Fabryki lodzkie-zywy skansen

IP: *.slavic.pitt.edu 14.10.05, 20:05
a) Czy Lunch'owi chce sie chciec? Od prawie 3 lat slysze, ze Lynch ma cos w Lodzi robic. Niech
wreszczie cos zrobi i przestanie zawracac glowe.

b) Pomysl na fabryke. Nie ja to wymuslilem. Zywy skansen. W Portsmouth niedaleko Bostonu
odtworzona jest wioska pierwszych osadnikow. Przebrani w kostiumy z epoki zajmuja sie typowymi
zajeciami, ktore wtedy osadnicy wykonywali. Mowia jezykiem "z epoki" na planie skansenu.
Rozmawialem z nimi "po pracy". To studenci/ bezrobotni/ entuzjasci. Musza nauczyc sie
archaizowanego jezyka, poznac zwyczaje, itp. Sluchaja tasm z nagraniami "starego jezyka", zeby nie
wypasc z formy. Dostaja za te prace dosc niskie wynagrodzenie ale te prace kochaja.

A dlaczego nie zrobic takiego zywego skansenu w Lodzi, w jednej z fabryk? Zapewne sa jeszcze
gdzies sprawne stare maszyny, na ktorych dawniej pracowalo sie, ubrania robotnicze, inne
rwkwizyty. Coz by to byla za frajda dla wycieczek doroslych i dzieci, gdyby mogli to wszystko
zobaczyc, zapytac jak i co sie robi, itp. Jestem przekonany, ze Brukseli tez by sie pomysl spodobal-
odpowiednio podany i groszem by sypneli. Wszak chodzi o zachowanie zywej lodzkiej historii,
swiata, ktory juz zaginal a produkcja tkanin, itp. przeniosla sie do Chin!
Pełna wersja