Gość: Ms'President
IP: *.walbrzych.dialog.net.pl
20.02.03, 14:17
Klub radnych SLD-UP zarzuca mnie oraz klubom radnych: Obywatelskie
Porozumienie Samorządowe i Nasz Wałbrzych 2002 zaprzeczanie wyborczym
zapewnieniom o tworzeniu miasta przyjaznego mieszkańcom. W rzeczywistości
jest to polityczny atak na mnie i na kluby tworzące większość w Radzie
Miejskiej Wałbrzycha, prowadzony przez lewicę w ostatnich tygodniach. Jest to
dobitny dowód na prowadzenie przez SLD ordynarnej kampanii wyborczej do Rady
Powiatu Wałbrzyskiego. Lewicowi radni szermują słowami o współpracy, a w
rzeczywistości dążą nie do współdziałania, a do zniszczenia tego, czego nie
zdążyli zniszczyć w tym mieście przez osiem lat swoich rządów.
Radni poprzedniej kadencji, którzy teraz także zasiadają w radzie miejskiej,
są tak samo odpowiedzialni za katastrofalną sytuację finansową Wałbrzycha,
jak poprzedni zarząd miasta kierowany przez Stanisława Kuźniara. Dziś, ci
sami radni oraz ich lewicowi koledzy debiutujący w roli radnych, zamiast
pomagać nam w rozwiązywaniu problemów, które sami przez lata stworzyli, dążą
do sparaliżowania miasta i do jego upadku. Każde nasze działanie jest przez
nich negowane i sprowadzane do walki politycznej: począwszy od reorganizacji
urzędu miejskiego i zwalnianiu niekompetentnych urzędników, przez ratowanie
katastrofalnego budżetu, po próby rozwiązania najbardziej drażliwych
problemów społecznych w tym mieście. Radni SLD zapomnieli, że przez całe lata
nie chcieli rozwiązać problemów kupców z Manhattanu, prywatnych przewoźników
i biedaszybów. Zapomnieli, że skompromitowali się powołując do życia
zbankrutowaną Spółkę PRIM, dzierżawiąc Jennifer Pejcinovic pomieszczenia w
zamku Książ, przedłużając umowę z firmą Olympic, inwestując w nieczynną Lisią
Sztolnię 5 mln zł, skandalicznie prowadząc budowę obwodnicy i współpracę z
firmą Incom, czy prowadząc inwestycje drogowe jesienią ubiegłego roku, czego
ulica Długa jest najboleśniejszym dowodem. Ci sami radni przed
październikowymi wyborami bali się wprowadzić zmiany podatkowe, choć należało
to do ich obowiązku, nałożonego na nich przez ministra finansów Grzegorza
Kołodkę. Ten obowiązek pozostawili nam i teraz robią z tego użytek na
potrzeby kampanii wyborczej.
Niestety, Klub Radnych SLD-UP nie chce być naszym partnerem, bo woli być
zaciekłym politycznym wrogiem, który tylko zasłania się ładnymi słowami o
współpracy i dialogu. Mimo tego mam nadzieję, że rozum weźmie górę nad
emocjam