Gość: reno
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
24.09.04, 11:05
Zapraszam do dyskusji o kondycji sztuki współczesnej. Podoba się wam to co
się próbuje nam przedstawiać w galeriach? Czy plastyka współczesna jest
sztuką li tylko koneserów? ZAczynam
Patrzac na wytwory artystów współczesnych mam czasami wrażenie że urodziłem
gdzieś na bajabongo a nie w Europie i nie należę do kręgu kultury
śródziemnomorskiej. Czuję się jak Murzynek Bambo postawiony przed
elementarzem nie mającym nic wspólnego z jedo ojczystym językiem z Górnego
Dorzecza Kongo. Czy Murzynek stanąwszy przed ikoną maryjną miałby coś wiecej
do powiedzenia nad to że widzi jakieś coś co jest kobietą bo nie ma brody a
do lica tuli jakiegoś szkraba z kędziorkami na głowie? Spodoba mu się pewnie
giętka linia i żywość kolorów. Nic nad to i nic mniej nad to. Podobnież
Europejczyk zaproszony przez Murzynka do rodzinnej wioski zobaczywszy
buszmeńskie malowidło przedstawiające kilka zwierzaków i goniących za nimi
postaci powie pewnie że widzi jakieś polowanie ale na pytanie po cóż to
polowanie ktoś namalował, w jakim celu, bez poznania opowieści dziadka,
babki, rodziny i sąsiadów Murzynka odpowiedzieć nie jest w stanie. Jeśli to
dzieło plemiennego mistrza to pewnie europejczyka ujmie redukcyjna forma tych
obrazków i skłoni do pytania dlaczego gazele są namalowane w ten sumaryczny a
nie inny sposób.
Mam wrażenie ze patrząc na Piramidę Zwierzat Kozyry, na Pasję Nieznalskiej i
tem podobne, Murzynek i jego europejski kolega sensu tego co widzą pojąć nie
będą w stanie. Ja to określam swego rodzaju „Bamboizacją” sztuki, a styl tych
wszystkich „szokersów” epatujących śmiercią, fekaliami, samookaleczeniami i
temu podobnymi to „Bamboizm”. Bo Bambo nie jest w stanie odczytać kodu jakim
napisany jest ten artystyczny elementarz. Jestem Bambo bo nie potrafię czytać
tej sztuki. Nie znam kodu którym posługuje się istota podobna do mnie. Jeśli
nie znam kodu to chciałbym się nauczyć, ale gdzie jeśli artysta milczy tak
zaklęcie jak jego artystyczny wytwór. Być może iż tego rodzaju artyści
święcie wierzą w to iż nurt zwany antysztuką zaczął się na Duchampie ale
jeszcze nie skończył. No wielkie nieba... Jeśli taki współczesny artysta ze
śmiertelną powagą traktuje swe popłuczyny po Duchampie to może trzeba mu
powiedzieć że ten sławny pisuar był zartem traktowanym śmiertelnie poważnie i
właściwie na tym pisuarze zaczęła się i skończyła tzw antysztuka. Wszystko po
tym akcie z rzeczą pop artu, taszystów, informeelu było tylko
artystycznym „wtórnictwem”. Paradoksem jest to iż dziś artyści tworzą
antysztukę domagając się splendoru należnego sztuce („nikt mnie nie rozumie,
i wszycy są przeciw mnie, a w ogóle to w tym kraju nie da się robić sztuki”)
Wierząc w to że antysztuka wyczerpała swój żywot i np. Nieznalska nie
traktuje swej twórczosci w kategoriach antyestetycznych próbuję się doszukać
sensu w tym co widzę a choćby jakiejś przyjemności. Martwię się że ja,
przecietny europejczyk nie potrafi zrozumieć zwykłego układu konia, psa i
czegoś tam jeszcze zabitych na użytek szuki. Może wiec artystka powinna więc
objaśnić co miała na myśli? Jeśli tak musiało by być to może niech artyści
zajmą się pisaniem ksiązek i manifestów. Pewien znajomy powiedział mi kiedyś:
Jeśli chciałbym zwrócić czyjąś uwagę na cierpienia zwierząt to zaprosiłbym
dziennikarza do rzeźni - efekt byłby dwakroć szokujący nad wypchanego konia..
Jeśli chciałbym stworzyć genialną formę rzeźbiarską skopiowałbym rzeźbę
Moora, jeśli miałbym coś ważnego o czym mógłbym opowiedzieć napisałbym po
prostu książkę.
Nie wiem o co chodzi w sztuce Bambo. Forma kiepska . Niektórzy mawiają że
średnio obyty homo sapiens ma elementarną zdolność do postrzegania związków
formalnych między przedmiotami i elementarne poczucie piękna a dziełem sztuki
jest to co owe poczucie zaspokaja. (przynajmniej jak chodzi tylko o względy
formalne). Patrząc na Kozyrowy Bamboizm jestem bezradny. Wątpię w siebie i
swe zdolności. To mnie przerasta bo ja tam nic nie widzę. Staję się czymś
mniejszym niż Murzynek i jego europejski kolega. Oni nie rozumieli, ale
chociaż im się podobało. A tu nic. Budzi wręcz odrazę. Ale czy większej
odrazy nie budzi ścięcie następnego zakładnika w Iraku? Czy taki film
Zarkawiego w którym odcina się w realu człowiekowi głowę też jest sztuką? .
Czy celem sztuki ma być szokowanie, zwracanie czyjejś uwagi na problemy
świata itp?Pewnie w określonych sytuacjach tak, ale podstawowym celem sztuki
jest zaspokajanie człowieczego poczucia piękna, które jak wiadomo nie musi
przypominać Wenus z Milo a może przypominać Wenus z Willendorfu. Sztuka to
nie Panorama ani Fakty. Tam co chwila leje się krew i sypią się skandale.
Osobiście w sztuce tego nie chcę. Chcę aby ktoś przedstawił mi swój „wytwór”
i tenże ujął mnie natychmiastowo. Żebym nie zastanawiał się czy to jest
piękne czy nie, żebym nie musiał na siłę szukac negatywów i pozytywów. A
przede wszystkim chciałbym aby nikt nie wmawiał mi że czegoś nie rozumiem i
nie znam się na sztuce. Rozmawialem kiedyś z jednym z krytyków i powiedział
mi coś takiego: „Wiesz... ja tego co zrobił XX nie rozumiem, ale przecież
Salon Odrzuconych też nie był rozumiany a krytyka poniosła sromotną klęskę w
starciu z historią więc piszę że dzieło XX jest Ok., chociaż sam w to wątpię”
I na takiej zasadzie pewnie do Zachęty trafiła Piramida. Na zachodzie ponoć
się zachwycaja, ale jakim wyznacznikiem mają być eksperci którzy jak
wspomnialem często nie radzą sobie z maską dzidka Bambo a próbują nam wmówić
że można zrozumieć Bamboizm?