Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję"

    • Gość: pw Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 22:40
      właściwie z kim tu dyskutować ?? po przeczytaniu artykułu można stwierdzić
      tylko jedno, ten film jest zbyt prawdziwy zbyt bolesny i głęboki aby twórca
      artykułu mógł go do końca zrozumieć ... a większość tych którzy film
      widzieli ... dyskusji nie potrzebują
      ...jutro Dzień Zmartwychstania - Niech Bóg Będzie z Nami Wszystkimi
      tego wszystkim życzę
      PW.

    • Gość: gregp ciosy ponizej pasa, czyli o ojcu agnieszki holland IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 23:01
      najbardziej nie lubie gdy ktos uzywa argumentow nie przystajacych jakiejklowiek
      dyskusji, ktora ma sie toczyc na poziomie. niestety nie zastosowal sie do tego
      pan domoslawski przyaczajac na poczatku tekstu/co ma nas juz od poczatku
      ukierunkowac na poprawne myslenie/ wiadomosci o ojcu pana gibsona. jest to
      szczegolnie nie na miejscu zwazywszy ze na dokladnie te same argumenty /tj.
      niepoprawnosc ojca gibsona/ powolywala sie pani agnieszka holland w czasie
      dyskusji po premierze pasji w kinie kijow w krakowie. jesli chcieli bysmy isc
      tym tropem to dowiemy sie, ze ojciec znanej rezyserki - henryk holland to m.in.
      przedwojenny komunista, w czasie wojny ochotnik w Armii Czerwonej, później
      redaktor naczelny "Walki Młodych" i dziennikarz "Trybuny Ludu" /notabene w tym
      zlym swietle o panu holland mozemy przeczytac takze w innym miejscu na lamach
      tejze samej GW w tekscie o kotarbińskim/.
      w zwiazku z tym tokiem myslenia pani holland nie powinna miec przwa do
      nakrecenia jakiegokolwiek filmu... na szczescie czesc z nas wie ze nie ma sensu
      powolywac sie na takie argumenty w publicznej dyskusji, szkoda tylko ze nie wie
      o tym ani rezyserka wspanialej europy, europy, ani pan domoslawski, ani
      niestety takze GW, ktora jedyna ma "certyfikat" na wyglaszanie wszelkich prawd,
      ktorej wolno wiecej niz innym, ktora oryginalnie na swoj sposob rozumiemie
      pojecie olerancji, itp, itd
    • Gość: Wojtek Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.miechow.sdi.tpnet.pl 10.04.04, 23:12
      Trudno się spodziewać, że w "Wyborczej" mogłoby ukazać się coś innego. To test
      z przesłaniem: "Nie podoba mi się "Pasja" i jest szkodliwa. Szkoda, że autor
      bardzo wczuwa się w odczucie zranionych i olewa odczucia "admiratorów". Jeśli
      rozszerzać pojęcie antysemityzmy to samo chrześcijaństwo jest antysemickie, b
      uznało jakiegos wedrownego nauczyciela za Boga. To bliźnierstwo trwa już 20
      wieków. Oczywiście przeciwko sa przyjaciele "Gazety" ks Boniecki, i
      inni "postępowi" księża, którzy z pogardą patrza na misteria Męki Pańskiej w
      Kalwarii Zebrzydowskiej czy w Górze Kalwarii i innych miejscach. Trochę pokory
      wobec innych i szacunki dla uczuć innych. Kiedy panie Nieznalska przestawiła
      swoją "instalację" to to była wolność ekspresji, a jak Gibson przedstawił swają
      to to jest sadyzm, brutalność i kicz. Swoista logika
    • Gość: Logik Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.adsl.hansenet.de 10.04.04, 23:14
      Autor na poparcie swych absurdalnych tez skierowanych przeciw obrazowi
      Mela Gibsona opiera sie na nader wątpliwych i "dyżurnych" autorytetach tej
      miary co Adam Boniecki czy Geza Vermes itp. Te same argumenty przeczytać można
      zresztą w Tygodniku Powszechnym. Byś może kolejny "wrażliwy katolik" z TP
      powoła się na w/w artykuł z GW na na potwierdzenie "prawdziwości i
      oczywistości" swych racji.Czyżby autor miał problemy ze znalezieniem
      innych bardziej miarodajnych źródeł? A może ograniczona wizja na to nie pozwala!
    • basia Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" 10.04.04, 23:17
      Panie Domosławski, jeżeli ktoś szerzy atysemityzm, to jest nim Pan. W filmie go
      nie ma i we mnie po obejrzeniu Pasji też nie.
      Tak jak było przed wiekami i jest teraz, są ludzie którzy boją się Jezusa.Czyż
      nie dlatego go skazano?

      Poza tym przedstawia Pan nieprawdę :cyt "Sędziowie nie robią nic, by tę przemoc
      powstrzymać. Jest to sprzeczne z relacją Ewangelii, w których sąd postępuje
      zgodnie z literą prawa i odrzuca zeznania świadków, ponieważ nie zgadzają się
      one w pełni ze sobą".

      W filmie pokazano, że zeznania świadków zostają odrzucone, jako "wykluczające
      się" Oskarżenie w końcu pada z ust innego kapłana. Chyba przespał Pan film, a na
      pewno nie oglądał uważnie...



    • Gość: java4 Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 23:33
      Chrześcijaństwo od samego początku było bezkompromisowe i wojujące - a w wielu
      przypadkach wprost zbrodnicze. Polecam do przeczytania 13. tomowe dzieło pod
      tytułem : "Kryminalma historia chrześcijaństwa" - tam dopiero mozna odnieśc
      jego prawdziwe przesłanie, ono najbardziej oddaje jego charakter a nie film
      Gibsona.
      • Gość: obserwa Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.dyn.optonline.net 11.04.04, 04:52
        Psy szczekaja a karawana jedzie dalej.
      • Gość: yvona Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 11.04.04, 05:21
        przede wszystkim - powtarza za kilkoma juz osobami - zdumiona jestem poziomem
        dyskusji, spodziewalam sie raczej wylewania pomyj (bez obrazy dla piszacych, to
        moje typowe doswiadczenia z dyskusji nad "wyborczymi" artykulami), wylaczenia
        sie po kilkunastu postach, a tu dobrnelam juz do pierwszej strony i dalej mam
        ochote czytac....
        tytul artykulu, sugerujacy zwiazki z "Protokolami.." niesmaczny;
        co do przemocy - akurat w dzisiejszej kulturze co druga kreskowka dla dzieci
        jest okrutna, nie wspominajac o filmach...
        nie za bardzo mialam chec isc do kina na Pasje, ale cos mi sie zdaje, ze
        nabralam ochoty.... i raczej nie zostane po nim antysemitka; jezeli juz o to
        chodzi, to raczej zawsze stawalam w obronie,
        a moze chodzi o ten cytat w biblii "krew jego na nas i na dzieci nasze..." - to
        moze i jest zbiorowa odpowiedzialnosc, ale jakos nie przemawia to do wiekszosci
        ludzi, jak sadze, nie jestesmy w Korei, gdzie za "blad" jednej osoby do
        wiezienia, pardon, obozu idzie cala rodzina blizsza i dalsza...
        pozdrawiam,
        Iwona
    • Gość: Pawel, Zurich Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.243.203.62.cust.bluewin.ch 10.04.04, 23:42
      Widzisz sa rzeczy dla dzieci sa rzeczy dla doroslych. Chrystus pil wino, ale
      nie z dziecmi. Dzieci poznaja przez intuicje i sercem, dorosli rozumem. Dzieci
      nie powinnych tego ogladac, ale tez pewnie nie potrzebuja. Pamietasz sw. Pawla"

      1 Kor 13:11-12
      11. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak
      dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
      12. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
      twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
      (BT)
    • Gość: Adalbert Pasja do poludnia, pogrom popoludniu IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 10.04.04, 23:43
      Artykul ukazal sie w Wielki Piatek w szwedzkim dzienniku Dagens Nyheter.

