Waldemar Łysiak "Druga najstarsza"

26.09.05, 06:42
Druga najstarsza
Waldemar Łysiak

Ludzi, których duch puszczy białowieszczańskiej zrobił –– jak się to dawnymi czasy mówiło –– „w balona” (bądź: „w konia”), jest legion. Na idiotów wyszli sztabowcy Cimoszewicza, aktywiści Cimoszewicza, cukiernicy Cimoszewicza (te krojone torty fizjonomiczne!), wyborcy Cimoszewicza, komitety Cimoszewicza, ulotkarze, wazeliniarze, fachmani od spotów i bilboardów, plus cała SLD i cała Ordynacka, wreszcie namiestnikowski „prezio” i „Jolanda, artista exclusiva”, tudzież niejaki Kutz. Kilka milionów frajerów zrobionych „w bolo” przez jednego maklera–szachera. Prymusem pośród tej rzeszy, która się obudziła z rączkami w nocniku, jest, ma się rozumieć, Nałęcz–profesor. Wieloletni rycerz etyki w polityce, autorytet moralny klasy lux –– czołowa polska humanizda, której wielokrotna partyjna lojalność (z terminem ważności typowym dla twarożku każdorazowo) przejdzie do legendy życia politycznego III RP. Inteligent –– by nie rzec: intelektualista. A ja pytam: no to co?! Odpieprzcie się od profesora! Tu jest wolny kraj –– wolno mu. Ja drugoj takoj strany nie znaju, gdie tak wolno dyszyt cziełowiek!

Co teraz zrobi profesor Tomasz Nałęcz? –– oto jest pytanie. Po pierwsze: wyjmie rękę z kolejnego swego basenu i kolejny raz obsuszy ją. Po drugie: rozejrzy się, szukając kogoś, kto mógłby go zatrudnić w charakterze złotoustego rzecznika, złotorękiego fagasa i złotopolskiego autorytetu. Niestety, wybór zawęził się mocno, zostali już tylko Tymiński, Kalinowski, Giertych i Lepper, wątpliwe jednak czy któremuś potrzebna jest do kampanii „kobieta używana” z profesorskim tytułem i z przekleństwem pułkownika Miodowicza (oraz pułkownika Brochwicza, gdyby sam Miodowicz nie starczał w kategorii klątw). A bez takiego angażu, bez nowej (która to już by była?) deklaracji wiernopoddaństwa –– profesor skazany jest na alternatywę bardzo prostą: katedra akademicka lub rura dansingowa w lokalu nocnym.

Katedra akademicka oznaczałaby powrót profesora do roli histe... przepraszam: historyka uczelnianego, to jest wykładowcy i autora dzieł historycznych typu „Czerwony sztandar” (bodajże tak się nazywało wiekopomne dzieło Nałęcza z czasów PRL). Lecz historiografia i historiozofia, czyli zajmowanie się polityką pradziadów, to banicja, zesłanie i Sybir dla rasowego polityka, czyli dla człowieka dyszącego bieżączką (vulgo: gorączką polityki bieżącej). Taki człowiek, odsunięty na boczny tor, cierpi męki hazardzisty przepędzonego od zielonych stołów. Stan frustracji może urosnąć wówczas wewnątrz indywiduum do stanu pomroczności jasnej, alias schizofrenii bezobjawowej, grożącej paranoją goleniową trzeciego stopnia. Medycyna przez długi czas nie znała na to lekarstwa, ale w tym roku ordynator Tomasz Wróblewski (notabene szef prywiślińskiego „Newsweeka”) rzucił pomysł leczenia polityków rurą dansingową. Opublikował mianowicie tekst pt. „Czy minister Środa zatańczy na rurze”.

Ów tekst wzbudził we mnie stan euforii. Polityk na rurze! A tym bardziej polityczka na rurze! Toż to więcej niż medykament –– to panaceum! Fenomenalna myśl! I jakże łatwa w realizacji! Rur ci u nas dostatek, starczy dla każdej niedowartościowanej białogłowy –– zamieńmy posępną Rywinlandię na feeryczną Rurolandię, damski raj. Serce bije człowiekowi mocniej, optymistyczniej, kiedy się puści wodze rozkosznym marzeniom: pani Jaruga–Nowacka owinięta wokół rury, albo cztery tańczące wokół rury panie B. (Bochniarz, Błochowiak, Bakuła i Beger), albo fikająca przy rurze jak wańka–wstańka pani Waniek, albo pani Szyszkowska czy pani Piekarska na rurze, palce lizać! Nostalgiczno–melancholijne dźwięki hip–hopu lub gangsta–rapu, a one sobie beztrosko tańczą. Arkadia! Nasze rodzime, konkurencyjne wobec germańskiego, Zagłębie Rury! Później (około północy) konkurs na „królową rury tanecznej”. Ech, żyć nie umierać! Ja głosowałbym na panią Seneszyn. Co prawda satyryk Jan Pietrzak przezwał ją niedawno publicznie „zardzewiałą pudernicą”, lecz to pewnie przez zazdrość, że jest popularniejsza i dowcipniejsza (jak coś powie, boki można zrywać), i że Pietrzakowi nikt nie chciałby dać rury do tańca, bo kto by tam chciał kontemplować jego wdzięki przyprószone siwizną. A u niej włos czerwony niby flaga Putina (te farby z reklam są fantastyczne!), ergo: jak „Czerwony sztandar” Tomasza Nałęcza, baletmistrza, który dałby wokół rury taneczny popis stulecia, prawdziwe choreograficzne arcydzieło.

Jeśli ktoś ma wrażenie, iż cały powyższy tekst felietonu to zgryw, pamfleciarski żart –– nie myli się (lub przynajmniej częściowo się nie myli). Niżej jednak, na koniec, powiem coś bardziej serio. Otóż, według mnie, fotografia szlachetnej (by nie rzec: nobliwej) fizys profesora Tomasza Nałęcza –– tego wielkiego polityka, który tak cudownie symbolizuje salonową specdemokrację III RP –– mogłaby w każdej encyklopedii bezbłędnie ilustrować hasło „Politykier” lub hasło „Politykierstwo”, gdzie treść winna falować wokół zjawisk takich jak hucpa, hipokryzja, buta, tupet, miedziane czoło, nielojalność, faryzeizm itp. Gdyby mnie zlecono autorstwo wzmiankowanych haseł –– zacząłbym od bon–motu prezydenta Ronalda Reagana, który rzekł: „Polityka jest, jak mówią, drugą najstarszą profesją świata. Doszedłem do wniosku, że ma ona dużo wspólnego z pierwszą”.
    • Gość: kaziu Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.chello.pl 26.09.05, 09:20
      Faktycznie jesteś wklejacz i pieprzysz nie wiadomo co i o co tobie chodzi,to
      tak jakbyś zwiał z wariatkowa.Streszczaj sie i wypowiadaj jasno swoje
      poglądy,bo te wywody czytałem co 20 zdanie i wiedziałem o co Ci chodzi.Szkoda
      czasu na takie Twoje pierdoły.Lepiej walnij sobie k...a.
      • Gość: mike Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 09:59
        tak Kaziu trzeba było chodzić do szkół ,nie tych partyjnych czy zomowskich,
        może wtedy dotarłoby trochę do pustej łepetyny, pozdrawiam serdecznie
        • dr.kidler Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" 26.09.05, 23:53
          Gość portalu: mike napisał(a):

          > tak Kaziu trzeba było chodzić do szkół ,nie tych partyjnych czy zomowskich,
          > może wtedy dotarłoby trochę do pustej łepetyny, pozdrawiam serdecznie

          Chyba czesto ci to mowia mike, bo co chwila popisujesz sie tym tekstem.
          Piszesz go z pamieci, czy ze sciagi?
      • Gość: kik Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.aster.pl 26.09.05, 10:08
        Kaziu - Relanium uderzeniowo 3 pastylki natychmiast, 3 około 18.00-tej. Popij pły-
        nem /bez promili/.
        • Gość: alun Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.chello.pl 26.09.05, 10:20
          mike i pozostali-nie macie racji co do kazia.On wam powiedział jasno ,że czytał
          co 20 zdanie i wiedział o co mu chodzi.To Wy raczej przegraliście to starcie z
          kaziem.
          • Gość: kaziu Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.chello.pl 26.09.05, 14:01
            hi,hi,ha,ha,.....debile,nauczcie się czytać tekst ze zrozumieniem.
          • Gość: mike Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 16:56
            kaziu owszem wiedział o co JEMU chodzi, bo on zawsze wie to samo, czyli nic,
            kaziu pozdrawiam serdecznie
            • dr.kidler Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" 26.09.05, 23:51
              Gość portalu: mike napisał(a):

              > kaziu owszem wiedział o co JEMU chodzi, bo on zawsze wie to samo, czyli nic,

              Dlaczego ty zawsze piszesz to samo, czyli nic mike?
    • Gość: dr.kidler Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 17:25
      Ja też nic nie rozumiem
      • Gość: dr.kidler Re: Waldemar Łysiak "Druga najstarsza" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 21:33
        > Ja też nic nie rozumiem
        • dr.kidler Zlodziejom trudno zrozumiec ze Lysiak 26.09.05, 23:50

          nadaje sie do pisania pornosow, co najwyzej.
    • rachela180 Gazeta Polska 26.09.05, 20:54
      Czemu nie informujesz, że tekst jest z GP? Hmmm? :)
      • dr.kidler Re: Gazeta Polska 26.09.05, 23:55
        rachela180 napisała:

        > Czemu nie informujesz, że tekst jest z GP? Hmmm? :)

        Kazali mu ten tekst wkleic, a nie mowic skad pochodzi.
        Przeciez to wklejacz.
Pełna wersja