HGW czyli "chagiewu"

18.10.05, 12:14
W Radomiu Platforma nie chciała wspomóc hospicjów
Wyszło szydło z worka

Głosami radnych Platformy Obywatelskiej i lewicy Rada Miasta Radomia odrzuciła wniosek o przyznanie miejscowym hospicjom dotacji w wysokości 500 tys. zł. Ostatecznie hospicjom przyznano 81 tys. zł na sprzęt medyczny, ale przetarg na niego do tej pory nie został rozstrzygnięty. Liderzy warszawskiej PO zapomnieli o tym wstydliwym głosowaniu, kiedy kilka dni temu, w ferworze walki wyborczej, bezpodstawnie zarzucali prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu ograniczanie pieniędzy na stołeczne hospicja.
Sprawa wsparcia hospicjów kilkakrotnie stanowiła temat posiedzeń radomskiej rady miejskiej, w której koalicję tworzą: lewicowe "Radomianie Razem" i PO. Przyjęto nawet specjalną uchwałę w sprawie wspierania tego typu placówek, ale skończyło się na deklaracjach. Radni uchwalili przyznanie czterem placówkom jedynie 81,2 tys. na sprzęt medyczny. Tymczasem potrzeby są znacznie większe. Pallotyn ks. Marek Kujawski prowadzący radomskie hospicjum Królowej Apostołów od dawna zabiega o wsparcie przez miasto jego palcówki. - W tym roku nie dostaliśmy złamanej złotówki, chociaż mamy pod opieką non stop 25-30 chorych, a musimy do nich dojechać, bo jest to opieka w domach, więc musimy mieć na paliwo, na sprzęty, na wszystko - mówi.
Tym potrzebom wyszło na przeciw kilkoro radnych, zgłaszając wniosek o przyznanie radomskim hospicjom wsparcia finansowego w wysokości 500 tys. zł. Niestety, na sesji 18 kwietnia tego roku na 28 radnych 23 zagłosowało przeciwko (m.in. lewica i PO). - Radni PO głosowali przeciwko - powiedział nam radny Krzysztof Sońta z prawicowej "Wspólnoty Samorządowej". - Osobiście rozmawiałem z panem Wędzonką, który tutaj jest wielkim działaczem Platformy, on stwierdził, że z jakiej racji my mamy dostać pieniądze - dodaje ks. Kujawski.
Przewodniczący klubu radnych Platformy i poseł elekt Wiesław Wędzonka przyznaje, że głosował przeciw, ale oparł się na opinii prawnej urzędu miasta stwierdzającej, że jest ona sprzeczna z prawem. Dodał, że jest otwarty na wsparcie hospicjów, ale musi być to wprowadzone do budżetu miejskiego podczas jego konstruowania, a nie w trakcie realizacji. Jak poinformował nas rzecznik prasowy prezydenta Radomia Marzena Kędra-Podlipniak, miasto nie może swobodnie przekazywać pieniędzy inwestycyjnych, ponieważ naruszyłoby to ustawę o finansach publicznych, a konkretnie dyscyplinę budżetową. Według jednej z radnych, wnioskodawcy nie przedstawili źródła finansowania tego wniosku. Nie poszedł za nim również inny wniosek o zmianę budżetu.
- Nie ma sprzeczności z prawem, jest tylko problem woli politycznej, a takiej woli nie ma - stwierdził Krzysztof Sońta z prawicowej "Wspólnoty Samorządowej", jeden z inicjatorów wniosku o dofinansowanie hospicjów. Zwrócił uwagę, że rada skąpi pieniędzy na hospicja, a tymczasem przyznała milion złotych w dwu transzach na opiekę długoterminową, ale w szpitalu. - Oni to podciągają pod hospicja, ale tego nie można podciągać pod tego typu działalność - podkreślił radny. Oburzony takim postępowaniem jest ks. Marek Kujawski, który stwierdził, że jest to "oficjalny przekręt" i decyzja krzywdząca hospicjum. - Pieniądze dostaje szpital, którego oddział opieki długoterminowej otrzymuje środki z miasta, drugie pieniądze są z Funduszu - ponieważ mają z nim umowę, trzecie od ludzi (70 proc.), w dodatku tam w ogóle nie przyjmują osób z nieuleczalnymi nowotworami - podkreślił. Ksiądz Kujawski powiedział nam, że w ubiegłym roku hospicjum występowało do NFZ o pieniądze, ale wniosek został odrzucony. Uzasadniono to tym, że istnieją ośrodki, które prowadzą taką samą działalność jak hospicja. - A niestety nie prowadzą, ponieważ ci chorzy się do nas zgłaszają, nawet rezygnują z tamtych ośrodków paliatywnych - powiedział zakonnik. Rzecznik miasta radziła księdzu zgłosić swoją ofertę w konkursach ogłaszanych przez miasto na realizację programu zdrowotnego. Ksiądz Kujawski ripostuje, że są to niezmiernie małe sumy (chodzi o kwoty rzędu 2-3 tys. zł), a hospicjum chce objąć chorych kompleksową opieką. - Chodzi o to, żebyśmy się rozwijali, więcej osób obejmowali opieką, i to prawdziwą, a nie jakąś fikcyjną, gdzie ludzie przez dziesięć dni nie widzą lekarza i cierpią z bólu - uzasadnia swoje starania.
Mimo upływu kilku miesięcy obiecane 80 tys. zł w postaci sprzętu nadal nie trafiło do radomskich placówek. Powodem jest niezmiernie późne ogłoszenie przetargu (koniec składania ofert przewidziano na 23 października). - Pieniądze dzielą już od kwietnia; mnóstwo ludzi umarło w tym okresie i nie mogliśmy im pomóc - ocenił opieszałość władz miasta ks. Kujawski. Według Marzeny Kędry-Podlipniak, aparatura medyczna powinna trafić do zainteresowanych dopiero pod koniec listopada.
Zenon Baranowski
    • dr.kidler Wstydzicie sie Naszej Witryny? 18.10.05, 12:18

      To dobry znak!! :-)
Pełna wersja