Dodaj do ulubionych

Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję"

IP: *.do.pl / *.generacja.pl 09.04.04, 19:28
Tak, wspomniana tu wątpliwość kieruje dobrze wzrok na stojący za tym obrazem
obłęd - tego filmu nie można po prostu pokazać dziecku. Czy to nie
zastanawiające? Pamiętacie słowa Chrystusa, aby pozwolono przychodzić do
Niego dzieciom...?
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysztof K. Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 09.04.04, 21:20
      Film ten należy odbierać w szerszym kontekście. Męka Chrystusa stała sie
      ostatnio tematem drwin (typowy przykład to dzieło niejakiej Nieznalskiej - z
      przeproszeniem penis na krzyżu). Film, mam wrażenie powstał jako swego rodzaju
      antidotum, czy też reakcja na tego typu postawy. Stąd też jego przerysowania
      (bardzo realistyczne przedstawienie męki).
      Zarzuty o antysemityzmie są wyssane z palca. Proszę przeczytać wywiad z
      aktorką, ktora grała matkę Jezusa, a która jest Żydówką. (Wywiad dostępny na
      portalu Gazety).
      Natomiast rzeczywiście należało większy nacisk położyć na przesłanie religijne
      (idea odkupienia grzechów świata przez ludzkie wcielenie Boga. Zresztą
      przesłanie to mozna odbierac w różny sposób: np. że kazdy jest w jakiś sposób
      Bogiem dla siebie etc.
      Wreszcie pamiętajmy, że Chrystus, jego Matka, św. Józef, wszyscy apostołowie
      etc. byli Żydami. Żydami byli nie tylko funkcjonariusze Sanhedrynu. W jakimś
      tam sensie całe wydarzenie było wydarzeniem wewnątrzżydowskim, dziejącym się w
      okupowanym przez Rzym antycznym Izraelu. Oczywiście samo zabójstwo (dzisiaj
      nazwaliśmy je zabójstwem sądowym)zostało dokonane przez administrację rzymską i
      żołnierzy okupacyjnego mocarstwa Rzymu.
      Porównajmy to z zamordowaniem św. Stanisława biskupa na Skałce. To z kolei była
      sprawa wewnątrzpolska. Przecież nie chcemy, żeby ktoś mówił: Polacy zamordowali
      św. Stanisława.
      Starajmy się wreszcie znaleźć i uwypuklić elementy łączące obydwie wielkie
      religie. Kontynuujmy ideę cywilizacji judeo - chrześcijańskiej.
      • Gość: vinc Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.181.33.65.cfl.rr.com 10.04.04, 06:14
        Pozwol Krzysztofie ze posluze sie koncowa czescia Twojego tekstu.
        >>>>

        >W jakimś tam sensie całe wydarzenie było wydarzeniem wewnątrzżydowskim,
        >dziejącym się w okupowanym przez Rzym antycznym Izraelu. Oczywiście samo
        >zabójstwo (dzisiaj nazwaliśmy je zabójstwem sądowym)zostało dokonane przez
        >administrację rzymską i żołnierzy okupacyjnego mocarstwa Rzymu.

        Masz racje, okupantem tamtych terenow w tamtym czasie byli Rzymianie, lecz
        musisz przyznac, ze akurat nie Rzymianom chodzilo o zamordowanie Jezusa, ze
        Pilat kilkakrotnie poddawal w watpliwosc wine Jezusa,ze chcial go uwolnic
        kzystajac z prawa laski w przededniu zydowskiego swieta, ze nawet sam Herod nie
        dopatrzyl sie winy w osobie Jezusa.
        Wiec jak wytlumaczysz to , ze doszlo do zamordowania Jezusa, czyzbys dalej
        twierdzil ze smierc Jezusa byla w rekach Rzymian.
        Mysle ze pamietasz moment, co Pilat powiedzial umywajac rece,a jak byla
        reakcja tlumu, podsycanego nienawiscia przez zydowskich FARYZEUSZY i KAPLANOW
        uczonych w pismie.

        > Porównajmy to z zamordowaniem św. Stanisława biskupa na Skałce. To z kolei
        >była sprawa wewnątrzpolska. Przecież nie chcemy, żeby ktoś mówił:
        > Polacy zamordowali św. Stanisława.

        Moze akurat niezbyt trafne porownanie ze sw.Stanislawem, ale skoro w obecnych
        czasach 40 Polakow spalilo zywcem 1600 Zydow, to znaczy ze jednym
        sw.Stanislawem nie mieli wiekszego problemu.
        Natomiast zydzi, potrzebowali uzyc wojsk rzymskich, aby zamordowac Jezusa.
        Widzisz jak to jest z powownaniami, moje tez jest niezbyt trafne, i dla tego
        nie mozna wyrokowac na podstawie porownan, gdyz mozna niesprawiedliwie posadzic
        kogos, o czyny jakich nie dokonal.

        > Starajmy się wreszcie znaleźć i uwypuklić elementy łączące obydwie wielkie
        > religie. Kontynuujmy ideę cywilizacji judeo - chrześcijańskiej.

        Zgadza sie , ale robmy to na PRAWDZIE i wspolnym poszanowaniu, a nie na
        klamstwach ,falszowaniu historji, falszywych osadach,nie tolerancji,itp.
    • Gość: cosima pogratulowac Watykanowi znajomosci Ewangelii IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 22:00
      Odmiennego zdania jest Watykan. Jego rzecznik Joaquin Navarro Valls oświadczył
      na łamach „Il Messagero”: „ »Pasja « jest filmową transkrypcją Ewangelii. Jeśli
      ten film jest antysemicki, to Ewangelie również”. Nie można zapominać, że film
      pełen jest „ »pozytywnych « postaci Żydów - od Jezusa do Marii, od Szymona z
      Cyreny do Weroniki i poruszony tłum. - pogratulowac Watykanowi znajomosci
      Ewangelii, przejrzalam wszystkie 4 i w zadnej nie ma wzmianki o Weronice.
    • Gość: Patataj Re: Znowu polityka a nie teologia IP: 217.197.165.* 09.04.04, 23:01
      Na miejscu Gazety nie ryzykowałbym potepiać albo wychwalać kogokolwiek. Bo:
      wychwalana Unia Wolności obumarła, a krytykowani przez Gazetę kwitną. Poparcie
      dla muzeum wypedzonych okazało sie kompromitacją, Nadredaktor musiał chyłkiem
      się wycofywać...
      Dobra rada: Gazeta powinna zajmować się wysokimi obcasami, wysokimi obrotami,
      wysokoprocentowymi alkoholami i wysokimi koszykarzami. Prezentystyczne
      potepianie Pasji ze wzgledów politycznych ubrane w rozważania teologiczne jest
      zabawne, ale może sie skonczyć groteską
    • Gość: Jan Pasja nie dla dzieci IP: *.dclient.hispeed.ch 10.04.04, 00:16
      "...biskupi francuscy napisali: - Czy nie jest paradoksem, że filmu o Jezusie
      nie można pokazać dzieciom?"

      Nie, nie jest paradoksem. Męka Chrystusa nie jest historią dla dzieci, nigdy
      nie była. Przypomina mi się "Golgota" Czingiza Ajtmatowa, gdzie młody człowiek
      decyduję się walczyć ze złem, nawet za cenę życia. Pamiętam przedstawiony tam
      strach, ale i zdecydowanie. Fakt, dzieciom przedstawia się wersję soft, ale
      dorośli powinni sobie od czasu do czasu uzmysłowić, co to naprawdę było.

      A jęki ze strony krytyki filmowej na temat rzekomej gloryfikacji okrucieństwa,
      po gładkim strawieniu Hannibala Lectera i KillówBillów są zakłamaniem do
      kwadratu.

      "Jak czuliby się katolicy, ...gdyby jacyś husyci (...) zrobili film o śmierci
      Husa..."

      Ano tak, jak czują się przy filmie "Amen" Costy Gavrasa. Jakoś w przypadku
      przerysowań w drugą stronę nie podnoszą się zatroskane głosy, że to może kogoś
      urazić, lub że może podsycić nienawiść do katolików.
    • Gość: Andrzej Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.akacje.pl / 81.219.11.* 10.04.04, 01:06
      Ma rację Artur Domosławski, że nie warto ograniczać dyskusji o jakimkolwiek
      dziele sztuki. Zreszto byłoby to niemożliwe w wolnym społeczeństwie. Autor
      artykułu patrzy na film jakoby z "zewnątrz", oczami człowieka świeckiego,
      mającego swój system wartości, swój swiatopogląd i z tej pozycji próbuje
      ocenić, zrozumieć, skomentować film Gibsona. I ma do tego prawo. Trzeba jednak
      uswiadomić sobie, że z punktu widzenia wiary Domosławski niewiele rozumie, co
      więcej gorszy się, sprzeciwia temu obrazowi, bo tak naprawdę nie jest w stanie
      pojąć Misterium Odkupienia. Myśli kategoriami świeckimi, a-religijnymi, staje
      bezradny wobec Tajemnicy, której ludzki rozum, bez łaski, pojąć nie może. Więc
      jakos to probuje racjonalnie tłumaczyć - bo antysemityzm, bo brutalnosć, bo cos
      nie do końca tak jak w Biblii, bo Gibson to tradycjonalista, bo jego ojciec nie
      lubi Soboru, itd. "Pasja" nie jest filmem idealnym, ale Gibsonowi udało się
      jednak (byc może przypadkiem) ukazać Scandalum Crucis - Zgorszenie Krzyża i
      Miłość Ukrzyżowaną. Krzyż budził, budzi i będzie budził sprzeciw, był i będzie
      głupstwem i zgorszeniem dla tych, co sa ze świata. ARTUR DOMOSŁAWSKI TAK
      NAPRAWDĘ NIE GORSZY SIĘ "PASJĄ" GIBSONA; ON GORSZY SIE KRZYŻEM I MIŁOŚCIĄ,
      KTÓRA W NIM SIĘ OBJAWIŁA, chociaz może sobie nawet z tego nie zdaje sprawy.
      Szanuję jego pogląd, wierzę, ze wynika on ze szczerego szukania prawdy i dobra,
      a jednak JAKŻE WIELE TRACI nie widząc MIŁOŚCI I ŻYCIA w tym, co po ludzku
      okrutne, tragiczne, naznaczone strasznym cierpieniem i śmiercią.
    • Gość: Cynik KTO MA INTERES W ZARZUCANIU ANTYSEMITYZMU IP: *.acn.waw.pl 10.04.04, 01:54
      Nie jestem czlowiekiem specjalnie wierzacym, za to na tyle dobrze
      wyksztalconym, ze Pasja poza wzgledami estetyczno-wyznaniowymi nie sprawila, ze
      dowiedzialem sie czegos, czego nie przeczytalbym w Biblii. Potwierdzilo sie za
      to po raz kolejny, ze sa ludzie, ktorym obrazowe przedstawienie zycia Chrystusa
      bardzo przeszkadza. Nie sa to jacys "oni", mozna przytoczyc ich nazwiska - np.
      Agnieszka Holland, Stanislaw Krajewski, Szewach Weiss, Piotr Kadlcik, Yona
      Metzger. Wszyscy oni sa Zydami i wszyscy reprezentuja zydowskie organizacje
      przeciwko antysemityzmowi lub zydowska kulture ewentualnie organizacje
      religijne. Wszyscy oni popelniaja szereg klamst mieszajac Pasje do dawno
      ogranego tematu antysemityzmu:
      1. Wszyscy wyksztalceni ludzie wiedza, ze Chrystusa zabili Zydzi poprzez
      namiestnika rzymskiego Pilata (a nie Rzymianie jak sugeruje Weiss), jednak byla
      to mala grupka Zydow zyjaca 2000 lat temu, wiec nie ma powodu dla ktorego
      jakikolwiek obecnie zyjacy Zyd mialby byc oskarzany o zabicie Chrystusa
      (oczywiscie zawsze znajdzie sie grupka pomylencow - czy to chrzescijanskich czy
      muzulmanskich czy zydowski - zdarzaja sie oni wszedzie).
      2. Realizm filmu musi byc zgodny z historia - w tej sytuacji zarzuty brutalizmu
      sa chybione. Krytycy chyba nie ogladaja kreskowek dla dzieci ani filmow o
      20tej, albo maja dziwnie wybiorcza sklonnosc do filmow.
      3. W historii Kosciola byla masa przerazajacych wydarzen - sw. Inkwizycja,
      panowanie Borgii itd. Nakrecono o nich mase filmow, zarowno zgodnych z historia
      jak i tendencyjnych (takze o Chrystusie - "Ostatnie kuszenie") i jakos nikt nie
      robil o to takiej wrzawy jak krytycy filmu, mimo ze byly czasem protesty. Nikt
      takze nie neguje tych wydazen w historii Kosciola.
      4. Mieszanie do tego filmu pogladow Mela Gibsona i jego ojca jest brudnym
      chwytem. Masa gwiazd ekranu byla pijakami, dziwkami i typami spod ciemnej
      gwiazdy, co nie przeszkadza ludziom, w tym mi, podziwiac ich jako aktorow i
      rezyserow. Mam wrazenie, ze ktytykom filmu tez to nie przeszkadzalo, za to
      zaczely uwierac ich takie rzeczy jak radykalizm religijny.

      Podsumowujac, odnioslem wrazenie ze protestuja nie te osoby, ktore sa do tego
      najbardziej uprawnione - czyli wladze Izraela ani prywatne osoby, zarowno Zydzi
      (narodowosc) jak i zydzi (wyznanie), takze Ci ktorych znam osobiscie. Gromko o
      antysemityzmie wolaja za to reprezentanci organizacji zydowskich. Skad to sie
      bierze? Przeciez to widac golym okiem:
      1. Organizacje zawodowo tropiace antysemityzm tworza w ten sposob rynek dla
      swoich dzialan, dzieki czemu dostaja dofinansowanie na tropienie i tych
      prawdziwych jak i nieistniejacych nieprzyjaciol Zydow. Wiecej pieniedzy to
      czysty biznes tzn. koszerny. Patrz ADL.
      2. Dzialacze kulturowi moga dzieki temu zwrocic na siebie uwage publicznosci i
      jednoczesnie postawic w roli rzekomej ofiary, co zwieksza ich popularnosc i
      znowu zwieksza dochody. Prawda, pani Holland?
      3. Dzialacze religijni (rabin Yona Metzger) tez nie moga przejsc obojetnie obok
      tego, ze ktos mowi, ze zydzi juz mieli Mesjasza i nie dosc ze go przegapili, to
      jeszcze ukrzyzowali. Przeciez jezeli wyznawcy judaizmu zaczna w to wierzyc,
      zacznie spadac liczba wiernych i co za tym idzie, takze liczba pieniedzy dla
      rabinow. Znow pieniadze...

      Jezeli kazdy czlowiek kieruje sie w zyciu glownie zasada korzysci (w tym jest
      tez altruizm), niewazne czy swiadomie czy nie, to dlaczego nie mieli by tego
      robic prawdziwi i samozwanczy przywodcy Zydow? W koncu na ich miejscu zrobilbym
      tak samo... Mam nadzieje, ze moje zdanie na ten temat wyzwoli nie tyle czesto
      spotykany scieg bluzgow na forum, co skloni do przemyslen. Z tego tez powodu
      nie zamierzam wdawac sie w polemiki. Znam lepsze miejsca do dyskusji, zwlaszcza
      tej kulturalnej... ;)
        • mari.na Re: do Cynika 14.04.04, 16:26
          raz spedzalam w niemczech wakacje. spotkalam tam grupe angielskich zydow,
          mlodych studiujacych ludzi w wiekszosci sympatycznych, zaprosili mnie i
          kolezanke, obie katoliczki, oraz dwoch kolegow, niepraktykujacych muzulmanow,
          na kolacje paschalna, bylo milo i ok i tak dalej.
          ale..
          o ile angielscy znajomi odnosili sie bardzo zyczliwie i wrecz z sentymentem do
          mlodych niemcow, odczulam wyraznie ze to co zostalo wybaczone niemcom (bo juz
          dawno wyjasnione przewalkowane i przezyte) o tyle nam polakom, cokolwiek zesmy
          zawinili, nie. o ile rozmowy z niemcami nie mialy charkteru pretensji, o tyle
          mnie chlopak opowiadal z gorycza w glosie, ze slyszal, ze polacy przychodza do
          obozu w oswiecimiu na spacery niedzielne z balonikami kolorowymi w rece. na
          moje pytanie czy kiedykolwiek tam byl (nie byl) i czy uwaza ze w przypadku
          normalnie odczuwajacych ludzi jest to mozliwe, nie odpowiedzial.

          w czasie wizyty w obozie koncentracyjnym w niemczech ogladalismy razem film
          dokumentalny. w momencie gdy na ekranie pojawila sie polska zakonnica, ktora
          przezyla ten oboz i razem z innymi miala opowiadac o tej tragedii, uslyszalam
          glosy dezaprobaty i posykiwania w stylu "co ta kobieta (katoliczka i w dodatku
          polka) robi w tym filmie".

          na moja otwarta propozycje pomocy w szukaniu literatury i organizowaniu
          wycieczki do polski (to byl ich kolejny cel) przewodniczka grupy, mloda zdolna
          dziewczyna, potraktowala mnie nieszczerze jakby chciala powiedziec, ze nie
          potrzebuje pomocy od polakow i nie wierzy w moje intencje.

          to wszystko mowi mi, ze pietno antysemityzmu zostalo mi przypisane razem z
          narodowoscia. dlaczego? dlaczego mlodzi niemcy moga juz budowac z mlodymi
          zydami tolerancyjne stosunki, a ja, jako polka jestem ofiara propagandy, ktora
          ma cos na celu ale nie wiem co. dlaczego wymaga sie ode mnie bicia sie w piersi
          caly czas tak jak to robili niemcy od 50 lat (i slusznie z reszta, ale nawet
          oni zauwazyli ze juz dosyc), nawet jesli jestem osoba tolerancyjna, bez
          uprzedzen, bez tendencji do politycznej czy religijnej egzaltacji, po prostu
          mloda kobieta w wielokulturowej europie?

          we mnie ci mlodzi zydzi SPODZIEWALI sie antysemityzmu. nie znalezli go, wrecz
          przeciwnie, ale to ich nie przekonalo. gorzej, przyklad polskiej zakonnicy daje
          tez do myslenia. nawet wspolna tragedia obozow i hitleryzmu nie jest w stanie
          nas polaczyc. jesli nie to i nie chrystus, zyd przeciez, to co?!? i jesli nie
          mlodzi ludzie, a nie starzy wyjadacze z organizacji zydowskich i naszego
          kosciola to kto????

          pozdrawiam
          mari

      • Gość: Ja, Polak Re: KTO MA INTERES W ZARZUCANIU ANTYSEMITYZMU IP: *.228.166.63.ip.tele2adsl.dk 11.04.04, 10:57
        Uwazam, ze jest pewne miejsce w którym nalezy sie zatrzymac i pójsc dalej jako
        chrzescijanin lub jako zyd. Nie mozna bowiem wyznawac dwóch religii na raz...
        Nam, stojacym z boku, lub bedacych wyznawcami tej, czy innej religii pozostaje
        tylko miec respekt dla pogladów "tych innych".

        Ja jestem chrzescijaninem i kocham jeszcze bardziej Zydów po obejrzeniu Pasji.
    • Gość: Obserwator Re:Dziwne zarzuty IP: *.sympatico.ca 10.04.04, 02:01
      Mnostwo zarzutow, ktorych nie potwierdza ogladany obraz.Chrtstusa
      ukrzyzowalismy MY WSZYSCY! Ja, Ty czytelniku, autorzy fimu i jego krytycy.Film
      jest,jak czasy w jakich toczy sie akcja.Czy my,ludzie, zmienilismy sie przez te
      2 tys.lat?Niestety nie.Nadal jestesmy tacy sami,jak ci wolajacy w
      niedziele "Hosanna" a w czwartek "Ukrzyzuj go".Trzesacy sie o swoja pozycje czy
      urzad jak Pilat,zdradzajacy jak Judasz,tchorzliwi jak Sw.Piotr,nieomylni i
      ferujacy wyroki jak arcykaplani.Patrzacy obojetnie czy wrecz z przyjemnoscia na
      cierpienie drugiego czlowieka.TO JEST NAJBARDZIEJ TRAGICZNE I TEN FILM NAM TO
      UZMYSLAWIA!Nie widzialem ze " mit o odpowiedzialnosci Zydow za smierc
      Chrystusa" byl powodem Holocaustu i Ostatecznego Rozwiazania.O ile wiem, Hitler
      nie mordowal Zydow z pobudek religijnych.Moze jestem w bledzie a moze ktos wie
      o co to szlo?
    • Gość: Obserwator Re:Nieprawdziwe zarzuty IP: *.sympatico.ca 10.04.04, 02:37
      Mnostwo zarzutow, ktorych nie potwierdza ogladany obraz.Chrtstusa
      ukrzyzowalismy MY WSZYSCY! Ja, Ty czytelniku, autorzy fimu i jego krytycy.Film
      jest,jak czasy w jakich toczy sie akcja.Czy my,ludzie, zmienilismy sie przez te
      2 tys.lat?Niestety nie.Nadal jestesmy tacy sami,jak ci wolajacy w
      niedziele "Hosanna" a w czwartek "Ukrzyzuj go".Trzesacy sie o swoja pozycje czy
      urzad jak Pilat,zdradzajacy jak Judasz,tchorzliwi jak Sw.Piotr,nieomylni i
      ferujacy wyroki jak arcykaplani.Patrzacy obojetnie czy wrecz z przyjemnoscia na
      cierpienie drugiego czlowieka.TO JEST NAJBARDZIEJ TRAGICZNE I TEN FILM NAM TO
      UZMYSLAWIA!Nie widzialem ze " mit o odpowiedzialnosci Zydow za smierc
      Chrystusa" byl powodem Holocaustu i Ostatecznego Rozwiazania.O ile wiem, Hitler
      nie mordowal Zydow z pobudek religijnych.Moze jestem w bledzie a moze ktos wie
      o co to szlo?
      • Gość: vinc Re:Nieprawdziwe zarzuty IP: *.181.33.65.cfl.rr.com 10.04.04, 07:06
        Gość portalu: Obserwator napisał(a):

        > Mnostwo zarzutow, ktorych nie potwierdza ogladany obraz.Chrtstusa
        > ukrzyzowalismy MY WSZYSCY! Ja, Ty czytelniku, autorzy fimu i jego
        krytycy.Film
        > jest,jak czasy w jakich toczy sie akcja.Czy my,ludzie, zmienilismy sie przez
        te
        >
        > 2 tys.lat?Niestety nie.Nadal jestesmy tacy sami,jak ci wolajacy w
        > niedziele "Hosanna" a w czwartek "Ukrzyzuj go".Trzesacy sie o swoja pozycje
        czy
        >
        > urzad jak Pilat,zdradzajacy jak Judasz,tchorzliwi jak Sw.Piotr,nieomylni i
        > ferujacy wyroki jak arcykaplani.Patrzacy obojetnie czy wrecz z przyjemnoscia
        na
        >
        > cierpienie drugiego czlowieka.TO JEST NAJBARDZIEJ TRAGICZNE I TEN FILM NAM TO
        > UZMYSLAWIA!Nie widzialem ze " mit o odpowiedzialnosci Zydow za smierc
        > Chrystusa" byl powodem Holocaustu i Ostatecznego Rozwiazania.O ile wiem,
        Hitler
        >
        > nie mordowal Zydow z pobudek religijnych.Moze jestem w bledzie a moze ktos
        wie
        > o co to szlo?

        Mysle ze Twoje odczucie jest prawidlowe i nie jestes w tym odosobniony.
        Temat jest naprawde wielkiej wagi, a rozpatrywanie go, brane jest w dwu
        odmiennych od siebie aspektach sprawy.
        1- Jesli zaczniesz oceniac wydazenie to pod katem politycznym, nie mozna
        znalezc zadnego usprawiedliwienia dla zydowskich FARYZEUSZY i uczonych w pismie.
        Poprostu Jezus nie odpowiadal ich oczekiwaniom jako MESIARZ, i wydali na niego
        wyrok ,uzywajac Rzymian jako narzedzia zbrodni.
        2-Jesli natomiast bedziez odbieral smierc Jezusa pod katem TEOLOGICZNYM
        (religijnym), to wine za Jego smierc ponosimy wszyscy, wszyscy wymienieni przez
        Ciebie i nietylko ci wymienieni.
        Natomiast nie sadze, aby cos wspolnego miala smierc Jezusa z holocaustem,ten
        temat jest nakrecany i przywlaszczony przez organizacje zydowskie do celow
        politycznych.
        W hitlerowskich obozach gineli przedstawiciele wielu Narodow, jednak wiekszosc
        stanowili Zydzi, chociaz z informacji jaka jest rozpowszechniana, mozna sie
        doczytac ze gineli tylko Zydzi.
        Mysle ze nie jest tajemnica , do jakich celow sluzy wypaczanie historji.
        Dobrze ze Ewangelistow bylo kilku, ze nie pisala tego jedna osoba, ze niema
        rozbieznosci co do opisanych wydarzen i faktow, w przeciwnym razie mozemy sobie
        tylko wyobrazic , jakby dzisiaj wygladal Swiat.
      • Gość: Stan Re:Nieprawdziwe zarzuty IP: *.crowley.pl 10.04.04, 08:39
        Odnośnie Hitlera to słyszałem coś takiego: Adolf H. nienawidził Żydów ponieważ
        to oni przynieśli światu (jedynie prawdziwy) koncept jednego Boga. Pan Bóg
        również użył Żydów aby przynieść światu swoje Słowo (w formie pisanej). To
        raczej pewne, że Hitler był sługą Szatana, dlatego nienawidził narodu
        żydowskiego wybranego przez Boga jako swojego ludu. Nawiasem mówiąc, ja wierzę
        że Żydzi już nie są narodem wybranym. No ale nie chcę zaczynać tutaj
        teologicznej dyskusji na ten temat.
      • Gość: bolek Re:Nieprawdziwe zarzuty IP: *.sympatico.ca 10.04.04, 14:02
        Hitlerowi nie przyswiecaly powody religijne.Chcial zbudowac Wielkie Niemcy.Na
        drodze stali mu Zydzi ktorzy "tunelowali" gospodarke.Fuzje wielkich
        firm,nastepnie ich upadek i przejscie gdzie indziej,do nastepnych.Nie Zydowscy
        partnerzy popelniali samobojstwa a oni ustawiali sie na nowo.Czy dzis robia
        inaczej?.Z pewnoscia nie chodzilo o to iz nie mieli niebieskich oczu ani ze
        pierwsi wierzyli w Jednego Boga.W szkole nie tlumaczyli tego dokladnie.
    • Gość: CZYTELNIK Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 06:29
      To jest FILM. Wciska w fotel i wyciska łży. Każdy ( nie tylko katolicy )
      powinien go obejrzeć. A dyskusja o nim ? No cóż , może świadczyć jedynie o jego
      WIELKOŚCI. Bo włąsnie o rzeczach wielkich , wybitnych dyskutuje sie
      miesiącami ,latami. O byle czym , o miałkości raptem wspomni się i zaraz
      zapomina. Dlatego ten film jest WIELKI. I chociaż nie przepadam za Gibsonem
      aktorem to chylę czoła przed reżyserem.
      P.S. ten film powinien zgarnąć wszystkie OSKARY. Jeśli tak sie nie stanie , to
      poświadczy to jednynie tezę , że Hollywood , a także i Ameryką żądzą Żydzi.
    • Gość: roo Trzeba pamietac, ze to jest film fabularny... IP: *.33.221.203.acc13-dryb-mel.comindico.com.au 10.04.04, 07:22
      a nie dokument, i jako taki powinien zaistniec w swiadomomosci widzow.Smierc
      Chrystusa ukazana w filmie Mela Gibsona jest tylko jego artystyczna wizja, z
      ktora mozna sie zgadzac lub nie.Doszukiwanie sie w tym filmie przejawow
      antysemityzmu jest zwyklym naduzyciem ,ktorego celem jest oskarzenie tworcy
      tego filmu.Naturalizm scen meki Chrystusa ma swoje uzasadnienie w budowie tego
      obrazu i nie wynika z checi wzbudzenia nienawisci wzgledem narodu
      zydowskiego.Jakakolwiek meczenska smierc pokazanana na filmie musi miec
      znaczenie dla przekazywanych przez dany film tresci,a nie stanowic wartosci
      samej w sobie.W wypadku tego filmu naturalizm tych scen jest w pelni
      uzasadniony,jest forma ekspresji - krzykiem.Nie znajduje w tym filmie powodow,
      dla ktorych narod zydowski mialby sie czuc upokorzony i znieslawiony.
    • Gość: uczeń Wiele ludzi nie kuma o co tu chodzi! IP: *.crowley.pl 10.04.04, 08:27
      Przede wszystkim, jak można rozciągać odpowiedzialność grupki ludzi (zarówno
      Sanhedrynu jak i tych naciskajacych na Piłata) na cały naród żydowski? Kto lub
      co upoważnia do takiej bezsensownej ekstrapolacji? To trochę tak jakby
      powiedzieć, że Ty i ja jesteśmy odpowiedzialni za śmierć Żydów w Jedwabnem bo
      jesteśmy Polakami. Tylko Ci Polacy w Jedwabnem którzy brali udział w mordzie
      (jeśli taka jest prawda) są za to odpowiedzialni. Nawet Polacy którzy mieszkali
      w sąsiedniej wiosce w tamtym czasie nie są odpowiedzialni jeśli nie brali w tym
      udziału. To chyba oczywiste, nieprawdaż?

