Dodaj do ulubionych

Krystyna Kurczab-Redlich: Rosja to jest wrzątek...

IP: *.local.sp / *.powiat.klodzko.pl 14.09.04, 11:01
Nie przekonuje mnie argumentacja Pani Krystyna Kurczab-Redlich, ponieważ moim
zdaniem jest dosyć spłycona i zawiera w sobie dużo "polonocentryzmu". Czyli
takiego to poglądu, że u nas jest już społeczeństwo a Rosjanie cierpią, bo go
nie mają. Myślę, że to dosyć powierzchowna opinia. Po pierwsze u nas
demokracja i teoria społeczeństwa demokratycznego narazie doprowadziła do
rozbuchanej korupcji i kryminalnych powiązań polityków i braku realizacji
programów wyborczych, oraz totalnego kłamstwa wyborczego. Po za tym Rosja
jest specyficznym krajem, zbyt dużym, jeszcze zbyt wielonarodowościowym o nie
wypracowanych instytucjach powodujących rozwój gospodarczy i społeczny.
Uważam także, że to naród decyduje o tym czego chce w wyborach, jeżeli chce
tego co jest obecnie to jego prawo i to jest właśnie demokracja. W wypowiedzi
Pani Krystyna Kurczab-Redlich przewija się jakby narzucanie rozwiązań dla
tego ogromnego kraju z założeniem, że ta demokracja jaką mamy u siebie jest
wzorcowa mam wątpliwości po tym jak patrze na Polską rzeczywistość. I jeszcze
jedno, z jednym trzeba sie zgodzić Putin jako człowiek służb specjalnych
dobrze wie co robi i nie robi tego ze strachu moim zdaniem. W większości
zdarzenia terrorystyczne jakie miały miejsce sprzyjały jego umacnianiu
władzy, dlatego pozwolę sobie mieć wątpliwości co do tego, że były to zamachy
Czeczeńców tylko, z moich obserwacvji i analiz wynika, że były sterowane
przez służby specjalne Rosji, a może przez samego Putina jako specjalisty,
ale to mój pogląd nie koniecznie muszę mieć rację
Obserwuj wątek
    • Gość: Lykos Rosja - znów kłopotliwy aliant? IP: 150.254.85.* 14.09.04, 11:58
      Wygląda na to, że świat niestety dryfuje w kierunku kolejnej wojny światowej -
      ja bym ją określił jako trzecią, chociaż niektórzy za trzecia uważają zimną
      wojnę, a za czwartą - terroryzm. Może zresztą już mamy pełzającą trzecią wojnę
      światową - na bieżąco trudno ocenić, od kiedy zaczyna się wojna ŚWIATOWA.

      Wojna będzie (jest?) starciem - w pierwszym przybliżeniu - między światem
      muzułmańskim a cywilizacją zachodnią (wzdragałbym się przed określeniem "świat
      chrześcijański", bo z tym chrześcijaństwem różnie bywa). W tej chwili na
      świecie rozgrywa się około 20 lokalnych konfliktów z islamem, przy czym
      muzułmanie są z reguły stroną agresywną i bardziej bezwzględną. Jedynym
      istotnym wyjątkiem jest Czeczenia.

      Przy całej sympatii dla narodu czeczeńskiego, któremu należy się pokój i
      samostanowienie, obawiam się, że sytuacja zmierza w tym kierunku, że to Rosja
      będzie naszym aliantem w ewentualnej (bardzo prawdopodobnej) przyszłej wojnie.
      Aliantem kłopotliwym, ale być może pożądanym w warunkach globalnego konfliktu.
      Może powtórzyć się sytuacja z czasów drugiej wojny światowej, gdy mocarstwa
      zachodnie przymykały oczy na jawne sowieckie bezeceństwa, żeby nie drażnić
      cennego sojusznika.

      Ale w historii nic nie powtarza się dokładnie tak samo. Rosja jest już cieniem
      wielkiego mocarsatwa, mimo broni atomowej i rozmiarów armii - jest słaba
      gospodarczo, potencjał ludnościowy ma dużo mniejszy niż ZSRR, w dodatku
      kurczący się i z szybko rosnącymi mniejszościami muzułmańskimi. Wisi nad nią
      cień Chin - znów mocarstwa pierwszej kategorii.

      Nie jest wykluczone, że to Zachód będzie musiał ratować z Rosji, co się da. Tym
      bardziej nie powinien wykazywać obojętności, jak wygląda kształt jej ustroju
      obecnie i na co się zanosi w przyszłości. A także - jakie są nastroje w
      narodzie rosyjskim i jaki jest jego poziom moralny. Na razie Zachód wie o tym
      tragicznie mało, a co więcej, chyba nie chce wiedzieć, przynajmniej zbyt dużo.

      Może zresztą właśnie w Rosji jest klucz do zachowania pokoju światowego? Może
      skłonienie jej do uznania niepodległości narodów kaukaskich byłoby środkiem do
      odsunięcia globalnego konfliktu?

      Gdyby doszło do wojny światowej, Zachód powinien jednak zadbać o cywilizowaną
      formę prowadzenia wojny przez Rosję, możliwości nacisku miałby większe niż 60
      lat temu. Oby tylko chciał chcieć.

      A najlepiej, gdyby się wszystko rozeszło po kościach! Ale lepiej być
      przygotowanym na najgorsze.
      • Gość: Grisza Re: Rosja - znów kłopotliwy aliant? IP: 64.28.22.* 14.09.04, 14:39
        Zgadzam sie co do zasady powstawania dziejow ale nie moge zgodzic sie co do
        Kaukazu.Danie niepodleglosci i utworzenie samodzielnych panstw na Kaukazie
        wzmocni niesamowicie muzulmanow i stworzy im warunki do dalszej
        ekspansji.Niestety trzeba ich trzymac w ryzach a ze narod rosyjski ponosi z
        tego powodu straszliwe straty rowniez w obszarze moralnosci to niestety bardzo
        smutna rzeczywistosc.Dzis jednak nikt nie prowadzi juz wojen zgodnie z etosem
        rycerskim a juz muzulmanie szczegolnie maja to gleboko w powazaniu i chetnie
        posluguja sie zdrada,oszustwem ,podstepem ,terroryzmem niz otwarta
        walka.Zachodowi taki stan rzeczy jest wygodny,bo z jednej strony slaba Rosja
        uwiklana jest w ropiejacy konflikt a z drugiej strony jest na tyle silna ,zeby
        wyniszczac np.Czeczenow.Z tymi ostatnimi to jest bardzo ciekawe,ze oni wszyscy
        uciekaja stamtad gdzie tylko moga ,nawet miedzy soba mowia wylacznie po
        rosyjsku i nie chca miec nic wspolnego z tzw.komendantami polowymi , o ktorych
        wyrazaja sie per bandyci.
        Wracajac do stosunku Zachodu do Rosji to trzeba tez wskazac,ze Polska to
        niezupelnie zachod i to co dzieje sie w Rosji ma niezupelnie takie samo
        oddzialywanie wtorne na Warszawe jak np. na Bruksele,czy Madryt.Stan ducha
        narodu rosyjskiego moze miec ogromne oddzialywanie na najblizsze otoczenie nie
        tylko w sytuacjach kryzysowych jak np.wojna.tego niestety ludzie w Polsce nie
        chca zrozumiec ,czego dowodem jest powyzszy wywiad Ziemkiewicza i poglady jego
        interlokutorki.A takze niektore opinie na tym forum.W sumie smutno ale
        doradzalbym wnikliwe wczytanie sie w Pana Tadeusza,gdzie wieszcz pisze wyraznie
        jakie sa konsekwencje zadarcia z moskiewskim carem.
        • Gość: Lykos Re: Rosja - znów kłopotliwy aliant? IP: 150.254.85.* 14.09.04, 16:35
          Mimo wszystko uważam, że Czeczenom (i innym ludom, które sobie tego życzą)
          należy się niepodległość. Dla zasady. Jak w "Donosach" Mrożka na temat Polski
          (cytuję z pamięci):

          "Uprzejmie donoszę Kochanej Organizacji Narodów Zjednoczonych, że Polacy to też
          Murzyni, tylko biali, i też należy im się niepodległość."

          Prawdą jest, że koszt dla Rosji będzie duży, a największym problemem jest
          naruszenie zasady integralności państwa: przyzna się niepodległość Czeczenii,
          ruszy lawina żądań i może doprowadzić do rozbioru państwa. Ale myślę, że takie
          ryzyko należy podjąć. Ogrom krzywd czeczeńskich jest tak duży, że nawet po
          uzyskaniu niepodległości może nie od razu dojść do zaniechania zemsty. Ale im
          dłużej trwa okupacja Kaukazu przez Rosję, tym trudniej będzie się stamtąd
          wycofać honorowo (trzeba to było zrobić za Dudajewa) i koszty będą coraz
          większe: zarówno ludzkie, jak i ekonomiczne, a także moralne.

          Ropiejący wrzód kaukaski może być tym dla Rosji, czym była wojna w Afganistanie
          dla ZSRR: początkiem upadku. Kłopot w tym, że Rosjanie nie są przygotowani na
          konfrontację ze smutną rzeczywistością - ciągle jeszcze im się wydaje, że są
          supermocarstwem.

          Widzę, że Pan przyjmuje raczej rosyjski punkt widzenia. To nawet dla Lermontowa
          Czeczen był "podstępny". Nie wiem, jak w przyszłości rozwiną się stosunki
          czeczeńsko-rosyjskie, ale uprzejmie przypominam, że w czasach zaborów - pod
          koniec XIX i na początku XX w. istniał terror polski - z zamachami na cara i
          gubernatora Priwislinskiego Kraju włącznie. Teraz nie ma przyczyny: Polacy są
          wolni i terroru nie stosują. A też rachunki krzywd były nie byle jakie (choć
          pewnie mniejsze od czeczeńskich).

          Jeżeli nawet wielu Czeczenów uległo rusyfikacji językowej, myślą w większości
          po czeczeńsku. Być może Basajew i podobni mu watażkowie nie cieszą się
          powszechnym mirem, choć dalsze natężenie rosyjskiego terroryzmu państwowego
          może ten obraz zmienić. To w interesie Moskwy leży rozróżnianie między krwawym
          Basajewem i wybranym w legalnych wyborach w miarę umiarkowanym Maschadowem. To
          że traktuje się ich jako takich samych terrorystów oznacza, że władze rosyjskie
          odcinają się od możliwości pokojowego i honorowego zakończenia wojny.

          Myśl o tym, że taka Rosja - akceptująca ludobójstwo jako środek uprawiania
          polityki - może być naszym sojusznikiem, jest mi przykra. Wolałbym, żeby
          nawiązywała do myśli Lwa Nikołajewicza Tołstoja (nie jest to wzór demokraty,
          ale nikt inny nie przychodzi mi teraz do głowy; był to jednak chociaż człowiek
          przyzwoity, który potrafił dostrzec także cudze racje) raczej niż do ideologii
          wielkoruskiej. Mam nadzieję, że kiedyś Rosjanie sami uporają się ze swym
          dziedzictwem i wejdą na drogę do demokracji. Czego im życzę. Samodzierżawie
          przy pozorach siły nie raz prowadziło do katastrofy i tak może stać się i tym
          razem.

          Powtarzam raz jeszcze swoją ulubioną mantrę: Polsce zależy na Rosji na tyle
          słabej (lub uczciwej), by nie mieszała się do naszych spraw, ale na tyle
          mocnej, żeby stanowiła silne ogniwo sojuszu przeciw złu światowemu.
    • Gość: Grisza Nie moge oprzec sie wrazeniu,ze oboje panstwo IP: 64.28.22.* 14.09.04, 12:06
      plota duby smalone i kompletnie nie wiedza o czym mowia.To strasznie niski
      poziom publicystyki i nie rozumiem jak powazny dziennikarz(a moze niepowazny) i
      pracownik naukowy moga pozwolic sobie na cos takiego.To jest kompletne
      nierozumienie Rosji i byloby to ok ale niestety coraz widoczniej polska
      polityka wobec Rosji opiera sie na tak straszliwie dyletanckich pogladach.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka