wklejacz
29.09.05, 06:53
Kombinuj Pan kombinuj
Wzorowy Rokita
"Są dwie rzeczy, które stanowią dla mnie linię, której przekroczyć nie wolno. Na pewno nie znajdę się w żadnym rządzie, który nie dawałby gwarancji przywrócenia moralnych podstaw polskiej polityki, ponieważ postawiłem sobie za cel być człowiekiem manifestującym skrajną przyzwoitość w życiu publicznym", stwierdził kategorycznie w jednym z telewizyjnych wywiadów Jan Rokita.
Słowa, słowa, słowa. Jeśli do manifestowania ma się ta skrajna przyzwoitość Jana Rokity ograniczyć, to czeka nas w życiu politycznym kontynuacja tego, co było. Deklarację lidera Platformy można by traktować poważnie, gdyby realizację tak szczytnego i oczekiwanego przez Polaków celu rozpoczął od autentycznego oczyszczenia przedpola w tym ugrupowaniu. Nie da się jednak tego zrobić bez rozliczenia udziału Donalda Tuska w haniebnym obaleniu rządu Jana Olszewskiego. A tu Rokita milczy jak zaklęty. Nie można poważnie traktować człowieka, który afirmując milczeniem "gangsterstwo polityczne" swego partyjnego kolegi, publicznie deklaruje wzór moralności w polityce.
Andrzej Stachowicz