O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyjsk...

IP: 2.1.* / *.math.missouri.edu 23.09.02, 21:41
Swietnym przykladem humoru angielskiego sa opowiadania Sakiego
(wlasc. H. Munro), w swietnym wyborze i przekladzie wydane
parenascie lat temu w Polsce
pod tytulem "Maloownosc lady Anny". Jest tam mnostwo swietnego
czarnego humoru (choc moze mniej czystego purnonsensu).

Monthy Pythonom zdarzaly sie rzeczy swietne, ale i fatalne. "Sens
zycia wg MP" byl w duzej mierze po prostu niesmaczny.
    • Gość: gosc poprawka IP: 2.1.* / *.math.missouri.edu 23.09.02, 21:43
      "Malomownosc lady Anny" (wcielo mi "m").
      • Gość: dorota Re: poprawka IP: *.man.bialystok.pl 26.09.02, 15:17
        humor angielski jest trudny choc ma w sobie duzo madrosci,
        POLECAM SZCZEGOLNIE TEN RODZAJ DOWCIPU
        • Gość: radiguet2 Re: poprawka IP: 217.112.228.* 27.09.02, 13:25
          doskonala uwaga

          Gość portalu: dorota napisał(a):

          > humor angielski jest trudny choc ma w sobie duzo madrosci,
          > POLECAM SZCZEGOLNIE TEN RODZAJ DOWCIPU
    • Gość: Pawel Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: *.Linguistics.Berkeley.EDU 23.09.02, 21:57
      Nie wiedzialem, ze Beckett byl Anglikiem.
      • Gość: Adam Re: O humorze angielskim (?) IP: *.uk.oracle.com 24.09.02, 12:29
        Gość portalu: Pawel napisał(a):

        > Nie wiedzialem, ze Beckett byl Anglikiem.

        No jak to? Rdzennym, takim samym jak jak slynni przeciez Oscar
        Wilde i GB Show. Aha, i jeszcze ten, jak mu tam ...., Joyce.
        Nieprawdaz?
        • Gość: dorota Re: O humorze angielskim (?) IP: *.man.bialystok.pl 24.09.02, 12:56
          czarny humor trzeba troche wysilku, aby go zrozumiec
          • Gość: brian Re: O humorze angielskim (?) IP: *.bratniak.krakow.pl 24.09.02, 19:39
            Zapewne tak. Nie chce mi się wierzyć, żeby pan Orliński uważał, że zanim
            Irlandia uzyskała niepodległość (Beckett urodził się odrobinkę przed) nie ma
            sensu odróżniać Irlandczyków od Brytyjczyków, i co więcej automatycznie
            utożsamiał (rzekomego) Brytyjczyka z Anglikiem.

            Sorry, że na coś lepszego od sarkazmu mnie nie stać :)).
            • stranger2 Re: O humorze angielskim (?) 27.09.02, 19:01
              rany, ale przeciez to prawda! i to oczywista. przeciez "Brytyjczyk" to nie jest
              nazwa przedstawiciela zadnej nacji, tylko obywatela Wielkiej Brytanii. wiec w
              sytuacji, kiedy Irlandia nie byla jeszcze niepodlegla i byla czescia WB,
              Irlandczycy byli Brytyjczykami. przeciez w identycznej sytuacji sa obecnie
              Szkoci, a nikt chyba nie bedzie twierdzil, ze nie sa Brytyjczykami?
              nie sa natomiast oczywiscie Anglikami i - po raz wtory oczywiscie - nie byli
              nimi nigdy Irlandczycy. i tu jest problem, bo artukul mowi o humorze
              ANGIELSKIM, a nie brytyjskim. trzeba jednak przyznac, ze jest to nazwa
              zwyczajowa, powszechnie przyjeta i uzywana - tylko, ze chyba bledna, bo ten
              humor jest wlasnie raczej brytyjski (i to nawet wliczajac w to anachronicznie
              Irlandie) - i trudno miec do autora duze pretensje, ze jej uzyl. tyle, ze jesli
              piszac caly czas o humorze angielskim, jako przyklady podawal brytyjczykow, nie
              bedacych anglikami, to powinien byl w jakis sposob to skomentowac.
              • jarek-b Re: O humorze angielskim (?) 01.10.02, 20:27
                Idąc tym tropem należałoby uznać za Brytyjczyków również Hindusów, Egipcjan, mieszkańców Sudanu, Kanady, Jamajki itd. A Irlandia nigdy nie była częścią Wielkiej Brytanii, ale Imperium Brytyjskiego. W 1801 roku powstało Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale Irlandczycy nie byli nigdy Brytyjczykami.
            • Gość: Dyzio Re: O humorze angielskim (?) IP: 5.2.1R* / *.prem.tmns.net.au 29.09.02, 16:51
              Ojej,
              ale ciemnote ten Orlinski (nomen omen ale okno w redakcji mozna
              zostawic otwarte, nasz orzelek nie wyleci)
              Pisze o czym ma raczej katolickie wyobrazenie. Ani nie widzial a
              jak widzial to nie zrozumial.
              Za Life of Brian w polsce by rezyzera na stosie przed sejmem
              spalono. hehehehe
              A ta piosenka to idzie tak
              Life is heap of shit
              If you look at it
              .................
              jak kto moze goraco ten film polecam.
              Orlinski,
              piszesz (albo ze slownikiem tlumaczysz mozolnie) jkies
              wypracowanie angielskiego nastolatka a i tak guzik rozumiesz.
              cheers
              Life is heap of shit,
              If you look at it.
              Drodzy rodacy, Life of Brian jest doskonaly, antykatolicki, i
              bardzo
          • Gość: dorota Re: O humorze angielskim (?) IP: *.man.bialystok.pl 26.09.02, 15:21
            a po co Bozia dala rozum
            hahaha
    • Gość: pot Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 24.09.02, 10:57
      w tej końcowej wyliczance Sterne'a i jego Tristrama Shandy mi
      brakuje
    • adam.grzybko Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj 24.09.02, 12:41
      Swifta rowniez wymieniono jako brytyjczyka ...
    • Gość: Bart Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: *.wosana.com.pl 24.09.02, 12:44
      life`s a piece of shit...
      życie czasem Cię zrówna
      z kawałkiem gówna :))))
    • Gość: Dagmara Z. Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: *.zagan.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 18:48
      Krótka historia humoru brytyjskiego na pewno wielu zaciekawiła.
      Ja niestety dopatrzyłam się tutaj pewnej niekonsekwencji. Autor
      pisze, że "Anglicy nawet pisząc tragedie, nie mogą się
      powstrzymać od żartowania. Tragikomedia do dziś pozostaje ich
      specjalnością w teatrze, wystarczy przypomnieć nazwiska
      Becketta, Stopparda czy Pintera." I rzeczywiście Tom Stoppard i
      Harold Pinter są angielskimi dramatopisarzami- przedstawicielami
      nurtu zwanego teatrem absurdu, a jeszcze dokładniej, tutaj
      komedią zagrożenia. Jednak Wojciech Orliński na pierwszym
      miejscu podał nazwisko Samuela Becketta - pisarza francuskiego,
      irlandzkiego pochodzenia (!). Prawdą jest, że Beckett początkowo
      pisał po angielsku, ale większość jego sztandarowych dzieł
      została napisana po francusku. Tak więc "specyficzny humor
      brytyjski" u Becketta to raczej element wyjątkowego, jedynego w
      swoim rodzaju, stylu autora.
      I jeszcze jedno...Tragikomedia nie jest wcale w tym wypadku
      specjalnością Anglików. Początków teatru absurdu należy szukać
      we Francji. Czy ów "specyficzny humor brytyjski" u Becketta,
      Stopparda i Pintera nie jest więc zjawiskiem uniwersalnym?
    • wortal M.P. - nie ma lepszego kabarteu na tej planecie 25.09.02, 19:01
      Humor angielski czy nie, ich skecze to mistrzostwo.
      Czasem im odcinek był "głupszy" tym
      wydawał się smieszniejszy.
      Mój ulubiony skecz to "wyprawa na Kilimanżdżaro" ;-))
      Pozdrawiam Pythonów ;-)

      ---
      Strona startowa, zapraszam ::
      www.wortal.prv.pl
      • Gość: rudebear Re: M.P. - nie ma lepszego kabarteu na tej planec IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 21:49
        Jesli chodzi o połączenie Pythonów z krwawą historią, to polecam 'Mary Queen of
        Scots'. Genialne.
    • Gość: JK Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: *.pl 25.09.02, 19:54
      A zna ktos niejakiego Roalda Dahla ? Ten to fajne rzeczy pisal. Jak bedziecie
      mieli mozliwosc to przeczytajcie jego "Revolting Rhymes" czyli takie rymowane
      zmienione wersje bajek typu "Czerwony Kapturek" albo jakies krotkie historyjki
      (bywaja w naszych ksiegarniach po angielsku).
      • Gość: Yogi Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 07:09
        Z rzeczy nowszych: ogladał ktoś tutaj Tigger Happy? W usa emituja to pare razy
        w tygodniu na Comedy Central. Wiekszosc scenek nic a nic nie smieszne, ale
        czesc z nich to rewelacja. Szczegolnie polecam te z udzialem zwierzat (w ich
        rolach wystepuja ludzie).
    • Gość: magda Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: *.biuro.kom / 10.103.2.* 26.09.02, 13:31
      nikt nie wymienił Terrego Prathetta,a przeciez też jest Anglikiem
      • Gość: gosc Inni tez IP: 2.2.64.* / *.math.missouri.edu 27.09.02, 02:18
        Tak, nie wymieniono tez np. Kiplinga (smieszne zwlaszcza "Takie
        sobie bajeczki") czy Milne'a, tego od "Kubusia Puchatka". Ale nie
        jest jasne, czy jest
        to humor typowo angielski (i to samo odnosi sie to Terry'ego
        Pratchetta).
        Z "klasykow" z pewnoscia lapie sie Jerome K. Jerome z "Trzema
        panami w lodce (nie liczac psa)" - teraz chyba wydaja to w Polsce
        w jakims nowym przekladzie, mam wrazenie, ze kiedys czytalem
        znacznie lepszy. Plus oczywiscie mozna grzebac wstecz. Czy taki
        Dickens to jest typowy humor angielski? Mnie "Klub Pickwicka"
        potwornie znudzil!
    • pl.adex Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj 29.09.02, 05:20
      A czy ktos widzial Royle Family to obrazki z zycia pewnej
      rodziny zyjacej w Manchesterze.Jak oni zyja,czym sie interesuja
      o czym rozmawiaja,niby nic ciekawego raczej tragicznie a
      jednoczesnia smiesznie-kwintesencja humoru angielskiego.
    • Gość: paker absurd nad wisłą, czyli,czy polacy to też brytyjczycy? IP: *.conquest.pl 30.09.02, 14:33
      właśnie a polski humor w stylu:
      "wchodzi facet do windy a tam schody...."
      albo:
      "budzi się rano facet, za oknem słyszy hałas, zagląda, a tam
      ścieżka biegnie do lasu..."

      oprucz tego sarkazm, nie wiem jak to wygląda gdzie indziej ale
      wokół mnie go pełno...

      myśle, że poprostu ludzi wszędzie bawi ten typ humoru, a
      utożsamianie absurdalnych kawałów i sarkazmu z brytonami to
      nadużycie, oni poprostu mieli Monthy Pythona

    • Gość: Roman the Great Re: O humorze angielskim z okazji Tygodnia Brytyj IP: 5.3R2D* / *.vf.shawcable.net 30.09.02, 17:38
      "Life's a piece of shit, when you look at it" - Patrzac na nie , zycie jest gowniane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja