakładają kary na siebie, to będą bardziej zrelaksowani i w egzekwowaniu traktatu nie nałożą jej na nas", wspomina deputowany ministra finansów Grecji, Peter Dukas.
"To znaczy, nikt nie może nakładać sankcji na Niemcy i Francję. Są europejskimi mocarstwami. Więc nie będą przestrzegać zasad."
(...)
Ciekaweczy nasze "wolne media przytoczą ten artykuł". Oczywiście "antyniemiecki"!