wklejacz
30.09.05, 07:57
Sic!
Trudno zaPObiec
No i mamy. Doczekaliśmy się partii, której hasłem (może nie tylko wyborczym) powinny stać się słowa "PO - zawsze zaskoczeni". Chodzi oczywiście o liderów Platformy Obywatelskiej, których ostatnio wszystko zaskakuje, tak że trudno już za tymi "zdziwieniami" nadążyć. Zaczęło się od wstępnych wyników wyborów: Tusk, Rokita i inni działacze w niedzielny wieczór nie mogli ukryć "zdziwionego" zdenerwowania - wszak mieli wygrać (!).
Potem przyszły następne: zdziwienie, że Jarosław Kaczyński nie bierze wymarzonej (przez Rokitę dla siebie) teki premiera; zdziwienie, że zwycięzca wyborów wystawia innego kandydata niż zaplanował lider PO; że PiS uważa, iż koalicyjne rozmowy powinny się rozpocząć po ogłoszeniu oficjalnych wyników; że kandydat na premiera próbuje (od paru dni) rozpocząć konsultacje z PO w sprawie programu rządowego; że może się komuś wydawać nietaktownym (delikatnie mówiąc) dyktowanie drugiej stronie składu delegacji na wspólne rozmowy z pominięciem przyszłego premiera (sic!). Słowem, zaskoczenie goni zaskoczenie, trudno za nimi nadążyć.
Nie ma jednak tego złego... Jest takie sportowe powiedzenie: trening czyni mistrza. Możemy się zatem spodziewać, że po takiej serii zdziwień w szeregach liderów PO, spodziewając się jednocześnie w najbliższych dniach gorliwej kontynuacji tego stylu politykowania, Rokita, Tusk i ich partyjni sprzymierzeńcy dojdą do perfekcji w dziwieniu się. Ostatecznie aż miło będzie popatrzeć na ich zdziwienie po wyborach prezydenckich...
Pozostaje jeszcze pytanie, skąd taka podatność na zdziwienie w szeregach PO. Prawdopodobnie złapali to poprzez sondaże przedwyborcze, które przez całe miesiące zapewniały, że żadnego zaskoczenia nie będzie, a zwycięstwo wyborcze jest pewne. A dziś? Rozluźniły się nerwy, ambicje nie chcą wyhamować, arogancja się umacnia - przykre, ale chyba trudno zaPObiec kolejnym zdziwieniom.
Sławomir Jagodziński