Gość: pw Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 22:40 właściwie z kim tu dyskutować ?? po przeczytaniu artykułu można stwierdzić tylko jedno, ten film jest zbyt prawdziwy zbyt bolesny i głęboki aby twórca artykułu mógł go do końca zrozumieć ... a większość tych którzy film widzieli ... dyskusji nie potrzebują ...jutro Dzień Zmartwychstania - Niech Bóg Będzie z Nami Wszystkimi tego wszystkim życzę PW. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gregp ciosy ponizej pasa, czyli o ojcu agnieszki holland IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 23:01 najbardziej nie lubie gdy ktos uzywa argumentow nie przystajacych jakiejklowiek dyskusji, ktora ma sie toczyc na poziomie. niestety nie zastosowal sie do tego pan domoslawski przyaczajac na poczatku tekstu/co ma nas juz od poczatku ukierunkowac na poprawne myslenie/ wiadomosci o ojcu pana gibsona. jest to szczegolnie nie na miejscu zwazywszy ze na dokladnie te same argumenty /tj. niepoprawnosc ojca gibsona/ powolywala sie pani agnieszka holland w czasie dyskusji po premierze pasji w kinie kijow w krakowie. jesli chcieli bysmy isc tym tropem to dowiemy sie, ze ojciec znanej rezyserki - henryk holland to m.in. przedwojenny komunista, w czasie wojny ochotnik w Armii Czerwonej, później redaktor naczelny "Walki Młodych" i dziennikarz "Trybuny Ludu" /notabene w tym zlym swietle o panu holland mozemy przeczytac takze w innym miejscu na lamach tejze samej GW w tekscie o kotarbińskim/. w zwiazku z tym tokiem myslenia pani holland nie powinna miec przwa do nakrecenia jakiegokolwiek filmu... na szczescie czesc z nas wie ze nie ma sensu powolywac sie na takie argumenty w publicznej dyskusji, szkoda tylko ze nie wie o tym ani rezyserka wspanialej europy, europy, ani pan domoslawski, ani niestety takze GW, ktora jedyna ma "certyfikat" na wyglaszanie wszelkich prawd, ktorej wolno wiecej niz innym, ktora oryginalnie na swoj sposob rozumiemie pojecie olerancji, itp, itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.miechow.sdi.tpnet.pl 10.04.04, 23:12 Trudno się spodziewać, że w "Wyborczej" mogłoby ukazać się coś innego. To test z przesłaniem: "Nie podoba mi się "Pasja" i jest szkodliwa. Szkoda, że autor bardzo wczuwa się w odczucie zranionych i olewa odczucia "admiratorów". Jeśli rozszerzać pojęcie antysemityzmy to samo chrześcijaństwo jest antysemickie, b uznało jakiegos wedrownego nauczyciela za Boga. To bliźnierstwo trwa już 20 wieków. Oczywiście przeciwko sa przyjaciele "Gazety" ks Boniecki, i inni "postępowi" księża, którzy z pogardą patrza na misteria Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej czy w Górze Kalwarii i innych miejscach. Trochę pokory wobec innych i szacunki dla uczuć innych. Kiedy panie Nieznalska przestawiła swoją "instalację" to to była wolność ekspresji, a jak Gibson przedstawił swają to to jest sadyzm, brutalność i kicz. Swoista logika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Logik Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.adsl.hansenet.de 10.04.04, 23:14 Autor na poparcie swych absurdalnych tez skierowanych przeciw obrazowi Mela Gibsona opiera sie na nader wątpliwych i "dyżurnych" autorytetach tej miary co Adam Boniecki czy Geza Vermes itp. Te same argumenty przeczytać można zresztą w Tygodniku Powszechnym. Byś może kolejny "wrażliwy katolik" z TP powoła się na w/w artykuł z GW na na potwierdzenie "prawdziwości i oczywistości" swych racji.Czyżby autor miał problemy ze znalezieniem innych bardziej miarodajnych źródeł? A może ograniczona wizja na to nie pozwala! Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" 10.04.04, 23:17 Panie Domosławski, jeżeli ktoś szerzy atysemityzm, to jest nim Pan. W filmie go nie ma i we mnie po obejrzeniu Pasji też nie. Tak jak było przed wiekami i jest teraz, są ludzie którzy boją się Jezusa.Czyż nie dlatego go skazano? Poza tym przedstawia Pan nieprawdę :cyt "Sędziowie nie robią nic, by tę przemoc powstrzymać. Jest to sprzeczne z relacją Ewangelii, w których sąd postępuje zgodnie z literą prawa i odrzuca zeznania świadków, ponieważ nie zgadzają się one w pełni ze sobą". W filmie pokazano, że zeznania świadków zostają odrzucone, jako "wykluczające się" Oskarżenie w końcu pada z ust innego kapłana. Chyba przespał Pan film, a na pewno nie oglądał uważnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: java4 Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 23:33 Chrześcijaństwo od samego początku było bezkompromisowe i wojujące - a w wielu przypadkach wprost zbrodnicze. Polecam do przeczytania 13. tomowe dzieło pod tytułem : "Kryminalma historia chrześcijaństwa" - tam dopiero mozna odnieśc jego prawdziwe przesłanie, ono najbardziej oddaje jego charakter a nie film Gibsona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwa Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.dyn.optonline.net 11.04.04, 04:52 Psy szczekaja a karawana jedzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yvona Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 11.04.04, 05:21 przede wszystkim - powtarza za kilkoma juz osobami - zdumiona jestem poziomem dyskusji, spodziewalam sie raczej wylewania pomyj (bez obrazy dla piszacych, to moje typowe doswiadczenia z dyskusji nad "wyborczymi" artykulami), wylaczenia sie po kilkunastu postach, a tu dobrnelam juz do pierwszej strony i dalej mam ochote czytac.... tytul artykulu, sugerujacy zwiazki z "Protokolami.." niesmaczny; co do przemocy - akurat w dzisiejszej kulturze co druga kreskowka dla dzieci jest okrutna, nie wspominajac o filmach... nie za bardzo mialam chec isc do kina na Pasje, ale cos mi sie zdaje, ze nabralam ochoty.... i raczej nie zostane po nim antysemitka; jezeli juz o to chodzi, to raczej zawsze stawalam w obronie, a moze chodzi o ten cytat w biblii "krew jego na nas i na dzieci nasze..." - to moze i jest zbiorowa odpowiedzialnosc, ale jakos nie przemawia to do wiekszosci ludzi, jak sadze, nie jestesmy w Korei, gdzie za "blad" jednej osoby do wiezienia, pardon, obozu idzie cala rodzina blizsza i dalsza... pozdrawiam, Iwona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel, Zurich Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.243.203.62.cust.bluewin.ch 10.04.04, 23:42 Widzisz sa rzeczy dla dzieci sa rzeczy dla doroslych. Chrystus pil wino, ale nie z dziecmi. Dzieci poznaja przez intuicje i sercem, dorosli rozumem. Dzieci nie powinnych tego ogladac, ale tez pewnie nie potrzebuja. Pamietasz sw. Pawla" 1 Kor 13:11-12 11. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. 12. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. (BT) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adalbert Pasja do poludnia, pogrom popoludniu IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 10.04.04, 23:43 Artykul ukazal sie w Wielki Piatek w szwedzkim dzienniku Dagens Nyheter. Pasja dopoludnia, pogrom popoludniu W pierwsze swieto Wielkiejnocy roku 1903 tlumy w moldawskim miescie Kiszyniew przeszly do gwaltownego ataku wobec swoich zydowskich sasiadow, zabito 49 z nich, zraniono 500, spladrowano 600 domow i zmuszono do ucieczki 2000 ludzi. ”Daj nam30 rubli bo w przeciwnym razie zabijeny cie”, zazadali ci swietujacy Wielkanoc od zydowskiego handlarza win, ktory pierwszy wszedl im w droge. Takiej samej historycznie brzmiacej propozycji nie otrzymali zydzi, ktorzy zabarykadowali sie w domu nr 13. Po kilku godzinach byli wszyscy zabici albo zakloci a dom nr 13 swiecaca oczodolami ruina. Kiedy rosyjski pisarz i dziennikarz Wladimir Korolenko dwa miesiace potem przybyl do Kiszyniowa zeby zbadac co sie tam wydarzylo ziemia przed domem nr 13 byla wciaz splamiona krwia a podworze pokryte fragmentami mebli,rozbitym szklem, resztkami odziezy, pierzem z pocietych materacy. Wzdluz glownych ulic miasta zionely wciaz spladrowane sklepy i domy. Podczas gdy obywatele Kiszyniowa w ten Wielkanocny dzien roku 1903 mordowali swoich zydowskich sasiadow 148 policjantow siedzialo spokojnie na trotuarze przed domem nr 13 i przygladalo sie. ”Jak symboliczny posag ´najwiekszego chrzescijanstwa` wg Kiszyniewa, zapisal Korolenko z gorzka ironia. Chrzescijanska Wielkanoc jest czasem zydowskich pogromow. Ta od sredniowiecz rozwijana tradycja by w Wielki Piatek wystawiac ludowe pasyjne przedstawienie, gdzie ”zydzi” raz za razem opluwaja, maltretuja i krzyzuja Boga towarzyszyly podczas wielu stuleci z rutynowa regularnoscia ludowym gwaltom i pladrowaniom w zydowskich dzielnicach i gettach. Pasja przedpoludniem, pogrom popoludniu. Trdycyjne przedstawienia pasyjne w bawarskim Oberammergau nie byly pod tym wzgledem bardziej antyzydowskie niz inne, co jednak bylo wystarczajace by w 1934 r. Adolf Hitler podniosl je do ”wartosciowego narzedzia” w walce przeciw zydom. Kiedy Mel Gibson utrzymuje, ze ci ktorzy maja problem z jego opisem zydow w filmie ”Pasja” w istocie maja klopot z ewangeliami, ma wtedy czesciowo racje. Z czterech ewangelii, w szczegolnosci z kombinacji ewangelii sw. Jana i Mateusza, mozna bez wiekszych trudnosci wyodrebnic opowiesc w ktorej ”zydzi” na zawsze ponosza odpowiedzialnosc za ukrzyzowanie Jezusa. Kiedy pastor Maurice Gorden z Lovingway United Pentecostal Church w Denver, Colorado w USA pozwolil udekorowac drogowskazy do swojego kosciola tekstem ”Zydzi zabili Pana Jezusa” nie odsyla on wprawdzie do ewngelii i tez nie do Mel Gibsona, lecz do drugiego rozdzialu Listu z Salonik gdzie napisane jest ”Zydzi zabili Pana Jezusa … Przeciwstawiaja sie Bogu i sa wrogami calej ludzkosci”. Ale wiazac ze soba wybrane czesci ewangelii mozna z odrobina dobrej (zlej) woli dojsc do mniej wiecej tego samego. Tak tradycjonalnie sredniowiecznie przedstawienie pasji wykonywano, do czasu gdy Watykan w szoku po Auschwitz oficjalnie uniewaznil takie odczytywanie ewangelii (”Nostra Aetate, 28/10 -65), ktore to odczytanie Mel Gibson anno 2004 z premedytacja czyni, uniewazniajac Watykan w tym punkcie. W Pasji opowiedzianej przez Gibsona jest historyczna wina zydow za cierpienia i smierc Jezusa dramatycznie podkreslona i obrazowo wyeksonowana. ”Zydzi” w swoich przypominajacych modlitewne szale sutannach, raz to arcykaplani, raz to tlumy, sa zla sila napedowa opowiesci od poczatku do konca. Sadystyczne znecanie sie i tortury na ktore wystawia sie Jezusa podczas wiekszej czesci filmu zmierza glownie by podkreslic wlasnie to. Wprawdzie to rzymscy zolnierze biczuja i torturuja, ale to ”zydzi” rzadaja tego, chlodno przygladaja sie i ktorzy raczej pozwalaja Pilatowi uwolnic nawpol debilnego szalenca niz prawie martwego Jezusa. Rzymianie sa sadystycznie brutalni, ale ”zydzi” sa prawdziwie zli. ”Ukrzyzowac go!” krzycza ubrane w sutanny tlumy przed Pilatem w filmie Gibsona. ”Niech krew jego przejdzie n anas i nasze dzieci”, krzyczy tlum. W opowiesci pasyjnej Gibsona nie tylko Pilat umywa swoje rece. Ten wg historycznych zrodel notorycznie