Gość: goździk
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.03.07, 08:20
Każdy kto zdał prawo jazdy za pierwszym podejściem ma
prawo do dumy z wlasnych umiejętności ale i w dużej mierze
szczęscia.
Pomijając fakt afer korupcyjnych odnośnie kupowania sobie egzaminów
nie da się ukryć, że 'kadra' egzaminujących to ludzie
z "tych czasów" mimo prób wykorzenienia z nich sku..****twa
gdzieś tam w nich drzemią pierwotne instynty "łowieckie".
Generalnie starają się być przepisowo uprzemji [podanie ręki],
jednak podejście do zdającego jest jeszcze przedmiotowe.
Egzaminatorzy nie mają na celu podsycanie większego
zdenerwowania u zdającego, jednak postawa ignorancka
wynikająca z ich poczucia wyższości i nieomylności
przynosi zupełnie inny skutek.
Wiele do życzenia ma też organizacja samego egzaminu:
tłok ludzi niczym bydło spędzone do dwóch małych pomieszczeń,
w których spędzenie tych do kilku nawet godzin
w oczekiwaniu na swoją kolej, męczy niemiłośiernie,
potęgując zdenerwowanie.
Pomijam zupełnie kwestię umiejętności praktycznych zdających,
oraz "czepiania się bzdur" egzaminatorów. Nie mnie też
rozliczać szkoły jazdy za to jak kursantów przygotowywują
do jazdy.
Apeluję raczej do swoistej złośliwości egzaminatorów, którzy
swoje błędy czy niedociągnięcia lubią tłumaczyć niewydolnością
szkół jazdy.
Racja jest gdzieś po środku.
Jednak problem jest duży bo koszty związane z egzaminami
na prowo jazdy nie maleją.