Rybiński "Frasyniuk poranny"

22.09.05, 07:24

Frasyniuk poranny
Trudno mówić o postępie, skoro dawniej budził ludzi kogut, a teraz budzą nas politycy poranni, już z pierwszą zorzą piejący po wszystkich rozgłośniach. Wczoraj obudził mnie przewodniczący Frasyniuk.pl, ale długo nie mogłem się połapać, czy to już jawa, czy jeszcze koszmarny sen.

Frasyniuk oświadczył w Trójce pani Pieńkowskiej, że cieszy się z tego, iż w Polsce jest chociaż 4 procent ludzi przyzwoitych, którzy chcą głosować na demokratów, a na uwagę dziennikarki, że tych przyzwoitych jest zaledwie 1 procent, odparł, że to nie szkodzi, bo i na tym można już budować.

Piękna ocena narodu i elektoratu. 99 procent Polaków jest nieprzyzwoitych. Jak w Sodomie znalazł się na szczęście Frasyniuk i dziewięciu dalszych przyzwoitych, których można wymienić po nazwisku. Polska może być zbawiona. Ledwo wyłączyłem pianie Frasyniuka, odezwał się telefon. Tym razem to nie był Tober, ani Olejniczak, tylko pierwszy rozmówca z pretensjami, że zbyt lekceważąco potraktowałem telefoniczną akcję wyborczą SLD. - Nie dawałem Olejniczakowi swego numeru telefonu - dowodził mój interlokutor - ani nikogo do tego nie upoważniłem. To znaczy, że sobie nie życzę, żeby dzwonił i proszę to uszanować.

Dziwna jest w tym wszystkim bierność pani głównej inspektor danych osobowych Ewy Kuleszy. W biurze numerów TP SA nie można się dowiedzieć żadnego numeru, a tu tymczasem SLD dostaje do wykorzystania 7 milionów numerów prywatnych bez żadnej reakcji. Mnie to nie dziwi. Gdyby wśród tych numerów był telefon Humera, gdyby udostępniono SLD i to za pieniądze numery ubeków i ich konfidentów, pani Kulesza zawiadomiłaby prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. A tak, wszystko jest widać w porządku i żadne naruszenie prawa nie nastąpiło.

Generalnie miała rację moja ciotka, która jeszcze przed wojną nie chciała sobie założyć telefonu, bo - jak powiedziała - nie życzy sobie, żeby byle kto na nią dzwonił.
Maciej Rybiński

    • Gość: kiko Pytanie do p.Autora IP: *.net.autocom.pl 22.09.05, 08:37

      Numery telefonów nadal można znależć w książce telefonicznej(sic!)!
      Czyżby Pan tak daleko oderwał się już od "realu"? Czy też tak lepiej pasowało
      do całośći felietonu?
      • Gość: Geremek Re: Pytanie do p.Autora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 08:45
        Naprawdę, to są jeszcze książki telefoniczne?? Przecież to nie zgodne z prawem,
        trzeba szybko zawiadomić panią Ewę Kulesze, jak to możliwe, żeby jeden obywatel
        wziął książkę telefoniczną i przeczytał dane drugiego obywatela. Toż to woła o
        pomstę do nieba.
        • dr.kidler Re: Pytanie do p.Autora 22.09.05, 09:02
          Gość portalu: Geremek napisał(a):

          > Naprawdę, to są jeszcze książki telefoniczne?? Przecież to nie zgodne z
          prawem,
          >
          > trzeba szybko zawiadomić panią Ewę Kulesze, jak to możliwe, żeby jeden
          obywatel
          >
          > wziął książkę telefoniczną i przeczytał dane drugiego obywatela. Toż to woła
          o
          > pomstę do nieba.

          Proponuje wiec Tobie i innym oburzonym, obok swego nazwiska
          dopisac chocby fikcyjny numer podobny do sugnatury IPN-owskiej.
          To powinno rozwiazac Wasze watpliwosci.
          • Gość: dr.kidler Re: Pytanie do p.Autora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 09:52
            > Proponuje wiec Tobie i innym oburzonym, obok swego nazwiska
            > dopisac prawdziwy numer sugnatury IPN-owskiej.
            > To powinno rozwiazac nasze watpliwosci.
Pełna wersja