żywność BIO i EKO

27.03.06, 14:34
Dziewczyny, co myślicie takim jedzeniu dla dzieci? Chodzi mi zwłaszcza wędliny
i inne produkty, o których wiadomo, że ze zwykłego sklepu są nafaszerowane
polepszaczami i innymi E. Moja mama uważa, że to lekka przesada, bo dziecko i
tak kiedyś będzie musiało jeść "normalnie" w przedszkolu. Sama nie wiem, czy
przesadzam... Warto czy nie?
    • domin19761 Re: żywność BIO i EKO 28.03.06, 15:50
      j amyślę ze na początku warto, bo dziecko jeszcze nie ma dobrze przystosowanego
      układu pokarmowego, myślę ze cały czas warto ale to jest drogo, jednak chyba
      lepiej inwestowac w profilaktykę niz pozniej w leczenie, a to ze w przedszkolu
      zje to trudno, ale do tego czasu lepiej zeby sie zdrowo odzywialo.
    • ewelina78 Re: żywność BIO i EKO 30.03.06, 10:56
      Jestem jak najbardziej za zdrowa żywnością, niestety nasze babcie i mamy czesto
      maja odmienne podejscie do tematu chociazby z tego wzgledu ze one inaczej
      wychowywaly swoje dzieci no ale byly tez inne czasy i nie bylo tyle chemii,
      warto karmic dzieciaczki zdrowo to napewno procentuje, znam wiele osob ktore
      faszerowaly dzieci tą chemia itp a potem okazywalo sie ze w wieku 3 lat dzieci
      dorabiały sie albo alergii albo grzyba w jelitach. Jesli krucho jest z kasą
      żeby kupować eko wędliny to najlepiej piec miesko samemu nie ma duzo przy tym
      pracy a o wiele zdrowiej
      pozdrawiam
    • dorota975 Re: żywność BIO i EKO 30.03.06, 23:14
      Myślę, że zawsze warto dbać o to, by nasze maluchy jadły jak ajzdrowsze
      pożywienie. Ja osobiście nie jestem specjalistką w wyszukiwaniu BIO i EKO i
      często mam duże wątpliwości czemu produkty te zawdzięczają swoje nazwy. Staram
      się natomiast mojej 1.5-rocznej córeczce podawać produkty jak najmniej
      przetworzone i jeśli mogę coś przygotować w domu, to nie korzystać z gotowców
      (w granicach zdrowego rozsądku - oczywiście). I tak zamiast farbowanych
      galaretek smakowych robię małej galaretki na naturalnym soku i żelatyni,
      podobnie kisiele. Kaszki produkuję mieszając kleik ryżowy lub kukurydziany ze
      zmiksowanymi owocami. W lecie zrobiłam sporo przecierów pomidorowych i innych
      przetworów i je wykorzystuję gotując mojej Oldze. Staram się nie dawać małej
      kupnych przetworów, jedzenia z puszek i jeszcze wielu innych powszechnie
      dostępnych produktów. Pomysł z pieczonym przez siebie mięsem też wykorzystuję i
      bardzo się sprawdza. Myślę, że nie ochronimy naszych dzieci przed "chemią", ale
      jeśli uda nam się zmniejszyć ilość szkodliwych substancji podawaną dzieciom, to
      kiedyś to zaprocentuje.
      Dorota
Pełna wersja