      Wracajac do Jezusa, w najgorszym (dla Żydów) przypadku można powiedzieć, że
      pewna grupa Żydów żyjąych ok. 20 wieków temu była współodpowiedzialna (razem z
      garstką Rzymian) za ukrzyżowanie Chrystusa. Ale tamci ludzie nie reprezentowali
      całego narodu a tym bardziej wszystkich Żydów po wszystkie czasy. Więc nie
      powinien to być powód do jakichkolwiek negatywnych uczuć w stosunku do Żydów.
      Ale niekórzy ludzie mają tak zaślepione umysły, że dla nich każda wymówka
      (kłamstwo) jest dobra.

      Poza tym, pierwszymi uczniami Jezusa byli Żydzi. To dzięki nim nauka o Mistrzu
      rozeszła się po całym świecie. Tacy wielcy chrześcijanie jak apostoł Paweł czy
      Piotr też byli Żydami. Sam Pan Jezus był Żydem!

      Jeszcze parę słów na temat "Pasji". Większość ludzi nie kuma o co tu chodzi bo
      nie znają Biblii lub znają ale nie chcą stosować się do nauk w niej zawartych.
      Pan Jezus zmarł za nasze grzechy. Ale żeby skorzystać z jego ofiary trzeba
      przyjąć dar zbawienia! Jak?? Co macie uczynić? Odpowiem tak samo jak Piotr
      podczas swojego pierwszego kazania (Dzieje Apostolskie 2:14-40) - "Nawróćcie
      się (zmieńcie wasze myślenie) i niech każdy z was da się ochrzcić (zanurzyć w
      wodzie) w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w
      darze Ducha Świętego." (Dz.A. 2:38) To tylko początek uczniostwa... Mógłbym
      napisać dużo więcej ale nie mam czasu. Pozdrawiam wszystkich uczniów Jezusa.
      • Gość: Wlodek Re: Wiele ludzi nie kuma o co tu chodzi! IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 10.04.04, 21:53
        Gość portalu: uczeń napisał(a):

        > Przede wszystkim, jak można rozciągać odpowiedzialność grupki ludzi (zarówno
        > Sanhedrynu jak i tych naciskajacych na Piłata) na cały naród żydowski? Kto
        lub
        > co upoważnia do takiej bezsensownej ekstrapolacji?

        To wlasnie charakteryzuje rasistow, ze zly uczynek jednego rozciagaja na caly
        inny narod. Sa za to strasznie oburzeni, kiedy jakis rasista innej narodowosci
        robi to samo w stosunku do jego narodu.
        Sa oni "dobry katolikami", ktorzy nie stosuja sie nawet do nauk Papieza.
    • Gość: ak Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 09:58
      Tytuł artykułu to oszczerstwo. Jego czytelne odniesienie do "Protokołów Mędrców
      Syjonu" - odrażającej fałszywki carskiej Ochrany, której zadaniem było
      ideologiczne uzasadnienie pogromów Żydów, jest świństwem nie mającym po prostu
      precedensu w historii"GW"!
      Oglądałem wczoraj "Pasję", czytałem także wcześniej "Protokoły", (tzn. czytałem
      we fragmentach - całości nie da się po prostu czytać) i mówię Panu publicznie
      Panie redaktorze Domosławski: jest pan kłamcą i oszczercą! Jak można w ogóle
      zestawiać te dwie rzeczy?! Na koniec wskazuje pan na źródła (nie ma wśród nich
      żadnego przyzwiotego podręcznika historii o filozofii czy teologii nie mówiąc).
      Nie ma także wśród nich samych "Protokołów". Niech Pan je może przeczyta w
      pierwszej kolejności.

      P.S. Sugestie, co do przyczyn popularności filmu wśród fundamentalistów
      islamskich i wpisywanie filmu w krwawy konflikt na Bliskim Wschodzie to już po
      prostu propaganda.
      • Gość: Dziwak Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: 81.15.254.* 10.04.04, 10:22
        Witam,

        Mam wrażenie, że spór o Pasję toczą tzw. autorytety przy dzielnej asyście dziennikarzy.
        Zwykli widzowie po prostu dyskutują - czy można to pokazać dzieciom, jeśli tak, to w jakim
        wieku. Czy nie za dużo tam brutalności (choć doprawdy trudno wybrazić sobie niebrutalne
        biczowanie) itd. Wszyscy są poruszeni, choć nie wszystkim sie podoba. Jak to film.
        Otóż FILM, podobnie jak KSIĄŻKA, OBRAZ, czy MUZYKA, to wytwór czyjejś wyobraźni.
        Próby tłumaczenia jak należy go odbierać są typowe dla różnej maści doktrynerów, którzy
        uważają, że publiczność jest głupsza od nich i podatna na manipulcję. Problem w tym, że
        doktrynerzy nie zgadzając się na to, aby zbiorowa wyobraźnią manipulował film - sami próbują
        nią manipulować. Popełniają czyn - o który oskarżają twórców.
        Obejrzałem Pasję i nie wiem czy Mel Gibson chciał przekazać jakiekolwiek treści
        antysemickie - czy też nie. I - mówiąc szczerze - niewiele mnie to obchodzi. Ponieważ moje
        nastawienie do Żydów, Rzymian, jezyka aramejskiego, kultury antyku oraz jajek na twardo nie
        zmieniło się. Było to natomiast przeżycie duchowe i nie wstydzę się uronionych przy tej okazji
        łez.
        Doktrynerów prosże o nie wmawianie mi co autor chciał przez to powiedzieć - bo osiągają
        skutek wprost przeciwny (jak poloniści omawiający lektury w szkole).
        Pozdrawiam i zniechęcam do dalszych "objaśnień". A "spór" jest w głowach ludzi, któ?zy
        uwielbiają manipulować opinią publiczną.



        • Gość: Janek Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.qc.sympatico.ca 10.04.04, 17:49
          Ja tez obejrzalem ten film M.Gibsona wczoraj wieczorem. Moje odczucia;
          1.Tytul felietonu 'Protokoly...' jest skandalem, autor i ci ktorzy sie z nom
          zgadzaja powinni to odszczekac.
          2.Nie zauwazylem zadnych antysemickich watkow.
          3.To jest film o ludzkosci i ludziach. W zasadzie nic sie nie zmienilo moze
          tylko skala i 'technologia'.
          4.Najbardziej mnie wzruszylo, pod koniec filmu ta 'Kropla' Spadajaca z Nieba,
          niech mi nikt nie mowi ze 'Prawdziwi Mezczyzni Nie Placza'.
          5. Co by nie powiedziec na sytuacje wtedy i teraz, ON PATRZY I PAMIETA.
    • Gość: Kajetan Wielkanocny Prezent Wyborczej IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 10.04.04, 10:11
      Cytat: "Osiągnięciem II Soboru Watykańskiego było rozstanie z haniebnym mitem o
      Żydach mordercach Chrystusa, który w europejskiej historii był jednym ze źródeł
      prześladowań; ich ostatecznym wyrazem było Ostateczne Rozwiązanie."

      Z tego zdania pana Artura Domosławskiego wynika jasno, że to Chrześcijaństwo
      doprowadziło do komór gazowych w Auschwitz i Ostatecznego Rozwiązania kwestii
      żydowskiej. Dopiero po takiej zbrodni przyszło opamiętanie, które zaowocowało
      II Soborem Watykańskim. Dla pana Domosławskiego wszystko to, co było przed II
      Soborem Watykańskim – 19 wieków Chrześcijaństwa – jest złe i należy je potępić.
      Z takiej też perspektywy ogląda "Pasję".

      Panie Arturze Domosławski: Kościół Święty założył Chrystus i od tamtej chwili
      Kościół żyje, jest Mistycznym Ciałem Chrystusa. Nie można mówić o panu
      Domosławskim, poczynając od chwili pojawienia się pana w Gazecie Wyborczej.
      Podobnie nie można mówić o Kościele, poczynając od lat sześćdziesiątych XX
      wieku.

      Proponuję by dla równowagi napisał pan coś dla GW o obrazie Chrześcijanina w
      Talmudzie.

      Życzę Radosnych Świąt Wielkanocnych.

      Chrystus Zmartwychwstał ! Alleluja !!
      • Gość: zwykly Re: Wielkanocny Prezent Wyborczej IP: *.dialup.online.no 10.04.04, 13:14
        jesli wolno, przylaczyc sie do twojego postu, Kajetan, to proponuje Panu, czy
        Towarzyszowi Domoslawskiemu, jako ekspertowi Kapitalu, dziela jego Mistrza,
        wyrezyserowal film o Jego zyciu i "owocach" jakie wydal i go kontemplowal, ze
        swoimi "wiernymi" a nie pouczal nas, w tym Mela Gipsona, Papierza, Kardynalow,
        ktorym psubrat w niczym nie dorosl, co mamy sadzic o tym filmie.
    • Gość: jws Spór o "Pasję" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 10:40
      Obejrzałem Pasję i przez całe życie (44 lata) tak sobie wyobrażałem mękę
      Jezusa. W Kościele Jezus pokazywany jest tylko z ranami od gwoździ i przebitym
      bokiem. Tymczasem w Księdze Proroków jest napisane że "okaleczony był nie do
      poznania" Z Ewangeli i filmu wynika jasno - wyrok wydali żydzi a zabili Go
      rzymianie. Jednak Chrystus powiedział "Większą winę ma ten który mnie wydał".
      Film musiał wywrzeć wielkie wrażenia szczególnie dla ludzi Zachodu którzy
      wierzą bardziej w materializm. Dla mnie jest to piękny film z wielkim
      przesłaniem. Chwała Gibsonowi że stworzył takie dzieło.
      A jeśli ktoś powie że jest za okrutny. Taki jest dzisiejszy Świat. Bo czy
      zadanie kilkudziesięciu ran nożem młodemu chłopakowi nie jest tak samo okrutne
      jak biczowanie Chrystusa ?
    • Gość: Czytelnik Skazanie Hus, Jezusa i niekonsekwencje Artura D. IP: *.eimg.pl / 195.205.16.* 10.04.04, 12:10
      Artur D. jest (jak zwykle) niekonsekwentny...
      Jeśli Hus został skazany w sfingowanym procesie (nawet soborowym), to z takiej
      hańby Kościól musiałby się rozliczyć, tak jak się obecnie czyni rachunek
      sumienia z innych...
      Podczas sprawy Jedwabnego, nie pamiętam, żeby Artur D. troszczył się o uczucia
      zranionych Polaków, którzy z ta zbrodnią nie mieli nic wspólnego, ale została
      ona dopisana (m.in. przez Artura D.) do ogólnonarodowego bagażu win...
      Ciekawe, jak Artur D. zareagowałby na tezę, żeby tamtą sprawę przedstawić
      możliwie najbezboleśniej dla Polaków, którzy z mordem na Żydach nie mieli nic
      wspólnego ...
    • Gość: Locke Hipokryzja Domosławskiego IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.04.04, 13:52
      Gość Czytelnik ma całkowitą rację. Domosławski jest niekonsekwentny. I to nie
      tylko z powodów, o których Czytelnik pisze. Ludzi, którzy by chcieli
      pokontemplować sobie prawdziwy ogrom hipokryzji Domosławskiego odsyłam do jego
      artykułu „Antyglobaliści w pułapce” opublikowanego przez Wyborczą 16 stycznia
      2004 r. Cały tamten tekst poświęcony jest żarliwej obronie antysemitów o
      poglądach lewicowych, ziejących histeryczną nienawiścią do Żydów i do Izraela i
      dających jej wyraz w kolejnych „pokojowych” manifestacjach. Pytam zatem,
      dlaczego jeden człowiek potrafi bronić Naomi Klein czy Josego Bove, a trzy
      miesiące później atakować Mela Gibsona? Odpowiedź brzmi moim zdaniem tak:
      Domosławski wyznaje klasyczną moralność Kalego „Jeżeli Naomi Klein nienawidzić
      Żydzi to być dobrze, jeżeli Mel Gibson nienawidzić Żydzi to być źle”. Dodajmy
      przy tym, że nawet jeśli w „Pasji” da się zauważyć akcenty antysemickie, to są
      one nieporównanie słabsze od obłąkańczych antyizraelskich wrzasków różnych guru
      antyglobalistów. Antysemityzm takiej Klein nie budzi wątpliwości, teza o
      antysemityzmie Gibsona wydaje się naciągana bynajmniej nie tylko mnie.
      Nie zmienia to faktu, że o akcentach antysemickich jego filmu można rozmawiać,
      choćby były one tylko domniemane, bądź niezamierzone przez reżysera. To temat
      do dyskusji jak każdy inny. Ale twierdzę, że w sprawie tej nie ma moralnego
      prawa zabierać głosu człowiek, który wcześniej bronił antysemitów z Porto
      Alegre. To, że Gazeta dopuściła, by na ten temat wypowiedział się akurat
      Domosławski jest hańbiące dla całej redakcji.
      P.S. Zgadzam się z wypowiedzią AK : „Tytuł artykułu to oszczerstwo. Jego
      czytelne odniesienie do "Protokołów Mędrców Syjonu" - odrażającej fałszywki
      carskiej Ochrany, której zadaniem było ideologiczne uzasadnienie pogromów
      Żydów, jest świństwem niemającym po prostu precedensu w historii "GW"!” Święte
      słowa! Ja również „Protokoły” czytałem, gdyż historią antysemityzmu zajmowałem
      się niegdyś naukowo dosyć poważnie. Zestawienie „Protokołów” z „Pasją” Gibsona
      jest nadużyciem tak nikczemnym, że nie tylko w Wyborczej, ale i w różnych
      ekstremistycznych gadzinówkach trudno by znaleźć coś porównywalnego.
      • Gość: Kajetan Re: Hipokryzja Domosławskiego IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 10.04.04, 19:29
        Odnoszę wrażenie, że Kolega próbuje upiec na tym ogniu także swoją pieczeń,
        wyciągając z kapelusza osobę pani Klein. To już jest skrzywienie zawodowe,
        które pozwala Koledze dostrzec zarodki antysemityzmu w szklance wody. Nie
        zajmowałem się poważnie panią Klein. Mam jednak pod ręką jeden jej artykuł
        (www.irak.pl/Naomi%20Klein%20Tlo%20powstania.htm ) i – zaskoczę Kolegę –
        w pełni podzielam jej punkt widzenia w przedstawionej w tym artykule kwestii.
        Kolega zdaje się wychodzić z założenia, iż wszelka krytyka Izraela i Żydów już
        jest antysemityzmem. Jest to pochodna fałszywego poglądu o "wybraństwie" narodu
        żydowskiego. Otóż dla Chrześcijan wybraństwo to skończyło się wraz z przyjściem
        Chrystusa. Od tamtej chwili "narodem wybranym" są Chrześcijanie – wszyscy,
        którzy póją za Chrystusem. Nie ma innego narodu wybranego. Żydzi byli
        pierwszymi uczniami Chrystusa, więc to przez nich ten nowy naród wybrany rozlał
        się na cały świat. Gdybym był Żydem, to właśnie z tego wybraństwa byłbym dumny.
        Kolega natomiast ciągle prawi o "wybraństwie" tych, którzy Chrystusa nie
        uznali. Widzieli Go, lecz nie przyjęli Jego nauki. To o nich Chrystus
        mówi: "Ojcze wybacz im, bo nie wiedzą co czynią."
          • Gość: Kajetan Re: Hipokryzja Domosławskiego IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 11.04.04, 07:49
            Gość portalu: Pawel, Zurich napisał(a):

            > Mylisz sie, przynajmniej z perspektywy Kosciola Katolickiego slyszalem wiele
            > razy, ze wybranie Izraela niegdy nie zostalo cofniete.



            www.forum-znak.org.pl/index.php?t=studia&id=81
            Nostra Aetate
            Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (1965).

            [...]
            4. Zgłębiając tajemnice Kościoła, święty Sobór obecny pamięta o więzi, którą
            lud Nowego Testamentu zespolony jest duchowo z plemieniem Abrahama. Kościół
            bowiem Chrystusowy uznaje, iż początki jego wiary i WYBRANIA znajdują się
            według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków.
            Wyznaje, że w powołaniu Abrahama zawarte jest również powołanie wszystkich
            wyznawców Chrystusa, synów owego Patriarchy według wiary, i że wyjście ludu
            wybranego z ziemi niewoli jest mistyczną zapowiedzią i znakiem zbawienia
            Kościoła.

            Przeto nie może Kościół zapomnieć o tym, że za pośrednictwem owego ludu, z
            którym Bóg w niewypowiedzianym miłosierdziu swoim postanowił zawrzeć Stare
            Przymierze, otrzymał objawienie Starego Testamentu i karmi się korzeniem dobrej
            oliwki, w którą wszczepione zostały gałązki dziczki oliwnej narodów. Wierzy
            bowiem Kościół, że Chrystus, Pokój nasz, PRZEZ KRZYŻ pojednał Żydów i narody i
            w sobie UCZYNIŁ JE JEDNOŚCIĄ. Zawsze też ma Kościół przed oczyma słowa Apostoła
            Pawła odnoszące się do jego ziomków, "do których należy przybrane synostwo i
            chwała, przymierze i zakon, służba Boża i obietnice; ich przodkami są ci, z
            których pochodzi Chrystus wedle ciał" (Rz 9, 4-5), Syn Dziewicy Maryi.

            Pamięta także, iż z narodu żydowskiego pochodzili Apostołowie, będący
            fundamentami i kolumnami Kościoła, oraz bardzo wielu spośród owych pierwszych
            uczniów, którzy ogłosili światu Ewangelię Chrystusową. Według świadectwa Pisma
            Świętego Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie
            przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej
            rozpowszechnieniu. Niemniej, jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ZE WZGLĘDU NA
            SWYCH PRZODKÓW są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania.
            Razem z Prorokami i z tymże Apostołem Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia,
            w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem i "służyły Mu ramieniem
            jednym" (Sf 3, 9).

            Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom,
            święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i
            poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i
            teologiczne oraz przez braterskie rozmowy. A choć władze żydowskie wraz ze
            swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa, jednakże to, co popełniono
            podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom
            wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym.

            Chociaż KOŚCIÓŁ JEST NOWYM LUDEM BOŻYM, nie należy przedstawiać Żydów jako
            odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma
            Świętego. Niechże więc wszyscy dbają o to, aby w katechezie i głoszeniu słowa
            Bożego nie nauczali niczego, co nie licowałoby z prawdą ewangeliczną i z duchem
            Chrystusowym. Poza tym Kościół, który potępia wszelkie prześladowania, przeciw
            jakimkolwiek ludziom zwrócone, pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo,
            opłakuje - nie z pobudek politycznych, ale pod wpływem religijnej miłości
            ewangelicznej - akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które
            kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom. Chrystus przy
            tym, jak to Kościół zawsze utrzymywał i utrzymuje, mękę swoją i śmierć podjął
            dobrowolnie pod wpływem bezmiernej miłości, za grzechy wszystkich ludzi, aby
            wszyscy dostąpili zbawienia. Jest więc zadaniem Kościoła nauczającego głosić
            krzyż Chrystusowy jako znak zwróconej ku wszystkim miłości Boga i jako źródło
            wszelkiej łaski.

            5. Nie możemy zwracać się do Boga jako do Ojca wszystkich, jeśli nie zgadzamy
            się traktować po bratersku kogoś z ludzi na obraz Boży stworzonych. Postawa
            człowieka wobec Boga Ojca i postawa człowieka wobec ludzi, braci, są do tego
            stopnia z sobą związane, że Pismo święte powiada: "Kto nie miłuje, nie zna
            Boga" (1 J 4, 8). Stąd upada podstawa do wszelkiej teorii czy praktyki, które
            między człowiekiem a człowiekiem, między narodem a narodem wprowadzają różnice
            co do godności ludzkiej i wynikających z niej praw. Toteż Kościół odrzuca jako
            obcą duchowi Chrystusowemu wszelką dyskryminację czy prześladowanie stosowane
            ze względu na rasę czy kolor skóry, na pochodzenie społeczne czy religie.
            Dlatego też święty Sobór, idąc śladami świętych Apostołów Piotra i Pawła,
            żarliwie zaklina chrześcijan, aby "dobrze postępując wśród narodów". (1 P
            2,12), jeśli to tylko możliwe i o ile to od nich zależy, zachowywali pokój ze
            wszystkimi ludźmi, tak by prawdziwie byli synami Ojca, który jest w niebie.
            [...]
            • Gość: Locke Re: Hipokryzja Domosławskiego IP: 5.2.* / *.chello.pl 11.04.04, 10:58
              Dziękuję Koledze za polemikę.
              Zupełnie możliwe, że Kolega ma rację zarzucając mi skrzywienie zawodowe. Z
              przyczyn oczywistych nie jestem tu kompetentny by sam siebie oceniać, a
              przewrażliwiony na punkcie antysemityzmu rzeczywiście być mogę. Śmiem
              twierdzić, że lepsze to niż być nań nieczułym. Myślę jednak, że staram się
              zachować umiar i zdrowy rozsądek. Zauważył może Kolega, że o akcentach
              antysemickich filmu Gibsona piszę „domniemane” i „niezamierzone”. Gdybym
              rzeczywiście, jak mi to Kolega zarzuca, „dostrzegał zarodki antysemityzmu w
              szklance wody” to bym zapewne dołączył do chóru zawodowych tropicieli
              antysemityzmu wylewających teraz na Gibsona pomyje. Tymczasem nic podobnego,
              antysemityzm Gibsona wydaje mi się raczej dętą sprawą. Nie jest więc chyba
              jeszcze ze mną tak źle?
              Kolega myli się natomiast stwierdzając, iż w moim mniemaniu „wszelka krytyka
              Izraela i Żydów już jest antysemityzmem”, co ma być „pochodną fałszywego
              poglądu o "wybraństwie" narodu żydowskiego”. Kolega miesza tu dwie różne
              sprawy. Jako, że zajmowałem się antysemityzmem naukowo, zdaję sobie sprawę, że
              nie istnieje jeden antysemityzm o podłożu religijnym, do którego pragnie Kolega
              wszystko sprowadzać. Bynajmniej, istnieją różne antysemityzmy, w tym i formy
              antysemityzmu zupełnie świeckie. Istnieje nawet antysemityzm nie tylko świecki
              ale i antyreligijny w ogóle. Jego najsłynniejszym wyrazicielem był Wolter,
              równie zajadły antysemita, co antyklerykał, który po prostu nienawidził
              cywilizacji judeochrześcijańskiej jako całości. Do nowoczesnych form
              antysemityzmu świeckiego należą też np. hitlerowski rasizm, czy marksistowski
              antysemityzm motywowany ekonomicznie. (Jeszcze w XX-ym w. mawiano niekiedy, że
              antysemityzm to „socjalizm głupców”.) I właśnie wyrazem takiego paleo-
              marksistowskiego antysemityzmu polityczno-ekonomicznego są wypowiedzi
              niektórych guru antyglobalistów. Niektóre (raczej te mniej ostre) Domosławski w
              swym tekście cytuje, np. Jose Bovego: „Żydzi próbują narzucić system apartheidu
              ludności arabskiej na Terytoriach Okupowanych i w samym Izraelu. Wprowadzają
              również, z poparciem Banku Światowego, neoliberalne recepty, by wciągnąć Bliski
              Wschód w obręb zglobalizowanej produkcji poprzez eksploatację taniej
              palestyńskiej siły roboczej”.
              Otóż, choć jak wspomniałem wyżej, nie jestem kompetentny by sam siebie oceniać,
              to nie sądzę bym dawał wyraz jakiemuś przesadnemu skrzywieniu zawodowemu
              uznając taką wypowiedź (i inne stokroć gorsze, których Domosławski już nie
              cytuje) za antysemicką, w świeckim rozumieniu pojęcia „antysemityzm”. Za
              antysemickie uważam manifestacje pod transparentami stawiającymi znak równości
              między Gwiazdą Dawida a swastyką, czy między premierem Szaronem a Hitlerem. I
              nie, nie uważam, że „wszelka krytyka Izraela i Żydów już jest antysemityzmem”.
              Uważam natomiast, że krytyka przyjmująca takie konkretnie formy owszem już nim
              jest. Dlatego oskarżam Domosławskiego o stosowanie podwójnych standardów
              i „moralność Kalego”. Byłbym zobowiązany gdyby Kolega zechciał mi wskazać gdzie
              jego zdaniem popełniam logiczny błąd w moim myśleniu.
              Zechce Kolega przyjąć życzenia szczęśliwych i pogodnych Świąt.
              • Gość: Kajetan Re: Hipokryzja Domosławskiego IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 12.04.04, 08:43
                W potocznym języku nie dzieli się antysemityzmu na antysemityzm o podłożu
                religijnym czy świeckim (nie mówiąc już o "antyreligijnym"), określając
                wszelkie jego przejawy jednym słowem "antysemityzm". Jednakże wprowadzony tu
                podział na antysemityzm świecki i religijny może nam ułatwić zrozumienie
                niektórych zachowań.

                Bardziej zrozumiała staje się teraz postawa pana Domosławskiego, który był w
                stanie w miarę obiektywnie pisać o zjawiskach, przez innych kwalifikowanych
                jako przejawy "antysemityzmu świeckiego" właśnie. To bowiem zarzuca Kolega panu
                Domosławskiemu, gdy pisze o "żarliwej obronie antysemitów o poglądach
                lewicowych, ziejących histeryczną nienawiścią do Żydów i do Izraela i dających
                jej wyraz w kolejnych +pokojowych+ manifestacjach", czego Domosławski miał niby
                dokonać swoim artykułem "Antyglobaliści w pułapce" (
                serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34302,1870045.html ). Polecam Koledze i
                Forumowiczom ponowną lekturę tego artykułu. Nie znajduję tam bowiem widocznych
                przejawów antysemityzmu. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Kolega był łaskaw
                wydobyć je dla mnie na światło dzienne. Czy przejawem antysemityzmu jest odmowa
                umieszczenia gwiazdy Dawida na ambulansach Międzynarodowego Czerwonego Krzyża,
                o czym pisze Domosławski, dość krytycznie odnosząc się do artykułu Marka
                Straussa w Foreign Policy, z którego ten przykład został zaczerpnięty? Czy może
                jest nim zacytowany przez Domosławskiego fragment wypowiedzi Naomi
                Klein: "Nienawiść do Żydów jest potężnym instrumentem zarówno w rękach prawicy
                w Europie, jak i w Izraelu. Dla Ariela Szarona argumentem jest strach przed
                antysemityzmem - i ten prawdziwy, i ten wyimaginowany. (...) To strach napędza
                politykę Szarona. Jego wielki talent polega właśnie na doskonałym zrozumieniu
                głębi żydowskiego strachu przed nowym Holocaustem. On wie, jak przeprowadzić
                paralelę między żydowskimi obawami przed antysemityzmem i amerykańskimi lękami
                przed terroryzmem. I wie, jak zaprząc to wszystko do swoich politycznych
                celów"?

                Zadaje Kolega pytanie: "Pytam zatem, dlaczego jeden człowiek potrafi bronić
                Naomi Klein czy Josego Bove, a trzy miesiące później atakować Mela Gibsona?"

                I następnie odpowiada: "Odpowiedź brzmi moim zdaniem tak: Domosławski wyznaje
                klasyczną moralność Kalego +Jeżeli Naomi Klein nienawidzić Żydzi to być dobrze,
                jeżeli Mel Gibson nienawidzić Żydzi to być źle+".

                Moja odpowiedź na pytanie Kolegi byłaby nieco inna. Otóż pan Domosławski zdaje
                się być od tropienia "antysemityzmu religijnego", natomiast uwiarygadnia się w
                miarę obiektywnym podejściem do domniemanego "świeckiego". Kolega natomiast
                wydaje się być tropicielem "antysemityzmu świeckiego", traktując
                domniemany "religijny" jako temat do dyskusji ("To temat do dyskusji jak każdy
                inny"). Oczywiście, nie upieram się przy swoich obserwacjach. Mam nadzieję, że
                Kolega ustosunkuje się do mojej wypowiedzi.

                Pozdrawiam serdecznie.
                • Gość: Locke Re: Hipokryzja Domosławskiego IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.04.04, 13:13
                  „Otóż pan Domosławski zdaje się być od tropienia "antysemityzmu religijnego",
                  natomiast uwiarygadnia się w miarę obiektywnym podejściem do
                  domniemanego "świeckiego". Kolega natomiast wydaje się być
                  tropicielem "antysemityzmu świeckiego", traktując domniemany "religijny" jako
                  temat do dyskusji ("To temat do dyskusji jak każdy inny").” – Pozwoli Kolega,
                  że najpierw ustosunkuję się do Tej ostatniej części postu Kolegi. Zgadzam się z
                  pierwszą opinią, to znaczy z tym, że Domosławski tropi antysemityzm religijny,
                  nieczuły zaś pozostaje na antysemityzm świecki. To właśnie sprawia, że zarzucam
                  mu podwójne standardy i „moralność Kalego”. Nie mogę natomiast zgodzić się z
                  drugą opinią Kolegi, w której zarzuca mi On to samo co ja Domosławskiemu,
                  tylko, by tak rzec, na odwrót.
                  Opinię tę uważam za krzywdzącą w stosunku do mojej osoby. Pragnę zapewnić
                  Kolegę, że nie jestem nieczuły na przejawy antysemityzmu religijnego. Z
                  oburzeniem i bólem patrzyłem, czy patrzę, na świtoniową akcję stawiania krzyży
                  w Oświęcimiu, na antysemickie publikacje, które bez problemu można dostać przed
                  zbyt wieloma kościołami w Polsce, na liczne antysemickie wyskoki środowiska
                  związanego z Radiem Maryja itd… Kolega pozwolił sobie wypaczyć sens mojej
                  wypowiedzi cytując moje słowa „To temat do dyskusji jak każdy inny” w
                  odniesieniu do antysemityzmu religijnego, jako całości. Napisałem bowiem: „o
                  akcentach antysemickich jego filmu można rozmawiać, choćby były one tylko
                  domniemane, bądź niezamierzone przez reżysera. To temat do dyskusji jak każdy
                  inny.” I tylko i wyłącznie do filmu te słowa się odnoszą. Moja opinia na temat
                  akcentów antysemickich w „Pasji” jest taka: Można się ich dopatrzyć. Nie dziwię
                  się Żydom, którzy poczuli się filmem dotknięci. Jednak akcenty te są na
                  tyle „delikatne”, że wielu ludzi nie widzi ich w ogóle, i że można zasadnie
                  powątpiewać, czy Gibson umieścił je w swym filmie celowo, czy pojawiły się tam
                  niezamierzenie w wyniku reżyserskich starań możliwie wiernego trzymania się
                  Ewangelii. Jest to kwestia do dyskusji (no właśnie – do dyskusji), z tym, że
                  rozstrząsanie jej wiąże się z jałowym dzieleniem włosa na dziesięcioro. Mam w
                  każdym razie nadzieję, że także i Kolega dostrzega różnicę w skali między tym
                  co zrobił Gibson, a tym co robią regularnie co jakiś czas, dajmy na to, księża
                  Rydzyk i Jankowski.
                  Przechodząc do kwestii pozostałych, ma Kolega rację stwierdzając, że „w
                  potocznym języku nie dzieli się antysemityzmu na antysemityzm o podłożu
                  religijnym czy świeckim”. Ma Kolega szczególnie rację odnośnie tego „potocznego
                  języka”. Jednak język potoczny a dyskurs naukowy to trochę co innego. Polecam
                  Koledze lekturę monumentalnej, pięciotomowej „Historii antysemityzmu” Leona
                  Poliakova. Dwa pierwsze tomy traktują niemal wyłącznie o antysemityzmie
                  religijnym (w literaturze często zwanym także judeofobią), dwa następne niemal
                  wyłącznie o antysemityzmie świeckim (zwanym już wyłącznie antysemityzmem; jak
                  kolega widzi termin „antysemityzm” odsyła nawet bardziej do zjawiska
                  świeckiego, niż religijnego, to drugie ma bowiem osobną nazwę.) Tom piąty jest
                  już pracą zbiorową napisaną pod redakcją Poliakova i wydaną dużo później. Jest
                  więc czymś nieco odrębnym od tomów poprzednich i zostawię go tu na boku.
                  Poliakov budził zawsze mój szacunek, gdyż o obu rodzajach antysemityzmu
                  wypowiadał się zawsze z jednakową bezstronnością, nie czyniąc różnicy moralnej
                  między np. antysemityzmem hiszpańskiej Św. Inkwizycji i antysemityzmem
                  dziewiętnastowiecznych socjalistów. Może być Kolega pewny, że gdyby Poliakov
                  jeszcze żył (zmarł w 1997 r.) i wypowiedział się na temat „Pasji”, choćby
                  zrobił to sto razy ostrzej niż Domosławski, przeczytałbym jego opinię z
                  największą uwagą i szacunkiem. Był on bowiem ostatnią osobą, którą oskarżyłbym
                  o podwójne standardy, w przeciwieństwie do Domosławskiego właśnie.
                  Co do antysemityzmu antyglobalistów i pacyfistów, jest on faktem, podnoszonym
                  także i przez „Gazetę Wyborczą”. Pyta Kolega „Czy przejawem antysemityzmu jest
                  odmowa umieszczenia gwiazdy Dawida na ambulansach Międzynarodowego Czerwonego
                  Krzyża, o czym pisze Domosławski?” Tak właśnie uznał Dawid Warszawski w opinii
                  zamieszczonej na łamach tejże „Wyborczej” 5 maja 2002 r. Stosowny fragment
                  przytoczę. Chce Kolega to sobie całość ściągnie z Internetu.
                  „Jak wykorzystać doświadczenie byłego wysokiego urzędnika międzynarodowego,
                  który kiedyś porównał gwiazdę Dawida do swastyki? Najlepiej, oczywiście, wysłać
                  go, by sprawdził, czy armia izraelska nie popełniła zbrodni wojennych. Cornelio
                  Sommaruga, bo to o niego tu chodzi, jako przewodniczący Międzynarodowego
                  Komitetu Czerwonego Krzyża i Półksiężyca konsekwentnie popierał odmowę
                  przyjęcia izraelskiej Czerwonej Gwiazdy Dawida do związanej z Komitetem Ligi
                  Towarzystw Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Oczekiwał, że
                  Izraelczycy zmienią swój symbol na półksiężyc lub krzyż. Oburzonej
                  reprezentantce amerykańskiego Czerwonego Krzyża wyjaśnił: "A czerwoną swastykę
                  by pani przyjęła?". Później wyjaśniał, że miał na myśli organizację humanitarną
                  na Sri Lance, która ma akurat taki symbol, i że chodzi mu o to, by nie mnożyć
                  symboli. Wyjaśnienie to byłoby zapewne bardziej przekonujące, gdyby Liga nie
                  przyjęła była swojego czasu w swój skład irańskiego Czerwonego Lwa i Słońca.”
                  Bardziej konkretnie o antysemityzmie antyglobalistów i pacyfistów „Gazeta”
                  pisała wielokrotnie piórami nie tylko własnych publicystów, ale i zapraszanych
                  gości. Oto wyjątki z wywiadu z Alainem Finkielkrautem zamieszczonego 4 kwietnia
                  2003 r.:
                  „Wychodząc dziś na ulicę w Paryżu, czuję się przedmiotem agresji obozu
                  pacyfistów, który prowadzi wojnę również ze mną. (…) Skoro nie mówi się
                  otwartym językiem rasistowskim, mógłbym jak inni krzyczeć: "Szaron morderca!",
                  ale wiem, co się za tym kryje - poparcie dla zamachów samobójczych, totalna
                  wojna przeciwko Izraelowi. Żydzi francuscy znaleźli się w dziwnej sytuacji.
                  Zanim sami wybrali, po której chcą być stronie, pacyfiści wyznaczyli im
                  miejsce. (…) Obawiam się, że po przemocy werbalnej nastąpi wybuch czynnego
                  antysemityzmu, jakiego Francja jeszcze nie znała, z użyciem przemocy fizycznej
                  włącznie. Wielu manifestantów francuskich to ludzie młodzi, którzy w imię
                  uniwersalnych zasad deklarują nienawiść do "rasistowskiego" Izraela. Wzywają
                  wprost do wojny przeciw "imperializmowi" i Izraelowi. Nienawiść ulicy do
                  Izraela sprawia, że ja, francuski Żyd, czuję się osobiście zagrożony.”
                  Podobnych tekstów było dużo więcej na łamach „Wyborczej” i w innych mediach.
                  Nie będę tu ich więcej cytować. Pytanie brzmi, czemu Domosławski się do nich
                  nie odnosi. Trudno uwierzyć by nie znał opinii zamieszczanych przez jego własną
                  gazetę. Nieuczciwość jego artykułu sprowadza się do tego, że wybiera kilka
                  możliwie nieostrych wypowiedzi guru antyglobalistów, po to by zbagatelizować
                  zjawisko ich antysemityzmu jako całość. Faktycznie gdyby ten antysemityzm
                  sprowadzał się tylko do tego co pisze Domosławski, ja również byłbym skłonny
                  uznać go za dętą sprawę. Ale tak nie jest. Domosławski pisze: „Miałem okazję
                  obserwować z bliska ruch antyglobalistyczny podczas forum w Porto Alegre. To
                  doświadczenie podpowiada mi, że zarzut antysemityzmu stawiany nowej lewicy to
                  zwyczajny nonsens. (…) Przysięgam, w Porto Alegre nie spotkałem ludzi ze
                  swastykami na koszulach.” Cóż, w samym Porto Alegre nie byłem, ale widziałem z
                  bliska parę innych manifestacji antyglobalistów w Europie. Nie wiem jak
                  Domosławski patrzy, bo ja swastyki widziałem na własne oczy. A ponadto
                  widziałem to co w mym pierwszym poście opisałem jako „antysemitów o poglą
                  • Gość: Locke Re: Hipokryzja Domosławskiego IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.04.04, 13:14
                    A ponadto widziałem to co w mym pierwszym poście opisałem jako „antysemitów o
                    poglądach lewicowych, ziejących histeryczną nienawiścią do Żydów i do Izraela.”
                    Widziałem spektakl kolektywnej nienawiści na wielką skalę,
                    szekspirowską „wściekłość i wrzask”, to wszystko co sprawia, że taki
                    Finkielkraut czuje się w rodzinnej Francji zaszczuty. Ale o tym wszystkim
                    Domosławski taktycznie milczy. I na tym właśnie polega głęboka nieuczciwość
                    jego artykułu.
                    Powtórzę, choć możliwe, że staję się już nudny, uważam, że napisawszy pierwej
                    coś takiego, Domosławski stracił moralne prawo by następnie atakować
                    antysemityzm Gibsona, nieporównanie bardziej dyskusyjny, od agresywnego i
                    bardzo widocznego antysemityzmu antyglobalistów.
                    Jeśli Kolega wciąż nie zgadza się z mą opinią to ciekaw jestem, czy dzieje się
                    tak dlatego, że w ogóle nie uważa Kolega antysemityzmu świeckiego
                    za „prawdziwy” antysemityzm? W tym wypadku popełniałby Kolega prosty błąd
                    merytoryczny z historycznego punktu widzenia. Czy też uważa go Kolega za po
                    prostu mniej istotny od antysemityzmu religijnego? W tym drugim wypadku
                    musiałbym z przykrością zarzucić Koledze podwójne standardy etyczne, tak samo
                    jak zarzucam je Domosławskiemu.
                    Pozdrawiam Kolegę.
                    P.S. Jeśli interesuje Kolegę kwestia różnic między antysemityzmem religijnym i
                    świeckim (oraz między antysemityzmem a rasizmem), to odsyłam Kolegę do mojego
                    własnego postu umieszczonego właśnie pod artykułem Domosławskiego o
                    antsemityzmie antyglobalistów. Nick ten sam. Niech sobie Kolega przeczyta.
                    Byłbym nawet ciekaw opinii Kolegi.

    • Gość: obserwator Nikczemny artykuł, nikczemny tytuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 16:03
      Panie Domosławski, ostro protestuję po raz kolejny przeciwko przydawaniu
      cierpieniu Żydów jakiegoś szczególnego znaczenia. Świat, w którym żyjemy jest
      na tyle okrutny, że ludobójstwo popełnione na Żydach nie było jedynym
      ludobójstwem dokonanym (żeby daleko wstecz nie sięgać) w XX wieku. Weźmy samą
      II wojnę światową: tak, "w czasie wojny zginęło wielu ludzi i niektózy z nich
      byli Żydami" - to prawda. Nie wiem, kto Pana uczył historii i czy Pan uważał na
      lekcjach tego przedmiotu - w czasie wojny ginęły miliony ludzi innych nacji.
      Nie będę tu powoływał się na martyrologię narodu polskiego, (mój dziadek
      spłonął w więzieniu na Radogoszczu w Łodzi, które podpalili Niemcy uciekając
      przed wojskami radzieckimi), proszę powiedzieć, ilu obywateli ZSSR zginęło w
      czasie II wojny światowej ? Zawłaszczanie takich określeń jak Zagłada,
      Holocaust przez jeden naród jest policzkiem wymierzonym innym, którzy również
      cierpieli.
      W latach '75 - '78 ubiegłego wieku miało miejsce bezprecedensowe Ludobójstwo w
      Kambodży.
      W 1994 roku miało miejsce okrutne Ludobójstwo w Afryce (Tutsi i Hutu).
      Ile razy Gazeta Wyborcza pisała o ludobójstwie Żydów ?
      Ile razy Gazeta wyborcza pisała o rzeziach dokonywanych przez Czerwonych
      Khmerów ?
      Ile razy opisywaliście wydarzenia w Ruandzie i Burundi ?
      Te pytania są retoryczne, panie Domosławski. Wy widzicie tylko jedno: holokaust
      Żydów. Jesteście szowinistami.
      I z takiej pozycji napisał pan artykuł o "Pasji".
      • Gość: Wlodek Re: Nikczemny artykuł, nikczemny tytuł IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 11.04.04, 00:40
        Gość portalu: obserwator napisał(a):

        > Panie Domosławski, ostro protestuję po raz kolejny przeciwko przydawaniu
        > cierpieniu Żydów jakiegoś szczególnego znaczenia. Świat, w którym żyjemy jest
        > na tyle okrutny, że ludobójstwo popełnione na Żydach nie było jedynym
        > ludobójstwem dokonanym (żeby daleko wstecz nie sięgać) w XX wieku.
        (...)
        Nikt nie przeczy temu, ze w czasie Drugiej Wojnie Swiatowej gineli miliony
        ludzi roznych narodowosci.
        Sa jednak tacy, ktorzy albo nie widza, albo nie chca widziec roznicy w
        zalozeniu nazistow (nie mowiac juz o procentach) miedzy morderstwem Zydow i
        Cyganow a morderstwem innych narodow.
        • Gość: obserwator Re: Nikczemny artykuł, nikczemny tytuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 11:20
          "Nikt nie przeczy temu, ze w czasie Drugiej Wojnie Swiatowej gineli miliony
          ludzi roznych narodowosci.
          Sa jednak tacy, ktorzy albo nie widza, albo nie chca widziec roznicy w
          zalozeniu nazistow (nie mowiac juz o procentach) miedzy morderstwem Zydow i
          Cyganow a morderstwem innych narodow."

          Wlodku, nie przeczytałeś dokładnie mojej wypowiedzi. Otóż moim zdaniem nie ma
          różnicy pomiędzy ludobójstwem dokonanym na Żydach i innych ludziach.
          (Rosjanach, Polakach). Nie zamierzam się z nikim kłócić o liczby, ale zarówno
          kilka milionów ofiar, jak i kilkaset tysięcy ofiar to niewyobrażalne liczby.
          Jakakolwiek licytacja byłaby tu nie na miejscu.
          Nie wiem czy wiesz, ale największym ludobójstwem XX wieku były zbrodnie
          stalinowskie. Sołżenicyn w "Archipelagu Gułag" szacuje liczbę ofiar Stalina
          na od 20 do 40 mln istnień ludzkich. Proszę, sprawdź u źródeł. To się stało w
          latach trzydziestych, czterdziestych i pięćdziesiątych. Dlaczego dowiadujesz
          się o tym ode mnie a nie z Gazety Wyborczej ? Czy cierpienie tych ludzi miało
          mniejszą wartość niż tragedia Żydów, o czym bez przerwy przypomina nam GW ? Czy
          GW uważa nas, czytelników za mało rozgarniętych przypominając nam bez przerwy o
          holokauście Żydów?
          Te same uwagi nasuwają się wobec "olewczego" stosunku GW do ludobójstwa w
          Kampuczy, ludobójstwa w Afryce (Tutsi - Hutu).
          Powtarzam: nie zamierzam zmieniać historii, wiem jaką politykę wobec Żydów
          prowadził Hitler, nawet wiem kto to byli Himmler i Eichmann. Mam jednak
          wrażenie, że środowisko GW uważa, że Żydzi mają monopol na cierpienie,
          holokaust.
          A to już nieprawda. (niestety).

    • Gość: Leszek Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 16:17
      A ja mam smutną refleksję o tym, jak łatwo jest najprostsze przesłanie wywrócić
      do góry nogami... Medialna potęga tematów zastępczych! Bo o to wzruszająca
      opowieść o przebaczeniu, dobroci w spojrzeniu, gotowość do trwania przy swojej
      misji, wreszcie niezwykłe postaci ludzi, których dotknęła miłość
      zastąpiła "zupełnie nie z tej bajki" dyskusja o antysemityźmie! Być może to ja
      zwariowałem ale nawet nie bardzo wyobrażam sobie co w tym filmie miałoby
      spowodować wzrost postaw antyżydowskich... W filmie spotkałem tyle pięknych
      postaw wśród Żydów i tyle "psychologii tłumu" inspirowanej przez przywódców
      (jakże my to znamy z najnowszej historii i bieżącej polityki), że szukanie tu
      inspiracji do postaw wrogich wobec jednego narodu jest naprawdę bliskie
      szaleństwa! No cóż. Tak sobie napisałem "w powietrze", bo i tak będzie to
      opinia jedna z wielu, zniknie wśród tłumu, a "uczeni" tropiciele antysemityzmu
      swoją opowieść mieć nadal będą... Jedyne czego pragnę w tym kontekście to,
      abym sam zachował zdrowy rozsądek. Ps. Bardzo lubię Żydów i ich cudowną kulturę!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka