jerzy.lis
16.08.06, 16:59
Będąc w trakcie sierpniowego weekendu w Walbrzychu chciałem wspólnie z rodziną zwiedzić m.in. zamek Książ. Po 15 minutach czekania na wjazd na parking przed zamkiem usłyszałem, że nie ma wolnych miejsc i muszę udać się na parking położony 400 m dalej. Gdy zdyszani wróciliśmy okazało się, że chcąc wejść na tarasy zamiast na miejscu u człowieka, który wpuszczał kupić bilety, należało udać się do kasy w zamku po bilet. Najmłodsza i w najlepszej kondycji osoba z mojej rodziny udało się do zamku aby kupić owe bilety.Za chwilę wróciła, aby oznajmić, że nie będzie stała godzinę w kolejce za biletami. W tym momencie opuściła nas turystyczna werwa. Już spacerkiem poszliśmy na taras widokowy, skąd dowoli przez lunetę ustawioną przez operatywną konkurencję mogliśmy podziwiać piękno tego zamku. Szkoda, że nie dalismy zarobić osobie wpuszczającej na tarasy - gdyby dodatkowo sprzedawała bilety i ewentualnie, jak dawniej bywało kartki widokowe i drobne upominki wówczas napewno więcej by zarobiła. Mam nadzieję, że administratorzy zamku wezmą moją refleksję pod uwagę. Szkoda niedzielnym turystom psuć humor brakiem dostępności do zakupu zwykłych 3-złotowych biletów. Jurek z Jastrzębia Zdroju.