Gość: Maja
IP: 194.146.248.*
26.09.05, 10:19
Kto ma dzieci, z wielkim trudem odbiera utwory opowiadające o śmieci każdego
dziecka, nie ważne,że cudzego. To wydaje się tak straszne, że aż nie do
zniesienia. Aż woli się omijać podobne utwory. Niestety. Może tylko "Trany"
Kochanowskiego przez swe wysublimowanie artystyczne, powiązanie z filozofia
stoicyzmu, a także przez zetknięcie się z tym problemem już w szkole
podstawowej, kiedy się jeszcze nie ma własnych dzieci,pozwala na uniesienie
tego psychicznie.
A jednak recenzja filmu zachęca do jego obejrzenia, bo film wydaje się
głęboki mądry i inny niż panujaca moda. Potrzeba nam takich utworów i na
ekranie i w literaturze.