Dodaj do ulubionych

Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz

05.06.05, 14:15
No to niezadługo będzie można zapoznać się z rzeczywistymi zjawiskami w TPOk
FM w temacie tzw wolności dziennikarskiej.
Henia Bochniarz na Prezydenta. Ha ha
Obserwuj wątek
    • dr.kidler Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 05.06.05, 16:08
      predator13 napisał:

      > No to niezadługo będzie można zapoznać się z rzeczywistymi zjawiskami w TPOk
      > FM w temacie tzw wolności dziennikarskiej.
      > Henia Bochniarz na Prezydenta. Ha ha

      Giertychowa antykampania przeciwko Heni idzie juz pelna para na wszystkich
      forach. Taka np. kataryna.kataryna zpuscila juz swoje piszczalki na kilku z
      nich.
          • dr.kidler Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 05.06.05, 17:55
            kataryna.kataryna napisała:

            > Gość portalu: DamaKier napisał(a):
            >
            > > MOże i jest giertychowa kampania przeciw Heni, ale czy ci demopkraci nie
            > mogli
            > > znaleźć jakiejś rzeczywistej Postaci?
            >
            >
            > Widać nie mogli. A kampanii żadnej przeciwko Heni nie ma choć pewnie
            zwolennicy
            >
            > PeDe będą krzyczeć, że ich kandydatka jest poniewierana.

            No i widzisz DamoKier!
            Oni juz krzycza ze inni beda krzyczec!!!
            • Gość: DamaKier Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz IP: 80.55.148.* 06.06.05, 12:55
              >No i widzisz DamoKier!
              Oczywiście, że widzę - i nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Ale nie o
              tym był mój post. Ja tylko zauważyłam, że pani Bochniarz (nie wykluczam, że
              świetna jako przedsiębiorca)nie ma jednak tej charyzmy i formatu jakiego
              oczekiwałabym od kandydata na prezydenta. A najgorsze, że środowisko PeDe nie
              ma w ogóle takiej postaci, a jak sobie przypomnę Unię Demokratyczną to...
              łza się w oku kręci!
              • dr.kidler Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 06.06.05, 14:44
                Gość portalu: DamaKier napisał(a):

                > >No i widzisz DamoKier!
                > Oczywiście, że widzę - i nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Ale nie o
                > tym był mój post. Ja tylko zauważyłam, że pani Bochniarz (nie wykluczam, że
                > świetna jako przedsiębiorca)nie ma jednak tej charyzmy i formatu jakiego
                > oczekiwałabym od kandydata na prezydenta. A najgorsze, że środowisko PeDe nie
                > ma w ogóle takiej postaci, a jak sobie przypomnę Unię Demokratyczną to...
                > łza się w oku kręci!

                Moim zdaniem kobieta - prezydent to nie najlepszy pomysl( wybacz:-) ),
                aczkolwiek tu wiadomo przeciez ze nie o to chodzi bo i tek jest bez szans.
                Jezli chodzi o format to nie tylko nie ma takiej postaci w PD, ale nigdzie - w
                calej polityce polskiej nie widze osoby ktora moglbym zaakceptowac nawet nie w
                100, ale przynajmniej w 80% - cos w rodzaju Havla, Klausa czy Juszczenki.
                Moze Olechowski bylby najblizszy, gdyby niestety nie byl spalony tym wywiadem.
                Mnie to srednio przeszkadza, ale zdaje sobie sprawe ze dla sporej czesci bylby
                nie do przyjecia.
                - A przeciez gdy uchwalno ustawe o lustracji mialo byc zupelnie inaczej.
                Niestety, okazuje sie ze pod wplywem naciskow skrajnej prawicy, coraz to
                bardziej odchodzi sie nie tylko od litery, ale takze ducha tej ustawy.
                Wszystko idzie w kierunki przewidzianym przez sceptykow.
        • dr.kidler Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 05.06.05, 17:54
          Gość portalu: DamaKier napisał(a):

          > MOże i jest giertychowa kampania przeciw Heni, ale czy ci demopkraci nie
          mogli
          > znaleźć jakiejś rzeczywistej Postaci?

          Widocznie uznali za ta jest wystaczajaca.
          Moim zdaniem nie jest to zly wybor. Wiadomo ze nawet Ronald Reagan bylby bez
          szans gdyby go wystawili :-)
          Kandydatura pani Bochniaz byc moze wypromuje w jakis sposob punkt widzenia na
          Polske przedsiebiorcow, a nie jak zwykle bezrobotnych, robotnikow i rolnikow.
          Jest to potrzebne, bo w koncu Samoobronie i LPR prawie sie udalo przekonac ze
          polscy przedsiebiorcy to sami zlodzieje i przekreciarze i UB-ecy.
          ( a z drugiej strony narzekaja ze Balcerowicz oddal przedsiebiorstwa obcemu
          kapitalowi, a nie polskiemu [ np. Kulczykowi, Dchnalowi, Wieczerzakowi ???
          etc...] :-) ).
          Lubie konswekwencje u politykow !!!!!! - ale chyba juz zbyt daleko odszedlem od
          tematuy.

          ( Przy okazji - ciekaw jestem reakcji p. Ziemkiewicza i co rozsadniejszych (
          bo rozsadnych nie ma IMO ) bylych i obecnych zwolennikow UPR-u.
          Jestem gotow niemal sie zalozyc, ze bedzie taka sama jak po zaproponowaniu
          przez Balcerowicza podatku liniowego - czyli negatywna! )

          Pozdrawiam
            • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 05.06.05, 23:29
              Gość portalu: Gina napisał(a):

              > Pamiętam, jak Korwin-Mikke opowiadał się właśnie za podatkiem liniowym jako
              > najsprawiedliwszym, więc chyba nie masz racji, sugerując, że zwolenicy UPR
              byli
              > temu podatkowi przeciwni.

              Niestet wlasnie mam racje.
              Owszem, UPR wczesniej wypowiadalo sie za takim podatkiem, jakiez wiec bylo moje
              zdumienie i rozczarowanie gdy nie poparli Balcerowicza, gdy pojawila sie taka
              mozliwosc.
              Niestety, okazalo sie ze dobro Polski maja dokladnie w tym samym miejscu co
              Kwasniewski ( slawne - a kto to jest Dobropolski);
              wazniejsze bylo dla nich pomawianie i oczernianie Balcerowicza.

              Od tego momentu przestalem glosowac na Korwina Mikke w wyborach prezydenckich
              (co 2 razy uczynilem ), ale na razie tylko werbalnie bo nie mialem okazji.
              A sama partia i jej czlonkowie w moich oczach stali sie dupkami żołędnymi.
              • Gość: Falanga1 Re: Do dr. Kidlera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 09:25
                Towarzyszka z PZPR, która do roku 85 nosiła legitymację partyjną i wychwalała
                pod niebiosa nie tylko ustrój socjalistyczny, ale również była wielkim wrogiem
                Solidarności, to jest świetny kandydat partii PD-erastów. Mam tylko wrażenie,
                że oni już do końca zatracili instynkt samozachowawczy. I dobrze, oby tak dalej.
                • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 10:46
                  Gość portalu: Falanga1 napisał(a):

                  > Towarzyszka z PZPR, która do roku 85 nosiła legitymację partyjną i wychwalała
                  > pod niebiosa nie tylko ustrój socjalistyczny, ale również była wielkim
                  wrogiem
                  > Solidarności, to jest świetny kandydat partii PD-erastów. Mam tylko wrażenie,
                  > że oni już do końca zatracili instynkt samozachowawczy. I dobrze, oby tak
                  dalej
                  > .
                  Gdybys _myslal_ falanga1, a nie powtarzal frazesow wszechpolskich
                  propagandzistow, to bys zauwzayl ze Kwasniewski w PZPR byl do konca, a mimo to
                  w pewnym momencie mial poparcie ponad 70% ludzi.
                  A taki np. Lupuszanski nie byl w PZPR, a mial poparcie 3%.

                  Wystapienie z PZPR w tamtych latach, wymagalo wiecej odwagi niz napisanie pod
                  pseudonimem dowolnej kalumni na forum.
                  • Gość: Falanga1 Re: Do dr. Kidlera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 11:08
                    > Gdybys _myslal_ falanga1, a nie powtarzal frazesow wszechpolskich
                    > propagandzistow, to bys zauwzayl ze Kwasniewski w PZPR byl do konca, a mimo
                    to
                    > w pewnym momencie mial poparcie ponad 70% ludzi.
                    > A taki np. Lupuszanski nie byl w PZPR, a mial poparcie 3%.

                    No i na co to jest dowód, na to że ludzie mają słabą pamięć, czy na to, że jak
                    się ma odpowiednią ilość kasy i telewizję we władaniu to można ludziom zrobić
                    wodę z mózgu??

                    > Wystapienie z PZPR w tamtych latach, wymagalo wiecej odwagi niz napisanie pod
                    > pseudonimem dowolnej kalumni na forum.

                    Nie wiem, co ty robiłeś w tamtych latach i ile miałeś lat, ale takie pierdoły
                    jaką to się trzeba było wykazać odwagą żeby wystąpić z PZPR, to możesz
                    opowiadać swoim dzieciom ( bez gwarancji, że Ci uwierzą). Nie bardzo też wiem o
                    jakich kalumniach piszesz, nie była w PZPR do 85, czy była?? Ale w jednym masz
                    rację, to jest świetny kandydat dla tej partii.

                    A i jeszcze jedno, kto to jest Lupuszański??
                    • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 12:39
                      Gość portalu: Falanga1 napisał(a):

                      > > Gdybys _myslal_ falanga1, a nie powtarzal frazesow wszechpolskich
                      > > propagandzistow, to bys zauwzayl ze Kwasniewski w PZPR byl do konca, a mi
                      > mo
                      > to
                      > > w pewnym momencie mial poparcie ponad 70% ludzi.
                      > > A taki np. Lupuszanski nie byl w PZPR, a mial poparcie 3%.
                      >
                      > No i na co to jest dowód, na to że ludzie mają słabą pamięć, czy na to, że
                      jak
                      > się ma odpowiednią ilość kasy i telewizję we władaniu to można ludziom zrobić
                      > wodę z mózgu??

                      Nie falanaga1 nic z tych rzeczy.
                      To jest potwierdzenie ze Twoje rozumowanie jest bledne gdyz oparte o falszywe
                      zalozenia, ba fakty ktore podalem, przecza temu.


                      > > Wystapienie z PZPR w tamtych latach, wymagalo wiecej odwagi niz napisanie
                      > pod
                      > > pseudonimem dowolnej kalumni na forum.
                      >
                      > Nie wiem, co ty robiłeś w tamtych latach i ile miałeś lat, ale takie pierdoły
                      > jaką to się trzeba było wykazać odwagą żeby wystąpić z PZPR, to możesz
                      > opowiadać swoim dzieciom ( bez gwarancji, że Ci uwierzą).

                      No to malo wiesz o tych czasach falanga1.
                      Ludzie ktorzy wystepowali w tym czasie z PZPR byli czasami nawet bardziej
                      szykanowani niz ci ktorzy wogole nie wstapili.
                      Nie sadz tez mnie po reakcji swoich dzieci, ktore najwyraznij ci nie wierza.
                      Zreszta slusznie.

                      > Nie bardzo też wiem o
                      >
                      > jakich kalumniach piszesz, nie była w PZPR do 85, czy była??

                      o "dowolnych kalumniach napisanych pod pseudoniemem", a nie czy byla czy nie
                      byla.
                      Nie udawaj ze nie potrafisz czytac.

                      > Ale w jednym masz
                      > rację, to jest świetny kandydat dla tej partii.

                      Klamiesz falanga1 - jak to zreszta masz zwyczaju.
                      Nie napisalem p. Bochniarz jest "swietnym kandydatem" dla tej partii.
                      Zreszta takie zdanie byloby i tak bez sensu.
                      Takie prymitywne chwyty, czyli imputowanie innym tego czego nie powiedzieli, to
                      moze i przechodzily na poczatku waszej kampanii, teraz juz nie.
                      Maz tez kalumnie o ktora pytales, - no...! kalumienke.

                      > A i jeszcze jedno, kto to jest Lupuszański??

                      Lupuszanski to jest Łopuszański - czlonek powolanej pod egida o.Rydzyka
                      politycznego ugrupowania ultraprawicowo-narodowego, zwanego nieformalnie przez
                      Gazeta Wybrocza "Partia Maryja".
                      Prowdopodobnie klawiatura zostala zalana kawa i zwarcie popoduje podmiane
                      litery o na u.
                      Wystawilem ja na slonce, celem wysuszenia.
                      • falanga1 Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 13:06
                        > Nie falanaga1 nic z tych rzeczy.
                        > To jest potwierdzenie ze Twoje rozumowanie jest bledne gdyz oparte o falszywe
                        > zalozenia, ba fakty ktore podalem, przecza temu.

                        Bardzo mądrze napisane, ale od rzeczy.

                        > No to malo wiesz o tych czasach falanga1.
                        > Ludzie ktorzy wystepowali w tym czasie z PZPR byli czasami nawet bardziej
                        > szykanowani niz ci ktorzy wogole nie wstapili.

                        Dlatego, tak strasznie bałeś się „represji” i nie wystąpiłeś do końca!?!?

                        > Nie sadz tez mnie po reakcji swoich dzieci, ktore najwyraznij ci nie wierza.

                        Nie bardzo wiem, jakbym mógł Ciebie sądzić po reakcjach moich dzieci. Mimo, że
                        są jaszcze bardzo młode, to o wiele od Ciebie mądrzejsze.


                        > Klamiesz falanga1 - jak to zreszta masz zwyczaju.
                        > Nie napisalem p. Bochniarz jest "swietnym kandydatem" dla tej partii.

                        A to, kto napisał ??? Rozumiem, że wybór nie jest zły, ale świetny też nie??

                        Moim zdaniem nie jest to zly wybor. Wiadomo ze nawet Ronald Reagan bylby bez
                        szans gdyby go wystawili :-)









                    • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 12:49
                      Gość portalu: Falanga1 napisał(a):

                      >> jakich kalumniach piszesz, nie była w PZPR do 85, czy była??

                      Klamiesz jak zwykle, na co zreszta zwracalem ci juz uwage kilka razy.

                      ... w PZPR byla do 90 roku, a nie 85.
                      Ech!!! ta wasza rzetelnosc!

                      • falanga1 Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 13:10
                        > Klamiesz jak zwykle, na co zreszta zwracalem ci juz uwage kilka razy.
                        >
                        > ... w PZPR byla do 90 roku, a nie 85.
                        > Ech!!! ta wasza rzetelnosc!

                        To nie ja kłamię tylko Ona, dziś rano w TVN powiedziała że do 85r. No ale cóż,
                        jaka kłamliwa partia, taki kłamliwy kandydat.
                        • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 13:46
                          > jaka kłamliwa partia, taki kłamliwy kandydat.

                          Tobie i tak bym nie uwierzyl, nawet gdybys podal godzine i audycje w ktorej
                          niby tak opowiedzala. Po co mialby klamac, skoro i tak wiadomo.
                          Tylko Roman Giertych jest tak glupi ze klamie, choc udowodnienie mu tego jest
                          bezproblemowe.
                          • Gość: Falanga1 Re: Do dr. Kidlera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 14:02
                            > Tobie i tak bym nie uwierzyl, nawet gdybys podal godzine i audycje w ktorej
                            > niby tak opowiedzala. Po co mialby klamac, skoro i tak wiadomo.

                            Dziś rano TVN24, wywiad w poranku dnia. Jesteś człowiekiem dla którego, skoro
                            argumenty adwersarza są niepodważalne, to tym gorzej dla argumentów. Należy
                            wtedy mu zarzucić kłamstwo, albo wyzwać od ciemnogrodu. Nie bardzo zrozumiałem,
                            kto „mialby” kłamać. Jeśli Ci chodziło o panią Bochniarz, to chyba miałaby. A
                            po co, np. Kwaśniewski kłamał, że ma wyższe wykształcenie, skoro i tak było
                            wiadomo?? Widać, nie tylko Giertych jest taki głupi.
                            • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 14:24
                              Gość portalu: Falanga1 napisał(a):

                              > > Tobie i tak bym nie uwierzyl, nawet gdybys podal godzine i audycje w ktor
                              > ej
                              > > niby tak opowiedzala. Po co mialby klamac, skoro i tak wiadomo.
                              >
                              > Dziś rano TVN24, wywiad w poranku dnia. Jesteś człowiekiem dla którego, skoro
                              > argumenty adwersarza są niepodważalne, to tym gorzej dla argumentów.

                              Argumenty ktore Ty podajesz wcale nie sa niepodwazalne.
                              Ani godziny, ani nazwisak redaktorki.
                              Ale nawet niepodawaj.

                              >> Pan falanga1 powiedzi i to jest prawda. <<

                              Niestety - oklamales mnie juz tyle razy, ze po prostu TOBIE nie wierze.

                              Jezlei ktos mi najpierw mowi ze 2 + 2 = 5, a potem ze 54678 + 75339 = 130017 ,
                              to ja przyjmuje bez liczenia ze ten drugi wynik tez jest nieprawdziwy.

                              > Należy
                              > wtedy mu zarzucić kłamstwo, albo wyzwać od ciemnogrodu. Nie bardzo
                              zrozumiałem,

                              Zdradzasz tajemnice wlasnej kuchni, ale nie przyjmuj sie.
                              I tak wszyscy widza co robicie - wystarczy przejrzec fora gW.