      Pasja dopoludnia, pogrom popoludniu

      W pierwsze swieto Wielkiejnocy roku 1903 tlumy w moldawskim miescie Kiszyniew
      przeszly do gwaltownego ataku wobec swoich zydowskich sasiadow, zabito 49 z
      nich, zraniono 500, spladrowano 600 domow i zmuszono do ucieczki 2000 ludzi.
      ”Daj nam30 rubli bo w przeciwnym razie zabijeny cie”, zazadali ci swietujacy
      Wielkanoc od zydowskiego handlarza win, ktory pierwszy wszedl im w droge.
      Takiej samej historycznie brzmiacej propozycji nie otrzymali zydzi, ktorzy
      zabarykadowali sie w domu nr 13. Po kilku godzinach byli wszyscy zabici albo
      zakloci a dom nr 13 swiecaca oczodolami ruina. Kiedy rosyjski pisarz i
      dziennikarz Wladimir Korolenko dwa miesiace potem przybyl do Kiszyniowa zeby
      zbadac co sie tam wydarzylo ziemia przed domem nr 13 byla wciaz splamiona
      krwia a podworze pokryte fragmentami mebli,rozbitym szklem, resztkami odziezy,
      pierzem z pocietych materacy. Wzdluz glownych ulic miasta zionely wciaz
      spladrowane sklepy i domy.
      Podczas gdy obywatele Kiszyniowa w ten Wielkanocny dzien roku 1903 mordowali
      swoich zydowskich sasiadow 148 policjantow siedzialo spokojnie na trotuarze
      przed domem nr 13 i przygladalo sie.
      ”Jak symboliczny posag ´najwiekszego chrzescijanstwa` wg Kiszyniewa, zapisal
      Korolenko z gorzka ironia.
      Chrzescijanska Wielkanoc jest czasem zydowskich pogromow. Ta od sredniowiecz
      rozwijana tradycja by w Wielki Piatek wystawiac ludowe pasyjne przedstawienie,
      gdzie ”zydzi” raz za razem opluwaja, maltretuja i krzyzuja Boga towarzyszyly
      podczas wielu stuleci z rutynowa regularnoscia ludowym gwaltom i pladrowaniom w
      zydowskich dzielnicach i gettach. Pasja przedpoludniem, pogrom popoludniu.
      Trdycyjne przedstawienia pasyjne w bawarskim Oberammergau nie byly pod tym
      wzgledem bardziej antyzydowskie niz inne, co jednak bylo wystarczajace by w
      1934 r. Adolf Hitler podniosl je do ”wartosciowego narzedzia” w walce przeciw
      zydom.
      Kiedy Mel Gibson utrzymuje, ze ci ktorzy maja problem z jego opisem zydow w
      filmie ”Pasja” w istocie maja klopot z ewangeliami, ma wtedy czesciowo racje. Z
      czterech ewangelii, w szczegolnosci z kombinacji ewangelii sw. Jana i Mateusza,
      mozna bez wiekszych trudnosci wyodrebnic opowiesc w ktorej ”zydzi” na zawsze
      ponosza odpowiedzialnosc za ukrzyzowanie Jezusa.
      Kiedy pastor Maurice Gorden z Lovingway United Pentecostal Church w Denver,
      Colorado w USA pozwolil udekorowac drogowskazy do swojego kosciola
      tekstem ”Zydzi zabili Pana Jezusa” nie odsyla on wprawdzie do ewngelii i tez
      nie do Mel Gibsona, lecz do drugiego rozdzialu Listu z Salonik gdzie napisane
      jest ”Zydzi zabili Pana Jezusa … Przeciwstawiaja sie Bogu i sa wrogami calej
      ludzkosci”. Ale wiazac ze soba wybrane czesci ewangelii mozna z odrobina dobrej
      (zlej) woli dojsc do mniej wiecej tego samego.
      Tak tradycjonalnie sredniowiecznie przedstawienie pasji wykonywano, do czasu
      gdy Watykan w szoku po Auschwitz oficjalnie uniewaznil takie odczytywanie
      ewangelii (”Nostra Aetate, 28/10 -65), ktore to odczytanie Mel Gibson anno 2004
      z premedytacja czyni, uniewazniajac Watykan w tym punkcie.
      W Pasji opowiedzianej przez Gibsona jest historyczna wina zydow za cierpienia i
      smierc Jezusa dramatycznie podkreslona i obrazowo wyeksonowana.
      ”Zydzi” w swoich przypominajacych modlitewne szale sutannach, raz to
      arcykaplani, raz to tlumy, sa zla sila napedowa opowiesci od poczatku do konca.
      Sadystyczne znecanie sie i tortury na ktore wystawia sie Jezusa podczas
      wiekszej czesci filmu zmierza glownie by podkreslic wlasnie to.
      Wprawdzie to rzymscy zolnierze biczuja i torturuja, ale to ”zydzi” rzadaja
      tego, chlodno przygladaja sie i ktorzy raczej pozwalaja Pilatowi uwolnic nawpol
      debilnego szalenca niz prawie martwego Jezusa. Rzymianie sa sadystycznie
      brutalni, ale ”zydzi” sa prawdziwie zli. ”Ukrzyzowac go!” krzycza ubrane w
      sutanny tlumy przed Pilatem w filmie Gibsona. ”Niech krew jego przejdzie n anas
      i nasze dzieci”, krzyczy tlum.
      W opowiesci pasyjnej Gibsona nie tylko Pilat umywa swoje rece. Ten wg
      historycznych zrodel notorycznie bezwzgledny rzymski namiestnik przedstawiony
      jest jako wyksztalcony, o wrazliwym sumieniu gentelman, ktory z najwyzsza
      niechecia godzi si ena nieustepliwe zadania ”zydow”, podczas gdy jego zona
      Claudia wprowadzana zostaje w chrzescijanskie wtajemniczenie. To pierwsze mozna
      wywodzic z ewangelii (czemu w tym punkcie zaprzeczaja historyczne zrodla), tego
      drugiego nie mozna. Te drugie wywodzi Gibson z objawienia katolickiej zakonnicy
      Anne Catherine Emmerich (1774-1824), ktora takze miala objawienie o
      dziedzicznej u zydow zlosliwosci i uzywaniu krwi chrzescijanskich dzieci i
      religijnych rytualach.
      Nie ma watpliwosci, ze Gibson wie co czyni, zadnych watpliwosci o tym co on
      sadzi i mysli o “zydach”. Na pytanie Peggy Noonan (bylego autora przemowien R.
      Regana) w Reader’s Digest) czy holocaust rzeczywiscie mial miejsce (cos czemu
      ojciec Gibsona otwarcie zaprzecza) odpowiada on: “Popelniono okrucienstwo.
      Wojna jest straszna. Dziesiatki milionow zamordowano podczas II wojny
      swiatowej. Kilku z nich, some of them, bylo zydami w obozach koncentracyjnych”.
      W taki mniej wiecej sposob odpowiadaja ci ktorzy kwestionuja holocaust., kiedy
      nie potrafia odpowiedziec wprost – nie. Ani slowa o obozach smierci, komorach
      gazowych, polityce zaglady i szalonej nienawisci do zydow u czlowieka i ruchu,
      ktory rozpoczal druga wojne swiatowa.
      Opowiesc pasyjna jest tak samo centralna w chrzescijanstwie jak w histori
      nienawisci do Zydow. Wyprawy krzyzowe, pogromy, inkwizycja i nowoczesny
      antysemityzm czerpaly sile i pozywienie z wyobrazen o zydach jako mordercach
      Boga.
      Mozna czytac i rozumiec ewangielczne opowiesci pasyjne w calkiem inny sposob, i
      przedewszystkim pojac, ze to co potem stanie sie swiatowa religia podczas
      pierwszego stulecia bylo glownie wewnatrzzydowska sprawa i te trzy wczesne
      ewangelie w pewnych partiach polegly w wewnatrzzydowskich walkach (dopiero
      pozniejsza ewangelia wg sw. Jana nazywa przeciwnikow Jezusa “zydami”), ale
      pozostaje faktem, ze w wielkiej, uniwersalnej, wiodacej opowiesci o religii
      sa “zydzi” bezpowrotnie wpisani jako winni cierpienia i smierci Boga
      chrzescijan.
      Masowe poparcie chrzescijanskich kosciolow i wspolnot dla filmu Mela Gibsona
      pokazuje, ze znaczace wysilki jakie uczyniono w ciagu ostatnich piecdziesieciu
      lat przez odpowiedzialnych przywodcow chrzescijanskich, szczegolnie przez
      obecnego polskiego papieza Jana Pawla II, by przeciwdzialac tym potencjalnie
      antyzydowskim efektom chrzescijanskiej opowiesci pasyjnej, wciaz jeszcze nie
      maja decydujacego efektu ( w Polsce fil Gibsona jest wielkim bestsellerem).
      Od czasu swietnosci Oberammergaus nie przedstawiono tej antyzydowskiej
      opowiesci z wieksza wizualna przebiegloscia. I chyba nigdy z takim zasiegiem i
      sila przebicia. I dawno nie, z tak entuzjastycznym, zyczliwym, bagatelizujacym
      lub usprawiedliwiajacym przyjeciem.
      Moze to tylko przemoc i krew przeslonila oglad biskup Caroline Krook, kiedy na
      zapytanie czy film jest antysemicki odpowiada: “Nie, wcale nie. Rzymianie stali
      za tym co rzeczywiscie nieprzyjemne, jak przyjemnosc w biciu”.
      Moze majaczy sie Caroline Krook, ze antysemityzm zaklada krzywonosych skapcow z
      kreconymi wlosami a nie chlodnie krzyzujacych arcykalanow w sutannach. Moze
      dlatego nie zauwaza, ze to “zydzi” raz i na zawsze winni sa cierpieniom i
      smierci Jezusa, nie zachwyceni torturami rzymianie czy jeszcze mniej ten ludzki
      Pilat i jego prawie chrzescijanska zona.. Moze ona nie rozumie, lub nie chce
      zrozumiec, czego ta opowiesc – o zydach jako
      • Gość: Adalbert Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 10.04.04, 23:47
        mordercach Boga – przez stulecia byla zrodlem.
        Od pewnego czasu prowadzi sie debate, czy antysemityzm w swiecie zwieksza sie.
        Zwyczajna teza jest, ze tym co w takim razie zwieksza sie, jest “nowy”
        antysemityzm, ktory ma swe korzenie w bliskowschodnim konflikcie i islamskim
        fundamentalizmie. Inna teza jest, ze antysemityzm rosnie w Europie ale nie w
        USA.
        Film Mela Gibsona pozwala mi powatpiewac w obie tezy. Nie ma zadnego nowego
        antysemityzmu, tylko nowy wyraz starego antysemityzmu ktorego historycznym
        zrodlem sa dokumenty chrzescijanstwa, nie islamu.
        Nie ma tez zadnego odpowiednika w Europie dla tej nieprzyjemnej
        fiksacji ”zydowstwem” jaka chrzescijanski fundamentalizm w USA ewidentnie jest
        przeszyty. Czy to w formie fanatycznego wsparcia dla ”zydow” i ich ponownego
        zajecia Ziemi Swietej (i kontynuacji okupacji palestynskiej ziemi) jako etapu w
        wypelnieniu proroctwa o koncu swiata, zbiorowym nawroceniu ”zydow” i ponownym
        nadejsciu Mesjasza. Czy w formie teologicznie ukrytej wrogosci do Zydow, ktora
        ujawnia sie otwarcie w pasyjnym filmie Mela Gibsona.
        Ze jawnie sadomasochistyczne i otwarcie antyzydowskie i gleboko mizantropijne
        przedstawienie centralnej dla chrzescijanstwa opowiesci w krotkim czasie
        podniesiono do rangi kultowego filmu chrzescijanstwa i utrwala sie teraz w
        pamieci milionow ludzi na calym swiecie, nie wrozy nic dobrego. Ani dla tych
        ktorzy nazywaja sie zydami, ani dla tych ktorzy nazywaja sie chrzescijanami.

        Göran Rosenberg
        • Gość: Cynik Jak zwykle stek pomowien, ani jednego argumentu IP: *.acn.waw.pl 11.04.04, 00:07
          To sie nazywa wywolywanie niecheci do Zydow. Jezeli Zyd bedzie wypisywal takie
          paszkwile, to Ci co to czytaja, beda sie czuli oklamani i zniewazeni i
          przestana go lubic (choc nie wszystkich Zydow), a wtedy on zakrzyknie: "A nie
          mowilem? Jestescie antysemitami!" I tak sie sama udowadnia teza o
          antysemityzmie.
        • Gość: diabelek Re: Pasja do poludnia, kolacja wieczorem IP: *.sympatico.ca 11.04.04, 00:44
          Pasja to film przede wszystkim dla chrzescijan, a cala ta histeria wokol filmu
          tylko zwieksza ciekawosc i wiecej widzow do kina przyciaga.
          Wlasciciele kin na pewno nie maja nic przeciwko tej antyGibsonowej nagonce.
          W Kiszynowie, w 1903 roku kina zadnego nie bylo, wiec co ma obraz filmowy
          Gibsona wspolnego z sytuacja w Moldawii przed stu laty?
          Teraz kazdy z osobna idzie do kina, a po seansie kazdy z osobna do domu wraca.
          Nawet jak przyjdzie zorganizowana grupa to tez zadnych awantur i pogromow nie
          urzadza.
          Ubolewnie nad losem swoich rodakow rozumiem i wspolczuje.
          Prosze jednak wziasc pod uwage fakt, ze w takiej na przyklad I wojnie swiatowej
          odziani w mundury chrzescijanie niemieccy , francuscy , angielscy , austryjaccy
          czy rosyjscy zagnani zostali na front , do okopow i tam gineli masowo.
          Miliony zwyklych ludzi zginelo, prawie cale pokolenie mlodziezy i nastolatkow.
          Gineli od kul , gazow trujacych, ktore na rozkaz swoich przelozonych katow
          nawzajem na siebie wypuszczali.
          Rozumiem, ze koszula blizsza cialu, ale o tych chrzescijanskich nieszczesnikach
          tez warto by bylo czasem wspomniec.
          Tylko co to ma wspolnego z Pasja Gibsona- filmem fabularnym czy swietami
          Wielkiej Nocy.
          Ewangelia czytana jest w kosciolach i zaden amerykanski film fabularny nie ma
          na to wplywu. Ten film Gibsona byl po prostu bardziej wierny pisanemu
          oryginalowi.
        • Gość: Karol Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.sympatico.ca 11.04.04, 04:23
          Panie Rosenberg.Znowu ta sama melodia.Czy nie wiecej Rosjan stracilo zycie w
          czasie II wojny? nie wspomne juz o Chinczykach.Jesli zas mowimy o stratach
          procentowych to nikt nie moze zblizyc sie do Romow.Nie tylko Wy gineliscie a
          placzecie tylko nad soba i mowicie o swoich ofiarach.Macie te mozliwosc bo
          media naleza do was.Smierc prawie kazdego czlowieka jest dramatem dla niego
          (jezeli zdazy cierpiec), czy jego bliskich.Takimi tragediami sa tez kolejne
          ofiary w Palestynie.Po obu stronach!Czy to nie polityka panstwa Izrael
          zdestabilizowala sytuacje polityczna na calym swiecie doprowadzajac do
          umocnienia pozycji islamskich radykalistow i "rozwoju" terroryzmu?Nikt jednak
          nie moze krytycznie na ten temat sie wypowiedziec bo od razu przyczepia mu sie
          etykietke antysemity i nikt go powaznie nie traktuje.Ta droga prowadzi w slepy
          zaulek.Ktore to juz pokolenie dorasta w Izraelu w czasie wojny.Mysle, ze wiele
          ludzi naprawde teskni tam za pokoje i normalnym zyciem.Osobiscie widzialem
          filmy stokroc bardziej przeinaczajace prawde w oparciu o jakes wyrwane
          zdarzenia.( Ciekawe, ze im dalej od tych tragicznych wydazen i mniej zyje ludzi
          pamietajacych prawde, wiecej tych obrazow powstaje.)Mam na mysli Liste
          Shindlera czy tez Uprising.One jednak byly OK bo ... no wlasnie bo co?Ciekaw
          jestem co Panskiego zdania na temat moich przemyslen.Pozdrawim -Karol
          • Gość: Adalbert Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 11.04.04, 08:19
            Szanowny Panie, pominal Pan zapewne informacje umieszczona w pierwszej czesci
            tego tekstu, ze jest to tlumaczenie artykulu (Passion på förmiddagen, pogrom på
            eftermiddagen - Pasja do poludnia, pogrom popoludniu)autorstwa Görana
            Rosenberga zamieszczonego w Wielki Piatek w czolowym szwedzkim dzienniku
            Dagens Nyheter.
            Z tego wiec wzgledu Göran Rozenberg nie odpowie panu na Panskie przemyslenia.
            Moim zamiarem (tlumaczac dosc pospiesznie)bylo, tylko i wylacznie,
            udostepnienie innego glosu w debacie o filmie "Pasja".
            Göran Rosenberg jest czolowym, wysoce cenionym szwedzkim dziennikarzem.
            • Gość: abc Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.61.77.83.cust.bluewin.ch 11.04.04, 11:03
              Cuz nie pierwszy czolowy, ceniony dziennikarz, ktory wypisuje bzdury,
              podsycajace antysemityzm. Pytanie czy z glupoty i niewiedzy, czy tez rozmyslnie.
              • Gość: Ja, Polak Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.228.166.63.ip.tele2adsl.dk 11.04.04, 17:49
                Try Help
            • Gość: karol do p. Adalberda IP: *.sympatico.ca 11.04.04, 14:39
              Dzieki za informacje.Rzeczywiscie myslalem,ze to panskie nazwisko.Nie to jednak
              najistotniejsze.Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie z
              tym co on zawiera.Nie bylo bowiem komentarza na ten temat.Co wiec pan moglby mi
              powiedziec na to o co pytalem.Pytanie bowiem bylo do pana ,tylko omylkowo zle
              odebralem nazwisko.Zycze milego dnia i dziekuje za ewentualna odpowiedz.Prosze
              aby byla szczera. Karol
              • Gość: Do p. Karola Re: do p. Adalberda IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 11.04.04, 14:54
                Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie z
                >
                > tym co on zawiera.

                Sz. Panie Karol, calkowicie bezpodstawnie przyjmuje Pan takie zalozenie.


                Gość portalu: karol napisał(a):

                > Dzieki za informacje.Rzeczywiscie myslalem,ze to panskie nazwisko.Nie to
                jednak
                >
                > najistotniejsze.Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie
                z
                >
                > tym co on zawiera.Nie bylo bowiem komentarza na ten temat.Co wiec pan moglby
                mi
                >
                > powiedziec na to o co pytalem.Pytanie bowiem bylo do pana ,tylko omylkowo zle
                > odebralem nazwisko.Zycze milego dnia i dziekuje za ewentualna
                odpowiedz.Prosze
                > aby byla szczera. Karol
                • Gość: Adalbert Do p. Karola IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 11.04.04, 14:56
                  Gość portalu: Do p. Karola napisał(a):

                  > Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie z
                  > >
                  > > tym co on zawiera.
                  >
                  > Sz. Panie Karol, calkowicie bezpodstawnie przyjmuje Pan takie zalozenie.
                  >
                  >
                  > Gość portalu: karol napisał(a):
                  >
                  > > Dzieki za informacje.Rzeczywiscie myslalem,ze to panskie nazwisko.Nie to
                  > jednak
                  > >
                  > > najistotniejsze.Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia
                  > sie
                  > z
                  > >
                  > > tym co on zawiera.Nie bylo bowiem komentarza na ten temat.Co wiec pan mogl
                  > by
                  > mi
                  > >
                  > > powiedziec na to o co pytalem.Pytanie bowiem bylo do pana ,tylko omylkowo
                  > zle
                  > > odebralem nazwisko.Zycze milego dnia i dziekuje za ewentualna
                  > odpowiedz.Prosze
                  > > aby byla szczera. Karol
        • Gość: Odpowiedź Rosenber Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.pol-net.com.pl 11.04.04, 16:38
          Odpowiedź Rosenbergowi. JAHWE wybacz mu, bo nie wie co pisze. To dzięki takim
          powstaje antysemityzm. A właściwie nie antysemityzm, a antykretynizm.
      • Gość: Kajetan Link do "Nostra Aetate" IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 11.04.04, 07:09
        Gość portalu: Adalbert napisał(a):

        [...]
        > Tak tradycjonalnie sredniowiecznie przedstawienie pasji wykonywano, do czasu
        > gdy Watykan w szoku po Auschwitz oficjalnie uniewaznil takie odczytywanie
        > ewangelii (”Nostra Aetate, 28/10 -65), ktore to odczytanie Mel Gibson ann
        > o 2004
        > z premedytacja czyni, uniewazniajac Watykan w tym punkcie.
        [...]


        Wklejam link do "Nostra Aetate":

        www.forum-znak.org.pl/index.php?t=studia&id=81
        Nostra Aetate
        Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (1965).
      • Gość: jastrzab Re: do Adalberta - IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.04.04, 05:15
        odpowiada on: “Popelniono okrucienstwo
        > .
        > Wojna jest straszna. Dziesiatki milionow zamordowano podczas II wojny
        > swiatowej. Kilku z nich, some of them, bylo zydami w obozach koncentracyjnych

        Panie Rosenberg ..
        sam ogladalem wywiad z Gibsonem na ABC z Diana Sawyer w ktorym Gibson przyznal
        ze w II Wojnie Sw. zginely miliony zydow w obozach koncentracyjnych. Niech pan
        nie robi z Gobsona antysemity bo nim nie jest i niech nie pisze Pan bzdur.
      • no-suprises Some of them 16.04.04, 19:51
        Kilku z nich, some of them, bylo zydami w obozach koncentracyjnych”.
        Moim zdaniem to nie "kilku" lecz "niektórzy". Różnica zasadnicza!!
    • Gość: ? CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.04, 00:13
      ...i to jest teraz najważniesze,

      Wesołych świąt
    • Gość: Pawel, Zurych Pilat i powstanie "kompletny nonsens" IP: *.243.203.62.cust.bluewin.ch 11.04.04, 00:14
      Pilat wg Ewanagali: Jan 19:12 "Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić."(BT)
      Wg niektorych tradycji chrzecijanskich Pilat nawrocil sie i glosil ewangelie,
      umarl w Prowicji Reatia, dzis Szwajcaria, na jego czesc nazwano gore w okolicach
      Lucerny (gora Pilatus).
      Za encyklopedia "Niektóre wersje tradycji (Orygenes) czynią z Piłata
      chrześcijanina, a liturgie Kościoła prawosławnego i koptyjskiego uznają go za
      męczennika."
      Co do powstania to przeciez wiemy z histori, ze wybuchlo trzydziesci lat
      pozniej. A sytuacja regionalna/globalna nie byla wcale rozna. Nie rozumiem
      dlaczego wiec "Historycznie jest to kompletny nonsens"



      "Poncjusz Piłat jest - nawet w większym stopniu niż w Ewangeliach - człowiekiem
      pełnym dobrych chęci, ale tchórzliwym, bojącym się Kajfasza, który (...) może
      rozpocząć powstanie. Historycznie jest to kompletny nonsens"
    • Gość: stan Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 00:35
      bardzo "obiektywny" artykuł. Antysemita to ten, kogo Zydzi nie lubia
    • Gość: stan Antysemita to ten, kogo Żydzi nie lubią IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 00:49
      Cieszy fakt, że tylu ludzi, na łamach tylu czsopism i stacji od 10 tygodni
      rozmawia o Chrystusie. Swoją drogą nie da się przejść obojętnie obok filmu.
      Natomiast autor artykułu jest bardzo "obiektywny". Wszystko na nie! Cóż każdy
      ma swoja prawdę, czyż nie!? I nie wiadomo kto jest jej bliższy albowiem
      wszystko jest względne i umowne- to są reguły dzisiejszego świata. Na tym biciu
      piany nad "Pasją" wielu skorzysta. Czy tylko w sferze ducha? O gustach sie nie
      dyskutuje, a ja po filmie nie zamierzam spalić kilku wyznawców religii
      mojżeszowej -znam swoja wine. Realiów nie da się zmienić, dzicy Indianie nie
      powiedli Jezusa na Golgotę.
    • Gość: Andrzej - KATOLIK Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: 195.150.64.* 11.04.04, 01:10
      Oto wywiad z o. Augustino Di Noia OP, członkiem Kongregacji Nauki Wiary.

      Ojciec Di Noia nauczał teologii w Waszyngtonie przez 20 lat oraz brał
      udział jako teolog przez 7 lat w amerykańskich konferencjach biskupów, zanim
      niecały rok temu zaczął pracować dla kard. Josepha Ratzingera w Kongregacji
      Nauki Wiary.

      „Pasja Chrystusa” - film Mela Gibsona jest od miesięcy tematem wiadomości,
      choć nie został on jeszcze ukończony. Jakie jest Pana ogólne wrażenie, jako
      jednego z niewielu ludzi, którzy ten film widzieli?

      Obejrzenie tego filmu będzie głębokim religijnym doświadczeniem dla wielu
      ludzi. Takim było ono dla mnie. Rewelacyjny film, spójna, świetna gra aktorów
      połączona z głębokim, duchowym wglądem reżysera w teologiczne rozumienie męki i
      śmierci Chrystusa - wszystko to wnosi do dzieła wyjątkową artystyczną i
      religijną wrażliwość. Ktokolwiek, oglądający ten film wierzący, czy nie, będzie
      zmuszony stawić czoło centralnej tajemnicy męki Chrystusa i samego
      chrześcijaństwa. Jeśli takie jest odkupienie to, jaka musi być wina?
      Proboszcz z Ars mówi o tym, że nikt nie ma pojęcia i nie jest w stanie
      wytłumaczyć tego, co przecierpiał Nasz Pan dla nas; by pojąć to, musielibyśmy
      poznać całą szkodę, jaka uczynił Mu grzech a nie poznamy tego, aż do godziny
      naszej śmierci.
      W sposób, w który tylko wielka sztuka potrafi, film Mela Gibsona pomaga nam
      uchwycić coś, co jest niemal poza naszym zrozumieniem. Na początku w Ogrodzie
      Getsamani diabeł kusi Chrystusa nieuniknionym pytaniem: jak ktokolwiek może
      dźwigać grzechy całego świata? To za dużo. Chrystus niemal kurczy się w takiej
      perspektywie, lecz po tym w pełnym przekonaniu podąża dalej, by zrobić swoje –
      wziąć na siebie, zgodnie z wolą Ojca, grzechy całego świata. To jest naprawdę
      zadziwiające.
      Przez cały film nieprzerwanie czuje się siłę kosmicznego dramatu, którego
      my wszyscy jesteśmy jakąś częścią. Nie ma tu miejsca na neutralność i nikt nie
      może tak po prostu pozostać jedynie zwykłym widzem zachodzących zdarzeń. Stawka
      jest rzeczywiście bardzo wysoka – coś, oprócz samego Chrystusa, jest
      intuicyjnie wyraźnie wyczuwalne tylko przez jego matkę Marię i zawsze obecnego
      diabła.
      W widzu świta świadomość tego, stopniowo łącząc się z postaciami filmu, gdy
      akcja nieubłaganie przenosi się z Góry Oliwnej na Górę Kalwarii.

      Czy film jest wierny w zestawieniu z Męką Chrystusa w Nowym Testamencie?

      Trzeba pamiętać, że są 4 opisy Męki Chrystusa w Nowym Testamencie,
      zasadniczo brane pod uwagę, do religijnego przedstawienia tych wypadków.
      W „Śmierci Mesjasza” – prawdopodobnie najbardziej kompletnym i
      zbalansowanym studium Męki kiedykolwiek napisanym – Ojciec Raymond Brown
      demonstruje to, że choć są między nimi pewne różnice, to w całości są
      zasadniczo w zgodzie.
      Film Mela Gibsona nie jest dokumentem, lecz dziełem artystycznej wyobraźni.
      Zawiera w sobie elementy narracji Męki z Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, ale
      pozostaje wierny fundamentalnym strukturom wspólnym wszystkim czterem. Film
      Gibsona, w granicach możliwych do odtworzenia Męki Chrystusa z wyobraźni, jest
      w całości wierny Nowemu Testamentowi.

      Co najbardziej uderzyło Pana w tym filmie?

      Chce Pan prostą odpowiedź? Jim Caviezel i Maia Morgenstern. Rola Chrystusa
      jest najtrudniejszą ze wszystkich dramatycznych ról. Uderzyła mnie intensywność
      sportretowania Chrystusa przez Caviezela. Myśląc wstecz o filmie, widzę teraz,
      że Caviezel osiągnął to głównie poprzez spojrzenie, nawet wtedy, gdy tylko
      patrzy na nas i go otaczających swoim niezranionym okiem. Caviezel daje do
      zrozumienia, zupełnie przekonywująco i skutecznie, że Chrystus znosi swoją mękę
      i śmierć dobrowolnie, w pełnym posłuszeństwie swemu Ojcu, by spłacić
      nieposłuszeństwo grzechu. Jesteśmy świadkami tego, co Kościół by mógł
      nazwać „dobrowolnym cierpieniem”.
      Przypomnijmy słowa Św. Pawła: „Tak, jak przez jedno nieposłuszeństwo
      człowieka wszyscy staliśmy się grzesznikami, tak przez jedno posłuszeństwo
      człowieka staniemy się sprawiedliwi.” (Rz 5, 19). I nie chodzi tylko o
      posłuszeństwo. Chodzi głównie o miłość. Chrystus znosi to z miłości do swego
      Ojca i do nas. Nie ma żadnej wątpliwości w dramatycznym, znakomitym
      sportretowaniu Jezusa w tym filmie przez Caviezela.
      Ale i rola Maii Morgenstern jest równie mocna. Przypomina mi się to, co o
      Matce Bożej powiedział w swoim kazaniu św. Anzelm: „Bez Bożego Syna nic nie
      mogłoby istnieć, bez Syna Marii nic nie mogłoby być odkupione”.
      Patrząc na Marię ukazaną przez Morgenstern, czuje się mocno „przyzwolenie
      na odejście” jej Syna, by nas zbawił i łącząc się w jego cierpieniu, staje się
      Matką wszystkich odkupionych.

      Krążyły pogłoski, że w filmie jest nadmierna przemoc. Co Pan o tym sądzi?

      Może nie przemoc, co brutalność. Chrystus jest traktowany brutalnie,
      głównie przez żołnierzy rzymskich. Ale ukazana przemoc nie jest nieuzasadniona.
      Artystyczna emocjonalność tego dzieła jest wyraźnie raczej z malarstwa
      Grunwalda i Caravaggio niż z Fra Angelico czy Pinturrichio.
      Mówimy o filmie oczywiście, lecz Gibson jest wyraźnie pod wpływem opisów
      cierpień Chrystusa w Zachodnim malarstwie. Ostateczne zniszczenie ciała
      Chrystusa – graficznie zobrazowane w tym wybitnym filmie – trzeba zestawić w
      kontekście artystycznym. To, co wielu artystów zaledwie zdaje się sugerować,
      Gibson nam pokazuje. W sposób zupełnie zgodny z teologiczną tradycją, Gibson
      dramatycznie przedstawia nam Syna Wcielonego, który jest zdolny podźwignąć to,
      co zwykła osoba by nie mogła – zarówno w aspekcie fizycznym, jak i psychicznej
      męczarni. Na końcu zrujnowane ciało Chrystusa musi być widziane oczami proroka
      Izajasza, który opisał Cierpiącego Sługę jako stłuczonego nie do rozpoznania.
      Fizyczne piękno Jima Caviezela służy do podkreślenia postępującego na
      naszych oczach totalnego zeszpecenia Chrystusa – ze straszliwym rezultatem, jak
      Cierpiący Sługa, który ”nie miał żadnego kształtu ani urody, które by można na
      nim dojrzeć i żadnego piękna, które byśmy pragnęli” (Iz 53, 2).Tylko oczami
      wiary można dojrzeć w zeszpeceniu Chrystusa duchowe zeszpecenie i nieład
      spowodowane grzechem.
      Zobrazowany przez Gibsona ubiczowany Chrystus – od którego to widoku wielu
      widzów skłonnych będzie odwrócić swój wzrok – przedstawia w sposób graficzny
      to, co mówi św. Paweł w Drugim Liście do Koryntian: „On to dla nas grzechem
      uczynił tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w nim sprawiedliwością
      Bożą” (5, 21). Gdy się widzi zniszczone ciało Chrystusa w tym filmie, wiemy, co
      to znaczy „być grzechem”.

      Przez lata wielu reżyserów próbowało swych sił w filmowaniu Jezusa lub
      męki. Czy film Gibsona uderza Pana czymś oryginalnym?

      Nie jestem krytykiem filmowym. Ich zadaniem będzie oceniać film Gibsona w
      porównaniu do innych wielkich opisów męki i życia Chrystusa. Takich, jak
      Passolini i Zeffirelli. Tak, jak oni Mel Gibson wnosi swoją unikalną,
      artystyczną wrażliwość do tego tematu i w tym sensie jego film jest zupełnie
      oryginalny.
      Z pewnościa „Pasja Chrystusa” z większą intensywnością skupia się na
      cierpieniu i śmierci niż większość innych filmów o tym temacie. Ale, jako
      pierwsza reakcja, trzy rzeczy uderzają w filmie Gibsona jako wystarczająco
      wyróżniające.
      Pierwsza to sportretowanie diabła, krążącego w tle, czasami na pierwszym
      planie, jako stałej groźnej, złowrogiej obecności. Nie przypominam sobie innego
      filmu, który osiągnął to z takim efektem.
      Inna sprawa, to osamotnienie Chrystusa: film niejako ukazuje Jezusa, choć
      otoczonego tłumem, samotnego w swoim strasznym cierpieniu
      • Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:57
        to moze jeszcze jeden artykol tez wybitnego biblisty Ks. Chrostowskiego z UKSW

        Rozmowa z ks. prof. dr. hab. Waldemarem Chrostowskim, wybitnym biblistą z
        Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, konsultorem Rady
        Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, autorem opracowania
        polskiej listy dialogowej filmu "Pasja"

        Nie sprawdziły się obawy największych dystrybutorów filmowych jeszcze przed
        premierą skazujących film Mela Gibsona na porażkę. "Pasja" bije wszelkie
        rekordy kinowe. Mimo niewątpliwego sukcesu z takim samym zapałem, z jakim
        starano się niejako narzucić ludziom negatywną opinię na temat filmu jeszcze
        przed jego wejściem na ekrany, również dziś nie zaprzestano wobec "Pasji" i
        Gibsona obelg, pomówień i manipulacji. Co jest tego przyczyną?
        - Przyczyny trzeba szukać w szerszym zjawisku, przedstawionym bardzo wyraziście
        przez Jana Pawła II w książce "Przekroczyć próg nadziei". Ojciec Święty
        powiedział tak: "Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim [w świecie] obecna
        Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna
        anty-ewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą
        determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji. Zmaganie się o dusze
        świata współczesnego jest największe tam, gdzie duch tego świata zdaje się być
        najmocniejszy. W tym sensie encyklika 'Redemptoris missio' mówi o 'nowożytnych
        areopagach'. Areopagi te to świat nauki, kultury, środków przekazu; są to
        środowiska elit intelektualnych, środowiska pisarzy i artystów". Są to
        niezwykle mocne słowa wypowiedziane przez Papieża, który ma przecież doskonałe
        rozeznanie o świecie i o Kościele. Papieża, który bardzo często wychodzi
        naprzeciw środowiskom, o których tutaj wyraża się z ogromną powściągliwością.
        Jestem przekonany, że film "Pasja" to nie tyle powód do zarzutów i manipulacji,
        ile pretekst, który spowodował, że raz jeszcze one się ujawniły. W bliższej czy
        dalszej przeszłości wiele razy mieliśmy do czynienia z bardzo silnym sprzeciwem
        wobec Ewangelii i ewangelizacji. W naszej polskiej sytuacji różnica polegała na
        tym, że wcześniej - w okresie komunistycznym - ten sprzeciw był klarowniejszy.
        Wiadomo było, skąd wychodził i łatwiej można było zidentyfikować nie tylko
        jego "nosicieli", ale również jego mocodawców i sprawców. Łatwiej zatem było
        temu przeciwdziałać. Obecnie sprzeciw i zarzuty stawiane Ewangelii mają podłoże
        bardziej mroczne, mniej widoczne, ale powody tego stanu rzeczy są dokładnie
        takie same. Jak w przeszłości przy rozmaitych okazjach starano się osłabić
        wymowę Ewangelii, tak i teraz film ten stał się pretekstem do tego samego.

        Czy to dlatego ludziom, któ rym w powstających w Hollywood filmach jakoś nie
        przeszkadza nihilizm, gwałt, odrażająca przemoc czy bezmyślne okrucieństwo,
        przeszkadzają sceny Męki Pańskiej? Czy to dlatego modnie jest tworzyć dzieła
        antychrześcijańskie, podczas gdy prawdy o cierpieniu Chrystusa pokazywać nie
        wolno?
        - Nie ma innego wytłumaczenia niż to, że ciągle trwa sprzeciw wobec Ewangelii i
        wobec orędzia Jezusa Chrystusa. Dlatego, jeżeli ktoś próbuje to orędzie ukazać
        i jeżeli czyni to w sposób wiarygodny i przyciągający setki, tysiące czy
        miliony ludzi, musi się liczyć ze sprzeciwem.
        Karykaturalna i wymowna jest aprobata i akceptowanie rozmaitych form przemocy,
        okrucieństwa czy szydzenia z Ewangelii i z Krzyża, które mają miejsce w tych
        samych środowiskach i na łamach tych samych gazet, które krytykują "Pasję". To
        jeszcze raz pokazuje, że jako chrześcijanie musimy być bardzo ostrożni względem
        wygłaszanych stanowisk, opinii i poglądów i przyjmować je z dużą dozą
        powściągliwości. Albowiem ci, którzy je wygłaszają, często nie kierują się
        dobrą wolą i dążeniem do prawdy. Raczej prawda jest ofiarą zabiegów, jakie
        podejmują.

        Zarzuty stawiane filmowi przez organizacje żydowskie podzielają niektóre
        liberalne środowiska, zaangażowane w dialog chrześcijaństwa z judaizmem.
        Pojawiają się opinie, że chrześcijanie, którym ten film się podoba, powinni
        uderzyć się w piersi. W wywiadzie dla tygodnika "Przegląd" ks. prof. John
        Pawlikowski, przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów,
        przeprasza za "Pasję", stwierdzając, że swoim filmem Gibson podjął "próbę
        masowego zaaplikowania trucizny". Według ks. Pawlikowskiego, ci spośród
        chrześcijan, którzy nie protestują przeciw zawartej w filmie prezentacji żydów,
        rzekomo zaprzeczają nauczaniu Kościoła, zawartemu w dokumentach II Soboru
        Watykańskiego...
        - Wobec tego rodzaju opinii wypada wyrazić tylko współczucie. Nie chodzi bowiem
        jedynie o płaszczyznę historyczną i zupełne lekceważenie tego, co wydarzyło się
        prawie dwa tysiące lat temu w Jerozolimie. Chodzi również o płaszczyznę
        teologiczną, która przy takim postawieniu sprawy zostaje spłaszczona i
        wypaczona.
        Międzynarodowa Rada Chrześcijan i Żydów to organizacja, w której decydujący
        głos należy przede wszystkim do żydów oraz do tych chrześcijan, którzy są
        spolegliwi wobec żydowskiego punktu widzenia. Tego rodzaju wypowiedź
        przedstawia stanowisko żydowskie. Żydom jest ono na rękę o tyle, że zostało
        wyrażone przez chrześcijanina. Trzeba natomiast powiedzieć, że jest to
        stanowisko bardzo mocno odosobnione, także w Stanach Zjednoczonych, i
        traktowane jako swoista egzotyka historyczna i teologiczna.
        Trzeba podkreślić, że o ile po stronie żydowskiej wygłaszanie tak ryzykownych
        poglądów spotyka się z natychmiastowym przywoływaniem ich autora do porządku, o
        tyle po stronie katolickiej można je głosić dość niefrasobliwie. Znamienne, że
        nie pojawiają się one na łamach pism katolickich ani poważnych czasopism
        teologicznych, gdzie mogłyby być przedmiotem debaty teologicznej, lecz na
        łamach wysokonakładowych pism laickich, gdzie o dyskusji teologicznej nie może
        być mowy, a ewentualne głosy sprzeciwu czy sprostowania nie będą drukowane.
        Osąd, który wobec tego filmu wyraził ks. prof. John Pawlikowski, jest głęboko
        niesprawiedliwy. Trzeba jednak wiedzieć, że w innych wypowiedziach ks.
        Pawlikowski szedł jeszcze dalej, postulując "oczyszczenie" tekstu Nowego
        Testamentu z wypowiedzi, które - jego zdaniem - są antysemickie. To już jest
        bardzo bałamutna teologia, która prowadzi donikąd.

        Reżyserka Agnieszka Holland na łamach "Tygodnika Powszechnego" stwierdziła,
        że "jeżeli film będzie miał takie znaczenie, jak na to wygląda (...), może
        oznaczać powrót do najciemniejszych czasów i klęskę dwóch tysięcy lat nauki
        Chrystusa...". Krokiem wstecz w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich nazwał
        film "Pasja" włoski reżyser Franco Zeffirelli na łamach dziennika "Corriere
        della Sera". Co w atmosferze, panującej wokół tego filmu, może faktycznie
        zaważyć na dialogu katolików z żydami?
        - 1 marca br. na kilkanaście minut przed ogólnopolską premierą "Pasji" w
        Warszawie w Teatrze Narodowym przypadkowo spotkałem księdza Adama Bonieckiego,
        redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Powiedział, że 3 marca ma się
        odbyć premiera "Pasji" w Krakowie, a po premierze krakowskiej będzie dyskusja
        na temat filmu. Zapytałem, kto będzie brał w niej udział. Odpowiedział, że
        Agnieszka Holland, prof. Władysław Stróżewski, dr Stanisław Krajewski i on sam,
        czyli ks. Boniecki. Zauważyłem wtedy, że to nie będzie dyskusja, lecz
        prześciganie się w zarzutach stawianych filmowi i w krytyce "Pasji". Zwróciłem
        ks. Bonieckiemu uwagę, że nie należy tak postępować, ponieważ jest to pluralizm
        tylko dla "naszych".
        Słowa Agnieszki Holland i pozostałych rozmówców doskonale to potwierdzają.
        Jeśli o nią chodzi, obserwuję jej działalność od kilkunastu lat. Mam wrażenie,
        że najpierw z problematyki religijnej, a potem żydowskiej uczyniła
        swoisty "wytrych" do świata kina i kultury. Podczas dyskusji w Krakowie
        Agnieszka Holland wyraziła się bardzo dosadnie, mówiąc o Jezusie
        jako "skrwawionym pulpecie". Musiało to być dosadne nawet dla
        redak
      • basia Bardzo dobry cytat 11.04.04, 12:40
        "Gdy się widzi zniszczone ciało Chrystusa w tym filmie, wiemy, co
        to znaczy „być grzechem”.

        Czy kiedyś, ktokolwiek krytykował krwawe sceny w filmach np. wojennych? W
        niejdnym fruwały części ciała, a krew lała się obficie. Dużo bardziej obficie
        niż w Pasji.

        Czy przypadkiem, tak bardzo "boli" wszystkich widok zmaltretowanego ciała
        Jezuza, bo jego męka i śmierć odkupieniem grzechów jest właśnie. Grzechów
        każdego człowieka?
      • Gość: gość Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 15.04.04, 18:38
        Akurat sposób, w jaki przedstawiony był w "Pasji" Gibsona szatan, stanowił w
        moim odczuciu najbardziej nieznośny i kiczowaty akcent. Nie dlatego, że w
        istnienie diabła nie wierzę, tylko dlatego, że nie wierzę w istnienie TAKIEGO
        diabła. Ani to potężny upadły anioł, ani przebiegły kusiciel. W ogóle zło
        w "Pasji" jest przerysowane nie do wytrzymania - jak arcykapłan, to żądna krwi
        bestia; jak tępy, brutalny żołdak - to od razu skrajny sadysta, skłonny do
        katowania, choć już sam ledwo trzyma się na nogach ze zmęczenia. Słudzy
        prowadzący Jezusa na sąd - same bydlaki (prócz Malchusa, no ale tego pewnikiem
        osłabił upływ krwi). To prawda, że takie skomasowanie obrazów przemocy i męki
        burzy stereotyp łagodnych "jasełek" i przybliża widza do realiów śmierci
        krzyżowej - przerysowanie może tu służyć jako antidotum na powszechną obecność
        agresji w mediach, która w połączeniu z symbolizmem nabożeństw Drogi Krzyżowej
        zaciera świadomość cierpień Chrystusa. Wątek "łagodzenia" tematyki pasyjnej był
        zresztą wielokrotnie podnoszony w przeszłości i to przez autorów różnej
        proweniencji (dość wspomnieć felieton Hamiltona "Maleńka złota szubieniczka").
        Szkopuł w tym, że nie ma powodów sądzić, by akurat śmierć Chrystusa była
        bardziej cierpiętnicza (w wymiarze ludzkim) niż wszystkie inne śmierci krzyżowe
        świata, i by akurat stopień zezwierzęcenia oprawców, siła oraz liczba
        otrzymanych razów czyniły to Ukrzyżowanie szczególnym, a to właśnie zdaje się
        sugerować Gibson, zapewne za mistyczką Emmerich (nie znam opisów jej wizji, ale
        sądząc z filmu są cokolwiek psychotyczne - nic w tym szczególnie nietypowego,
        jeśli chodzi o doznania mistyczne, ani złego, lecz tylko, dopóki nie bierze się
        ich za wierny zapis prawdy historycznej). Tak więc z "jasełek" usunięto jedynie
        język symboliczny w odniesieniu do cierpienia i ofiary, pozostawiając
        przerysowane stereotypy żołdaków-sadystów i Żydów-bogobójców. Nawet król Herod
        interesuje się głównie tym, czy to właśnie Jezus był dzieckiem, którego nie
        udało się zgładzić (choć to oczywiście nie ten Herod...) - brakuje jeszcze
        tylko turonia, czarownicy i śmierci z kosą, wszak diabeł osobiście (a nawet w
        wielu postaciach) snuje się po okolicy. I tu jest problem, jak mówić o wadach
        tego filmu, zrobionego z pewnością z wiarą, w dobrych intencjach i prawdziwie
        poruszającego, zarówno ze względu na temat, jak i jego bardzo dosadne
        przedstwienie. Nie wszystko, co wzrusza, wzrusza "ku lepszemu". Ale też nie
        każdemu potrzebny jest wyrafinowany obraz czy książka - "kicz" to kategoria
        bardziej estetyczna niż religijna, a dzieła o treści religijnej bywają kiczami,
        nie tracąc przez to swojej wartości religijnej. Nieporozumieniem jest mieszanie
        tych dwóch kategorii, podobnie jak branie przerysowanej wizji za paradokument.
        "Pasja" Gibsona to nie żadne "Tak było" (które próbowano wkładać w usta Janowi
        Pawłowi II), ale jest to także film w wielu miejscach słaby w warstwie
        symbolicznej; tym słabszy, im mniej trzyma się języka Ewangelii. Film
        reklamowano słowami "Zobacz i uwierz" - mnie od razu przypomniały się słowa
        Jezusa skierowane do św. Tomasza Apostoła, który musiał dla pewności włożyć
        palec do rany - "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Potrzeba
        namacalności jest bardzo ludzka i nie została potępiona - nie jest jednak
        najwyraźniej konieczna.
    • Gość: ola Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.net1.nerim.net 11.04.04, 01:46
      Mysle, ze artykul jest tendencyjny. Tendencja na "nie". Zupelnie mi sie to nie podoba. Dobry
      dziennikarz powinin byc obiektywny, a nie przywolywac 90 procent opinii negatywnych. Tym
      bardziej, ze mam wrazenie, ze przewazaja zdecydowanie opinie pozytywne...
    • oxy Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" 11.04.04, 01:54
      Czy Pani Agnieszka Holland zgodnie z zasadami talmudu pali wszystkie napotkane
      kopie Nowego Testamentu? Czy z tego powodu nie miala okazji dowiedziec sie,
      czemu w filnie nie ma sceny wyganiania przekupniow ze swiatyni?
    • Gość: |v|rowa Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: 134.174.110.* 11.04.04, 02:53
      "Jak czuliby się katolicy, ci, którzy są uczuciowo związani z historią Kościoła,
      gdyby jacyś husyci (...) zrobili film o śmierci Husa przedstawiający ojców
      soborowych jako bezwzględnych okrutników, którzy podstępnie Husa chwytają,
      oskarżają o herezję i w wyniku rozprawy skazują na stos? Następnie przez wiele
      minut, sekunda po sekundzie, pokazywano by cierpienie człowieka palonego na
      stosie, ból umierającego, skwierczenie ciała".

      Pomyslalbym sobie, ze kilka stuleci temu jacys ludzie zmasakrowali w imie tego,
      w co akurat w danej chwili wierzyli, inna osobe. Na pewno nie pomyslalbym sobie,
      ze film jest antykatolicki.

      A przeciez, miedzy katolicyzmem czasow Husa, a czasami obecnymi jest o wiele
      mniejsza przepasc niz miedzy judaizmem Faryzeuszy i Saduceuszy a obecnym (nie
      istnial na przyklad wtedy Talmud w obecnym ksztalcie).

      Ja film obejrzalem i moge stwierdzic, ze mi sie podobal. Naprawde.

      Film zrobiony jest doskonale technicznie, dopracowany w kazdym szczegole, aby
      poruszal najglebsze emocje, tchnie oryginalnoscia, a okrucienstwo (choc moze
      nieco zbyt wyraziste) jest w nim tylko srodkiem przekazu, a nie celem samo w
      sobie. I naprawde mysle, ze jest to film oskarowy. W porownaniu do wielu po
      filmow, ktore dostaja Oskary, ten film blyszczy wieloma zaletami. Oczywiscie nie
      spodziewam sie, aby Oskara dostal - pozostajac daleko od spiskowej teorii
      dziejow, nie musze wspominac wyznawcy jakiej religii stworzyli Hollywood i
      Akademie Filmowa. I jako tacy maja prawo decydowac, komu przyznac swoja
      nagrode,a komu nie. Mysle jednak, ze "Pasja" doczeka sie Zlotego Globu.
      • Gość: Kemar Trybuna Ludu IP: *.ne.client2.attbi.com 11.04.04, 05:06
        Artykul godny "Trybuny Ludu". I do tego nie pierwszy. Argumentacja na poziomie
        _ "a wy bijecie murzynow". Film zostal skrytykowany zanim powstal. Pobil
        rekordy ogladalnosci. Jeszce nie spotkalem nikogo komu film sie nie podobal.
        I w dalszym ciagu jest nie dobry. Artykulik kiepsciutki i chyba ciut
        schizofreniczny. Tak jak cala durna zwawa wokol naprawde dobrego filmu.
    • Gość: kadi Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.proxy.aol.com 11.04.04, 05:15
      Bylby to jeszcze jeden z artykulow przyszywajacych brode temuu wybitnemu
      obrazowi ktory wzruszyl tyle ludzi, gdyby nie skandaliczny tytul. Protokoly?!
      Jak tych z medrcow Syjonu? Powiedzmy szczerze, ze film o Chrystusie jako
      zbawicielu jest przeciw temu w co wierza Zydzi takze kazda ich ocena nie moze
      byc obiektywna.
    • Gość: Rybinka Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie h IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.04.04, 05:16
      Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie hasła o pseudotolerancji.
      Tolerancja nie wynika z niewiedzy o zbrodni, jakiej dopuścili się żydzi i
      rzymianie, ale pojawia się na przekór tej zbrodni która była faktem.
      Tylko że zbrodniarz musi wyznać swoje winy. My mu wybaczymy, ale dopóki on sam
      nie wyzna win będzie żył w ciągłym strachu i podejrzliwości, że ktoś chce mu
      coś złego wypomnieć. Sam sobie robi krzywdę.

      >Poncjusz Piłat jest - nawet w większym stopniu niż w Ewangeliach - człowiekiem
      >pełnym dobrych chęci, ale tchórzliwym, bojącym się Kajfasza, który (...) może
      >rozpocząć powstanie. Historycznie jest to kompletny nonsens".

      Bzdura. Prawda jest taka, że pan Piłat starał się Jezusa uwolnić. Ale Żydzi mu
      zagrozili, a on będąc słabego ducha się przestraszył. Taka jest prawda.
      Nawet dziś lewaccy Europejczycy gotowi są wejść w dupę muzułmanom, aby ich
      tylko nie denerwować, bo może będzie jakiś terror. To samo zrobił Piłat wobec
      Żydów i groźby terroru z ich strony.
      Nie ważne czy żydowskie groźby były realne, czy nie - ważne, że brzmiały
      wiarygodnie i on w nie uwierzył.
      Europa poświęca mordowanych chrześcijan w Sudanie, by nie denerwować muzułmanów
      z Sudanu, albo mordowanych tybetańczyków w Tybecie by nie denerwować Chin. To
      jest to samo, a nawet gorzej bo Europa nawet nie stara się udawać, że cos robi
      w tej sprawie, a ofary mordów idą w miliony.

      >Pytanie, które ciągle wraca w debacie o "Pasji", to: czy film nie jest
      >przypadkiem objawem (hollywoodzkiej) fascynacji przemocą właściwej
      >współczesnej kulturze masowej?

      Debilizm. Ta fascynacja istnieje tak długo jak istnieje ludzkość. Pan
      Darmosławski nie potrafi myśleć, tzn. nie potrafi zdjąc klapek z mózgu i
      dostrzec czegoś poza horyzontem, który sobie założył do pisania tekstu.
      Wynika to z tchórzostwa i braku odwagi do przyznania, że źródła tego gówna są w
      każdym - muzułmaninie, żydzie, chińczyku, sudańczyku, buddyście konfucjaniście,
      masaju, palestyńczyku....
      Dla każdego zawsze winni są inni oni, to wstrętne hollywood, to wstrętne USA...
      W nas tej fascynacji nie ma może sobie powiedzieć każdy inny.

      >Koncentrowanie się na okrucieństwie męki Chrystusa istotnie należy do tradycji
      >chrześcijańskiej i sztuki sakralnej - tyle że z tą tradycją Kościół dawno się
      >pożegnał.

      Chrześcijaństwo to nie jest kościół, a fakty to nie tradycja.

      >Wolno chyba postawić hipotezę, że "Pasja" nie jest bynajmniej manifestem
      >religijności współczującej, wyrozumiałej, lecz religijności ludzi twardych,
      >mających misję bezkompromisowej walki ze Złem. Katolicyzm wojujący? Jeśli tak,
      >to z kim i z czym? I dlaczego teraz, w czasach - zdawałoby się - królującej
      >tolerancji, względnie pokojowego współistnienia "boskiego" i "cesarskiego",
      >przynajmniej w świecie Zachodu?

      Co ma do tego katolicyzm??? Katolicyzm ze swoimi świętymi (nowe nazwy na
      dawnych bogów i duchy opiekuńcze), kadzidełkami, kapłanami ceremonii to czysta
      magia i szamanizm. Nie ma on nic wspólnego z chrześcijaństwem.
      Co do "wojowania" to w świecie konsumujących lewaków, każdy kto ma swoje
      ustalone poglądy od razu staje sie "wojujący". No to tym gorzej dla lewaków,
      którzy poglądów nie mają żadnych i nikomu jeszcze na świecie nie pomogli.

      >Nie przypadkiem w filmie nie ma sceny wygnania przekupniów ze świątyni: w
      >kontekście jego powodzenia byłaby niesmaczna

      Durne kuriozum dziennikarskie. Nie wiedziałem, że scena wygnania kupców ze
      świątyni miała miejsce na 12 godzin przed ukrzyżowaniem. Też miał łeb ten
      Jezus, tu śmierć na karku a ten gna do świątyni, aby zdążyć z przepędzaniem
      bogu ducha winnych sprzedawców.

      >: - Czy nie jest paradoksem, że filmu o Jezusie nie można pokazać dzieciom

      Francuzi są albo nienormalni albo hipokrytyczni. A czy poszliby z całą rodzinką
      na górkę, aby podziwiać egzekucję człowieka? Pewnie, że nie.
      Ale np. posłuchać Kazania na Górze to już z rodziną dałoby się posłuchać i z
      dziećmi.
      Pieprzyć lewacki francuski episkopat. Są w życiu momenty dla dzieci i są
      momenty nie dla dzieci.
      Paradoksalny jest tylko francuski umysł.

      >Zimnej krwi po obejrzeniu „Pasji” nie potrafił natomiast zachować Szewach
      >Weiss, były przewodniczący Knesetu i były ambasador Izraela w Polsce, ocalony
      >z Holocaustu. „Mit o Żydach zabójcach Jezusa był najtragiczniejszym źródłem
      >antysemityzmu przez dwa tysiąclecia. »Pasja « to powrót do antysemityzmu
      >najbardziej brudnego i prymitywnego. Widzimy tam sceny potwierdzające okropne
      >kłamstwo, że to Żydzi zamordowali Jezusa. Jezus był przecież stuprocentowym
      >Żydem i wyrósł na obyczajach i tradycjach żydowskich. Tymczasem Izrael był w
      >tamtych czasach pod panowaniem rzymskim i to Piłat skazał Jezusa na śmierć

      Po pierwsze w tamtych czasach nie było żadnego Izraela, była tylko PALESTYNA.
      Po drugie ta Palestyna pod Rzymianami, to jak Irak pod amerykanami.
      Jak widać Irakijczycy grożą powstaniami i czasem kogoś morduję, więc czasem USA
      idą na ustępstwa. Tak samo grozili i mordowali Żydzi, a Rzym szedł na
      ustępstwa. W Palestynie też byli żydowscy bojówkarze, tak jak dziś są
      muzułmańscy w Iraku.

      Czytałem też ostatnio, że Jezus nie koniecznie musiał być 100 procentowym
      żydem, bo był z Galilei. Ale tu nikt nic nie wie na pewno.
      W każdym razie Bóg Jezusa, to nie jest krwiożerczy Jahwe Żydów. To jest spora
      różnica. Bardziej mi tu pasuje jakiś humanistyczny wpływ Grecji.

      >W sedno pytania, czy film Gibsona zawiera wirusy antysemityzmu, trafia -
      >według mnie - współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów Stanisław
      >Krajewski. "Jak czuliby się katolicy, ci, którzy są uczuciowo związani z
      >historią Kościoła, gdyby jacyś husyci (...) zrobili film o śmierci Husa
      >przedstawiający ojców soborowych jako bezwzględnych okrutników, którzy
      >podstępnie Husa chwytają, oskarżają o herezję i w wyniku rozprawy skazują na
      >stos?

      A co zrobił ten pan dla ludzkości???
      Na krzyżach umierały tysiące ludzi, ale nie ważne w tym wypadku jest jak, tylko
      kto...
      Pan Hus nie ma żadnego znaczenia, więc i filmó się o nim nie robi.

      • Gość: Wlodek Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 11.04.04, 08:22
        Gość portalu: Rybinka napisał(a):
        (...)
        > W każdym razie Bóg Jezusa, to nie jest krwiożerczy Jahwe Żydów.

        Rewelacja! Okazuje sie, ze nie ma jednego jedynnego Boga. Bogow jedynnych jest
        dwoch: jeden - krwiozerczy Bog Zydow; drugi - pelen milosierdzia Bog-ojciec
        Chrystusa.
        • Gość: Rybinka Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.04.04, 15:51
          Bogowie to tylko kreacja ludzkich umysłów. Zatem można by rzec, że taki bóg
          jakie społeczeństwo, które go stworzyło...


          • Gość: Janek Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.qc.sympatico.ca 11.04.04, 19:26
            Piszesz:"Bogowie to tylko kreacja ludzkich umysłów. Zatem można by rzec, że
            taki bóg jakie społeczeństwo, które go stworzyło... "
            Tutaj bym sie nie zgodzil; wyobrazenia o Bogu sa kreacja ludzkich umyslow. BOG
            JEST BYL I BEDZKIE I NIKT NIE WIE I NAWET NIGDY NIE BEDZIE SOBIE W STANIE
            WYOBRAZIC JAKI BOG NAPRAWDE JEST, BOG TO NIE COS ALBO KTOS.
            Reszta calkiem calkiem.
            • Gość: Rybinka Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.04.04, 05:23
              No właśnie. To nie bóg / allah każe muzułmańskim terrorystom mordować, tylko
              muzułmańscy terroryści tworzą taki wizerunek boga, który będzie pasował do ich
              krwawych zapędów. Tak bóg jakie społeczeństwo, znaczy się chodzi o wizerunek,
              bo jaki on jest to nikt nie wie.

              Żydzi jak to zresztą widać w Starym Testamencie byli raczej krwawym i
              morderczym plemieniem, stąd ich wyobrażenie boga jako krwawego bóstwa, które
              innych zabija a im daje pełne zwycięstwo. Wystarczy wspomnieć holocaust na
              Egipcjanach.

              Grecy mieli bardziej humanistyczne wyobrażenie bogów i to wyobrażenie wywarło
              wpływ na wizerunek boga, o którym mówił Jezus.
              Zresztą aby apostołowie mogli z powodzeniem prowadzić pracę misyjną wśród pogan
              musieli podać taki wizerunek, jaki był do przełkniecia dla tych ludów.

              Żydzi oczekiwali Boga-Mściciela albo Boga-MordercyPogan, a tymczasem Jezus
              zaproponował Boga_Miłość. To coś czego żydzi nie potrafili pojąć.

              OK, są wyjątki chlubne, ale nawet w katolickiej Polsce są ludzie przyjmujący
              islam, zaś w krajach muzułmańskich niektórzy przyjmuja chrześcijaństwo. Wyjątki
              potwierdzają regułę...


              • Gość: Janek Wyglada mi na to ze sie ze mna zgodziles. IP: *.qc.sympatico.ca 12.04.04, 17:57
    • Gość: clim Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 06:18
      Oglądałem wczoraj tj. w Wielką Sobotę.Przykro mi o tym pisać.Ten film to tania
      jatka dla niedojrzałych,dla fanatyków,dla pozbawionych dobrego smaku
      ludzi.Kiczowate chwyty-HORYWOOD.Ten film został ulepiony z płytkiego
      amerykańskiego myślenia,pozbawiony duchowości ma działać na tłumy niczym
      bat.Ewangelia wg św.Mela jest klęską katolicyzmu a nie jego triumfem.

    • Gość: chester Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.austin.rr.com 11.04.04, 06:45
      Jako ateista szanuje poglady wszystkich stron. Jak bylem malym chlopcem
      bawilismy sie w Krzyzakow (lata 60-te). Obawiam sie, ze dzieci zaczna sie
      bawic "w Jezusika" i jak pierwsza ofiara biczowania trafi do szpitala, to pozew
      przeciwko tworcom filmu bedzie nieunikniony. Film jest dozwolony dla dojrzalej
      publicznosci, przynajmniej u nas w Teksasie, pomimo wszystko na pokazach
      znajduje sie cala masa dzieci, wiele z nich moze obrocic obraz kinowy w
      rzeczywisty.
      • Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:53
        ty jestes w teksasie ja jestem w NY i sadze ze masz niepokolei w lepetynie
    • Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:49
      a kto pyta dupka kwasniewskiego o przeszlosc i poglady jego ojca, cholernego
      kata z UB komuche !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:51
      ale twoim dzieciom z pewnoscia mozna pokazywac mozg na scianie i obrzydliwe
      sceny z kryminalow i zdegenerowanych filmow jakie na codzien sa podawane na
      talerzu przez kino amerykanskie
      i baby z golymi tylkami i inne idiotyzmy
      i wtedy nie protestujesz ze sie zle dzieje
      tylko jak ktos pokaze jak naprawde wygladala meka Chrystusa to sie oburzasz
      jestes BURAK i tyle
      spojrz na to co mowisz
    • Gość: george Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:01
      Rozmowa z ks. prof. dr. hab. Waldemarem Chrostowskim, wybitnym biblistą z
      Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, konsultorem Rady
      Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, autorem opracowania
      polskiej listy dialogowej filmu "Pasja"

      Nie sprawdziły się obawy największych dystrybutorów filmowych jeszcze przed
      premierą skazujących film Mela Gibsona na porażkę. "Pasja" bije wszelkie
      rekordy kinowe. Mimo niewątpliwego sukcesu z takim samym zapałem, z jakim
      starano się niejako narzucić ludziom negatywną opinię na temat filmu jeszcze
      przed jego wejściem na ekrany, również dziś nie zaprzestano wobec "Pasji" i
      Gibsona obelg, pomówień i manipulacji. Co jest tego przyczyną?
      - Przyczyny trzeba szukać w szerszym zjawisku, przedstawionym bardzo wyraziście
      przez Jana Pawła II w książce "Przekroczyć próg nadziei". Ojciec Święty
      powiedział tak: "Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim [w świecie] obecna
      Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna
      anty-ewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą
      determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji. Zmaganie się o dusze
      świata współczesnego jest największe tam, gdzie duch tego świata zdaje się być
      najmocniejszy. W tym sensie encyklika 'Redemptoris missio' mówi o 'nowożytnych
      areopagach'. Areopagi te to świat nauki, kultury, środków przekazu; są to
      środowiska elit intelektualnych, środowiska pisarzy i artystów". Są to
      niezwykle mocne słowa wypowiedziane przez Papieża, który ma przecież doskonałe
      rozeznanie o świecie i o Kościele. Papieża, który bardzo często wychodzi
      naprzeciw środowiskom, o których tutaj wyraża się z ogromną powściągliwością.
      Jestem przekonany, że film "Pasja" to nie tyle powód do zarzutów i manipulacji,
      ile pretekst, który spowodował, że raz jeszcze one się ujawniły. W bliższej czy
      dalszej przeszłości wiele razy mieliśmy do czynienia z bardzo silnym sprzeciwem
      wobec Ewangelii i ewangelizacji. W naszej polskiej sytuacji różnica polegała na
      tym, że wcześniej - w okresie komunistycznym - ten sprzeciw był klarowniejszy.
      Wiadomo było, skąd wychodził i łatwiej można było zidentyfikować nie tylko
      jego "nosicieli", ale również jego mocodawców i sprawców. Łatwiej zatem było
      temu przeciwdziałać. Obecnie sprzeciw i zarzuty stawiane Ewangelii mają podłoże
      bardziej mroczne, mniej widoczne, ale powody tego stanu rzeczy są dokładnie
      takie same. Jak w przeszłości przy rozmaitych okazjach starano się osłabić
      wymowę Ewangelii, tak i teraz film ten stał się pretekstem do tego samego.

      Czy to dlatego ludziom, któ rym w powstających w Hollywood filmach jakoś nie
      przeszkadza nihilizm, gwałt, odrażająca przemoc czy bezmyślne okrucieństwo,
      przeszkadzają sceny Męki Pańskiej? Czy to dlatego modnie jest tworzyć dzieła
      antychrześcijańskie, podczas gdy prawdy o cierpieniu Chrystusa pokazywać nie
      wolno?
      - Nie ma innego wytłumaczenia niż to, że ciągle trwa sprzeciw wobec Ewangelii i
      wobec orędzia Jezusa Chrystusa. Dlatego, jeżeli ktoś próbuje to orędzie ukazać
      i jeżeli czyni to w sposób wiarygodny i przyciągający setki, tysiące czy
      miliony ludzi, musi się liczyć ze sprzeciwem.
      Karykaturalna i wymowna jest aprobata i akceptowanie rozmaitych form przemocy,
      okrucieństwa czy szydzenia z Ewangelii i z Krzyża, które mają miejsce w tych
      samych środowiskach i na łamach tych samych gazet, które krytykują "Pasję". To
      jeszcze raz pokazuje, że jako chrześcijanie musimy być bardzo ostrożni względem
      wygłaszanych stanowisk, opinii i poglądów i przyjmować je z dużą dozą
      powściągliwości. Albowiem ci, którzy je wygłaszają, często nie kierują się
      dobrą wolą i dążeniem do prawdy. Raczej prawda jest ofiarą zabiegów, jakie
      podejmują.

      Zarzuty stawiane filmowi przez organizacje żydowskie podzielają niektóre
      liberalne środowiska, zaangażowane w dialog chrześcijaństwa z judaizmem.
      Pojawiają się opinie, że chrześcijanie, którym ten film się podoba, powinni
      uderzyć się w piersi. W wywiadzie dla tygodnika "Przegląd" ks. prof. John
      Pawlikowski, przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów,
      przeprasza za "Pasję", stwierdzając, że swoim filmem Gibson podjął "próbę
      masowego zaaplikowania trucizny". Według ks. Pawlikowskiego, ci spośród
      chrześcijan, którzy nie protestują przeciw zawartej w filmie prezentacji żydów,
      rzekomo zaprzeczają nauczaniu Kościoła, zawartemu w dokumentach II Soboru
      Watykańskiego...
      - Wobec tego rodzaju opinii wypada wyrazić tylko współczucie. Nie chodzi bowiem
      jedynie o płaszczyznę historyczną i zupełne lekceważenie tego, co wydarzyło się
      prawie dwa tysiące lat temu w Jerozolimie. Chodzi również o płaszczyznę
      teologiczną, która przy takim postawieniu sprawy zostaje spłaszczona i
      wypaczona.
      Międzynarodowa Rada Chrześcijan i Żydów to organizacja, w której decydujący
      głos należy przede wszystkim do żydów oraz do tych chrześcijan, którzy są
      spolegliwi wobec żydowskiego punktu widzenia. Tego rodzaju wypowiedź
      przedstawia stanowisko żydowskie. Żydom jest ono na rękę o tyle, że zostało
      wyrażone przez chrześcijanina. Trzeba natomiast powiedzieć, że jest to
      stanowisko bardzo mocno odosobnione, także w Stanach Zjednoczonych, i
      traktowane jako swoista egzotyka historyczna i teologiczna.
      Trzeba podkreślić, że o ile po stronie żydowskiej wygłaszanie tak ryzykownych
      poglądów spotyka się z natychmiastowym przywoływaniem ich autora do porządku, o
      tyle po stronie katolickiej można je głosić dość niefrasobliwie. Znamienne, że
      nie pojawiają się one na łamach pism katolickich ani poważnych czasopism
      teologicznych, gdzie mogłyby być przedmiotem debaty teologicznej, lecz na
      łamach wysokonakładowych pism laickich, gdzie o dyskusji teologicznej nie może
      być mowy, a ewentualne głosy sprzeciwu czy sprostowania nie będą drukowane.
      Osąd, który wobec tego filmu wyraził ks. prof. John Pawlikowski, jest głęboko
      niesprawiedliwy. Trzeba jednak wiedzieć, że w innych wypowiedziach ks.
      Pawlikowski szedł jeszcze dalej, postulując "oczyszczenie" tekstu Nowego
      Testamentu z wypowiedzi, które - jego zdaniem - są antysemickie. To już jest
      bardzo bałamutna teologia, która prowadzi donikąd.

      Reżyserka Agnieszka Holland na łamach "Tygodnika Powszechnego" stwierdziła,
      że "jeżeli film będzie miał takie znaczenie, jak na to wygląda (...), może
      oznaczać powrót do najciemniejszych czasów i klęskę dwóch tysięcy lat nauki
      Chrystusa...". Krokiem wstecz w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich nazwał
      film "Pasja" włoski reżyser Franco Zeffirelli na łamach dziennika "Corriere
      della Sera". Co w atmosferze, panującej wokół tego filmu, może faktycznie
      zaważyć na dialogu katolików z żydami?
      - 1 marca br. na kilkanaście minut przed ogólnopolską premierą "Pasji" w
      Warszawie w Teatrze Narodowym przypadkowo spotkałem księdza Adama Bonieckiego,
      redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Powiedział, że 3 marca ma się
      odbyć premiera "Pasji" w Krakowie, a po premierze krakowskiej będzie dyskusja
      na temat filmu. Zapytałem, kto będzie brał w niej udział. Odpowiedział, że
      Agnieszka Holland, prof. Władysław Stróżewski, dr Stanisław Krajewski i on sam,
      czyli ks. Boniecki. Zauważyłem wtedy, że to nie będzie dyskusja, lecz
      prześciganie się w zarzutach stawianych filmowi i w krytyce "Pasji". Zwróciłem
      ks. Bonieckiemu uwagę, że nie należy tak postępować, ponieważ jest to pluralizm
      tylko dla "naszych".
      Słowa Agnieszki Holland i pozostałych rozmówców doskonale to potwierdzają.
      Jeśli o nią chodzi, obserwuję jej działalność od kilkunastu lat. Mam wrażenie,
      że najpierw z problematyki religijnej, a potem żydowskiej uczyniła
      swoisty "wytrych" do świata kina i kultury. Podczas dyskusji w Krakowie
      Agnieszka Holland wyraziła się bardzo dosadnie, mówiąc o Jezusie
      jako "skrwawionym pulpecie". Musiało to być dosadne nawet dla
      redaktorów "Tygodnika Powszechnego", skoro w wersji drukowanej zaniechali tego
      wyraże
      • Gość: cd wywiadu Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:03

        Słowa Agnieszki Holland i pozostałych rozmówców doskonale to potwierdzają.
        Jeśli o nią chodzi, obserwuję jej działalność od kilkunastu lat. Mam wrażenie,
        że najpierw z problematyki religijnej, a potem żydowskiej uczyniła
        swoisty "wytrych" do świata kina i kultury. Podczas dyskusji w Krakowie
        Agnieszka Holland wyraziła się bardzo dosadnie, mówiąc o Jezusie
        jako "skrwawionym pulpecie". Musiało to być dosadne nawet dla
        redaktorów "Tygodnika Powszechnego", skoro w wersji drukowanej zaniechali tego
        wyrażenia...
        W "debacie" na temat "Pasji", która odbyła się w Krakowie, wszyscy jej
        uczestnicy mieli jednakowe zdanie. Cała rozmowa miała to do siebie, że
        najostrzej przeciw filmowi występował ks. Adam Boniecki, a inni jak gdyby go
        łagodzili. Jest to bardzo częsta metoda, która odzwierciedla również stan
        stosunków chrześcijańsko-żydowskich. Żydzi szukają do rozmowy takich
        chrześcijan, którzy nie tylko będą "otwarci" na ich stanowisko i punkt
        widzenia, ale nawet pójdą dalej niż oni po to, żeby później strona żydowska
        mogła to stanowisko łagodzić.
        Stwierdzenie Franco Zeffirellego, że film "Pasja" jest krokiem wstecz w
        stosunkach chrześcijańsko-żydowskich, uważam za nieuzasadnione. Relacje
        międzyreligijne mają to do siebie, iż muszą być oparte na prawdzie, na
        realizmie i muszą spełniać konkretne cele: chrześcijanie dzięki tym relacjom
        powinni być lepszymi chrześcijanami, a żydzi lepszymi żydami. Tymczasem w
        stosunkach chrześcijańsko-żydowskich - nie tylko w Polsce, ale w całej Europie
        i świecie - jest bardzo poważny impas. Zaistniał on nie wskutek filmu, ale
        wskutek bardzo dramatycznego rozwoju sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie,
        a także wskutek tego, że dialog został upolityczniony i zideologizowany.
        Atmosfera wokół "Pasji" jedynie odsłania pokłady nieufności, uzewnętrzniające
        się rownież przy innych okazjach.

        Rabin Marvin Hier, założyciel nowojorskiego Centrum Szymona Wiesenthala,
        stwierdził: "Nie możemy pogodzić się z tym, że Mel Gibson wedle własnego
        widzimisię wypacza przekaz Ewangelii...". Czy nie wydaje się Księdzu
        Profesorowi rzeczą dziwną, że w sporze wokół "Pasji" środowiska żydowskie
        sięgają w argumentacji po Ewangelie, Katechizm Kościoła Katolickiego czy
        dokumenty Soboru Watykańskiego II?
        - Jest to dziwne i bardzo znaczące. Świadczy o tym, iż soborowe oraz posoborowe
        dokumenty Kościoła bywają instrumentalizowane dla osiągnięcia tych celów i
        korzyści, które z relacjami chrześcijańsko-żydowskimi wiąże strona żydowska.
        Paradoksem i swoistą ironią jest to, że żydzi przypominają katolikom dokumenty
        kościelne. Przypominają jednak wybiórczo i tylko to, co się im podoba.
        Przypominają nie tekst dokumentów, ale ich własną interpretację lub
        interpretacje tych katolików, którzy idą po ich linii.
        W kontekście "Pasji" okazało się, że bardzo wiele opinii i poglądów,
        wygłaszanych niegdyś w Ameryce, a teraz również w Polsce, ma swoje źródło w
        biuletynach i w wypowiedziach żydowskiej Ligi B'nei-Brith. Tylko ci, którzy idą
        po linii tych wypowiedzi, mieliby w dialogu rację. To znowu odsłania głębszy
        problem: żydzi twierdzą, że chcą rozmawiać z chrześcijanami, ale jednocześnie
        dobierają sobie rozmówców, wskutek czego uczciwy dialog nie ma szansy
        powodzenia.
        W przypadku "Pasji" doskonale widać, że rozłam w ocenach filmu nastąpił na
        długo przed jego wejściem na ekrany. Wyraźnie widać w Polsce środowiska, które
        od początku - i później konsekwentnie - są przeciwne temu filmowi. Należy do
        nich m.in. środowisko "Tygodnika Powszechnego", a także związane z nim
        środowiska KIK-u oraz laickie środowisko "Polityki", "Wprost", "Newsweeka" - to
        widać klarownie. Jednolitość opinii i stanowisk sprawia, iż "Tygodnik
        Powszechny" jest uznawany za weekendowe wydanie "Gazety Wyborczej", aczkolwiek
        podtytuł głosi "katolickie pismo społeczno-kulturalne", co wprowadza wielu
        ludzi w błąd. Myślę jednak, że czytelnicy coraz lepiej zdają sobie sprawę z
        tego, iż poglądy wygłaszane w gazetach trzeba przyjmować krytycznie.

        Na łamach "Gościa Niedzielnego" prof. Maria Braun-Gałkowska z Katolickiego
        Uniwersytetu Lubelskiego stwierdziła: "(...) Część widzów pójdzie zapewne na
        film, kierując się uczuciami religijnymi, ale trzeba pamiętać, że film jest
        sprzeczny z naszą religią. (...) Ukazywanie śmierci Jezusa bez przedstawienia
        Jego nauki o miłości i przebaczeniu, z pominięciem zmartwychwstania i
        oczekiwania na powtórne Jego przyjście, jest zaprzeczeniem naszej wiary...".
        - Nie mam pojęcia, czy pani profesor wygłosiła tego rodzaju pogląd przed
        obejrzeniem tego filmu, czy też, oglądając go, widziała zupełnie coś innego,
        niż widzą miliony widzów, bo nie dopuszczam myśli, że świadomie wypacza jego
        zawartość i przesłanie. Tytuł filmu po angielsku brzmi "The Passion of Christ",
        czyli "Męka Chrystusa". U nas został spolszczony jako "Pasja", przede wszystkim
        po to, by uniknąć nadużywania zwrotu "Męka Chrystusa" i powtarzania go w
        rozmaitych kontekstach, które mogłyby go narazić na szwank. Tematem filmu jest
        przebieg Męki Chrystusa oraz jej znaczenie. To znaczenie zostało ukazane w
        kontekście całego życia Jezusa. Film kończy się nawiązaniem - i to bardzo
        wyraźnym - do Zmartwychwstania. Chrześcijaństwo jest religią paschalną, tak
        samo jak jest religią pasyjną. Jednego i drugiego wymiaru chrześcijaństwa nie
        można od siebie oderwać, bo warunkiem Paschy jest Pasja, czyli Męka i Śmierć
        Chrystusa. Gdyby Chrystus prawdziwie nie cierpiał i nie umarł, to
        zmartwychwstanie byłoby pustym słowem.
        Pani profesor chciałaby najwidoczniej oglądać jakiś inny, własny film. To, co
        uczynił Mel Gibson, jest dokonaną w perspektywie historycznej i w perspektywie
        wiary chrześcijańskiej próbą rekonstrukcji ostatnich kilkunastu godzin
        ziemskiego życia Jezusa. Ta rekonstrukcja została dokonana w blasku
        Zmartwychwstania. Widzimy to od owego księżyca, który na początku "Pasji" nie
        pozostawia wątpliwości, że chodzi o Noc Paschalną, aż po pusty grób, którego
        motyw kończy cały film.

        W przypadku "Pasji" niektórzy dopatrzyli się obwiniania Żydów za śmierć
        Chrystusa, jeszcze zanim obejrzeli film. Po obejrzeniu potraktowali go równie
        surowo, tym razem zarzucając Gibsonowi nadmierne eksponowanie przemocy. Podczas
        wspomnianej przez Księdza Profesora dyskusji, zorganizowanej przez
        redakcję "Tygodnika Powszechnego", wyrażono opinię, że "Pasja" nie posiada
        walorów artystycznych, nadmiernie epatuje przemocą i może wypaczyć przesłanie
        Chrystusa. Profesor Władysław Stróżewski zwrócił uwagę na "bezinteresowne
        okrucieństwo", które "nie było uzasadnione historycznie". Jego
        zdaniem, "autentycznego chrześcijańskiego przesłania w tym filmie nie ma". Czy
        film Gibsona rzeczywiście może "wypaczyć przesłanie Chrystusa"?
        - Czasami mam wrażenie, że jesteśmy zmuszani do tego, by oglądać i zapamiętać
        ten film wyłącznie od strony zarzutów, zastrzeżeń czy rozmaitych fobii, które
        różni ludzie w sobie noszą. Pierwsze szły po linii zarzucania filmowi
        antysemityzmu, a antysemityzm miałby pochodzić stąd, że obwinia on żydów o
        śmierć Jezusa. Trzeba jasno powiedzieć: byli żydzi, którzy są odpowiedzialni za
        śmierć Jezusa, podobnie jak byli poganie czy Rzymianie, którzy są
        odpowiedzialni za śmierć Jezusa. Ktoś bowiem żądał wyroku śmierci, ktoś się
        tego wyroku domagał, ktoś krzyczał: "Ukrzyżuj Go!", ktoś ten wyrok śmierci
        zatwierdził i wreszcie ktoś go wykonał. Nie można tego wszystkiego
        bagatelizować, wypaczać ani przemilczać. Osobną natomiast sprawą jest kwestia
        teologicznej odpowiedzialności. Kościół uczy, że wszyscy jesteśmy
        odpowiedzialni za śmierć Jezusa. Wszyscy, a więc - raz jeszcze to podkreślam -
        także żydzi. Bo w niektórych wypowiedziach prasowych sugerowano, iż
        odpowiedzialni za śmierć Chrystusa są chrześcijanie, którzy w zbawczą wartość
        tej śmierci wierzą, podczas gdy inni mieliby być z tej odpowiedzialności
        zwolnieni. To nam pokazuje, do jakiego s
        • Gość: cd bo gazeta ucina Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:06
          To nam pokazuje, do jakiego stopnia teologia może być przedmiotem manipulacji.
          Jeżeli chodzi o sprawę okrucieństwa, to przecież tematem tego filmu jest
          cierpienie, męka i śmierć. Wyjątkowość polega na tym, że kilkanaście godzin
          pokazano na dwugodzinnym filmie, zatem możliwość skrótów z przedstawianiem
          cierpienia była stosunkowo niewielka. Szczególnie wyrazista jest scena
          biczowania. Myślę, że po tym filmie chrześcijanie, a także inni ludzie
          przekonali się, na czym naprawdę polegało rzymskie biczowanie. Nie chodzi o to,
          by epatować się tym cierpieniem, by je nadmiernie podkreślać i eksponować. Lecz
          z drugiej strony pobożność katolicka ma charakter pasyjny. Zarzuty, które to
          lekceważą, lekceważą nie tylko świadectwo Ewangelii, ale również dwa tysiące
          lat tradycji Kościoła oraz fakt, że mamy nabożeństwa, litanie, a nawet
          zgromadzenia i zakony, które czczą Krew Jezusa, Najświętsze Oblicze Jezusa oraz
          Mękę Jezusa. Dla chrześcijanina ważne jest to, że Syn Boży za nas cierpiał
          rany. Stąd mówienie, że film wypacza "autentyczne chrześcijańskie przesłanie"
          jest - mówiąc najłagodniej - twierdzeniem "na wyrost". W filmie wielokrotnie
          przytaczane są słowa Jezusa z Ostatniej Wieczerzy, z Kazania na Górze, słowa o
          konieczności miłowania nieprzyjaciół. Nie wiem, jak to się dzieje, że część
          widzów - na szczęście nieliczna - jakby ich nie widzi, a może po prostu nie
          chce ich słyszeć. Może są starannie przemilczane dlatego, że przyjęta została
          logika, zgodnie z którą film od początku do końca zasługuje wyłącznie na
          krytykę i rezerwę.

          Jest jeszcze jeden zarzut. W gazecie "Los Angeles Times" można było przeczytać,
          że "celem Gibsona jest zdobycie sławy i przypomnienie światu o istnieniu
          licznych grup integrystów katolickich". Z kolei Stanisław Krajewski,
          współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, na
          łamach "Rzeczpospolitej" sugeruje, że film Gibsona "najwyraźniej odpowiada na
          jakieś istotne potrzeby niektórych ludzi"... Również w tygodniku "Wprost"
          krytyk filmowy Tomasz Raczek usiłuje dowieść, że "w tym całym zamieszaniu nie
          chodzi wcale o film, czyli o dzieło sztuki, lecz o socjologiczno-biznesową
          transakcję". Jego zdaniem, film jest manipulacją. Uważa ponadto, że zamiast
          prawdy pokazano wyszukaną masakrę, która ma na celu "nas jeszcze bardziej
          przestraszyć, skłócić i zamknąć na racje ludzi innych kultur i religii...".
          - Nie utożsamiam się ze słowami Tomasza Raczka, który wypowiada się w liczbie
          mnogiej, ponieważ nie czuję się ani przestraszony, ani skłócony, ani zamknięty
          na racje innych ludzi i religii. Tego rodzaju opinie, jak sądzę, więcej mówią o
          wygłaszających je niż o samym filmie, który jest pretekstem do ich wygłaszania.
          Ostrzeżenia przed "integrystami katolickimi" mają raczej odwrócić uwagę od
          ostrzeżeń przed integrystami żydowskimi, choć to oni stanowią we współczesnym
          świecie większy problem. Doskonale widzimy, co dzieje się w Izraelu, na terenie
          Autonomii Palestyńskiej, na Bliskim Wschodzie, gdzie sytuacja polityczna jest
          szalenie zaogniona. Ale zamiast mówić o realnych problemach, są podsuwane
          problemy urojone i obwinia się katolików o winy, których nie popełnili.
          Film - jak to powiedział Stanisław Krajewski - faktycznie "odpowiada na jakieś
          istotne potrzeby niektórych ludzi". Tylko mamy tu na uwadze inne potrzeby niż
          te, które nam przypisuje pan Krajewski. Poza tym nie chodzi o małą grupę ludzi,
          ale o miliony katolików oraz chrześcijan innych wyznań. Naszą potrzebą jest
          przede wszystkim powrót do Jezusa Chrystusa, do poznania Go oraz do poznania
          okoliczności Jego Męki i Śmierci, do poznawania Jego nauczania, także tego,
          które dotyczy miłości nieprzyjaciół, oraz do pogłębiania naszej wiary. Naszą
          potrzebą - w najpełniejszym tego słowa znaczeniu - jest powrót do źródeł, czyli
          do Ewangelii. A ponieważ ten powrót odbywa się w określonym kontekście
          historycznym, geograficznym, religijnym, psychologicznym, społecznym, to
          przywołuje rozmaite elementy duchowego i religijnego krajobrazu Ziemi Świętej z
          I wieku.
          Zatem nie o "katolicki integryzm" tutaj chodzi, bo tego rodzaju zarzuty
          odbywają się na zasadzie "łapaj złodzieja". Zamiast mówić o rzeczywistych
          problemach i je rozwiązywać, odwraca się uwagę od tego, co jest naprawdę
          zagrożeniem.

          W wielu polskich środkach społecznego przekazu z jednej strony eksponuje się
          ich negatywne opinie o "Pasji", z drugiej zaś umiejętnie skrywa się opinie
          pozytywne. Czy nie wygląda na to, że film Gibsona wywołał reakcję ukazującą
          prawdziwe poglądy tzw. elit?
          - Film stał się kolejnym pretekstem do ujawnienia się rzeczywistych zapatrywań
          na temat tradycji chrześcijańskiej oraz tolerancji i dialogu religijnego. Można
          odnieść wrażenie, że tzw. elitom grunt umyka spod nóg z tej przyczyny, że
          przestały być wiarygodne. One próbowały kształtować sytuację w Polsce w latach
          90., także w zakresie teologicznym i religijnym. Dzisiaj już nie ma ogłaszanych
          list tzw. autorytetów moralnych, które, jak pamiętamy, często pojawiały się na
          pierwszej lub drugiej stronie wysokonakładowych dzienników. Tzw. elity czują
          się niepotrzebne i osamotnione i dlatego przypominają o swoim istnieniu w
          sytuacjach dość karkołomnych, czasami wręcz śmiesznych, a nawet żałosnych.
          Pamiętajmy, że w Polsce do tej pory film "Pasja" obejrzały ponad trzy miliony
          ludzi. Przeważają na pewno ci, dla których ten film jest wielkim zbudowaniem i
          drogą do nawrócenia, sposobem na poznawanie tego, co wydarzyło się w Wielki
          Czwartek i w Wielki Piątek w Jerozolimie. Natomiast głos nielicznych, ale
          głośnych bądź wpływowych przedstawicieli tzw. elit nie jest tu znaczący.
          Wypowiadając się w sposób lekceważący wrażliwość chrześcijańską, sami
          przyczyniają się do własnej izolacji.

          W wywiadzie dla sieci telewizyjnej ABC Mel Gibson stwierdził, że ludzie, którzy
          stawiają filmowi wszystkie wspomniane wyżej zarzuty, tak naprawdę mają kłopot z
          Ewangelią. "Chętnie by ją przepisali, zmienili lub przenieśli z Ziemi Świętej
          do jakiegoś innego kraju..." Czy nie w tym właśnie tkwi problem? Czy nie
          przypomina to trochę sytuacji sprzed 2000 lat, gdy wielu ludzi było
          przekonanych, iż za sprawą kamienia grobowego pozbyli się Chrystusa, a tu - jak
          grom z jasnego nieba - spadła na nich wiadomość, iż Ukrzyżowany ma się wśród
          nich znowu pojawić? Wtedy wymyślono pogłoskę: zmartwychwstania nie było, ciało
          Chrystusa wykradli Jego uczniowie, a całą tę historię wymyślili ci, którzy
          tęsknią do Wybawiciela... Czy i dziś nie mamy do czynienia z owymi opisanymi
          przez św. Mateusza przekupnymi strażnikami, którzy "wzięli pieniądze i uczynili
          tak, jak ich pouczono"?
          - Niestety, te cierpkie słowa z Ewangelii św. Mateusza i dzisiaj są głęboko
          prawdziwe. Również dzisiaj są ludzie, którzy za jakieś mniejsze lub większe
          pieniądze gotowi są powielać "prawdy" najrozmaitsze, bez oglądania się na
          konsekwencje wszystkiego, co to sprawia. Trzeba dodać, że jednym ze
          sposobów "penetracji" i oddziaływania w Kościele jest forsowanie filosemityzmu.
          Tymczasem filosemityzm może być w swoich skutkach i konsekwencjach równie
          niebezpieczny i niszczycielski jak antysemityzm. Widać doskonale, że w procesie
          dialogu między chrześcijanami a żydami główną przeszkodę stanowią ci, którzy
          chcą się żydom podobać. Niestety, tylko sporadycznie pojawiają się żydzi,
          którzy chcieliby się podobać chrześcijanom, a ich wpływy nie są wielkie.
          Filosemici - trzeba to jasno i odważnie powiedzieć - mają jednak określone
          korzyści ze swego stanowiska, co widać także w Polsce. Spośród redaktorów i
          autorów piszących z pozycji filosemickich bardzo wielu znajduje swe miejsce w
          dyplomacji, na placówkach zagranicznych i wszelkiego rodzaju delegacjach, teraz
          także w Brukseli... Niektórzy traktują to więc jako pewnego rodzaju trampolinę
          do kariery. Nie chodzi już tylko o poprawność polityczną, ale o
          przeświadczenie, że pisanie tego, co się żydom podoba,
          • Gość: cd wywiadu z ks. P Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:08


            W wywiadzie dla sieci telewizyjnej ABC Mel Gibson stwierdził, że ludzie, którzy
            stawiają filmowi wszystkie wspomniane wyżej zarzuty, tak naprawdę mają kłopot z
            Ewangelią. "Chętnie by ją przepisali, zmienili lub przenieśli z Ziemi Świętej
            do jakiegoś innego kraju..." Czy nie w tym właśnie tkwi problem? Czy nie
            przypomina to trochę sytuacji sprzed 2000 lat, gdy wielu ludzi było
            przekonanych, iż za sprawą kamienia grobowego pozbyli się Chrystusa, a tu - jak
            grom z jasnego nieba - spadła na nich wiadomość, iż Ukrzyżowany ma się wśród
            nich znowu pojawić? Wtedy wymyślono pogłoskę: zmartwychwstania nie było, ciało
            Chrystusa wykradli Jego uczniowie, a całą tę historię wymyślili ci, którzy
            tęsknią do Wybawiciela... Czy i dziś nie mamy do czynienia z owymi opisanymi
            przez św. Mateusza przekupnymi strażnikami, którzy "wzięli pieniądze i uczynili
            tak, jak ich pouczono"?
            - Niestety, te cierpkie słowa z Ewangelii św. Mateusza i dzisiaj są głęboko
            prawdziwe. Również dzisiaj są ludzie, którzy za jakieś mniejsze lub większe
            pieniądze gotowi są powielać "prawdy" najrozmaitsze, bez oglądania się na
            konsekwencje wszystkiego, co to sprawia. Trzeba dodać, że jednym ze
            sposobów "penetracji" i oddziaływania w Kościele jest forsowanie filosemityzmu.
            Tymczasem filosemityzm może być w swoich skutkach i konsekwencjach równie
            niebezpieczny i niszczycielski jak antysemityzm. Widać doskonale, że w procesie
            dialogu między chrześcijanami a żydami główną przeszkodę stanowią ci, którzy
            chcą się żydom podobać. Niestety, tylko sporadycznie pojawiają się żydzi,
            którzy chcieliby się podobać chrześcijanom, a ich wpływy nie są wielkie.
            Filosemici - trzeba to jasno i odważnie powiedzieć - mają jednak określone
            korzyści ze swego stanowiska, co widać także w Polsce. Spośród redaktorów i
            autorów piszących z pozycji filosemickich bardzo wielu znajduje swe miejsce w
            dyplomacji, na placówkach zagranicznych i wszelkiego rodzaju delegacjach, teraz
            także w Brukseli... Niektórzy traktują to więc jako pewnego rodzaju trampolinę
            do kariery. Nie chodzi już tylko o poprawność polityczną, ale o
            przeświadczenie, że pisanie tego, co się żydom podoba, pozwala odnieść
            konkretne korzyści. Na szczęście, jest to na tyle widoczne, iż ludzie to widzą
            i wyciągają z tego wnioski.

            Dziękuję za rozmowę.
            Sebastian Karczewski
    • Gość: Janek Pasja im przeszkadzała a w TVP ODRAŻJĄCE GÓW...O IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 09:02
      pokazują w dniu ZMATRWYCHWSTANIA o godz 8.50 rano.
      Kto tych medialnych homoseksualistów skieruje do psychiatry na leczenie ?
      Przecież już lekarze znają przyczyny tej choroby i potrafią ją leczyć.
    • Gość: Janek Pasja - mądry, pasjonujacy, szlachetny i religijny IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 09:32
      Jest to NAJLEPSZY FILM jaki widziałem.

      Interesująca jest scena zmiażdżenia głowy szatana-węża, stopą obutą w sandał.
      Interesująca i zagadkowa jest postać szatana-kobiety trzymającej na ręku
      szatana-dzieciatko.
      Interesująca jest scena obsesji-prześladowania przez bandę szatanków-dzieci.
      Interesujaca jest scena pęknięcia Świątyni Jerozolimskiej i ołtarza w chwili
      zgonu Chrystusa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja