anyab1
25.09.05, 09:22
Prymat polityki nad kulturą
To, że ludzie - politycy to też ludzie - uczestniczący w publicznych,
telewizyjnych dyskusjach mówią wszyscy naraz, przerywając sobie wzajemnie i
przekrzykując się dla wymuszenia pierwszeństwa, to nawet dobrze. Dzięki temu
nikogo z nich dobrze nie słychać i publiczność nie rozumie, o co chodzi.
Gdyby dyskusja odbywała się z przestrzeganiem zasad dobrego wychowania, a
publiczność mogła rozeznać, kto mówi i co mówi, mogłaby się zniechęcić i do
tych dyskutantów, i do polityki w ogóle. A tak widzowie słysząc najczęściej
frazy - ja panu nie przerywałem, czy mogę dokończyć?, pani redaktor, ja mogę
wyjść oraz wezwania o trochę kultury bawią się świetnie, idą spać odprężeni i
nie dręczą ich w nocy koszmary zrealizowanych, jedynie słusznych wizji.
Bardzo dobry obyczaj, ale skoro o odrobinie kultury mowa, to pojawił się przy
okazji takich dyskusji obyczaj nowy, już mniej zabawny - niepodawania rąk
adwersarzom. Siada taki dyskutant uważający się za Koronę Stworzenia i Miarę
Wszechrzeczy wśród innych, gada i pytluje do swoich współdyskutantów, a potem
wyniośle nie podaje im ręki. Pokazuje, jak bardzo nimi gardzi. No to, po co w
ogóle zgodził się przebywać w ich towarzystwie. Trzeba było siedzieć w domu,
a nie postponować się po ekranach tv z podludźmi, nie zasługującymi na uścisk
dłoni.
Bokserzy podają sobie ręce przed walką, a po walce ten, który dostał w zęby i
został wyliczony ściska tego, który mu przywalił. Średniowieczni rycerze
całowali się przed turniejowym pojedynkiem, a zwycięzca często podrzynał
gardło pokonanemu, żeby się nie męczył. Stąd sztylet nazywał się
mizerykordia. Australijscy buszmeni ze szczepu Walbiri nie tyko ściskają ręce
innym Aborygenom, ale na znak zaufania i szacunku także inne części ciała.
Ba, powie ktoś, dzikusy. Nie jestem pewien, kto tu jest dzikusem. Dla mnie
dość barbarzyński jest zwyczaj dyskwalifikowania tych, z czyimi poglądami się
nie zgadzamy, czyich sądów nie podzielamy jako ludzi godnych, wobec których
obowiązywać powinny normy kultury i dobrego obyczaju. Chamstwo nie jest
najlepszym narzędziem polityki. Zaczniemy od niepodawania rąk, a skończymy na
okładaniu się po gębach.
Maciej Rybiński