Ziemkiewicz wiecznie żywy

27.10.05, 18:12
Sprawa nieprywatna
Rafał A. Ziemkiewicz

Jako liberał jestem zwolennikiem nawet nie liberalizacji kodeksu pracy, ale wręcz jego likwidacji. Pracodawca powinien mieć prawo zatrudnić, kogo chce, na warunkach, jakie obie strony uznają za warte zawarcia umowy, i takoż prawo tego kogoś wylać, przed nikim się nie tłumacząc. Dla siebie samego nie czynię wyjątku. Toteż telefony, SMS-y, mejle i inne wyrazy solidarności, które odebrałem po zerwaniu ze mną współpracy przez radio TOK FM (i za które bardzo dziękuję), przyjmowałem z mieszanymi uczuciami. Oczywiście miło człowiekowi zobaczyć, ilu ma przyjaciół. Wydaje się jednak, że inni przejęli się sprawą znacznie bardziej ode mnie. Ja oburzony nie jestem, i nie mam pretensji, a w każdym razie nie do Ewy Wanat, której niezręczną sytuację doskonale rozumiem. Sądzę, że będę miał mniej problemu ze znalezieniem nowej pracy, niż ona ze znalezieniem nowego prowadzącego do wtorkowych poranków, i w ogóle, kto wie, nie mnie to oceniać, czy nie okaże się, że na rozstaniu z radiem nie ja byłem tą stroną, która straciła.

Mimo wszystko – przepraszam – będę jeszcze przez chwilę zaprzątał tą sprawą Państwa uwagę, a to z dwóch przyczyn. Nie miałem możliwości pożegnać się ze słuchaczami TOK FM i chciałbym to uczynić teraz. Wiem, oczywiście, że to grono niekoniecznie pokrywa się z czytelnikami „Gazety Polskiej”, ale innej możliwości nie mam. Dziękuję Państwu za poranne wstawanie, jak również za liczne wyrazy życzliwości, które mnie w ciągu ostatnich trzech lat z racji prowadzenia „Poranka radia TOK FM” spotkały. Postawiono mi publicznie zarzuty, nie dając możliwości na nie odpowiedzieć (skądinąd takie postępowanie jest w mediach III RP standardem), i tę sprawę muszę więc załatwić na niniejszych łamach. Otóż oficjalnym powodem podziękowania mi za współpracę było przeczytanie i skomentowanie w radiowym przeglądzie prasy felietonu Macieja Rybińskiego na temat sądowych gróźb Adama Michnika pod moim adresem. Miałem jakoby w ten sposób użyć radia do swoich prywatnych celów.

Otóż – nieprawda. To nie jest moja prywatna sprawa. Michnik wytacza mi proces nie dlatego, że zadrapałem mu samochód, ale dlatego, że poważyłem się negatywnie ocenić jego działalność publiczną w ostatnich kilkunastu latach. Jakże to charakterystyczne dla niego, że taką ocenę kwalifikuje nie jako krytykę, ale jako kłamstwo. Wiadomo wszak, że on zawsze ma rację, więc kto twierdzi, że nie ma – znaczy, łże! Jest w tym podobna logika, jak ta, która pozwalała w Sowietach zamykać dysydentów w psychuszkach, bo przecież tylko wariatowi może się nie podobać socjalizm.

Michnik straszy ostatnio procesami nie mnie jednego. Niektórzy widzą w tym przejaw obłędu. Ja widzę w tym próbę zastraszenia dziennikarzy i historyków (przypomnę, sądem grozi Michnik tym, którzy ujawnią dotyczące go materiały z archiwów IPN), aby prawda o Michniku nie wyszła na jaw. Za mną akurat stanął „Newsweek”, którego stać na adwokatów nie mniej wymownych niż ci od „Agory”. Ale naukowca utrzymującego się z uniwersyteckiej czy ipeenowskiej pensyjki albo niezależnego publicystę perspektywa starcia z kancelariami prawniczymi, na jakie Michnika stać, choćby działały na nader wątłej podstawie prawnej, może powstrzymać od sięgnięcia po narzucający się temat albo sformułowania oczywistych zarzutów. Może też sprawić, że zawaha się odpowiedzialny za druk redaktor.

To jest sprawa, o której trzeba publicznie mówić – i nie ma w niej nic prywatnego.
    • jolissimo1 Re: Ziemkiewicz wiecznie żywy 27.10.05, 22:39
      Bardzo dziękuję za wklejenie tego tekstu z Gazety pisalam o tym w zwszłym
      tygodniu,potwierdza on moją teorie o takim jednym co nie zawsze pisze to co
      myśli tylko wsadza kij w mrowisko/tak dla jaj?/
      • Gość: załamka Re: Ziemkiewicz wiecznie żywy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 23:08
        masakra ;(((( już mnie trochę mdliły ostatnio poranki, dłużyło mi się bez Ziemka
        bardzo, a nie wiedziałem czemu go nie ma - w końcu dość często jeden prowadzący
        zastępuje drugiego... dopiero teraz się dowiedziałem, że już go nie usłyszę
        ;((((( normalnie mi smutno :( cały tydzień czekałem na wtorek, żeby go
        posłuchać; z całą sympatią do reszty prowadzących - wszyscy razem nie urastają
        mu do pięt pod wzgledem stylu i piekielnej (w jego przypadku to chyba dobre
        określenie) inteligencji... dla mnie tragedia, w jednej chwil straciłem szacunek
        dla całego TOK FM i GW ;((((( pewnie jeszcze się przemęcze przez kilka poranków,
        ale chyba będzie trzeba zmienić radio, jeśli Rafał Ziemkiewicz dostanie poranną
        czy jakąkolwiek inna audycję w jakimkolwiek radiu - to od razu ma w mojej
        skromnej osobie stałego słuchacza... trzymaj się Ziemek!!!!!!
        • pawel-meteo Re: Ziemkiewicz wiecznie żywy 27.10.05, 23:27
          Mam nadzije że mój post zostanie przeczytaby przez Ziemka,

          prosze Cię idź do jakiegoś radia, odrazu przełączam się...

          takich ludzi co widzą wszystko i nazywają to co się dzije jak trzeba nazwać BRAKUJE POLSCE, a jak są są usuwanii Dzięki
    • Gość: sawcio Re: Ziemkiewicz wiecznie żywy IP: *.crowley.pl 28.10.05, 00:40
      --dziękuję PANIE REDAKTORZE
    • Gość: ewcia Re: Ziemkiewicz wiecznie żywy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 02:35
      Dopiero dzisiaj tu zajrzałam........ I po co było zrywać się co rano z nadzieją
      usłyszenia czegoś krzepiącego na dzień dobry???????
      Trzymam za Pana kciuki, dzięki za dotychczasową możliwość słuchania Pana na
      żywo. Czy na Pana stronie nie mógłby się pojawić Pana "rozkład jazdy" w
      mediach? Gdzie, w jakie dni, o której godzinie? To frajda Pana spotkać,
      zwłaszcza na żywo w radiu/TV - to wynagradza gorycz opłacania abonamentu
      radiowo-telewizyjnego. A za komentarz do felietonu p. Rybińskiego - dzięki
      szczególne. To było dla mnie ważne świadectwo, jak przyzwoitość jest ważniejsza
      od głupawej poprawności.
      Kocham Pana, Panie Ziemku! I pozdrawiam
      Ewa Goljasz
Pełna wersja