bezwzgledny rzymski namiestnik przedstawiony jest jako wyksztalcony, o wrazliwym sumieniu gentelman, ktory z najwyzsza niechecia godzi si ena nieustepliwe zadania ”zydow”, podczas gdy jego zona Claudia wprowadzana zostaje w chrzescijanskie wtajemniczenie. To pierwsze mozna wywodzic z ewangelii (czemu w tym punkcie zaprzeczaja historyczne zrodla), tego drugiego nie mozna. Te drugie wywodzi Gibson z objawienia katolickiej zakonnicy Anne Catherine Emmerich (1774-1824), ktora takze miala objawienie o dziedzicznej u zydow zlosliwosci i uzywaniu krwi chrzescijanskich dzieci i religijnych rytualach. Nie ma watpliwosci, ze Gibson wie co czyni, zadnych watpliwosci o tym co on sadzi i mysli o “zydach”. Na pytanie Peggy Noonan (bylego autora przemowien R. Regana) w Reader’s Digest) czy holocaust rzeczywiscie mial miejsce (cos czemu ojciec Gibsona otwarcie zaprzecza) odpowiada on: “Popelniono okrucienstwo. Wojna jest straszna. Dziesiatki milionow zamordowano podczas II wojny swiatowej. Kilku z nich, some of them, bylo zydami w obozach koncentracyjnych”. W taki mniej wiecej sposob odpowiadaja ci ktorzy kwestionuja holocaust., kiedy nie potrafia odpowiedziec wprost – nie. Ani slowa o obozach smierci, komorach gazowych, polityce zaglady i szalonej nienawisci do zydow u czlowieka i ruchu, ktory rozpoczal druga wojne swiatowa. Opowiesc pasyjna jest tak samo centralna w chrzescijanstwie jak w histori nienawisci do Zydow. Wyprawy krzyzowe, pogromy, inkwizycja i nowoczesny antysemityzm czerpaly sile i pozywienie z wyobrazen o zydach jako mordercach Boga. Mozna czytac i rozumiec ewangielczne opowiesci pasyjne w calkiem inny sposob, i przedewszystkim pojac, ze to co potem stanie sie swiatowa religia podczas pierwszego stulecia bylo glownie wewnatrzzydowska sprawa i te trzy wczesne ewangelie w pewnych partiach polegly w wewnatrzzydowskich walkach (dopiero pozniejsza ewangelia wg sw. Jana nazywa przeciwnikow Jezusa “zydami”), ale pozostaje faktem, ze w wielkiej, uniwersalnej, wiodacej opowiesci o religii sa “zydzi” bezpowrotnie wpisani jako winni cierpienia i smierci Boga chrzescijan. Masowe poparcie chrzescijanskich kosciolow i wspolnot dla filmu Mela Gibsona pokazuje, ze znaczace wysilki jakie uczyniono w ciagu ostatnich piecdziesieciu lat przez odpowiedzialnych przywodcow chrzescijanskich, szczegolnie przez obecnego polskiego papieza Jana Pawla II, by przeciwdzialac tym potencjalnie antyzydowskim efektom chrzescijanskiej opowiesci pasyjnej, wciaz jeszcze nie maja decydujacego efektu ( w Polsce fil Gibsona jest wielkim bestsellerem). Od czasu swietnosci Oberammergaus nie przedstawiono tej antyzydowskiej opowiesci z wieksza wizualna przebiegloscia. I chyba nigdy z takim zasiegiem i sila przebicia. I dawno nie, z tak entuzjastycznym, zyczliwym, bagatelizujacym lub usprawiedliwiajacym przyjeciem. Moze to tylko przemoc i krew przeslonila oglad biskup Caroline Krook, kiedy na zapytanie czy film jest antysemicki odpowiada: “Nie, wcale nie. Rzymianie stali za tym co rzeczywiscie nieprzyjemne, jak przyjemnosc w biciu”. Moze majaczy sie Caroline Krook, ze antysemityzm zaklada krzywonosych skapcow z kreconymi wlosami a nie chlodnie krzyzujacych arcykalanow w sutannach. Moze dlatego nie zauwaza, ze to “zydzi” raz i na zawsze winni sa cierpieniom i smierci Jezusa, nie zachwyceni torturami rzymianie czy jeszcze mniej ten ludzki Pilat i jego prawie chrzescijanska zona.. Moze ona nie rozumie, lub nie chce zrozumiec, czego ta opowiesc – o zydach jako Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adalbert Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 10.04.04, 23:47 mordercach Boga – przez stulecia byla zrodlem. Od pewnego czasu prowadzi sie debate, czy antysemityzm w swiecie zwieksza sie. Zwyczajna teza jest, ze tym co w takim razie zwieksza sie, jest “nowy” antysemityzm, ktory ma swe korzenie w bliskowschodnim konflikcie i islamskim fundamentalizmie. Inna teza jest, ze antysemityzm rosnie w Europie ale nie w USA. Film Mela Gibsona pozwala mi powatpiewac w obie tezy. Nie ma zadnego nowego antysemityzmu, tylko nowy wyraz starego antysemityzmu ktorego historycznym zrodlem sa dokumenty chrzescijanstwa, nie islamu. Nie ma tez zadnego odpowiednika w Europie dla tej nieprzyjemnej fiksacji ”zydowstwem” jaka chrzescijanski fundamentalizm w USA ewidentnie jest przeszyty. Czy to w formie fanatycznego wsparcia dla ”zydow” i ich ponownego zajecia Ziemi Swietej (i kontynuacji okupacji palestynskiej ziemi) jako etapu w wypelnieniu proroctwa o koncu swiata, zbiorowym nawroceniu ”zydow” i ponownym nadejsciu Mesjasza. Czy w formie teologicznie ukrytej wrogosci do Zydow, ktora ujawnia sie otwarcie w pasyjnym filmie Mela Gibsona. Ze jawnie sadomasochistyczne i otwarcie antyzydowskie i gleboko mizantropijne przedstawienie centralnej dla chrzescijanstwa opowiesci w krotkim czasie podniesiono do rangi kultowego filmu chrzescijanstwa i utrwala sie teraz w pamieci milionow ludzi na calym swiecie, nie wrozy nic dobrego. Ani dla tych ktorzy nazywaja sie zydami, ani dla tych ktorzy nazywaja sie chrzescijanami. Göran Rosenberg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cynik Jak zwykle stek pomowien, ani jednego argumentu IP: *.acn.waw.pl 11.04.04, 00:07 To sie nazywa wywolywanie niecheci do Zydow. Jezeli Zyd bedzie wypisywal takie paszkwile, to Ci co to czytaja, beda sie czuli oklamani i zniewazeni i przestana go lubic (choc nie wszystkich Zydow), a wtedy on zakrzyknie: "A nie mowilem? Jestescie antysemitami!" I tak sie sama udowadnia teza o antysemityzmie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diabelek Re: Pasja do poludnia, kolacja wieczorem IP: *.sympatico.ca 11.04.04, 00:44 Pasja to film przede wszystkim dla chrzescijan, a cala ta histeria wokol filmu tylko zwieksza ciekawosc i wiecej widzow do kina przyciaga. Wlasciciele kin na pewno nie maja nic przeciwko tej antyGibsonowej nagonce. W Kiszynowie, w 1903 roku kina zadnego nie bylo, wiec co ma obraz filmowy Gibsona wspolnego z sytuacja w Moldawii przed stu laty? Teraz kazdy z osobna idzie do kina, a po seansie kazdy z osobna do domu wraca. Nawet jak przyjdzie zorganizowana grupa to tez zadnych awantur i pogromow nie urzadza. Ubolewnie nad losem swoich rodakow rozumiem i wspolczuje. Prosze jednak wziasc pod uwage fakt, ze w takiej na przyklad I wojnie swiatowej odziani w mundury chrzescijanie niemieccy , francuscy , angielscy , austryjaccy czy rosyjscy zagnani zostali na front , do okopow i tam gineli masowo. Miliony zwyklych ludzi zginelo, prawie cale pokolenie mlodziezy i nastolatkow. Gineli od kul , gazow trujacych, ktore na rozkaz swoich przelozonych katow nawzajem na siebie wypuszczali. Rozumiem, ze koszula blizsza cialu, ale o tych chrzescijanskich nieszczesnikach tez warto by bylo czasem wspomniec. Tylko co to ma wspolnego z Pasja Gibsona- filmem fabularnym czy swietami Wielkiej Nocy. Ewangelia czytana jest w kosciolach i zaden amerykanski film fabularny nie ma na to wplywu. Ten film Gibsona byl po prostu bardziej wierny pisanemu oryginalowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karol Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.sympatico.ca 11.04.04, 04:23 Panie Rosenberg.Znowu ta sama melodia.Czy nie wiecej Rosjan stracilo zycie w czasie II wojny? nie wspomne juz o Chinczykach.Jesli zas mowimy o stratach procentowych to nikt nie moze zblizyc sie do Romow.Nie tylko Wy gineliscie a placzecie tylko nad soba i mowicie o swoich ofiarach.Macie te mozliwosc bo media naleza do was.Smierc prawie kazdego czlowieka jest dramatem dla niego (jezeli zdazy cierpiec), czy jego bliskich.Takimi tragediami sa tez kolejne ofiary w Palestynie.Po obu stronach!Czy to nie polityka panstwa Izrael zdestabilizowala sytuacje polityczna na calym swiecie doprowadzajac do umocnienia pozycji islamskich radykalistow i "rozwoju" terroryzmu?Nikt jednak nie moze krytycznie na ten temat sie wypowiedziec bo od razu przyczepia mu sie etykietke antysemity i nikt go powaznie nie traktuje.Ta droga prowadzi w slepy zaulek.Ktore to juz pokolenie dorasta w Izraelu w czasie wojny.Mysle, ze wiele ludzi naprawde teskni tam za pokoje i normalnym zyciem.Osobiscie widzialem filmy stokroc bardziej przeinaczajace prawde w oparciu o jakes wyrwane zdarzenia.( Ciekawe, ze im dalej od tych tragicznych wydazen i mniej zyje ludzi pamietajacych prawde, wiecej tych obrazow powstaje.)Mam na mysli Liste Shindlera czy tez Uprising.One jednak byly OK bo ... no wlasnie bo co?Ciekaw jestem co Panskiego zdania na temat moich przemyslen.Pozdrawim -Karol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adalbert Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 11.04.04, 08:19 Szanowny Panie, pominal Pan zapewne informacje umieszczona w pierwszej czesci tego tekstu, ze jest to tlumaczenie artykulu (Passion på förmiddagen, pogrom på eftermiddagen - Pasja do poludnia, pogrom popoludniu)autorstwa Görana Rosenberga zamieszczonego w Wielki Piatek w czolowym szwedzkim dzienniku Dagens Nyheter. Z tego wiec wzgledu Göran Rozenberg nie odpowie panu na Panskie przemyslenia. Moim zamiarem (tlumaczac dosc pospiesznie)bylo, tylko i wylacznie, udostepnienie innego glosu w debacie o filmie "Pasja". Göran Rosenberg jest czolowym, wysoce cenionym szwedzkim dziennikarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.61.77.83.cust.bluewin.ch 11.04.04, 11:03 Cuz nie pierwszy czolowy, ceniony dziennikarz, ktory wypisuje bzdury, podsycajace antysemityzm. Pytanie czy z glupoty i niewiedzy, czy tez rozmyslnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja, Polak Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.228.166.63.ip.tele2adsl.dk 11.04.04, 17:49 Try Help Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karol do p. Adalberda IP: *.sympatico.ca 11.04.04, 14:39 Dzieki za informacje.Rzeczywiscie myslalem,ze to panskie nazwisko.Nie to jednak najistotniejsze.Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie z tym co on zawiera.Nie bylo bowiem komentarza na ten temat.Co wiec pan moglby mi powiedziec na to o co pytalem.Pytanie bowiem bylo do pana ,tylko omylkowo zle odebralem nazwisko.Zycze milego dnia i dziekuje za ewentualna odpowiedz.Prosze aby byla szczera. Karol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do p. Karola Re: do p. Adalberda IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 11.04.04, 14:54 Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie z > > tym co on zawiera. Sz. Panie Karol, calkowicie bezpodstawnie przyjmuje Pan takie zalozenie. Gość portalu: karol napisał(a): > Dzieki za informacje.Rzeczywiscie myslalem,ze to panskie nazwisko.Nie to jednak > > najistotniejsze.Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie z > > tym co on zawiera.Nie bylo bowiem komentarza na ten temat.Co wiec pan moglby mi > > powiedziec na to o co pytalem.Pytanie bowiem bylo do pana ,tylko omylkowo zle > odebralem nazwisko.Zycze milego dnia i dziekuje za ewentualna odpowiedz.Prosze > aby byla szczera. Karol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adalbert Do p. Karola IP: *.nc.bredbandsbolaget.se 11.04.04, 14:56 Gość portalu: Do p. Karola napisał(a): > Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia sie z > > > > tym co on zawiera. > > Sz. Panie Karol, calkowicie bezpodstawnie przyjmuje Pan takie zalozenie. > > > Gość portalu: karol napisał(a): > > > Dzieki za informacje.Rzeczywiscie myslalem,ze to panskie nazwisko.Nie to > jednak > > > > najistotniejsze.Skoro pan zamiescil ten przedruk, znaczy to ,ze utozsamia > sie > z > > > > tym co on zawiera.Nie bylo bowiem komentarza na ten temat.Co wiec pan mogl > by > mi > > > > powiedziec na to o co pytalem.Pytanie bowiem bylo do pana ,tylko omylkowo > zle > > odebralem nazwisko.Zycze milego dnia i dziekuje za ewentualna > odpowiedz.Prosze > > aby byla szczera. Karol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Odpowiedź Rosenber Re: Pasja do poludnia, pogrom popoludniu (2) IP: *.pol-net.com.pl 11.04.04, 16:38 Odpowiedź Rosenbergowi. JAHWE wybacz mu, bo nie wie co pisze. To dzięki takim powstaje antysemityzm. A właściwie nie antysemityzm, a antykretynizm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kajetan Link do "Nostra Aetate" IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 11.04.04, 07:09 Gość portalu: Adalbert napisał(a): [...] > Tak tradycjonalnie sredniowiecznie przedstawienie pasji wykonywano, do czasu > gdy Watykan w szoku po Auschwitz oficjalnie uniewaznil takie odczytywanie > ewangelii (”Nostra Aetate, 28/10 -65), ktore to odczytanie Mel Gibson ann > o 2004 > z premedytacja czyni, uniewazniajac Watykan w tym punkcie. [...] Wklejam link do "Nostra Aetate": www.forum-znak.org.pl/index.php?t=studia&id=81 Nostra Aetate Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (1965). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jastrzab Re: do Adalberta - IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.04.04, 05:15 odpowiada on: “Popelniono okrucienstwo > . > Wojna jest straszna. Dziesiatki milionow zamordowano podczas II wojny > swiatowej. Kilku z nich, some of them, bylo zydami w obozach koncentracyjnych Panie Rosenberg .. sam ogladalem wywiad z Gibsonem na ABC z Diana Sawyer w ktorym Gibson przyznal ze w II Wojnie Sw. zginely miliony zydow w obozach koncentracyjnych. Niech pan nie robi z Gobsona antysemity bo nim nie jest i niech nie pisze Pan bzdur. Odpowiedz Link Zgłoś
no-suprises Some of them 16.04.04, 19:51 Kilku z nich, some of them, bylo zydami w obozach koncentracyjnych”. Moim zdaniem to nie "kilku" lecz "niektórzy". Różnica zasadnicza!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.04, 00:13 ...i to jest teraz najważniesze, Wesołych świąt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel, Zurych Pilat i powstanie "kompletny nonsens" IP: *.243.203.62.cust.bluewin.ch 11.04.04, 00:14 Pilat wg Ewanagali: Jan 19:12 "Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić."(BT) Wg niektorych tradycji chrzecijanskich Pilat nawrocil sie i glosil ewangelie, umarl w Prowicji Reatia, dzis Szwajcaria, na jego czesc nazwano gore w okolicach Lucerny (gora Pilatus). Za encyklopedia "Niektóre wersje tradycji (Orygenes) czynią z Piłata chrześcijanina, a liturgie Kościoła prawosławnego i koptyjskiego uznają go za męczennika." Co do powstania to przeciez wiemy z histori, ze wybuchlo trzydziesci lat pozniej. A sytuacja regionalna/globalna nie byla wcale rozna. Nie rozumiem dlaczego wiec "Historycznie jest to kompletny nonsens" "Poncjusz Piłat jest - nawet w większym stopniu niż w Ewangeliach - człowiekiem pełnym dobrych chęci, ale tchórzliwym, bojącym się Kajfasza, który (...) może rozpocząć powstanie. Historycznie jest to kompletny nonsens" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stan Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 00:35 bardzo "obiektywny" artykuł. Antysemita to ten, kogo Zydzi nie lubia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stan Antysemita to ten, kogo Żydzi nie lubią IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 00:49 Cieszy fakt, że tylu ludzi, na łamach tylu czsopism i stacji od 10 tygodni rozmawia o Chrystusie. Swoją drogą nie da się przejść obojętnie obok filmu. Natomiast autor artykułu jest bardzo "obiektywny". Wszystko na nie! Cóż każdy ma swoja prawdę, czyż nie!? I nie wiadomo kto jest jej bliższy albowiem wszystko jest względne i umowne- to są reguły dzisiejszego świata. Na tym biciu piany nad "Pasją" wielu skorzysta. Czy tylko w sferze ducha? O gustach sie nie dyskutuje, a ja po filmie nie zamierzam spalić kilku wyznawców religii mojżeszowej -znam swoja wine. Realiów nie da się zmienić, dzicy Indianie nie powiedli Jezusa na Golgotę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej - KATOLIK Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: 195.150.64.* 11.04.04, 01:10 Oto wywiad z o. Augustino Di Noia OP, członkiem Kongregacji Nauki Wiary. Ojciec Di Noia nauczał teologii w Waszyngtonie przez 20 lat oraz brał udział jako teolog przez 7 lat w amerykańskich konferencjach biskupów, zanim niecały rok temu zaczął pracować dla kard. Josepha Ratzingera w Kongregacji Nauki Wiary. „Pasja Chrystusa” - film Mela Gibsona jest od miesięcy tematem wiadomości, choć nie został on jeszcze ukończony. Jakie jest Pana ogólne wrażenie, jako jednego z niewielu ludzi, którzy ten film widzieli? Obejrzenie tego filmu będzie głębokim religijnym doświadczeniem dla wielu ludzi. Takim było ono dla mnie. Rewelacyjny film, spójna, świetna gra aktorów połączona z głębokim, duchowym wglądem reżysera w teologiczne rozumienie męki i śmierci Chrystusa - wszystko to wnosi do dzieła wyjątkową artystyczną i religijną wrażliwość. Ktokolwiek, oglądający ten film wierzący, czy nie, będzie zmuszony stawić czoło centralnej tajemnicy męki Chrystusa i samego chrześcijaństwa. Jeśli takie jest odkupienie to, jaka musi być wina? Proboszcz z Ars mówi o tym, że nikt nie ma pojęcia i nie jest w stanie wytłumaczyć tego, co przecierpiał Nasz Pan dla nas; by pojąć to, musielibyśmy poznać całą szkodę, jaka uczynił Mu grzech a nie poznamy tego, aż do godziny naszej śmierci. W sposób, w który tylko wielka sztuka potrafi, film Mela Gibsona pomaga nam uchwycić coś, co jest niemal poza naszym zrozumieniem. Na początku w Ogrodzie Getsamani diabeł kusi Chrystusa nieuniknionym pytaniem: jak ktokolwiek może dźwigać grzechy całego świata? To za dużo. Chrystus niemal kurczy się w takiej perspektywie, lecz po tym w pełnym przekonaniu podąża dalej, by zrobić swoje – wziąć na siebie, zgodnie z wolą Ojca, grzechy całego świata. To jest naprawdę zadziwiające. Przez cały film nieprzerwanie czuje się siłę kosmicznego dramatu, którego my wszyscy jesteśmy jakąś częścią. Nie ma tu miejsca na neutralność i nikt nie może tak po prostu pozostać jedynie zwykłym widzem zachodzących zdarzeń. Stawka jest rzeczywiście bardzo wysoka – coś, oprócz samego Chrystusa, jest intuicyjnie wyraźnie wyczuwalne tylko przez jego matkę Marię i zawsze obecnego diabła. W widzu świta świadomość tego, stopniowo łącząc się z postaciami filmu, gdy akcja nieubłaganie przenosi się z Góry Oliwnej na Górę Kalwarii. Czy film jest wierny w zestawieniu z Męką Chrystusa w Nowym Testamencie? Trzeba pamiętać, że są 4 opisy Męki Chrystusa w Nowym Testamencie, zasadniczo brane pod uwagę, do religijnego przedstawienia tych wypadków. W „Śmierci Mesjasza” – prawdopodobnie najbardziej kompletnym i zbalansowanym studium Męki kiedykolwiek napisanym – Ojciec Raymond Brown demonstruje to, że choć są między nimi pewne różnice, to w całości są zasadniczo w zgodzie. Film Mela Gibsona nie jest dokumentem, lecz dziełem artystycznej wyobraźni. Zawiera w sobie elementy narracji Męki z Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, ale pozostaje wierny fundamentalnym strukturom wspólnym wszystkim czterem. Film Gibsona, w granicach możliwych do odtworzenia Męki Chrystusa z wyobraźni, jest w całości wierny Nowemu Testamentowi. Co najbardziej uderzyło Pana w tym filmie? Chce Pan prostą odpowiedź? Jim Caviezel i Maia Morgenstern. Rola Chrystusa jest najtrudniejszą ze wszystkich dramatycznych ról. Uderzyła mnie intensywność sportretowania Chrystusa przez Caviezela. Myśląc wstecz o filmie, widzę teraz, że Caviezel osiągnął to głównie poprzez spojrzenie, nawet wtedy, gdy tylko patrzy na nas i go otaczających swoim niezranionym okiem. Caviezel daje do zrozumienia, zupełnie przekonywująco i skutecznie, że Chrystus znosi swoją mękę i śmierć dobrowolnie, w pełnym posłuszeństwie swemu Ojcu, by spłacić nieposłuszeństwo grzechu. Jesteśmy świadkami tego, co Kościół by mógł nazwać „dobrowolnym cierpieniem”. Przypomnijmy słowa Św. Pawła: „Tak, jak przez jedno nieposłuszeństwo człowieka wszyscy staliśmy się grzesznikami, tak przez jedno posłuszeństwo człowieka staniemy się sprawiedliwi.” (Rz 5, 19). I nie chodzi tylko o posłuszeństwo. Chodzi głównie o miłość. Chrystus znosi to z miłości do swego Ojca i do nas. Nie ma żadnej wątpliwości w dramatycznym, znakomitym sportretowaniu Jezusa w tym filmie przez Caviezela. Ale i rola Maii Morgenstern jest równie mocna. Przypomina mi się to, co o Matce Bożej powiedział w swoim kazaniu św. Anzelm: „Bez Bożego Syna nic nie mogłoby istnieć, bez Syna Marii nic nie mogłoby być odkupione”. Patrząc na Marię ukazaną przez Morgenstern, czuje się mocno „przyzwolenie na odejście” jej Syna, by nas zbawił i łącząc się w jego cierpieniu, staje się Matką wszystkich odkupionych. Krążyły pogłoski, że w filmie jest nadmierna przemoc. Co Pan o tym sądzi? Może nie przemoc, co brutalność. Chrystus jest traktowany brutalnie, głównie przez żołnierzy rzymskich. Ale ukazana przemoc nie jest nieuzasadniona. Artystyczna emocjonalność tego dzieła jest wyraźnie raczej z malarstwa Grunwalda i Caravaggio niż z Fra Angelico czy Pinturrichio. Mówimy o filmie oczywiście, lecz Gibson jest wyraźnie pod wpływem opisów cierpień Chrystusa w Zachodnim malarstwie. Ostateczne zniszczenie ciała Chrystusa – graficznie zobrazowane w tym wybitnym filmie – trzeba zestawić w kontekście artystycznym. To, co wielu artystów zaledwie zdaje się sugerować, Gibson nam pokazuje. W sposób zupełnie zgodny z teologiczną tradycją, Gibson dramatycznie przedstawia nam Syna Wcielonego, który jest zdolny podźwignąć to, co zwykła osoba by nie mogła – zarówno w aspekcie fizycznym, jak i psychicznej męczarni. Na końcu zrujnowane ciało Chrystusa musi być widziane oczami proroka Izajasza, który opisał Cierpiącego Sługę jako stłuczonego nie do rozpoznania. Fizyczne piękno Jima Caviezela służy do podkreślenia postępującego na naszych oczach totalnego zeszpecenia Chrystusa – ze straszliwym rezultatem, jak Cierpiący Sługa, który ”nie miał żadnego kształtu ani urody, które by można na nim dojrzeć i żadnego piękna, które byśmy pragnęli” (Iz 53, 2).Tylko oczami wiary można dojrzeć w zeszpeceniu Chrystusa duchowe zeszpecenie i nieład spowodowane grzechem. Zobrazowany przez Gibsona ubiczowany Chrystus – od którego to widoku wielu widzów skłonnych będzie odwrócić swój wzrok – przedstawia w sposób graficzny to, co mówi św. Paweł w Drugim Liście do Koryntian: „On to dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w nim sprawiedliwością Bożą” (5, 21). Gdy się widzi zniszczone ciało Chrystusa w tym filmie, wiemy, co to znaczy „być grzechem”. Przez lata wielu reżyserów próbowało swych sił w filmowaniu Jezusa lub męki. Czy film Gibsona uderza Pana czymś oryginalnym? Nie jestem krytykiem filmowym. Ich zadaniem będzie oceniać film Gibsona w porównaniu do innych wielkich opisów męki i życia Chrystusa. Takich, jak Passolini i Zeffirelli. Tak, jak oni Mel Gibson wnosi swoją unikalną, artystyczną wrażliwość do tego tematu i w tym sensie jego film jest zupełnie oryginalny. Z pewnościa „Pasja Chrystusa” z większą intensywnością skupia się na cierpieniu i śmierci niż większość innych filmów o tym temacie. Ale, jako pierwsza reakcja, trzy rzeczy uderzają w filmie Gibsona jako wystarczająco wyróżniające. Pierwsza to sportretowanie diabła, krążącego w tle, czasami na pierwszym planie, jako stałej groźnej, złowrogiej obecności. Nie przypominam sobie innego filmu, który osiągnął to z takim efektem. Inna sprawa, to osamotnienie Chrystusa: film niejako ukazuje Jezusa, choć otoczonego tłumem, samotnego w swoim strasznym cierpieniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:57 to moze jeszcze jeden artykol tez wybitnego biblisty Ks. Chrostowskiego z UKSW Rozmowa z ks. prof. dr. hab. Waldemarem Chrostowskim, wybitnym biblistą z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, konsultorem Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, autorem opracowania polskiej listy dialogowej filmu "Pasja" Nie sprawdziły się obawy największych dystrybutorów filmowych jeszcze przed premierą skazujących film Mela Gibsona na porażkę. "Pasja" bije wszelkie rekordy kinowe. Mimo niewątpliwego sukcesu z takim samym zapałem, z jakim starano się niejako narzucić ludziom negatywną opinię na temat filmu jeszcze przed jego wejściem na ekrany, również dziś nie zaprzestano wobec "Pasji" i Gibsona obelg, pomówień i manipulacji. Co jest tego przyczyną? - Przyczyny trzeba szukać w szerszym zjawisku, przedstawionym bardzo wyraziście przez Jana Pawła II w książce "Przekroczyć próg nadziei". Ojciec Święty powiedział tak: "Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim [w świecie] obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna anty-ewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji. Zmaganie się o dusze świata współczesnego jest największe tam, gdzie duch tego świata zdaje się być najmocniejszy. W tym sensie encyklika 'Redemptoris missio' mówi o 'nowożytnych areopagach'. Areopagi te to świat nauki, kultury, środków przekazu; są to środowiska elit intelektualnych, środowiska pisarzy i artystów". Są to niezwykle mocne słowa wypowiedziane przez Papieża, który ma przecież doskonałe rozeznanie o świecie i o Kościele. Papieża, który bardzo często wychodzi naprzeciw środowiskom, o których tutaj wyraża się z ogromną powściągliwością. Jestem przekonany, że film "Pasja" to nie tyle powód do zarzutów i manipulacji, ile pretekst, który spowodował, że raz jeszcze one się ujawniły. W bliższej czy dalszej przeszłości wiele razy mieliśmy do czynienia z bardzo silnym sprzeciwem wobec Ewangelii i ewangelizacji. W naszej polskiej sytuacji różnica polegała na tym, że wcześniej - w okresie komunistycznym - ten sprzeciw był klarowniejszy. Wiadomo było, skąd wychodził i łatwiej można było zidentyfikować nie tylko jego "nosicieli", ale również jego mocodawców i sprawców. Łatwiej zatem było temu przeciwdziałać. Obecnie sprzeciw i zarzuty stawiane Ewangelii mają podłoże bardziej mroczne, mniej widoczne, ale powody tego stanu rzeczy są dokładnie takie same. Jak w przeszłości przy rozmaitych okazjach starano się osłabić wymowę Ewangelii, tak i teraz film ten stał się pretekstem do tego samego. Czy to dlatego ludziom, któ rym w powstających w Hollywood filmach jakoś nie przeszkadza nihilizm, gwałt, odrażająca przemoc czy bezmyślne okrucieństwo, przeszkadzają sceny Męki Pańskiej? Czy to dlatego modnie jest tworzyć dzieła antychrześcijańskie, podczas gdy prawdy o cierpieniu Chrystusa pokazywać nie wolno? - Nie ma innego wytłumaczenia niż to, że ciągle trwa sprzeciw wobec Ewangelii i wobec orędzia Jezusa Chrystusa. Dlatego, jeżeli ktoś próbuje to orędzie ukazać i jeżeli czyni to w sposób wiarygodny i przyciągający setki, tysiące czy miliony ludzi, musi się liczyć ze sprzeciwem. Karykaturalna i wymowna jest aprobata i akceptowanie rozmaitych form przemocy, okrucieństwa czy szydzenia z Ewangelii i z Krzyża, które mają miejsce w tych samych środowiskach i na łamach tych samych gazet, które krytykują "Pasję". To jeszcze raz pokazuje, że jako chrześcijanie musimy być bardzo ostrożni względem wygłaszanych stanowisk, opinii i poglądów i przyjmować je z dużą dozą powściągliwości. Albowiem ci, którzy je wygłaszają, często nie kierują się dobrą wolą i dążeniem do prawdy. Raczej prawda jest ofiarą zabiegów, jakie podejmują. Zarzuty stawiane filmowi przez organizacje żydowskie podzielają niektóre liberalne środowiska, zaangażowane w dialog chrześcijaństwa z judaizmem. Pojawiają się opinie, że chrześcijanie, którym ten film się podoba, powinni uderzyć się w piersi. W wywiadzie dla tygodnika "Przegląd" ks. prof. John Pawlikowski, przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów, przeprasza za "Pasję", stwierdzając, że swoim filmem Gibson podjął "próbę masowego zaaplikowania trucizny". Według ks. Pawlikowskiego, ci spośród chrześcijan, którzy nie protestują przeciw zawartej w filmie prezentacji żydów, rzekomo zaprzeczają nauczaniu Kościoła, zawartemu w dokumentach II Soboru Watykańskiego... - Wobec tego rodzaju opinii wypada wyrazić tylko współczucie. Nie chodzi bowiem jedynie o płaszczyznę historyczną i zupełne lekceważenie tego, co wydarzyło się prawie dwa tysiące lat temu w Jerozolimie. Chodzi również o płaszczyznę teologiczną, która przy takim postawieniu sprawy zostaje spłaszczona i wypaczona. Międzynarodowa Rada Chrześcijan i Żydów to organizacja, w której decydujący głos należy przede wszystkim do żydów oraz do tych chrześcijan, którzy są spolegliwi wobec żydowskiego punktu widzenia. Tego rodzaju wypowiedź przedstawia stanowisko żydowskie. Żydom jest ono na rękę o tyle, że zostało wyrażone przez chrześcijanina. Trzeba natomiast powiedzieć, że jest to stanowisko bardzo mocno odosobnione, także w Stanach Zjednoczonych, i traktowane jako swoista egzotyka historyczna i teologiczna. Trzeba podkreślić, że o ile po stronie żydowskiej wygłaszanie tak ryzykownych poglądów spotyka się z natychmiastowym przywoływaniem ich autora do porządku, o tyle po stronie katolickiej można je głosić dość niefrasobliwie. Znamienne, że nie pojawiają się one na łamach pism katolickich ani poważnych czasopism teologicznych, gdzie mogłyby być przedmiotem debaty teologicznej, lecz na łamach wysokonakładowych pism laickich, gdzie o dyskusji teologicznej nie może być mowy, a ewentualne głosy sprzeciwu czy sprostowania nie będą drukowane. Osąd, który wobec tego filmu wyraził ks. prof. John Pawlikowski, jest głęboko niesprawiedliwy. Trzeba jednak wiedzieć, że w innych wypowiedziach ks. Pawlikowski szedł jeszcze dalej, postulując "oczyszczenie" tekstu Nowego Testamentu z wypowiedzi, które - jego zdaniem - są antysemickie. To już jest bardzo bałamutna teologia, która prowadzi donikąd. Reżyserka Agnieszka Holland na łamach "Tygodnika Powszechnego" stwierdziła, że "jeżeli film będzie miał takie znaczenie, jak na to wygląda (...), może oznaczać powrót do najciemniejszych czasów i klęskę dwóch tysięcy lat nauki Chrystusa...". Krokiem wstecz w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich nazwał film "Pasja" włoski reżyser Franco Zeffirelli na łamach dziennika "Corriere della Sera". Co w atmosferze, panującej wokół tego filmu, może faktycznie zaważyć na dialogu katolików z żydami? - 1 marca br. na kilkanaście minut przed ogólnopolską premierą "Pasji" w Warszawie w Teatrze Narodowym przypadkowo spotkałem księdza Adama Bonieckiego, redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Powiedział, że 3 marca ma się odbyć premiera "Pasji" w Krakowie, a po premierze krakowskiej będzie dyskusja na temat filmu. Zapytałem, kto będzie brał w niej udział. Odpowiedział, że Agnieszka Holland, prof. Władysław Stróżewski, dr Stanisław Krajewski i on sam, czyli ks. Boniecki. Zauważyłem wtedy, że to nie będzie dyskusja, lecz prześciganie się w zarzutach stawianych filmowi i w krytyce "Pasji". Zwróciłem ks. Bonieckiemu uwagę, że nie należy tak postępować, ponieważ jest to pluralizm tylko dla "naszych". Słowa Agnieszki Holland i pozostałych rozmówców doskonale to potwierdzają. Jeśli o nią chodzi, obserwuję jej działalność od kilkunastu lat. Mam wrażenie, że najpierw z problematyki religijnej, a potem żydowskiej uczyniła swoisty "wytrych" do świata kina i kultury. Podczas dyskusji w Krakowie Agnieszka Holland wyraziła się bardzo dosadnie, mówiąc o Jezusie jako "skrwawionym pulpecie". Musiało to być dosadne nawet dla redak Odpowiedz Link Zgłoś
basia Bardzo dobry cytat 11.04.04, 12:40 "Gdy się widzi zniszczone ciało Chrystusa w tym filmie, wiemy, co to znaczy „być grzechem”. Czy kiedyś, ktokolwiek krytykował krwawe sceny w filmach np. wojennych? W niejdnym fruwały części ciała, a krew lała się obficie. Dużo bardziej obficie niż w Pasji. Czy przypadkiem, tak bardzo "boli" wszystkich widok zmaltretowanego ciała Jezuza, bo jego męka i śmierć odkupieniem grzechów jest właśnie. Grzechów każdego człowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 15.04.04, 18:38 Akurat sposób, w jaki przedstawiony był w "Pasji" Gibsona szatan, stanowił w moim odczuciu najbardziej nieznośny i kiczowaty akcent. Nie dlatego, że w istnienie diabła nie wierzę, tylko dlatego, że nie wierzę w istnienie TAKIEGO diabła. Ani to potężny upadły anioł, ani przebiegły kusiciel. W ogóle zło w "Pasji" jest przerysowane nie do wytrzymania - jak arcykapłan, to żądna krwi bestia; jak tępy, brutalny żołdak - to od razu skrajny sadysta, skłonny do katowania, choć już sam ledwo trzyma się na nogach ze zmęczenia. Słudzy prowadzący Jezusa na sąd - same bydlaki (prócz Malchusa, no ale tego pewnikiem osłabił upływ krwi). To prawda, że takie skomasowanie obrazów przemocy i męki burzy stereotyp łagodnych "jasełek" i przybliża widza do realiów śmierci krzyżowej - przerysowanie może tu służyć jako antidotum na powszechną obecność agresji w mediach, która w połączeniu z symbolizmem nabożeństw Drogi Krzyżowej zaciera świadomość cierpień Chrystusa. Wątek "łagodzenia" tematyki pasyjnej był zresztą wielokrotnie podnoszony w przeszłości i to przez autorów różnej proweniencji (dość wspomnieć felieton Hamiltona "Maleńka złota szubieniczka"). Szkopuł w tym, że nie ma powodów sądzić, by akurat śmierć Chrystusa była bardziej cierpiętnicza (w wymiarze ludzkim) niż wszystkie inne śmierci krzyżowe świata, i by akurat stopień zezwierzęcenia oprawców, siła oraz liczba otrzymanych razów czyniły to Ukrzyżowanie szczególnym, a to właśnie zdaje się sugerować Gibson, zapewne za mistyczką Emmerich (nie znam opisów jej wizji, ale sądząc z filmu są cokolwiek psychotyczne - nic w tym szczególnie nietypowego, jeśli chodzi o doznania mistyczne, ani złego, lecz tylko, dopóki nie bierze się ich za wierny zapis prawdy historycznej). Tak więc z "jasełek" usunięto jedynie język symboliczny w odniesieniu do cierpienia i ofiary, pozostawiając przerysowane stereotypy żołdaków-sadystów i Żydów-bogobójców. Nawet król Herod interesuje się głównie tym, czy to właśnie Jezus był dzieckiem, którego nie udało się zgładzić (choć to oczywiście nie ten Herod...) - brakuje jeszcze tylko turonia, czarownicy i śmierci z kosą, wszak diabeł osobiście (a nawet w wielu postaciach) snuje się po okolicy. I tu jest problem, jak mówić o wadach tego filmu, zrobionego z pewnością z wiarą, w dobrych intencjach i prawdziwie poruszającego, zarówno ze względu na temat, jak i jego bardzo dosadne przedstwienie. Nie wszystko, co wzrusza, wzrusza "ku lepszemu". Ale też nie każdemu potrzebny jest wyrafinowany obraz czy książka - "kicz" to kategoria bardziej estetyczna niż religijna, a dzieła o treści religijnej bywają kiczami, nie tracąc przez to swojej wartości religijnej. Nieporozumieniem jest mieszanie tych dwóch kategorii, podobnie jak branie przerysowanej wizji za paradokument. "Pasja" Gibsona to nie żadne "Tak było" (które próbowano wkładać w usta Janowi Pawłowi II), ale jest to także film w wielu miejscach słaby w warstwie symbolicznej; tym słabszy, im mniej trzyma się języka Ewangelii. Film reklamowano słowami "Zobacz i uwierz" - mnie od razu przypomniały się słowa Jezusa skierowane do św. Tomasza Apostoła, który musiał dla pewności włożyć palec do rany - "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Potrzeba namacalności jest bardzo ludzka i nie została potępiona - nie jest jednak najwyraźniej konieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.net1.nerim.net 11.04.04, 01:46 Mysle, ze artykul jest tendencyjny. Tendencja na "nie". Zupelnie mi sie to nie podoba. Dobry dziennikarz powinin byc obiektywny, a nie przywolywac 90 procent opinii negatywnych. Tym bardziej, ze mam wrazenie, ze przewazaja zdecydowanie opinie pozytywne... Odpowiedz Link Zgłoś
oxy Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" 11.04.04, 01:54 Czy Pani Agnieszka Holland zgodnie z zasadami talmudu pali wszystkie napotkane kopie Nowego Testamentu? Czy z tego powodu nie miala okazji dowiedziec sie, czemu w filnie nie ma sceny wyganiania przekupniow ze swiatyni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: |v|rowa Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: 134.174.110.* 11.04.04, 02:53 "Jak czuliby się katolicy, ci, którzy są uczuciowo związani z historią Kościoła, gdyby jacyś husyci (...) zrobili film o śmierci Husa przedstawiający ojców soborowych jako bezwzględnych okrutników, którzy podstępnie Husa chwytają, oskarżają o herezję i w wyniku rozprawy skazują na stos? Następnie przez wiele minut, sekunda po sekundzie, pokazywano by cierpienie człowieka palonego na stosie, ból umierającego, skwierczenie ciała". Pomyslalbym sobie, ze kilka stuleci temu jacys ludzie zmasakrowali w imie tego, w co akurat w danej chwili wierzyli, inna osobe. Na pewno nie pomyslalbym sobie, ze film jest antykatolicki. A przeciez, miedzy katolicyzmem czasow Husa, a czasami obecnymi jest o wiele mniejsza przepasc niz miedzy judaizmem Faryzeuszy i Saduceuszy a obecnym (nie istnial na przyklad wtedy Talmud w obecnym ksztalcie). Ja film obejrzalem i moge stwierdzic, ze mi sie podobal. Naprawde. Film zrobiony jest doskonale technicznie, dopracowany w kazdym szczegole, aby poruszal najglebsze emocje, tchnie oryginalnoscia, a okrucienstwo (choc moze nieco zbyt wyraziste) jest w nim tylko srodkiem przekazu, a nie celem samo w sobie. I naprawde mysle, ze jest to film oskarowy. W porownaniu do wielu po filmow, ktore dostaja Oskary, ten film blyszczy wieloma zaletami. Oczywiscie nie spodziewam sie, aby Oskara dostal - pozostajac daleko od spiskowej teorii dziejow, nie musze wspominac wyznawcy jakiej religii stworzyli Hollywood i Akademie Filmowa. I jako tacy maja prawo decydowac, komu przyznac swoja nagrode,a komu nie. Mysle jednak, ze "Pasja" doczeka sie Zlotego Globu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kemar Trybuna Ludu IP: *.ne.client2.attbi.com 11.04.04, 05:06 Artykul godny "Trybuny Ludu". I do tego nie pierwszy. Argumentacja na poziomie _ "a wy bijecie murzynow". Film zostal skrytykowany zanim powstal. Pobil rekordy ogladalnosci. Jeszce nie spotkalem nikogo komu film sie nie podobal. I w dalszym ciagu jest nie dobry. Artykulik kiepsciutki i chyba ciut schizofreniczny. Tak jak cala durna zwawa wokol naprawde dobrego filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kadi Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.proxy.aol.com 11.04.04, 05:15 Bylby to jeszcze jeden z artykulow przyszywajacych brode temuu wybitnemu obrazowi ktory wzruszyl tyle ludzi, gdyby nie skandaliczny tytul. Protokoly?! Jak tych z medrcow Syjonu? Powiedzmy szczerze, ze film o Chrystusie jako zbawicielu jest przeciw temu w co wierza Zydzi takze kazda ich ocena nie moze byc obiektywna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybinka Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie h IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.04.04, 05:16 Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie hasła o pseudotolerancji. Tolerancja nie wynika z niewiedzy o zbrodni, jakiej dopuścili się żydzi i rzymianie, ale pojawia się na przekór tej zbrodni która była faktem. Tylko że zbrodniarz musi wyznać swoje winy. My mu wybaczymy, ale dopóki on sam nie wyzna win będzie żył w ciągłym strachu i podejrzliwości, że ktoś chce mu coś złego wypomnieć. Sam sobie robi krzywdę. >Poncjusz Piłat jest - nawet w większym stopniu niż w Ewangeliach - człowiekiem >pełnym dobrych chęci, ale tchórzliwym, bojącym się Kajfasza, który (...) może >rozpocząć powstanie. Historycznie jest to kompletny nonsens". Bzdura. Prawda jest taka, że pan Piłat starał się Jezusa uwolnić. Ale Żydzi mu zagrozili, a on będąc słabego ducha się przestraszył. Taka jest prawda. Nawet dziś lewaccy Europejczycy gotowi są wejść w dupę muzułmanom, aby ich tylko nie denerwować, bo może będzie jakiś terror. To samo zrobił Piłat wobec Żydów i groźby terroru z ich strony. Nie ważne czy żydowskie groźby były realne, czy nie - ważne, że brzmiały wiarygodnie i on w nie uwierzył. Europa poświęca mordowanych chrześcijan w Sudanie, by nie denerwować muzułmanów z Sudanu, albo mordowanych tybetańczyków w Tybecie by nie denerwować Chin. To jest to samo, a nawet gorzej bo Europa nawet nie stara się udawać, że cos robi w tej sprawie, a ofary mordów idą w miliony. >Pytanie, które ciągle wraca w debacie o "Pasji", to: czy film nie jest >przypadkiem objawem (hollywoodzkiej) fascynacji przemocą właściwej >współczesnej kulturze masowej? Debilizm. Ta fascynacja istnieje tak długo jak istnieje ludzkość. Pan Darmosławski nie potrafi myśleć, tzn. nie potrafi zdjąc klapek z mózgu i dostrzec czegoś poza horyzontem, który sobie założył do pisania tekstu. Wynika to z tchórzostwa i braku odwagi do przyznania, że źródła tego gówna są w każdym - muzułmaninie, żydzie, chińczyku, sudańczyku, buddyście konfucjaniście, masaju, palestyńczyku.... Dla każdego zawsze winni są inni oni, to wstrętne hollywood, to wstrętne USA... W nas tej fascynacji nie ma może sobie powiedzieć każdy inny. >Koncentrowanie się na okrucieństwie męki Chrystusa istotnie należy do tradycji >chrześcijańskiej i sztuki sakralnej - tyle że z tą tradycją Kościół dawno się >pożegnał. Chrześcijaństwo to nie jest kościół, a fakty to nie tradycja. >Wolno chyba postawić hipotezę, że "Pasja" nie jest bynajmniej manifestem >religijności współczującej, wyrozumiałej, lecz religijności ludzi twardych, >mających misję bezkompromisowej walki ze Złem. Katolicyzm wojujący? Jeśli tak, >to z kim i z czym? I dlaczego teraz, w czasach - zdawałoby się - królującej >tolerancji, względnie pokojowego współistnienia "boskiego" i "cesarskiego", >przynajmniej w świecie Zachodu? Co ma do tego katolicyzm??? Katolicyzm ze swoimi świętymi (nowe nazwy na dawnych bogów i duchy opiekuńcze), kadzidełkami, kapłanami ceremonii to czysta magia i szamanizm. Nie ma on nic wspólnego z chrześcijaństwem. Co do "wojowania" to w świecie konsumujących lewaków, każdy kto ma swoje ustalone poglądy od razu staje sie "wojujący". No to tym gorzej dla lewaków, którzy poglądów nie mają żadnych i nikomu jeszcze na świecie nie pomogli. >Nie przypadkiem w filmie nie ma sceny wygnania przekupniów ze świątyni: w >kontekście jego powodzenia byłaby niesmaczna Durne kuriozum dziennikarskie. Nie wiedziałem, że scena wygnania kupców ze świątyni miała miejsce na 12 godzin przed ukrzyżowaniem. Też miał łeb ten Jezus, tu śmierć na karku a ten gna do świątyni, aby zdążyć z przepędzaniem bogu ducha winnych sprzedawców. >: - Czy nie jest paradoksem, że filmu o Jezusie nie można pokazać dzieciom Francuzi są albo nienormalni albo hipokrytyczni. A czy poszliby z całą rodzinką na górkę, aby podziwiać egzekucję człowieka? Pewnie, że nie. Ale np. posłuchać Kazania na Górze to już z rodziną dałoby się posłuchać i z dziećmi. Pieprzyć lewacki francuski episkopat. Są w życiu momenty dla dzieci i są momenty nie dla dzieci. Paradoksalny jest tylko francuski umysł. >Zimnej krwi po obejrzeniu „Pasji” nie potrafił natomiast zachować Szewach >Weiss, były przewodniczący Knesetu i były ambasador Izraela w Polsce, ocalony >z Holocaustu. „Mit o Żydach zabójcach Jezusa był najtragiczniejszym źródłem >antysemityzmu przez dwa tysiąclecia. »Pasja « to powrót do antysemityzmu >najbardziej brudnego i prymitywnego. Widzimy tam sceny potwierdzające okropne >kłamstwo, że to Żydzi zamordowali Jezusa. Jezus był przecież stuprocentowym >Żydem i wyrósł na obyczajach i tradycjach żydowskich. Tymczasem Izrael był w >tamtych czasach pod panowaniem rzymskim i to Piłat skazał Jezusa na śmierć Po pierwsze w tamtych czasach nie było żadnego Izraela, była tylko PALESTYNA. Po drugie ta Palestyna pod Rzymianami, to jak Irak pod amerykanami. Jak widać Irakijczycy grożą powstaniami i czasem kogoś morduję, więc czasem USA idą na ustępstwa. Tak samo grozili i mordowali Żydzi, a Rzym szedł na ustępstwa. W Palestynie też byli żydowscy bojówkarze, tak jak dziś są muzułmańscy w Iraku. Czytałem też ostatnio, że Jezus nie koniecznie musiał być 100 procentowym żydem, bo był z Galilei. Ale tu nikt nic nie wie na pewno. W każdym razie Bóg Jezusa, to nie jest krwiożerczy Jahwe Żydów. To jest spora różnica. Bardziej mi tu pasuje jakiś humanistyczny wpływ Grecji. >W sedno pytania, czy film Gibsona zawiera wirusy antysemityzmu, trafia - >według mnie - współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów Stanisław >Krajewski. "Jak czuliby się katolicy, ci, którzy są uczuciowo związani z >historią Kościoła, gdyby jacyś husyci (...) zrobili film o śmierci Husa >przedstawiający ojców soborowych jako bezwzględnych okrutników, którzy >podstępnie Husa chwytają, oskarżają o herezję i w wyniku rozprawy skazują na >stos? A co zrobił ten pan dla ludzkości??? Na krzyżach umierały tysiące ludzi, ale nie ważne w tym wypadku jest jak, tylko kto... Pan Hus nie ma żadnego znaczenia, więc i filmó się o nim nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wlodek Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 11.04.04, 08:22 Gość portalu: Rybinka napisał(a): (...) > W każdym razie Bóg Jezusa, to nie jest krwiożerczy Jahwe Żydów. Rewelacja! Okazuje sie, ze nie ma jednego jedynnego Boga. Bogow jedynnych jest dwoch: jeden - krwiozerczy Bog Zydow; drugi - pelen milosierdzia Bog-ojciec Chrystusa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybinka Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.04.04, 15:51 Bogowie to tylko kreacja ludzkich umysłów. Zatem można by rzec, że taki bóg jakie społeczeństwo, które go stworzyło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.qc.sympatico.ca 11.04.04, 19:26 Piszesz:"Bogowie to tylko kreacja ludzkich umysłów. Zatem można by rzec, że taki bóg jakie społeczeństwo, które go stworzyło... " Tutaj bym sie nie zgodzil; wyobrazenia o Bogu sa kreacja ludzkich umyslow. BOG JEST BYL I BEDZKIE I NIKT NIE WIE I NAWET NIGDY NIE BEDZIE SOBIE W STANIE WYOBRAZIC JAKI BOG NAPRAWDE JEST, BOG TO NIE COS ALBO KTOS. Reszta calkiem calkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rybinka Re: Prawda was wyzwoli - a zniewolą was lewackie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.04.04, 05:23 No właśnie. To nie bóg / allah każe muzułmańskim terrorystom mordować, tylko muzułmańscy terroryści tworzą taki wizerunek boga, który będzie pasował do ich krwawych zapędów. Tak bóg jakie społeczeństwo, znaczy się chodzi o wizerunek, bo jaki on jest to nikt nie wie. Żydzi jak to zresztą widać w Starym Testamencie byli raczej krwawym i morderczym plemieniem, stąd ich wyobrażenie boga jako krwawego bóstwa, które innych zabija a im daje pełne zwycięstwo. Wystarczy wspomnieć holocaust na Egipcjanach. Grecy mieli bardziej humanistyczne wyobrażenie bogów i to wyobrażenie wywarło wpływ na wizerunek boga, o którym mówił Jezus. Zresztą aby apostołowie mogli z powodzeniem prowadzić pracę misyjną wśród pogan musieli podać taki wizerunek, jaki był do przełkniecia dla tych ludów. Żydzi oczekiwali Boga-Mściciela albo Boga-MordercyPogan, a tymczasem Jezus zaproponował Boga_Miłość. To coś czego żydzi nie potrafili pojąć. OK, są wyjątki chlubne, ale nawet w katolickiej Polsce są ludzie przyjmujący islam, zaś w krajach muzułmańskich niektórzy przyjmuja chrześcijaństwo. Wyjątki potwierdzają regułę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Wyglada mi na to ze sie ze mna zgodziles. IP: *.qc.sympatico.ca 12.04.04, 17:57 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: clim Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.04, 06:18 Oglądałem wczoraj tj. w Wielką Sobotę.Przykro mi o tym pisać.Ten film to tania jatka dla niedojrzałych,dla fanatyków,dla pozbawionych dobrego smaku ludzi.Kiczowate chwyty-HORYWOOD.Ten film został ulepiony z płytkiego amerykańskiego myślenia,pozbawiony duchowości ma działać na tłumy niczym bat.Ewangelia wg św.Mela jest klęską katolicyzmu a nie jego triumfem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chester Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.austin.rr.com 11.04.04, 06:45 Jako ateista szanuje poglady wszystkich stron. Jak bylem malym chlopcem bawilismy sie w Krzyzakow (lata 60-te). Obawiam sie, ze dzieci zaczna sie bawic "w Jezusika" i jak pierwsza ofiara biczowania trafi do szpitala, to pozew przeciwko tworcom filmu bedzie nieunikniony. Film jest dozwolony dla dojrzalej publicznosci, przynajmniej u nas w Teksasie, pomimo wszystko na pokazach znajduje sie cala masa dzieci, wiele z nich moze obrocic obraz kinowy w rzeczywisty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:53 ty jestes w teksasie ja jestem w NY i sadze ze masz niepokolei w lepetynie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:49 a kto pyta dupka kwasniewskiego o przeszlosc i poglady jego ojca, cholernego kata z UB komuche !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gp Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 07:51 ale twoim dzieciom z pewnoscia mozna pokazywac mozg na scianie i obrzydliwe sceny z kryminalow i zdegenerowanych filmow jakie na codzien sa podawane na talerzu przez kino amerykanskie i baby z golymi tylkami i inne idiotyzmy i wtedy nie protestujesz ze sie zle dzieje tylko jak ktos pokaze jak naprawde wygladala meka Chrystusa to sie oburzasz jestes BURAK i tyle spojrz na to co mowisz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: george Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:01 Rozmowa z ks. prof. dr. hab. Waldemarem Chrostowskim, wybitnym biblistą z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, konsultorem Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, autorem opracowania polskiej listy dialogowej filmu "Pasja" Nie sprawdziły się obawy największych dystrybutorów filmowych jeszcze przed premierą skazujących film Mela Gibsona na porażkę. "Pasja" bije wszelkie rekordy kinowe. Mimo niewątpliwego sukcesu z takim samym zapałem, z jakim starano się niejako narzucić ludziom negatywną opinię na temat filmu jeszcze przed jego wejściem na ekrany, również dziś nie zaprzestano wobec "Pasji" i Gibsona obelg, pomówień i manipulacji. Co jest tego przyczyną? - Przyczyny trzeba szukać w szerszym zjawisku, przedstawionym bardzo wyraziście przez Jana Pawła II w książce "Przekroczyć próg nadziei". Ojciec Święty powiedział tak: "Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim [w świecie] obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna anty-ewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji. Zmaganie się o dusze świata współczesnego jest największe tam, gdzie duch tego świata zdaje się być najmocniejszy. W tym sensie encyklika 'Redemptoris missio' mówi o 'nowożytnych areopagach'. Areopagi te to świat nauki, kultury, środków przekazu; są to środowiska elit intelektualnych, środowiska pisarzy i artystów". Są to niezwykle mocne słowa wypowiedziane przez Papieża, który ma przecież doskonałe rozeznanie o świecie i o Kościele. Papieża, który bardzo często wychodzi naprzeciw środowiskom, o których tutaj wyraża się z ogromną powściągliwością. Jestem przekonany, że film "Pasja" to nie tyle powód do zarzutów i manipulacji, ile pretekst, który spowodował, że raz jeszcze one się ujawniły. W bliższej czy dalszej przeszłości wiele razy mieliśmy do czynienia z bardzo silnym sprzeciwem wobec Ewangelii i ewangelizacji. W naszej polskiej sytuacji różnica polegała na tym, że wcześniej - w okresie komunistycznym - ten sprzeciw był klarowniejszy. Wiadomo było, skąd wychodził i łatwiej można było zidentyfikować nie tylko jego "nosicieli", ale również jego mocodawców i sprawców. Łatwiej zatem było temu przeciwdziałać. Obecnie sprzeciw i zarzuty stawiane Ewangelii mają podłoże bardziej mroczne, mniej widoczne, ale powody tego stanu rzeczy są dokładnie takie same. Jak w przeszłości przy rozmaitych okazjach starano się osłabić wymowę Ewangelii, tak i teraz film ten stał się pretekstem do tego samego. Czy to dlatego ludziom, któ rym w powstających w Hollywood filmach jakoś nie przeszkadza nihilizm, gwałt, odrażająca przemoc czy bezmyślne okrucieństwo, przeszkadzają sceny Męki Pańskiej? Czy to dlatego modnie jest tworzyć dzieła antychrześcijańskie, podczas gdy prawdy o cierpieniu Chrystusa pokazywać nie wolno? - Nie ma innego wytłumaczenia niż to, że ciągle trwa sprzeciw wobec Ewangelii i wobec orędzia Jezusa Chrystusa. Dlatego, jeżeli ktoś próbuje to orędzie ukazać i jeżeli czyni to w sposób wiarygodny i przyciągający setki, tysiące czy miliony ludzi, musi się liczyć ze sprzeciwem. Karykaturalna i wymowna jest aprobata i akceptowanie rozmaitych form przemocy, okrucieństwa czy szydzenia z Ewangelii i z Krzyża, które mają miejsce w tych samych środowiskach i na łamach tych samych gazet, które krytykują "Pasję". To jeszcze raz pokazuje, że jako chrześcijanie musimy być bardzo ostrożni względem wygłaszanych stanowisk, opinii i poglądów i przyjmować je z dużą dozą powściągliwości. Albowiem ci, którzy je wygłaszają, często nie kierują się dobrą wolą i dążeniem do prawdy. Raczej prawda jest ofiarą zabiegów, jakie podejmują. Zarzuty stawiane filmowi przez organizacje żydowskie podzielają niektóre liberalne środowiska, zaangażowane w dialog chrześcijaństwa z judaizmem. Pojawiają się opinie, że chrześcijanie, którym ten film się podoba, powinni uderzyć się w piersi. W wywiadzie dla tygodnika "Przegląd" ks. prof. John Pawlikowski, przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów, przeprasza za "Pasję", stwierdzając, że swoim filmem Gibson podjął "próbę masowego zaaplikowania trucizny". Według ks. Pawlikowskiego, ci spośród chrześcijan, którzy nie protestują przeciw zawartej w filmie prezentacji żydów, rzekomo zaprzeczają nauczaniu Kościoła, zawartemu w dokumentach II Soboru Watykańskiego... - Wobec tego rodzaju opinii wypada wyrazić tylko współczucie. Nie chodzi bowiem jedynie o płaszczyznę historyczną i zupełne lekceważenie tego, co wydarzyło się prawie dwa tysiące lat temu w Jerozolimie. Chodzi również o płaszczyznę teologiczną, która przy takim postawieniu sprawy zostaje spłaszczona i wypaczona. Międzynarodowa Rada Chrześcijan i Żydów to organizacja, w której decydujący głos należy przede wszystkim do żydów oraz do tych chrześcijan, którzy są spolegliwi wobec żydowskiego punktu widzenia. Tego rodzaju wypowiedź przedstawia stanowisko żydowskie. Żydom jest ono na rękę o tyle, że zostało wyrażone przez chrześcijanina. Trzeba natomiast powiedzieć, że jest to stanowisko bardzo mocno odosobnione, także w Stanach Zjednoczonych, i traktowane jako swoista egzotyka historyczna i teologiczna. Trzeba podkreślić, że o ile po stronie żydowskiej wygłaszanie tak ryzykownych poglądów spotyka się z natychmiastowym przywoływaniem ich autora do porządku, o tyle po stronie katolickiej można je głosić dość niefrasobliwie. Znamienne, że nie pojawiają się one na łamach pism katolickich ani poważnych czasopism teologicznych, gdzie mogłyby być przedmiotem debaty teologicznej, lecz na łamach wysokonakładowych pism laickich, gdzie o dyskusji teologicznej nie może być mowy, a ewentualne głosy sprzeciwu czy sprostowania nie będą drukowane. Osąd, który wobec tego filmu wyraził ks. prof. John Pawlikowski, jest głęboko niesprawiedliwy. Trzeba jednak wiedzieć, że w innych wypowiedziach ks. Pawlikowski szedł jeszcze dalej, postulując "oczyszczenie" tekstu Nowego Testamentu z wypowiedzi, które - jego zdaniem - są antysemickie. To już jest bardzo bałamutna teologia, która prowadzi donikąd. Reżyserka Agnieszka Holland na łamach "Tygodnika Powszechnego" stwierdziła, że "jeżeli film będzie miał takie znaczenie, jak na to wygląda (...), może oznaczać powrót do najciemniejszych czasów i klęskę dwóch tysięcy lat nauki Chrystusa...". Krokiem wstecz w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich nazwał film "Pasja" włoski reżyser Franco Zeffirelli na łamach dziennika "Corriere della Sera". Co w atmosferze, panującej wokół tego filmu, może faktycznie zaważyć na dialogu katolików z żydami? - 1 marca br. na kilkanaście minut przed ogólnopolską premierą "Pasji" w Warszawie w Teatrze Narodowym przypadkowo spotkałem księdza Adama Bonieckiego, redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego". Powiedział, że 3 marca ma się odbyć premiera "Pasji" w Krakowie, a po premierze krakowskiej będzie dyskusja na temat filmu. Zapytałem, kto będzie brał w niej udział. Odpowiedział, że Agnieszka Holland, prof. Władysław Stróżewski, dr Stanisław Krajewski i on sam, czyli ks. Boniecki. Zauważyłem wtedy, że to nie będzie dyskusja, lecz prześciganie się w zarzutach stawianych filmowi i w krytyce "Pasji". Zwróciłem ks. Bonieckiemu uwagę, że nie należy tak postępować, ponieważ jest to pluralizm tylko dla "naszych". Słowa Agnieszki Holland i pozostałych rozmówców doskonale to potwierdzają. Jeśli o nią chodzi, obserwuję jej działalność od kilkunastu lat. Mam wrażenie, że najpierw z problematyki religijnej, a potem żydowskiej uczyniła swoisty "wytrych" do świata kina i kultury. Podczas dyskusji w Krakowie Agnieszka Holland wyraziła się bardzo dosadnie, mówiąc o Jezusie jako "skrwawionym pulpecie". Musiało to być dosadne nawet dla redaktorów "Tygodnika Powszechnego", skoro w wersji drukowanej zaniechali tego wyraże Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cd wywiadu Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:03 Słowa Agnieszki Holland i pozostałych rozmówców doskonale to potwierdzają. Jeśli o nią chodzi, obserwuję jej działalność od kilkunastu lat. Mam wrażenie, że najpierw z problematyki religijnej, a potem żydowskiej uczyniła swoisty "wytrych" do świata kina i kultury. Podczas dyskusji w Krakowie Agnieszka Holland wyraziła się bardzo dosadnie, mówiąc o Jezusie jako "skrwawionym pulpecie". Musiało to być dosadne nawet dla redaktorów "Tygodnika Powszechnego", skoro w wersji drukowanej zaniechali tego wyrażenia... W "debacie" na temat "Pasji", która odbyła się w Krakowie, wszyscy jej uczestnicy mieli jednakowe zdanie. Cała rozmowa miała to do siebie, że najostrzej przeciw filmowi występował ks. Adam Boniecki, a inni jak gdyby go łagodzili. Jest to bardzo częsta metoda, która odzwierciedla również stan stosunków chrześcijańsko-żydowskich. Żydzi szukają do rozmowy takich chrześcijan, którzy nie tylko będą "otwarci" na ich stanowisko i punkt widzenia, ale nawet pójdą dalej niż oni po to, żeby później strona żydowska mogła to stanowisko łagodzić. Stwierdzenie Franco Zeffirellego, że film "Pasja" jest krokiem wstecz w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich, uważam za nieuzasadnione. Relacje międzyreligijne mają to do siebie, iż muszą być oparte na prawdzie, na realizmie i muszą spełniać konkretne cele: chrześcijanie dzięki tym relacjom powinni być lepszymi chrześcijanami, a żydzi lepszymi żydami. Tymczasem w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich - nie tylko w Polsce, ale w całej Europie i świecie - jest bardzo poważny impas. Zaistniał on nie wskutek filmu, ale wskutek bardzo dramatycznego rozwoju sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie, a także wskutek tego, że dialog został upolityczniony i zideologizowany. Atmosfera wokół "Pasji" jedynie odsłania pokłady nieufności, uzewnętrzniające się rownież przy innych okazjach. Rabin Marvin Hier, założyciel nowojorskiego Centrum Szymona Wiesenthala, stwierdził: "Nie możemy pogodzić się z tym, że Mel Gibson wedle własnego widzimisię wypacza przekaz Ewangelii...". Czy nie wydaje się Księdzu Profesorowi rzeczą dziwną, że w sporze wokół "Pasji" środowiska żydowskie sięgają w argumentacji po Ewangelie, Katechizm Kościoła Katolickiego czy dokumenty Soboru Watykańskiego II? - Jest to dziwne i bardzo znaczące. Świadczy o tym, iż soborowe oraz posoborowe dokumenty Kościoła bywają instrumentalizowane dla osiągnięcia tych celów i korzyści, które z relacjami chrześcijańsko-żydowskimi wiąże strona żydowska. Paradoksem i swoistą ironią jest to, że żydzi przypominają katolikom dokumenty kościelne. Przypominają jednak wybiórczo i tylko to, co się im podoba. Przypominają nie tekst dokumentów, ale ich własną interpretację lub interpretacje tych katolików, którzy idą po ich linii. W kontekście "Pasji" okazało się, że bardzo wiele opinii i poglądów, wygłaszanych niegdyś w Ameryce, a teraz również w Polsce, ma swoje źródło w biuletynach i w wypowiedziach żydowskiej Ligi B'nei-Brith. Tylko ci, którzy idą po linii tych wypowiedzi, mieliby w dialogu rację. To znowu odsłania głębszy problem: żydzi twierdzą, że chcą rozmawiać z chrześcijanami, ale jednocześnie dobierają sobie rozmówców, wskutek czego uczciwy dialog nie ma szansy powodzenia. W przypadku "Pasji" doskonale widać, że rozłam w ocenach filmu nastąpił na długo przed jego wejściem na ekrany. Wyraźnie widać w Polsce środowiska, które od początku - i później konsekwentnie - są przeciwne temu filmowi. Należy do nich m.in. środowisko "Tygodnika Powszechnego", a także związane z nim środowiska KIK-u oraz laickie środowisko "Polityki", "Wprost", "Newsweeka" - to widać klarownie. Jednolitość opinii i stanowisk sprawia, iż "Tygodnik Powszechny" jest uznawany za weekendowe wydanie "Gazety Wyborczej", aczkolwiek podtytuł głosi "katolickie pismo społeczno-kulturalne", co wprowadza wielu ludzi w błąd. Myślę jednak, że czytelnicy coraz lepiej zdają sobie sprawę z tego, iż poglądy wygłaszane w gazetach trzeba przyjmować krytycznie. Na łamach "Gościa Niedzielnego" prof. Maria Braun-Gałkowska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego stwierdziła: "(...) Część widzów pójdzie zapewne na film, kierując się uczuciami religijnymi, ale trzeba pamiętać, że film jest sprzeczny z naszą religią. (...) Ukazywanie śmierci Jezusa bez przedstawienia Jego nauki o miłości i przebaczeniu, z pominięciem zmartwychwstania i oczekiwania na powtórne Jego przyjście, jest zaprzeczeniem naszej wiary...". - Nie mam pojęcia, czy pani profesor wygłosiła tego rodzaju pogląd przed obejrzeniem tego filmu, czy też, oglądając go, widziała zupełnie coś innego, niż widzą miliony widzów, bo nie dopuszczam myśli, że świadomie wypacza jego zawartość i przesłanie. Tytuł filmu po angielsku brzmi "The Passion of Christ", czyli "Męka Chrystusa". U nas został spolszczony jako "Pasja", przede wszystkim po to, by uniknąć nadużywania zwrotu "Męka Chrystusa" i powtarzania go w rozmaitych kontekstach, które mogłyby go narazić na szwank. Tematem filmu jest przebieg Męki Chrystusa oraz jej znaczenie. To znaczenie zostało ukazane w kontekście całego życia Jezusa. Film kończy się nawiązaniem - i to bardzo wyraźnym - do Zmartwychwstania. Chrześcijaństwo jest religią paschalną, tak samo jak jest religią pasyjną. Jednego i drugiego wymiaru chrześcijaństwa nie można od siebie oderwać, bo warunkiem Paschy jest Pasja, czyli Męka i Śmierć Chrystusa. Gdyby Chrystus prawdziwie nie cierpiał i nie umarł, to zmartwychwstanie byłoby pustym słowem. Pani profesor chciałaby najwidoczniej oglądać jakiś inny, własny film. To, co uczynił Mel Gibson, jest dokonaną w perspektywie historycznej i w perspektywie wiary chrześcijańskiej próbą rekonstrukcji ostatnich kilkunastu godzin ziemskiego życia Jezusa. Ta rekonstrukcja została dokonana w blasku Zmartwychwstania. Widzimy to od owego księżyca, który na początku "Pasji" nie pozostawia wątpliwości, że chodzi o Noc Paschalną, aż po pusty grób, którego motyw kończy cały film. W przypadku "Pasji" niektórzy dopatrzyli się obwiniania Żydów za śmierć Chrystusa, jeszcze zanim obejrzeli film. Po obejrzeniu potraktowali go równie surowo, tym razem zarzucając Gibsonowi nadmierne eksponowanie przemocy. Podczas wspomnianej przez Księdza Profesora dyskusji, zorganizowanej przez redakcję "Tygodnika Powszechnego", wyrażono opinię, że "Pasja" nie posiada walorów artystycznych, nadmiernie epatuje przemocą i może wypaczyć przesłanie Chrystusa. Profesor Władysław Stróżewski zwrócił uwagę na "bezinteresowne okrucieństwo", które "nie było uzasadnione historycznie". Jego zdaniem, "autentycznego chrześcijańskiego przesłania w tym filmie nie ma". Czy film Gibsona rzeczywiście może "wypaczyć przesłanie Chrystusa"? - Czasami mam wrażenie, że jesteśmy zmuszani do tego, by oglądać i zapamiętać ten film wyłącznie od strony zarzutów, zastrzeżeń czy rozmaitych fobii, które różni ludzie w sobie noszą. Pierwsze szły po linii zarzucania filmowi antysemityzmu, a antysemityzm miałby pochodzić stąd, że obwinia on żydów o śmierć Jezusa. Trzeba jasno powiedzieć: byli żydzi, którzy są odpowiedzialni za śmierć Jezusa, podobnie jak byli poganie czy Rzymianie, którzy są odpowiedzialni za śmierć Jezusa. Ktoś bowiem żądał wyroku śmierci, ktoś się tego wyroku domagał, ktoś krzyczał: "Ukrzyżuj Go!", ktoś ten wyrok śmierci zatwierdził i wreszcie ktoś go wykonał. Nie można tego wszystkiego bagatelizować, wypaczać ani przemilczać. Osobną natomiast sprawą jest kwestia teologicznej odpowiedzialności. Kościół uczy, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za śmierć Jezusa. Wszyscy, a więc - raz jeszcze to podkreślam - także żydzi. Bo w niektórych wypowiedziach prasowych sugerowano, iż odpowiedzialni za śmierć Chrystusa są chrześcijanie, którzy w zbawczą wartość tej śmierci wierzą, podczas gdy inni mieliby być z tej odpowiedzialności zwolnieni. To nam pokazuje, do jakiego s Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cd bo gazeta ucina Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:06 To nam pokazuje, do jakiego stopnia teologia może być przedmiotem manipulacji. Jeżeli chodzi o sprawę okrucieństwa, to przecież tematem tego filmu jest cierpienie, męka i śmierć. Wyjątkowość polega na tym, że kilkanaście godzin pokazano na dwugodzinnym filmie, zatem możliwość skrótów z przedstawianiem cierpienia była stosunkowo niewielka. Szczególnie wyrazista jest scena biczowania. Myślę, że po tym filmie chrześcijanie, a także inni ludzie przekonali się, na czym naprawdę polegało rzymskie biczowanie. Nie chodzi o to, by epatować się tym cierpieniem, by je nadmiernie podkreślać i eksponować. Lecz z drugiej strony pobożność katolicka ma charakter pasyjny. Zarzuty, które to lekceważą, lekceważą nie tylko świadectwo Ewangelii, ale również dwa tysiące lat tradycji Kościoła oraz fakt, że mamy nabożeństwa, litanie, a nawet zgromadzenia i zakony, które czczą Krew Jezusa, Najświętsze Oblicze Jezusa oraz Mękę Jezusa. Dla chrześcijanina ważne jest to, że Syn Boży za nas cierpiał rany. Stąd mówienie, że film wypacza "autentyczne chrześcijańskie przesłanie" jest - mówiąc najłagodniej - twierdzeniem "na wyrost". W filmie wielokrotnie przytaczane są słowa Jezusa z Ostatniej Wieczerzy, z Kazania na Górze, słowa o konieczności miłowania nieprzyjaciół. Nie wiem, jak to się dzieje, że część widzów - na szczęście nieliczna - jakby ich nie widzi, a może po prostu nie chce ich słyszeć. Może są starannie przemilczane dlatego, że przyjęta została logika, zgodnie z którą film od początku do końca zasługuje wyłącznie na krytykę i rezerwę. Jest jeszcze jeden zarzut. W gazecie "Los Angeles Times" można było przeczytać, że "celem Gibsona jest zdobycie sławy i przypomnienie światu o istnieniu licznych grup integrystów katolickich". Z kolei Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, na łamach "Rzeczpospolitej" sugeruje, że film Gibsona "najwyraźniej odpowiada na jakieś istotne potrzeby niektórych ludzi"... Również w tygodniku "Wprost" krytyk filmowy Tomasz Raczek usiłuje dowieść, że "w tym całym zamieszaniu nie chodzi wcale o film, czyli o dzieło sztuki, lecz o socjologiczno-biznesową transakcję". Jego zdaniem, film jest manipulacją. Uważa ponadto, że zamiast prawdy pokazano wyszukaną masakrę, która ma na celu "nas jeszcze bardziej przestraszyć, skłócić i zamknąć na racje ludzi innych kultur i religii...". - Nie utożsamiam się ze słowami Tomasza Raczka, który wypowiada się w liczbie mnogiej, ponieważ nie czuję się ani przestraszony, ani skłócony, ani zamknięty na racje innych ludzi i religii. Tego rodzaju opinie, jak sądzę, więcej mówią o wygłaszających je niż o samym filmie, który jest pretekstem do ich wygłaszania. Ostrzeżenia przed "integrystami katolickimi" mają raczej odwrócić uwagę od ostrzeżeń przed integrystami żydowskimi, choć to oni stanowią we współczesnym świecie większy problem. Doskonale widzimy, co dzieje się w Izraelu, na terenie Autonomii Palestyńskiej, na Bliskim Wschodzie, gdzie sytuacja polityczna jest szalenie zaogniona. Ale zamiast mówić o realnych problemach, są podsuwane problemy urojone i obwinia się katolików o winy, których nie popełnili. Film - jak to powiedział Stanisław Krajewski - faktycznie "odpowiada na jakieś istotne potrzeby niektórych ludzi". Tylko mamy tu na uwadze inne potrzeby niż te, które nam przypisuje pan Krajewski. Poza tym nie chodzi o małą grupę ludzi, ale o miliony katolików oraz chrześcijan innych wyznań. Naszą potrzebą jest przede wszystkim powrót do Jezusa Chrystusa, do poznania Go oraz do poznania okoliczności Jego Męki i Śmierci, do poznawania Jego nauczania, także tego, które dotyczy miłości nieprzyjaciół, oraz do pogłębiania naszej wiary. Naszą potrzebą - w najpełniejszym tego słowa znaczeniu - jest powrót do źródeł, czyli do Ewangelii. A ponieważ ten powrót odbywa się w określonym kontekście historycznym, geograficznym, religijnym, psychologicznym, społecznym, to przywołuje rozmaite elementy duchowego i religijnego krajobrazu Ziemi Świętej z I wieku. Zatem nie o "katolicki integryzm" tutaj chodzi, bo tego rodzaju zarzuty odbywają się na zasadzie "łapaj złodzieja". Zamiast mówić o rzeczywistych problemach i je rozwiązywać, odwraca się uwagę od tego, co jest naprawdę zagrożeniem. W wielu polskich środkach społecznego przekazu z jednej strony eksponuje się ich negatywne opinie o "Pasji", z drugiej zaś umiejętnie skrywa się opinie pozytywne. Czy nie wygląda na to, że film Gibsona wywołał reakcję ukazującą prawdziwe poglądy tzw. elit? - Film stał się kolejnym pretekstem do ujawnienia się rzeczywistych zapatrywań na temat tradycji chrześcijańskiej oraz tolerancji i dialogu religijnego. Można odnieść wrażenie, że tzw. elitom grunt umyka spod nóg z tej przyczyny, że przestały być wiarygodne. One próbowały kształtować sytuację w Polsce w latach 90., także w zakresie teologicznym i religijnym. Dzisiaj już nie ma ogłaszanych list tzw. autorytetów moralnych, które, jak pamiętamy, często pojawiały się na pierwszej lub drugiej stronie wysokonakładowych dzienników. Tzw. elity czują się niepotrzebne i osamotnione i dlatego przypominają o swoim istnieniu w sytuacjach dość karkołomnych, czasami wręcz śmiesznych, a nawet żałosnych. Pamiętajmy, że w Polsce do tej pory film "Pasja" obejrzały ponad trzy miliony ludzi. Przeważają na pewno ci, dla których ten film jest wielkim zbudowaniem i drogą do nawrócenia, sposobem na poznawanie tego, co wydarzyło się w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek w Jerozolimie. Natomiast głos nielicznych, ale głośnych bądź wpływowych przedstawicieli tzw. elit nie jest tu znaczący. Wypowiadając się w sposób lekceważący wrażliwość chrześcijańską, sami przyczyniają się do własnej izolacji. W wywiadzie dla sieci telewizyjnej ABC Mel Gibson stwierdził, że ludzie, którzy stawiają filmowi wszystkie wspomniane wyżej zarzuty, tak naprawdę mają kłopot z Ewangelią. "Chętnie by ją przepisali, zmienili lub przenieśli z Ziemi Świętej do jakiegoś innego kraju..." Czy nie w tym właśnie tkwi problem? Czy nie przypomina to trochę sytuacji sprzed 2000 lat, gdy wielu ludzi było przekonanych, iż za sprawą kamienia grobowego pozbyli się Chrystusa, a tu - jak grom z jasnego nieba - spadła na nich wiadomość, iż Ukrzyżowany ma się wśród nich znowu pojawić? Wtedy wymyślono pogłoskę: zmartwychwstania nie było, ciało Chrystusa wykradli Jego uczniowie, a całą tę historię wymyślili ci, którzy tęsknią do Wybawiciela... Czy i dziś nie mamy do czynienia z owymi opisanymi przez św. Mateusza przekupnymi strażnikami, którzy "wzięli pieniądze i uczynili tak, jak ich pouczono"? - Niestety, te cierpkie słowa z Ewangelii św. Mateusza i dzisiaj są głęboko prawdziwe. Również dzisiaj są ludzie, którzy za jakieś mniejsze lub większe pieniądze gotowi są powielać "prawdy" najrozmaitsze, bez oglądania się na konsekwencje wszystkiego, co to sprawia. Trzeba dodać, że jednym ze sposobów "penetracji" i oddziaływania w Kościele jest forsowanie filosemityzmu. Tymczasem filosemityzm może być w swoich skutkach i konsekwencjach równie niebezpieczny i niszczycielski jak antysemityzm. Widać doskonale, że w procesie dialogu między chrześcijanami a żydami główną przeszkodę stanowią ci, którzy chcą się żydom podobać. Niestety, tylko sporadycznie pojawiają się żydzi, którzy chcieliby się podobać chrześcijanom, a ich wpływy nie są wielkie. Filosemici - trzeba to jasno i odważnie powiedzieć - mają jednak określone korzyści ze swego stanowiska, co widać także w Polsce. Spośród redaktorów i autorów piszących z pozycji filosemickich bardzo wielu znajduje swe miejsce w dyplomacji, na placówkach zagranicznych i wszelkiego rodzaju delegacjach, teraz także w Brukseli... Niektórzy traktują to więc jako pewnego rodzaju trampolinę do kariery. Nie chodzi już tylko o poprawność polityczną, ale o przeświadczenie, że pisanie tego, co się żydom podoba, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cd wywiadu z ks. P Re: Protokoły Mela Gibsona - spór o "Pasję" IP: *.bflony.adelphia.net 11.04.04, 08:08 W wywiadzie dla sieci telewizyjnej ABC Mel Gibson stwierdził, że ludzie, którzy stawiają filmowi wszystkie wspomniane wyżej zarzuty, tak naprawdę mają kłopot z Ewangelią. "Chętnie by ją przepisali, zmienili lub przenieśli z Ziemi Świętej do jakiegoś innego kraju..." Czy nie w tym właśnie tkwi problem? Czy nie przypomina to trochę sytuacji sprzed 2000 lat, gdy wielu ludzi było przekonanych, iż za sprawą kamienia grobowego pozbyli się Chrystusa, a tu - jak grom z jasnego nieba - spadła na nich wiadomość, iż Ukrzyżowany ma się wśród nich znowu pojawić? Wtedy wymyślono pogłoskę: zmartwychwstania nie było, ciało Chrystusa wykradli Jego uczniowie, a całą tę historię wymyślili ci, którzy tęsknią do Wybawiciela... Czy i dziś nie mamy do czynienia z owymi opisanymi przez św. Mateusza przekupnymi strażnikami, którzy "wzięli pieniądze i uczynili tak, jak ich pouczono"? - Niestety, te cierpkie słowa z Ewangelii św. Mateusza i dzisiaj są głęboko prawdziwe. Również dzisiaj są ludzie, którzy za jakieś mniejsze lub większe pieniądze gotowi są powielać "prawdy" najrozmaitsze, bez oglądania się na konsekwencje wszystkiego, co to sprawia. Trzeba dodać, że jednym ze sposobów "penetracji" i oddziaływania w Kościele jest forsowanie filosemityzmu. Tymczasem filosemityzm może być w swoich skutkach i konsekwencjach równie niebezpieczny i niszczycielski jak antysemityzm. Widać doskonale, że w procesie dialogu między chrześcijanami a żydami główną przeszkodę stanowią ci, którzy chcą się żydom podobać. Niestety, tylko sporadycznie pojawiają się żydzi, którzy chcieliby się podobać chrześcijanom, a ich wpływy nie są wielkie. Filosemici - trzeba to jasno i odważnie powiedzieć - mają jednak określone korzyści ze swego stanowiska, co widać także w Polsce. Spośród redaktorów i autorów piszących z pozycji filosemickich bardzo wielu znajduje swe miejsce w dyplomacji, na placówkach zagranicznych i wszelkiego rodzaju delegacjach, teraz także w Brukseli... Niektórzy traktują to więc jako pewnego rodzaju trampolinę do kariery. Nie chodzi już tylko o poprawność polityczną, ale o przeświadczenie, że pisanie tego, co się żydom podoba, pozwala odnieść konkretne korzyści. Na szczęście, jest to na tyle widoczne, iż ludzie to widzą i wyciągają z tego wnioski. Dziękuję za rozmowę. Sebastian Karczewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Pasja im przeszkadzała a w TVP ODRAŻJĄCE GÓW...O IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 09:02 pokazują w dniu ZMATRWYCHWSTANIA o godz 8.50 rano. Kto tych medialnych homoseksualistów skieruje do psychiatry na leczenie ? Przecież już lekarze znają przyczyny tej choroby i potrafią ją leczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Pasja - mądry, pasjonujacy, szlachetny i religijny IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.04, 09:32 Jest to NAJLEPSZY FILM jaki widziałem. Interesująca jest scena zmiażdżenia głowy szatana-węża, stopą obutą w sandał. Interesująca i zagadkowa jest postać szatana-kobiety trzymającej na ręku szatana-dzieciatko. Interesująca jest scena obsesji-prześladowania przez bandę szatanków-dzieci. Interesujaca jest scena pęknięcia Świątyni Jerozolimskiej i ołtarza w chwili zgonu Chrystusa. Odpowiedz Link Zgłoś