feldkuratkatz99
03.05.13, 12:52
i kto do tego łapę przyłozył ?
3 maja, od świtu państwowe rozgłośnie radiowe nadają homilie z okazji święta konstytucji. Interesujące. Nikt nie przypomina listu nuncjusza papieskiego, biskupa Ferdinando Maria Saluzzo do papieża, informującego o zamachu stanu, który — jak pisał - przy udziale aprobującego tłumu przybrał pozór rewolucji. Stanowisko kurii rzymskiej i większości polskich hierarchów było jednoznaczne, ta konstytucja to zagrożenie dla przywilejów kleru i pozycji Kościoła. Pius VI nie ukrywał, że Rosja powinna zrobić porządek, a 2 lutego 1792 roku papież wysłał do carycy Katarzyny list dziękczynny chwalący za bohaterską działalność. W tych dzisiejszych homiliach jakoś nie słychać nazwisk ówczesnych biskupów: Józefa Kossakowskiego, Ignacego Massalskiego, Wojciecha Skarszewskiego czy Michała Romana Sierakowskiego. Uczciwie mówiąc niezbyty chętnie wspominają dzisiejsi biskupi Staszica i Kołłątaja, księży zaangażowanych w stworzenie Konstytucji, których Pius VI określił jako jakobinów.
Kto wie, może by warto w którejś homilii w dniu 3 maja przypomnieć jak wieszano biskupa Józefa Kossakowskiego i dlaczego. Biskup otrzymał zdaniem historyków 4 tysiące dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Podczas procesu przyznał się do przyjęcia pieniędzy za zdradę, ale podkreślał stanowczo, że osoba biskupa jest święta i niedotykalna. Kiedy go prowadzono na szubienicę domagał się głośno, aby najpierw powiesić biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Informacje o śmierci księdza prymasa są sprzeczne i niepewne. Podobno zmarł 12 sierpnia 1794 roku własną śmiercią, po długiej chorobie. Inni powiadali, że zmarł ze strachu na widok ustawionej pod pałacem szubienicy, a jeszcze inni utrzymują, że albo otruł się samodzielnie, albo został otruty.
Uczniowie w szkołach dowiadują się głównie, że mają być dumni z Konstytucji 3 Maja, bo pierwsza w Europie i druga w świecie, a za jej upadek winić mają zaborców. Podobnie przedstawia to na swoim blogu poseł PIS, Marcin Mastalerek. Pisze on, że
"...był to dzień radości i nadziei, że Polska jeszcze będzie uratowana. Była to najważniejsza próba uratowania Polski przed ostatecznym upadkiem."
Dla jednych był, dla innych nie. Skupione wokół ówczesnego episkopatu kręgi uznały to za zamach stanu. Ta próba była jednak już znacznie spóźniona i uczciwie mówiąc, z góry skazana na niepowodzenie. Wcześniej wszystkie stanisławowskie reformy torpedowane były przez hierarchów Kościoła katolickiego. Założenie Szkoły Rycerskiej i utworzenie Komisji Edukacji Narodowej przeszło z oporami, ale poprzedzającą o ponad 10 lat Konstytucję 3 Maja próbę zmiany systemu prawnego zdołano skutecznie zastopować. Również wtedy w intrygach zmierzających do uniemożliwienia uchwalenia zmian w polskim systemie prawnym pierwsze skrzypce odegrał nuncjusz papieski (Jan Andrzej Archetti) w ścisłej współpracy z ambasadorem Rosji i (jakżeby inaczej) polskimi biskupami. Wówczas szansa na zbudowanie mogącej stawić czoła sąsiadom polskiej armii miała jeszcze jakieś szanse. No, ale mogło to uszczuplić majątek Kościoła, a tak pojętego patriotyzmu Kościół nigdy by nie zniósł.
Pamiętając o tym, kto najsilniej będzie zwalczał próbę zreformowania ustroju Rzeczpospolitej autorzy Konstytucji w artykule pierwszym deklarowali:
Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka ze wszystkimi jej prawami; przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazji.(...)
Ani papieskiego nuncjusza, ani naszych biskupów to nie zwiodło, dobrze wiedzieli, że Konstytucja jest zamachem stanu, zamachem na dobro Kościoła, że może oznaczać zmniejszenie wpływów do kasy kościelnej, a może nawet konieczność płacenia podatków, uszczuplenie przywilejów. Taki patriotyzm nigdy nie jest dla Kościoła patriotyzmem.
Dziś jednak to biskupi najgłośniej świętują upadłą Konstytucję. Jak wygląda przepis na modlitwę dziękczynną za udane doprowadzenie do rozbiorów Rzeczypospolitej? Taka modlitwa powinna się odbywać obowiązkowo na Jasnej Górze, czyli tam gdzie zakończyła się Konfederacja Barska (której duchowy przywódca, ksiądz Marek, nigdy nie ukrywał, że jej pierwszym i najważniejszym celem jest obrona przywilejów i majątku Kościoła, a drugim zachowanie świętego prawa do czynienia z innowierców obywateli trzeciej kategorii) . Na początek takich modłów dziękczynnych zapowiadamy pochwałę „wielkiego dzieła konstytucji".