Kameleonaida. Zasady, ale jakie?

22.09.05, 07:30
Kameleonaida
Zasady, ale jakie?
Donald Tusk na swych plakatach i ulotkach reklamuje się jako "człowiek z zasadami", co jest tylko w połowie prawdą, gdyż nie ulega wątpliwości, że na pewno jest człowiekiem. Natomiast jego "zasady" - aczkolwiek chwytliwe propagandowo - delikatnie mówiąc, są mocno naciągane.
Lider Platformy Obywatelskiej przedstawiany jest w liberalnych mediach jako człowiek niezłomny, uczciwy polityk o niezmiennych poglądach i zasadach, a na dodatek wielki patriota. Ale jak to się ma choćby do koalicji strachu przed ujawnieniem agentury w Polsce, w której to koalicji w 1992 roku czynnie uczestniczył. Dzisiaj, gdy bardzo dokładnie widać i wręcz namacalnie daje się odczuć, jak tamta strachliwa decyzja doprowadziła do ruiny i rozprzedaży Polski, pan Donald wraz z Janem Rokitą mówią (ale tylko mówią) o potrzebie lustracji.
Donald Tusk w swych spotach wyborczych ubolewa, że jego mama otrzymuje niską emeryturę, podczas gdy bonzowie przemysłowi czy bankowi dostają kilkusettysięczne wynagrodzenia. Ale już nie wspomina, że sam niejednokrotnie de facto popierał taką właśnie "rynkową" (a raczej agenturalną) gospodarkę, sprzeciwiając się jednocześnie rewaloryzacji emerytur - w tym także dla swojej mamy. Obecnie, widząc budzącą się świadomość narodową Polaków, Donald Tusk kreuje się na obrońcę polskości, choć nie tak dawno twierdził, że polskość to nienormalność. Szkoda, że akcentując posiadanie przez siebie zasad, nie sprecyzował jakich.
nad. Grzegorz Fuławka
    • Gość: kiko Re: Kameleonaida. Zasady, ale jakie? IP: *.net.autocom.pl 22.09.05, 08:27
      Moze wreszcie szerzej opowie nam o swoich zasadach podczas debaty?
    • Gość: Geremek Re: Kameleonaida. Zasady, ale jakie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 08:53
      Ma pan rację panie Grzesiu, mnie zastanawia tylko jedno, czy ludzie tego nie
      widzą, nie wiedzą, nie chcą widzieć i wiedzieć, czy już jesteśmy narodem tak
      otumanionym, że łykamy bez zastanowienia wszystko, co nam poda gadające pudełko?
Pełna wersja