Tonący (komuno-libertynizm) Tuska się chwyta.

14.10.05, 14:03
Jasne.
    • Gość: kiko Re: Tonący (komuno-libertynizm) Tuska się chwyta. IP: *.net.autocom.pl 14.10.05, 14:05
      Jasne!
    • Gość: klawisz Re: Tonący (komuno-libertynizm) Tuska się chwyta. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:26
      Kryminaliści też popierają Tuska.
      Przy 100% frekwencji oddali 100% głosów na Tuska już o godz.7 rano.
    • Gość: ratownik Re: Tonący (komuno-libertynizm) Tuska się chwyta. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:53
      Poparły go już: komunoautorytet taki jak Sierakowska i libertynoautorytet taki jak Bochniarz. W kolejce czekają: prezio magister, komsomolec Olejniczak i cyklista Borowski.
      • fib3 Re: Tonący (komuno-libertynizm) Tuska się chwyta. 14.10.05, 16:01
        Poprali go już wszyscy prezydenci Wałęsa,Kwaśniewski, czeka na Jaruzelskiego....
    • Gość: klawisz Kryminaliści też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 20:44
      100% kryminalistów przy 100% frekwencji głosowało na D.Tuska.
      • gatt Re: Kryminaliści też 17.10.05, 02:19
        sieg heil!
    • Gość: elektorat Re: Tonący (komuno-libertynizm) Tuska się chwyta. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 18:18
      Ryzyko wyboru? (skrót artykułu)

      Janusz Korwin-Mikke

      10 lat temu pytany przed wyborami o to, czy lepszym prezydentem byłby p. Lech Wałęsa, czy p. Aleksander Kwaśniewski, odparłem, że jest to wybór między dżumą a cholerą. Obydwaj ci Panowie to zresztą marionetki - groźne są kryjące się za nimi siły.

      Wybór między pp. Lechem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem to wybór między anginą a grypą - znacznie lżejszymi chorobami. Ale warto nad nim pomyśleć.

      Bardzo bym chciał, by premierem został ktoś z Platformy Obywatelskiej - i by PO zajęło się polityką gospodarczą i społeczną. Nadal podtrzymuję tezę, że p. Tusk powinien zaproponować oddanie PO premierostwa i resortów gospodarczych w zamian za wycofanie się (p. Tuska) z wyścigu. Ale mam bardzo poważne powody, aby nie chcieć, by p. Tusk został prezydentem!

      Wpływ prezydenta na politykę jest znacznie mniejszy niż Parlamentu. PO i PiS zupełnie nieźle dogadują się w Sejmie. Dlaczego więc taka eskalacja nienawiści w walce o fotel prezydenta? Dlaczego walka o Prezydenturę idzie na noże?

      Otóż z powodu, dla którego ja w ogóle startowałem na prezydenta - z powodu niesłychanie ważnego:

      Prezydent ma dostęp do "teczek"! Nie formalnie (jest zwierzchnikiem tylko WSI - a i to nie jest całkiem jasne: WSI działa w szarej strefie prawa) - ale w praktyce dowiaduje się, czego chce.

      I o to tu chodzi.

      Dokonajmy porównania:

      1) P. Kaczyński mówi, że chce zerwać z III Rzecząpospolitą, folwarkiem służb specjalnych. Czy Mu wierzyć? Zaatakował Go

      JE ks. Józef Życiński, arcybiskup lubelski, słynny z obrony każdego agenta SB. Jarosław Kaczyński zos-

      tał wyrzucony z kancelarii

      p. Lecha Wałęsy, gratulował mi uchwały lustracyjnej... Oczywiście p. Kaczyński jest etatystą - ale kto ma zajmować się państwem jak nie państwowiec? Pod warunkiem, że nie pozwoli mu się dotykać gospodarki...

      2) P. Donald Tusk popierany jest przez najgorsze elementy symbolizujące poprzedni układ: p. Aleksandra Kwaśniewskiego i p. Lecha Wałęsę; post-komunę - i jej agenturę. Gołym okiem widzimy, jak agentury bezpieki, stanowiące filar tego państwa korupcji i złodziejstwa, popierają p. Donalda Tuska. Zwolna skupia się za Nim cały elektorat antylustracyjny, popiera go ta pseudomasoneria, a nawet p. Hanna Gronkiewicz-Waltzowa, powiązana ponoć z "Opus Dei". I to jest poważny powód, by Go nie popierać.

      3) Jedynym państwem, które zagraża Polsce, są w tej chwili Niemcy. To Republika Federalna Niemiec jest z nami nadal w stanie wojny, nie chce podpisać traktatu pokojowego, wg jej konstytucji RFN istnieje nadal w granicach z 1937 roku... Niemcy czekają na stosowną chwilę - i oto Niemcy wyraźnie popierają p. Donalda Tuska. Jest to powód, by Go nie popierać. Jeśli kogoś popierają nasi wrogowie - to trzeba być podejrzliwym.

      4) Nie chodzi o dziadka - po mieczu, po kądzieli czy obydwu - w Wehrmachcie. Chodzi natomiast o to, że poprzednia partia p. Tuska, Kongres Liberalno-Demokratyczny, była przez Niemców popierana, a kwartalnik "środowiska gdańskich liberałów", czyli "Przegląd Polityczny", był po prostu przez nich finansowany!! Dwie fundacje niemieckie - Eberta i Adenauera - jawnie faworyzowały KLD. To, że cały ówczesny KLD-owski rząd wystąpił kiedyś w koszulkach firmy Müller Milch, jest tylko drobnym przyczynkiem do sprawy. To teraz przecież p. Tuska popierają niemieccy politycy!!

      Przy tym wcale nie musi to oznaczać, że p.Tusk jest jakimś agentem BND czy agentem wpływu RFN. Nie - to może oznaczać tylko tyle, że Niemcy czują, iż jest to polityk miękki w stosunku do Niemiec, sympatyzuje z Niemcami - więc forują Go po cichu, ale konsekwentnie. Jak Żydzi szabesgojów. Sam p. Tusk może nie być tego świadomy!

      5) Dwa państwa we Wspólnocie Europejskiej prowadzą najbardziej wredną i głupią politykę - mają też najgorsze wyniki gospodarcze: Niemcy i Francja. I oto p. Mikołaj Sarkozy, kandydat na przyszłego prezydenta, też jawnie popiera p. Tuska.

      6) Aparat eurokracji, też jawnie, przed p. Kaczyńskim ostrzega. A ponieważ wrogowie naszych wrogów to na ogół nasi przyjaciele... PiS jest jawnym wrogiem unio-konstytutki - PO niekoniecznie.

      7) Jak Państwo pamiętacie, do masonerii mam stosunek pełen rezerwy - ale pseudomasonerii zwanej "Wielki Wschód" nienawidzę, jako tajnej jaczejki Czerwonych. I oto ten-że p. Sarkozy, popierający p. Tuska, słynny jest ze zdania: "Masoneria w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych jest po prostu u siebie". Przy czym p. Sarkozy’emu, wtedy akurat ministrowi SW, bynajmniej nie chodziło o masonerię, lecz o "Wielki Wschód Francji" właśnie.

      8) Nie wiem, czy wyjazd p. Tuska na Białoruś i popieranie tam nieudanej prowokacji naszego wywiadu nastąpił z poduszczenia Niemców, Rosjan, z naiwnej wiary w d***krację czy z zimnej kalkulacji wyborczej - w każdym razie bardzo mi się on nie podobał. Natomiast p. Kaczyński wykazuje objawy chorobliwej niechęci do Rosji - czego też nie lubię. Polityką nie mogą rządzić sentymenty i resentymenty!

      W sumie: o ile w gospodarce zdecydowanie wolę PO, o tyle nie zaryzykowałbym oddania p. Tuskowi prezydentury - ani nawet MSZ-u.

Pełna wersja