doctorkidlerbuldog2
13.10.05, 21:20
Świat bez socjologów byłby niewątpliwie gorszy i mniej dla nas zrozumiały.
Otóż wiemy, że elity, ludzie światli i lepiej wykształceni głosowali na
Tuska. Pozostała prymitywna i niedokształcona część naszego narodu
opowiedziała się za Kaczyńskim.
Szczególnie mądrość, światłość i wszelki cnoty skoncentrowały się w dużych
aglomeracjach miejskich. Głupota i analfabetyzm natomiast opanowały tak zwaną
Polskę „B”.
Zawsze wydawało mi się, że rzetelny naukowiec z dziedziny socjologii to ktoś
taki, kto żyjąc bądź, co bądź w środku tego społeczeństwa potrafi obiektywnie
opisać zachodzące zjawiska. Tak jakby patrzył na to z zewnątrz.
Panowie Raciborski i Krzemiński pozując na niezależnych profesjonalistów
zachowują się tak, jakby należeli do sztabu wyborczego Donalda Tuska.
A może jest i trochę tak, że wieś pod względem oglądalności telewizji zawsze
pozostawała daleko w tyle za miastem? Dzień pracy trwa tam od wschodu do
zachodu słońca i wpływ wszechobecnej propagandy medialnej nie czyni w głowach
tych ludzi tak wielkiego spustoszenia. Ludzie ci w większym stopniu kierują
się zdrowym rozsądkiem i własnym rozumem.
Socjologowie powinni na to spojrzeć i z tej strony chyba, że działa się na
zamówienie polityczne, co z obiektywizmem nie ma i nie może mieć nic
wspólnego.
Jakoś żaden z tych panów nie zająknął się na przykład nad bezprecedensowym
sukcesem Tuska wśród głosujących więźniów i osób przebywających w aresztach
śledczych.
Czyżby i to była według nich światła elita narodu?
Jeszcze nie znano dokładnych wyników wyborów, a wymienieni panowie znali już
przekrój społeczny poszczególnych elektoratów. Na podstawie, jakich badań
wysuwali takie twierdzenia nie poparte żadnymi badaniami?
Ta cała przemyślana manipulacja ma na celu wyrobienie wśród ludzi
przekonania, że głosując na Tuska możemy, choć trochę otrzeć się o ludzi
mądrych, inteligentnych i przez to poczuć się odrobinę lepiej. Być może w ten
jeden wieczór wyborczy będziemy jednymi z nich.
Polska jednak to nie tylko wielkomiejska pseudoelita, lecz w głównej mierze
mieszkańcy małych miasteczek i wsi. Ja bym tych ludzi tak łatwo nie
dyskredytował jak robią to wymienieni dyżurni naukowcy.
Jeżeli chcemy szukać najbardziej zdrowej tkanki naszego społeczeństwa to
chyba jednak należałoby się udać właśnie na tą ośmieszaną, głupią i
niedouczoną prowincję.
Mamy do wyboru dobrego i umiarkowanego Tuska otoczonego samymi autorytetami i
ludźmi szlachetnymi i złego rządnego władzy Kaczyńskiego, w którego świcie są
kanalie i ludzie niekompetentni..
Mamy złego i wrednego Jacka Kurskiego z PiS-u, i szlachetnych panów
Miodowicza i Brochwicza z PO, którzy równie podłymi metodami załatwili
niejakiego Cimoszewicza. Oczywiście człowiek z zasadami Tusk nic o tym nie
wiedział, a obiektywne media wcale nie domagały się dzień i noc przeprosin.
„Kto ma oczy niech patrzy,
Kto ma uszy niech słucha”
Mirosław Kokoszkiewicz