doctorkidlerbuldog2
22.09.05, 09:10
To wstyd, że ojciec Rydzyk nie nauczył się jeszcze poprawności politycznej. W
myśl nowych czasów prawdę podawać się powinno w sposób nowoczesny, a nie
paplając wprost do tłumu, co jest dobre, a co złe.
W ślad za wyborczą wszystkie media oburzyły się wypowiedzią ojca Rydzyka o
wydźwięku anty-platformowym. Co prawda Gazeta Wyborcza nadmieniła, że była to
wypowiedź w formie żartu, ale zapomniały o tym pozostałe publikatory. W
świecie panującej wszechobecnej poprawności politycznej mówienie czegokolwiek
wprost staje się nie do zniesienia. Najbardziej oburzone tą wypowiedziom ojca
dyrektora okazały się TVN i TVN 24.
Cóż takie czasy. Niby demokracja, wolność słowa, ale powiedzieć dzisiaj,
wprost kogo się lubi, a kogo nie jakoś nie pasuje do przyjętej formy
wyrafinowanego flekowania czy kompromitowania nie lubianych opcji
politycznych.
Te oburzone stacje telewizyjne wolą stosować bardziej nowoczesne metody
przekazywania swoich upodobań. Po co mówić wprost prawdę, kogo się lubi bądź
nie, jeżeli można swojej ulubionej formacji poświęcić np. 60% czasu
antenowego przeznaczonego na prezentacje partii politycznych. Jej głównej
konkurentce PiS-owi 29%, LPR-owi 1% i Samoobronie 0,3
Polska, Europa, ba cały świat cierpi na brak autorytetów. Nie rodzą się
mężowie stanu, wizjonerzy, mężowie opatrznościowi. Ale czy na pewno?
Przy dzisiejszej kondycji mediów nie ma szans na przebicie się wybitnych i
wartościowych jednostek, które mogłyby, choć trochę naprawić ten świat.
Po co dziś komuś Wojciech Kilar z różańcem w kieszeni czy rozmodlony Michał
Lorenc. Dziś autorytetami i pionierami nowych wartości jest gej z Parczewa
Arkadius „wybitny” wizjoner w świecie mody czy nadworna projektantka strojów
pierwszej damy Ewa Minde.
Media tak się zatracają w swojej głupocie, że na dwa dni przed śmiercią
papieża Pani redaktor Justyna Pochanke wzywała rodaków w TVN 24 do trzymania
kciuków za jego zdrowie. Dzień przed śmiercią największego Polaka dopiero
zdecydowano się do wezwania o modlitwę.
Potencjalni kandydaci na prawdziwych mężów stanu nie mają najmniejszych szans
na zaistnienie w opinii publicznej. Brak kolczyka w języku czy pępku hamuje w
znacznym stopniu przebicie się do opinii publicznej. Najgorszą z możliwych
wad jest normalność, wierność przekonaniom, patriotyzm.
Ci, którzy w swojej głupocie i naiwności liczą, że nagle z mediów wyłoni się
zbawca, autorytet i wielka postać powinni pójść po rozum do głowy.
Nic z tego kochani.
Teraz nastały inne czasy. Zielone światło maja tacy „wybitni” Polacy jak
minister, Kalwas z farbowanymi włoskami, Kwaśniewski kręcący hołubce. Nie
jest ważne, co jest w głowie, ale ząbki mają być śnieżno-białe i równe,
włoski starannie zaczesane, garniturek dobrze skrojony i gęba pełna frazesów.
Mężowie stanu rodzą się dalej, nie rzadziej jak dawniej. Autorytety gdzieś
krążą wśród nas. Nikt jednak dzisiaj już ich nie rozpoznaje. Co więcej, nikt
już ich tak naprawdę nie poszukuje.
Mirosław Kokoszkiewicz