                              > kto „mialby” kłamać. Jeśli Ci chodziło o panią Bochniarz, to chyba
                              > miałaby. A
                              > po co, np. Kwaśniewski kłamał, że ma wyższe wykształcenie, skoro i tak było
                              > wiadomo?? Widać, nie tylko Giertych jest taki głupi.

                              Widac nie tylko.
                              • Gość: Falanga1 Re: Do dr. Kidlera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 14:39
                                > Argumenty ktore Ty podajesz wcale nie sa niepodwazalne.
                                > Ani godziny, ani nazwisak redaktorki.
                                > Ale nawet niepodawaj.

                                A właśnie, że Ci podam, bo bardzo nie lubię jak ktoś mi zarzuca kłamstwo. 9:10
                                Kolenda Zalewska.

                                > Niestety - oklamales mnie juz tyle razy, ze po prostu TOBIE nie wierze.

                                Jakiś przykład, czy jak zwykle tylko pomówienia??

                                > Jezlei ktos mi najpierw mowi ze 2 + 2 = 5, a potem ze 54678 + 75339 =
                                130017 ,
                                > to ja przyjmuje bez liczenia ze ten drugi wynik tez jest nieprawdziwy.


                                Twoja inteligencja jest powalająca.

                                • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 15:12
                                  Gość portalu: Falanga1 napisał(a):

                                  > > Argumenty ktore Ty podajesz wcale nie sa niepodwazalne.
                                  > > Ani godziny, ani nazwisak redaktorki.
                                  > > Ale nawet niepodawaj.
                                  >
                                  > A właśnie, że Ci podam, bo bardzo nie lubię jak ktoś mi zarzuca kłamstwo.
                                  9:10
                                  > Kolenda Zalewska.
                                  >
                                  > > Niestety - oklamales mnie juz tyle razy, ze po prostu TOBIE nie wierze.
                                  >
                                  > Jakiś przykład, czy jak zwykle tylko pomówienia??

                                  Nie rob z siebie po raz kolejny idioty i nie udawaj sklerotyka.
                                  Przed chwila sam przyznales ze nie napisalem :

                                  "Bochniarz jest swietnym kandydatem",
                                  lecz
                                  "nie jest to zly wybor".

                                  Ty falanga1 klamliwie imputowales mi pierwsza wypowiedz.

                                  > > Jezlei ktos mi najpierw mowi ze 2 + 2 = 5, a potem ze 54678 + 75339 =
                                  > 130017 ,
                                  > > to ja przyjmuje bez liczenia ze ten drugi wynik tez jest nieprawdziwy.
                                  >
                                  >
                                  > Twoja inteligencja jest powalająca.

                                  Twoja za to - z przykroscia to napisze, w zadnym wypadku.
                    • Gość: DamaKier Re: Do dr. Kidlera IP: 80.55.148.* 06.06.05, 13:27
                      >Wystąpienie z PZPR w tamtych czasach wymagało odwagi ...
                      Owszem, wymagało, ale wstąpienie do PZPR w roku 1978, kiedy już kazdy średnio
                      rozgarnięty człowiek widział, co to jest ta cała pezetpeeria, świadczy jednak o
                      koniunkturalizmie (łagodnie ujmując) i nie od rzeczy jest taki epizod w
                      życiorysie kandydata na prezydenta pokazać i ocenić. Pozdrowienia!
                      • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 14:15
                        Gość portalu: DamaKier napisał(a):

                        > >Wystąpienie z PZPR w tamtych czasach wymagało odwagi ...
                        > Owszem, wymagało, ale wstąpienie do PZPR w roku 1978, kiedy już kazdy średnio
                        > rozgarnięty człowiek widział, co to jest ta cała pezetpeeria, świadczy jednak
                        o
                        >
                        > koniunkturalizmie (łagodnie ujmując) i nie od rzeczy jest taki epizod w
                        > życiorysie kandydata na prezydenta pokazać i ocenić. Pozdrowienia!

                        Akurat mam inne zdanie.
                        O koniunkturalizmie (lagodnie ujmujac ) mozna by mowic wtedy, gdyby PZPR byla
                        partia elitarna, a nie masowa.
                        PZPR nie byla eleitaran - byla masowa.

                        W tych latach praktycznie kazdy kto chcial skonczyc studia musial nalezec do
                        PZPR. Nie twierdze ze bez tego nie mozna bylo studiowac.
                        - Mozna ale bylo to bardzo utrudnione, bo praktycznie kazda prosba o cokolwiek -
                        od stypendium poczawszy i akademik po urlop dziekanski musiala byc opiniowana
                        przez wlasciwa organizacje partyjna, a nawet jezeli szeefm nie byl jakis
                        idiota, to i tal musial preforowac swoich towarzyszy.
                        Osoba ktora nie wstapila do PZPR swiadomie skazywala sie na utrudnienia,
                        szykany, slowem skazywala sie na bycie profesjonalnym opozycjonista.
                        Zreszta zwyczajny, biedny szarak ktory decydowal sie by byc na offie, bez
                        kumpli bedacych w partii nie dalby se rady.
                        Jeszcze ostrzej bylo w zakladach pracy.
                        Czy ktos tutaj pamieta lub zdaje sobie sprawe, ze aby na przyklad studiowac
                        wieczorowo, trzeba bylo miec skierowanie z zakladu pracy?
                        To samo z mieszkaniem , a nawet pozyczka na meble czy telewizor.
                        A jezeli nie nalezal do PZPR, to mogl wogole darowac nawet napisanie podania.
                        Oczywiscie, nie twierze ze nie bylo karierowiczow i zwyklych s...ow, ale
                        wiekszosc sie nie pchala na zadne stanowiska partyjne.
                        Po prostu byli, bo mieli wybor - albo byc opozycjonista, albo w miare normalnie
                        zyc.
                        (A bycie opozycjonista to nie byl raj - jak twierdzi Giertych i jego
                        wszchpolacy ).
                        • Gość: Olek "pierwszy" Re: Do dr. Kidlera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 14:28
                          > Akurat mam inne zdanie.
                          > O koniunkturalizmie (lagodnie ujmujac ) mozna by mowic wtedy, gdyby PZPR byla
                          > partia elitarna, a nie masowa.
                          > PZPR nie byla eleitaran - byla masowa.
                          >
                          > W tych latach praktycznie kazdy kto chcial skonczyc studia musial nalezec do
                          > PZPR. Nie twierdze ze bez tego nie mozna bylo studiowac.
                          > - Mozna ale bylo to bardzo utrudnione, bo praktycznie kazda prosba o
                          cokolwiek
                          > -
                          > od stypendium poczawszy i akademik po urlop dziekanski musiala byc opiniowana
                          > przez wlasciwa organizacje partyjna, a nawet jezeli szeefm nie byl jakis
                          > idiota, to i tal musial preforowac swoich towarzyszy.
                          > Osoba ktora nie wstapila do PZPR swiadomie skazywala sie na utrudnienia,
                          > szykany, slowem skazywala sie na bycie profesjonalnym opozycjonista.
                          > Zreszta zwyczajny, biedny szarak ktory decydowal sie by byc na offie, bez
                          > kumpli bedacych w partii nie dalby se rady.
                          > Jeszcze ostrzej bylo w zakladach pracy.
                          > Czy ktos tutaj pamieta lub zdaje sobie sprawe, ze aby na przyklad studiowac
                          > wieczorowo, trzeba bylo miec skierowanie z zakladu pracy?
                          > To samo z mieszkaniem , a nawet pozyczka na meble czy telewizor.
                          > A jezeli nie nalezal do PZPR, to mogl wogole darowac nawet napisanie podania.
                          > Oczywiscie, nie twierze ze nie bylo karierowiczow i zwyklych s...ow, ale
                          > wiekszosc sie nie pchala na zadne stanowiska partyjne.
                          > Po prostu byli, bo mieli wybor - albo byc opozycjonista, albo w miare
                          normalnie
                          >
                          > zyc.
                          > (A bycie opozycjonista to nie byl raj - jak twierdzi Giertych i jego
                          > wszchpolacy ).


                          Stek bzdur i kłamstw, które może napisać tylko ktoś, kto ma wyjątkowo dużo
                          złej woli. Myślę, że nawet gdyby to przeczytał twój guru Frasyniuk, to nawet on
                          by nie zdzierżył i Cię palnął. Mam wrażenie, że o tamte czasy to znasz jedynie
                          z opracowań SLD.

                          • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 14:47
                            Gość portalu: Olek "pierwszy" napisał(a):

                            > Mam wrażenie, że o tamte czasy to znasz
                            > jedynie z opracowań SLD.


                            No to miej je sobie dalej.
                            Lubie jak cwole z Mlodziezy Wszechpolskiej maja mylne wrazenie.
                          • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 15:02
                            devegas napisał:

                            > Dr. Kidler, mówisz że masz inne zdanie, a Ty nie bardzo rozumiesz co znaczy
                            sło
                            > wo koniunkturalizm. Radzę sprawdzić w słowniku a potem dywagować.

                            Dziekuje za rade, niestety jest niepotrzebna.

                            Tutaj moj drogi, istotna nie jest definicja slownikowa, albo nawet to co ja
                            przez to slowo rozumiem.
                            Tutaj istotne jest tylko to, co DamaKier miala na mysli uzywajac tego
                            (trudnego) slowa.
                            I staralem sie wlasnie wytlumaczyc ze IMO, (moim zdaniem) wstapienie w roku
                            1978 do PZPR nie bylo koniunkturalizmem lecz norma w pewnych obszarach zycia.
                            Dodam tylko na uzytek DamyKier - ze nacisk na wstepowanie do PZR w w koncowym
                            Gierku, byl chyba nawet silniejszy niz w czasie stanu wojennego i po nim.
                            • Gość: DamaKier Re: Do dr. Kidlera IP: *.pl 06.06.05, 15:49
                              >dodam tylko na uzytek DamyKier ze nacisk na wstępowanie do PZPR w koncowym
                              Gierku, był chyba silniejszy niż w czasie stanu wojennego i po nim
                              No wiem, bo na mnie też naciskano. POdkreśliłam ten rok 1978, bo chciałam
                              zrobić rozróżnienie od tych, którzy wstepowali wcześniej, kiedy jeszcze część
                              ludzi nabierała się na nowe idee i zdarzali się "prawdziwi komuniści", których
                              późniejsze losy toczyły się bardzo różnie. Wstępowanie do PZPR w schyłkowym
                              Gierku było owszem normą wśród koniunkturalistów (zauważ z jakim wdziękiem
                              posługuję się tym trudnym słowem).
                              • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 17:04
                                Gość portalu: DamaKier napisał(a):

                                > >dodam tylko na uzytek DamyKier ze nacisk na wstępowanie do PZPR w koncowym
                                >
                                > Gierku, był chyba silniejszy niż w czasie stanu wojennego i po nim
                                > No wiem, bo na mnie też naciskano. POdkreśliłam ten rok 1978, bo chciałam
                                > zrobić rozróżnienie od tych, którzy wstepowali wcześniej, kiedy jeszcze część
                                > ludzi nabierała się na nowe idee i zdarzali się "prawdziwi komuniści",
                                których
                                > późniejsze losy toczyły się bardzo różnie. Wstępowanie do PZPR w schyłkowym
                                > Gierku było owszem normą wśród koniunkturalistów (zauważ z jakim wdziękiem
                                > posługuję się tym trudnym słowem).

                                Uparcie - jak to kobieta. :-)
                                Zgodnie z Twoja ocena koniunkturalistow Urban nim nie jest, bo wstapil do PZPR
                                niedlugo przed jej rozwiazaniem. Podobno byl ostanim, ktory wstapil. :-)


                                • Gość: DamaKier Re: Do dr. Kidlera IP: *.pl 06.06.05, 17:26
                                  Zgodnie z moją oceną Urban jest koniunkturalistą, ale akurat moment jego
                                  wstąpienia do PZPR był może najmniej koniunkturalny z jego licznych postępków.
                                  Nigdzie nie napisałam, że wstąpienie lub nie do partii było jedynym
                                  wyznacznikiem postawy koninkturalnej. Posługuję sie tym terminem zgodnie z jego
                                  znaczeniem słownikowym i chyba rzeczywiście czas, żebyś zajrzał do słownika
                                  (jak już zresztą ktoś ci radził).
                                  • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 18:17
                                    Gość portalu: DamaKier napisał(a):

                                    > Zgodnie z moją oceną Urban jest koniunkturalistą, ale akurat moment jego
                                    > wstąpienia do PZPR był może najmniej koniunkturalny z jego licznych postępków.
                                    > Nigdzie nie napisałam, że wstąpienie lub nie do partii było jedynym
                                    > wyznacznikiem postawy koninkturalnej. Posługuję sie tym terminem zgodnie z
                                    jego
                                    >
                                    > znaczeniem słownikowym i chyba rzeczywiście czas, żebyś zajrzał do słownika
                                    > (jak już zresztą ktoś ci radził).

                                    Skoro dwie osoby mowia to faktycznie chcialem zajrzec i...- na sieci nie ma.

                                    Wiec poradzilem sobie w inny sposob - poniewaz oboje, niezaleznie doszlismy do
                                    wniosku ze przystapienie Urbana do PZPR nie bylo podyktowane checia uzyskania
                                    doraznej korzysci, to moim zdaniem jednako rozumiemy termin koniunkturalizm.

                        • Gość: DamaKier Re: Do dr. Kidlera IP: 80.55.148.* 06.06.05, 15:33
                          Drogi dr.kidler! "Tamte czasy" same w sobie były wystarczająco obrzydliwe i w
                          opisie ich nie ma potrzeby ani przesadzać, ani koloryzować. Można było nie być
                          w partii i kończyć studia, mieć jakąś pracę, kupić coś na raty (czego
                          przykładem jestem ja sama i wielu moich przyjaciół). Nawet można było nie
                          chodzić na wybory i pochody 1-majowe. Do momentu, jak się chciało nie tylko
                          studiować, ale i pojechać na fajny obóz albo i za granicę, nie tylko pracować,
                          ale i być kierownikiem, kupić nie tylko czarnobiały telewizor, ale kolorowy,
                          dostać talon na samochód itp. - wtedy wstępowało się do partii. Alternatywą nie
                          było bycie zawodowym opozycjonistą. Do partii szło się po trochę lepsze życie,
                          po trochę przywilejów - czyli z koniunkturalizmu. A że masowo? No cóż, dzięki
                          temu tak długo to się trzymało. Ja takiej postawy wcale nie potępiam w wypadku
                          ludzi, którzy chca po prostu w miarę wygodnie i przyzwoicie przeżyć swoje życie.
                          Ale jeśli ktoś chce robić karierę polityczną i trzymać rząd dusz, to taka
                          postawa wymaga wyjaśnienia i ocenienia. Nie można niefrasobliwie powiedzieć, że
                          tak postępowali wszyscy, bo po pierwsze nie wszyscy, a po drugie wszystkich nie
                          wybierzemy na prezydenta. Pozdrawiam!
                          • Gość: Falanga1 Re: Do dr. Kidlera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 15:50
                            > Drogi dr.kidler! "Tamte czasy" same w sobie były wystarczająco obrzydliwe i w
                            > opisie ich nie ma potrzeby ani przesadzać, ani koloryzować. Można było nie
                            być
                            > w partii i kończyć studia, mieć jakąś pracę, kupić coś na raty (czego
                            > przykładem jestem ja sama i wielu moich przyjaciół). Nawet można było nie
                            > chodzić na wybory i pochody 1-majowe. Do momentu, jak się chciało nie tylko
                            > studiować, ale i pojechać na fajny obóz albo i za granicę, nie tylko
                            pracować,
                            > ale i być kierownikiem, kupić nie tylko czarnobiały telewizor, ale kolorowy,
                            > dostać talon na samochód itp. - wtedy wstępowało się do partii. Alternatywą
                            nie
                            >
                            > było bycie zawodowym opozycjonistą. Do partii szło się po trochę lepsze
                            życie,
                            > po trochę przywilejów - czyli z koniunkturalizmu. A że masowo? No cóż, dzięki
                            > temu tak długo to się trzymało. Ja takiej postawy wcale nie potępiam w
                            wypadku
                            > ludzi, którzy chca po prostu w miarę wygodnie i przyzwoicie przeżyć swoje
                            życie
                            > .
                            > Ale jeśli ktoś chce robić karierę polityczną i trzymać rząd dusz, to taka
                            > postawa wymaga wyjaśnienia i ocenienia. Nie można niefrasobliwie powiedzieć,
                            że
                            >
                            > tak postępowali wszyscy, bo po pierwsze nie wszyscy, a po drugie wszystkich
                            nie
                            >
                            > wybierzemy na prezydenta. Pozdrawiam!


                            Damo Kier, mimo że nie zgadzam się z twoimi poglądami politycznymi, to muszę Ci
                            przyznać w 100% rację ( jeśli chodzi o ocenę „tamtych czasów”). Myślę tylko, że
                            nadaremno tłumaczysz to doctorowi, on tego i tak nie zrozumie. On nawet nie
                            wie, co to jest koniunkturalizm. A jak będziesz używać takich trudnych wyrazów,
                            to jeszcze Ci się oberwie od wszechpolki albo LPRówki w moherowym berecie.
                            Napisz mu proszę, że przynosi wstyd opcji politycznej której tak zaciekle
                            broni, poziomem w jaki to robi. Bo jak ja mu to napiszę, to znowu mi zarzuci
                            (niesłusznie zresztą) kłamstwo.
                          • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 16:55
                            Gość portalu: DamaKier napisał(a):

                            > Drogi dr.kidler! "Tamte czasy" same w sobie były wystarczająco obrzydliwe i w
                            > opisie ich nie ma potrzeby ani przesadzać, ani koloryzować. Można było nie
                            być
                            > w partii i kończyć studia, mieć jakąś pracę, kupić coś na raty (czego
                            > przykładem jestem ja sama i wielu moich przyjaciół). Nawet można było nie
                            > chodzić na wybory i pochody 1-majowe.
                            > Do momentu, jak się chciało nie tylko
                            > studiować, ale i pojechać na fajny obóz albo i za granicę, nie tylko
                            pracować,
                            > ale i być kierownikiem, kupić nie tylko czarnobiały telewizor, ale kolorowy,
                            > dostać talon na samochód itp. - wtedy wstępowało się do partii. Alternatywą
                            nie
                            >
                            > było bycie zawodowym opozycjonistą. Do partii szło się po trochę lepsze
                            życie,
                            > po trochę przywilejów - czyli z koniunkturalizmu. A że masowo? No cóż, dzięki
                            > temu tak długo to się trzymało. Ja takiej postawy wcale nie potępiam w
                            wypadku
                            > ludzi, którzy chca po prostu w miarę wygodnie i przyzwoicie przeżyć swoje
                            życie
                            > .
                            > Ale jeśli ktoś chce robić karierę polityczną i trzymać rząd dusz, to taka
                            > postawa wymaga wyjaśnienia i ocenienia. Nie można niefrasobliwie powiedzieć,
                            że
                            >
                            > tak postępowali wszyscy, bo po pierwsze nie wszyscy, a po drugie wszystkich
                            nie
                            >
                            > wybierzemy na prezydenta. Pozdrawiam!

                            Doga Damo - alez nie koloryzuje, nie mam najwiekszego powodu.
                            Nie mam takze najmniejszego zamiaru bronic tamtego ustroju i tamtejszych czasow.

                            Moge sie zgodzic ze w niektorych miejscach i w niektorych srodowiskach w
                            Polsce byl mniejszy nacisk na werbowanie do PZPR, w innych wiekszy, jak to
                            zwykle zwykle w zyciu bywa w zaleznosci od nadgorliwoasi jednego debiala.
                            I tam wiazalo sie to z dodatkowymi przywilejami, a wlasciwie "przywilejkami",
                            chyba ze poszlo sie dalej, ale to inna beczka.
                            Inaczej to wygladalo w zasiedzialych srodowiskach mieszczanskich, inaczej w
                            srodowiskach robotniczych, w okregach przemyslowych, gdzie budowano nowe duze
                            zaklady przemyslowe i nastepowalo wchlanianie znacznej liczby ludnosci np. ze
                            wsi.
                            Tutaj ludzie wstepowali nawet czesto w dobrej wierze - propaganda trafiala na
                            podatniejszy grunt, a mieszkanie i kredyt przekonywalo "nieprzekonanych".
                            Reszta skazywala siebie i swoja rodzine na hotel robotniczy...

                            Owszem mozna bylo nie byc w partii i mieszkac katem u ciotki z trojgiem
                            dzieci, gdzie nawet nie bylo miejsca na kolorowy telewizor; tyrac na
                            najgorszych zmianach, w niedziele i wysluchiwac zony: "Patrz taki Wrona. W
                            grudniu przyjechal z zabitej dechami kieleckiej wiochy, a juz ma m3 meble i
                            telewizor, i studiuje wieczorowo na Politechnice.... A my co...? Ty pomysl o
                            swich dzieciach..., skoro juz nie myslisz nawet o mnie.".
                            Ja tez nie potepiam Wrony...

                            Mam tylko dwie uwagi - moim zdaniem masowosc partii wcale nie byla czynnikiem
                            ze trzymalo to sie tak dlugo.
                            Byc moze nawet przeciwnie - przez masowosc wszystko se rozlazlo.

                            I po drugie - wtedy co prawda nie mialem dzieci, ale gdyby np. moja corka miala
                            by problemy z dostaniem sie na studia, poniewaz nie bylem w PZPR, ( a naprawde
                            znam takie przypadki ), to nie wahalbym sie ani chwili zeby jej pomoc.
                            A gdyby przyszlo co do czego - to w wyborach prezydnckich glosowalbym wlasnie
                            na takiego kandydata, a nie tego co np. zablokowal corce studiowanie.
                            Nawet Prezydent tez powinien byc pragmatyczny.
                            Mozna byc katolikiem i do tego swinia, mozna byc bylym czlonkiem PZPR i nie byc
                            swinia.

                            Nie lubie podawac przykladu wlasnego, czy mojej rodziny, by sie uwarygodnic.
                            Moim zdaniem tutaj to jest bez sensu. A mysle ze tez byloby ciekawie napisac.

                            Pozdrawiam.
                            i do widzenia.

                            • Gość: Falanga1 Re: Do dr. Kidlera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 18:06
                              > I po drugie - wtedy co prawda nie mialem dzieci, ale gdyby np. moja corka
                              miala
                              >
                              > by problemy z dostaniem sie na studia, poniewaz nie bylem w PZPR, ( a
                              naprawde
                              > znam takie przypadki ), to nie wahalbym sie ani chwili zeby jej pomoc.
                              > A gdyby przyszlo co do czego - to w wyborach prezydnckich glosowalbym wlasnie
                              > na takiego kandydata, a nie tego co np. zablokowal corce studiowanie.


                              No i wyszło szydło z worka, jesteś nie tylko koniunkturalistą (choć nawet nie
                              rozumiesz tego słowa), ale jesteś również zwykłą świnią, jakich niestety wiele
                              było i nadal jest w naszym kraju. Ty byś nie tylko się zapisał do PZPR żeby
                              córeczka dostała się na studia, ale zapewne poszedł byś i doniósł do SB, no bo
                              może by dali jakiś talon. A najgorsze jest to, że takie bydlaki zawsze sobie
                              tłumaczyły swoje łajdactwa tak jak ty to robisz (bo sąsiad ma telewizor, a ja
                              nie). Plunąć Ci w ryj to mało.
                              • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 18:39
                                Gość portalu: Falanga1 napisał(a):

                                > > I po drugie - wtedy co prawda nie mialem dzieci, ale gdyby np. moja corka
                                >
                                > miala
                                > >
                                > > by problemy z dostaniem sie na studia, poniewaz nie bylem w PZPR, ( a
                                > naprawde
                                > > znam takie przypadki ), to nie wahalbym sie ani chwili zeby jej pomoc.
                                > > A gdyby przyszlo co do czego - to w wyborach prezydnckich glosowalbym wla
                                > snie
                                > > na takiego kandydata, a nie tego co np. zablokowal corce studiowanie.
                                >
                                >
                                > No i wyszło szydło z worka, jesteś nie tylko koniunkturalistą (choć nawet nie
                                > rozumiesz tego słowa), ale jesteś również zwykłą świnią, jakich niestety
                                wiele
                                > było i nadal jest w naszym kraju. Ty byś nie tylko się zapisał do PZPR żeby
                                > córeczka dostała się na studia, ale zapewne poszedł byś i doniósł do SB, no
                                bo
                                > może by dali jakiś talon. A najgorsze jest to, że takie bydlaki zawsze sobie
                                > tłumaczyły swoje łajdactwa tak jak ty to robisz (bo sąsiad ma telewizor, a ja
                                > nie). Plunąć Ci w ryj to mało.

                                Za to ty w tym watku napisales post do DamyKier, ktory nie jest niczym innym
                                jak zwyklym donosem, zwyklego malego "zyczliwego" smierdzielka i prowokatorka:

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11&w=24791840&a=24835542
                                Jest to oczywisty dowod ze gdbys zyl w tamtych czasach, to bys smierdzielu
                                codziennie kilka godzin siedzial na SB i kablowal.
                                Nawet nie warto ci odpluc, swinio - szkoda sliny.
                        • predator13 Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 16:04
                          > W tych latach praktycznie kazdy kto chcial skonczyc studia musial nalezec do
                          > PZPR. Nie twierdze ze bez tego nie mozna bylo studiowac.
                          > - Mozna ale bylo to bardzo utrudnione, bo praktycznie kazda prosba o
                          cokolwiek
                          Skąd się biorą tacy demogodzy i fałszerze historii jak Ty.
                          To co napisałeś jest po prostu nieprawdą.
                          • dr.kidler Re: Do dr. Kidlera 06.06.05, 16:57
                            predator13 napisał:

                            > > W tych latach praktycznie kazdy kto chcial skonczyc studia musial nalezec
                            > do
                            > > PZPR. Nie twierdze ze bez tego nie mozna bylo studiowac.
                            > > - Mozna ale bylo to bardzo utrudnione, bo praktycznie kazda prosba o
                            > cokolwiek
                            > Skąd się biorą tacy demogodzy i fałszerze historii jak Ty.
                            > To co napisałeś jest po prostu nieprawdą.

                            Dobrze by to bylo uzasadnic panie kalumniarzu.
    • devegas Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 06.06.05, 12:25
      Już dzisiaj ruszyła całą parą. Naprawdę żal mi tych dziennikarzy że muszą tak być dyspozycyjni.
      Myślę, że Agora się zreflektuje wkrótce i da spokój z kampanią na rzecz Pani Bochniarz bo dobrze to Agorze nie posłuży.
      Pani Bochniarz jest fatalnie spozycjonowana ( działa na styku biznes-polityka), prowadzi firmę w znacznym stopni czerpiącą dochody z zamówień rządowych i jednocześnie prowadzi działalność polityczno-lobbystyczną. Takie spozycjonowanie w kontekscie działalności komisji śledczych i afer korupcyjnych jest po prostu fatalne. Społeczeństwo jest bardzo wyczulone obecnie na aktywnośc polityków w tej sferze biznesowo-budżetowej a to rokuje żle Pani Bochniarz. Konkurencja wyłapie wszystkie problematyczne kwestie działalności Pani Bochniarz na styku jej firma- jej działalność polityczna.
      PD dokonała po prostu złego wyboru który marginalizuje tę partię. Szkoda bo misję polityczną mieli interesującą ale obecna decyzja jest sprzeczna z tą misją i niedojrzała, nieprzemyślana politycznie
      Zastanawiam się czy nie mają w partii ludzi o większym formacie politycznym, działających trochę "szerzej" politycznie.
      • dr.kidler Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 06.06.05, 15:25
        devegas napisał:

        > Już dzisiaj ruszyła całą parą. Naprawdę żal mi tych dziennikarzy że muszą tak
        b
        > yć dyspozycyjni.
        > Myślę, że Agora się zreflektuje wkrótce i da spokój z kampanią na rzecz Pani
        Bo
        > chniarz bo dobrze to Agorze nie posłuży.
        > Pani Bochniarz jest fatalnie spozycjonowana ( działa na styku biznes-
        polityka),
        > prowadzi firmę w znacznym stopni czerpiącą dochody z zamówień rządowych i
        jedn
        > ocześnie prowadzi działalność polityczno-lobbystyczną. Takie spozycjonowanie
        w
        > kontekscie działalności komisji śledczych i afer korupcyjnych jest po prostu
        fa
        > talne. Społeczeństwo jest bardzo wyczulone obecnie na aktywnośc polityków w
        tej
        > sferze biznesowo-budżetowej a to rokuje żle Pani Bochniarz. Konkurencja
        wyłapi
        > e wszystkie problematyczne kwestie działalności Pani Bochniarz na styku jej
        fir
        > ma- jej działalność polityczna.
        > PD dokonała po prostu złego wyboru który marginalizuje tę partię. Szkoda bo
        mis
        > ję polityczną mieli interesującą ale obecna decyzja jest sprzeczna z tą misją
        i
        > niedojrzała, nieprzemyślana politycznie
        > Zastanawiam się czy nie mają w partii ludzi o większym formacie politycznym,
        dz
        > iałających trochę "szerzej" politycznie.

        Szkoda devegasie, ze nie podales ani jednego przykladu kampani w TOK-F, i
        dyspozycyjnosci przynajmniej jednego dziennikarza.
        Interesuje mnie tez kwestia taka: kampania na rzecz ktorego kandydata
        posluzylaby dobrze Agorze?
        Nie od rzeczy byloby, gdybys tez napisal jekie jest najkorzystniejsze
        spozycjonowanie kandydata na prezydenta, a gdyby prowadzil firme to jaki jej
        profil bylby najlepszy.
        Ponadto ciekaw jestem jak misje polityczna miala PD, ze tak Cie zainteresowala,
        i dlaczego wybor p. Bochniarz powoduje calkowita dyskrdytacje tej misji.
        Kto wedlug Ciebie jest "czlowiekiem o duzym formacie politycznym",
        alboprzynajmniej wyjasniej co charakteryzuje takigo czlowieka.

        Z gory dziekuje.
        ( Bez tych dodatkowych informacji twoj post jest bezsensowny, bo praktycznie
        mozna by go odniesc do dowolnego kandydata, zmienijac tylko nazwiske, nazwe
        partii i profil dzialnosci. )
        • devegas Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 06.06.05, 16:05
          Dzisiaj w godzinach przed południowych najpierw wywiad z socjologiem na temat kandydatury Pani Bochniarz, później wywiad z samą Panią Bochniarz. Włączyłem radio na chwilę i słyszałem jedynie ....Pani Bochniarz to , Pani Bochniarz tamto i tak w kółko więc wyłączyłem. Prowadzącą była chyba Pani Laszuk.
          No cóż jak dla Ciebie to jest bezsensowne co piszę to trudno to Twoja opinia. Ha, ha, pewnie Agorze posłużyłaby kampania na rzecz tego kandydata który wygra wybory.
          • dr.kidler Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz 06.06.05, 17:06
            devegas napisał:

            > Dzisiaj w godzinach przed południowych najpierw wywiad z socjologiem na temat
            k
            > andydatury Pani Bochniarz, później wywiad z samą Panią Bochniarz. Włączyłem
            rad
            > io na chwilę i słyszałem jedynie ....Pani Bochniarz to , Pani Bochniarz tamto
            i
            > tak w kółko więc wyłączyłem. Prowadzącą była chyba Pani Laszuk.
            > No cóż jak dla Ciebie to jest bezsensowne co piszę to trudno to Twoja opinia.
            H
            > a, ha, pewnie Agorze posłużyłaby kampania na rzecz tego kandydata który wygra
            w
            > ybory.

            Czyli nie potrafisz potwierdzic przykladami tego co napisales.
            Szkoda, bo wydawalo mi sie ze moga byc to ciekawe uwagi.
    • Gość: abc net Re: Kiedy TOK FM rusza z kampanią pani Bochniarz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.05, 15:41
      TEKST REPRODUKOWANY

      Poniższy list otrzymaliśmy od autora. Pomimo wysłania go do adresata listem
      poleconym, nie doczekał się, przynajmniej do czasu skierowania go do druku w
      Onp (23 IX br.), opublikowania w Rzeczpospolitej.

      (Red.)

      Warszawa, 5 VIII 1991 r.

      W.P. Dariusz Fikus

      Redaktor Naczelny Rzeczpospolita

      PI. Starynkiewicza 7 02-015 Warszawa

      W związku z opublikowaniem życiorysu pani Henryki Bochniarz
      („Rzeczpospolita” nr 176 z dn. 30 VII 1991 r.) chciałbym tą drogą pogratulować
      mojej byłej koleżance z pracy z okazji zajęcia tak eksponowanego i ważnego dla
      przyszłości gospodarki naszego kraju stanowiska, które śmiało można określić
      jako twórcze dla nowego polskiego ładu gospodarczego. Pozwalam sobie także
      bardzo wysoko ocenić życiorys pani Bochniarz, z którego wyraźnie wynika obraz
      przedsiębiorczego człowieka o wysokich walorach profesjonalnych. Cenię
      profesjonalizm i dobrą robotę bardzo wysoko i myślę, że autorowi (a może
      autorom) tego życiorysu można wystawić niezależnie od błędów popełnianych w
      przeszłości w innych dziedzinach bardzo wysoką ocenę. Co jak co, ale życiorysy
      to oni umieli i nadal umieją pisać.

      Niemniej jednak jako były współpracownik pani Bochniarz z Instytutu
      Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego przypomniałem sobie nawet te fakty, które
      w życiorysie nie zostały ujawnione. Kiedy przyszedłem do pracy w IKC HZ w
      grudniu 1984 r., pani Bochniarz była akurat I sekretarzem podstawowej
      organizacji partyjnej (w skrócie POP). Myślę, że teraz jako osoba piastująca
      wysokie stanowisko państwowe nie powinna o tym zapominać nie dlatego, że
      mieliśmy już podobną sprawę posłanki Ziółkowskiej, która była tylko zwykłym
      członkiem PZPR i nie ukrywała tego, chociaż jak wiadomo przeszkodziła jej
      bardzo ta okoliczność w zajęciu kluczowego stanowiska w kraju, a dlatego, że
      byłem już świadkiem dyskusji o pani Bochniarz, gdzie były prezentowane o niej
      dwa skrajne poglądy. Pierwszy twierdził, że swoją wysoką funkcję partyjną pani
      Bochniarz zawdzięczała obronie ludzi w sposób perfidny wyrzucanych z pracy z
      Ministerstwa Handlu Zagranicznego. Drugi pogląd natomiast twierdzi, że była
      gorącą zwolenniczką usuwania z tegoż resortu ludzi nieprzyjaźnie nastawionych
      do ówczesnego kierownictwa państwa i to zdecydowało o powierzeniu jej tak
      odpowiedzialnej funkcji I sekretarza POP. Sprawa ta interesuje mnie też nie
      tylko dlatego, że sam byłem w 1982 r. w sposób perfidny wyrzucony z pracy z
      Ministerstwa Handlu Zagranicznego, a dla- tego, że autor tej drugiej opinii
      dodał jeszcze, że wlaśnie zwolnienia z pracy będą najtrudniejszym etapem
      polskiej gigantycznej prywatyzacji i praktyka oraz postawa pani Bochniarz
      wówczas są niezwykle cenną umiejętnością, która o powodzeniu tak
      przeprowadzonej prywatyzacji może zadecydować.

      Myślę, że takie postawienie sprawy jest pewną koncepcją sposobu
      prywatyzacji. Koncepcją całkiem realną i dlatego żywo może ona interesować
      opinię publiczną. Myślę więc, że dla uniknięcia pewnych nieporozumień sprawy te
      powinny zostać wyjaśnione zarówno przez panią Bochniarz, jak i tych, którzy do
      tej nominacji doprowadzili.

      Korzystając z okazji chciałbym też trochę przyczynić się do wyjaśnienia tej
      nieco komplikującej się sprawy i pozwalam sobie niniejszym sformułować kilka
      pytań do pani Bochniarz:

      1. Czy I sekretarzem POP została jeszcze w stanie wojennym, czy już po jego
      formalnym zniesieniu, i która z przedstawionych powyżej skrajnych opinii o niej
      jest bliższa prawdzie?

      2. Jakie przedmioty uprzejma była wykładać na Uniwersytecie Minnesota i w
      jakim języku? Czy na stypendium Fullbrighta, dzięki któremu ten uniwersytet
      odwiedziła, została zakwalifikowana jako I sekretarz POP, a jeżeli tak, to jaką
      rolę pełniła POP w kierowaniu na powyższe stypendium?

      3. Jakie były powody i okoliczności powstania spółki PROEXIM? Kim byli jej
      pomysłodawcy, sponsorzy i opiekunowie? Czym zajmowała się ta spółka oprócz
      statutowo zapisanych obowiązków? Czy NICOM i PROEXIM są (lub były) ze sobą w
      jakiś sposób powiązane?
      Myślę, że odpowiedzi na powyższe pytania trochę odbiorą urody życiorysowi pani
      Bochniarz (i jest mi przykro z tego powodu), ale pozwolą uniknąć wielu
      niepotrzebnych nieporozumień, jakie niechybnie powstaną, jeśli pozostaną one
      bez odpowiedzi.

      Chciałbym także dodać do powyższych pytań następujące uwagi. Problematyką
      finansów przedsiębiorstwa jestem bardzo zainteresowany, ponieważ jest to ważny
      fragment mojej już kilkunastoletniej specjalizacji (pisałem o tym pracę
      magisterską i doktorską). Od 1981 r. jestem członkiem Europejskiego
      Stowarzyszenia Finansowego - organizacji naukowej z dziedziny finansów
      przedsiębiorstwa i rynków finansowych - do której oprócz mnie do dzisiaj nie
      zajrzał z Polski (także z innych krajów socjalistycznych) nawet pies z kulawą
      nogą. Z racji swojej specjalizacji byłem w tak zwanej Polsce Ludowej często
      wyśmiewany jako oryginał, który zajmuje się wiedzą, która nigdy nie znajdzie w
      naszym kraju zastosowania. Znam więc ludzi, którzy podzielali moje
      zainteresowania, zarówno w kraju, jak i za granicą. Oczywiście w kraju nie było
      to zbyt trudne, gdyż jedyną osobą w Polsce, którą można bez żenady nazwać
      specjalistą w tej dziedzinie, był dr Wincenty Kamiński, który wyjechał z
      Polski. Wprawdzie była niewielka grupa ludzi, która dorywczo zajmowała się
      finansami przedsiębiorstwa (w zachodnim wydaniu), ale raczej do miana ekspertów
      nie pretendowała. Proszę więc sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy to w kraju
      zupełnie nie kształcącym takich finansistów pojawia się nagle taka liczba firm
      konsultacyjnych i to zdolna do tak trudnego przedsięwzięcia jak prywatyzacja
      400 przedsiębiorstw, że aż trzeba dla niej przeprowadzać przetarg. Jest to tym
      dziwniejsze, że znając kilka renomowanych firm światowych mam poważne
      wątpliwości, czy któraś z nich podjęłaby się aż tak gigantycznego
      przedsięwzięcia. Prawdopodobnie zaproponowałyby, że są w stanie sprywatyzować
      jedno, no może dwa przedsiębiorstwa, ale nigdy czterysta. Mówię oczywiście
      tylko o tych rzetelnych firmach, które - jeśli podejmą się wykonania czegoś -
      wykonują to tak, jak życzy sobie klient. Bo na świecie też nie brakuje takich,
      którzy podejmą się niemal każdego zadania, byleby wyłudzić pieniądze i ogłosić
      upadłość lub coś nie mniej interesującego, lecz niezbyt oczekiwanego przez
      klienta. Myślę więc, że niezwykle ciekawe byłoby poznanie konsultantów firmy
      NICOM, której pani Bochniarz ma przyjemność prezesować, ich kwalifikacji,
      dotychczasowego przebiegu kariery, rozwoju specjalizacji. Myślę, że może to być
      rewelacja nawet na skalę światową. Ja bez takich dodatkowych informacji nie
      jestem w stanie tak wysokiej sprawności w zagadnieniach finansowych zrozumieć.
      Wprawdzie coraz częściej pojawiają się pogłoski, że były KC PZPR prowadził
      supertajną szkolę zarządzania finansowego na bardzo wysokim poziomie
      wykorzystując najlepszych specjalistów z USA i w ten sposób przygotowywał się
      już od dawna do obrad "okrągłego stołu" i wprowadzenia kapitalizmu w naszej
      ojczyźnie jako kierownicza jego siła. Wiarygodność tych informacji potwierdzają
      trochę ostatnie wydarzenia określane mianem uwłaszczenia nomenklatury czy
      zadziwiający fakt, że nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać specjalisty od
      finansów przedsiębiorstwa (mówię o tych świeżo upieczonych specjalistach),
      który nie byłby kiedyś członkiem PZPR, a wielu z nich pełniło nawet w tej
      organizacji wysokie funkcje. Myślę, że eksperci ze spółki NICOM potrafią
      wyjaśnić te zawiłe domysły i - jeżeli to jest prawda - to wreszcie ją
      społeczeństwu wyjawić, Sądzę także, że polskie, jak do tej pory bardzo
      tolerancyjne w sprawach gospodarczych, społeczeństwo potrafi po raz kolejny te
      okoliczności zrozumieć i docenić.

      Były pracownik Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Z
    • Gość: Falanga1 Moje ostatnie słowo do doctora. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 09:58
      "Kolaboracja" 1987 r.
      "Tchórze"

      Wielki problem małych ludzi
      Co pomyśli o was ktoś
      Uciec szybko do swej klatki
      Tak, by się nie wydało coś
      Cicho oddychać, cicho żyć
      Niech nie wiedzą o was nic
      Paranoja, ciągły strach
      Ktoś szpieguje, wsypią was
      Wielki problem małych ludzi
      Zdobyć dobre stanowisko
      Zdobyć spokój, zdobyć krzesło
      Stracić nic - to znaczy wszystko
      Wygodne układy i pieniądze
      O to drżycie dzień i noc
      Paranoja, ciągły strach
      Ktoś szpieguje? wsypią was
      Przymykacie czasem oczy
      Czasem zamykacie usta
      Lepiej jest się nie wychylać
      Kartoteka będzie pusta
      Cicho oddychać, cicho żyć
      Niech nie wiedzą o was nic
      Strach w domy, strach w biurze
      Spie..jcie - tchórze

      Boicie się słuchać
      Boicie się mówić
      Boicie się krzyczeć
      Boicie się milczeć
      Boicie się wierzyć
      Boicie się nie ufać
      Boicie się zachwycać
      Boicie się narzekać
      Boicie się myśleć
      Boicie się marzyć
      Boicie się niszczyć
      Boicie się tworzyć
      Boicie się buntować
      Boicie się poddawać
      Boicie się żyć
      Boicie się umierać
      Boicie się nie bać
      Kiedy trzeba...

      ."Kolaboracja"
      Sprzedaj matkę
      Napisz donos
      Wydaj ojca
      W ręce wroga
      Podpisz kartkę
      Deklaracji
      Bo wysoka
      Jest nagroda
      Zdradź przyjaciół
      I zasady
      Wyzbądź się sumienia
      Propozycja
      Jest ponętna
      Na ile
      Się wyceniasz?

      Od dzisiejszego dnia nie istniejesz dla mnie palancie, jesteś najgorszym
      odpadem naszego społeczeństwa.








          • dr.kidler Re: Moje nie ostanie do falangi1 07.06.05, 10:25
            Gość portalu: pawulon napisał(a):

            > kidler!idż wreszcie na te badania,dadzą ci zastrzyk i uspokoisz się
            > trochę,odpoczniesz

            Panie pawulon, kupe na srodku pokoju to prosze robic u siebie w sypialni ( jak
            nie ma juz miejsca to prosze najpierw posprzatac ), a nie na tym szanownym
            forum.
            Od badan jest specjalny watek, nazywajacy sie:
            "dr.kidler proszony na okresowe badania mózgu "
          • dr.kidler Re: Moje nie ostanie do falangi1 07.06.05, 10:43
            Gość portalu: Olek "pierwszy" napisał(a):

            > Nie używaj słów, których nie rozumiesz.

            - Kolejny komunista ktory by tylko zabranial.
            Czy oni uciekaja z tego muzeum ktory Bielecki szykuje?
            - Wal sie komuchu! - won mi do muzeum spowrotem!

              • dr.kidler Re: Moje nie ostanie do falangi1 07.06.05, 13:04
                Gość portalu: DamaKier napisał(a):

                > Drogi dr.kidler i falango.1! Ośmielam się zapytać - czy wy tak na poważnie?
                > Czy może po prostu świetnie się bawicie? Ale po co? :-) :-)

                Nie nie bawie sie, to jest smutne.
                Ale IMO warto to robic, zeby choc troche pokazac, ze zwykle najbardziej krzycza
                o tajnych wspolpracownikach, agentach, zdrajcach, szujach, koniunkturalizmie,
                itp. ci, ktorzy na codzien trudnia sie malutkimi donosikami, epitetami,
                pomowieniami.
                Zachowanie wielu tzw. "lustratorow" potwierdza te prawidlowosc.

                Przy okazji :

                Wracajac do koniunkturalizmu - zalozmy ze jest osoba, ktora co niedziela
                chodzi na msze do kosciola. Zeniac sie bierze slub koscielny, swoje dziecko
                chrzci, posyla do I Komunii Sw, do bierzmowania.
                Wszystko to robi nie z autentycznej "wewnetrznej potrzeby", lecz tylko i
                wylacznie po to by nie wyrozniac sie, by nie zostac wykluczonym z otoczenia, by
                nie robic zonie przykrosci, na wszelki wypadek, lub by nie utrudniac startu
                zyciowego swemu dziecku.
                Czy takie zachowanie tez podpada wedlug Ciebie pod te kategorie?
                Czy jest czyms gorszym, lub czyms lepszym, od wstapienia do PZPR faktycznie,
                tylko dla dla swietego spokoju lub wygody?
                Czy takie zachowanie tez dyskwalifikuje osobe starajaca sie o wysoki urzad
                publiczny?
                Jak to jest z tym przekraczaniem tych cienkich czerwonych linii - w ktorym
                momencie konczy sie przyzwoitosc, w ktorym zaczyna dwuznacznosc, kiedy zaczyna
                sie nieprzyzwoitosc, a kiedy zwyczajne szujstwo?
                Czy sytuacje na styku tych linii, poddaja sie wogole obiektywnej ocenie osoby
                postronnej?

                Pozdrawiam nieustajaco!
                • Gość: DamaKier Re: Moje nie ostanie do falangi1 IP: 80.55.148.* 07.06.05, 16:26
                  Osba z twojego przykładu "zapisując się" do kościoła czyni to w obawie przed
                  odtrąceniem przez społeczność, wśród której żyje. Osoba zapisująca się do PZPR
                  czyniła to w celu osiągnięcia lepszego statusu niż otaczająca ją społeczność,
                  uzyskania konkretnych przywilejów. PZPR działała przeciw interesom narodowym
                  posługując się aparatem przymusu wobec obywateli. O rolę Kościoła w walce o
                  niepodległość chyba nie będziemy się spierać.
                  Oczywiście, osoba z twojego przykładu nie jest wzorem bezkomprowiswego ideowca,
                  ale mam dla niej więcej wyrozumiałości niż dla tej od PZPR.
                  Czy ją to dyskwalifikuje w walce o najwyższy urząd? Naturalnie, że nie, ale
                  i "bycie w PZPR" nie dyskwalifikuje (ostatecznie Kwaśniewski jest prezydentem z
                  wyboru). Tylko uważam, że taki fakt jest skazą na honorze i musi być wyraźnie
                  pokazany w prezentowanej sylwetce kandydata (a na stronie demokraci.pl przy
                  rekomendacji pani Bochniarz został pominięty), a rzeczą wyborcy jest uznać, czy
                  mu to przeszkadza, czy nie.
                  Na koniec powiem ci coś, z moich osobistych doświadczeń (przepraszam, ale
                  sprowokowałeś mnie przykładem o prześladowanej córce) - kiedy mnie zamykali,
                  przesłuchujący mnie esbek słodkim głosem spytał - pani córka ma 11lat? Wie
                  pani, teraz tyle wypadków na ulicach... I to też dało się przeżyć.
                  Dziękuję za nieustające pozdrowienia i przesyłam wzajemne!
                  • dr.kidler Re: Moje nie ostanie do falangi1 07.06.05, 20:37
                    Gość portalu: DamaKier napisał(a):

                    > Osba z twojego przykładu "zapisując się" do kościoła czyni to w obawie przed
                    > odtrąceniem przez społeczność, wśród której żyje. Osoba zapisująca się do
                    PZPR
                    > czyniła to w celu osiągnięcia lepszego statusu niż otaczająca ją społeczność,
                    > uzyskania konkretnych przywilejów. PZPR działała przeciw interesom narodowym
                    > posługując się aparatem przymusu wobec obywateli. O rolę Kościoła w walce o
                    > niepodległość chyba nie będziemy się spierać.
                    > Oczywiście, osoba z twojego przykładu nie jest wzorem bezkomprowiswego
                    ideowca,
                    >
                    > ale mam dla niej więcej wyrozumiałości niż dla tej od PZPR.
                    > Czy ją to dyskwalifikuje w walce o najwyższy urząd? Naturalnie, że nie, ale
                    > i "bycie w PZPR" nie dyskwalifikuje (ostatecznie Kwaśniewski jest prezydentem
                    z
                    >
                    > wyboru). Tylko uważam, że taki fakt jest skazą na honorze i musi być wyraźnie
                    > pokazany w prezentowanej sylwetce kandydata (a na stronie demokraci.pl przy
                    > rekomendacji pani Bochniarz został pominięty), a rzeczą wyborcy jest uznać,
                    czy
                    >
                    > mu to przeszkadza, czy nie.
                    > Na koniec powiem ci coś, z moich osobistych doświadczeń (przepraszam, ale
                    > sprowokowałeś mnie przykładem o prześladowanej córce) - kiedy mnie zamykali,
                    > przesłuchujący mnie esbek słodkim głosem spytał - pani córka ma 11lat? Wie
                    > pani, teraz tyle wypadków na ulicach... I to też dało się przeżyć.
                    > Dziękuję za nieustające pozdrowienia i przesyłam wzajemne!

                    Zalozmy ze wstapienie do PZPR, nikomu nie zaszkodzilo, a podnioslo status
                    wstepujacemu, ktorego nie wykorzystal w zlej sprawie.
                    Zalozmy ze udawanie praktykujacego katolika, tez nikomu nie szkodzi, a
                    udajacemu pozwala nie obnizac juz nabytego statusu, ktorego tekze nie
                    wykorzystuje w zlej sprawie.
                    Dosc ryzykowna paralela ( trudne slowo, a co ! ), ale nie nieuprawniona.
                    Dodam tylko ze zgadzam sie calkowicie co do owczesnej roli Kosciola w walce o
                    niepoldeglosc.
                    Dzisiaj niestety nie jest juz tak jednoznaczna.

                    Dlugo zastanawialem sie czy poruszyc kwestie corki...
                    Otoz domyslam sie, ze cena za unikniecie aresztowania byla wyzsza niz
                    przystapienie do PZPR, ale nawet, gdyby nie daj Boze cos sie stalo, to nie
                    wierze ze nie robilabys sobie wyrzutow.

                    Ja na tym koncze watek i pozdrawiam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka