motyleczek.exe
28.10.05, 07:38
Platforma ani PiSnęła
Nie ma co ukrywać, rozumiem i współczuję Platformie Obywatelskiej. A wszystko miało być tak wspaniale. Najpierw, czyli na długo przed wyborami, zawiązała się koalicja wyborcza między PO i PiS. Prawo i Sprawiedliwość złamało jednak tę umowę wbrew wcześniejszym ustaleniom, które zakładały stan jeden do jednego lub nawet dwa do zera dla Platformy w wyborach prezydenckich i parlamentarnych.
W wyniku nieostrożnych i nielojalnych działań koalicjanta, który zamiast siedzieć w domu i straszyć wyborców, obiecywał im oczyszczenie życia publicznego i naprawę państwa, Platforma straciła wszystko. A przecież warunki wyjściowe nie były równe, gdyby Donald Tusk miał chociaż, tak jak bracia Kaczyńscy, ze dwie głowy, może też miałby coś do zaoferowania wyborcom. No i tak po wyborach wyszło, że zamiast objęcia kluczowych stanowisk w państwie i zwalenia pracy na PiS Platforma stanęła przed koniecznością wspierania rządu, którego ewentualny sukces wzmocniłby jeszcze zdradzieckiego koalicjanta. Rozgoryczenie nie ma granic, dlatego nie będzie pokoju, raczej wypowiedziana przez PO wojna: "niech na całym świecie pokój, byle tylko w rządzie, byle na Wiejskiej wojna". Tak więc z rozgoryczenia - wojna, a zapowiadanej dumy z Polski jakoś nie widać, zresztą kto w takich czasach myślałby o jakiejś Polsce.
PoK