zielka
20.10.05, 17:21
"Misterium winy i zbawienia wyrażone za pomocą najprostszych gestów" - tak pisze Sobolewski o
nowym filmie braci Dardenne. Nie o krytyke Sobolewskiego tu chodzi, bowiem jego sie lubi za
caloksztalt, wiec i trzeba zrozumiec jego lojalnosc wobec niektorych autorow.
niemniej, po kilkunastu minutach filmu chcialam miejsce siedzenia opuscic, i zostawszy, teraz zaluje
straconych 2 godzin.
nie jest tak, ze potrzebuje sie identyfikowac z bohaterami filmu, ale przeciez dzialania tego mlodego
czlowieka sa tak irytujace, ze ... oj, no sami wiecie. trudno nie strzelic mu w pysk.