Julia M. Jaskólska " Balon"

02.10.05, 19:32
Balon
Nerwy są złym doradcą. Pan Jan Rokita z Platformy Obywatelskiej stracił, zdaje się, poczucie rzeczywistości po przegranych wyborach. Podczas czwartkowych rozmów koalicyjnych zachowywał się tak, jakby był co najmniej kandydatem na "premiera z Krakowa", a przynajmniej - jakby reprezentował ugrupowanie, które wygrało wybory parlamentarne. No ale cóż się dziwić, że Rokita myśli, że jest premierem, skoro panu Donaldowi Tuskowi od paru tygodni wydaje się, że istnieje "prezydent Tusk".
Jednak pan Donald Tusk ma jeszcze wiele do stracenia przed wyborami prezydenckimi, więc przynajmniej zachowuje jako taką wstrzemięźliwość w dezawuowaniu wroga numer jeden, to jest PiS. Czego nie można już powiedzieć o panu Rokicie ani nawet o tak nobliwej niewieście, jaką zdaje się być pani Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Janowi Rokicie puściły nerwy przed kamerami w czwartek po tym, jak pan Jarosław Kaczyński powiedział, że warunkiem powstania IV RP jest prezydentura jego brata Lecha. "Władza dwóch braci bliźniaków nie jest przez polskie społeczeństwo akceptowana i w związku z tym uznaliśmy, że ja nie powinienem być kandydatem na premiera" - zaznaczył Jarosław Kaczyński. "To nieprawda, że Lech Kaczyński jest czegokolwiek gwarantem" - odciął się Jan Rokita i zagroził zerwaniem rozmów, jeśli PiS nie przestanie twierdzić w trakcie rozmów koalicyjnych z Platformą, że jedynie kandydat PiS na prezydenta jest gwarantem zmian w Polsce. Wtedy "dalsze rozmowy na temat utworzenia rządu stracą sens!" - pogroził "premier z Krakowa".
Pewno, że stracą. PO nie po to wymyśliła "rozmowy koalicyjne o formowaniu rządu" w świetle kamer, żeby padło choć jedno dobre słowo na temat pana Lecha Kaczyńskiego, ale po to, by w tym darmowym czasie antenowym prowadzić kampanię wyborczą pana Donalda Tuska! Cel rozmów przy otwartej kurtynie był przecież taki, aby obrzydzać opinii publicznej PiS, a przez to i kandydata PiS na prezydenta.
Toteż pan Ludwik Dorn z PiS zapowiedział, że to były pierwsze i ostatnie rozmowy w obecności kamer. Pomysł faktycznie osobliwy, ale w istocie okazał się pożyteczny, bo opinia publiczna mogła jeszcze raz zobaczyć, że Platforma ma zamiast programu 19 nieponumerowanych kartek, z których niektóre są puste. A poza tym jest, że się nieelegancko wyrażę, nadęta jak balon, to jest uprawia bufonadę, czego wyborcy nie lubią. Nic dziwnego więc, że w "rozmowach koalicyjnych" nie wziął udziału Donald Tusk, chociaż jako szef partii powinien. Tak jak PO, na co zwrócił uwagę pan Jarosław Kaczyński, przegrała wybory przez osławione 19 nieponumerowanych kartek (czytaj: brak programu), tak też w czwartek doszło do kolejnego obnażenia Platformy. Tusk więc nie dlatego zrobił unik, że kolidowałoby to z kampanią prezydencką, ale dlatego że taki POpis z jego udziałem jeszcze bardziej zwiększyłby duże dziś szanse kontrkandydata. Trudno bowiem, by u widzów za sprawą
19 kartek nie zrodziły się podejrzenia, że PO chce zrobić ludzi w balona, skoro dużo obiecuje, a nie ma pomysłu, jak to zrobić.
Toteż krotochwilnie, nie ma co, wypadli nadęci liderzy PO, nie mówiąc już o błyskotliwej inteligencji, tudzież erudycji, pani Gronkiewicz-Waltz, która była prawdziwą ozdobą delegacji Platformy Obywatelskiej. I warto było się pozbywać pani Zyty Gilowskiej pod pretekstem nepotyzmu? Zawsze byłoby trochę inaczej. A tak pan Ludwik Dorn musiał przedstawicieli Platformy wprowadzić w niejakie zakłopotanie, gdy zaapelował, aby "obie partie skonfrontowały swoje programy".
"Skonfrontujmy to, co wy macie w szufladach, a my mamy na stole"
- powiedział zupełnie serio pan Ludwik Dorn. A jeżeli w szufladach Platformy jest 19 nieponumerowanych kartek, to co wtedy? Ano nic. Wszystko wyjaśniła pani Hanna Gronkiewicz-Waltz już w poniedziałek w jednej z rozgłośni radiowych, mówiąc o programie PiS: "Śmieszą mnie te 144 strony, wewnętrznie niespójne. Gdybym była złośliwa, to powiedziałabym, że nadaje się to na makulaturę".
Jakie szczęście, że liderzy PiS nie są złośliwi i nie powiedzieli jeszcze głośno, do czego się nadaje 19 kartek Platformy i czy te zapisane istotnie różnią się czymś od tych pustych. Byłoby to, jak to się mówi, ostatnie słowo do draki!
Julia M. Jaskólska
    • damapik1 Re: Julia M. Jaskólska " Balon" 02.10.05, 22:01
      Dokładnie tak to wyglądało! Moje odczucia są podobne. Telewidzowie zobaczyli,
      że PO to zaledwie nadęty balon...
      Ciekawe, kiedy muppety z PO dadzą kolejne show?
      • Gość: werti Re: Julia M. Jaskólska " Balon" IP: *.net.autocom.pl 03.10.05, 14:13
        Hi hi, muppety!!!!!!
Pełna wersja