Wrocławskie przedszkola.

08.09.06, 14:05
Mój syn w tym roku ma przedszkolny debiut, jak narazie jest OKROPNIE, mały
jest zupełnie bierny a nawet wyalienowany! Płacze prawie bez przerwy, czeka
na mnie wpatrując się w drzwi.
A jak u Was mamuśki?
    • malgaska debiut przedszkolny... 08.09.06, 23:04
      Moja córcia debitowała w listopadzie ubiegłego roku...bo byliśmy na liście
      rezerwowej i dopiero zwolniło się miejsce :))
      i jej debiut był o tyle nietypowy że nawet panie w przedszkolu były bardzo
      zdziwione...i śmiały się że trzeba to zapisać w kronice...:)))
      bo gdy przyszłam ją odebrać z przedszkola ona stwierdziła że jej sie tu podoba
      i ona tu zostaje a ja mam iśc sobie do domku i zaczęła płakać i chować sie pod
      stoliki ..ze ona nie chce do domu....:(
      Nie powiem ...zrobiło mi sie troszkę przykro i głupio.. bo co sobie panie
      pomyślały...patologoczna rodzina dziecko nie chce do domu...;))) ale okazało
      się potem w rozmowie z dzieckiem że ja przyszłam jak wiekszośc mam
      debiutujących przedszkolaków w ten dzień nieco szybciej i jeszcze zadne dziecko
      nie szło do domku...ona widziała ze dzieci zostają... dopiero jak przyszłam za
      kolejne dwie godzinki..a w między czasie dzieci zaczęły sie już rozchodzić
      wszystko było już ok....dziecko szczęśliwe i zadowolone wróciło z chęcią do
      domu...i do tej pory chodzi i powraca z ochota....
      Tak że jak widzisz ja miałam nieco inny problem...:))
      Ale dla pocieszenia większośc maluchów reaguje podobnie do Twojego...córeczka
      mojej koleżanki która debiutuje i to w drugiej grupie też cały tydzień był
      płacz i problem z rozstaniem...i mam wrazenie że zamiast lepiej to jest
      gorzej...podobno trzeba to przetrwać...ale serce się kraje słysząc ten płacz i
      prośby...mamusiu nie zostawiaj mnie w przedszkolu......może napiszą te mamy
      które przez to przeszły...jak przez to przebrnąc i co pomogło...
      Pozdrawiam...
      • malgaska Re: debiut przedszkolny... 19.09.06, 20:42
        Blou1 ...i jak mały po dwóch tygodniach??? lepiej ???
        Moja bez zmian czyli ok ... a córcia kolezanki po tygodniu już zdecydowanie
        lepiej...zaczęła już ładnie mamie machać na pożegnanie coraz dzielniej znosi
        rozstania...choć przez pierwszy tydzień jej mamusia musiała siedzieć z nia
        przez pierwsze dwie a nawet trzy godziny...i coraz chętniej bawi sie z innymi
        dziećmi..nie jest jeszcze idealnie ale poprawa zdecydowana jest...choć teraz
        aktualnie juz choruje...co jest niestety przy pierwszym roku bardzo
        czeste...niestety...
        daj znać jak sobie radzi Twój debiutant...
        bo inne dzieci wrocławskich mamuś chyba jeszcze nie chodzą do przedszkola ;)))
        Pozdrawaim
        • blou1 Re: debiut przedszkolny... 20.09.06, 09:42
          Żeby nie zapeszyć, od czterech dni przedszkolnych (liczę:)) jest troszkę
          lepiej, mniej płaczu. Martwi mnie to że synek nie bawi się z dziećmi, rozmawia
          natomiast z panią. Wczoraj wielki sukces, czekałam na placu gdzie dzieci się
          bawiły i pierwszy raz uśmiechnął się. Zaczął zjeżdżać na zjeżdżalni za dziećmi
          co i raz zerkając czy jestem. Dzisiaj idę po niego o godzinkę później. Pani
          mówi że najgorsze ma już za sobą i będzie tylko lepiej, oby. Rano oczywiście
          nadal płacz i upieranie się że nie pójdzie. No ale mam nadzieję że się uda:)
          A tak swoją drogą przeżywają dzieci i przeżywamy my prawda?
          Pozdrawiam.

          • malgaska Re: debiut przedszkolny... 20.09.06, 17:39
            Czasami wydaje mi sie nawet ze mamy bardziej od swoich pociech ;))))
            Ja np.. zawsze mi sie wydawało ze jestem mama luzaczka ;) i moje maluchy są
            raczej otwarte niczego i nikogo sie nie boją, więc nie miałam podstaw do lęku i
            ja jakoś nie za specjalnie się przejmuje mało waznymi sprawami ;)) Ale
            pamietam jak dzis... pierwszy dzień w przedszkolu... mała spoko... a ja co
            godzine spogladałam na zegarek... myślałam co też one w tej chwili robią...nic
            wtedy nie mogłam zrobić... aż sama byłam zdziwiona swoją reakcją... nigdy tak
            sie nie zachowywałam...
            Tak, ze masz racje, że dla dzieci ale i dla rodziców to jest duze przezycie...
            na szczeście to wszystko mija... i potem juz jest lepiej a nawet dobrze... a po
            czasie można nawet sie z tego pośmiac :)
            Czego i Tobie jak najszybciej zyczę...
            Pozdrowienia...
    • blou1 Re: Wrocławskie przedszkola. 22.09.06, 09:08
      U nas powoli lepiej, dzisaj synek zostaje do obiadku czyli prawie 6 i pół
      godziny. Jak dla mnie to sporo czasu.
      Pozdrawiam i powodzenia!
Pełna wersja